kkalipso
25.05.13, 20:28
Kilka dni temu do domu obok wprowadzili się nowi sąsiedzi.Ona około 40,córka z 15 i jej partner 29 letni(jego jeszcze nie poznałam).Zapoznałyśmy się w piątek jak na małą czekałam,chciała pożyczyć węża ogrodowego,jesteśmy "przez płot"ok dałam,jeszcze czekam na oddanie.Dziś po rano dorwali mojego męża i pożyczyli grilla bo oni jeszcze nie mają a chcą smażyć,trudno..
Wracamy dziś ze spaceru byliśmy w parku nachodziliśmy się trochę mąż chciał odpocząć ,woła mnie kobieta i pyta czy mąż nie mógłby odwieść jej autem pana który malował im mieszkanie gdzieś tam i oczywiście dodała to tylko 10min.Na moje NIE -nalega i prosi o spytanie jego bo może będzie mógł córeczka dopingowała matkę.
Zaszokowana poszła mówię o sytuacji m.(mył rączki córce więc nie mógł sam wyjść i jej dać odpowiedzi) wyszłam na balkon i powiedziałam kobiecie,że nie bo jest zmęczony.
Ludzie to mają tupet,zestresowana jestem przez nią ,boję się że ciężko z nimi będzie ,ja tak bym nie mogła .Pozamykałam okna
Uważacie takie zachowanie za normalne czy to była przesada?