wymuszanie lepszych ocen dla dziecka

22.05.13, 09:45
niektórym matkom naprawdę odbija i potrafią walczyć o oceny dla swoich dzieci jak potłuczone. Po wczorajszym zebraniu stwierdzam, że takiego braku honoru dawno nie widziałam. Walka o wyższą ocenę z muzyki, czy z polskiego dla własnego leniwego potomka staje się celem, do którego matka (wraz z ojcem) potrafi dążyć po trupach.
Wczoraj taka para rodziców właśnie zrobiła rundę po wszystkich nauczycielach aby synowi wydreptać lepsze stopnie. Część nauczycieli się pewnie ugnie i podniesie. Gdzie tu sprawiedlwość/honor/uczciwość/rozsądek ? uncertain A oceny ważne, bo idą do gimnazjum, więc ci rodzie w amoku dosłownie. Doszło wręcz do przywoływania kilku nauczycieli na zebranie i wytykanie im niedoskonałości (np. że nie wpisują ocen do dzienniczków)
Para rodziców to rasowi przedstawiciele pracowników korporacji. Metody z firmy przenoszą na grunt szkolny, czy jak? Metoda łokci od małego? Synek jedynak, cwaniaczek, taki co to sie umie zakręcić.
    • thegimel Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 10:04
      E tam, przerost ambicji i mamuśki latające do szkoły zawsze były. W mojej klasie była taka mamunia, sama się nie dostała na medycynę, więc córka miała spełnić marzenie matki. Matka łaziła i żebrała o oceny już w klasach 1-3. Dziewczynka płakała jak dostała 4, bo ochrzan dostawała. Jej brat też miał przerąbane - efekt - problemy zdrowotne, bo maturę i początek studiów z jakimiś wspomagaczami zdawał, bo przecież musiał mieć same siódemki. Efekt końcowy - zarówno koleżanka jak i brat mieszkają od rodziców baardzo daleko, medycyny żadne nie skończyło.
      • hipek_w_kropki Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 10:17
        Moja mama kiedyś odstawiła taka akcję za moimi plecami, tuż przed maturą, chodziło o jeden przedmiot którego nie lubiłam, więc olewałam - koszmarnie mnie wtedy zawiodła.
        • thegimel Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 10:24
          uncertain
          Jakby mi matka taką sytuację zafundowała do kompletu w chwili, gdzie byłam już pełnoletnia, to chybabym się z domu wyprowadziła do babci. uncertain
    • iwoniaw Mnie zniesmacza raczej, że nauczyciele 22.05.13, 10:44
      - nie wszyscy oczywiście - się temu poddają. Rodzic ma prawo mieć schizy i przerost ambicji, natomiast od nauczyciela uczniowie mają chyba prawo oczekiwać uczciwości i obiektywnej oceny? Najbardziej mi w takiej sytuacji szkoda dzieciaków, które wcale nie są gorsze niż te z naciągniętymi stopniami, tylko nie ma kto w ich imieniu poskamleć o wyższe noty. (Część rodziców odpuszcza mając zdrowy dystans do ocen i szkoły, część ma to w d..., jeszcze inni dla zasady nie będą się napraszać - ale dla dziecka, nawet wychowywanego pod hasłem "ważne co umiesz, a ocena nie jest najistotniejsza", doświadczenie "leser Jasiek dostał piątkę dzięki mamusi i ma punkty za świadectwo, a ja się tyle napracowałem i wyżej czwórki nie podskoczę" jest niefajne).
      • kobieta306306 Re: Mnie zniesmacza raczej, że nauczyciele 22.05.13, 10:50
        tak właśnie jak piszesz.

        Prawdą też jest, że swiadectwo jest brane pod uwagę w szkołach gimnazjalnych poza rejonem, a także w lepszych klasach rejonowych ale profilowanych.
        I teraz np. dziecko z 4 uczciwą i zasłużoną się nie dostanie, bo dostanie się dziecko z wydreptaną 5, bo ma obrotnych starych.
        • iwoniaw Re: Mnie zniesmacza raczej, że nauczyciele 22.05.13, 11:05
          Dlatego też uważam, że standaryzowane egzaminy zewnętrzne są dobre, mimo wszystkich niedostatków formy testowej oraz nawet merytorycznych wpadek CKE, jakie się zdarzają.
    • olena.s Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 10:52
      Zawsze będziesz miała ludzi słabych, albo bezczelnych, albo egoistów, albo nieuczciwych. Zawsze.
      Najlepiej jest więc tak kształtować warunki - tu- system edukacji - aby coś, co da się wydeptać, co niekoniecznie jest uczciwe z założenia (piątka w słabej szkole, a piątka w surowej szkole, dwója nieuka, a dwója nielubianego ucznia, nauczyciel dający szóstki za ogromną wiedzę pozaprogramową, a nauczyciel dający szóstki połowie klasy), co może być z krzywdą dla innych nie miało znaczenia. Gdyby świadectwo się nie liczyło wcale, to rodzice by odpuścili. A dzieci byłyby lepiej wychowane.
      • kobieta306306 Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 10:58
        z drugiej strony jednak świadectwo jest motywatorem dla dziecka.

        podziwiam nastomiast wychowawczynie w tej klasie. Ton jakim w.w para rodziców odnosiła się oraz słownictwo jakiego używała (grzeczne chamstwo wyższych lotów, majstersztyk dyskusji rodem z korpo, traktowanie rozmówcy tonem na wysokich obrotach, bez jednocześnie bezpośredniego obrażania ale rozmówca czuje się jak kmiot) - a jednak wychowawca zachował spokój i twarz do końca.

        • japanunieprzerywalempanieposle Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 11:02
          zaciekawilas mnie tym chamstem wyzszych lotow. podasz jakies przyklady z tych rozmow i to jak wybrnela nauczycielka?
          • kobieta306306 Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 11:09
            nauczycielka po prostu wytłumaczyła rzeczowo poruszane tematy oraz poprosiła konkretnych innych nauczycieli aby przyszli do klasy i odpowiedzieli na stawiane zarzuty.

            Chamstwo wyższych lotów - ot ton głosu, postawa roszczeniowa (ja/mój syn/ja wymagam/ ja oczekuję) , krytykowanie działań jakiegoś nauczyciela, którego akurat nie było w klasie.
        • olena.s Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 11:59
          z drugiej strony jednak świadectwo jest motywatorem dla dziecka.

          Ja nie mówię, że to jest łatwe. Ja mówię, że to jest możliwe.
      • joa66 Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 12:15
        Gdyby świadectwo się nie liczyło wcale, to rodzice by odpuścili. A

        Nie jestem pewna. Za naszych czasów (podobnie jak teraz) średnia ze świadectw maturalnych do niczego nie była potrzebna. A jednak są tacy , którzy o średnią walczą z sobie wiadomych powodów. Co więcej, zdarzają się (i zadrzali) rodzice, którzy walczyli o stopnie maturzystów)

        • aurita Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 12:24
          Dokladnie, moje dziecie jest w II klasie i tez mamy mamusie, ktora wyprasza/wykloca/wyblaga lepsze stopnie dla swojej coroni, a przeciez nawet teoretycznie stopni nie ma tylko opis (A, B, C...) i ogolnie swiadectwo sie nie liczy

          joa66 napisała:

          > Gdyby świadectwo się nie liczyło wcale, to rodzice by odpuścili. A
          >
          > Nie jestem pewna. Za naszych czasów (podobnie jak teraz) średnia ze świadectw m
          > aturalnych do niczego nie była potrzebna.
        • hellulah Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 16:09
          Co ty opowiadasz, jasne, że średnia liczyła się przy rekrutacji na studia.
          • joa66 Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 18:21
            Kiedy i na jakie kierunki???

            Ja zdawałam egzaminy na studia (UW), nikogo nie obchodziły wyniki matury czy średnia ocen (oczywiście matura musiała byc zdana)

    • misterni Na dłuższą metę nic im to nie da 22.05.13, 12:18
      Przychodzi bowiem moment, w którym pisze się test, a potem maturę i to weryfikuje rzeczywistość. A potem najbardziej weryfikuje ją życie.
      • 5justi Re: Na dłuższą metę nic im to nie da 24.05.13, 16:47
        No nie wiem!

        Kto ma znajomości i chody oraz umie - bądź rodzice umieją załatwić - to wszystko się da.
        W szkole był matołem z wyproszonymi ocenkami, potem mamusia załatwiła pracę i jakoś ciągnie - pomimo, że w pracy też jest matołem..
        A dobry uczeń, po dobrych studiach nie ma pracy.. bo nikt się za nim nie wstawił niestety..

        życie niestety nie weryfikuje...
    • oqoq74 Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 12:22
      Ciekawe co będzie dalej. W gimnazjum też będą na nauczycieli naciskać, żeby lepsze oceny wpisywali? Bez sensu. Na studiach też mamusia z tatusiem będą z wykładowcą o ocenach dyskutować?
      • kannama Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 13:20
        a wiesz, że się zdarza? więcej- u nas jedna matka poszła do matki asystenta, żeby pogadać o jego zbyt dużych wymaganiach...
        • oqoq74 Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 13:35
          Hahaha, a potem do szefa do firmy, że biedny synuś zostaje po godzinach w pracy i zmeczony jest.
          Ludzie to mają papiery....
        • apfelstrudel Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 24.05.13, 16:25
          > a wiesz, że się zdarza? więcej- u nas jedna matka poszła do matki asystenta, że
          > by pogadać o jego zbyt dużych wymaganiach...
          Phi, do matki!. Do asystentów chodzą i nie są to pojedyncze przypadki.
    • guderianka Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 12:31
      Część nauczycieli się pewnie ugnie i podnies
      > ie



      że co ?
      lepsze oceny na podstawie litości i żebrania ?
      • oqoq74 Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 12:34
        No to daje mega motywację pozostałym dzieciom. Ciekawe, czy wraz z prośbami idą dowody wdzięcznościwink
        • arwena_11 Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 12:58
          Bywa różnie. Są też nauczyciele, którzy nie postawią dziecku oceny na którą zasługuje, bo nie.
          A jeszcze grożą obniżeniem oceny.
          Syn jest w szkole muzycznej, więc muzyka na poziomie szkoły podstawowej to naprawdę niskie progi dla niego. No i się na lekcjach nudził jak mops. Pani pochwalić sie jego umiejętnościami na koncertach szkolnych ( pianino ) bardzo chętnie, mimo, że to nie jej zasługa.
          Ale 6 z muzyki, mimo, że obiecała, nie postawiła. Zawsze go brała pod włos. Zagraj jak chcesz mieć 6, zrób to i to, to będzie 6.
          No i ostatni semestr muzyki dobiegał końca, a dziecko w stresie. W końcu poszłam do pani, i zapytałam się o co chodzi. Ona do mnie, ze syn gada. To ja jej tłumaczę, ze zachowanie to inna bajka i inna ocena. W końcu na jej tekst, żebym się cieszyła że bedzie miał piątkę, bo to nic pewnego ( same 6 w semestrze z ocen cząstkowych ). Powiedziałam do widzenia, i jak co najmniej 5 nie będzie spotkamy się na egzaminie komisyjnym na który zaproszę kuratora.
          Synowi wyjaśniłam, że ma się nie stresować i odpuścić 6. Przed nim był jeszcze ostatni koncert w szkole. Po kolejnym tekście nauczycielki do syna typu "i ty chcesz mieć 6?" syn powiedział, że nie nie chce. Dzieciaki z klasy opowiadały, że mina pani bezcenna. No i jeszcze dodał, ze na koncercie nie zagra.
          Oczywiście miałam telefon ze szkoły, że jak on może rozwalać pani koncert ( każdy nauczyciel musi wykonać w roku szkolnym zadanie - koncert, przedstawienie itd ). Wyjaśniłam pani dyrektor, że umiejętności mojego syna to nie zasługa pani od muzyki. Gdyby od niej to zależało, to muzyki nienawidziłby. A jak pani zależy na koncercie, to może się z nim dogadać. Warunki zna.
          W efekcie koncert się nie odbył, bo występ syna to było jakieś 30 minut grania, a inne dzieci zajmowały 8 minut.
          Dlatego nie zawsze chodzenie po oceny jest to brak honoru. Czasem jest to po prostu obrona dziecka przed głupotą nauczyciela.
          A i jeszcze jedno, gdyby to nie był tak głupi przedmiot jak muzyka, a synowi zależało, walczyłabym. Ale nie wyproszenie oceny a egzamin komisyjny. Jeżeli jestem pewna wiedzy dziecka jestem gotowa zaryzykować.
          • thegimel Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 13:57
            Ale to jest zupełnie coś innego. Interweniować w takiej sytuacji wręcz należy.
      • kobieta306306 Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 12:39
        mała miejscowość, to taki zakrzyczany nauczyciel być może dla św zgody tę ocene podniesie, co by sobie nie robić koło dupy. Akurat niestety fakt taki, że nauczyciel mieszka w tej samej wsi, a rodzice z przebojowych i aktywnych w gminie. Na 100 % chłopak bedzie miał z tego przedmiotu stopień wyżej. Upewnię się na koniec roku wink
        • misterni A może to jedna z tych sytuacji, w której 22.05.13, 12:50
          dziecko zostało niedocenione? Bo i tak bywa. I wtedy rodzice słusznie walczą o ocenę, żeby nie obniżać szans na dobre gimnazjum.
          Bo jakoś trudno mi uwierzyć, że ktoś tak oficjalnie nagabuje nauczyciela w sprawie oceny, jeżeli dziecku się ona faktycznie nie należy.
          • joa66 Re: A może to jedna z tych sytuacji, w której 22.05.13, 12:55
            Problem jako taki na pewno istnieje w szkołach.

            Ten konkretnty przypadek - nie wiadomo. Mnie nap. nie podobają się opisy rodziny przedstawione przez autorkę , typu " pracownicy korporacji" , "cwany synek". Sugerują ogólna niechęc do rodziny.
            • misterni Re: A może to jedna z tych sytuacji, w której 22.05.13, 13:04
              joa66 napisała:

              Problem jako taki na pewno istnieje w szkołach.

              Pewnie istnieje, tylko trudno mi uwierzyć, że ktoś oficjalnie załatwia takie sprawy (bo skoro wszyscy wiedzą, to oficjalnie), jeśli nie ma poczucia krzywdy dziecka. Ja w szkole interweniowałam tylko raz w czasie 12 lat: gdy wiedziałam, że moje dziecko zostało niesprawiedliwie potraktowane i owszem, wszyscy rodzice o tym wiedzieli, bo sprawę poruszyłam na wywiadówce i pewnie część z nich myślała, że jestem świrniętą mamuśką, która lata za ocenami dziecka.

              Mnie nap. nie podobają się opisy rodziny przedstawione przez autorkę , typu " pracownicy korporacji" , "cwany synek".
              Sugerują ogólna niechęc do rodziny.


              O właśnie.
              • kobieta306306 Re: A może to jedna z tych sytuacji, w której 22.05.13, 13:35
                skoro interweniowałas RAZ, to nie widzę problemu.
                Na jednej wywiadówce ci rodzice poruszyli - matematykę, polski, historię i wf. Pan od historii, pan od wf oraz pani od polskiego zostali w desperacji poproszeni przez wychowawczynię do klasy na wyjaśnienia. Skończyło się na tym, że histroyk zaproponował, że nie będą zajmowac czasu całej klasie i porozmawiają na osobności na korytarzu.
                Nie jest to niechęć do rodziny. Ten tato nawet sympatyczny z twarzy się wydaje. Dziecko też ok. Cwane ale miłe. Zawsze "dzień dobry" powie itd.
            • kobieta306306 Re: A może to jedna z tych sytuacji, w której 22.05.13, 13:07
              pracownicy korporacji - czyli mało czasu dla dziecka, stawianie bardzo wysokich wymagań i traktowanie innych (w tym nauczycieli) z pozycji ja chcę/ ja wymagam, załatwianie drogą mailową wszelkich spraw.
              Synek - tak, sympatyczny mały cwaniak. Tu się zakręci, tam się zakręci, zgłosi się z kolegami do projektu, sam niewiele zrobi, grupa szóstkę dostanie.
              Niechęć do rodziny na pewno nie, bo mi ta rodzina jest zwyczajnie obojętna. Niechęć do chamskiego sposobu na ustawianie siebie i swoich dzieci - tak - bardzo duża.
              • joa66 Re: A może to jedna z tych sytuacji, w której 22.05.13, 13:15
                Operujesz stereotypami - zarówno pracownicy korporacji moga mieć mnóstwo czasu dla dziecka, jak i sprzątaczki w ogóle go nie mieć. Informacja o byciu jedynakiem też jest nieistotna z punktu widzenia problemu.
                • kobieta306306 Re: A może to jedna z tych sytuacji, w której 22.05.13, 13:28
                  może i stereotypy ale fakt jest taki, że wydreptują oceny dla syna.
                  I tak - robią to po części oficjalnie (na zebraniu) i resztę po zebraniu. Mało które dziecko ma tyyle spraw, że wymagają konsultowania z każdym nauczycielem prawie.
                  • natalia.nat Re: A może to jedna z tych sytuacji, w której 22.05.13, 15:54
                    Widać dziecku te wyższe oceny się należą. Mało to w szkole niesprawiedliwych ocen i to właśnie między innymi dlatego, że rodzice na ogół nie protestują i nie walczą o dziecko (nie mają czasu, nie wiedzą, nie chce im się, nie potrafią). Może niech każdy rodzic robi jak uważa za stosowne.

                    Szkoła zresztą nie lubi rodziców zainteresowanych, pytających i sprawdzających. To wcale nie jest tak prosto mieć zastrzeżenia, najłatwiej jest machnąć ręką.
    • jowita771 Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 13:03
      Za moich szkolnych czasów też byli tacy rodzice. Mama jednej koleżanki była specjalistką, potrafiła znacząco podnieść córce średnią na świadectwie. A za mną się kiedyś wychowawczyni wstawiła u plastyka, bo chciał mi tróję postawić, a to popsułoby mi świadectwo. Głupio mi było, ale nawet się nie odezwałam, do plastyki się nie przykładałam i trója byłaby całkiem sprawiedliwa.
      • jowita771 Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 13:09
        Raz moja mama rozmawiała z panią od biologii, bo pani miała taką zasadę, że oceny cząstkowe można było poprawiać, tylko trzeba było do niej z tym pójść, a to były czasy, że ja się wstydziłam poprosić o odpytanie. Mama powiedziała pani, że chciałam odpowiadać i biologica sama mnie zagadnęła na lekcji. Ale nauczyć się i odpowiadać mógł każdy, więc to było sprawiedliwe.
    • szamanta Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 14:38
      W życiu wścieku doopy nie dostawałam na zebraniach u dzieciaków jesli chodzi o oceny. Nie ukrywam,ze nie zawsze są takie jakie chcialabym sobie wymarzyć,ale szczerze totalnie nie budzi u mnie wariackich emocji ocena na koniec taka a nie inna. Jedyna reakcja jaka byla z mojej strony na zebraniach czy w dniu otwartej szkoly, kiedy stanowczo nie spodobalo mi sie zachowanie nauczyciela do dziecka,(zawsze mialam racje, bo nauczyciel ze skruchą przyznalwal sie do bledu,i przepraszał)na palcach jednej reki moge policzyc te sytuacje(to nie dot. jednego tego samego dziecka) ale o oceny nie wojowałam w zadnym wypadku
    • notting_hill Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 14:49
      Sytuacja z ubiegłego roku- koniec gimnazjum, walka o jak najlepsze świadectwo, bo punkty potrzebne do dostania się do liceum...

      Matka jednej z dziewczynek zrobiła dosłownie wszystko, żeby tylko córka miała średnią 6,0. Owszem, dziewczyna się dobrze uczyła, nawet bardzo dobrze, a chciała się dostać do najlepszego liceum w mieście. Test gim wypadł tak sobie.... Dziewczynka zresztą dobrze ucząca się, pracowita, ale nie wybitny geniusz ze wszystkiego.
      Gdyby nie miała tej najwyższej średniej, być może nie dostałaby się do akurat tego liceum.
      Ja nie usprawiedliwiam tego zachowania, ogólnie było oceniane jako poniżej krytyki, ale szkoła się ugięła, a nie powinna. Dzieciaki też potem komentowały, jak panna odbierała nagrodę za "wybitne osiągnięcia". Ale fakt faktem, że matka zachowała się pragmatycznie, bo wszystkich szóstek normalną drogą zdobyć się nie dało, grały tu animozje niektórych nauczycieli, ich sympatie i antypatie, obiektywizmu doszukać się w szkole mi jakoś nie udało, chociaż naturalnie są tacy nauczyciele, ale nie wszyscy.
      Być może w tym opisanym przypadku matka uznała, że warto się z lekka poniżyć, żeby dziecko dostało się tam gdzie obie chciały, no bo potem medycyna... Miejsce na stażu już zresztą czeka smile.

      Ja też pamiętam swoje świadectwo bodajże w szóstej albo siódmej klasie, gdzie jedyna czwórka była z wf-u.... I nie, nie byłam jakoś szczególnie niezdarna, ale nie miałam typowej fizis ulubienicy nauczycielki wf-u i nie biegałam najszybciej z całej klasy... Pewnie, to nie dramat, ale do dziś pamiętam. Było mi zwyczajnie przykro. Tak, że to tyle w kwestii sprawiedliwości szkolnej.
      • princess_yo_yo Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 16:11
        matka zachowala sie pragmatycznie? nie ma to jak myslenie w krotkim dystansie. zycie wszystko zweryfikuje. podejrzewam ze zweryfikuje albo juz zweryfikowalo fakt tego jak dlugo mozna przezywac 4 na swiadectwie z podstawowki.
        z takim podejsciem rzeczywistosc musi byc powaznym codziennym wyzwaniem, nie zazdroszcze
        • elske Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 18:15
          W podstawowce, w klasie mojej siostry byla dziewczyna, ktora zawsze miala najlepsze stopnie. Dostala latke najlepszej uczennicy i tak sie juz utarlo, ze Asia jest najlepsza ze wszystkich przedmiotow. Tyle ze z roku na rok, trzeba jej bylo troche stopnie naciagac a to z w-f, a to z muzyki, z plastyka, a to z innego przedmiotu, zeby Asi sredniej nie zepsuc . Wychowawczybi jej to zalatwiala. Asia miala zawsze swiadectwo z czerwonym paskiem. W 7 klasie zmienila szkole. I okazalo sie, ze srenia ocen w nowej szkole poszla jej mocno w dol i Asia przestala byc najlepsza uczennica w klasie.
      • mdro Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 18:35
        > Matka jednej z dziewczynek zrobiła dosłownie wszystko, żeby tylko córka miała ś
        > rednią 6,0.

        Ale po kiego grzyba? Przecież tylko jeden "punkt rekrutacyjny" różnicy jest między średnią 5 a 6 jest, a w dodatku to zaogrąglane jest, więc wystarczy mieć 6 z (liczba przedmiotów/2) +1. Gdyby walczyła o szóstki z kierunkowych przedmiotów to jeszcze rozumiem, 4 pkt/przedmiot różnicy między 5 a 6...
        • notting_hill Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 18:43
          W sumie aż tak tego nie analizowałam, ale jeden punkt różnicy w przypadku topowych liceów to być albo nie być, niestety. Na tym tam szczycie to i 0,1 się liczy.... Do najbardziej obleganych klas trzeba było mieć coś w rodzaju min 168pkt...
          • mdro Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 19:01
            A jakie to województwo? Bo założyłam, że wszędzie jest tak samo, a teraz widzę, że np. w małopolskim średnia w ogóle się nie liczy, punktowane są tylko przemioty kierunkowe (+ inne osiągnięcia). Także może gdzieś średnia się liczy bardziej wink. Ale 168 pkt. to chyba bez punktów za olimpiady wszędzie jest bardzo trudno uzyskać (w mazowieckim absolutne maksimum, czyli 100 pkt. z egzaminu + 4x18 (tyle za 6 z przedmiotu kierunkowego) + 6 (średnia) + 2 (czerwony pasek) to w sumie 180 punktów). A jeśli egzamin poszedł marnie (tzn. np. na 70 pkt.?), tu już najlepsze oceny nie pomogą i będzie "tylko" 150 pkt.
          • kobieta306306 Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 22:01
            no i dziś mam informację od innej mamy, że chłopak tych rodziców będzie miał 6 na koniec z pewnego przedmiotu, bo uczestniczył w olimpiadzie szkolnej. Moje dziecko i dziecko tej dzwoniącej mamy też uczestniczyło i obie dziewczynki zajęły wyższe miejsca od niego. Nikt nie dostał aż tak wysokiego miejsca by się tym szczególnie chwalić na forum gminy. Ot taki lokalny szkolny sukces. Co teraz zrobić? Olać? Iść i też się upominać?
            • thegimel Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 22:09
              Ja bym się może nie upominała, ale zapytała o uzasadnienie oceny.
              • kobieta306306 Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 22:13
                spytałam córkę czy mam iść, a ona mi na to, że nigdy w życiu. Nie pójdę.
    • marghe_72 Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 22:26
      kobieta306306 napisała:


      > Para rodziców to rasowi przedstawiciele pracowników korporacji.

      Czyli konkretnie jacy?
      • kobieta306306 Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 22:33
        tacy jacy pracują w korporacjach i ścigają się w wyścigach o najlepsze pozycje zawodowe, a pozniej przenoszą to na swoje dzieci i wszczepiają im tę gonitwę od najmłodszych lat.
        • joa66 Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 22:54
          "wszczepiają im tę gonitwę od najmłodszych lat. "

          A Ty nie wszczepiasz swojemu stereotypów ? wink Równie groźne.
          • kobieta306306 Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 23:00
            wszczepiam, że liczy się to co w glowie, ale to chyba jednak guzik prawda. Licza się znajomości i plecy (w tym przypadku plecy własnych starych tego dziecka, którymi utorują mu dobre świadectwo).

        • marghe_72 Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 23:02
          kobieta306306 napisała:

          > tacy jacy pracują w korporacjach i ścigają się w wyścigach o najlepsze pozycje
          > zawodowe, a pozniej przenoszą to na swoje dzieci i wszczepiają im tę gonitwę od
          > najmłodszych lat.
          jak ja kocham uogólnienia. Wyścig szczurów nie jest przypisany jednej kategorii zawodowej
          I żeby było jasne, nie pracuję w korporacji.
          • kobieta306306 Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 22.05.13, 23:05
            może i jest to uogólnienie.
            Pielęgniarki nie kojarzą mi się z wyścigiem szczurów, nauczyciele też nie, kierowcy, policjanci, sprzedawczynie, przedszkolanki nie, a pracownik korporacji tak. Nic na to nie poradzę wink
    • burina Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 23.05.13, 00:31
      A ja się zastanawiam: bo jedak umiejętność 'wychodzenia' sobie swoich spraw czasem się przydaje. W niektórych zawodach to wręcz niezbędna cecha. W niektórych systemach edukacyjnych, to wręcz nie jest możliwe, by zajść wysoko, bez aktywnego 'wychadzania' kontaktów i poparcia. Albo raczej jeśli się nie ma rdziców, którzy to zrobią.
      • olena.s Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 23.05.13, 06:31
        W niektórych
        > systemach edukacyjnych,

        A w których?
      • kobieta306306 Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 23.05.13, 11:32
        burina napisała:

        > A ja się zastanawiam: bo jedak umiejętność 'wychodzenia' sobie swoich spraw cza
        > sem się przydaje. W niektórych zawodach to wręcz niezbędna cecha. W niektórych
        > systemach edukacyjnych, to wręcz nie jest możliwe, by zajść wysoko, bez aktywne
        > go 'wychadzania' kontaktów i poparcia. Albo raczej jeśli się nie ma rdziców, kt
        > órzy to zrobią.

        no tak. Wystarczy spojrzec w TV, a tam same gęby znanych rodziców z ich oczywiście znanymi i baaaardzo zdolnymi dziećmi uncertain
    • kol.3 Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 23.05.13, 06:20
      W klasie mojego dziecka byli taki synalek chowany przez rodziców na " lidera". Chłopiec nie ukrywał, że rodzice dają prezenty wychowawczyni . Żeby bylo śmieszniej była to pani, która bardzo rodziców ustawiała i pretendowała do miana wyroczni, co jest wląściwe. Uczniowie cały czas widzieli że kolega ma oceny zawyżone.
    • headvig mnie już nic nie zdziwi. 23.05.13, 07:10
      jestem nauczycielem - zdarzały się próby przekupstwa, łapówek, czy nawet zastraszenia ze strony rodziców. niektórzy są naprawdę popierxxni.
      • kobieta306306 Re: mnie już nic nie zdziwi. 23.05.13, 11:35
        problem w małych miejscowościach jest jeszcze większy. Często dochodzi do tego, że nauczyciel jest np. jednocześnie radnym w gminie.
        • headvig no to proszę - sytuacja z przed 2 tygodni 24.05.13, 16:09
          > problem w małych miejscowościach jest jeszcze większy. Często dochodzi do tego,
          > że nauczyciel jest np. jednocześnie radnym w gminie.

          akurat pracuję w większej miejscowości. ale niedawno miałam taką sytuację: podchodzi do mnie jedna pani nauczycielka emerytowana, która też jest właśnie radną w tej miejscowości i zadaje mi takie oto pytanie: "czy zamierzam uwalić ucznia X?" Uczeń X przez cały rok zdobył 2 oceny pozytywne, (raz dop w I sem i raz dop- w 2 sem), tak to sam płotek (czyli kapy), nawet po tym jak mu zapowiedziałam, że jutro będzie pytany dajmy na to z tabliczki mnożenia i ma nie olać sprawy, bo to jego być albo nie być. (3 klasa gim). Sprawę olał.

          Ja na to - że nigdy nie mam zamiaru uwalać, ale on nie chce ze mną współpracować i z powietrza dopa nie wystawię i opisuję sytuację. To ona mi zaczyna płakać, że on z biednej rodziny, syn rolnika, a ja jej na to, że ja córka rolnika, w polu też musiałam pracować po szkole i jakoś się przez to nade mną nikt w szkole nie litował, skończyłam nawet studia jak widać.

          Potem dowiedziałam się, że ten biedny ojciec rolnik jest także radnym w owym UM i wcale nie takim biednym. Myślała, że się nie dowiem, bo przecież nie jestem z tego miasta.

          Owa pani nauczycielka ma władzę w szkole i w mieście, do tego wielkie poważanie. Co robić?

          Dać się zastraszyć i dać dopa nierobowi za "twarzowe", wyrobić sobie przy tym opinię takiej, która i tak zaliczy, jak ją zaszantażujesz, dalszą opinię takiej, która niczego nie nauczy (bo pewnie nauczyciele liceum taki wniosek wyciągną) czy narazić się w UM, gdy z godzinami jest - delikatnie mówiąc - ciężko i jedno jej słowo, a zostaję ochłapami w stylu pół etatu z nauczania indywidualnego (każda lekcja w innej części miasta)? Bo taka jest polityka mojej szkoły.
    • jusytka Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 23.05.13, 08:31
      Mnie też to wkurza, ja mam przegięcie w drugą stronę. Nawet jak argumenty syna wydają się słuszne, że dana ocena nie jest sprawiedliwie postawiona, namawiam go, by sam o to powalczył. Z doświadczenia wiem, że niewielki to daje skutek, zwykle jest "przeganiany" bo nauczyciel nie ma czasu. W skrajnych przypadkach kusi mnie, żeby prosić n-la o wyjaśnienie, jednak tłumaczę sobie i dziecku, że oceny nie są najważniejsze i nie będziemy dążyć do tzw paska po trupach... Cieszy mnie, że syn zasadniczo jest zdolny i nie ma problemów z nauką.
      • headvig Re: wymuszanie lepszych ocen dla dziecka 24.05.13, 16:13
        nauczyciel ma kryteria oceniania i punktację. jeśli twoje dziecko twierdzi, że ocena jest niesprawiedliwa, to kręci. wystarczy nauczyć się i poprawić, a nie "walczyć", a nauczyciel ma czas na poprawy, choćby na godzinach "karcianych". mało tego, nauczyciel ma obowiązek umożliwienia poprawy w terminie, który jest określony w statucie szkoły.

        wystarczy dobra wola ucznia by się wyrobił z nauką w wyznaczonym terminie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja