adwarp 26.05.13, 21:27 warto kupić tą książkę młodej mamie? Któraś z was czytała i może polecić, a może wręcz przeciwnie nie warto? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
marzaca Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 26.05.13, 21:44 Warto, jest przydatna dla młodej mamy, która nie ma wiekszego pojęcia jak 'obsługiwać ' niemowle Książka ma płytke dvd, na filmikach p. Zawitkowski pokazuje jak należy obchodzić sie z niemowlęciem i właściwie ta płyta mi sie bardziej przydała. Ja kupiłam ją jak Młoda miała juz 3 m-ce, wiec ciut za późno (troche błędów popełniłam do tego czasu ), ale dla świeżutkiej mamy jest super! Odpowiedz Link Zgłoś
heca7 Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 26.05.13, 21:48 Nie wiem nic o niej. Ale. Jakbym dostała po porodzie książkę o wychowaniu/ rozwoju dziecka to jakoś dziwnie bym się poczuła. Nie wiem , pewnie hormony by mi coś głupiego podsunęły Coś w stylu "aha, to już teraz dla mnie pozostaje lektura tylko okołodzieciowa", "czemu nie dostał tej książki , mój mąż- ojciec dziecka", "czyżby ktoś kwestionował moje umiejętności", "może wyglądam jakbym sobie nie radziła?" , "teraz to już nawet poczytać nie można o czym innym tylko o zupkach/kupkach-nie można się oderwać". Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 26.05.13, 21:54 ej to chyba musisz byc mocno przerwazliwiona ja przy pierwszym dziecku wciagalam wszystko na temat pielegnacji i wychowania co mi w rece wpadlo nawet namietnie gazete 'dziecko' z takiej ksiazki pewnie bym sie bardzo ucieszyla chociaz za tym zawitkowskim nie przepadam ale ostatecznie zeby krytykowac tez trzeba znac - А еcли я cкaжy кaкyю-нибyдь глyпocть? - Скaжи c yверенным лицoм, тoгдa этo нaзывaетcя тoчкa зрения Odpowiedz Link Zgłoś
heca7 Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 26.05.13, 22:01 Ale co innego jakbym sobie sama kupiła. Zresztą kupowałam Dziecko, Małe dziecko, Rodzice itd Ale sama. Jakby mnie ktoś obdarował - to poczułabym się na siłę do czegoś zachęcana. To moje odczucie, nie neguję, że ktoś mógłby mieć inne. Odpowiedz Link Zgłoś
marzaca Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 26.05.13, 22:01 hmmmm... Nie wszyscy mają "stosowne umiejętności" wyssane z mlekiem matki. Czasem trzeba o czymś doczytać, w szkołach rodzenia nie zawsze wszystko powiedzą, no i do książki zawsze można zaglądnąć w razie jakichs watpliwości. Ja dostałam jako prezenty kilka ksiazek okołodzieciowych, ktore ucieszyly mnie bardzo. Nie stosuje sie ślepo do wszystkiego tego,co napisali, bardziej ufam swojemu, nazwijmy to' instynktowi', ale wiele cennych informacji tam wyczytałam. Wiedzy nigdy za wiele. Odpowiedz Link Zgłoś
kosmopolis Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 26.05.13, 22:46 Zależy od mamy - czy lubi czytać poradniki, czy woli szybko sprawdzić coś w necie. Ja dostałam kilka książek o małym dziecku i z radością ostatnio się ich pozbyłam. Wiedza netowa (z różnych źródeł) była szersze i dużo lepsza. Nudzi mnie czytanie na wyrost, a jak miałam jakiś problem, to dużo szybciej znalazłam informacje na forum. Odpowiedz Link Zgłoś
suazi1 Pewnie, że warto 27.05.13, 08:53 Ta książka to taka instrukcja obsługi małego dziecka. W moim przypadku pełniła także rolę rozweselacza, jak mi czasem ręce opadały Odpowiedz Link Zgłoś
mia_siochi Re: Pewnie, że warto 27.05.13, 09:03 Miałam "Mamo tato co ty na to", uważam, że warto. Bez zbędnego wymądrzania się, bez histerii. Ale ja z tych, co nie umiały noworodkowi pieluchy założyć Odpowiedz Link Zgłoś
przystanek_tramwajowy Re: Pewnie, że warto 27.05.13, 09:14 Ło matko, nie wiedziałam, że taka wybitna jestem! Z zerowym doświadczeniem nad opieką okołodzieciową, bez jakiejkolwiek pomocy (mąż się nie liczy, bo on noworodka z bliska zobaczył, jak mu się syn urodził), ogarnęłam wszystko. Trochę poczytałam przed porodem, pochodziłam do szkoły rodzenia, a potem to już na instynkt. Muszę sobie dodać trochę punktów na skali samooceny. Naprawdę, jak wam się dziecko zesrało, to leciałyście po książkę, żeby zobaczyć, jak się pieluchę zmienia? Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Pewnie, że warto 27.05.13, 09:24 Nie, nie leciały po książkę tylko po płytę i przewijały ją do momentu "przewijanie niemowlaka". No, wybitna jesteś, napisz książkę i nakręć film jak szybko przebrać obesraną pieluchę, krok po kroku aby każda młoda matka mogła zakumać o co w tym wszystkim chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
przystanek_tramwajowy Re: Pewnie, że warto 27.05.13, 09:30 Świetny pomysł! Tylko muszę gdzieś dziecko pożyczyć, bo mój 9-latek się na przewijaku nie zmieści. Odpowiedz Link Zgłoś
marzaca Re: Pewnie, że warto 27.05.13, 09:41 przystanek_tramwajowy napisał: > Ło matko, nie wiedziałam, że taka wybitna jestem! Z zerowym doświadczeniem nad > opieką okołodzieciową, bez jakiejkolwiek pomocy (mąż się nie liczy, bo on nowor > odka z bliska zobaczył, jak mu się syn urodził), ogarnęłam wszystko. > Trochę poczytałam przed porodem, pochodziłam do szkoły rodzenia, a potem to już na instyn > kt. Muszę sobie dodać trochę punktów na skali samooceny. Naprawdę, jak wam s > ię dziecko zesrało, to leciałyście po książkę, żeby zobaczyć, jak się pieluchę > zmienia? > to po co ta ironia??? inni też chcą troche poczytać przed porodem Odpowiedz Link Zgłoś
baba06 Re: Pewnie, że warto 27.05.13, 09:49 > Ło matko, nie wiedziałam, że taka wybitna jestem! "Trochę poczytałam przed porodem, pochodziłam do szkoły rodzenia" a jednak Odpowiedz Link Zgłoś
przystanek_tramwajowy Re: Pewnie, że warto 27.05.13, 09:53 Jednak, ale w przeciwieństwie do jednej z przedmówczyń po urodzeniu dziecka nie zmieniałam obsranej pieluchy z nosem w książce pana Z. Odpowiedz Link Zgłoś
baba06 Re: Pewnie, że warto 27.05.13, 09:59 "Jednak, ale w przeciwieństwie do jednej z przedmówczyń po urodzeniu dziecka nie zmieniałam obsranej pieluchy z nosem w książce pana Z. smile " a która konkretnie, bo nigdzie nie znalazłam takiego wpisu? Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: Pewnie, że warto 27.05.13, 11:11 przystanek_tramwajowy napisał: > Jednak, ale w przeciwieństwie do jednej z przedmówczyń po urodzeniu dziecka nie > zmieniałam obsranej pieluchy z nosem w książce pana Z. nie wiem czy to mial byc zarcik, czy to jest autentyczna glupota ze cala wiedze o rozwoju pielegnacji i wychowaniu dziecka sprowadzasz do obsranej pieluchy bo ja uwazam, ze rodzic ponosi szczegolna odpowiedzialnosc przed dzieckiem i calym swiatem za jego szeroko rozumiany dobrostan ciala i ducha a niestety stan zdrowia polskich dzieci swiadczy o tym, ze byc moze polskie matki zmieniaja pieluche samodzielnie i bez zawitkowskiego ale ich koszmarne wady postawy, zaburzenia nauki, koncentracji, zachowania, depresje, galopujaca prochnica u ponad 90% dzieci zaburzenia mowy (swiadomosc logopedyczna w narodzie jest praktycznie zerowa) mity na temat karmienia, odzywiania i alergii wzrost w ostatnich latach o 100% (tak, nie pomylilam sie) dzieci z nadwaga swiadczy o tym, ze niestety bardzo niewiele rodzicow wie jak naprawde zdrowo pielegnowac dziecko od urodzenia az do pokwitania i nie ma sie z czego smiac a jeden z drugim zawitkowski jednak szkoly pokonczyli i co nie co (nomen omen) o tym rozwoju wiedza Odpowiedz Link Zgłoś
mia_siochi Re: Pewnie, że warto 27.05.13, 20:02 A zacytuj dokładnie w którym miejscu napisałam "jak się dziecko zesrało, to przewijałam wg książki" geniuszu Odpowiedz Link Zgłoś
suazi1 Re: Pewnie, że warto 27.05.13, 13:04 Ja na twoim miejscu "na skali samooceny" bym sobie odjęła. Za chamskie teksty, jakbyś miała problemy ze zrozumieniem aluzji. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka przystanek 28.05.13, 16:00 phii a ja nie chodziłam do szkoły rodzenia , byłam młoda, bez dostępu do netu i z dzieckiem ze złamanym obojczykiem. Ha! Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 27.05.13, 09:52 adwarp napisała: > warto kupić tą książkę młodej mamie? > Któraś z was czytała i może polecić, a może wręcz przeciwnie nie warto? Osobiscie ten pan dla mnie nie jest autorytetem od kiedy zobaczylam jego kilka porad odnosnie trzymania czy rozbierania niemowlakow potem jak poczytalam ze na rowerze to chyba od 4 roku w krzeselku wozic mozna to wymieklam bo w tym wieku to moj dzieciak juz samodzielnie smigal na rowerze. Co do innych poradnikow...ja bym od nikogo nie potrzebowala, bo sama zaspokajam swoj gust, jakby mi ktos z taka ksiazka wypalil no coz...przyjelabym ale czy bym sie jakos cieszyla to watpie Odpowiedz Link Zgłoś
suazi1 Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 27.05.13, 13:10 Tiaaa, zaraz wyjdzie, że wszystkie tu "mundrzejsze" jedna od drugiej, ledwo mamie z brzucha wyskoczyły i od razu za pisanie książek o niemowlakch się zabrały... Odpowiedz Link Zgłoś
daisy Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 27.05.13, 10:11 Osobiście bardziej ucieszyłabym się z Języka niemowląt Tracy Hogg, do przeczytania jeszcze przed porodem. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 27.05.13, 10:22 daisy napisała: > Osobiście bardziej ucieszyłabym się z Języka niemowląt Tracy Hogg, do pr > zeczytania jeszcze przed porodem. Procz tej powyzej moge polecic Kazde dziecko mozna nauczyc spac czy jakos tak...autora nie pamietam. I tylko zaluje ze trafilam na nia wczesniej Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 27.05.13, 19:46 Aha, warto poczytać TH przed porodem i spalić zaraz po nim, kiedy dziecko nie chce się zachowywać książkowo i na złośc zasypia po każdym karmieniu Odpowiedz Link Zgłoś
daisy Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 27.05.13, 20:48 Dla mnie najcenniejsze były ostatnie rozdziały, przeznaczone dla rodziców, z przekazem: "to nie koniec świata, spokojnie, da się przeżyć". Naprawdę mi pomogło. Co do zachowania dzieci, to jakoś spodziewałam się, że nie wszystkie zachowują się tak samo - sama autorka zresztą sporo o tym pisze. Odpowiedz Link Zgłoś
adwarp prosta czynność 27.05.13, 10:22 podnoszenie dziecka www.edziecko.pl/wideo_edziecko/10,79343,4088949,Podnoszenie_niemowlecia.html www.youtube.com/watch?v=Tw3xx2O34C4 Przyznam, ze należę do mam starszego pokolenia i o ile druga metoda wydaje mi się być naturalna o tyle z pierwszą miałabym problemy Odpowiedz Link Zgłoś
marzaca Re: prosta czynność 27.05.13, 10:30 hihi ja podnosiłam od urodzenia tą 'stara" metodą jak dzieć miał 3 miechy zaczełam 'trenować' tą drugą. Ona wydaje się trudniejsza, ale 3-4 powtórzenia i juz człowiek dochodzi do wprawy Spokojnie dalabyś rade Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: prosta czynność 28.05.13, 14:46 Przy podnoszeniu trzeba pamiętać o podtrzymywaniu główki, a metod jest 10000, każda matka znajdzie coś dla siebie i bez poradników. To czysty biznes. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 27.05.13, 19:42 Strata pieniędzy. Normalny człowiek raz-dwa zorientuje się, jak się podnosi noworodka, a jak obraca z boku na boczek. Dokładne fotograficzne instruktaże z filmem dvd tylko wzmacniają w rodzicach obawy, że obsługa noworodka to piekielnie trudna rzecz i przy byle "błędzie" odpadnie mu głowa albo złamie się kręgosłup. Miałam, stała na półce, z ulgą opchnęłam na allegro. Małżonkowi po prostu wcisnęłam dziecko na ręce z instrukcją "spokojnie, skoro się toto przecisnęło bezpiecznie przez kanał rodny, to i ty nic mu nie zrobisz, tylko głowę podtrzymuj". Wystarczyło Odpowiedz Link Zgłoś
edwina2111 Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 28.05.13, 14:19 Zależy jak komu. Mnie się bardzo przydała, jako zupełnie zielonej w temacie okołodzieciowym matce. Ostatni noworodek w rodzinie po jednej i drugiej stronie urodził się 25 lat temu, więc nie było skąd czerpać wiedzy pokoleniowej. Moja mama czuła się równie nieswojo, trzymając wnuczka, bo ostatnie niemowlę do obsługi, z którym miała do czynienia to ja, więc średnio była mi w tych sprawach wsparciem, musiałam się uczyć sama. Bardzo przydały mi się filmiki z płyty - jak przewijać, jak ubierać po kolei różne ubranka, jak układać w chuście, jak masować, jak nosić przy odbijaniu - techniczne porady jak to robić, by dziecku krzywdy nie zrobić. Sposób kąpania akurat wydał mi się zbyt skomplikowany, dopiero położna na patronażu kilka dni po porodzie pokazała nam inny, bardziej dla nas funkcjonalny. Poza tym bardzo sobie chwaliłam wiedzę z książki, czułam się pewniejsza i mniej zagubiona, co ja mam robić. Pielęgniarki w szpitalu nic nie obchodziło, czy i jak sobie radzimy, nikt mi nic nie pokazał mimo próśb o wskazówki, Zawitkowski obejrzany uważnie "przed" okazał się cenną wiedzą. Nie zgadzam się, że jest to wiedza intuicyjna, intuicyjnie to się np. dziecko ciągnie za nóżki do góry przy przewijaniu, co miałam okazję obserwować na oddziale poporodowym, gdzie 2 młode mamy zabrały się za przewijanie swoich dzieci. Kiedy pokazałam im sposób prezentowany w książce były zdumione, że tak można i że tak łatwiej i bezpieczniej. Dla mnie książkę warto kupić, jak się nie ma od kogo uczyć obsługi noworodka, szkoła rodzenia też często bywa taka se (np. u mnie bezpłatna przy szpitalu jest beznadziejna), ale raczej przed porodem w ramach dokształcenia się, co robić, jak już dziecko na świecie. Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 28.05.13, 14:32 Z tym Panem to uwaga. Ja na niego reaguje alergicznie i jakos instynktownie mu nie ufam. Ma chyba grono zawzietych zwolenniczek i przeciwniczek. Ja dostalam " Pierwszy rok zycia dziecka" i mi sie spodobala. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 28.05.13, 14:40 Nic nie kupować, jeżeli nie jest upośledzona, to poradzi sobie z własnym dzieckiem. Rany, dziewczyny, przez całe stulecia rodziły się dzieci i jakoś matki nie czytały tony książek i poradników, a niejednokrotnie radziły sobie z dziećmi lepiej niż dzisiejsze "oczytane" po uszy kobiety. Trzeba trochę zaufać własnej intuicji, poznać dziecko, jego reakcje, potrzeby, temperament... Podstawowe chwyty (jak ubrać dziecko, wykąpać itd.) pokazuje w szpitalu położna, to się widzi raz, a potem próbuje, co to za filozofia??? Od kłopotów z karmieniem są doradczynie laktacyjne, od nieprawidłowości w rozwoju lekarz, którego na początku odwiedza się częściej. U nas w szpitalu przed wypisem przychodzą (po kolei): położna, pediatra i ginekolog, odpowiadają na pytania, rozwiewają wątpliwości, ale nie mówią: trzeba tak i tak, tylko: proszę wsłuchać się we własne dziecko. Tak właśnie zrobiłam i efekty są pozytywne. Dziecko wpasowało się w (nieco zmieniony) rytm życia rodziny, śpi od początku ładnie w swoim łóżeczku (wg poradników synek powinien spać z nami, bo rodzicielstwo bliskości itd.), jeździ z nami na wycieczki i chodzi z nami na spotkania towarzyskie (wg książek wieczorem żadnych silnych bodźców!), zjada z butelki tyle ile potrzebuje (nie przejmuję się tabelkami, syn równomiernie rośnie i przybiera na wadze), kąpiel też urządzamy po swojemu, niezgodnie z regułami, nie zakładamy słynnej czapki, sami wymyślamy zabawy, gimnastykę... Naprawdę warto uwierzyć we własne umiejętności, jesteśmy stworzone do bycia matkami Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 28.05.13, 14:51 przez cale stulecia kobiety byly otoczone przez inne kobiety z wiedza i doswiadczeniem . Dzis takie rady i pomoc jakby mniej powszechne i pozadane. A zeby wprowadzac wlasne rozwiazania podstawowa wiedze trzeba miec, czy to od poloznej, czy to z podrecznika. Nie wszystko zapamieta sie podczas 10 min spotkania w szpitalu. A pewna wiedza nie jest intuicyjna, ja np mialam na poczatku problemy z karmieniem piersia, wiele moich kolezanek rowniez. Mloda mama tez sama z siebie nie wie ze noworodka powinno sie karmic co 2 -3 h i trzymac w cieple. Intuicja tez w zaden sposob nie podpowiedziala mi ze dziecko przez 6 miesiecy powinno byc karmione jedynie piersia, to wszystko wiedza nabyta. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 28.05.13, 15:08 A to dzisiejsze matki nie mają własnych matek, sióstr, ciotek, koleżanek? Trzeba koniecznie odnosić się do wiedzy objawionej? Wiedza podstawowa (np. ile miesięcy karmi się piersią) to element wiedzy ogólnej. Nie trzeba chodzić do szkoły rodzenia, żeby znać fazy porodu. O kłopotach z karmieniem pisałam wyżej, od tego są doradczynie laktacyjne, a nie książki, bo to wysoce indywidualna sprawa i nie ma jednej recepty. Taka osoba spotyka się z matką osobiście i dobiera rozwiązanie do sytuacji. No i nie załamuj mnie z tym trzymaniem noworodka w cieple... chyba wiadomo, że dziecko trzeba ubrać, a zakładanie czapek i 15 warstw to już specyfika niektórych krajów, a nie powszechnie obowiązujące reguły mające uzasadnienie medyczne. Przegrzewanie dziecka sprzyja nagłej śmierci łóżeczkowej. Karmienie co 2-3 godz. to mit, przecież piersią karmi się na żądanie, jak dziecko jest głodne! Przy karmieniu butelką robi się przerwy, ale tu szczegóły ustala się z lekarzem, a nie z książką. Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 28.05.13, 15:20 pisalam o noworodkach, noworodki karmi sie co 2-3 h i trzyma w cieple. Szczegolnie w pierszych dobach po urodzeniu. O ile wiekszosc dzieci przetrwa tez inne traktowanie, te z mniejsza waga urodzeniowa moga sobie nie poradzic. Nie wszedzie sa doradcy laktacyjni. Nie wszedzie sa profesjonalne polozne. I pisze to z zagranicy. Spytaj sie swoich bezdzietnych kolegow o fazy porodu i ile miesiecy karmi sie dziecko mlekiem, z pewnosci beda znali odpowiedzi skoro to element wiedzy ogolnej. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 28.05.13, 15:27 Noworodki karmi się na żądanie. Co to znaczy "trzyma w cieple"? Dzieci z niską wagą urodzeniową są monitorowane przez personel medyczny. Jeżeli nie potrafią same utrzymać temperatury ciała, są wdrażane odpowiednie procedury. Na pewno nie trzeba zapobiegawczo przegrzewać dziecka ani wkładać do łóżeczka termoforu. Nie będę raczej pytać kolegów o fazy porodu , w końcu to nie oni rodzą. Natomiast kobiety wiedzą, co w tym dziwnego? Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 28.05.13, 15:40 www.biomedcentral.com/content/supplementary/1472-6955-11-3-s7.pdf to w sprawie regulacji ciala przez noworodki. Noworodkow NIE KARMI SIE NA ZADANIE. W ten sposob mozna zabic dziecko i wiem to z doswiadczenia, gdzie kierowana intuicja i zmeczeniem pozwalalam dzieciakowi spac i nie wybudzalam na karmienie az poziom cukru niebezpiecznie spadl. Jestes wybitnym przykladem ze intuicja i wiedza ogolna nie wystarcza. Ja na szczescie w pore zaczelam czytac. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 28.05.13, 16:10 No ale noworodków w szpitalu pilnują położne, więc nawet jeśli jakaś matka ubrałaby dziecko za grubo/za ciepło, to i tak to wychwycą. Noworodki karmi się na żądanie, a wskaźnikiem prawidłowości jest przybieranie na wadze, zabarwienie skóry itd., poza tym jak wyżej - przychodzą położne i lekarze, ważą i oglądają noworodka, przecież rodzi się w szpitalu! Wybudza się dzieci z problemami (np. nie przybierające na wadze), a nie zdrowe noworodki. Opowiadasz bzdury. Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 28.05.13, 16:31 Nie w kazdym szpitalu sa kompetentne polozne, ja trafilam na baaaardzo niekompetentne w UK. I mam do siebie zal, ze zdalam sie na profesjonalizm szpitala zamiast sama poczytac i doszkolic sie przed porodem. I oczywiscie, mozna miec takie podejscie jak ty - inni mi wszystko powiedza, skontroluja i doradza. Wszystko swietnie jesli trafisz na dobrych doradcow. Tylko nie warto wtedy dawac rad i oceniac wiedzy innych , szczegolnie jesli samemu sie nie na wiedzy a jak sama mowisz intuicji. P.S Z wybudzaniem i trzymaniem w cieple chodzi mi glownie o kilka pierwszych dniach po porodzie. moje dziecko badal lekarz pediatra w czasie snu i nie zauwazyl nic niepokojacego, dopiero stazystka wylapala niska temperature PODCZAS WYPISU. wczesniej zwracalam sie z prosba do poloznych by sprawdzily czy z dzieckiem wszystko w pozadku bo cos minie w jej zachowaniu niepokoilo, sprawdzily nic nie zauwazyly. Mala nie ssala piersi i miala juz taka hipoglikemie ze mogla spokojnie juz zasnac w szpitalu na zawsze. A spala tak spokojnie. Pozniej tuba przez nos do zoladka i ogrzewanie itd. aha przez dobe po porodzie bylysmy trzymane na sali porodowej, z braku lozek na poporodowej, gdzie temp byla ok 18 stopni. Ja po cc, dziecko ubrane za lekko, praktycznie nie przykryte, teraz to wiem, wtedy myslalam ze ok, bo nikt mi nie zwraca uwagi. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 28.05.13, 16:36 To nie Twoja niewiedza, tylko zaniedbanie szpitala i personelu. Trzeba rozgraniczać te dwie rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 28.05.13, 16:40 Zgadzam sie, ale gdybym wiedziala i doczytala nie doszlo by do tego. A w ksiazkach to wszystko bylo, doczytalam pozniej . Nauczylam sie liczyc glownie na siebie, szczegolnie w kontaktach ze sluzba zdrowia. Dodam ze mialam piekny jednoosobowy pokoj z filmami VOD i wlasna lazienka i 12 daniowa karta na zamowienie kazdego dnia. Prawda ze cudnie . Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 28.05.13, 16:43 Mam swoje zdanie (pewnie tutaj niepopularne) o brytyjskiej służbie zdrowia, mój ex pracował tam jako lekarz i raczej nie chciałabym się tam leczyć. Może w UK faktycznie czytałabym poradniki Przy czym takie podstawowe informacje raczej nie zajmują objętości książki. Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 28.05.13, 17:03 wazne ze wszystko dobrze sie skonczylo, a mloda zdrowo rosnie i tylko dwa tyg wybudzana na karmienie byla . Przy drugim madrzejsza bede. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 28.05.13, 17:11 A ja się modlę, żeby drugie było takie jak pierwsze... młody uwielbia spać (je jak smok, więc nic mu nie grozi), w nocy śpi nieraz od 21:00 do 7:00 i zdarzało mu się to już w 2 m-cu życia Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 28.05.13, 17:25 I tego nam obydwu zycze. Odpowiedz Link Zgłoś
adwarp Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 28.05.13, 15:33 "Przegrzewanie dziecka sprzyja nagłej śmierci łóżeczkowej" tej wiedzy intuicyjnie nie da się nabyć ? Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 28.05.13, 15:40 Okazuje się, że sposób przewijania jest b. ważny, a większość łapie za stopy i wiooo do góry dupę. Z tego się biorą takie cuda jak wady postawy. Ja bym się z Zawitkowskiego b. ucieszyła, po studiach medycznych i stażu z pediatrii nie uważałam, że zjadłam wszystkie rozumy. Odpowiedz Link Zgłoś
heca7 Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 28.05.13, 15:54 W życiu żadnego z 3 moich dzieci nie wzięłam za nogi w górę Ze trzy miesiące temu mój mąż uparł się aby iść z dziećmi do ortopedy. Aby sprawdzić czy wszystko jest w porządku. Ja twierdziłam, że nie ma takiej potrzeby, on że jest i już. Ok, uparł się , wciągnął w to swojego ojca, który bladym świtem zapisał wnuki do (podobno) dobrego ortopedy w szpitalu w Otwocku. Po paru miesiącach! nadszedł ten dzień. Pojechaliśmy, odsiedzieliśmy 2 godziny na linoleum w korytarzu tak niemiłosiernie zatłoczonym jak metro w czasie bombardowań Londynu. Wśród nas rodzice z dziećmi w gipsie, gorsetach, upośledzonymi po operacjach ortopedycznych-armagedon. Po czym drzwi do gabinetu stanęły otworem.... Pan doktor zaczął oglądać od najmłodszego syna. Dokładnie obejrzał wszystko, to samo z dwójką starszych po czym zapytał męża - co pana konkretnie niepokoi? czy nie mają krzywego kręgosłupa!? Absolutnie nie, nie mają żadnych problemów , dawno nie widziałem tutaj tak prostych, zdrowych dzieci - odpowiedział ortopeda Mężowi opadła szczęka. I pomyśleć, że nie czytałam Zawitkowskiego I nóg im nie powyrywałam ze stawów. Ani barków nie uszkodziłam. Odpowiedz Link Zgłoś
kandyzowana30 Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 28.05.13, 15:58 przynajmniej ortopedzie przyjemnosc sprawiliscie Odpowiedz Link Zgłoś
heca7 Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 28.05.13, 16:02 Pewnie miał chwilę wytchnienia...ale zajęliśmy tym samym miejsce komuś kto naprawdę potrzebował pomocy. Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 28.05.13, 16:12 Tej nie trzeba. Normalna matka nie zawija dziecka w 16 kocyków i nie zakłada mu na wszelki wypadek 3 czapek. Był to jedynie kontrargument do konieczności przegrzewania dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 28.05.13, 16:17 swoja droga zaskakujace ze na ematce, gdzie kazda jest ponoc takim molem ksiazkowym, ze musi czytac nawet w kiblu i przy obiedzie z taka radoscia obnosi sie ignorancja i niechecia do poglebiania wiedzy w tak waznych tematach jak prawidlowa pielegnacja dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 28.05.13, 16:23 coś w tym jest ja z dzieciowo-poradnikowych przeczytałam tylko jedną książkę Leszka Talko i Adele Faber, Elaine Mazlish w kiblu i przy obiedzie czytam coś lekkiego wychowanie dzieci nie łapie się na ten kaliber Odpowiedz Link Zgłoś
heca7 Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 28.05.13, 16:27 Z dzieciowych to czytałam czasopisma Rodzice, Dziecko, Małe dziecko itd. Czy mól książkowy połyka wszystko jak leci bez wyjątku? Odpowiedz Link Zgłoś
ashraf Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 28.05.13, 16:34 Ale napisz mi proszę czego nowego dowiem się z książek Tracy Hogg albo Zawitkowskiego? Przewijania, karmienia, kąpania, uczenia zasypiania? Czytać to można, jeżeli dziecku coś dolega (np. zdrowotnie), natomiast uczenie się obsługi niemowlaka z książki jest trochę śmieszne. A, i żeby nie było, nie miałam na początku do pomocy mam, babć (tylko telefonicznie), tylko ja i mąż. Jakoś daliśmy radę Na zapas nie czytam też poradników o małżeństwie czy partnerstwie, choć pewnie niedługo okaże się, że to też ignorancja i wstyd. Odpowiedz Link Zgłoś
anika772 Re: P.Zawitkowski "Co nieco o rozwoju dziecka" 28.05.13, 17:23 Nie czytałam, nie znam, ale na pewno bym się ucieszyła. Czytałam wszystko jak leci przed urodzeniem dziecka- książki, poradniki, czasopisma. Odpowiedz Link Zgłoś