Mama-pierwszy rok z życia dziecka

23.05.13, 16:50
Mam do Was prośbę-jest tutaj nas tak wiele.
Czy możecie podzielić się ze mną i napisać:
- Czy macie wiedzę dotyczącą pierwszego roku swojego życia ? Mamy opowiadały Wam jakie byłyście ?
- Jak obchodzicie DzieńMatki ?

Ja co roku od dekady jeździłam do Mamy. Z rodziną, kwiatami, prezentem, ciastem. Świętowaliśmy. Wydarzenia z ostatniego pół roku-może ktoś pamięta mój wątek o schizofrenii- zmusiły mnie krytycznego przyjrzenia się sobie, Mamie. I ..przelało się. Przypomniało mi się to, czego nie chciałam, pewne fakty zaczęły układać się w całość, chłód i dystans Mamy w końcu znalazł imię. Mama oddała mnie na wychowanie Babci, gdy miałam trzy miesiące. Byłam u Babci do skończenia roku życia. Stara baba jestem ale rozkminiam to-może dlatego że Synek ma 10 miesięcy i obserwuję go, chłonę, zjadam i obsypuję pocałunkami i za nic bym się tego nie pozbawiła. Pierwszy uśmiech, ząbek, wielka kupa,raczki, stanie,gaworzenie-tyle tego...a ja nic o sobie nie wiem z tego okresu. Poza wagą urodzeniową nie wiem nic uncertain A wiem to, co już sama pamiętam, falami od 3 roku życia, dość dobrze od 6 roku życia. Zero opowieści. Od dekady dostaję życzenia urodzinowe sms. Ze dwa razy kwiaty-fakt moje ukochane-ale przy okazji wizyty u Starszej, która obchodzi swoje urodziny dwa dni po mnie.
Umiem nazwać poczucie niekochania z nastolęctwa, próby samobójcze, poczucie odrzucenia, potrafię zrozumieć nasze zatargi,kłótnie, niezrozumienie. A nie mogę sobie wytłumaczyć, że jak nie pojade w tym roku z kwiatami to nic się nie stanie. Walczę o miłość , której nie miałam a odpuszczenie walki będzie tożsame z potwierdzeniem, że jej nie mam. Guupie to. I ja gupia, nabuzowana hormonami, niepoukładana. Już sam fakt, że piszę o tym tutaj świadczy o tym, że bardzo ze mną źle uncertain
    • kropkacom Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 17:22
      Dzień Matki z daleka. Wysłałam kartkę z życzeniami i pewnie zadzwonię. Chociaż może będzie sms, bo mama cały dzień będzie na wykładach. Wiedzę mam. Byłam pierwszym dzieckiem w rodzinie. Mam też zdjęcia i slajdy.
    • rhaenyra Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 17:28
      - no wiem troche od rodzicow i innych bliskich
      i mam zdjecie na dowod ze bylam najbrzydszym dzieckiem swiatatongue_out
      -na dzien matki dzwonie zreszta prawie codziennie gadamy przez tel
    • polifonia1983 Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 17:50
      - Czy macie wiedzę dotyczącą pierwszego roku swojego życia ? Mamy opowiadały Wam jakie byłyście ?

      Wiem tylko, że byłam bardzo mała nawet jak na niemowlę. Żadnych zdjęć, żadnych opowieści.

      - Jak obchodzicie DzieńMatki ?
      Dzwonię, jeśli się akurat mamy widzieć, kupuję jakiś drobiazg, ale nie jeżdżę specjalnie.
      • agunia777 Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 18:19
        A u nas w domu jest setki opowieści jaka byłam jako niemowlę, dziecko, jaki był starszy brat, jaka była moja mama, jej siostra, jej dzieci etc etc.. Za to u mojego męża do czasu urodzenia naszego synka o takich rzeczach się nie gadało.
        Mój brat bardzo szybko się rozwijał ruchowo - usiadł jako 4 miesieczniak, stanął jako 6.cio. Czasami zastanawiam się czy nie jest to przesadzone, ale znając jego późniejsze poczynania..chyba nie smile Zęby zaczęły rosnąć nam w 4 miesiącu - u mojego synka tak samo, na rok miał 12 zębów. Więc potwierdzenie jest. Ja podobno mówiłam bardzo wcześnie (w 13 miesiacu proste zdania, mama mam pozapisywane. Teraz mój synek ma 14 mies i mówi mniej, ale dosc dobrze jak na swoj wiek, np. "Mama daj piciu") , miałam ładniejszą cerę niż brat, choć ruchowo wolniej - chodzić zaczęłam na roczek. Podobno prawie nic nie jadłam poza KP i mięsem, KP mama zakonczyła dopiero ok mojego 2.5 r.ż. z kolejną sobotą, bo ciągle obiecywałam, że "Przestanę pić cyca w sobotę.." (następną, pracującą, niepracującą i w ten deseń). W pamięci mam jakieś migawki tak od 1 r.ż. co z psychologicznego punktu widzenia jest mało możliwe(np. jak chodziłam przy regale). Do dziś pamiętam smak mleka matki (?!!!!) Odpieluchowana zupęłnie w 13 mc przez 2 tygodnie (wcześniej mama nie sadzała mnie na nocnik). W przypadku mojego syna wydaje się to nierealne,ale wtedy była tetra więc może to dzięki temu.
        Taka wiedza big_grin

        PS. A Dnia Matki jakos specjalnie nie swietujemy.
        • guderianka agunia 23.05.13, 18:35
          Pamiętam jedno karmienie. Miałam maks 3 m-ce. Pamiętam specyficzny wspaniały smak, ciepłe mleko, jego zapach. Nikt mi nie opowiadał-mam to głęboko w sobie.
          Fajnie, że masz takie opowieści smile
          p.s. a ja kurde czuję jakiś wewnętrzny imperatyw żeby świętować..
          • aqua48 Re: agunia 23.05.13, 18:43
            guderianka napisała:

            > a ja kurde czuję jakiś wewnętrzny imperatyw żeby świętować..

            To świętuj, jeśli masz potrzebę, a kto Ci broni?

            Ja też wiem dużo o moich początkach. Jedynaczce Mama dużo opowiadała. Dopiero po Jej śmierci pomyślałam sobie, że już nie ma nikogo kto by to moje dzieciństwo tak szczegółowo pamiętał...
            • guderianka Re: agunia 23.05.13, 19:17
              Czuję imperatyw ale nie mam ochoty, nie czuję tego emocjami
              Ja też jedynaczka-tyle, że bez "korzeni". Dobrze , że babcia i ciocia mi opowiadały o sobie-to mam jakiś mglisty obraz
          • noem.i77 Re: agunia 24.05.13, 13:31
            > p.s. a ja kurde czuję jakiś wewnętrzny imperatyw żeby świętować..

            to świętuj ten dzień jako mama
            • guderianka Re: agunia 24.05.13, 15:26
              Ha, na pewno smile
    • karro80 Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 18:19
      Pokolenie oddawanych dziecismile
      Ja też - do jakiś 6 lat w sumie mieszkałam z dziadkami - moim zdaniem do doopy rozwiązanie.
      Nie powielam. Żalu takiego, że mnie męczy to nie mam - ot powiedziałam, co myślę, bunt się dawno skończył - co ciekawe mama się ze mną zgadza<tata też> - pewnie im się odwidziało po drodzebig_grin
      Aha kontakty mamy dobre - choć dla mnie dzień matki<ojca, babki, dziadka czy inne> jakiś tam szczególny nie jest, nie jadę z ciastami itp - zwykle dzwonię, jakaś róziczka czy prezent, ale nie koniecznie akurat w ten dzień -ale ja mało sentymentalna jestemwink
      Guderianko, zrób co uważasz - jak ma być z musu to nie rób - zadzwoń i koniec.
      • butterfly_33 Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 18:50
        Ze swoja mama jestem w bardzo dobrych relacjach. Widzimy sie conajmniej raz w tyg. Na Dzien Matki zadzwonie z zyczeniami albo pojade z kwiatkiem lub czekooadkami.

        Co do mojego pierwszego roku zycia....jakos nie wglebialam sie nigdy w to bardzowink podstawowe inf mam. Co do zdjec...no coz nie mam, bo nikt nie robil mi jako niemowlakowi
      • mala_truskawka Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 18:53
        Przybliżcie mi ten temat pokolenia oddawanych dzieci. Bardzo mnie to zaciekawiło, bo ja akurat sądziłam, że w PRL za naszych czasów niemowlęctwa (jestem pewnie w podobnym wieku do was) więcej kobiet nie pracowało zawodowo i, bez względu na wykształcenie, raczej zajmowało się domem i wystawaniem w kolejkach za czymkolwiek. Tak było np. z moją mamą i większością jej koleżanek. Mieszkaliśmy na przedmieściach Warszawy. Może to jakiś wyjątek?
        • karro80 Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 19:17
          hm ja rocznik ten co w nicku i wielu moich znajomych - <chłopię moje również> było oddawanych dziadkom.
          Kolezanka np chodziła do całtygodniowego tygodniowego żłobka<nawet nie wiedziałam, że coś takiego było>
          Miałam jedną koleżankę w klasie której mama nie pracowała zawodowo. I dwa lata młodszej z podwórka - mama pracowała, ale w domu.
          Reszta pracowała, imprezowała<nie mówię, że patologia, ale to młodzi ludzie byli - moja mama urodziła mnie mając 22 lata - zwykle kobiety rodziły wcześniej - 20-21.
          Piszę nie ze statystyk, ale z z doświadczenia.
          Miasto duże - Łódź.
        • tully.makker Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 10:45
          Hmmm, ja kwestie tzw "oddania" pamietam jako bardoz pozytywna. Moja matka pracowala 200m od domu babci. W poniedzialek rano jechalam z mama autobusem do babci - musialam wstac bardzo wczesnie rano i nienawidzilam tego. Zostawalam u babci, codzienna tradycja na zakonczenie spaceru byl spacer pod prace mamy, byl taki okres, ze siedziala w pokoju na parterze, wtedy babcia podawala mnie do niej przez okno, a gdy siedziala w pokoju na pietrze, schodzila do nas na buzke i przytulanki.
          Moj ojciec, ktory zaczynal i konczyl prace wczesniej niz mama przyjezdzial do niej na slolowke na obiad i potem rodzice przychodzili do babci i zajmowali sie mna do kolacji - po kolacji jechali do domu, a babcia i dziadek kladli mnie spac.
          W sobote po pracy rodzice zaierali mnie do domu, a w poneidzialek znowu trzeba bylo wczesnie rano wstac sad
          • kropkacom Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 23:33
            > W sobote po pracy rodzice zaierali mnie do domu, a w poneidzialek znowu trzeba
            > bylo wczesnie rano wstac sad

            Jaki to miało sens? Rodzice pracowali tak ciężko? Czy jako młodzi ludzie chcieli mieć czas dla siebie po pracy?
      • dziennik-niecodziennik Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 09:41
        > Pokolenie oddawanych dziecismile

        ??
        jestem rocznik 79, nie znam nikogo kto za młody bylby oddawany dziadkom. owzem, część dzieci byla wychowywana przez dziadków, ale mieszkała z rodzicami. dziadkowie sprawowali dzienną opiekę jak rodzice byli w pracy.
        moj ojciec pare lat spędził u swojego wujostwa, o czym dowiedzialam sie niedawno i szczena mi opadła.
      • czarnakrowawkropkibordoo Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 11:58
        O, dzięki za to określenie. Pokolenie oddawanych dzieci.
        I Guderiance za wątek.
    • czarnakrowawkropkibordoo Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 18:41
      Nie wiem, jaka ja byłam za to wysłuchałam wiele opowieści na temat tego co robiła i jaka była moja mama w tym czasie smile Jak próbuję dopytać o siebie to patrzy na mnie takim zdziwionym wzrokiem i odpowiada coś zdawkowego, albo że a to u babci właśnie wtedy byłam. A to w szpitalu, bo chorowałam na bronchit i leżałam tam chyba z miesiąc, a ona tak strasznie cierpiała, bo rodziców nie wpuszczali. W dzień matki dzwonię z życzeniami. Raczej z poczucia obowiązku, niż z potrzeby serca.
      • shan_sa Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 19:00
        Ja jestem dzieckiem PRL, właśnie takim oddawanym. Mama musiała pracować, dziadkowie mieszkali na wsi. Chodziłam do żłobka, przedszkola, ale bardzo chorowałam więc gdy przytrafiła się choroba to wywozili mnie. Tak więc naprawdę do 6 r. ż. wychowywana byłam przez babcię i dziadka. wspominam ten czas wspaniale. jak poszłam już do szkoły spędzałam u nich wakacje, aż do dorosłości. to było cudowne miejsce, z cudownymi, kochającymi mnie ludźmi. Myślę, że mojej mamie to odpowiadało. nie mam z nią bliskich relacji, to raczej toksyczny związek.
        • guderianka shan_sa 23.05.13, 19:19
          Ja również wspaniale wspominam czasy spędzone u dziadków-byłam wywożona na wakacje i ferie. I zawsze było świetnie a Babcie kochałam nad życie, była moim autorytetem, dawala mi ciepło, uczyło robić zupę itd. wink
          Z mamą-podobnie jak Ty..
    • antyideal Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 18:54
      Niewiele wiem, mam kilka zdjec ze spacerów z rodzicami, ale tez aparaty fotogr.
      wtedy byly rzadkościasmile, wiem o kilku chorobach, ze rodzice pracowali
      i cos trzeba bylo ze mna zrobic, ze bylo mi dobrze w złobku, tyle..
    • kerri31 Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 18:56
      Zartujesz ? Jaka wiedza. Moja stara nie wie nawet ile wazylam, jakiego dnia tygodnia sie urodzilam i w ogole nic nie pamieta .
    • princess_yo_yo Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 19:00
      nie wiem czy ci to w czyms pomoze, moze jako rodzaj racjonalizacji:

      nie mam zadnych wspomnien, co jest raczej standardem. opiekowala sie mna babcia. z matka mialam kontakt bardzo slaby od zawsze, nie jestem w stanie sobie przypomniec niczego co mozna zakwalifikowac jako bliski kontakt, wiekszosc czasu jako przedszkolak I pozniej spedzalam z tata, gry, domowe majsterkowanie, wszelkie wyjscia, sport, garaz, motocykl itd
      jako dziecko mialam podobno ogromne problemy z oddychaniem co za dawnych czasow 'diagnozowalo sie' jako 3 migdal. relacja mojej na temat tego czasu to wspomnienie jej dzielnego czuwania nad kolyska I nieprzespanych nocy. tato potwierdza ze rzeczywiscie za mlodu to w jaki sposob oddychalam we snie bylo dosc przerazajace dla wszystkich ktorzy mieli okazje sie temu przysluchiwac.

      w okolicach poznego nastolectwa jakakolwiek rozmowa z matka nie miala zadnego sensu. klotnie na przemian z moja odmowa odzywania sie tygodniami. to samo na studiach, na szczescie mieszkalam poza domem. dzien matki nie egzystowal od czasu szkoly podstawowej.
      jako pozna dwudziestolatka wyprowadzilam sie na drugi koniec europy I tak juz zostalo. moja matka miala raka, kiedy byla taka potrzeba sprawowalam opieke ale w bardzo ograniczonym stopniu z racji odleglosci. zmarla w ciagu 6 miesiecy od diagnozy. nie odczuwam potrzeby wizytowania grobu kiedy jestem w pl, chyba ze w towarzystwie taty.
      • guderianka Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 19:21
        princes-dzięki
        moja żyje....
        nie napisze nic więcej
        nie piła, mało biła, dbała, dawała jedzenie, ubrania...
        więc
        ...
        eh
        uncertain
        • princess_yo_yo Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 22:08
          nie da sie nikogo zmusic do milosci I nie da sie zmienic przeszlosci. truizm nad truizmy.
          mozna spojrzec na pewne sprawy z dystansem ale to jest kwestia czasu I odleglosci (czasem doslownie).
          zaprzeczanie sytacji jest duzo gorsze I na dluzsza mete duzo bardziej niszczace.
    • ga-ti Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 19:00
      Opowieści znam, bo byłam pierwszym dzieckiem rodziców i pierwszą wnuczką dziadków. Opowieści o porodzie, o powrocie ze szpitala, o tym jaka byłam grzeczna, jak słodko spałam w ogródku pod jabłonią, jak rodzice się przeprowadzali do swojego mieszkania, pierwsze moje święta, jak mówiłam 'lala' pokazując na pajace na choince i takie tam słodkie opowieści smile Rodzice mają troszkę zdjęć. Ja do dziadków nie byłam oddana, ale 'tułałam się' po niańkach i z opowieści wynika, że raczej nie były one zbyt oddane swojej pracy. Pogodziłam się z tym faktem już dawno.
      Kontakt z mamą mam, hm, z zewnątrz widać, że dobry, poprawny, ale jakoś większych uczuć brak, przyjaciółką moją nie jest i nie była, chyba za dobrze mnie nie zna, ostatnio uświadomiłam sobie, że nigdy mnie nie chwali - to jest przykre. Ale kocha mnie na swój sposób, tak jak ją jej matka.
      Na dzień mamy przeważnie dzwonię, mieszkamy 300 km od siebie, więc specjalnie nie jeżdżę.

      Dodam tylko, że choć z tatą zawsze częściej się kłóciłam, ciągle coś między nami iskrzyło to jakoś jest między nami szczere i takie normalne uczucie, bliskość.
    • nanuk24 Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 19:20
      Moja mama lubi wspominac okres naszego niemowlectwa.
      Wiem, ze urodzilam sie malutka, ale wage szybko nadrobilamwink Bylam zarloczna, w pozniejszym okresie plulam, gryzlam i lubilam lapac za wlosywink Musiala mnie pilnowac, bo moj starszy o rok brat byl zazdrosny i wkladal mi palce do oczu i bil lopatka.

      Moja mama idealem nie jest, mialysmy konflikty, nawet na trzy lata zerwalam z nia kontakt, ale zastrzyku milosci i uwagi w okresie maloletnim nie moge jej odmowic. Nie bawila sie ze mna zabawkami, nie czytala ani opowiadala bajek, byla nawet nerwowa i krzykliwa, ale dobrze pamietam jak nas brala na kolana i tulila, gilgotala i calowala i jak nam mowila, ze jestesmy jej najcudowniejszymi i najpiekniejszymi istotkami.
      • nanuk24 Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 19:33
        Dodam jeszcze, ze bylam najbrzydszym noworodkiem w rodzinie i jak przyjechal w odwiedziny brat mojej mamy i mnie zobaczyl, skrzywil sie i zapytal:"Na pewno to twoje? Bo wiesz, twoja poprzednia dwojka w ogole nie byla brzydka". Mama sie strasznie obrazila i wykurzyla go z domu.
    • lusitania2 Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 19:30
      nie wiem jak bardzo, bardzo musiałabym się w życiu nudzić, żeby się zająć rozmyślaniem jaka to byłam jako niemowlę.
      I nie wiem, jak bardzo musieliby się nudzić w życiu moi rodzice (zajmujący się mną sami z pomocą nianiek w godzinach ich pracy zawodowej), żeby mi o tym opowiadać szerzej, niż incydentalnie np. przy jakiejś rozmowie o rodzinnym podobieństwie.

      • bei Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 20:02
        Twoja mama, wychowywała Cię tak, jak umiała...dlaczego babcia nie wzbraniała się, gdy dostała pod opiekę niemowlę?
        Może tak samo było w życiu babci? Może taka była lokalna moda w srodowisku?
        Nie miej pretensji do mamy....każdy jakies tam blędy popelnia.
        To tak, jakbys miała pretensje do ludzi pierwotnych, ze źle wychowywali dzieci..
        Teraz jest calkiem inna swiadomosć rodzicielstwa, inna znajomośc psychiki dziecięcej.
        Wczesniej tacy rodzice jak Ty zdarzali się rzadko.
        Czy wiesz, ze jeszcze teraz wielu kochających rodzicow pozwala lekarzom, by szyli rany ich dzieci na zywca?
        Mają jeszcze starą wiedzę, ze dzieci mają inne progi bolu i zniosą wszystko.

        Też miałam takie stany jak Ty, wspominałam, porownywalam-ze inni rodzice mieli czas dla swoich dzieci, ja w rekompensacie bylam SAMODZIELNAsmile
        Grzeczna- wiec zostawiali mnie samą w domu, sama podrozowalam po Polsce w wieku 9 lat.
        Nawet na tamte czasy to moi rodzice byli wyjątkowymi luzakamismile.
        Zabiegałam o ich zainteresowanie ...ech...

        Wolę teraz wspominać dobre chwilesmile, staram się popelnic inne błędy jako rodzic (bo bezbłędna nie jestem)
        Jestes najwspanialszą mamą dla swoich dzieci- może i dlatego, ze Twoja mama nie przykłada się tak, jak powinna....?
        • guderianka Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 20:06
          Nie jestem jeszcze na tym etapie gdzie Ty, pretensji we mnie coraz więcej i braku zrozumienia
          Ja też popełniam błędy,inne niż moi rodzice, ale popełniam
          Tyle ,że ja kocham kurde...
          • krecik Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 07:51
            Podzielam zdanie lusitanii i dorzuce, ze masz chyba jakies zyczenie smierci wywlekajac tego typu prywatne rzeczy na forum.

            <poczatek psychoanalizy>
            Chociazby z takiego powodu, ze bardzo teraz latwo zinterpretowac twoj wlasny watek "Spul school" - dlaczego masz fiksacje pt rodzic sie nie udziela w szkole - "wdupiema" swoje dziecko. I dlaczego uzywasz zwrotow w typie "jest niewielu rodziców, którzy chcą coś zrobić dla swojego dziecka" sugerujac, ze jak sie nie udzielaja, to juz dla swoich dzieci nic nie robia (tak, tak, wiecej osob w ten sposob odbiera twoje wypowiedzi w tamtym watku).

            Wez idz sobie na profesjonalna terapie, jesli w wieku doroslym, z wlasnymi dziecmi na karku, nie potrafisz zaakceptowac, ze masz taka matke, jaka masz, a twoje zycie jest twoim zyciem i jedyne, co mozesz zrobic to zatrzasnac drzwi i zaczac zyc dla siebie, a nie idac z mamusia za wirtualna raczke, pokazujac jej swoim postepowaniem, jak powinna cie byla wychowac.

            <koniec psychoanalizy>

            A na forum jest tyle doswiadczen zyciowych, ile ludzi. I znajda sie ludzie z chowu babciowo-zlobkowego z kochajacymi rodzicami i z takimi, z ktorymi nie maja wiekszego kontaktu.

            Ag
            • guderianka Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 07:53
              Dzięki krecik
              • panidemonka Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 08:22
                Guderianko przeczytałam ten watek dziś o5 rano i też od razu pomyślałam o tym innym wątku.
                O twoim upartym trzymaniu się własnej racji, o tym, że w moim odczuciu chwilami próbowałaś deprecjonować rolę rodziców i rodziny w "uszczęśliwianiu" dziecka.
                Nie czułam się urażona , bo to tylko forum, bo Cię nie znam ani Ty mnie. Bo wychowałam 2 fajnych ludzi, już teraz dorosłych.
                Ale bardzo wiele dziewczyn miało prawo tak się poczuć.
                Teraz już rozumiem.
                • guderianka Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 09:44
                  Panidemonko- trzymanie się własnej racji- zarzuty. Zmienianie zdania-zarzuty. Wyciąganie wniosków na podstawie dwóch wątków- typowe. Trochę przeraża mnie skrótowość skojarzeń i szybkość osądy-ale to chyba taka nasza ludzka cecha.
                  Być może istnieje związek pomiędzy moimi odczuciami do Matki a moim podejściem do własnej roli matki i do innych rodziców. Tak myślę sobie, że może na pewno. Tylko...co z tego ? Taka jestem. Ktoś o wysokim poczuciu własnej wartości (np. Ty), mający wiedzę i przekonanie, że robi dobrze nie będzie polemizował i udowadniał. Ktoś inny z kolei poczuje wyrzuty sumienia, obrazi się, zaatakuje, oleje- i ok. Po to jest forum-by dyskutować, by pokazać swoją rację, czasem ją zmienić a czasem zostać przy swoim.
                  Fajnie, że udało Ci się dobrze wychować dzieci, gratulacje wink
                  • nenia1 Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 12:35
                    guderianka napisała:

                    > Panidemonko- trzymanie się własnej racji- zarzuty. Zmienianie zdania-zarzuty. W
                    > yciąganie wniosków na podstawie dwóch wątków- typowe. Trochę przeraża mnie skró
                    > towość skojarzeń i szybkość osądy-ale to chyba taka nasza ludzka cecha.

                    Ale jaka skrótowość? Wystarczy mieć trochę doświadczenia życiowego i włączyć myślenie, żeby dojść do takich a nie innych wniosków w twoim przypadku. Ty nie tworzysz wątków na temat fizyki kwantowej tylko opisujesz proste sytuacje życiowe, jakie większość z nas miała możliwość przeżyć i w jakich mogła uczestniczyć. Zawsze coś wynika z czegoś - jeśli oceniasz surowo innych rodziców, zarzucasz im zaniedbywanie dzieci, samą siebie przedstawiasz jako wspaniałą matkę - to nietrudno wysnuć z tego oczywiste wnioski.
                    Zresztą, sądzę że sama podświadomie zaczęłaś to czuć i dlatego założyłaś ten wątek - który jest po prostu twoją własną odpowiedzią na twoje poprzednie zarzuty - jak widzisz sama dobrze znasz adres tych zarzutów.

                    > Tylko...co z tego ? Taka jestem.

                    Jakim mnie panie boże stworzyłeś...zawsze zadziwiali mnie ludzie, którym nie chce się wysilić nad refleksją nad sobą. Choć w sumie nie bierze się to znikąd - prościej skrytykować obcych ludzi, niż konfrontować się z własną matką.

                    Ktoś o wysokim poczuciu własnej wartości (np.
                    > Ty), mający wiedzę i przekonanie, że robi dobrze nie będzie polemizował i udowa
                    > dniał. Ktoś inny z kolei poczuje wyrzuty sumienia, obrazi się, zaatakuje, oleje
                    > - i ok.

                    Poważnie, masz wielki talent w tłumaczeniu sobie różnych rzeczy tak by było ci wygodnie.
                    • guderianka Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 15:25
                      Niech Ci będzie Nenia.Oczywiście masz rację. Coś jeszcze powinnam napisać czy nadal masz zamiar wypełniać swoją misję ?
                      • nenia1 Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 16:10
                        Jaką misję? To nie ja zakładam wątki o niedobrych rodzicach, którzy nie dbają o dzieci. To nie ja sugeruje tym, którzy zabierają w nich głos, że mają poczucie winy. Znowu przypisujesz innym coś co jest twoim problemem.
                        • guderianka Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 16:46
                          Ja założyłam wątek o :
                          - tym, że niewielu rodziców angażuje się w życie szkolne swoich dzieci
                          - to ja napisałam, że chyba masz poczucie winy bo tak odebrałaś-jako jedyna!- mój wpis
                          - to ja przypisuję innym swoje problemy

                          Ile jeszcze postów na ten temat stworzysz by mi to uświadomić ? Powiedziałaś swoje zdanie w tamtym wątku, wpisałaś się w tym -nie całkiem na temat bo zamiast skupić się na tematyce wątku bawisz się w psychoanalizę i szukanie drugiego dna, na pisanie mi jaka to ja jestem :okropna, sugerująca, oceniająca,z problemami. etc. Wszystko wiem, przyjmuję. Coś jeszcze W TEMACIE masz do dodania ?
                          • gazeta_mi_placi Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 17:17
                            Ja mam - Nenia ma rację tongue_out
                          • panidemonka Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 17:21
                            Guderianko wyluzujsmile I proszę nie podejrzewaj mnie teraz o złośliwość ani o sarkazm.
                            To tylko net, czasem ktoś pisze nie do końca zrozumiale, używa skrótów myślowych tak jak ja-przepraszam za skrótowe pisaniesmile
                            Czasem ktoś ma swoje zdanie, które uważa za słuszne, czasem coś, czasem coś innego. Takie są fora. Nie bierz wszystkiego do siebie, szkoda twoich nerwów.
                            Nikt nie jest idealny i prawie każdy ma coś, co obniża mu poczucie własnej wartości. Ja też i całe szczęście, bo można zbytnio obrosnąć w piórka. sama wiesz co Cię boli i co Cię cieszy. Wszystko co robisz jest dobre o ile nie krzywdzisz innych, a tego ani z tego, ani z poprzedniego wątku wywnioskować się nie da.Pamiętaj też o sobie, to naprawdę ważne. I proszę nie pogniewaj się-zrób raz na jakiś czas coś, tylko dla siebie, spraw sobie przyjemność, a nie tylko innym, choćby nawet miało to dotyczyć dzieci.
                            Swojej mamy nie zmienisz i co z tego? Jesteś porządnym człowiekiem.
                            No dobra, już sobie idęwink
                            Powodzenia! smile
                            • gazeta_mi_placi Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 17:23
                              Podejrzewam, że nie tylko Guderianka jest porządnym człowiekiem, ale jej Mama również mimo, że być może mają inne koncepcje np. rodzicielstwa.
                              • panidemonka Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 17:31
                                Mam nadzieję, przecież nie zamierzam zaprzeczaćsmile
                              • guderianka Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 19:33
                                A tu się zgodzę Gazeta.
                                Mama to dobry i porządny człowiek
                                Co do koncepcji-ja swoje jakies mam. Mama chyba nie. Ona po prostu mnie urodziła, dawała jeść, pić, itp. Bez zbytniego angażowania się, na swój sposób. Odrzucając moje próby zbliżenia, rozmowy, pieszczot-ot, taka koncepcja.
                            • panidemonka Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 17:29
                              P.S.
                              Kiedy byłam dzieckiem to zawsze brakowało mi Mamy. Do przedszkola poszłam w wieku 2,5 lat, a mam pracowała po południu. w soboty się wtedy pracowało-tak, mam tyle lat, że to pamiętam. w domu zajmował się mną po południu Tato -pracował na poranną zmianę, albo jeden z 2 moich o wiele starszych braci. Fajnie było ,ale za mamą bardzo tęskniłam, jedna niedziela w tygodniu yo było dla mnie stanowczo za mało. Może dlatego chciałam, żeby mieć jak największy kontakt z własnymi dziećmi?
                              Nie mam już Ojca, Mamy też nie mam od wielu lat. i brat został mi tylko jeden.

                              Powodzeniasmile
                              • guderianka Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 19:34
                                Nie mam Taty od 11 lat (a był moim przyjacielem)
                                Nie mam rodzeństwa

                                dziękuję wink
                            • guderianka Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 19:31
                              Nie idź, mądrze piszesz wink
                              I racje masz , że za mało robię dla siebie, może czas wyciągnąć ręce po więcej- o ile czasu mi wystarczy wink
    • grave_digger Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 19:53
      Hmm, ja to mam film czarno-biały (zgrany na płytę dvd) ze mną w roli głównej, gdy miałam z 1,5 roku, moja mama wtedy miała z 25-26 lat, babcia i dziadek też młodzi - rok '78, więc... Ja to jestem tym wychuchanym zakloszowanym dzieckiem, jak pamiętasz. Dbano o mnie przesadnie. Do dziś jestem bardzo zżyta z mamą - ciągle o mnie myśli i o mnie dba.

      Nie pozostało ci nic innego jak pogodzić się z tym, że mama cię nigdy nie kochała być może. Być może - paradoksalnie - dlatego jesteś dziś taką super babką smile Byłaś zżyta z ojcem, czego ja nigdy nie doświadczyłam i nie poczułam nawet - tak, jak moja mama była związana ze swoim ojcem. Nie miała wielkiego kontaktu z mamą, ani ja z babcią. Dziadkowie dla mnie nie istnieli - zawsze była tylko mama. Aczkolwiek paradoksalnie moja mama kocha moją starszą córkę jeszcze bardziej ode mnie - to jest jej świat, ona trzyma ją przy życiu (jej słowa) i bądź tu mądry i pisz wiersze wink

      Moją koleżankę mama oddała babci w wieku lat 12. Do innego miasta. Już nigdy do mamy nie wróciła - i też była z ojcem bardzo związana.

      Od dnia matki bardziej obchodzimy mamy urodziny.

      Ja moją przeszłość już przerobiłam. Teraz czas na ciebie.
      • guderianka Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 20:09
        Staram się grejw, naprawdę się staram, ale to nie jest proste. Heh, Eureka co ? uncertain
        Im dalej się zagłębiam tym więcej pamiętam i rozumiem
        Moja mama ma nawet chłodny stosunek do moich dzieci-inaczej nie potrafi.
        Wiesz, jak Starsza była w szpitalu teraz na operacji to nie przyjechała bo powiedziała , że nie trafi do szpitala....
        • grave_digger Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 21:17
          Taka po prostu jest. Taka się urodziła i była od zawsze najpewniej. Musisz pozwolić jej taką być - wtedy będzie ci lżej. Jeśli przestaniesz oczekiwać od niej bycia mamą z obrazka, osiągniesz spokój.

          Mojej mamie też daleko do ideału, bo to typ władczy. Przytłaczało mnie to potwornie. I ukształtowało pokracznie. Nie znam miłości ojcowskiej... Ale znalazłam swoje miejsce na ziemi przy dzieciach i nowym mężu, to pozwoliło mi jeszcze bardziej przestać się przejmować przeszłością. Też masz piękne życie przy dzieciach i mężu, a mama niech żyje swoim. Jeśli jej tak dobrze, to niech tak ma. Nie zmieniłaś tego nigdy, nie zmienisz teraz.

          Moja mama leciałaby do szpitala do wnuczek jak najszybciej, i jeszcze kupiła tony zbędnych-niezbędnych rzeczy by umilić wszystkim czas tam. Ale nie przypominam sobie, by przejmowała się, że w ogóle rodzę te wnuczki, bo nie mogła mi tego wybaczyć wink Niestety, dziś wydaje na nie pieniądze bez opamiętania suspicious ale to temat na inny wątek...

          Reasumując, oczekiwania cię unieszczęśliwiają. Jesteś bardzo wrażliwa i uczuciowa. Takie osoby muszę mieć twardą dupę, jak mawia mój husband. Więc ja uczę się być zimną suką tongue_out
          • guderianka Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 21:35
            Nie od razu Rzym zbudowano.-pomału dojdę
            Chyba wink
            I,-ja nie chcę matki z obrazka, na wuj mi taka
            Mam po prostu świadomość czego nie dostałam-a czego potrzebowałam i potrzebuję. Chyba nigdy się nie przestaje być dzieckiem swojej matki ?_Czy się mylę? Nie jestem w tej dziedzinie specjalistką. Eh gdyby zył Tata byłoby inaczej, demony pozostałyby uśpione do końca, i byłoby super.
            • grave_digger Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 21:41
              Dojdziesz na pewno - za rok, dwa, kilka..
              A dzieckiem jest się do końca życia swojej matki. To prawda.
    • ichi51e2 Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 19:56
      Z jednej atrony ja osobiscie bym sie ani momentu z zycia mojego 10miesieczniaka nie wyrzeklaz z drugiej strony to sie potem xhyba raczej rozmywa (zwlaszcza jak dziec niewdzieczny suspicious) znasz swoja wage ur? To duzo - ja mam jedno (1) zdjecie. Moj brat ma album ktorego prowadzenie mama porzucila po pierwszym wpisie - jest tam tylko odcisk jego lapki i tyle. Wspomnien historii z pierwszego roku zero.
      Takie czasy - jak nie ma takich mozliwosci zapisu jak dzis mamy to sie zapomina.

      Dnia matki podobnie jak dnia dziecka, dnia kobiet i zolnierza radzieckiego nigdy nie obchodzilismy. Ale u mnie w domu dorosli nie obchodzili tez urodzin - byla to kwestia wstydliwa ktorej nie nalezalo w ogole poruszac.
    • josef_to_ja Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 20:02
      Bardzo Ci współczuję. sad Takie rzeczy muszą mocno zostawać w podświadomości, a nie mamy na nie wpływu. sad
    • mynia_pynia Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 20:03
      Rocznik 1978. Mama po urodzeniu mnie była na wychowawczym przez 2 lub 3 lata.
      Jak miałam 10 miesięcy to pojechała do swojej mamy w góry i do swoich sióstr i tam byłyśmy 2 miesiące (i tak przez 20 lat później jeździłam i nadal jeżdżę ale teraz tylko na tydzień góra dwa wink).
      Opiekował się mną też dziadek, babcia (teściowie mamy) i sąsiadka no i oczywiście tato więc nie można powiedzieć, że mama była zdana sama na siebie.
      Mam kilka fotek rodziców z wózkiem ze mną w środku, na golasa w lecie na kocu u babci w górach. Moja mama miała przyjaciółkę (też mam zdjęcia) i obie miały dzieci w tym samym czasie więc się kobieta nie nudziła a ja miała prawie siostrę bliźniaczkę.
      Bardziej szczegółowo to zaczęłam wypytywać mamę jak byłam w ciąży, wówczas analizowałam swoją książeczkę zdrowia oraz męża poprosiłam o wywiad środowiskowy wink
      Mój syn urodził się z takimi samymi parametrami jak ja.
      • mynia_pynia Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 20:06
        Moja mama opiekuje się teraz moim synem.
        Dodam jeszcze, że rodzicielka to osoba dość apodyktyczna ale mamy poprawne stosunki.
    • sanciasancia Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 20:45
      > - Czy macie wiedzę dotyczącą pierwszego roku swojego życia ? Mamy opowiadały Wa
      > m jakie byłyście ?
      Tak, aczkolwiek głównie o problemach, jak przysysałam się do piersi i zasypiałam i nie chciałam się odczepić (matce nie powiedzieli, żeby mnie po żuchwie miziać) i że śmieszną miałam minę przy defekacji, o problemach skórnych i takich tam.
      > - Jak obchodzicie DzieńMatki ?
      Dzwoniłam z życzeniami. Odkąd rodzice mają dom, kupuję mamie, jakąś ładną sadzonkę, bo bardzo lubi prace ogrodowe.
    • agaja5b Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 20:56
      Z pierwszego roku życia mam sporo opowieści, oprócz wagi urodzeniowej, radości z mojego pojawienia się mama często opowiadała to że 2 tyg po porodzie musiała mnie zostawić pod opieka ojca ( i babci) i jechac do szpitala bo miała ciagłe ataki zapalenia trzustki, a po kolejnych dwóch wypisała się na własne żądanie do domu i że byłam niespokojnym dzieckiem, takim wymuszaczem. Myslę że mówiła o tym bo życie ją (20 latkę) mocno przeczołgało w czasie ciąży i po porodzie. Zawsze zdrow, typ sportsmenki zamiast błogiego oczekiwania miała w ciąży i po niej ataki, brała silne leki, bała sie o moje zdrowie, nie mogła karmic naturalnie a potem jeszcze zostawiła pod opieką, myslę że bardzo nią to zachwiało, czuła się winna, zresztą wtedy tak nie analizowano jak teraz, dominowało bardziej myślenie magiczne, pewnie myslała że zrobiła cos nie tak, w każdym razie dało się odczuć rozczarowanie tą sytuacją. A ja tez byłam dzieckiem, które wszędzie wlezie, do tego lubiącym postawić na swoim i mającym własne zdanie( dziś to w cenie, wtedy pewnie bali sie o moją przyszłość i funkcjonowanie) i starali sie mnie nastawiać na " właściwe tory" co długo skutkowało częstymi spięciami. Moje wspomnienia najwcześniejsze to cieknąca krew z nogi(wsadziłam w rower), wizyta w szpitalu z podbitym okiem(wywaliłam rower na siebie), jak siedzę w szambie (dośc płytkim na szczęście i pustym), jak chodze po pustej ulicy i wołam tatę(podobno wyskoczyłam oknem, na szczęście parter) Do tego mam tylko 1,2 mies młodszą siostrę więc wspomnienia dotyczą tego, że ją tarmoszę i chcę wywalic z wózka. Poza tym mam migawki jak chodzimy na wycieczki, takie radosne chwile, niespodzianki. W sumie bylismy bardzo kochani i mielismy swobodę, a ja z mamą czeste spięcia (wiem że typowy uparty baran -ona i ja- skorpion to nie jest bajka.Dnia matki nie celebrujemy jakos szczególnie, ot życzenia przez telefon, raczej żartobliwe, niż na poważnie, jakby nie zadzwonić to matka by pewnie zadzwoniła sama.
      • ekaczmarczyk Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 23.05.13, 22:24
        Co pamietam z pierwszego roku zycia? Bol i placz Mamy ktora probowala, po diagnozie lekarzy STOPA KONSKO SZPOTAWA , sama prostowac mi nozke. Probowala przez rok od stycznia 77 do stycznia 78. Nie pomoglo, konieczna byla operacja. Tylko to pamietam. Bol i placz Mamy. Potem raz prawie stracilam przytomnosc na lekcji WOSu jak nauczyciel pokazywal na mojej nodze jak wykonuje sie prawidlowe zabandazowanie. I raz zemdlalam przy blokadzie. Jak spedze Dzien Matki? Pewnie pojade na cmentarz , zapale swiatelko, poloze kwiaty. A potem wroce przyjmowac prezenty od dzieciaczkowsmile
    • ziarenko-piasku Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 08:15
      Wiedzę mam - byłam pierwszym dzieckiem rodziców i pierwszą wnuczką od strony taty - mam ogromną ilość zdjęć z tego czasu. Bardzo wiele opowieści, które nadal są często wspominane przy rodzinnym stolesmile
      Byłam z mamą do 2,5lat, potem mama wrócila do pracy a ja do żłobka. To był horror jak opowiada do dziś tata - obie płakałyśmy w drodze do żłobka i w żłobku. Potem na szczęście rodzice postanowili dać mi brata, który uratował nas przed żłobkiem.
      Potem dopiero poszłam do przedszkola jako 4-latka ale ten czas pamiętam bardzo miło smile

      A Dzień Mamy - zawsze kupuję mamie jakiś prezent i wręczam go osobiście.


      A co do męża - on był wychowywany przez babcie, tzn matka wróciła do pracy bardzo szybko a dziecko od pn do pt było pod opieką dziadków.
      Dziś kontakty z matka "bylejakie", z dziedkami zdecydowanie lepsze...
    • dziennik-niecodziennik Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 09:50
      wiem bardzo dużo o swoim pierwszym roku i generalnie o sobie jako o dziecku. mam sporo zdjęć, dużo opowiesci. najbardziej szokujące jest moje pierwsze wspomnienie, w ktore nikt nie wierzy bo ponoc nie pamięta sie zdarzen z tak wczesnego wieku - a ja doskonale pamietam jak wypchnęłam miedzy szczebelkami łóżeczka butelkę z kaszką, pamietam jaką minę miala mama jak to zobaczyła i co powiedziała smile nie wiem ile mogłam wtedy miec dokładnie, ale coś koło roku. i pamietam.
    • lelija05 Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 09:59
      To strasznie smutne, co piszesz. I właśnie to miałam na myśli zakładając kiedyś temat o ogromnej odpowiedzialności rodziców za życie swoich dzieci. Twoja mama spaprała ci w sumie życie, mimo, że masz fajną, kochającą rodzinę, to jednak boli cię to, jak zostałaś przez mamę potraktowana i jak traktuje cię nadal. Przykre to. I faktycznie, to banał, ale niektórzy nie powinni mieć dzieci.
      I coś w tym jest, o tym pokoleniu oddawanych dzieci. Mnie to co prawda nie dotyczyło, ale mam wśród znajomych takie dzieci i one nie mają dobrych relacji z rodzicami, mimo, że wg nich rodzice po zabraniu ich z powrotem do domu, starali się być dobrymi rodzicami, to jednak ten chłód i dystans z obu stron pozostał do tej pory. No i żal. I również to o czym piszesz - ogromna miłość do swoich dzieci i zaangażowanie.
      • guderianka Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 10:07
        lelija-dziękuję za te słowa. Potrzebowałam ich. Tych o tym , ze jestem dorosła a nie potrafię sobie poradzić również ale widzę, że ty naprawdę rozumiesz i czujesz o co chodzi. Dziękuję kiss
        • lelija05 Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 10:19
          Trzymaj się Guderianko, życzę ci byś kiedyś pozbyła się żalu do mamy i zyskała spokój na duszy, choć wiem, że to niełatwe. W jednym ze znanych mi przypadków pomogło przeproszenie dorosłego już dziecka. Mam nadzieję, że twoja mama kiedyś zdobędzie się na taki gest.
          • naturella Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 10:36
            Moja mama oddała mnie swojej mamie, czyli mojej babci jak miałam dwa tygodnie. Byłam u niej 8 miesięcy. Ponoć rodzice odwiedzali mnie co tydzień. Nie jestem w stanie tego zrozumieć, nigdy bym tak nie postąpiła - ale nie rozkminiam tego w odniesieniu do mojej osoby i wpływu na dalsze życie. Widać byłam kochana, a babcia zastąpiła mi mamę. Z mama dzieli nas 300 km, ale rozmawiamy codziennie przez telefon, wie o mnie wszystko, o moich dzieciach itp. Nie widze wpływu tego niemowlecego porzucenia, mało tego, nie potrafię sobie nawet wyobrazić jaki miałby byc - przecież tak małemu dziecku wisi w czyichś ramionach leży - byle czulo te miłość, bezpieczeństwo itp. Chyba, ze porzucenie wynikało z braku miłości matki i pózniej w żaden sposób to sie nie zmieniło, bo ten brak towarzyszył dziecku i pózniej.
            • gazeta_mi_placi Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 11:22
              Zgadzam się z Naturellą, ale widać niektórzy ludzie mają za dobrze w życiu więc na siłę szukają problemów i poczucia krzywdy.
            • guderianka Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 12:18
              naturella-ja też tego nie rozkminiałam, przyjmowałam po prostu. Do czasu ostatnich wydarzeń i dziwnego zachowania mama, wzrostu poczucia odpowiedzialności za nią (zachowania jak nastolatka, głupie znajomości, ryzykowne postępowanie)-to coś wzbudziło we mnie i zaczęłam myśleć, cofać się , przypominać, rozdrapywać.
              W dodatku pewne zachowania -odrzucające mnie i moje dzieci- zaczęły mieć inny wymiar. Na to wszystko nałożył się poród i macierzyństwo na świeżo i właśnie- JAK MOŻNA TAK ZROBIĆ ? Nie mieści mi się to w głowie..
            • wies-baden Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 23:26
              Też myślę podobnie...
          • guderianka Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 12:16
            Nie wiem co by musiało się stać. To bardzo zablokowana emocjonalnie osoba, w dodatku ostatnio chyba z problemami emocjonalnymi (wymyślona miłość, facet itp.)
            Dziękuję raz jeszcze
      • agaja5b Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 17:13
        Mój maz był dzieckiem oddanym, właściwie do czasu przedszkola wychowywała go babcia w miejscowosci 70 km dalej, wiec rodziców codziennie nie widywał. Później z tego co opowiadał rodzice nigdy sie nim na serio nie zainteresowali, bo pojawiła sie siostra, od niego wymagano tylko tego by byl posłuszny i nie zawracał gitary, później po 8 klasie wyprowadził sie do innego miasta do liceum, podjął pracę i tyle. Z babcią był mocno związany, przeżył jej smierc jako duzą stratę, a z rodzicami kontakt ma moim zdaniem toksyczny, bo nie sa to bliskie relacje, tylko z jego strony taka próba wkupienia sie w ich łaski, kosztem swojej rodziny nawet, ale jednoczesnie nie dąży do kontaktów z nimi, idealizuje ich trochę, usprawiedliwia wiele ich zachowań uznawanych powszechnie za dziwne. Poza tym w rozmawach teściowie niegdy nie opowiadają o nim jako dziecku, zawsze o swojej córce, co mówiła, co jadła, jaka mądra och i ach, co mnie w sumie nie interesuje. Dla mnie to było zawsze dziwne i nie w porządku. Myslę że teściowie mają trochę poczucie winy, bo co by nie robic przyjmuja postawe obronną.
    • landora Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 10:55
      Znam opowieści, mam slajdy, mam z mamą bardzo dobry kontakt.
      Ale my praktycznie tych wszystkich "dni" (ojca, mamy, dziecka, konia, lasu tongue_out) nie obchodzimy, więc pewnie ograniczę się do telefonu i żartobliwych życzeń. Mama dostawała laurki tylko za moich przedszkolno-szkolnych czasów. U nas obchodzi się urodziny i imieniny.
    • gaskama Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 11:09
      Smutne, to co piszesz. Rozumiem Cię. Świadomość odpowiedzialności za życie mojego dziecka przytłacza mnie czasami. Boję się, że na siłę staram się nie powtarzać błędów popełnianych przez moich rodziców i ... robię własne błędy. Niestety. Życie jest dziwne i bardzo skomplikowane. Mój ojcie jest alkoholikiem od lat, jest już starszym panem. Ale jak sobie pomyślę, że jego matka oddała go na wychowanie rodzinei na wsi, gdy miał 6 miesięcy, że nie znał własnej matki praktycznie do 7 roku życia, kiedy to przyjechała po niego i zabrała od rodziny, którą znał, bo wreszcie dostała mieszkanie ... to sama nie wiem. Jestem wkurzona na ojca, ze częściowe spieprzenie mi życia a z drugiej strony widzę, że jemu też ktoś spieprzył życie. Wzruszam się strasznie, jak o tym myślę, wieć lepiej skończę pisać, bo siedzę w pracy i wzbudzię sensację szlochając nad komputerem wink. Trzymaj się Guderianka.
      • guderianka Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 12:19
        gaskama-dziękuję za zrozumienie i wsparcie kiss
    • gazeta_mi_placi Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 11:14
      Moim zdaniem przesadzasz (za dobrze masz/miałaś w życiu).
      No chyba, że matka oprócz tego, że oddała Cię pod opiekę babci katowała Cię kablem, chlała, ćpała, znęcała się nad Tobą psychicznie i molestowała.
      • guderianka Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 12:20
        Kurde, gazeta, postaraj się bo słabo Ci prowokacja wychodzi.
        Twoje żeńskie alter ego jest bardziej inteligentne
    • mayaalex Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 12:01
      Wiem bardzo duzo - i mam sporo zdjec (rocznik 75 ale moi rodzice zawsze robili mnostwo zdjec no i dziadek mial w pracy mozliwosc taniego wywolania smile Mieszkalam zawsze z rodzicami, mama nie pracowala wiec zajmowala sie mna. Jestem pierwszym dzieckiem, dosc poznym jak na tamte czasy (mama miala 27 lat, czekali az tata skonczy studia - mial wtedy 25 lat).
      I wiesz co - i tak wszystkie moje najfajniejsze wspomnienia z dziecinstwa to wakacje albo weekendy spedzane z dziadkami. Moja mama robila mnostwo rzeczy zwiazanych z domem (sprzatanie, kolejki, zakupy, gotowanie, przetwory na zime, prasowanie, etc) natomiast nie bawila sie ze mna jakos specjalnie, ja mialam po prostu byc gdzies przy niej i nie przeszkadzac.
      Moi rodzice nie byli najlepszymi rodzicami, delikatnie mowiac. I tez wlasnie teraz, gdy sama mam synka, widze to szczegolnie wyraznie. Moj dziadek mnie uwielbial i rozpieszczal, w domu dziadkow czulam sie bezpiecznie i bylam bardzo szczesliwa. Niestety, dziadek umarl gdy mialam 7 lat, mysle ze moze bylabym inna osoba gdybym miala jego milosc i czulosc jeszcze przez kilka lat dluzej?
      Teraz mam dosc trudne relacje z rodzicami - wlasnie dlatego, ze przy moim synku widze, ile spieprzyli, i to z jakiejs takiej czystej glupoty/egoizmu/? no sama nie wiem, czego... I teraz ten zal sie zaczal ze mnie wylewac ale nie mam (jeszcze?) sily na rozmowy z nimi. Mieszkam daleko wiec kontakty sa rzadsze ale im teraz strasznie zalezy na widywaniu wnuka. Natomiast moi rodzice uwazaja ze wychowali mnie swietnie, ze byli wspanialymi, nowoczesnymi rodzicami i ze mamy wspaniale kontakty.
      Nie wiem co doradzic. Mam nadzieje ze mialas kogos w swoim dziecinstwie kto choc troche zastapil Ci milosc i czulosc mamy - bo takie wspomnienie i taka swiadomosc duzo daja. Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie
      • guderianka Re: Mama-pierwszy rok z życia dziecka 24.05.13, 12:21
        mayaalex-tak , babcia była fantastyczna, jest mi bliska do dzisiaj choć nie żyje od lat
        Masz rację, że pewne rzeczy widzi się z czasem, chyba dobrze jest odkryć te demony i z nimi walczyć-dla dobra siebie i swoich dzieci
        dziękuję Ci
Inne wątki na temat:
Pełna wersja