znieczulica

27.07.04, 12:46
Miałam wczoraj stłuczkę.Na szczęście nie groźną. Jechałam z małą do domu a
pan wyjeżdżał ze swojej posesji i bardzo mu sie spieszyło.W rezultacie lekko
sie stuknelismy.Całe zdarzenie nie warte może opisywania gdyby nie zachowanie
tego pana. otóż po zdarzeniu wysiadł z samochodu i od razu do swojego
samochodu obejrzeć szkody(lekie zarysowanie-gorzej z moim-wgniecione
nadkole).Wogóle nie zainteresował sie nami.Gdy wysiadł z samochodu
myslałam,że podejdzie do mnie i zapyta czy dziecku nic sie nie stało. A on
nie. Stał i głaskał swoje autko.Ja siedze w samochodzie, dziecko płacze a on
przyglada się na tył swojego poloneza. Miałam juz zapytac czy może chce lupe.
Mało tego - gdy go wreszcie poprosiłam,zeby podszedł do nas, bo nie moge
wysiąść z samochodu bo dziecko, zaczął uparcie twierdzic ,że to moja
wina.Słuchajcie gorszej bzdury nie słyszałam, facet włacza sie do ruchu i
wogóle go nie interesuje czy ktos jedzie czy nie.Ale nie w tym rzecz. Pełno
gapiów wkoło i o zgrozo tylko jedna osoba, młody chłopak podchodzi do mnie(
ja cały czas w samochodzie- odjechałam tylko na bok) z pytaniem czy nic nam
się nie stało i czy z dzieckiem wszystko w pożądku.I niech mi ktos powie ta
dzisiejsza młodzież....Reszta osób poprostu sie gapiła i dyskutowala czyja
wina.wreszcie wysiadłam z samochodu z dzieckiem na reku(8m)próbuje wezwać
policję.Z nerw zapomniałam numeru i wyobrazcie sobie amnezja nikt nie zna
telefonu na policję.Oświeciło mnie, zadzwoniłam, przyjechali,stwierdzili -
wina tego pana,ja poszkodowana.Pan nie rozumie, no bo tyle razy stad
wyjezdżał i nigdy nikt w niego nie udezył.Jego zdaniem to ja powinnam go
przepuscić.I pewnie specjalnie w nigo przyłozyłam.
Wiecie co załamałam rece.A najbardziej przeraziła mnie ta znieczulica.Rzecz
wazniejsza od człowieka, czyjeś racje ważniejsze niz ludzkie zdrowie. Po
całym zajściu stałam jeszce ok godz. przed samochodem,przez stłuczke siadł mi
centralny zamek i alarm i nie mogłam dostac sie do samochodu.Czekałam zanim
mąż po mnie przyjedzie.Alarm co jakiś czas wył, dziecko płacze a ludzie sie
gapią.A pan od stłuczki wsiadł obrazony w samochód i już go nie ma.Przecież
to nie jego wina....
    • fasolka99 Re: znieczulica 27.07.04, 12:55
      Okropnie Ci wspolczuje, pewnie bylas roztrzesiona reszte dnia. Mnie tez
      zadziwia ludzka znieczulica, ale w Twoim poscie najbardziej poruszyla mnie
      Twoja bezsilna zlosc i pewnie rozpacz, jaka pewnie czulas w tej sytuacji. Tez
      tak czasem mam... Nie rozpisuje sie na temat tej "znieczulicy" ale chcialam
      tylko sie do Ciebie usmiechnac ze zrozumieniem i nakopac facetowi, buuu... Ale
      sie zezloscilam smile
    • maadzik3 Re: znieczulica 27.07.04, 13:01
      Straszne!!! Widze ze mialam szczescie - po jedynej w zyciu stluczce (pare lat
      temu) spokojnie pojechalismy na sasiednia ulice, spisalismy oswiadczenie,
      wymienilismy numery telefonow i rozstalismy sie - problemow z ubezpieczeniem
      nie bylo. Trafilas na chama i tyle.
      madzik
    • mamand Re: znieczulica 27.07.04, 15:12
      ja czasem się bardzo wstydzę z ludzi, przykro, że cię to spotkało
      trzymaj się Agata
      ps. młodzież mamy taką jaką sobie wychowaliśmy
    • olaj10 Re: znieczulica 27.07.04, 15:47
      Bardzo dobrze Cię rozumiem!! Współczuję!

      Ja wypadek miałam 12 lipca. Przeżycie koszmarne.
      Ale w naszym przypadku zawiodła policja! Powiedzieli, że nasza wina i koniec.
      Według nich byliśmy winni co znaczyło chyba, że nie mamy praw i nie chcieli
      wezwać pogotowia. Dominik miał rozwalony łuk brwiowy a ja miałam krwotok. Boże,
      jak ja sie bałam o małego! Traktowali nas jak śmieci. Własnie przygotowaliśmy
      skargę.

      A ludzie? Fantastycznie. Pomogli mnie i mojemu synkowi. Podeszła kobieta, która
      wycierała moją twarz. Inna jak byłam w szoku mnie przytuliła, jakiś pan
      zakładał Dominikowi buty i bluzę. Inny pojechał do rodziny oddalonej z 20km
      powiedzieć co się stało. Nawet nie znam imion tych ludzi, ale zapamiętałam ich
      twarze i jestem im bardzo wdzięczna!

      Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego
      Ola
    • kachwi1 Re: znieczulica 27.07.04, 16:01
      kama90 - najważniejsze, że nic się wam nie stało. znieczulica, chamski pan,
      zepsuty samochód - to nie ma tak naprawdę znaczenia. szczęście, że maleństwo
      zdrowe. nie przejmuj się, bo i tak niczego nie zmienisz. więc po co się
      denerwować?
      oby wszystkie wypadki tak się tylko kończyły!
      pozdrawiam serdecznie.
      kasia
Pełna wersja