Przemoc w rodzinie - czy komuś udało się wyzwolić?

19.05.13, 14:17
Byłam dzieckiem bitym, wręcz katowanym. Przez wiele lat nie potrafiłam sobie z tym poradzić, tak samo jak nie potrafiłam sobie poradzić z poczuciem winy wobec ojca, który to robił.
Chodzę na terapię, nie wiem jeszcze jaki będzie jej wynik.
Mój ojciec zachorował kilka lat temu na raka. Nie wymaga mojej pomocy, po operacji wszystko wróciło do normy, leczenie odniosło skutek.
A ja już teraz boję się, co będzie, jeżeli będzie miał wznowę albo trzeba będzie się nim zaopiekować na starość. Z jednej strony nie chcę tego robić, za dużo złego wyrządził w przeszłości.
Z drugiej - no jak mogę być taką "wyrodną córką"
Czy którejś z dziewczyn udało się wyzwolić z przemocy domowej w dzieciństwie? Jak sobie z tym poradzić? Czy terapia pomoże?
    • zuzi.1 Re: Przemoc w rodzinie - czy komuś udało się wyzw 19.05.13, 14:25
      Przeczytaj "Powrót do swego wewn. domu" John Bradshaw i koniecznie kontynuuj dobrą terapię. Plus wszystkie książki Alice Miller.
      • zuzi.1 Re: Przemoc w rodzinie - czy komuś udało się wyzw 19.05.13, 14:26
        Zapomniałam o jeszcze jednej książce "Mechanizmy przemocy w rodzinie z pokolenia na pokolenie".
    • pade Re: Przemoc w rodzinie - czy komuś udało się wyzw 19.05.13, 14:50
      > Mój ojciec zachorował kilka lat temu na raka. Nie wymaga mojej pomocy, po opera
      > cji wszystko wróciło do normy, leczenie odniosło skutek.
      > A ja już teraz boję się, co będzie, jeżeli będzie miał wznowę albo trzeba będzi
      > e się nim zaopiekować na starość. Z jednej strony nie chcę tego robić, za dużo
      > złego wyrządził w przeszłości.
      > Z drugiej - no jak mogę być taką "wyrodną córką"

      powiedz to, co tu napisałaś terapeutce
      o przeszłości powinno się rozmawiać własnie w odniesieniu do teraźniejszości
    • na_pustyni Re: Przemoc w rodzinie - czy komuś udało się wyzw 19.05.13, 15:10
      Nie bedziesz wyrodna corka.
    • stokrotka_beauty Re: Przemoc w rodzinie - czy komuś udało się wyzw 19.05.13, 15:14
      Jak długo chodzisz na terapię? Jaki nurt? Terapia pomoże, jeśli Ty w to uwierzysz i jeśli masz dobrego terapeutę.
      • montechristo4 Re: Przemoc w rodzinie - czy komuś udało się wyzw 19.05.13, 16:45
        na terapię chodzę niecałe dwa miesiące. Wiem, że przede mną długa droga, muszę uwolnić się z traumy z dzieciństwa i odciąć się od tych emocji.
        • stokrotka_beauty Re: Przemoc w rodzinie - czy komuś udało się wyzw 19.05.13, 18:12
          Jakie masz relacje z terapeutą? Czy budzi Twoje zaufanie?
    • kkalipso Re: Przemoc w rodzinie - czy komuś udało się wyzw 19.05.13, 18:23
      Będziesz miała okazję się odpłacić.... wybacz czarny humor.

      Mnie tam nie byłoby żal takiego "ojca" do domu starców i tyle ,czym ty się przejmujesz?
      Zapomnij ,żyj swoim życiem nie wnikaj było minęło nie można tak żyć przeszłością i się dręczyć.
      • montechristo4 Re: Przemoc w rodzinie - czy komuś udało się wyzw 19.05.13, 18:43
        relacje z terapeutką mam dobre, myślę że wie co robi i mogę jej to wszystko opowiedzieć.
        Post założyłam dlatego, że właśnie przerasta mnie ta sytuacja: z jednej strony nie wyobrażam sobie oddać ojca gdziekolwiek - ma bardzo trudny charakter, apodyktyczny i bywa agresywny. Z drugiej strony - nie byłabym w stanie się nim z poświęceniem zająć.
        Czy któraś z Was potrafiła się uwolnić od takiego dzieciństwa?
    • rosapulchra-0 Re: Przemoc w rodzinie - czy komuś udało się wyzw 19.05.13, 19:16
      Również byłam katowanym dzieciakiem, nie przez ojca, ale przez ojczyma, za cichą zgodą mojej matki, która wręcz oskarżała mnie o prowokowanie go do agresji. Byłam poniżana, ośmieszana, dom rodzinny był dla mnie przechowalnią mnie i moich rzeczy. Poszłam do pracy jako nastolatka, a maturę zdawałam eksternistycznie, normalnego dzieciństwa nie miałam. Mój ojciec był alkoholikiem i to na mnie spoczął obowiązek wożenia go na detoxy i pilnowanie, żeby nie zapijał zaraz po powrocie do domu. Mam w sobie więcej lęków i różnych trudno rozumianych reakcji na różne zjawiska wokół mnie. A jednak, z poczucia obowiązku i świadomości potrzeby uzyskania przez nią pomocy, zabrałam matkę do siebie. Nie ma ona wznowy rakowej, jest tylko cukrzykiem i emerytką i ma moją pomoc, bo jej potrzebuje i ja chcę być dla niej przydatna.
      A z moimi doświadczeniami nie radzę sobie do dziś. Uważam za swój wielki sukces to, że już potrafię o nich w miarę spokojnie mówić.
    • d.o.s.i.a Re: Przemoc w rodzinie - czy komuś udało się wyzw 19.05.13, 21:37
      Moja historia jest inna. Nigdy nie bylam bita ale musialam sie zmierzyc z innym rodzajem demonow wiec moze mimo wszystko moge pomoc.
      Probowalam odciac sie od przeszlosci poprzez ucieczke na inny kontynent i niemal zerwanie kontaktow. Trwalo to wiele lat. Nie pomoglo.
      Pomoglo gdy zmienilam optyke i zamiast hodowac w sobie te wszystkie negatywne emocje postanowilam zrozumiec swoich rodzicow i ich postepowanie. Przelom nastapil gdy zobaczylam w nich ludzi z trudnym dziecinstwem, z deficytem uczuc wyniesionym z domu i autentycznie zaczelam im wspolczuc i... rozumiec.
      Pamietaj ze szczesliwy ojciec nie maltretuje swego dziecka. Robi to osoba na wskros nieszczesliwa. Jesli potrafisz zrozumiec dlaczego Twoj ojciec byl nieszzesliwy i jakie mial zycie to pomoze Ci to... wybaczyc. A to, moim zdaniem, jest jedyny sposob na rozliczenie sie z przeszloscia.
      • gazeta_mi_placi Re: Przemoc w rodzinie - czy komuś udało się wyzw 20.05.13, 11:03
        Nie wszyscy nieszczęśliwi ludzie maltretują swoje dzieci.
        • d.o.s.i.a Re: Przemoc w rodzinie - czy komuś udało się wyzw 20.05.13, 12:05
          No i co z tego wynika?
          • gazeta_mi_placi Re: Przemoc w rodzinie - czy komuś udało się wyzw 20.05.13, 15:59
            Że do wszystkiego trzeba mieć predyspozycje i odpowiedni charakter, z natury spokojna i łagodna osoba nawet będąc maltretowana w dzieciństwie raczej nie będzie tłukła własnych dzieci czy maltretowała zwierząt.
            A słynna "Ballada o Januszku"? Dzieciak też nie był bity, a potem sam maltretował swoją matkę.
            • d.o.s.i.a Re: Przemoc w rodzinie - czy komuś udało się wyzw 20.05.13, 16:13
              > okojna i łagodna osoba nawet będąc maltretowana w dzieciństwie raczej nie będzi
              > e tłukła własnych dzieci czy maltretowała zwierząt

              No ale ta osoba akurat maltretowala.

              > A słynna "Ballada o Januszku"? Dzieciak też nie był bity, a potem sam maltretow
              > ał swoją matkę.

              Ballada o Januszku to fikcja, wiec nie bede sie w ogole do tego argumentu ustosunkowywac.

              Osobiscie uwazam, ze ze szczesliwych dzieci wyrastaja szczesliwi dorosli, bez potrzeby wyzywania sie na otoczeniu, a wszelkie odstepstwa od tej normy wynikaja z deficytow z dziecinstwa.
      • malila Re: Przemoc w rodzinie - czy komuś udało się wyzw 20.05.13, 13:49
        Dosia dobrze Ci pisze. Takie globalne spojrzenie bardzo pomaga i wiele rzeczy rozwiązuje. Bo dla dziecka to ważne wiedzieć, że tego, co robili mu rodzice, nie robiliby, gdyby byli w stanie nie robić. I ważne, że zna przyczynę tego, co się stało. To w dużym stopniu pozwala uwolnić się od poczucia winy. To nie znaczy, oczywiście, że regułą jest natychmiastowe odcięcie się od poczucia winy. Taki przypadek jest możliwy, ale częściej jest tak, że to poczucie winy co jakiś czas się pojawia. Jako odruch. Człowiek tyle czasu się uczył przywoływania poczucia winy do siebie, że teraz potrzebuje się nauczyć od niego uwalniać.
        Warto też zwrocić uwagę na to, czy nie wiąże się braku żalu, lęku i poczucia winy z przymusem bycia kochającą i pełną dobroci i poświęcenia córką. Chodzi o to, że często ludziom po trudnych przejściach z bliskimi wydaje się, że wtedy, kiedy przebaczą, uwolnią się, to powinni równocześnie poczuć wdzięczność i niczego innego nie czuć w stosunku do rodzica jak tylko pełną tkliwości miłość.
        Tak nie jest. Człowiek ma prawo uwolnić się od poczucia bycia ofiarą, od poczucia krzywdy, ma prawo zrozumieć swojego rodzica, zobaczyć, że jego działania są wypadkową wielu często niezależnych od tego rodzica okoliczności, ale równocześnie ma prawo (o ile nie obowiązek wręcz) nie przejmować z rodzica odpowiedzialności za to, co zrobił rodzic i ma prawo do odmowy akceptowania określonych zachowań czyli do niepozwalania na ranienie siebie.
      • helufpi Re: Przemoc w rodzinie - czy komuś udało się wyzw 20.05.13, 14:09
        Robi to osoba na ws
        > kros nieszczesliwa. Jesli potrafisz zrozumiec dlaczego Twoj ojciec byl nieszzes
        > liwy i jakie mial zycie to pomoze Ci to... wybaczyc
        To zależy jak definiujemy to wybaczenie. Bardzo dużo zależy od niuansów. Np. "on był taki biedny, że w sumie nie można go winić" czy "nie chcę się na nim mścić, nie życzę mu najgorszego, on nie ma już wpływu na moje życie". Jeśli to drugie to OK. Jeśli to pierwsze to bardzo nie OK i jeszcze długa droga do przejścia. Tak przynajmniej prawi S. Forward w "Toksycznych rodzicach" i ja się z tym zgadzam.
        Akurat w przypadku raka jest o tyle łatwiej, że istnieje sieć hospicjów, które pomagają stacjonarnie albo ambulatoryjnie, czego praktycznie nie ma w przypadku innych chorób. Znajoma odwiedzała koleżankę leżącą do końca w takim hospicjum - jest to przygnębiające, wiadomo, ale warunki dobre. Nie ma co sobie wyrzucać, jeśli się nie wzięło dawnego kata pod swój dach nie będąc na to gotowym psychicznie.
        • d.o.s.i.a Re: Przemoc w rodzinie - czy komuś udało się wyzw 20.05.13, 16:03
          > To zależy jak definiujemy to wybaczenie. Bardzo dużo zależy od niuansów. Np. "o
          > n był taki biedny, że w sumie nie można go winić" czy "nie chcę się na nim mści
          > ć, nie życzę mu najgorszego, on nie ma już wpływu na moje życie".

          Ja definiuje mniej wiecej w ten w sposob: "mial ciezkie zycie (byc moze nawet trudniejsze od mojego), gdyby nie to bylby prawdopodobnie innym czlowiekiem, rozumiem jak go ta przeszlosc uksztaltowala i mu wspolczuje. Wybaczam, ale nie czuje obowiazku dozgonnego oddania."

          Abstrahujac od tej konkretnej sytuacji, ja akurat uwazam, ze hospicjum to bardzo dobre rozwiazanie w kazdej sytuacji. Mam porownanie paliatywnej opieki w hospicjum i takiej opieki w domu. Opieka domowa jest meczaca dla wszystkich, takze duzo bardziej meczaca dla chorego. Po prostu w domu nie zapewni sie takich warunkow.
    • kamelia04.08.2007 Re: Przemoc w rodzinie - czy komuś udało się wyzw 19.05.13, 23:01
      najwiecej szkód przynosi motywacja "bo powinnam, przeciez nie chce wyjsc na wyrodną córke".
      W tym układzie bedziesz sie meczyc. Nie chcesz sie nim opiekowac ze wzgledu na to, co ci zrobił w przeszłosci. Masz do tego prawo. Za kształt relacji z dziećmi odpowiadaja głównie rodzice.

      Za mną też sie ciągną demony z przeszłosci, wcale nie jest łatwo z tym żyć.
      • kietka Re: Przemoc w rodzinie - czy komuś udało się wyzw 20.05.13, 12:58
        coz mozna innego powiedziec, jak "zyj swoim zyciem" smile
        wiem, ze łatwo mowic.
        nie masz żadnego obowiazku opiekowac sie ojcem, nawet, jezeliby był aniołem, mozesz ew. chciec lub nie chcec to robic. jezeli nie chcesz, to zyj, badz szczesliwa i nie mysl o tym czlowieku smile nikt cie juz nie ukarze, za twoje "winy", ktorych nie było i nie ma, jestes bezpieczna smile
        powodzenia
        • d.o.s.i.a Re: Przemoc w rodzinie - czy komuś udało się wyzw 20.05.13, 13:06
          > nie masz żadnego obowiazku opiekowac sie ojcem, nawet, jezeliby był aniołem, mo
          > zesz ew. chciec lub nie chcec to robic. jezeli nie chcesz, to zyj, badz szczesl
          > iwa i nie mysl o tym czlowieku smile

          W tym sek, ze czlowiek to takie stworzenie, ze poczucie winy nie opuszcza go nawet jesli rodzic byl oprawca. I zdaje sie, to jest clue problemu autorki.
          Rady pt. "zyj swoim zyciem" mozna sobie wsadzic nie powiem gdzie, albowiem ich sila sprawcza jest zerowa...
          • gonabe Re: Przemoc w rodzinie - czy komuś udało się wyzw 20.05.13, 13:24
            Moim zdaniem powinnaś zadać sobie pytanie, co jest dla ciebie mniejszym złem. Czy opieka nad chorym ojcem/katem który nadal jest apodyktyczny i agresywny i wciąganie w to swojej rodziny jeśli takową masz lub jeśli nie masz być może strata szansy na normalny związek, bo cięzko jest się związać z kobietą która ma pod opieką ojca/kata do którego czuje żal. CZy być może tym mniejszym złem jest właśnie dom starców i odwiedziny kilka razy, raz w tygodniu. Pamiętaj, ze to jest twoje życie i Ty musisz wybrać i to od Ciebie zależy jak będziesz patrzeć na siebie za lat 20. Ojciec Cię bił, masz do niego okropny żal, dobrze że chodzisz na terapię na pewno kiedyś będzie Ci lepiej. Musisz się od niego uwolnić. W mojej opini powinnaś ojca w razie wznowienia wspierać, pomagać ale w granicach normalności, (np. owiedzać w domu starców, przynosić gazetę, rozmawiać etc.) bo jeśli weźmiesz go do domu ok pozbędziesz się poczucia winy ale tak jak zabrał Ci dzieciństwo może zabrać najlepsze lata życia, zniszczyć to co starasz się sobie zbudowac na zgliszczach które on sam Ci ofiarował. Walcz o siebie! Bo to Ty jesteś teraz najwazniejsza! Pamiętaj że teraz masz wybór, nie jesteś już dzieckiem skazanym na jego dobry czy zły humor.
          • totorotot Re: Przemoc w rodzinie - czy komuś udało się wyzw 20.05.13, 13:42
            W tym sek, ze czlowiek to takie
            stworzenie, ze poczucie winy nie
            opuszcza go na
            > wet jesli rodzic byl oprawca. I
            zdaje sie, to jest clue problemu
            autorki.

            Po to właśnie jest terapia.
    • lu31 Re: Przemoc w rodzinie - czy komuś udało się wyzw 20.05.13, 14:08
      Mam podobną sytuację tylko z mamą. Doszłam do momentu, w którym szukam domu opieki. Poczucie obowiązku sprawia, że od miesiąca błagam kolejnych lekarzy o dodatkowe wizyty poza kolejnością rejestracji. Chciałam dać jej szansę na samodzielne życie, które z farmakologiczną pomocą mogłaby prowadzić.
      Razem nie zamieszkamy. Nie jestem w stanie udźwignąć codziennego kontaktu.
      Za pieniądze będzie miała 24godzinną opiekę.
      • montechristo4 Re: Przemoc w rodzinie - czy komuś udało się wyzw 20.05.13, 14:43
        dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Mój problem to na razie "gdybanie" - nie wiem, jak się zachowam, kiedy będzie taki moment.
        Na razie mam żal i dużo złości, bo moje uczucia są pomniejszane przez argument - "kiedyś były takie czasy i wszyscy dzieci bili".
        Może jednak nie każde dziecko miało pękniętą kość czaszki i nie każde miało sińce na plecach.
        Nie każde dziecko chciało się zabić, ze strachu przed ojcem.
        Dużo tego - mam nadzieję, że terapia pomoże.
        • d.o.s.i.a Re: Przemoc w rodzinie - czy komuś udało się wyzw 20.05.13, 16:19
          > Na razie mam żal i dużo złości, bo moje uczucia są pomniejszane przez argument
          > - "kiedyś były takie czasy i wszyscy dzieci bili".

          Dokladnie, jestes w tej sytuacji o ktorej mowa w watku Tris. Dopoki Twoj ojciec nie przestanie umniejszac Twoich uczuc i nie przyzna, ze zawinil, to bedziesz ta zadre nosila w sobie zawsze.

          Terapia na pewno Ci pomoze. Jeszcze jedno mi przyszlo do glowy. Naucz sie mowic glosno o tym co Cie spotkalo. Nie ukrywaj tego, gdy ktos pyta, mow prawde. Otworz sie na ludzi, oni otworza sie na Ciebie. Zdziwisz sie jakie historie inni ludzie nosza w sobie. A ta wiedza naprawde pomaga. Jak to sie mowi, w kupie razniej. Obecnie mozesz miec poczucie, ze Twoja krzywda jest wyjatkowa, ze jestes z tym problemem sama. NIc bardziej blednego. Nie chce umniejszac tego co Cie spotkalo, a jedynie powiedziec, ze wielu ludzi ma podobne historie i zrozumienie tego bardzo pomaga.
    • babsee Re: Przemoc w rodzinie - czy komuś udało się wyzw 20.05.13, 14:45
      Mam o tyle łatwiej,ze ojciec juz nie żyje. Zajelo mi wiele lat, wyzbycie sie poczucia obowiązku nawet wzgledem odwiedzin na cmentarzu.Nie chodze,nie klade kwiatow,nie zapalam znicza-jedyne co zrobilam,to oplacilam miejsce na cmentarzu. Nie interesuje mnie, czy jest tam ladnie czy nie.
      Nie wzielabym go do domu.W zyciu.Nie ma szans.Nie zasluzyl.Odpowiedzialam sobie na tysiac pytan,na kolejne tysiac nie znalzalam odpowiedzi-dlaczego taki był?dlaczego niszczył rodzine?skad sie to wzielo w nim?rozmawialam z jego rodzienstwem, analizowalam,nie poddalam sie terapii bo nie mam kasy a poza tym,boje sie otworzyc puszke Pandory.
      Dojrzalam wreszcie do stanu, kiedy mam to w dupie po prostu.
      • kkalipso Re: Przemoc w rodzinie - czy komuś udało się wyzw 20.05.13, 15:17
        Jak czytam takie rzeczy to mnie skręca,współczuję naprawdę.

        Dla mnie facet który bije,żonę dzieci jest ZEREM NIKIM,nie szukałabym dla niego żadnego usprawiedliwienia.Co z tego ,że być może on miał trudne dzieciństwo?Musiał koniecznie swoje dzieci później katować?
        Obudź się ,nie poświęcaj jemu więcej swojego życia,nie jest tego warty. Dobrze pisze babsee ,a ja życzę żebyś jak najszybciej miała go tam gdzie jego miejsce.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja