2na-raz
24.05.13, 17:02
Pozwole sobie wpisac sie rowniez na emamie bo wiem ze sa tu dziewczyny z UK, moze ktos mi cos podpowie. Siedze na codzien w umowach
(hmm, w sumie powinnam napisac "siedzialam"hehe) ale sytuacja wydaje sie byc kuriozalna, bo powodem zwolnienia wydaje sie byc wkurw szefa na to ze sam spier... sprawe wyplat. Ponizej cale zajscie, bede wdzieczna jak ktos moze cos podpowie.
Mam pytanie - wczoraj wylecialam z hukiem z pracy ze skutkiem natychmiastowym. Umowa na czas nieokreslony, pracowalam tam ponad rok. Firma mala, pracowalo sie w zasadzie ok, z tym ze szef - wlasciciel firmy to furiat.
W ub tyg byla taka sytuacja w pt, ze kilkoro pracownikow nie dostalo wyplaty, zaczely sie telefony od nich z pretensjami (slusznymi) co sie dzieje i kiedy bedzie kasa. Posprawdzalam nr kont i wyszlo, ze pieniadze zostaly przeslane na stare konta, a nie aktualne. Zrobil to szef, gdy okazalo sie ze wszystkie nry kont pracowniczych zostaly usuniete z konta firmowego; powprowadzal wiec dane na nowo i jak sie okazalo w przypadku kilku osob - blednie. Dlugo opisywac, probowalismy cofnac przelewy (co okazalo sie niemozliwe, musi byc cala procedura itd) - w przypadku dwoch pracownikow w zasadzie sprawa rozwiazala sie sama, gdyz pieniadze poszly na konta zon, ale w przypadku jednego okazalo sie, ze pieniadze poszly do kogos, z kim rozstal sie w absolutnie zlych stosunkach i nie ma mowy, zeby ta osoba zwrocila pieniadze. Pracownik naprawde wsciekly, kasa to £1000, wiem ze ma male dziecko i zone (niepracujaca) w koncowce ciazy - zazadal ze kasa ma byc na koncie natychmiast i ze nie obchodza go nasze bledy (slusznie). Poniewaz szef ani w zab po polsku

a pracownik po angielsku to tlumaczylam jednemu co mowil drugi itd. Szefowi bardzo sie nie podobalo ze tamten jest wkurzony, kazal mi powiedziec ze wyjasniamy w banku i jak wyjasnimy to mu kase przelejemy. Pracownik sie nie zgadzal, wkurzal coraz bardziej, w koncu poszedl do szefa firmy w ktorej pracuje (nasz kontrahent, jestesmy agencja) - o czym uprzedzil i szefowi to przekazalam. Kontrahent zadzwonil z pretensja, ze czlowiek tyra to ma dostac kase i tyle. Na takie dictum moj szef bardzo sie wkurzyl ze pracownik naskarzyl, zrobil mu przelew, ktory mial byc zaksiegowany u pracownika po 18stej. Kazal mi zadzwonic do pracownika zeby go o tym poinformowac, ze pienniadze beda dzisiaj, ale dopiero po 18 (cala syt toczyla sie od ok 10 -14) - dzwonie wiec, pracownik nie odbiera. Moj szef z fochem stwierdza ze ma tego pracownika gdzies i mam mu nic nie mowic. (tu chcialabym zwrocic uwage, ze ja bylam zajeta czyms, a on raczej gadal do siebie, niz polecenie do mnie; w sensie nie odbiera to mam go gdzies) - gdy szef jeszcze gadal do siebie, zadzwonil tel, wyswietlil sie nr pracownika X (innego niz ten bez kasy), odebralam okazalo sie ze to Pracownik bez kasy - wiec mowie syt zalatwiona, kasa bedzie po poludniu. I tylko tyle zdazylam, bo slysze za plecami ryk szefa, ze KAZALEM CI Z NIM NIE ROZMAWIAC, KTO TU JEST SZEFEM, DLA KOGO TY PRACUJESZ itd. No oniemialam. Wsciekl sie, kazal nam sie wynosic do domu (wszystkim) po czym wylecial z biura trzaskajac drzwiami.
To byl ub piatek, potem pn-sr mialam wolne (planowane) w czw. wrocilam do pracy, a tu siedzi sobie juz on, przeprosil mnie za ptkowy wybuch i wreczyl wypowiedzenie ze skutkiem natychmiastowym - nie jest na nim podany zaden powod. Jakis miesiac wczesniej mialam z nim okresowe rewiev i bylo wszystko ok, chwalil ze jest zadowolony z tego co i jak robie itd. Pytanie brzmi - czy i gdzie moge sie od tego odwolac - nie po to zeby tam wrocic do pracy, ale moim zdaniem jest to unfair dismissal i kurcze, zla jestem.
Drugie pytanie - czy w takim wypadku powinnam miec wyplacona pensje do konca miesiaca + okres wypowiedzenia + urlop, czy tylko pensje do momentu zwolnienia + okres wypowiedzenia + urlop?