Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach

23.05.13, 21:38
Zainspirował mnie wątek o wyprawie do Słowackiego Raju z kilkulatkami. Nóż się w kieszeni otwiera jak czyta się takie bezmyślne i wielce dumne ze swojej głupoty mamuśki , jak co poniektóre tam się wypowiadające . Sama chodzę po górach od 20 lat i też nieraz pytałam takie "mądre" z kilkulatkami na łańcuchach na ekspozycji czy się nie boją. I fakt, że wielu doświadczonych górołazów pyta z nadzieją , że się może taka mamuśka zastanowi przez chwilę na co naraża dziecko. Ale płonne nadzieje. Dumna mamuśka z kilkulatkiem nad przepaścią bawi się jak widać świetnie, w zanadrzu ma przygotowane cięte riposty i nie ma na tyle wyobraźni by pomyśleć co się stanie gdy dziecku obsunie się noga. A wystarczy ułamek sekundy. A jak się to stanie to będzie już za późno. Takim paniom powinno się odbierać prawa rodzicielskie za narażanie życie dziecka . To tak jakby kazać kilkulatkowi przejść po parapecie na 10 piętrze i patrzeć z dumą jak pięknie sobie radzi .
Zbliża się sezon. Zastanówcie się proszę przez chwilę zanim zabierzecie dzieciaka na Orlą Perć czy inne szlaki z łańcuchami, drabinkami, ekspozycjami itp. Zastanówcie się czym to się może skończyć . Weźcie pod uwagę, że to tylko dzieci , z dziecięcym myśleniem, postrzeganiem, analizowaniem , z dziecięcą nieraz nieporadnością ,brakiem koordynacji i umiejętnością oceny sytuacji. Maleńki błąd niedoświadczonego dziecka może skończyć się śmiercią. Myślcie ludzie!!!! Myślcie !!! Zanim będzie za późno.
    • guderianka Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 23.05.13, 21:39
      Tak tylko gwoli ścisłości a nie polemiki-czy jest tam zakaz wstępu osobom poniżej iluś tam lat ?
      • mentolka Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 23.05.13, 21:48
        W Polskich Tatrach nie ma żadnych zakazów. To tylko kwestia twojego zdrowego rozsądku. Możesz sobie iść z kilkulatkiem na Orlą Perć. Widziałam nieraz takie przerażone dzieciaki na szlaku nad przełęczą . Widziałam też uroczą parę z około rocznym dzieciakiem na ręku , którzy aby przejść po łańcuchach podawali sobie dziecko z rąk do rąk , również do obcych ludzi stojących obok. Jakiś koszmar!!!
      • przeciwcialo Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 23.05.13, 21:51
        Tobie tyko formalny zakaz zakaże iść na trudne trasy z kilkulatkiem? Mnie wystarcza zdrowy rozsądek.
        • kodam3 Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 23.05.13, 21:54
          ale wielu zdrowy rozsądek straciło
          moze zakaz wejścia w trudne partie górskie byłby dobrym wyjściem
          • przystanek_tramwajowy Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 23.05.13, 21:56
            kodam3 napisała:

            > ale wielu zdrowy rozsądek straciło
            > moze zakaz wejścia w trudne partie górskie byłby dobrym wyjściem

            No co ty! Gdyby był zakaz wchodzenia tam z dziećmi zaraz niektóre nawiedzone by wrzeszczały, że to z nienawiści do dzieci! I że nie wolno tworzyć miejsc, gdzie z dziećmi wstęp jest wzbroniony!
            • przeciwcialo Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 23.05.13, 21:57
              I dojdą hasła że biada narodowi co nie pozwala dzieciom w wysokie góry chodzic wink
              • kodam3 Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 23.05.13, 21:59
                szkoda w takim razie,że myslenie zostaje w dolinie

                a tak na marginesie-byłyscie z waszymi dziećmi w górach? na jakich szlakach? no tak ciekawi mnie w zwiazku z tematem
                • przeciwcialo Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 23.05.13, 22:00
                  Moje zaliczyły takie raczej spacerowe trasy, bezpieczne dla dzieci.
                  • kodam3 Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 23.05.13, 22:03
                    czyli jakie? konkretnie
                    • keszurka Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 23.05.13, 22:41
                      Mój dwuipółlatek zaliczył spacerniaki: Morskie Oko, Dolinę Chochołowską i Kościeliską. W planach na lato niższe partie podejścia na Halę Kondratową.
                    • guderianka Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 09:36
                      Wchodziliśmy rodzinnie na Śnieżkę-dzieciaki miały 5 i 11 lat
          • przeciwcialo Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 23.05.13, 21:56
            A tam, na niektórych kąpieliskach zakaz wołami wypisany, brak ratownika a dzieci radośnie pluskają sie ku uciesze rodziców.
    • anielka5 [...] 23.05.13, 21:53
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • edelstein Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 23.05.13, 21:56

      Nie cierpie gor,wiec nie Ma obawy,ze zabiore w nie dziecko.Jesli o mnie chodzi kazdy niech robi ci chce,a za zbieranie trupow i trupkow niech placa z wlasnej kieszeni.
      • morekac Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 25.05.13, 10:19
        ,a za zbieranie trupow i trupkow niech placa z wlasnej kieszeni.
        Jeśli chodzi o Słowację, to tam HZS wystawia słone rachuneczki, ewentualnie pokrywa to ubezpieczenie. Natomiast w Tatrach 15% wpływów z biletów wstępu do parku narodowego idzie na TOPR.
        • edelstein Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 25.05.13, 13:20
          W Polsce tez tak powinno byc.Swego czasu jezdzilam na wycieczki w gory,szkolne czasy.I widzialam Jak opiekunowie mieli w d...czy ktos w klapkach idzie.Widzialam panie na obcasach,dzieci ot tak samopas maszerujace wrecz.
          Nie lubie for,mam lek wysokosci i zle sie tam czuje,ale mimo malego doswiadczenia mam nabozny Respekt przed ich nieprzewidywalnoscia i oszalamia mnie ludzka glupota.Nawet najlatwiejsze podejscie przy naglym zalamaniu pogody moze stac sie niebezpiecznym miejscem.Szczegolnie dla dzieci.

          “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
          Autorem powyzszego zdania jest Moofka.
          • morekac Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 25.05.13, 14:35
            Ale tak nie jest i chyba sami TOPRowcy czy GOPRowcy nie są do końca o tym przekonani - w każdym razie nie wszyscy. Po pierwsze mogliby stracić finansowanie z innych źródeł - a pieniądze mieliby tylko na papierze, jako że część ludzi nie ubezpieczałaby się, zaś ściągnięcie od nich kasy byłoby problematyczne. Po drugie: lepiej jednak, jeśli ludzie wzywają pomocy niż nie wzywają albo robią to za późno. Po trzecie: nie płaci się za wzywanie innych służb ratunkowych, typu policja czy straż pożarna, nawet jeśli zagrożenie jest spowodowane przez totalną głupotę wzywającego. Dlaczego zatem inaczej traktować głupich turystów niż głupich kierowców?
            Natomiast nie dramatyzowałabym z tymi niebezpieczeństwami i nieprzewidywalnością: rozumując w ten sposób, nie można zabrać dzieciaka ani w góry, ani starszego (9-10 lat) na trudniejszą trasę ani na kajaki, ani na żagle (wszak można się utopić), ani na rowery (to jest bardzo niebezpieczna aktywność fizyczna) - najlepiej byłoby dzieciaka posadzić przed kompem, niech gra, odniesie najwyżej kontuzję nadgarstka.

            Niemniej z tymi klapkami się zgodzę - ludzie łażą po górach totalnie nie przygotowani ubraniowo i kondycyjnie, nie znając gór itp. Przy czym nie widziałam ludzi wyglądających na doświadczonych turystów ciągnących przedszkolaki na Orlą Perć - za to mnóstwo jest tam zabłąkanych ludzi w adidaskach, niemal klapeczkach - ostatecznie z Kasprowego na Świnicę jest bardzo blisko. I tak sobie myślę - właściwie dla poprawy bezpieczeństwa powinna być zamknięta kolejka na Kasprowy - wtedy znaczna część turystów jednak dojdzie najdalej do Czarnego Stawu, bo się zmęczy nieco wcześniej. Bo ludzie nie poznają gór stopniowo - tylko rzucają się od razu na najbardziej znaną trasę w okolicy, w tym czym stoją i nawet mapy ze sobą nie wezmą.
    • morekac Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 23.05.13, 22:05
      Cóż, bez przesady z tym Słowackim Rajem - z chodzącym po górach 7-8 latkiem można tam iść, przynajmniej na część tras. Dziecko poniżej 3 lat można wsadzić w nosiłki.
    • podkocem Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 23.05.13, 22:08
      Ja sie pytam kto tam zabrał grupę 17-lastków którzy w nocy popili i potem wspinali się po tych drabinkach jak pijane misie. Dobrze, ze nam się nic nie stało!
    • solaris31 Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 23.05.13, 23:31
      zakazy nic nie pomogą, jak się rozumu nie ma sad

      my chodzimy po górach rekreacyjnie, kiedyś bardziej wysoko, teraz niżej, i jakoś się nie palę, żeby wlec dziecko na jakiś szczyt, nawet po niezbyt trudnym szlaku confused moje młode zaliczyły tatrzańskie dolinki, w ub. roku wylazły z pewnym trudem na Kalatówki, podeszły też na Gubałówkę -w tym roku może dojdziemy na Kondratową, a może i nie? zobaczymy. nie widzę sensu męczenia dzieci ponad ich siły, no ale to ja. ale ludzie są różni.
      • 1yna-taka Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 09:02
        Gubałówkę i dolinę K, moje dzieci przeszły mając 1-2lata, bez większych trudów, oczywiście wyprawa niemal całodniowa, ale rewelacyjna, mój dwulatek przeszedł też j. mroźną sam na własnych nogach, pomijając strome schody oczywiście. Nikt nie miał do nas żadnych chamskich uwag, nawet jedna kobieta wyśmiała męża który zatrzymał się pospać, popatrz na te biegające dziecko, nie wstyd ciwink
    • annajustyna Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 23.05.13, 23:45
      Ale zaraz zaraz - czy aby wchodzenie na takie wysokosci nie jest niebezpeiczne dla malych dzieci takze ze wzgledu na niewydolnosc oddechowa?
      • morekac Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 06:55
        Ale zaraz zaraz - czy aby wchodzenie na takie wysokosci nie jest niebezpeiczne dla malych dzieci takze ze wzgledu na niewydolnosc oddechowa?
        Wypadałoby wiedzieć, o jakich wysokościach mowa.... W Karpatach zasadniczo niewydolność oddechowa nie grozi.
        • thegimel Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 09:52
          Chyba się z Himalajami komuś pozajączkowało big_grin
    • berdanka Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 00:10
      Czy to tylko DURNE MAMUŚKI czy też za każdą kobietą stoi też jakiś posiadacz jaaajec? Czemu to tylko mamuśki są winne? A gdzie ojciec tychże dziatek? Może tak do niego ten apel zanieś! Ja wiem, że to forum emama - ale sama emama to se może co najwyżej swe jajo o podłogę potłuc.
      • myelegans Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 02:45
        Moj prawie wtedy 8-latek w zeszlym roku wyszedl na Rysy (do Morskiego dojechalismy dorozka, ale z powrotem z Morskiego przeszedl na piechote do Wlosienicy, w sumie 11godzin na nogach, wieczorem my padlismy, on jeszcze ksiazki czytal), Babia Gore, zaliczyl wszystkie jaskinie w Dolinie Koscieliskiej, az do Ornaku, kilka dolinek podtarzanskich, Gubalowke, Krokwie, i pare mniejszyc gorek i to wszystko na przestrzeni 10 dni. Na Orla nie pojdzie jeszcze przez kilka lat. W jesieni zaliczylismy kilka wedrowek w gorach typu nasze Bieszczady, i wielogodzinne trasy. Obserwuje dziecko i jakbym zauwazyla panike, czy strach, to zawsze jestesmy gotowi zawrocic, takze w przypadku zalamania pogody. Ja widzilam wiecej doroslych, kompletnie bez kondycji, kompletnie nieprzygotowanych i zle wyposazonych.
        Mnie tata zabral na Czerwone Wierchy i Giewont w 2 klasie, a w 3 bylam na Rysach, i wspominam to jako dobra przygode.
        Syn ma wyjatkowa wytrzymalosc (po matce wink ), po gorach chodzimy od wielu lat, zawsze na piechote chodzi, albo jezdzi na rowerze, do szkoly jezdzi na rowerze albo hulajnodze 2km w jedna strone, na basen, na karate. Przez cala wiosne i lato jezdzimy z nim na 50-70km wycieczki rowerowe. Dodatkowo jest plywakiem i trenuje w sekcji, wiec troche tych km nabija i wydolnosc cardio ma bardzo dobra..
        • gryzelda71 Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 07:08
          I ta wytrzymałość gwarantuje bezpieczeństwo w górach?
          • morekac Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 07:18
            W górach nic ci nie gwarantuje 100% bezpieczeństwa. Niemniej wytrzymałość i dobra kondycja je zwiększają...
          • franczii Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 07:35
            Zalezy na jakich trasach. Akurat te o ktorych napisala Myelegans nie sa trudne i niebezpieczne.
          • myelegans Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 17:46
            [qoute] I ta wytrzymałość gwarantuje bezpieczeństwo w górach? [/qoute]
            Nie gwarantuje, bo bezpieczenstwa w gorach nic nie gwarantuje, czy masz lat 8, 18, czy 28, ale pomaga, bo wiele wypadkow zdarza sie dlatego, ze ktos sie porywa z motyka na slonce. I z kanapy rusza na Orla, bo jest 2 tygodnie w Zakopanym na wakacjach.
        • asia_i_p Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 07:32
          Z tego, co piszesz, niepokojące wydają się tylko Rysy (chyba że na Babiej Górze zaliczył też ten odcinek łańcuchowy nad schroniskiem). Jak sobie poradził na tych Rysach?
          • myelegans Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 17:55
            Poradzil sobie bardzo dobrze. Na Rysy wychodzilismy z planem, ze jak zobaczymy cos niepokojacego, ostrzeglismy Mlodego duzo przed, to ja w kazdej chwili gotowa bylam zawrocic. Szlismy jego tempem, i bylo to tempo przewodnikowe, nie forsowalismy, mielismy duzo czasu, pogoda byla pocztowkowa, ubrania, jedzenie, sprzet i wody mielismy duzo i obserwowalismy. Mlody jak kozica wchodzil, czego nie mozna bylo powiedziec o wielu spanikowanych doroslych.
            Te lancuchy na Rysach, a bylam tam wiele razy, tak na prawde sa konieczne tylko przy sliskich skalach po, albo podczas deszczu, co tez zaliczylam swego czasu, a przy dobrej pogodzie nie sa niezbedne.
            Mlody ani sie nie bal, ani nie zmeczyl, ani nie narzekal, i nie chcial slyszec o powrocie bez zdobycia szczytu. Na Babia, ktora byla po Rysach wychodzilismy Percia Akademicka, trase znam, i pogoda tez byla dobra.
            Ale to nie byla jego pierwsza wyprawa, wiemy ile moze, bo po gorach chodzimy duzo, ale wszystko zalezy od dziecka.
        • aurita Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 07:36
          "po gorach chodzimy od wielu lat, zawsze na piechote "


          tak wyrwane z kontekstu zabrzmialo ciekawie smile)))))
          • myelegans Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 17:56
            big_grin rzeczywiscie
    • eliszka25 Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 00:43
      ja bym moze zmienila na durni rodzice. mieszkamy w gorach, chodzimy po gorach dosc sporo, rowniez z dziecmi, ktore towarzysza nam wlasciwie od urodzenia. dzieci sa zawsze zabezpieczone. poki male, w bardziej niebezpiecznych miejscach sa w nosidle, troche starsze zapinane na szelki, gdy trzeba. jednak nie wlazimy z nimi na trasy z lancuchami i temu podobne, choc podejrzewam, ze moj 6-latek ma wieksze doswiadczenie i wytrzymalosc niz niejeden turysta w tatrach (choc pot tatrach jeszcze nigdy nie chodzil). nie raz z mezem pukalismy sie w myslach w glowe widzac rodzinki na trudnych szlakach. kiedys trafilismy na wesolo maszerujaca kompanie skladajaca sie z wielopokoleniowej rodzinki od bodajze 5-6-letnich dzieci do starenkiej babinki. dogonilismy ich na rozstaju szlakow i bylismy pewni, ze skreca do zejscia, ale nie, wladowali sie na najtrudniejszy z mozliwych szlak w okolicy, gdzie trzeba bylo sie wspinac po lancuchach i pretach wbitych w skale. zaczeli sie wspinac pare metrow, a potem wielkie kombinacje alpejskie (doslownie, bo w alpach to bylo), bo babcia nie da rady, dzieciaki sie boja i kilkoro innych wedrowcow, w tym my, musialo stawac na rzesach, zeby ich przepuscic na dol, bo schodzili tylem. mialam ochote na odchodne kopnac w d.... co poniektorych z towarzystwa.

      w alpach szwajcarskich nie ma oznaczen szlakow kolorami, ale z dziecmi chodzimy tylko po szlakach oznaczonych jako "wanderweg", czyli tych najlatwiejszych. nasze dzieciaki zdecydowanie nie mecza sie ponad sily na takich wyprawach, bo pod gore to bardzo czesto my musimy wyciagac nogi, zeby nadazyc smile
      • morekac Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 06:58
        w alpach szwajcarskich nie ma oznaczen szlakow kolorami, ale z dziecmi chodzimy tylko po szlakach oznaczonych jako "wanderweg", czyli tych najlatwiejszych.
        Nie wiem, co masz na myśli, ale na wszelki wypadek piszę: ani w polskich, ani słowackich czy czeskich górach kolor szlaku nie oznacza jego trudności. Takie rzeczy tylko na nartostradach.
        • eliszka25 Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 07:32
          tak, masz racje, z lekka zakrecilam wink. chodzilo mi o to, ze w alpach oznaczona jest "trudnosc" szlakow. tzn. jest podzial wlasnie na "wanderweg" i szlak gorski, na ktorym moga pojawic sie wystapic lancuchy, trudne podejscia itp. atrakcje. z dziecmi zawsze wybieramy "wanderweg", co nie oznacza, ze jest to spacerek, ale mamy pewnosc, ze nie staniemy nagle nad przepascia nad ktora trzeba sie przedrzec po lancuchach albo wspinac iles tam metrow podciagajac po linie (pare razy mialam taka przyjemnosc w czasach "przeddzieciowych").
          • morekac Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 07:48
            Tak napisałam, bo często spotykam się z błędnym przekonaniem, że kolor szlaku oznacza trudność. W polskich górach trzeba poczytać przewodnik - z samego koloru czy oznaczenia szlaku nie wynika bowiem, czy jest to szlak z utrudnieniami technicznymi czy nie.
            • eliszka25 Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 08:02
              rozumiem, tez sie z tym spotkalam. ludzie wlasnie chyba mysla, ze to tak, jak szlaki narciarskie. tutaj tez nie ma oznaczen np. od najlatwiejszego do najtrudniejszego. wiadomo tylko, ze jak jest napisane "wanderweg", to jest to lzejszy kaliber, a jak jest "bergweg", to mona spotkac po drodze wszystko. rodziny z dziecmi wybieraja wlasnie wanderweg, zeby tego uniknac.
        • asia_i_p Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 07:36
          Kolor nie oznacza trudności, ale pewnych rzeczy można się spodziewać, mąż mi kiedyś tłumaczył, że pierwotnie, czyli jeszcze kiedy tych szlaków było mało, pewne kodowania były - czerwony był możliwie najkrótszy, więc często stromy, czarny zaliczał możliwie najwięcej "atrakcji" po drodze, więc często był długi (albo na odwrót wink, ale chyba tak). Kiedy się tych szlaków zagęściło, oczywiście przestało to działać, bo były już tak dokładane, żeby w miarę możliwości nie było skrzyżowania czarnego z czarnym.
          • morekac Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 07:46
            Nie, to zupełnie nie tak. Czerwone są niejako 'główne',najczęściej głównym grzbietem, długodystansowe i to bardzo. Niebieskie też są długodystansowe, zielone i żółte - zasadniczo dojściowe i łącznikowe albo przez jakąś dolinkę, górę. Czarne to takie typowo dojściowe.
            • morekac Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 07:51
              Przy czym 'długodystansowe' nie oznacza, że trzeba iść nim od początku do końca...
          • eliszka25 Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 08:04
            o patrz, a tego to akurat nie wiedzialam. jednak po tatrach chodzilam tylko jako osoba dorosla bezdzieciowa, wiec w sumie nie mialo to wiekszego znaczenia dla mnie wtedy.
    • woman_in_love e tam,ważne że w szpilkach nie wchodzą abo klapkac 24.05.13, 01:32
      czyli są już zaawansowanymi wspinaczami i grotołazkami. I wiedzą jak sobie poradzić, więc nie przesadzaj smile.
    • franczii Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 07:19
      Moje chodza od poczatku.
      W zeszlym roku niespelna 6latek z palcem w nosie robil trasy z roznica wzniesien 600-700m. A nispelna 4 latek czasami jeszcze w nosidle. W tym roku jeszcze zadnej wycieczki nie bylo bo pogoda do bani. Na takie trasy jak Orla bym nie zabrala bo jest sporo szlakow do zaliczenia latwiejszych a satysfakcjonujacych rowniez doroslych. Moga byc jakies proste ferraty, niezatloczone. Ja mialam 8 lat a brat 7 kiedy weszlismy na Rysy i przelecz pod Chlopkiem z ojcem. Ale my chodzilismy tylko po Tatrach i zaliczylismy juz wszystkie latwiejsze szlaki. Na Orla jednak ojciec zabral nas dopiero ze 2-3 lata pozniej.
    • asia_i_p Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 07:39
      Ja się zastanawiam, jak na niektórych trasach dzieci sobie radzą - to się wydaje fizycznie niemożliwe. Tato i przyszywany wujek chodzili po Tatrach z córką przyszywanego wujka, bardzo sprawną i odważną piętnastolatką i w niektórych miejscach brakowało jej nie kondycji czy umiejętności tylko centymetrów. Bodajże właśnie na Orlej Perci (choć nie na 100%) musieli ją sobie podać w jednym miejscu, bo miała za krótkie nogi, żeby dać krok nad przepaścią. Na pewno na Orlej jest też ta drabinka, na którą trzeba w ciemno opuścić nogi i ten pierwszy szczebelek jest w pewnej odległości - jak tam daje sobie radę ktoś wzrostu 130 cm?
      • morekac Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 07:50
        Na Orlej Perci na Buczynowych też byłam ostatnio za krótka...
        • eliszka25 Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 08:16
          no wlasnie ja sie najbardziej tego obawiam. moj 6-latek chodzi z nami po gorach i jest naprawde "doswiadczony", jesli mozna tak powiedziec o dziecku. tylko wlasnie nie wszedzie fizycznie jest mozliwe, zeby poradzil sobie sam. osobiscie tez nigdy nie wybralam sie w gory samotnie, bo nie raz trafilam na miejsce, gdzie potrzebna mi byla pomoc. raz w takim miejscu zobaczylam smierc przed oczami. trzeba bylo dac duzego kroka ze skaly na skale. po srodku nie byla moze przepasc, ale duzy uskok, przepasc byla z boku. szlam z kolezanka, za nami dwie turystki, nie wiem skad, ale angielskojezyczne. jedna przeszla, druga spanikowala i stoja, piszcza, trzesa sie i nie wiedza co zrobic. przed i za kilkoro turystow, w tym roslych facetow, ale zaden nie kwapil sie specjalnie do pomocy. zlitowalam sie, zlapalam sie lancucha, podalam jej reke i w tym momencie tego pozalowalam, bo o maly wlos nie sciagnela mnie w te przepasc z boku. moze to samolubne, ale wiecej nie pomoglam zadnej spanikowanej turystce. najwyrazniej ci faceci mieli juz doswiadczenie w takich przypadkach i wiedzieli, czym moze sie skonczyc cos takiego.
          • beata985 Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 08:36
            matko, mi na samo czytanie tych opisów włos na głowie i nie tylko staje.......
          • japanunieprzerywalempanieposle Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 11:27
            spadla w przepasc?
            • eliszka25 Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 20:47
              japanunieprzerywalempanieposle napisała:

              > spadla w przepasc?

              nie, ale duzo nie brakowalo, zeby mnie w nia zwalila
          • myelegans Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 18:25
            Tez bym sie nie wybrala sama z dzieckiem, jak chodzimy, to tata z przodu, mlody, i ja zabiezpieczam tyly. zdarzylo sie chyba tylko raz na Rysach, ze musialam go popchnac reka na pupe, a tata wyciagnal, bo skalka gladka byla. On do wspinania, nie uzywa lancuchow, lepiej sie wspina niz my. Ja zawsze od tylu ubezpieczam.
        • morekac Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 10:13
          Na Orlej Perci na Buczynowych też byłam ostatnio za krótka...

          Co mi się jednak nie zdarzało, jak miałam kilkanaście lat...
    • triss_merigold6 A widziałaś Słowacki Raj? 24.05.13, 08:43
      A widziałaś Słowacki Raj czy tak się oburzasz pro forma? Nie pomyliło Ci się aby z Łomnicą?

      Tam nie ma ekspozycji, przepaści, szlaki prowadzą głównie wzdłuż strumieni, stopień trudności można porównać do średniej trasy w parku linowym.
      • morekac Re: A widziałaś Słowacki Raj? 24.05.13, 10:25
        Słowacki Raj nie jest wysoki, niewydolność oddechową mają tam ludzie wyłącznie bez kondycji (a i to raczej rzadko, jeśli jest szansa na postanie w kolejce), szlaki - wprawdzie są tam drabinki i łańcuchy, ale nie cały czas, a poza tym przepaście nie są jakieś straszliwe - jeśli nawet zdarzają się tam upadki, to raczej delikwent jest potłuczony czy poobcierany, a nie zabity na amen. Trasy są krótkie i jeśli dziecko jest rozchodzone i nie ma lęku wysokości - można je przejść spokojnie z 8-latkiem (a o tym był tamten wątek). Znam 12-latkę (byłą), która po pochodzeniu po Słowackim Raju i zasadniczo nie lubiąca chodzenia po górach - stwierdziła, że w takie góry to może jeździć...
        -------------------------------------------------------------
        "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
        • triss_merigold6 Re: A widziałaś Słowacki Raj? 24.05.13, 10:30
          No więc o to chodzi. Nawet z lękiem wysokości można tam chodzić. Ja się nie nadaję w wysokie góry, trasę przez Czerwone Wierchy przeszłam niemal na czworakach i bliska histerii, sama wizja stania na grani powoduje u mnie zaburzenia błędnika. Słowacki Raj - luz, jest fajny, drabinki przymocowane do skał, łańcuchy na wiszących mostkach, które są wystarczająco szerokie i krótkie (no i niżej nie masz głębokiej przepaści tylko dno wąwozu).
    • olena.s Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 08:51
      Zakazów nie lubię, ale przydałaby się może sugestia (szlak z ekspozycją, dla osób powyżej 150 cm).
      Skądinąd to ciekawe, ale nie przypomina mi się żadna informacja, by w górach poleciało dziecko.
    • 1yna-taka Re: Durny post 24.05.13, 08:52
      słyszałaś żeby jakieś dziecko wpadło w przepaść czy zginęło? Zazwyczaj to dorośli giną w górach, co roku jest kilkanaście osób, które myślą jak ty przeceniając swoje siły, to jest brak rozumu właśnie. Na spływie, na tratwach siedzą z rodzicami kilku-mesięczne dzieci, rodzice ich są ostrożni więc nic złego się nie dzieje. To samo na szlakach i w jaskiniach. Pilnuj siebie.
      • olena.s Re: Durny post 24.05.13, 09:12
        Mam wrażenie, że jeżeli dziecko nie ma lęku wysokości, to do poziomu łańcuchów radzi sobie często lepiej niz dorosły (mam na myśli duże dziecko, powyżej 6 lat, powiedzmy). Takie były w każdym razie moje doświadczenia - trasy, po których latałam bez wysiłku jako szczeniak okazały się bardziej męczące, kiedy robiłam je jako 15 latka. Może małe szczupłe ciałko ma lepszą dostawę tlenu?
        A swoją drogą na Granatach jest taka przepastka, którą trzeba przekroczyć. I jak ją przekraczałam (na pewno miałam powyżej 160 cm) to pękły mi portki od paska z tyłu do suwaka z przodu. Całe szczęście, że trasa nie była (eh, dawne czasy) tłoczna, dawało radę zamaskować pęknięcie koszulą jak się ktoś zbliżał.
        • morekac Re: Durny post 24.05.13, 20:40
          po których latałam bez wysiłku jako szczeniak okazały się bardziej męczące, kiedy robiłam je jako 15 latka

          Jakiś czas temu stwierdziłam, że pewne trasy powinny być dozwolone do 25-30 roku życia... Potem nazbyt wyobraźnie pracuje i człowieka nachodzi natrętna myśl, że jakby co, to dzieci zostaną sierotkami...

          Może małe szczupłe ciałko ma lepszą dostawę tlenu
          Raczej mniej zużywa...
      • kietka Re: Durny post 24.05.13, 09:13
        ja z pomorza, wiec moge sobie tylko wyobrazic, co masz na mysli, ale w pelni popieram, to ze zadne dziecko nie spadlo, to super, ale po co kusic los?
        na prawde myslicie, ze kilkumiesieczne dziecko ma fun ze zdobywania szczytów, chyba głupoty rodzicow, to tak. osmiolatek, chyba jest bardziej swiadomy tego co robi...ale, to caly czas dziecko i pewnie miewa rozne pomysly i nie o wytrzymalosc tutaj chodzi...

        wlasciwie moj wpis jest w sprawie skrajnego debilizmu (nie obrazajac debili) rodzicow, przewozacych dzieci w siodełku rowerowym bez kasku. jedzie tatus, pełna profeska, od stóp do głow, sam kask za jakies 500 zl, z tylu dziecie ok 3 lata sandalki, spodenki, koszulka i roziwany wlos....to nie taki rzadki widok na sciezkach rowerowych i nie tylko....poza tym, rodzice z przyczepka rowerowa dla dzieci, przewozace w nich kilkumiesieczne maluchy przejazdzajacy przez ulice na zoltym/czerwonym, a nuz zdarze, to nic, ze za soba ma jeszcze dzieci w przyczepce...doslownie zalamka...
        przylaczam sie do apelu o odrobine wyobrazni, szczegolnie podczas wakacyjnego wypoczynku, to nie boli!!!!!
        rowniez apeluje a odrobine wyobrazni
        • franczii Re: Durny post 24.05.13, 09:18
          Ale kto tu o kilkumiesiecznym pisal?
          • kietka Re: Durny post 24.05.13, 09:21
            przeciez z takimi maluchami tez wchodza w nosidlach lub pod pacha, czy sie myle?
            • franczii Re: Durny post 24.05.13, 09:26
              W nosidlach gorskich widuje ale 1-2-3 latki a nie kilkumiesieczne niemowleta.


              • eliszka25 Re: Durny post 24.05.13, 09:42
                bo nosidla gorskie sa dla dzieci, ktore potrafia same stabilnie siedziec. nikt normalny nie wsadzi do takiego nosidla 3-miesiecznego niemowlaka. to jest nosidlo dla dzieci wlasnie gdzies od mniej wiecej roku. kiedys czytalam na jakims forum o matce, ktora z polroczniakiem w nosidle gorskim po gorach chodzila. wg. mnie to nie jest najlepszy pomysl. na spacer, nawet 2-3 godz. ok, ale na caly dzien po gorach juz nie. w tym nosidle dziecko musi samo siedziec, bo nie jest podtrzymywane tak, jak np. w chuscie czy nosidle dla niemowlaka. dlatego dobrze, zeby dziecko od czasu do czasu z nosidla wyjac i dac szanse pochodzic. my z naszymi chlopakami zaczynalismy przygode nosidlowa ok. 10 miesiaca, ale byly to wycieczki na max pol dnia z piknikiem w miedzyczasie, gdzie maluch mogl sie poturlac do woli na kocu.
                • franczii Re: Durny post 24.05.13, 09:49
                  No wlasnie my tez chodzilismy w ten sposob. nawet jesli dziecko glownie w nosidle to zatrzymywalismy sie czesto nawet na drzemke. Tak samo na wycieczki rowerowe. Robilismy z dziecmi w fotelikach po 80 km ale to bylo na caly dzien rozlozone, zatrzymywalismy sie w roznych atrakcyjnych miejscach gdzie dzieci mogly sobie pobiegac, zjesc lody i na drzemke rozkladalismy kocyk. Z czasem drzemka sie sama wyeliminowala, nosidlo tez zaczyna isc w odstawke, zabieramy tylko asekuracyjnie dla 4latka.
      • majuszka77 Re: Mądry post 24.05.13, 09:48
        Widziałam kiedyś taką sytuację na Zawracie ,tatusiek ,mamuśka i dwoje małych przerażonych dzieci szlochających ze strachu ....rzeczywiście cudowne wakacje dla dziecka ,ja sama mam dzieci od lat marzę o wyjeździe w góry i choć mój najmłodszy syn ma już 10 lat to na pewno jeszcze jest za mały aby w góry ruszyć a te dzieci były dużo młodsze


        ps. tego roku na Zawracie ktoś spadł i się zabił na śniegu była dwu metrowa smuga krwi ja miałam lat 16 i bałam się jak cholera
        • franczii Re: Mądry post 24.05.13, 09:51
          Ale gory to nie tylko Zawrat. Przeciez mozna zabrac w gory i chodzic po latwych szlakach.
          • triss_merigold6 Re: Mądry post 24.05.13, 09:54
            Można na przykład jechać do Słowackiego Raju - poziom trudności porównywalny ze średnio łatwą trasą w parku linowym (bez tyrolek).
            • franczii Re: Mądry post 24.05.13, 10:01
              A nawet jak kogos przeraza par linowy to w gorach ma przeciez trasy bez zadnych utrudnien i ze srednim nachyleniem.
              • triss_merigold6 Re: Mądry post 24.05.13, 10:07
                No i góry, to nie tylko Tatry w Polsce (skądinąd koszmar w sezonie). Są Bieszczady, Beskidy.
                • franczii Re: Mądry post 24.05.13, 10:13
                  Otoz to.
                  • eliszka25 Re: Mądry post 24.05.13, 11:07
                    no dokladnie. sa dzieci, ktore sie boja, a sa takie, ktore sie nie boja. poza tym nie ma przymusu wdrapywac sie z 3-latkiem na rysy czy czomolumgme. mozna wybrac trasy, ktore dziecko pokona z palcem w nosie. moje dzieciaki chodza po gorach, odkad nauczyly sie chodzic. wczesniej tez "chodzily", ale na naszych plecach, wiec jakby sie nie liczy. nie zabieramy ich na trasy oznaczone jako "gorskie", chodzimy najczesciej po trasach juz nam znanych, gdzie wiemy, ze zadna niespodzianka nas nie czeka. jesli wybieramy sie gdzies w nowe miejsce, to dokladnie studiujemy dostepne informacje, zeby wiedziec, czy trasa dla naszych dzieci sie nadaje. nie widze powodu, dla ktorego nie mialabym zabrac chlopakow na jakas fajna trase do wodospadow czy jaskini, bo dla nich to sama radosc przeciez.
      • misiowamama-2 Re: Durny post 25.05.13, 12:41
        Nie, to nie jest durny post.
        I podzielam zdanie autorki postu. W całości
    • saguaro70 Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 09:46
      Moja córka ma 6 lat i nigdy bym z nią nie wszedł nawet na Giewont. Nie mówiąc o Orlej Perci, Zawracie, Kościelcu, Zamarłej Turni czy Rysach.
      Matkom brakuje rozsądku w niektórych sytuacjach.
      • triss_merigold6 Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 09:52
        Bosko, ale punktem wyjścia był wątek na temat Słowackiego Raju.
        Słowacki Raj nie leży w Wysokich Tatrach, nie ma tam przepaści, ekspozycji, trudnych przejść ani b. długich tras wymagających wytrzymałości.
      • olena.s Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 09:55
        Góry, nawet Tatry, to nie tylko Giewont i Orla Perć. Zachodnie Tatry, doliny, nawet Pięć Stawów osiąga się łatwym podejściem. Jak się chce pokazc dziecku piękno chodzenia po górach to czekanie aż skończy 15 lat wydaje mi się mocno absurdalne.
        • franczii Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 10:06
          ak się chce pokazc dziecku pięk
          > no chodzenia po górach to czekanie aż skończy 15 lat wydaje mi się mocno absurd
          > alne.

          I moze sie nigdy nie doczekac. 15 latki to akurat taki wiek ze mlodzi ludzi moga miec ciekawsze zajecia zwlaszcza jesli sie nie przywykli do chodzenia z rodzicami, zaczynac w tym wieku a nawet w wieku 12-13 to dosc ryzykowna sprawa. Widze to po dzieciach moich znajomych. W zeszlym roku 6 latki ze spiewem na ustach pokonaly roznice 600m a 12latek jojczal przez caly dzientongue_out
          • olena.s Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 11:02
            To miałam na myśli pisząc o absurdalności tego pomysłu.
          • eliszka25 Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 11:14
            o to to. od czasu do czasu spotykamy sie z jednymi znajomymi na grilla w terenie. nasze ulubione miejsce lezy w rozwidleniu gorskiego strumienia. nie ma tam bezposredniego dojazdu. trzeba kawalek dojsc, ale dzieki temu miejsce jest wlasciwie zawsze wolne. moje dzieciaki pedza z plecakami pelnymi ekwipunku ze spiewem na ustach, a 14-letni syn znajomych jeczy cala droge. nie daj boze, jak kaza mu cos niesc, to jest mega tragedia i ogromna niesprawiedliwosc. marszu jest raptem pol godzinki, ale ile jekow i stekow w tym czasie pada, to masakra wink. moje dzieciaki maja 6 i 3 lata i sa zaprawione w bojach, oni po gorach nie chodza i taki spacer rodzinny, to wielkie wydarzenie.
      • morekac Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 10:09
        Tak szczerze mówiąc, to wejście na Zawrat od strony Piątki jest technicznie łatwiejsze niż wejście na ten wasz Giewont, który akurat jest górą trudną i bardzo niebezpieczną. Od 1909 do 2004 naliczono 76 ofiar śmiertelnych... To tak a propos wchodzenia 'nawet na Giewont'.
        • olena.s Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 10:22
          Fakt, ale jeszcze trzeba jakoś zejść, a na tę samą stronę nudno.
          Ja bym na pierwsze przejście Zawratu proponowała jednak odwrotny kierunek - od Gąsienicowej do Pięciu. Ale z dzieckiem wychodzonym, bez lęku wysokości i chyba minimum 12 letnim.
          • morekac Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 10:27
            Szłam jako 10-latka... Ale rzeczywiście byłam wychodzona.
            • olena.s Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 10:48
              Ja byłam ciut starsza, ale mogłam być gorszym wspinaczem, albo niższym. No i ja szłam niestety od Pięciu, a nie odwrotnie.
              • myelegans Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 23:54
                Cala Orla minus Swinica przeszlam z ojcem jak mialam 10lat, podobnie zaliczylismy Czerwone Wierchy, na ktorych zreszta bylam we wszystkich porach roku. Tata nauczyl mnie chodzenia po gorach, czesto chodzilismy z jego przyjacielem, ktory byl ratownikiem. Kazde wakacje spedzalismy w gorach po obu stronach granicy.
                Ja do gor mam duzy respekt, szczegolnie poza sezonem.
                • franczii Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 25.05.13, 06:51
                  Czerwone Wierchy i Orla zaliczylismy na tych samych wakacjach z ojcem kiedy ja mialam miedzy 10-11 lat. Mam szczegolne wspomnienia z tych szlakow bo to chyba gdzies dzien po dniu bylo I Wierchy wbily mi sie w pamiec jako bardzo dluga i monotonna wycieczka a Orla jako emocje i super rozrywkatongue_out
                  • olena.s Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 25.05.13, 09:24
                    Bo Orla to jest super rozrywka! Może teraz nie, nie byłam od lat, słyszałam,że dziki tłok. Ale kiedyś - spotykało się na szlaku może z 7 grupek, może 12, człowiek leciał głównie na czterech łapach, zamiast na dwóch...
                    • franczii Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 25.05.13, 13:50
                      No wlasnie, z powodu tego tloku juz od 15 lat nie bylam w Tatrach. czasem ogladam sobie jakies filmiki na youtubie ze szlakow tatrzanskich zeby powspominac i zdumiewa mnie ilosc ludzi, halas. Szkoda.
        • yuka12 Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 25.05.13, 11:20
          Jeszcze wejscie na Giewont nie jest takie zle, ale zejscie to dopiero masakra. Te wyslizgane kamienie, na ktorych nie mozna nawet bezpiecznie stopy postawic. 20 lat temu schodzilam (a raczej zjezdzalam) na pupie, nie sadze, aby sie od tego czas cos zmienilo na lepsze, skoro co roku na Giewont wchodza tlumy turystow.
          • morekac Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 25.05.13, 11:57
            Bo w takim terenie łatwiej się podchodzi niż schodzi... A Giewont jest po prostu z wapienia- a wapień, jak wiadomo - jest łatwy w obróbce i dobrze się poleruje...
    • nowi-jka Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 24.05.13, 10:27
      nie mam nic przeciwko dzieciom w górach, sama zabieram ale naprawde jest tyle pieknych tras bezpiecznych ( wmiare bo wiadomo w górach do targedi moze dojsc wszedzie) ze te eksponowane i z łancuchami mozna pominac na kilka lat.
      Zatem zgadzam sie z Toba - brak wyobrazni.
    • paul_ina Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 25.05.13, 00:03
      Zgadzam się z Tobą. Generalnie teraz jest jakaś głupia moda, żeby udawać, że dziecko niczego nie zmienia, można je zaangażować do wszystkich dorosłych aktywności, np. trekking w Kambodży z noworodkiem, itp.
      • morekac Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 25.05.13, 06:20
        np. trekking w Kambodży z noworodkiem, itp.
        Ha, a zaczęło się od ośmioletniego dziecka w Słowackim Raju.
        Naprawdę - proponowałabym nie wpadać w paranoję. Góry to nie tylko dzikie ostępy z niedźwiedziem na każdym zakręcie, z przepaściami z każdej możliwej strony, z trasami na 14 godzin intensywnej wspinaczki po czystej skale pełnej łańcuchów - moim zdaniem bardziej niebezpieczny dla dziecka może być wyjazd do jakiegoś Egiptu czy do innego kraju z niskim poziomem opieki medycznej...
        • verdana Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 25.05.13, 10:34
          Byłam z 5,5 latką na Giewoncie, z 9-latkiem na Świnicy, z tym, ze szliśmy od Kasprowego, a schodziliśmy na Pięć Stawów, nie przez Zawrat. Na zawracie byłam z 12-latkiem chyba. Nie jestem bezmyślna i zdaję sobie sprawę z ryzyka, tylko ryzykuje świadomie. Po pierwsze dlatego, Że chciałam, aby dzieci chodziły po górach, ale to moze mniej wazne. Po drugie dlatego, że wspólna wyprawa trasą nieco trudniejsza i nieco ryzykowną to jest dla dziecka wspaniała przygoda, w dodatku pokazująca, że rodzice też są nieco szaleni, wiec jak mówią potem, ze coś jest niebezpieczne, to raczej rzeczywiście jest. Musze powiedzieć, ze to drugie u mnie bardzo się sprawdziło.
          Ale jednak, gdy w zeszłym roku zejście ze Szpiglasowej zablokowała na łańcuchach para z ryczacym ze strachu dwulatkiem, to miałam mordercze uczucia.
          • franczii Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 25.05.13, 12:25
            Z dwulatkiem bym sie nie wyprawila na lancuchy. Na pewno nie bez nosidla.
    • klubgogo Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 25.05.13, 12:35
      Podpisuję się pod apelem i dotyczy on nie tylko dzieci, niech się sami rodzice czasami zastanowią nim na OP w adidaskach wejdą.

      Zabieram moją 4,5-latkę w Tatry, owszem, bo uważam, że to już pora, by dziecko przeszło Kościeliską, Strążyską i doszło do Gąsienicowej przez Skupniów Upłaz. Nie pójdziemy nigdzie dalej, bo na to za wcześnie, na ekspozycje poczeka co najmniej do późnej nastoletności. Sama chodzę po górach od dziecka i wiem, jak się przygotować, dlatego jestem pewna, że sobie poradzimy. Ale nie wjadę z dzieckiem kolejką nawet na Kasprowy, bo wiem, jak tam skacze ciśnienie i jakie może to być nieprzyjemne. Nie wejdę na żaden szlak, którego nie znam.
    • myelegans Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 28.05.13, 15:45
      A jak to sie ma do watku o bezmyslnych rodzicach zabierajacych male dzieci w gory?
    • mamkaantka Durne to jest trzymanie dzieci pod kloszem. 28.05.13, 16:26
      Znam takie mamuśki, których dzieci nie tylko nigdy na górskim szlaku nie były, bo spadną, ale też na podwórku też ich nikt nie widział, bo kolano sobie rozbiją, albo ich ktoś porwie. Proponuje, na basen nie dawać, bo utoną, o nartach to już nie wspomnę. Powodzenia w wychowywaniu życiowych kalek!
      • eliszka25 Re: Durne to jest trzymanie dzieci pod kloszem. 28.05.13, 17:03
        a ty w ogole wiesz, o czym dyskusja, czy po prostu wpisalas sie po przeczytaniu samego tytulu? bo jednak jest pewna roznica miedzy spacerkiem z 3-latkiem np. do morskiego oka, a co innego ciagniecie tegoz 3-latka na szlak z lancuchami. moje dzieci "chodza" po gorach od urodzenia, doslownie, bo w gorach mieszkamy. 6-latek w tym temacie przeskoczylby niejednego doroslego, bo kilometrow w nogach ma cale mnostwo. jezdzi po gorach tez rowerem i na nartach. mimo to na pewne szlaki jeszcze przez kilka lat go nie zabierzemy, bo sa miejsca, gdzie nawet doroslemu nie jest latwo, a maly czlowiek o wzroscie 130 cm jest po prostu w pewnych miejscach za krotki. ja zdecydowanie wole chodzic z moimi dziecmi po gorach niz chodzic odwiedzac male grobki.

      • morekac Re: Durne to jest trzymanie dzieci pod kloszem. 28.05.13, 22:23
        Zastanawiam się tylko, że ematce serce nie zadrży, kiedy wypuści dzieciątko na kolonie/zieloną szkołę w okolice Szczawnicy czy Krościenka - i w planach są 3Korony albo Wąwóz Homole... Albo Wysoka.
        • myelegans Re: Durne to jest trzymanie dzieci pod kloszem. 28.05.13, 22:32
          A ja sie pytam, ile tych maly dzieci do lat 12 ginie rocznie w polskich gorach?
          Ma ktos jakies statystyki?
    • lafiorka2 Re: Durne mamuśki chodzące z dziećmi po górach 28.05.13, 17:09
      mnie bardziej zaintrygował fakt użycia słowa"poniektóre"....Czy to jest jakaś regionalna mowa?Bo ostatnio znajoma cały czas używała słowa"co poniektórzy",lub "poniektóry" lub "fisz masz"...
      Ja znam wersję,że "niektórzy" czy "niektóry" i "misz masz"...smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja