To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy nie?

28.05.13, 20:20
Chodze dzisiaj z mloda niedaleko domu, jest laczka i sciezka. Nagle zza krzakow wybiega naprawde duzy pies, jakas mieszanka nierasowa, ale ogromny i bez kaganca, za nim idzie wlascicielka.
Mloda uwielbia zwierzaki wiec do niego leci i chce sie z nim bawic. Ja za nia krzycze "Ostroznie bo pies duzy i bez kaganca!". Po czym lapie dzieciaka. Sory nie znam psa i bede ryzykowac ze rzuci mi sie na dwuletnie, dwukrotnie mniejsze dziecko. Zwracalam sie do dziecka, a ta babka jak na mnie nie wyskoczy. Zebym jej nie pouczala i sobie ustawe poczytala, ktore psy maja byc w kagancach a ktore bez i zebym sobie dzieciaka zabierala na plac zabaw a nie tutaj. Krew sie we mnie zagotowala bo ja nawet nie do niej mowilam tylko corki. Skonczylo sie na tym ze zwyzywalam ja od "zapchlonych..@!#!@$32" i teraz mi troche wstyd, ale czasem jak strace panowanie to jestem nieobliczalna! To jest ok ze wilelkie potencjalnie niegroznie psy maja prawo sobie bez kagancow latac a ja mam zamykac dziecko na placu zabaw?????? Tylko psy z listy tych "niebezpiecznych" musza byc w kagancu a reszta hulaj dusza?
    • oqoq74 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 20:31
      Szczegółowe regulacje w tej sprawie powinny zawierać gminne regulaminy utrzymania czystości i porządku. Sprawdź uchwałę w swoim mieście, czy gminie.

      U mnie jest obowiązek wyprowadzania na smyczy, a psy duże lub ras agresywnych dodatkowo w kagańcach i w dodatku przez osoby dorosłe.
      Dopuszczalne jest spuszczenie psa ze smyczy w miejscach małouczęszczanych, ale wtedy musi być bezwględnie w kagańcu.
      Inną sprawą jest brak egzekwowania tych przepisów przez odpowiednie służby.
    • kroofka84 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 20:38
      Tak. To jest OK. A na jakiej podstawie sądzisz, że ten pies był niebezpieczny? Bo był duży? big_grin big_grin big_grin
      Proponuję wszystkim postawnym mężczyznom prewencyjnie zakładać kajdanki, bo a nuż przestępcy tongue_out
      Tego rodzaju regulacje należą do gmin.
      Google nie gryzą (i nie mają kagańca! przynajmniej w naszym kraju...)
      Na niezłą wariatkę wyszłaś, swoją drogą.

      • ksionzka Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 20:42
        Wybacz że się wtrącam ale popatrz na siebie psa do dużego mężczyzny porównywać.
        • kroofka84 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 22:09
          ksionzka napisał(a):

          > Wybacz że się wtrącam ale popatrz na siebie psa do dużego mężczyzny porównywać.
          >

          Sprawdź, co znaczy wyrażenie ad absurdum. Przynajmniej się czegoś nauczysz z tej dyskusji tongue_out
        • gazeta_mi_placi Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 08:00
          Zgadza się, wśród dużych mężczyzn (w odróżnieniu od dużych psów) jest o wiele więcej morderców, pedofilów, narkomanów którzy pod wpływem narkotyków mogą zrobić dużo złych rzeczy, pospolitych złodziei itp. Ale jakoś nikt nie postuluje aby duzi mężczyźni nie wychodzili profilaktycznie z domu, a jeśli już to z dużą kartką na czole z zaświadczeniem o niekaralności.
          Głupie kretynki panikują nad dobrze ułożonym psem pod opieką właściciela a potem ich dziecko gwałci sympatyczny spokojny sąsiad albo poważany nauczyciel, sam ojciec dzieciom. sad
      • oqoq74 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 20:43
        Duży pies może zrobić krzywdę małemu dziecku, ale też dużej osobie, gdy niespodziewanie skoczy na kogoś. I tak, należy duże psy wyprowadzać na smyczy.
        • gazeta_mi_placi Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 08:02
          Krzywdę dziecku i to o wiele większą może zrobić też opiekuńczy tatuś kąpiący córeczkę, kierowca samochodu, rowerzysta, przypadkowy przechodzień. Może wszystkich (za wyjątkiem matek małych dzieci) profilaktycznie pozamykać w klatkach?
      • nusia271 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 20:50
        Obojętnie czy mały czy duży nie powinien luźno latać - znam przypadek, że york ugryzł malucha do krwi ...
        • gazeta_mi_placi Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 08:03
          Gdzie można kupić kagańce dla yorków?
          • nusia271 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 09:56
            W sklepie zoologicznym są i dla yorków i dla shi tzu (na ogół oznaczone rozm. 1 lub A) w zależności od producenta. Ostatnio taki skórzany kosztował ok. 30 zł
            • gazeta_mi_placi Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 14:20
              Można i tutaj (dla yorka) dużo taniej:

              allegro.pl/gumki-gumeczki-do-wlosow-frotki-6sztkolorowe-tanio-i3261828367.html
      • puza_666 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 21:32
        Nie no jasnesmile lepiej zalozyc bezmyslnie i radosnie ze kudlaty 30kilowy piesek, "tylko chce sie bawic" i nie zrobi nawet niechcacy krzywdy dwuletniemu dziecku ktore wazy mniej wiecej 12 kilo. Albo najlepiej przeprosic pania z pieskiem ze smialo sie zwrocic wlasnemu dziecku uwage zeby nie zblizalo sie do psa. Na bluzgi tejze pani pokornie przytakiwac a poetem szybciutko dziecko pod pache i won na plac zabaw tam gdzie miejsce matki z dziecki a nie petac sie kolo domu.
        Wez sie puknij w ten pusty leb.
        Dokladnie tak samo zbesztalam rok temu dresiare ktora cofala na mnie i wozek na chodniku dla pieszych. I zbesztam kazdego matola bez wyobrazni ktory zagraza bezpiecznstwu mojego dziecka.
        • kroofka84 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 22:23
          puza_666 napisała:


          > Wez sie puknij w ten pusty leb.
          Ja Tobie, "wyszłaś na wariatkę" (każdemu się czasem zdarza tongue_out) , Ty mi jw.
          Już widzę to Twoje "besztanie" wygląda... Na żywo zapewne jeszcze bardziej barwnie smile
          Obawiam się, że to może być odbierane (słusznie) jako zwykłe chamstwo. A potem chcesz, żeby Cię na forum po główce pogłaskać i jeszcze odpowiednie przepisy na tacy podać - takie których wyszukanie w necie zajmuje poniżej 60 s. Nadal chcesz dyskutować o zawartości naszych "łbów"?
          • misiowamama-2 "Weź się puknij w ten pusty łeb"... 29.05.13, 11:06
            Generalnie miałabym głęboko w dupie czy owe "besztanie" odebrane zostało by przez owego bezmyślnego właściciela psa za chamstwo. Widać nie tylko autorka wątku jest "chamska" , ja też jestem chamska tongue_out bo też zbeształam, nie przebierając w słowach głupią babę, której "łagodny jak baranek" rottweiler , bez smyczy i kagańca oczywiście, podbiegł do mojego wtedy 3-letniego dziecka i nie dość że oblizał mu twarz swoim obleśnym jęzorem ( w dupie mam taki objaw sympatii) , to swoim cielskiem przewrócił dziecko, które było na rowerku. W dodatku w parku na alejce, nie na łączce dla psów wink Owa głupia baba jeszcze wąty miała jak ją op.... Niestety straż miejska ,którą wezwałam nie zdążyła, bo "baba" jak niepyszna uciekła wraz ze swoim "przemiłym" pieskiem.

            Tak, jestem zdania, że KAŻDY pies, obojętnie czy mały czy duży, powinien być na smyczy lub mieć założony kaganiec.

            I popieram stwierdzenie autorki wątki skierowane do kroofki84 " Weź się puknij w ten pusty łeb"
            • kroofka84 Re: "Weź się puknij w ten pusty łeb"... 29.05.13, 11:59
              misiowamama-2 napisała:

              > Generalnie miałabym głęboko w dupie czy owe "besztanie" odebrane zostało by prz
              > ez owego bezmyślnego właściciela psa za chamstwo. Widać nie tylko autorka wątku
              > jest "chamska" , ja też jestem chamska tongue_out

              Brawa dla Was, drogie Panie smile
              I tak... doszłyśmy do tego, skąd zanik dobrych obyczajów w społeczeństwie (był kiedyś taki wątek). Otóż chamstwo nobilituje i jest powodem do dumy najwyraźniej tongue_out
              • kroofka84 PS. specjalnie dla szanownej Autorki 29.05.13, 12:02
                kroofka84 napisał(a):

                > misiowamama-2 napisała:
                >
                > > Generalnie miałabym głęboko w dupie czy owe "besztanie" odebrane zostało
                > by prz
                > > ez owego bezmyślnego właściciela psa za chamstwo. Widać nie tylko autorka
                > wątku
                > > jest "chamska" , ja też jestem chamska tongue_out
                >
                > Brawa dla Was, drogie Panie smile
                > I tak... doszłyśmy do tego, skąd zanik dobrych obyczajów w społeczeństwie (był
                > kiedyś taki wątek). Otóż chamstwo nobilituje i jest powodem do dumy najwyraźnie
                > j tongue_out


                To przykład ironii tongue_out
              • misiowamama-2 Re: "Weź się puknij w ten pusty łeb"... 29.05.13, 12:26
                kroofka84 napisał(a):


                > I tak... doszłyśmy do tego, skąd zanik dobrych obyczajów w społeczeństwie <

                Za to do dobrych obyczajów w społeczeństwie należy olewanie obywateli i spacerowanie ze swoim pupilem bez zabezpieczeń wśród dzieci, starszych osób i nie tylko, oraz na narażanie ich na niebezpieczeństwo jakie niezaprzeczalnym jest fakt iż stwarzają owe psy. Do dobrych obyczajów należy też sranie gdzie popadnie owych pupilków. ( ten wątek też był na forum)
                To nic, że dziecko utytła się w owych gównach, albo w najlepszym razie wytrze buciki w dywan we własnym domu. To nic, że psy leją i srają pod ogrodzeniami zadbanych domostw, niejednokrotnie niszcząc elewację, bądź rośliny rosnące pod nimi.
                Nic to.

                Oburzające jest natomiast to, że rodzic śmie zwrócić uwagę bezmyślnemu właścicielowi czworonoga w sposób stanowczy i nie pozwalajacy na obrażanie siebie i własnego dziecka, mający na celu zapobiec ewentualnej katastrofie. Brawo kroofka!!!
                • kroofka84 Re: "Weź się puknij w ten pusty łeb"... 29.05.13, 12:33
                  misiowamamo-2, a dyskutujemy o konieczności sprzątania po psach? Bo to wg mnie to dyskusji nie podlega. Czy może o fobii przysłaniającej zdrowy rozsądek osobom pokroju autorki wątku?
                  Cały czas zaznaczam, że być może właścicielka psa była rzeczywiście stuknięta, jednak znamy relację tylko jednej strony i jakoś nie wyłania się z niej bynajmniej obraz rozsądnej mamy, która natrafiła na niefajną psiarę, tylko furiatki o postawie roszczeniowej, a o drugiej stronie praktycznie nic nie wiemy, poza tym, że zareagowała na słowa skierowane "do dziecka".
                  • oqoq74 Re: "Weź się puknij w ten pusty łeb"... 29.05.13, 12:39
                    O drugiej stronie wiemy też to, że ma w d.... obowiązujące ją przepisy, bo pies nie był ani w kagańcu, ani na smyczy.
                    • kroofka84 Re: "Weź się puknij w ten pusty łeb"... 29.05.13, 13:18
                      oqoq74 napisał(a):

                      > O drugiej stronie wiemy też to, że ma w d.... obowiązujące ją przepisy,
                      I sama ewentualnie ponosi tego konsekwencje - tak jak kierowca, który dostanie mandat, za przekroczenie prędkości lub jadąc za szybko spowoduje wypadek.
                      Czy Autorka zatrzymuje wszystkie samochody, które na drodze jadą szybciej niż pozwalają przepisy, żeby "zbesztać" kierowców?
                      • oqoq74 Re: "Weź się puknij w ten pusty łeb"... 29.05.13, 13:20
                        Nie sama. Inni ponoszą tego konsekwencje. Na razie pani się udało, bo pies żadnego dziecka nie poturbował, ani nie pogryzł. Być może, gdyby autorka nie zareagowała, historia potoczyłaby się inaczej.
                        • kroofka84 Re: "Weź się puknij w ten pusty łeb"... 29.05.13, 13:24
                          oqoq74 napisał(a):

                          > Nie sama. Inni ponoszą tego konsekwencje.
                          Ale to nie znaczy, że inni mają się wymądrzać i napominać. Od tego jest policja/straż miejska i to z nimi ewentualnie właścicielka psa może podyskutować, nie z po..ą mamuśką. Najwyżej dostanie mandat, jeśli policja przyzna rację osobie takiej jak Autorka.
                          Proponuję może upomnieniami reagować na bysiorów demolujących przystanki itp., a nie pyskować na właścicieli psów. I to też założę się, że takie zachowanie z jakichś powodów tongue_out nie dotyczy karków z amstaffami...
                          • oqoq74 Re: "Weź się puknij w ten pusty łeb"... 29.05.13, 13:28
                            Mało mnie obchodzi czy z psem idzie prezydent miasta, łysy kark, czy zwykły mieszkaniec. Wszystkich przepisy obowiązują jednakowo. Jak widzę, do Ciebie to nie dociera, bo stosujesz je wybiórczo. W dodatku posuwasz się do nieuzasadnionych epitetów wobec osób, które drażni takie zachowanie. Na takim poziomie nie prowadzę dyskusji.
                            • kroofka84 Re: "Weź się puknij w ten pusty łeb"... 29.05.13, 13:33
                              oqoq74 napisał(a):

                              W dodatku posuwasz się do nieuzasadnionych
                              > epitetów wobec osób, które drażni takie zachowanie. Na takim poziomie nie prow
                              > adzę dyskusji.
                              Jakich epitetów? Po(kręco)ną mamuśkę uważasz za tak obraźliwe określenie? Cóż... Na tym forum padały gorsze...
                              I przecież zdaniem Autorki głupota usprawiedliwia chamstwo... tongue_out Czyżby tylko w sytuacji, kiedy obraźliwe sformułowanie nie jej dotyczy, ale z jej ust pada? A za głupotę uważa zachowanie kogoś innego, zaś ktoś nie ma prawa jej zachowania uznać za głupie ? To dopiero wybiórczość!

                              Masz rację - też uważam, że ciągnięcie wątku jest bez sensu smile
                              To ten rodzaj tematu, gdzie z pewnością jedna strona drugiej nie przekona smile
                          • misiowamama-2 Re: "Weź się puknij w ten pusty łeb"... 29.05.13, 13:40
                            kroofka84 napisał(a):


                            > Ale to nie znaczy, że inni mają się wymądrzać i napominać. Od tego jest policja
                            > /straż miejska i to z nimi ewentualnie właścicielka psa może podyskutować, nie
                            > z po..ą mamuśką. Najwyżej dostanie mandat, jeśli policja przyzna rację osobie t
                            > akiej jak Autorka. <

                            No jednak nie wiesz o czym piszesz. Policja? Straż Miejska? Zanim sie pojawią to "baba" zdąży czmychnąć z pupilem. Więc nic nie pozostaje jak op...lić ja osobiście. No pewnie że zawsze można za nią pójść, wyśledzić gdzie mieszka i wtedy wezwać odpowiednie służby. No ale gonienie z małym dzieckiem i jeszcze np. z wózkiem, baby z psem to nie lada wyczyn big_grin

                            Ty nazywasz pop... ą mamuśką matkę, która boi sie o bezpieczeństwo własnego dziecka?
                            Tobie się na mózg rzuciło, jak babcię kocham.


                            > a nie pyskować na właścicieli psów. <

                            To znaczy co? Mam przepraszać biednego właściciela i samego pieska, że naruszyłam obojgu święty spokój? I może dać jeszcze dziecko, jako żywą kukłę do zabawy?
                            • vivaluna Re: "Weź się puknij w ten pusty łeb"... 29.05.13, 13:50
                              Ciekawa jestem czy byłabyś taka odważna gdybyś miała do czynienia z grupą karków z amstaffami. Ja obserwuję, że "postawa obywatelska" często uaktywnia się w przypadku dziewczyny spacerującej z psem a im młodzsa tym więcej epitetów. Wtedy nawet "poduszkowce" blokowe mają wiele do powiedzenia. Jak stoją dresy, amstaffy biegają luzem, butelki lecą na trawnik a mocz panów na elewacje to wszyscy udają że śpią albo nie ma ich w domu.
                              • misiowamama-2 Re: "Weź się puknij w ten pusty łeb"... 29.05.13, 14:14
                                vivaluna napisała:

                                > Jak stoją dresy, amstaffy biegają luzem, butelki lecą na trawnik a mocz panów na elewacje to wszyscy udają że śpią albo nie ma ich w domu.<

                                Ja nie wiem gdzie mieszkasz i jak jest gdzie indziej, ale u nas dresy, amstafy i sikający panowie maja swoje "rejony" Tam nie zapuszczam się z dziećmi, bo masz rację, po pierwsze strach, po drugie nie odważyła bym się będąc sama z dzieckiem zwrócić takiemu uwagę, przyznaję. Chyba nie jaj jedna...
                                Natomiast na spacery chodzę w miejsca przystosowane dla dzieci, w miejscach w których napotykam bezmyślnych właścicieli psów. I w tych miejscach jeśli zachodzi potrzeba, zwrócę uwagę. A juz na pewno zrobię to na placu zabaw dla dzieci. a tam też nie brakuje głupoli z psami.
                                I naprawdę nie ma tu do rzeczy ani wiek, ani płeć właściciel. Jeśli pies jest nieodpowiednio zabezpieczony i w dodatku sytuacja mnie do tego zmusi- zwrócę każdemu uwagę. I to od właściciela zależy w jakim tonie moja uwaga będzie wink
                                • vivaluna Re: "Weź się puknij w ten pusty łeb"... 29.05.13, 15:55
                                  Mieszkam na Starym Mokotowie - w jednym z najdroższych i najbardziej "ekskluzywnych" rejonów Warszawy smile (według rankingów). Owi panowie stoją sobie wieczorkiem na osiedlowych alejkach czy podwórkach a wręcz w okolicy ogródków jordanowskich i szkół oraz przedszkoli. Serdecznie zapraszam na "zwracanie uwagi", przynajmniej nikt z lokatorów nie będzie musiał narażać swojego życia i zdrowia jak się pojawi taki kamikadze.
                                  • misiowamama-2 Re: "Weź się puknij w ten pusty łeb"... 29.05.13, 16:01
                                    vivaluna napisała:

                                    >Serdecznie zapraszam na "zwracanie uwagi", przynajmniej nikt z lokatorów nie będzie musiał narażać swojego życia i zdrowia jak się pojawi taki kamikadze.<

                                    Jak już napisałam, za zaproszenie podziękuję wink
                                  • rebionek Re: "Weź się puknij w ten pusty łeb"... 29.05.13, 17:06
                                    vivaluna napisała:

                                    > Mieszkam na Starym Mokotowie - w jednym z najdroższych i najbardziej "ekskluzyw
                                    > nych" rejonów Warszawy smile (według rankingów). Owi panowie stoją sobie wieczorki
                                    > em na osiedlowych alejkach czy podwórkach a wręcz w okolicy ogródków jordanowsk
                                    > ich i szkół oraz przedszkoli. Serdecznie zapraszam na "zwracanie uwagi", przyna
                                    > jmniej nikt z lokatorów nie będzie musiał narażać swojego życia i zdrowia jak s
                                    > ię pojawi taki kamikadze.

                                    Ja też tam mieszkam. I szczerze mówiąc nie widziałam takich panów. Nastolatków z owczarkiem niemieckim widuję codziennie, dwóch pijaczków z kundelkiem na smyczy też, karków z amstaffem (dzieki CI Panie) na szczęście nie.
                                    BTW nie widzę ekskluzywności Starego Mokotowa. Na segment za kilka mln mnie nie stać, o willi nawet nie wspomnę, a bloki są w większości ex-wojskowo-ubeckie, więc trudno o kulturę u potomków ich mieszkańców.
                                    • vivaluna Re: "Weź się puknij w ten pusty łeb"... 29.05.13, 17:48
                                      Tzn. gdzie nie widziałaś? Stary Mokotów to jest spory obszar...a nie jedna uliczka wokoł twojego bloku.
                                      Według rankingów było przecież.
                                      Najgorsze "dziadostwo" z amstafami przychodzi z rejonów Wołoskiej. Te typy zazwyczaj siedzą na swoim podwórku ale lubią występy gościnne.
                                      • rebionek Re: "Weź się puknij w ten pusty łeb"... 29.05.13, 18:51
                                        > Najgorsze "dziadostwo" z amstafami przychodzi z rejonów Wołoskiej. Te typy zazw
                                        > yczaj siedzą na swoim podwórku ale lubią występy gościnne.

                                        Obstawiałabym okolice Lewickiej - tam jest taka piękna wylęgarnia patologii wink
                                        Jeżeli chodzi o Wołoską to pewnie okolice skrzyżowania z Woronicza? tak się dopytuję, że w te okolice nie trafić wink
                                        Zauważyłam, że dziwne typy przeważnie tam gdzie wieżowce się legną. Współczuje ludziom, którzy kupili mieszkania przy Metrze Wilanowska - za 10-15 lat będzie tam piękna menelownia.
                                        • vivaluna Re: "Weź się puknij w ten pusty łeb"... 29.05.13, 19:08
                                          Tak okolice Woronicza, podwórka na tyłach poczty.
                                          Ja się urodziłam i wychowałam na Mokotowie więc przyzwyczajona jestem. Jednak ze względu na moje psy mam lekkiego pietra jak widze pijanych gości z amstaffami luzem. W zeszłym roku, w okolicy były już dwa przypadki zagryzień małych psow przez amstaffy, mój mniejszy pies został pogryziony (udało mi się go wybronić).
                                          Okolice Lewickiej słabo znam (aczkolwiek kiedyś chciałam tam kupić mieszkanie), swojego czasu pomieszkiwałam na Dąbrowskiego przy Kazimierzowskiej a póżniej na Asfaltowej. Patologia tam też spora ale swoich nie ruszają i raczej psow mało.
                                          Co do Metra Wilanowska - to menelownia dobrze się tam ma, w końcu tuż obok słynne "bryłowo" czyli byłe zaplecze mafii.
                              • gazeta_mi_placi Re: "Weź się puknij w ten pusty łeb"... 29.05.13, 14:24
                                >Ciekawa jestem czy byłabyś taka odważna gdybyś miała do czynienia z grupą karków z amstaffami. Ja obserwuję, że "postawa obywatelska" często uaktywnia się w przypadku dziewczyny spacerującej z psem a im młodzsa tym więcej epitetów.

                                Święta racja.
        • gazeta_mi_placi Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 08:06
          Skoro masz plac zabaw po co pchasz się na łąki gdzie jak sama widzisz często pojawiają się osoby z psami? Psy w mieście też mają prawo się gdzieś wybiegać, skoro osoby z psami nie chodzą na Wasze place zabaw Wy też nie chodźcie w miejsca dla osób z psami.
          To tak jak by spacerować z dzieckiem po ścieżce rowerowej i mieć pretensje do jadącego po niej cyklisty.
      • madzioreck Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 22:32
        > Tak. To jest OK. A na jakiej podstawie sądzisz, że ten pies był niebezpieczny?
        > Bo był duży? big_grin big_grin big_grin

        Bo jest psem. Mnie na szycie wysłał mały kundelek, latający sobie luzem. I nie mnie jedną, jeszcze 5 innych osób (w tym swoją właścicielkę, której nie przeszkadzało to upierać się, że piesek niegroźny).
        I tym bardziej, jeśli duży - chyba jesteś sobie w stanie wyobrazić, że może dziecko nie tylko pogryźć, ale i poturbować samą swoją masą?
        Podziwiam zaufanie do obcych zwierząt, sama mam i miałam różne zwierzaki, ale za żadnego nie dam głowy, że nigdy nikomu nie zrobi krzywdy, szczególnie odkąd moja psica ugryzła mojego najlepszego kumpla (co nie przeszkadzało jej uwielbiać go i wcześniej i później)...
        • gazeta_mi_placi Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 08:10
          Nie każdy pies gryzie ludzi, tak samo jak nie każdy mężczyzna gwałci dzieci i nie każdy nastolatek wyrywa torebki kobietom.
          Jak jakiś mężczyzna (nawet seryjny gwałciciel) zgwałci albo nawet i zabije kogoś nikt nie apeluje aby wszyscy mężczyźni w okolicy nie wychodzili na zewnątrz bo jakaś Pani na spacerze albo idąca do pracy może się przestraszyć, prawda?
          • agata0 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 12:32
            > Nie każdy pies gryzie ludzi

            Nie każdy. Ale duży pies jest niebezpieczny przez samą swoją masę.

            Mam w rodzinie chłopca, który chyba jako dwulatek został uderzony pyskiem w twarz przez domowego rottweilera. Przez przypadek. Pies wybił mu wszystkie przednie zęby, nie zawiązały się stałe. Chłopiec miał problemy z mówieniem, w tej chwili ma sztuczne zęby.
            • gazeta_mi_placi Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 14:26
              To bardzo przykre, ale to był wypadek, a wypadki się zdarzają i w przypadku psów i w przypadku rowerzystów, kierowców czy przechodniów. Czy mamy pozamykać wszystkich ludzi w klatkach bo mogą przyczynić się (i zresztą przyczyniają) do różnych wypadków z udziałem dzieci?
            • majenkir Re: 29.05.13, 15:17
              agata0 napisała:
              > Mam w rodzinie chłopca, który chyba jako dwulatek został uderzony pyskiem w twa
              > rz przez domowego rottweilera. Przez przypadek. Pies wybił mu wszystkie przedni
              > e zęby, nie zawiązały się stałe


              To teraz sobie wyobraz co by bylo, gdyby ow Rottweiler mial kaganiec....
            • cersei8 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 15:59
              Moj kuzyn w wieku 3 lat wybil sobie przednie zeby bo przewrocil sie na swiezo wypastowanej i wyfroterowanej podlodze i uderzyl w kant szafki.
              Froterowala babcia chlopca, ktora chciala pokazac synowej jak utrzymac w domu porzadek...

              Tesciowa lepsza od rottweilera smile

              agata0 napisała:

              > Mam w rodzinie chłopca, który chyba jako dwulatek został uderzony pyskiem w twa
              > rz przez domowego rottweilera. Przez przypadek. Pies wybił mu wszystkie przedni
              > e zęby, nie zawiązały się stałe. Chłopiec miał problemy z mówieniem, w tej chwi
              > li ma sztuczne zęby.
          • madzioreck Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 15:21
            > Nie każdy pies gryzie ludzi, tak samo jak nie każdy mężczyzna gwałci dzieci i n
            > ie każdy nastolatek wyrywa torebki kobietom.

            Kłopot w tym, że człowiek nie wie nigdy, jaki egzemplarz psa (tudzież opiekuna) spotkał.
            I w tym, że choć nie każdy gryzie, to każdy może ugryźć, tak jak zrobiła to moja psica.
            • gazeta_mi_placi Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 16:44
              Tak samo nie każdy mężczyzna gwałci dzieci, ale mój dawny sąsiad z osiedla (śliczny niebieskooki chłopczyk w okularkach o jaśniutkich włoskach i z tzw. dobrej rodziny) tak się składało, że zgwałcił trzy dziewczynki. Czy to oznacza, że wszystkich ślicznych jasnowłosych niebieskookich chłopczyków (tamten był nastolatkiem) pozamykać w klatkach? No bo jeden akurat zgwałcił.
    • nusia271 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 20:48
      Sama mam 3,5 letnią córkę (od urodzenia jest pies w jej życiu), jestem w ciąży i mam psa a dokładniej kundelka w miarę małego bo nie sięga nawet kolan - wychowany z dziećmi od małego czyli przyzwyczajony do wszelkich dziecięcych pomysłów ALE NIGDY ABSOLUTNIE NIGDY NIE WYCHODZĘ Z NIM NA SPACER DO PARKU BEZ KAGAŃCA ewentualnie ściągam mu go gdy jest przy nodze na smyczy. I to nie dlatego, że może okazać się agresywny bo jest naprawdę cierpliwym psem ale właśnie choćby dlatego żeby żadne dziecko się go nie wystraszyło, żeby nie było możliwości posądzenia że mój pies nawet niechcący kogoś ugryzł czy cokolwiek takiego. A tamtą babkę sama bym zwyzywała pewnie wink i nie raz zwracam uwagę tym, którzy "luźno i bez niczego" puszczają swoje psy ...
    • bombastycznie Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 21:00
      to nieprawda, że tylko "niebezpieczne" psy powinny mieć kaganiec, więc możesz następnym razem panią właścicielkę o tym poinformować, bo widać ona nie do końca się na tym zna. wystarczy poczytać jakiekolwiek regulaminy miejsc publicznych, aby się dowiedzieć, że każdy pies, nawet kundel wielkości piłki tenisowej, powinien mieć kaganiec i być na smyczy, mówię tutaj np o komunikacji miejskiej, parkach, miejscach gdzie przebywają ludzie ogólnie. dziwi mnie bardzo zachowanie takich właścicieli, bo to znaczy jedynie o tym, że nie mają pojęcia jakiego psa mają w domu, wydaje im się że skoro ich piesek liże ich po mordzie to innemu człowiekowi krzywdy nie zrobi. i nie mówię tego jako przeciwniczka psów, bo wręcz przeciwnie, psa posiadam, zwierzęta lubię i wiem jak bardzo agresywny jest mój pies, dlatego chodzę z nim w miejsca totalnie odludne, a gdy jestem wśród ludzi pies idzie na smyczy i w kagańcu, a już tym bardziej nie pozwalam zbliżyć się mu do jakiegokolwiek dziecka, nawet jeśli maluch leci radośnie z chęcią pogłaskania.
      • ola Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 21:07
        >to nieprawda, że tylko "niebezpieczne" psy powinny mieć kaganiec

        www.bip.warszawa.pl/dokumenty/informacje/OS/OS_projekt_regulamin_czystosc_20060612.pdf
        polecam Rozdział VII § 29 punkt 5.
        • bombastycznie Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 21:14
          po 1 jest to tylko regulamin warszawski, a po drugie pies o którym mowa nie był na smyczy, nie miał kagańca, a był duży, więc dla matki z dzieckiem, mógł to być pies agresywny, poza tym w regulaminie jest też punkt o tym aby psa trzymać w taki sposób aby nie stwarzał zagrożenia dla innych, ten najwyraźniej nie był tak trzymany.
          w moim mieście w regulaminie jest napisane aby psy, nieważne czy agresywne czy nie, miały na sobie kaganiec i były na smyczy i tak byłoby najlepiej dla wszystkich i we wszystkich miastach, nie kumam dlaczego właściciele nie zakładają psom kagańców, przecież to nie jest drogie, a służy latami, psu też nie dzieje się krzywda.
          • oqoq74 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 21:15
            Takie regulaminy są w każdej gminie.
            • bombastycznie Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 21:25
              a co z regulaminami wewnętrznymi w np komunikacji miejskiej? albo parkach? ma się je w d*pie bo jest gminny? to tak samo jakby łamać przepisy drogowe, mówiąc że przecież są inne znaki a nie tylko te w danym miejscu
              • oqoq74 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 21:31
                Gminny dotyczy psów w parkach, na ulicach itd. Psy w komunikacji reguluje wewnętrzny jakiejs firmy komunikacyjnej.
                Problemem jest i niska świadomość obowiązujących w tym zakresie przepisów. Mieszkańcy nie wiedzą wiele o obowiązujących ich przepisach. Tak samo jak psażareowie nie czytają regulaminów komunikacji. Płacę za bilet, więc jadę. W d.... mam, czy mogę w ogóle z psem jechać.
                A inny problem to to, że straż gminna, miejska jest powołana do tego by egzekwować te przepisy. Tylko co z tego? Sama znam pewnego komendanta, który tłumaczył się, że nie może dać panu mandatu za to, że pies bez smyczy, czy że zabrudził chodnik, choć widzi, że to on, bo pan się wypiera. I co takiemu zrobisz?
                • bombastycznie Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 21:37
                  ale to przecież śmieszne i przeczy regulaminowi, skoro pies narobił na chodnik, właściciel tego nie sprzątnął, a tym bardziej widział to strażnik to przecież mandat jak się patrzy. totalnie bez sensu wypowiedź tego kogoś, no bo przecież od tego jest regulamin i mandaty skoro się regulaminu nie przestrzega. sprzątanie po psie to i tak temat wałkowany bez przerwy, ale osobiście nie wyobrażam sobie nie sprzątnąć kupy po swoim psie, nie kumam ludzi którzy nie sprzątają choćby właśnie dlatego aby nie dostać mandatu jeśli już ich względy estetyczne i higieniczne nie obchodzą.
                  • oqoq74 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 21:40
                    Ja uważam, że absurdalne i roześmiałam się mówiąc, że pan nie nadaje się na bycie komendantem strażywink Łatwiej wypisuje się mandaty za złe parkowanie.
                • jowita771 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 09:43
                  > Sama znam pewnego komendanta, który tłumaczył
                  > się, że nie może dać panu mandatu za to, że pies bez smyczy, czy że zabrudził
                  > chodnik, choć widzi, że to on, bo pan się wypiera. I co takiemu zrobisz?

                  To jakaś fujara ten Twój znajomy, u nas mandaty dają za niesprzątnięcie i ludzie płacą.
                  Moja koleżanka się kiedyś oburzała, bo nie sprzątnęła, chciała odejść, a panowie jej wlepili karę. Ona na to, że sprzątnie. I nie mogła zajarzyć, że nie pozwolili sprzątnąć wtedy i uniknąć mandatu. Ja jej tłumaczyłam, że to tak, jakby kanar ją złapał, a ona dopiero wtedy chciała skasować bilet, tak to nie działa. Jeszcze mnie rozbroiła, bo powiedziała, że są przecież podatki za psa, ona wprawdzie nie płaci, ale jej koleżanka płaci... Spytałam, czy koleżanka płaci za swojego psa czy jej smile (pomijając to, że ten podatek to nie jest opłata za sprzątanie). Nie wiem, czy teraz sprząta, ale mandat ją na pewno zdrowo trzepnął po kieszeni, bo jest w naprawdę trudnej sytuacji finansowej.
                  • oqoq74 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 09:45
                    To nie jest mój znajomy, tylko ktoś, kto niejako się w ten sposób tłumaczył na pewnym posiedzeniu.
              • oqoq74 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 21:33
                Regulamin gminny i te wewnętrzne nie mogą się wykluczać. Albo inaczej, nie powinny. Ale tu już dochodzimy do kompetencji tych, którzy te regulamny uchwalają. A z tym bywa różnie.
          • landora Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 09:22
            A w moim mieście jest albo-albo: kaganiec LUB smycz.
            I nigdy nie wkładałam swojemu psu kagańca, bo po pierwsze był mały (wielkości kota), a po drugie był kompletnie nieagresywny. Psa tej wielkości łatwo jest kontrolować, w razie czego nie ma problemu, żeby go wziąć na ręce. Problemem były dzieci podlatujące z głaskaniem i zachęcające do tego matki - mimo moich próśb, żeby psa nie głaskać. Kończyło się fochem, kiedy brałam psa na ręce i odchodziłam. Pies się obcych bał i w życiu by sam z siebie do nikogo nie podszedł na ulicy.
            • misiowamama-2 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 16:12
              landora napisała:


              >w razie czego nie ma problemu, żeby go wziąć na ręce. <

              To nie wiesz, że psa nie wolno brać na ręce??? tongue_out
              Jak trafisz na Panią coś a'la kroofka84 na spacerze z psem to możesz się owemu psu narazić i wtedy zagryzie Twojego pieska!!!

              big_grin big_grin
              • kroofka84 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 16:24
                misiowamama-2 napisała:

                >
                > Jak trafisz na Panią coś a'la kroofka84 na spacerze z psem to możesz się owemu
                > psu narazić i wtedy zagryzie Twojego pieska!!!
                >

                O przepraszam! Mój pies nie jest agresywny. Nigdy nikogo nie pogryzł. Nawet innego psa.
                Ale ja bywam agresywna, tyle że nie gryzę. Póki co... wink

      • landora Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 22:49
        To nieprawda, na spacerze pies spoza listy ras niebezpiecznych ma być na smyczy ALBO w kagańcu.
        W komunikacji miejskiej powinien być w kagańcu.
    • klubgogo Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 21:05
      Ja już niejednokrotnie byłam zbesztana, za to, że powiedziałam cicho do córki, uważaj na psa, bo nie ma kagańca, a nawet wtedy, gdy odruchowo, zaciągnęłam dziecko na drugą stronę siebie, tak, aby mnie minął pies przechodzący obok, a nie córkę. Czasami nawet byłam zjeba*a za takie zabezpieczenie. Takie sytuacje dotyczą jednak wyłącznie psów typu pitbul, amstaff itp., które zwykle kagańców nie mają. Mają kagańce labradory, kundle i różne małe rasy.
      • bbuziaczekk Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 21:11
        Bedac kiedys w lesie na spacerze z dziecmi i mezem (dzieci niemowle w wozku i 3 latek obok wozka) i szedl z naprzeciwka facet z owczarkiem niemieckim bez smyczy i kaganca (smycz mial w rece)
        Bylam troche niepewna co do tego psa ale facet nie zlapal go. Z daleka juz mowil ze mamy sie nie bac ze on nic nie zrobi, ze lagodny, lubi dzieci itd
        I facet nie zdazyl jeszcze klepac zdania kiedy to pies rzucila z warczeniem na mojego 3 latka i go przewrocil. Nawet nie chce myslec dalej co by bylo gdyby facet psa nie chwycil a maz nie zlapal na rece dziecka! Mlody sie strasznie wystraszyl i zaczal sie bac psow.
        Na szczescie nic mu sie nie stalo a uraz do psow byl chwilowy.
      • oqoq74 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 21:14
        No niestety. To nie jest fajne. Mój syn przez długi czas bał się panicznie psów. Teraz już jest lepiej. Może to się wydać dziwne, ale jak widzę, że ktoś prowadzi psa bez smyczy, to z daleka proszę o przypięcie psa. I tradycyjnie słyszę, że on nie gryzie. Ale jednak w większości pies zostaje przypięty.
        • antyideal Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 21:19
          Moje dziecko przez takie pieski, ktore tylko" chcialy sie bawic" i rozpedzone
          wpadaly na niego przez kilka lat ogromnie bal sie psow, do tego stopnia, ze kilka razy
          w panice omal nie wbiegl na jezdnie, bo rzucal sie do ucieczki na oslep przed siebie,
          gdy tylko pies pojawil sie na horyzoncie.
          • gazeta_mi_placi Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 08:17
            Dziwne, właściciele psów na ogół nie puszczają wolno psów w bezpośredniej bliskości jezdni tylko na oddalonych skwerkach lub łączkach,chyba że były one wówczas na smyczy a Twoje dziecko na sam ich widok histeryzowało i wbiegało na jezdnię?
            Niezależnie od tego myślałam, że małe dzieci w pobliżu jezdni to się za rękę trzyma, nawet jak na horyzoncie nie ma żadnego psa, nastolatka ani mężczyzny jedzącego loda.
            • antyideal Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 08:51
              Bez przesady, kilkulatka nie musze ciagnac caly czas za rączkę.
              Tak, pieski sobie czesto swobodnie ida po chodniku bez smyczy
              i entuzjastycznie potrafia podbiec do dziecka i obalic je.
              • gazeta_mi_placi Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 08:59
                No nie wiem jaka jest częstotliwość występowania tego zjawiska. Do dawnej pracy chodziłam pieszo (chodnikami) kilka kilometrów i często widywałam po drodze całe mnóstwo "psiarzy" (pora taka, że ludzie przed pracą wychodzili na spacer), nie spotkałam się aby przy chodniku i jezdni ktoś spuszczał psa ze smyczy (bez względu na wielkość), wprost przeciwnie jeszcze na mój widok psiarze nerwowo (może natknęli się wcześniej na jakąś e-mamę) skracali smycz i ciągnęli psa maksymalnie do siebie (ja w duchu na to wzruszyłam ramionami, a co mi szkodzi jak czyjś burek przejdzie blisko koło mnie, a nawet olaboga przy mijaniu się mnie dotknie), nie spotkałam też (ani tam ani gdy regularnie chodzę na spacery w pewne miejsce gdzie są i matki z dziećmi i psiarze i rolkarze i cykliści aby jakieś dziecko przewrócił pies albo chociaż wykazał zainteresowanie cudzym dzieckiem. Za to kilka razy psy powarkiwały na siebie nawzajem, na innych ludzi - nigdy.
                • antyideal Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 09:14
                  Bo psy zwykle nie maja zlych zamiarów wobec dzieci, ale gdy do mikrego 2, 3 latka
                  nagle pedzi obcy pies, znacznie wiekszy od niego, rzuca sie i przewraca go wez mu wytlumacz, ze piesek chcial sie tylko pobawic.
                  Duza czesc wlascicieli zapina smycz na widok dziecka, ale wystarczy paru kretynow, by
                  na kilka lat zafundowac mu lęk przed psami.Potem mowia "a bo mamy w rodzinie takiego
                  Stasia i Azorek lubi sie z nim bawic".
                  Dopiero lekcje w szkole, gdy do klasy przychodzili trenerzy z psami, pomogly synowi uporac sie
                  z tymi lękami.

                • rebionek Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 17:22
                  gazeta_mi_placi napisała:

                  > No nie wiem jaka jest częstotliwość występowania tego zjawiska. Do dawnej pracy
                  > chodziłam pieszo (chodnikami) kilka kilometrów i często widywałam po drodze ca
                  > łe mnóstwo "psiarzy" (pora taka, że ludzie przed pracą wychodzili na spacer), n
                  > ie spotkałam się aby przy chodniku i jezdni ktoś spuszczał psa ze smyczy (bez w
                  > zględu na wielkość), wprost przeciwnie jeszcze na mój widok psiarze nerwowo (mo
                  > że natknęli się wcześniej na jakąś e-mamę) skracali smycz i ciągnęli psa maksym
                  > alnie do siebie (ja w duchu na to wzruszyłam ramionami, a co mi szkodzi jak czy
                  > jś burek przejdzie blisko koło mnie, a nawet olaboga przy mijaniu się mnie dotk
                  > nie), nie spotkałam też (ani tam ani gdy regularnie chodzę na spacery w pewne m
                  > iejsce gdzie są i matki z dziećmi i psiarze i rolkarze i cykliści aby jakieś dz
                  > iecko przewrócił pies albo chociaż wykazał zainteresowanie cudzym dzieckiem. Za
                  > to kilka razy psy powarkiwały na siebie nawzajem, na innych ludzi - nigdy.

                  Zlituj się człowieku. Też chodziłam pieszo do pracy przez pole mokotowskie. Przestałam. Raz, że jest obsrane z góry na dół (ale to nie na temat), dwa, że mijałam stada biegających luzem piesków wszelkiej maści i wielkości, których ulubioną rozrywką jest obszczekiwanie rowerzystów i obsikiwanie drzewek. Pies nie powinniem być puszczany luzem w mieście, za dużo ludzi i nie wiadomo co mu do łba strzeli. Powinien mieć smycz i mądrego właściciela. Niestety o mądrych właścicieli cięzko.
            • misiowamama-2 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 16:15
              gazeta_mi_placi napisała:

              > Dziwne, właściciele psów na ogół nie puszczają wolno psów w bezpośredniej bliskości jezdni <

              No oczywiście, że nie!!! Toż biedaczek mógłby wpaść pod autko i pogruchotać sobie kości. Za to jak taki pogruchota kości dziecku lub innemu psiakowi to co tam! Grunt to dobra zabawa tongue_out
              • gazeta_mi_placi Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 16:48
                Statystycznie prędzej pogruchocze kości Twojemu dzieciaczkowi istota dwunożna.
          • antychreza Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 10:13
            No to fajnie mają ci właściciele, zawsze łapię moją Bułkę na smycz jak widzę nieznane dziecko. Bułka uwielbia się bawić z dziećmi. I skacze wtedy z radości jak głupia. Tylko że nigdy nie wiadomo czy dane dziecko też będzie uwielbiało Bułkę i jej łapki i pazurki. Poza tym rozpędzone 17 kilo psa-wariata może jednak zrobić krzywdę. Już pewniej się czułam jak miałam terierkę rosyjską, która wobec dzieci przejawiała cechy ospałego ślimaka (całą agresję skupiała na księżach i policjantach).
            • antyideal Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 10:26
              No dokladnie, taki psi wariat, nawet z dobrymi zamiarami, bywa niebezpieczny
              dla dziecka. Uwielbiam psy i wygłaskuje wszystko co nie ucieka - najpierw pytam
              wlasciciela o zgodę, ale domagam sie jednak minimum wyobrazni - nie kazde dziecko
              jest wychowywane z psami, rozumie ich zachowania - no i pamieci, ze z perspektywy
              stu kilku cm wzrostu pies wyglada inaczej niz dla doroslej osoby.
              • majenkir Re: 29.05.13, 15:20
                antyideal napisała:
                > No dokladnie, taki psi wariat, nawet z dobrymi zamiarami, bywa niebezpieczny dla dziecka


                Ale nie mozna z gory zakladac, ze kazdy pies to albo aggressor, albo wariat. Moje wszystkie psy mialy w du.pie przechodzace dzieci I ludzi w ogole.
                • antyideal Re: 29.05.13, 16:12
                  Nie zakladam dlatego nigdy z góry nie robilam rabanu na widok psa bez smyczy.
                  Niestety pare razu ucierpialo przez to moje dziecko, juz nie mowiac o tym,
                  ze zdarzylo mi sie byc objechaną przez wlasciciela idiotę, ze smiem prosic o zabranie psa
                  w momencie, gdy pies skakał na przestraszone i placzace dziecko.
                  Tak jakby to moje dziecko bylo atakujacym uncertain
      • misiowamama-2 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 11:13
        klubgogo napisała:

        >Takie sytuacje dotyczą jednak wyłącznie psów typu pitbul, amstaff itp., które zwykle kagańców nie mają. <

        a po co? To nie wiesz ,że takie psy mają za zadanie bronić swoich "Panów" na spacerach przed atakami agresywnych rodziców z małymi dziećmi, w dodatku czepiających się i "nie lubiących" piesków bez kagańców? tongue_out
    • to_ja_tola Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 21:23
      wszystkie psy powinny mieć kagańce!
      bez wyjątku.
      No może te takie...niedokończone małe niekoniecznie.Te chyba nie gryzą?Zresztą cholera ich wie?!
      • nusia271 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 21:29
        Uwierz, że i york i shi tzu może ugryźć - oczywiście dorosłego to nawet nie zaboli ale malucha już tak (już nie wspomnę o ewentualnym strachu na lata przed każdym psem).
        • gazeta_mi_placi Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 08:14
          Nie bierz je w miejsca które służą do spacerów dla osób z psami, proste... Każdy mieszkaniec orientuje się gdzie w jego okolicy zbierają się właściciele psów i jeżeli bardzo boi się o swoje maleństwo niech tam nie chodzi, jest tyle pięknych placów zabaw w mieście.
          • paskudek1 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 11:55
            gazeta przestań pier...lić proszę. Za szkody wyrządzone przez dzieci odpowiadają rodzice za szkody wyrządzone przez zwierzęta odpowiadają WŁAŚCICIELE zwierząt i to zakichanym obowiązkiem WŁAŚCICIELA jest takie wyprowadzanie zwierzęcia, żeby nikomu nie zagrażał. Ja mam w odwłoku tłumaczenia że "on jeszcze nigdy nikogo nie ugryzł" bo zawsze może byc ten pierwszy raz i niekoniecznie chciałabym aby trafiło na mnie czy moje dziecko. Uczę sya ze do obcych zwierząt sie nie podchodzi, że nie głaszcze itp ale zawsze moze się okazać że głupi kundel rasy dowolnej zaatakuje. I mam W DU...PIE czy wcześniej atakował czy nie. Mam się przemieszczać kanałami bo po osiedlu chodzą własciciele piesków bez smyczy i kagańca? Jeszcze kilka lat temu, jak odprowadzałam dzieciaka do przedszkola to też mijałam takiego "piesiunia". Wielkie bydle bez smyczy, kagańca, puszczane luzem przez blok i obserwowane przez pana z okna. Nie chcesz się opiekować zwierzęciem, odpowiadać za nie? Nie miej zwierzęcia, a jak je masz to bierzesz na siebie PEŁNĄ odpowiedzialność. I to NIE JEST rola rodzica pilnowanie żeby piesek był w kagańcu.
            • vi_san Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 12:06
              Nie jest rolą właściciela psa pilnowanie, czy czyjeś dzieciątko nie biegnie do spokojnie spacerującego czworonoga... Jak już ktoś apelował - spokój i zdrowy rozsądek.
              Zwłaszcza, że założycielka tematu już miesza zeznania - pierw pies przebiegał obok jej dziecka, teraz podszedł i zaczął obwąchiwać, za kilka godzin pewnie się okaże, że się rzucił na dziecko, a wieczorem, że pogrzeb w poniedziałek, bo zagryzł...
              I nie bronię właścicielki psa, która ewidentnie zachowała się źle.
              • agata0 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 12:36
                > Nie jest rolą właściciela psa pilnowanie, czy czyjeś dzieciątko nie biegnie do
                > spokojnie spacerującego czworonoga...

                Ach, te agresywne dzieci, atakujące spokojne pieski na spacerkach.
            • misiowamama-2 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 16:19
              paskudek1 napisała:

              > gazeta przestań pier...lić proszę.<

              o to to... big_grin
              Jeszcze do kroofki84 by sie zdało wink big_grin


              >Za szkody wyrządzone przez dzieci odpowiadaj
              > ą rodzice za szkody wyrządzone przez zwierzęta odpowiadają WŁAŚCICIELE zwierząt
              > i to zakichanym obowiązkiem WŁAŚCICIELA jest takie wyprowadzanie zwierzęcia, ż
              > eby nikomu nie zagrażał. Ja mam w odwłoku tłumaczenia że "on jeszcze nigdy niko
              > go nie ugryzł" bo zawsze może byc ten pierwszy raz i niekoniecznie chciałabym a
              > by trafiło na mnie czy moje dziecko. Uczę sya ze do obcych zwierząt sie nie pod
              > chodzi, że nie głaszcze itp ale zawsze moze się okazać że głupi kundel rasy dow
              > olnej zaatakuje. I mam W DU...PIE czy wcześniej atakował czy nie. Mam się przem
              > ieszczać kanałami bo po osiedlu chodzą własciciele piesków bez smyczy i kagańca
              > ? Jeszcze kilka lat temu, jak odprowadzałam dzieciaka do przedszkola to też mij
              > ałam takiego "piesiunia". Wielkie bydle bez smyczy, kagańca, puszczane luzem pr
              > zez blok i obserwowane przez pana z okna. Nie chcesz się opiekować zwierzęciem,
              > odpowiadać za nie? Nie miej zwierzęcia, a jak je masz to bierzesz na siebie PE
              > ŁNĄ odpowiedzialność. I to NIE JEST rola rodzica pilnowanie żeby piesek był w k
              > agańcu. <

              Święta racja smile
      • landora Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 09:25
        Jeśli pies idzie na smyczy i właściciel go kontroluje, to po co?

        Mój mały pies nawet się do obcych nie zbliżał, to obcy lecieli z łapami do niego. I dlatego, że mamusia kretynka zachęca dziecko do głaskania obcego psa, to ja miałam męczyć mojego psa kagańcem? Czy tak trudno zrozumieć "proszę nie głaskać, pies się boi"?
    • vivaluna Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 21:24
      Każde miasto ma swoją regulację. W moim- Warszawa pies może być luzem i bez kagańca w miejscach słabo uczęszczanych. W każdym innym miejscu obowiązuje smycz a psy z listy raz agresywnych smycz i kaganiec.
      Ja nie stosuję się do tego przepisu. Mały pies luzem i bez kagańca - dobrze wyszkolony, nie reagujący na ludzi, duży (bardziej pobudliwy) zazwyczaj na smyczy. Moje psy nie oddalają się od mojej nogi na więcej niż metr - nie biegają swobodnie nawet bez smyczy. Jeśli widzę, że ktoś ma obawy to zapinam psa na smycz. Cwiczę z psami w parku, wtedy są zawsze luzem ale świata poza ćwiczeniami nie widzą. Kaganiec stosuję jeśli muszę.Niestety mój pies był już pogryziony przez psy puszczone luzem i nie miał szansy się bronić więc dla mnie kaganiec jest stosowany w wyjątkowych przypadkach.
      Masz prawo zwrócić uwagę. Ja zawsze zwracam uwagę właścicielom puszczającym swoje psy (wykazujące zachowania agresywne) do moich, tak samo zwracam uwagę matkom nakłaniającym "pogłaskanie pieska". Dla mnie najważniejsze jest aby właściciele psów nie pozwalali psom podchodzić do dzieci a rodzice nauczyli dziecko, że do obcego psa się nie zbliża.
      Jeśli pies nie wykazał zainteresowania twoim dzieckiem to uważam, że awantura była zbędna. Babka powinna natychmiast odwołać psa, jeśli tego nie zrobiła to minus dla niej. Znając życie to nie potrafi. Jeśli nie potrafi to pies powinien być na lince. Dla mnie ważniejszy niż kaganiec jest stopień wyszkolenia psa. Niestety większość posiadaczy psow to idioci dla których pies staje się pępkiem świata a szkolenie to dla pimpusia krzywda.
      • oqoq74 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 21:36
        Tylko ktoś obcy na ulicy, widząc dużego psa nie widzi czy jest wytresowany, tylko to, czy ma kaganiec i smycz.
        • vivaluna Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 21:57
          Nie wiem skąd paranoja, że każdy pies chce pożreć człowieka. Zakładanie kagańca spokojnemu, zrównaważonemu psu to całkowita pomyłka. To tak jakby przechodząc obok człowieka za każdym razem bać się, że dźgnie nas nożem.
          Można rozpoznać, że pies nie szuka kontaktu z człowiekiem jeśli już ktoś się upiera, że chce odczytać intencje każdego przechodzącego psa. Pies dobrze wyszkolony i łagodny idzie swobodnie tuż obok właściciela , nie szuka kontaktu wzrokowego, nie wchodzi w interakcje z przechodniami.
          Nie ma obowiązku prowadzania psy na smyczy i w kagańcu - przynajmniej w moim mieście. Niestety ja osobiście nie zamierzam naginać się do cudzych fobii i zakładać kagańca łagodnemu zwierzakowi. Jak się ktoś boi to trudno.
          Psy bardziej zagrażają sobie nawzajem niż ludziom. Często dochodzi do pogryzień lub zagryzień. Ataków na ludzi, szczególnie w miastach jest stosunkowo niewiele i są to najczęściej ataki swojego wlasnego psa na najbliższych.
          • puza_666 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 22:07
            Ja sie z Toba zgadzam w 100%. Nie zakladam wcale ze kazdy pies chce uzrec i zmasakrowac przechodniow, dlatego ucze dzieciaka czegos na ksztalt zasady ograniczonego zaufania tak jak jest na drodze. I dlatego tez powiedzialam do dziecka zeby uwzalo, a nie do wlasciecielki zeby zabierala luzem latajacego i nieusluchanego psa, ktory notabene nie szedl przy nodze.
            • kroofka84 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 22:12
              puza_666 napisała:

              . I dlatego tez powiedzialam do dziecka
              >
              zeby uwzalo, a nie do wlasciecielki zeby zabierala luzem latajacego i nie
              > usluchanego psa, ktory notabene nie szedl przy nodze.

              Wiesz, czasem można powiedzieć "do dziecka" tak, żeby usłyszał zupełnie kto inny... Przyznasz, że dalej rozmowa nie potoczyła się zbyt uprzejmie? Tak przynajmniej wynika z Twojego opisu powyżej. Jeśli to właścicielka psa była świruską (tego też nie da się wykluczyć), to po jakie licho wchodziłaś z nią w dialog?
              • puza_666 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 08:05
                Ty już chyba zupełnie straciłaś perspektywę co jest ważne a co nie....Miałam do dziecka mówić przyciszonym głosem żeby nie urazic właścicielki pimpusia? Chyba sobie jaja robisz ....
                A co do awantury, to coz porywcza jestem, a głupota ludzka działa na mnie jak płachta na byka
                • gazeta_mi_placi Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 08:33
                  To panuj nad sobą, mieszkasz wśród ludzi. Jaki przykład rozwiązywania konfliktów w przestrzeni publicznej dajesz dziecku drąc ryja i wyzywając ludzi?
                • kroofka84 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 09:58
                  puza_666 napisała:

                  > Ty już chyba zupełnie
                  No i już widać, jakie masz nastawienie do świata. Roszczeniowa postawa nie sprzyja zdrowiu psychicznemu ani matki, a ni dziecka


                  > to coz porywcza jestem, a głupota ludzka działa na mnie jak p
                  > łachta na byka
                  Ale głupota to rzecz względna - dla mnie głupoty Ty tutaj wypisujesz i co? Mam się wściec z tego powodu? Rozumiem, że będę usprawiedliwiona, jeśli zacznę Cię obrażać smile
                  Pracuj nad sobą, kobieto... Dla dobra dziecka tongue_out Taka mamuś to bardziej szkodzi niż te psy latające luzem... Podejrzewam, że spacer i spotkanie psa to nie jedyna sytuacja, w której do głosu dochodzi, Twoja - usprawiedliwiona przecież big_grin big_grin big_grin - porywczość.
                  • franczii Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 10:30
                    > No i już widać, jakie masz nastawienie do świata. Roszczeniowa postawa nie sprz
                    > yja zdrowiu psychicznemu ani matki, a ni dziecka

                    Chyba wam sie cos poprzestawialo kolezanki drogie. przeciez autorka upominala swoje wlasne dziecko a nie wyskoczyla do wlasciciela psa.
                    • puza_666 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 10:37
                      Ale wlasciecielki pieskow zdaja sie tego nie rozumiec, no bo zasugerowalam swojemu dziecku w obecnosci wlascicielki psa ze moze byc grozny (obrazilam wlascicielke pieska smile smile ) Wiec na mnie wyskoczyla . LOL

                      Doczytalam sobie jak ma byc w Krakowie.

                      Uchwała Rady Miasta Krakowa Nr C/1011?06 z 25 stycznia 2006 w sprawie Regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie Gminy Miejskiej Kraków
                      Rozdział 6
                      Obowiązki osób utrzymujących zwierzęta domowe
                      art.14.
                      1.Utrzymujący zwierzeta domowe zobowiązani są do zachowania środków ostrożności zapewniających ochronę zdrowia i życia ludzi oraz zwierząt, a także dołożenia starań, aby zwierzeta te nie były uciążliwe dla otoczenia.
                      2.Utrzymujący zwierzęta domowe zobowiązani są do sprawowania nad nimi właściwej opieki, a w szczególności nie pozostawiania ich bez nadzoru.
                      art. 15.
                      1.Utrzymujący zwierzeta domowe zobowiązani są do:
                      1/prowadzenia psa na uwięzi, a ponadto psu rasy uznawanej za agresywną do nałożenia kagańca;w miejscach mało uczęszczanych dopuszcza się prowadzenie psa bez smyczy, pod warunkiem, że pies ma nałożony kaganiec, a właściciel sprawuje kontrolę nad jego zachowaniem

                      Pies byl bez smyczy i bez kaganca.
                      A jak byk jest napisane ze nawet w miejscah malo uczeszczanych powinien miec kaganiec jezeli nie ma smyczy. Ta laczka to nawet nie jest malo uczeszczane miejce....
                      Teraz mysle ze wlasciwie to babsztyla lagodnie potraktowalam....
                    • kroofka84 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 10:41
                      franczii napisała:


                      > Chyba wam sie cos poprzestawialo kolezanki drogie.

                      Fajnie, że postrzegasz mnie w liczbie mnogiej smile

                      Chyba jednak mi się nie poprzestawiało. Przeczytaj dokładnie i ze zrozumieniem big_grin big_grin big_grin wypowiedzi Autorki... Język dużo zdradza tongue_out A o tym odzywaniu się "do dziecka" też pisałam... Jak i o tym, że akurat mogła trafić na psiarę-idiotkę... Wszystko to jednak nie jest podstawą do roszczeń, aby wszystkie psy zawsze były w kagańcach i na smyczy.

                      We mnie taka postawa wzbudza agresję.
                      Tak, też przytrzymywałam psa, kiedy w okolicy pojawiało się małe dziecko - zawsze może mieć skrzywioną mamę, a awantur nie lubię. Poza tym, zwierzę to zwierzę.
                      Ale przez kilka lat posiadania psa w mieście raz jeden trafiłam na panią (bez bachora), która normalnie i uprzejmie powiedziała "Czy może pani przytrzymać psa, bo ja się boję?". Oczywiście natychmiast spełniłam jej prośbę. Ale roszczeniowe i chamskie hasła wyrzucane przez osoby pokroju Autorki, w dodatku kompletnie nie znające prawa dotyczącego psów, miałam zawsze w poważaniu smile I zawsze będę miała. Nie ważne czy chodzi o psa, czy o coś innego. Kto dał jej prawo się wymądrzać i dyrygować innymi? Ciekawa jestem...
                      • antyideal Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 10:46
                        kroofka84 napisał(a):

                        Przeczytaj dokładnie i ze zrozumieniem
                        > big_grin big_grin big_grin wypowiedzi Autorki... Język dużo zdradza tongue_out

                        bachor ?
                        Twój jezyk tez wiele o Tobie mówi.
                        • kroofka84 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 10:52
                          antyideal napisała:

                          > kroofka84 napisał(a):
                          >
                          > Przeczytaj dokładnie i ze zrozumieniem
                          > > big_grin big_grin big_grin wypowiedzi Autorki... Język dużo zdradza tongue_out
                          >
                          > bachor ?
                          > Twój jezyk tez wiele o Tobie mówi.

                          Taaa...
                          Co z tego określenia wyczytałaś?





                          Nie lubię bachorów i co z tego wynika? Mam prawo, czy nie? Czy mam się roztkliwiać nad każdym oślinionym pyszczkiem? Przecież nie szczuję ich psem wink Odzywam się do nich bezpośrednio kulturalniej (kiedy już muszę) niż nie jedna lukrowana paniusia.

                          Moja córuś naturalnie stanowi wyjątek big_grin big_grin big_grin

                          Myślisz, że nie mam świadomości tego, co piszę? To jesteś w błędzie smile
                      • franczii Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 10:49
                        Nie czytalam wszystkich wpisow bo watek dlugi ale w pierwszym poscie wyraznie jest, ze autorka slowa swoje skierowala do wlasnego dziecka a nie dowlasciciela psa. J

                        >Jak i o tym, że akurat mogła trafić na psiarę-idiotkę..

                        Bardzo czesto trafiam na takich idiotow z duzymi psami. Pisze to nie jako matka ale jako wlascicielka psa nieduzego, spokojnego, nieagresywnego i ciapowatego, dla ktorego takie wieksze psy debilnych wlascicieli moga byc zagrozeniem.
                        • kroofka84 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 10:56
                          franczii napisała:

                          >
                          > Bardzo czesto trafiam na takich idiotow z duzymi psami. Pisze to nie jako matka
                          > ale jako wlascicielka psa nieduzego, spokojnego, nieagresywnego i ciapowatego,
                          > dla ktorego takie wieksze psy debilnych wlascicieli moga byc zagrozeniem.

                          Oczywiście masz rację.

                          Mam nadzieję, że nie popełniasz błędu powszechnego wśród właścicieli mniejszych ras, mianowicie nie bierzesz pasa na ręce, kiedy podbiega większy? Bo to powoduje zmianę w postrzeganiu hierarchii i mniejszemu pieskowi wydaje się, że jest większy niż w rzeczywistości. W konsekwencji wysyła sygnały agresji, na które większy może zareagować. Gdyby oba pozostają na ziemi, nie dochodzi do konfliktów - u psów rozmiar jest powiązany z hierarchią big_grin
                          • franczii Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 12:18
                            Z reguly nie biore bo to ze jest mniejszy nie znaczy, ze wazy 2 kg. Poza tym ja tez sie boje psow, nad ktorymi nie panuja wlasciciele. Teraz to juz sie nauczylam wyczuwac i omijac szerokim lukiem debili ale do tej pory sie moze zdarzyc nieprzyjemna sytuacja. Kiedy sie ostatnim razem rzucil na niego inny pies to myslalam tylko , ze biedaka odpiac ze smyczy zeby przynajmniej mogl sie obronic lub uciec. A najlepsza to byla pewna pani z wielkim jak krowa owczarkiem niemieckim, ktorego ewidentnie nie mogla utrzymac na smyczy, oczywiscie bez kaganca (wiem ze teoretycznie pies nie musi byc i na smyczy i w kagancu ale w srodku miasta szla, psa swojego chyba zna i wie jak reaguje na inne psy). Ja zblizalam sie do swojej furtki a ta na mnie z geba, ze nie przeszlam na druga strone ulicy skoro widze , ze ona z psem wiekszym idzie. No po prostu idiotka.
                            • kroofka84 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 12:28
                              franczii napisała:
                              No po prostu idiotka.

                              No bo idiotów nie brak. To niezaprzeczalny fakt. "Fajnie" też jak takiego psa oddaje ktoś pod opiekę osobie, która nie umie z nim postępować... My mieliśmy taką sytuację. Owczarek niemiecki rzucił się na naszego labradora, a pani zdrętwiała i nie umiała zareagować, bo "pies u niej tylko gościnnie". W efekcie mąż sam rozdzielał psy i został pogryziony... Szczęśliwie niezbyt poważnie, a pies był szczepiony.
                          • misiowamama-2 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 15:25
                            kroofka84 napisał(a):



                            >Gdyby oba pozostają na ziemi, nie dochodzi do konfliktów - u psów rozmiar jest powiązany z hierarchią big_grin <

                            Co ty za bzdury wypisujesz???
                            Ciekawe, że lata temu mój mały pies, który był bardzo spokojny, ni stąd ni zowąd został zaatakowany przez wilczura, ( na marginesie na spacerze z panem bez smyczy i kagańca) który w amoku połamał mu tylną łapę.
                            I bynajmniej nie był na moich rękach, stał spokojnie na ziemi...





                            • misiowamama-2 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 15:25
                              w dodatku na smyczce...
                            • kroofka84 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 15:45
                              misiowamama-2 napisała:

                              > kroofka84 napisał(a):
                              >
                              >
                              >
                              > >Gdyby oba pozostają na ziemi, nie dochodzi do konfliktów - u psów rozmiar
                              > jest powiązany z hierarchią big_grin <
                              >
                              Widzę, że masz dużą wiedzę o psach big_grin big_grin big_grin
                              Psy ze zwichrowaną psychiką się zdarzają. Ludzie też. Bierz swojego pieska na ręce i dziecko na ręce... I w ogóle ich z tych rąk nie zdejmuj, jeśli taka Twoja wola. Kto na tym ucierpi? Z pewnością nie ja smile

                              >
                              >
                              >
                              >
                              >
                              >
                              >
                              >
                              • misiowamama-2 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 15:58
                                kroofka84 napisał(a):



                                > Widzę, że masz dużą wiedzę o psach big_grin big_grin big_grin

                                Czemu wyśmiewasz moja wiedzę? Generalnie mam gdzieś Twoją reakcję tongue_out
                                Moja wiedza jest jaka jest. z nikąd się nie bierze. Opiera się na obserwacjach i doświadczeniach.
                                Twoją wiedzę też można wyśmiać, biorąc pod uwagę jak kurczowo trzymasz się swoich racji. Zresztą w praktyce na ogół nie potwierdzoną.
                                > Psy ze zwichrowaną psychiką się zdarzają. Ludzie też.<

                                hmmm... nie chcę nic sugerować, ale... wolałabym nie spotkać Cię na spacerze z pieskiem big_grin tongue_out
                                > Bierz swojego pieska na ręce i dziecko na ręce...I w ogóle ich z tych rąk nie zdejmuj, jeśli taka Twoja wola.<

                                Ja gdzieś napisałam że noszę pieska na rękach???
                                Dziecko owszem, nawet dość często się zdarzało, gdy jakiś pomylony pies biegał bez kagańca i nie był na smyczy tongue_out

                                >Kto na tym ucierpi? Z pewnością nie ja smile<

                                Dobra puenta na koniec. Ucierpieć może ktoś niewinny, gdy spotka na swej drodze wolno hasającego pieska, któremu w każdej chwili nie wiedzieć czemu może odbić. Bo jeśli chodzi o właściciela to odbiło już dawno.
                                Ale co tam... grunt żeby piesek wybiegał się i miał atrakcję.

                                • kroofka84 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 16:21
                                  misiowamam-2 widzę, że lubisz ze mną dyskutować wink
                                  Niezmiernie mi miło smile


                                  >
                                  > Czemu wyśmiewasz moja wiedzę?
                                  Bo nie mając żadnego rozeznania w temacie zarzuciłaś mi, że piszę bzdury. To nie bzdury, ani moje teorie, a wiedza o psowatych. Tak samo jest u wilków (i wielu innych zwierząt). Samiec alfa nie wyróżnia się miłym spojrzeniem i dowcipem - raczej właśnie posturą i siłą fizyczną.

                                  Generalnie mam gdzieś Twoją reakcję tongue_out
                                  To uroczo smile A ja rewanżuję Ci się tym samym tongue_out

                                  > Moja wiedza jest jaka jest. z nikąd się nie bierze.
                                  Zauważyłam wink

                                  Opiera się na obserwacjach
                                  > i doświadczeniach.
                                  Jesteś pewna, że mówisz, o reprezentatywnej próbce i że reakcji na Ciebie nie warunkuje Twoja postawa?

                                  > Twoją wiedzę też można wyśmiać, biorąc pod uwagę jak kurczowo trzymasz się swoi
                                  > ch racji.
                                  Jak mam racje, to się jej trzymam smile Tak mam smile Jeśli ktoś mnie przekona, zmieniam stanowisko. Tu nie padł ani jeden argument, który mogłabym wziąć pod rozwagę.
                                  I faktycznie - to, że ktoś broni swego stanowiska jest znakomitym powodem, aby odrzucać wszystko, co mówi big_grin A śmiech to zdrowie wink

                                  >Zresztą w praktyce na ogół nie potwierdzoną.
                                  Na ogół? W mojej praktyce? O co Ci chodzi? Podobnie jak Gazeta spotykam wiele psów. Nie zaczepiają mnie ani one, ani ich właściciele. Mój pies jest właściwie socjalizowany, więc jedyne psy na jakie muszę mieć oko będąc z nim na spacerze, to te podobnej postury. Ani z małym, ani z gigantycznym nigdy się nie pogryzł. Reaguje prawidłowo.

                                  > > Psy ze zwichrowaną psychiką się zdarzają. Ludzie też.<
                                  >
                                  > hmmm... nie chcę nic sugerować, ale... wolałabym nie spotkać Cię na spacerze z
                                  > pieskiem big_grin tongue_out
                                  big_grin big_grin big_grin Ja również - ani Ciebie, ani autorki smile
                                  A tak szczerze, to jeśli nie masz w zwyczaju, jak autorka wątku, bez powodu obrzucać błotem właścicieli psów, to pewnie byśmy się nie rozpoznały w realu wink Ona też z tą swoją głupotą nie jest jedyna, więc zapewne nie wpadłabym na to, że to akurat ona. Z resztą nie jestem z Krakowa i już nie mieszkam w mieście, a takie babsztyle po pewnym czasie nauczyłam się zlewać. Tylko jako początkująca psiara raz czy dwa wdałam się w pyskówkę - niepotrzebną. A... ja mam czarnego psa - jest strrrraaaaszny big_grin big_grin big_grin Już sam jego kolor powoduje, że niektórzy debile rozdziawiają japy big_grin big_grin big_grin

                                  > . Bo jeśli chodzi o właściciela to odbiło już dawno.

                                  W Twoich ustach to komplement smile Jakbyś postrzegała mnie jako osobę Twojego pokroju, miałabym powód do zmartwienia... wink

                                  > Ale co tam... grunt żeby piesek wybiegał się i miał atrakcję.
                                  Pewnie że tak. Co mnie obchodzą cudze bachory tongue_out i mamusine fobie. Mój pies jest dla mnie ważniejszy smile

                                  • misiowamama-2 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 16:43
                                    kroofka84 napisał(a):


                                    > Niezmiernie mi miło smile

                                    mnie nie tongue_out

                                    > Bo nie mając żadnego rozeznania w temacie zarzuciłaś mi, że piszę bzdury. <

                                    Mam, większe niż ci się zdaje...

                                    > Jak mam racje, to się jej trzymam smile <

                                    jak ci to ma humor poprawić...

                                    > Na ogół? W mojej praktyce?<


                                    No nie nie, gdzież bym śmiała! W twojej praktyce to nie psy sa winne tylko pop...e mamuśki z rozwydrzonymi bachorami. Zawsze i wszędzie wink


                                    >Mój pies jest właściwie socjalizowany, więc jedyne psy na jakie muszę mieć oko będąc z nim na spacerze, to te podobnej postury. Ani z małym, ani z gigantycznym nigdy się nie pogryzł. Reaguje prawidłowo. <

                                    No tu niezmiernie mi miło, chylę czoła tak wychowanemu psiakowi tongue_out


                                    > A tak szczerze, to jeśli nie masz w zwyczaju, jak autorka wątku, bez powodu obrzucać błotem właścicieli psów<

                                    oczywiście że nie! Błotem? Bez powodu? Jak mam powód to zwrócę uwagę, i to zależy od właściciela w jaki sposób wink

                                    > z tą swoją głupotą nie jest jedyna, <
                                    W moim mniemaniu, ona jak i wiele innych nie jest głupia. Mimo, że nie znam w realu ani ciebie (uff) ani autorki, to mimo wszystko plus stawiam osobie, dla której bezpieczeństwo własnego dziecka jest najważniejsze.


                                    > Z resztą nie jestem z Krakowa i już nie mieszkam w mieście, a ta
                                    > kie babsztyle po pewnym czasie nauczyłam się zlewać. <

                                    No a ja jestem z Krakowa.... tongue_out

                                    >Co mnie obchodzą cudze bachory tongue_out i mamusine fobie. Mój pies jest dla mnie ważniejszy smile<

                                    Ot i cała prawda o kroofce84. To jednak wszystko wskazuje, że jesteś ...... ( hmmm, pozwól że pominę ), bezmyślną właścicielką pieska, która w imię dobrej zabawy psa naraża zdrowie i życie dzieci, ludzi a nawet innych psiaków.
                                    Mam tylko nadzieję, że taki miły piesek z deklem pod sufitem u jego pani, twoje dziecko nie spotka na swojej drodze...

                                    A może twoim dzieckiem jest...twój piesek? to wszystko by tłumaczyło...

                                    pozdrawiam
                                    >
                                    • kroofka84 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 17:14
                                      misiowamama-2 napisała:



                                      > Mam, większe niż ci się zdaje...
                                      Udowodnisz?

                                      >
                                      W twojej praktyce to nie psy sa winne tylko pop.
                                      > ..e mamuśki z rozwydrzonymi bachorami. Zawsze i wszędzie wink
                                      Zawsze i wszędzie nie. Ale często smile
                                      >
                                      >

                                      > oczywiście że nie! Błotem? Bez powodu? Jak mam powód to zwrócę uwagę, i to zale
                                      > ży od właściciela w jaki sposób wink
                                      No tak, kolejna, której otoczenie ma się podporządkować...
                                      >
                                      plus stawiam osobie, dla k
                                      > tórej bezpieczeństwo własnego dziecka jest najważniejsze.
                                      Tu nie chodzi o bezpieczeństwo, ale o fobię. Widzę między Wami braterstwo dusz. Możecie spokojnie umówić się na spacerek - tylko z dala od psów! tongue_out
                                      >

                                      >
                                      > A może twoim dzieckiem jest...twój piesek? to wszystko by tłumaczyło...
                                      >
                                      Jest starszym braciszkiem smile

                                      > pozdrawiam

                                      I ja pozdrawiam serdecznie smile
                                      > >
                                      >
                                      >
                                  • puza_666 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 16:59
                                    kroofka84 napisał(a):

                                    > >
                                    > > > Ale co tam... grunt żeby piesek wybiegał się i miał atrakcję.
                                    > Pewnie że tak. Co mnie obchodzą cudze bachory tongue_out i mamusine fobie. Mój pies jes
                                    > t dla mnie ważniejszy smile

                                    O wlasnie smile I tutaj sama siebie podsumowalas, jeżeli pies jest ważniejszy dla Ciebie niż dziecko (choćby cudze) to ekhem....szkoda slów. Po prostu cudownie ze to napisalas smile
                                    • kroofka84 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 17:10
                                      Ale że co? Że mój pies komuś zagraża? big_grin big_grin big_grin

                                      Dobro zwierzęcia ma dla mnie większe znaczenie, niż respektowanie cudzych fobii. Tak, tak, tak.

                                      I pisałam wyżej, że psa przytrzymuję, jak widzę dziecko... Tak na wszelki wypadek. Ale non stop w kagańcu i na smyczy go prowadzać nie zamierzam. Dlaczego miałabym to robić? Bo jedna z drugą mają świra? tongue_out












                                      • misiowamama-2 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 30.05.13, 11:38
                                        kroofka84 napisał(a):

                                        > Ale że co? Że mój pies komuś zagraża? big_grin big_grin big_grin

                                        Ale ty nie rozumiesz ,że w wątku nie chodzi o TWOJEGO super ułożonego psa???? Tu chodzi głównie o podejście właścicieli psów, które nie są tak ułożone jak Twój. Tak ciężko to zrozumieć?? No chyba nie wykluczysz, że wszystkie psy w samej tylko Polsce są OK, a problemem są tylko "fobie", jak to "ładnie" nazwałaś , pop.... mamusiek.
                                        A to, że rodzice ( nie tylko mamuśki) nieraz reagują zbyt nerwowo, to ja sie wcale nie dziwię.
                                        No ale jak można wymagać zrozumienia od osoby , która psa uważa za brata tongue_out
                                        Chociaż może to lepiej, bo strach pomyśleć co by było gdyby był twoim... mężem, narzeczonym itp. big_grin big_grin big_grin
                                        • kroofka84 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 30.05.13, 12:01
                                          misiowamama-2 napisała:


                                          >
                                          > Ale ty nie rozumiesz ,że w wątku nie chodzi o TWOJEGO super ułożonego psa????
                                          Jeśli o wszystkie, to o mojego też smile


                                          > A to, że rodzice ( nie tylko mamuśki) nieraz reagują zbyt nerwowo, to ja sie wc
                                          > ale nie dziwię.
                                          A ja tak, bo przelewają swoje fobie tongue_out na dzieci. Zupełnie niepotrzebnie.


                                          > No ale jak można wymagać zrozumienia od osoby , która psa uważa za brata tongue_out
                                          big_grin big_grin big_grin
                                          Cóż to zapewne przez sentyment do św. Franciszka z Asyżu...
                                          A chodziło mi o to, że jest starszym braciszkiem mojej córki smile

                                          Dziś również serdecznie Cię pozdrawiam smile

                                          PS. Wiesz naturalnie o tym, że nadużywanie znaków przestankowych nie świadczy bynajmniej o zrównoważeniu? wink
                                          >
                                        • kroofka84 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 30.05.13, 12:05
                                          misiowamama-2 napisała:

                                          po
                                          > p.... mamusiek.
                                          O! Wypraszam sobie! Napisałam tak: "nie z po..ą mamuśką". Miałam na myśli "pokręconą" albo "pomyloną" - nie pamiętam tongue_out Pewna jestem natomiast, że to dodatkowe "p" to już wyłącznie Twoja interpretacja tongue_out
                                          • misiowamama-2 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 30.05.13, 12:11
                                            kroofka84 napisał(a):


                                            > O! Wypraszam sobie! Napisałam tak: "nie z po..ą mamuśką". Miałam na myśli "pok
                                            > ręconą" albo "pomyloną" - nie pamiętam tongue_out

                                            A kij cię tam wie, co miałaś na myśli. Skrót po...ą wskazuje na róże obraźliwe formy, również te tzw. inwektywami. Ale znaczenie i cel ten sam: lekceważący, obraźliwy...
                                            Myślę, że nie ja jedyna odczytałam je jako pop....ą, co nie znaczy ,że tak uważam. W przeciwieństwie do ciebie.

                                            Znaków interpunkcyjnych używam, bo tak zostałam nauczona i wykształcona tongue_out
                                            • kroofka84 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 30.05.13, 12:23
                                              misiowamama-2 napisała:


                                              > Znaków interpunkcyjnych używam, bo tak zostałam nauczona i wykształcona tongue_out
                                              >
                                              Kto i gdzie uczył Cię stosować cztery wykrzykniki na raz? Chętnie się dowiem.
                                              A "czterokropek"? big_grin big_grin big_grin
                                              • kroofka84 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 30.05.13, 12:26
                                                kroofka84 napisał(a):

                                                > misiowamama-2 napisała:

                                                > cztery wykrzykniki

                                                Chodziło mi naturalnie o znaki zapytania. A że Twoje wypowiedzi są jakieś takie... krzykliwe? Zaszła freudowska pomyłka.
                                              • misiowamama-2 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 30.05.13, 12:37
                                                ależ ty jesteś upierdliwa, czepiająca się baba.
                                                juz mi się nie chce pisać.
                                                pozdrawiam
                                        • gazeta_mi_placi Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 30.05.13, 12:10
                                          Owszem, ale nie tylko niektóre psy są źle ułożone, także niektórzy młodzi mężczyźni są źle "ułożeni" (agresywni, złodzieje, narkomani, pedofile pewnie też są wśród nich, gwałciciele, zwykli złodzieje), ale nikt nie postuluje aby z powodu źle wychowanej młodzieży wszystkich młodych mężczyzn zamykać profilaktycznie w klatkach bądź zakazywać im przebywania w miejscach publicznych, prawda?
                                          • misiowamama-2 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 30.05.13, 12:12
                                            gazeta, zacięłaś się? big_grin
                                            • gazeta_mi_placi Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 30.05.13, 12:29
                                              Czekam, aż ktoś odpowie mi na ten argument, ale jakoś nikt się nie kwapi.
                                              • misiowamama-2 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 30.05.13, 12:38
                                                brak słów ? big_grin
                        • agata0 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 12:55
                          > Bardzo czesto trafiam na takich idiotow z duzymi psami.

                          A ja się pod tym podpisuję, jako była właścicielka psa niedużego i zarąbiście agresywnego (foksteriera).

                          Przy spotkaniu z nim 100% właścicieli dużych, 'spokojnych' psów nie było w stanie ich odwołać.
          • kroofka84 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 22:07
            vivaluna napisała:

            > Nie wiem skąd paranoja, że każdy pies chce pożreć człowieka. Zakładanie kagańca
            > spokojnemu, zrównaważonemu psu to całkowita pomyłka.
            Wreszcie jakiś głos rozsądku smile
            Ale widzisz, jaka jest paranoja. Pozostaje jedno: "Róbmy swoje!" wink
            Mieszkając z psem w mieście nauczyłam się totalnie zlewać baby pokroju Autorki niniejszego wątku. Facetom rozanielonym głosem mówiła "Przepraszam, jeśli piesek pana przestraszył." i świetnie się bawiłam obserwując reakcję smile Z reguły była taka: "Nie, nie skądże!" i mogliśmy z psem spacerować sobie dalej smile

            I ciekawa jestem, gdzie w miastach te biedne psy mają biegać... Paranoja.
            A kierowcy niech wszyscy jeżdżą 50/h... Bo przecież przy 60 to już potencjalny zabójca. Najlepiej nie chodzić wzdłuż ulic. A już nie daj Boże przechodzić na drugą stronę...

            Niestety ja osobiście nie zamierzam naginać się do cudzych fobii i zakła
            > dać kagańca łagodnemu zwierzakowi.
            O! O!

            • roks30 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 22:25
              Całkowicie się z Tobą zgadzam. Mam łagodną bokserkę i nie chodzi w kagańcu, bo uważam, że to barbarzyństwo zakładać jej kaganiec. Ona się zwyczajnie w nim męczy szczególnie w upały.
              Paranoja strachu wobec psów doprowadza mnie do szału. W mieście psy absolutnie nie mają gdzie biegać. Nawet jak jest kawał lasu to przy wejściu zawsze zakaz spuszczania psów. Masakra.
          • oqoq74 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 22:08
            Nie wiem gdzie mieszkasz, ale nie tylko regulaminy, ale też przepisy ustaw, mówiące o tym, że właściciel odpowiada za zwierzę i ma stosować takie środki, by nie zagrażać ludziom. Może zatem dobrze sprawdź, bo w zeszłym roku wszystkie jiemal gminy w Polsce zmieniały regulaminy w związku z wprowadzaniem przepisów śmieciowych.
            I nie każdy musi się znać na tresurze psów.
            • vivaluna Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 22:17
              Mieszkam w Warszawie. Przepis utrzymywania zwierząt w moim mieście był już cytowany w tym wątku.Nic się nie zmieniło
              Każdy właściciel psa powinien wyszkolić go w stopniu przynajmniej podstawowym - dla swojego bezpieczeństwa, bezpieczeństwa psa i innych ludzi. Szkolenie psa to sama przyjemność dla zwierzaka i człowieka. Pies jest bardzo inteligentnym stworzeniem i nauczenie go komend: równaj, siad, do mnie, waruj, zostań, puść itp. to nie jest dokonanie na miarę zrobienia doktoratu z astronomii.
              • oqoq74 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 22:19
                Ale psy posiadają też ludzie, którzy nie potrafią, nie chcą lub mają w osie szkolenie psów. A przepisy dotyczą wszystkich. I radzę je doczytać.
                • kroofka84 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 22:27
                  oqoq74 napisał(a):

                  > Ale psy posiadają też ludzie, którzy nie potrafią, nie chcą lub mają w osie szk
                  > olenie psów. A przepisy dotyczą wszystkich. I radzę je doczytać.

                  Mnie ten problem aktualnie nie dotyczy. Ale dotyczył kiedyś. I jak się pozna przepisy to co? Zapłacę mandat? Przez ładnych kilka lat mi się nie zdarzyło, choć ze 100 razy obiecywałam "władzy", po małym pokazie posłuszeństwa - psa, nie moim - że psa już nigdy absolutnie nie spuszczę ze smyczy. I nawet gdybym któregoś nie przekonała, to myślisz, że nie odżałowałabym tej stówki, czy dwóch raz na jakiś czas, żeby uszczęśliwić mojego psa? smile
                  • oqoq74 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 22:32
                    Widzisz i to jest to, czego nie lubię. To cwaniactwo. Po to są przepisy, by ich przestrzegać.
                    Ty olewasz przepisy odnośnie wyprowadzania psa, bo co tam stówka, dwie. Inny oleje przepis, że po pijaku nie wsiada się do auta, bo co tam najwyżej straci prawko. Jedna i druga sytuacja może skończyć się czymś więcej, niż mandatem. Ale oczywiście ja mam przepisy w d... , ja wiem lepiej. I rośnie nam fantastyczne bezprawie, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto uzna, że można jakiegoś przepisu nie przestrzegać, bo on jest jego zdaniem głupi.
                    • kroofka84 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 22:42
                      oqoq74 napisał(a):

                      > Widzisz i to jest to, czego nie lubię. To cwaniactwo. Po to są przepisy, by ich
                      > przestrzegać.
                      Wiesz na czym polega strajk włoski? Z pewnością tak - każdy to wie smile
                      Może Ci się nie podobać moja postawa, ale dla mnie dobro zwierzęcia jest w tym przypadku ważniejsze niż przypodobanie komuś.
                      Czy da się Twoim zdaniem przeżyć życie przestrzegając absolutnie wszystkich przepisów, łącznie z całym kodeksem drogowym, prawem pracy...? Większość z nas nie zna prawa na tyle, by nigdy i nigdzie nie złamać żadnych przepisów... Stuprocentowa praworządność to abstrakcja. Nie obroni się w praktyce. Zdrowy rozsądek jest ważniejszy, moim zdaniem smile
                      • oqoq74 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 22:45
                        Ale przecież, co innego nieznajomość przepisów, a co innego ich znajomość i w du... manie.
                        Skoro tak Ci zależy na swoim zwierzęciu, to dlaczego nie zmienisz miejsca zamieszkania na lepsze dla psa? Miasto, szczególnie duże, jest mało przyjazne dla psów.
                        • kroofka84 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 22:52
                          oqoq74 napisał(a):


                          > Skoro tak Ci zależy na swoim zwierzęciu, to dlaczego nie zmienisz miejsca zamie
                          > szkania na lepsze dla psa? Miasto, szczególnie duże, jest mało przyjazne dla ps
                          > ów.
                          A kto mówi, że nie zmieniłam?
                          Ale nie wszyscy mają taką możliwość.
                          Nie zrozumiałaś mojej odpowiedzi. Jak przechodzisz nie na zebrze (przeszłaś tak choć raz w życiu, prawda?), to mam zakładać, że nie wiesz, jak przekraczać ulicę? A może to "wdupiemanie" kodeksu drogowego?
                        • antychreza Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 10:22
                          I tu się mylisz, nieznajomość przepisów ma dokładnie takie same skutki jak ich wdooopiemanie.
                          • oqoq74 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 11:17
                            Nigdzie nie napisałam, że nieznajomość przepisów zwalnia z odpowiedzialności. Potępiam tylko postawę, tak wiem, że nie wolno, ale i tak mam to w d... To jest różnica.
                • vivaluna Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 22:44
                  Owszem i jest to zdecydowana większość psiarzy. Myślę, że w Warszawie zarówno straż miejska jak i policja przymyka oko gdy widzą psa dobrze ułożonego więc nie mam się o co martwić. Na Polach Mokotowskich gdzie jestem częstm gościem a i straż miejska też nigdy nie zaliczyłam mandatu a nawet upomnienia.
          • oqoq74 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 22:10
            W wraszawie na terenach uczęszczanych jest obowiązek wyprowadzania na smyczy, a agresywne w kagańcach.
            • vivaluna Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 22:30
              Ja nie wyprowadzam ani na smyczach ani w kagańcach. Smycze stosuję przy ulicy. Moje psy są częściej zapinane na smycz na widok innych psów nich ludzi. Rzadko się zdarza aby ktoś się wystraszył moich psów ale jeśli go telepie ze strachu to zapinam na smycz.
              Ostatnio nawet panowie policjanci przyglądali się jak w parku pełnym ludzi i o zgrozo dzieci trenowałyśmy z koleżanką i naszymi psami szukanie po śladzie przedmiotów oznaczonych zapachem. Robiłyśmy tzw. ślad ale bez smyczy (mój pies lepiej pracuje bez smyczy). No i co? Nic. Mandatów nie było a jedynie słowa uznania.
              Sytuacja wyglądała inaczej jakby zobaczyli psy rozbrykane, bez nadzoru, podbiegające do ludzi. Dlatego warto nauczyć psa choćby porządnego przywołania.
              • oqoq74 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 22:36
                No, fantastycznie. Na temat strózów prawa nie egzekwujących przepisów już pisałam. Twój wybór. Ale tak jak pisałam wcześniej. Ty nie zapinasz, bo uważasz, że nie masz takiej potrzeby, pijak w siądzie za kierownice, bo uważa, że aż tyle nie wypił.
                • vivaluna Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 23:53
                  Ciężko porównywać. To tak jakbyś zestawił mordercę z osobą, która dostała mandat za picie piwa w miejscu publicznym. Wykroczenie nijak się ma do ciężkiego przestępstwa.
                  Swoją drogą napić się piwka na łonie natury, sama przyjemność...Kolejny przepis, który łamię z premedytacją wink
                  • oqoq74 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 07:51
                    Ale nie chodzi o to co jest przestępstwem, a co wykroczeniem, tylko do świadomego łamania przepisów. Na zasadzie, przecież ja wiem lepiej, że pies nikomu nic nie zrobi, że jak pojadę po piwie to nic się nie stanie, że mogę sobie złamać dowolny przepis, bo nie będe się stosować do tych, które uważam za bzdurne.

                    Nie wiem skąd ubzdurałaś sobie, że jestem mężczyzną.
          • roks30 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 22:27
            vivaluna napisała:
            Niestety ja osobiście nie zamierzam naginać się do cudzych fobii i zakła
            > dać kagańca łagodnemu zwierzakowi. Jak się ktoś boi to trudno.

            10/10!
            • renata28 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 22:56
              No super. A jak kupowałyście w mieście sobie te psy to nie wiedziałyscie, jakie sa przepisy. Gratuluję dobrego samopoczucia.
              0/10
              • kroofka84 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 22:59
                renata28 napisała:

                > A jak kupowałyście w mieście sobie te psy to nie wiedziałyscie, jakie
                > sa przepisy.

                Jasne. Zróbcie marsz pod hasłem "Miasta wolne od psów!" tongue_out
                • gazeta_mi_placi Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 14:37
                  >Jasne. Zróbcie marsz pod hasłem "Miasta wolne od psów!"

                  I mężczyzn! Wśród mężczyzn nie brakuje gwałcicieli, pedofilów czy nożowników.
                  Profilaktycznie niech w ogóle nie wychodzą na ulice, szczególnie te na których może pojawić się matka z dzieckiem.
                  Generalnie uważam, że miasta powinny być wyłącznie dla matek z małymi dziećmi, cała reszta ludzkości jest potencjalnie niebezpieczna więc niech siedzi w domu.
              • vivaluna Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 00:05
                Wiedziałam i nie zamierzałam się do nich dostosować. Moje psy nikomu nie wchodzą w paradę. Dwa "autystyczne" stworzenia kompletnie nie zainteresowane gatunkiem ludzkim z wyjątkiem swojej rodziny. Moje psy bardziej podniecają się widokiem piłeczki, frisbee, czy klikerka niż jakimkolwiek dzieckiem czy dorosłym.
                • gazeta_mi_placi Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 08:24
                  Niektóre mamusie uważają, że skoro ich dziecko jest w centrum ich wszechświata to obowiązkowo musi być w centrum świata każdego, nawet czworonoga. Ja często mijam na chodniku osoby z psami (na smyczach), z reguły nie są zainteresowane innymi ludźmi, jak już to innymi psami co najwyżej.
              • gazeta_mi_placi Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 08:21
                Jak pies jest na smyczy nie musi mieć kagańca.
              • landora Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 09:31
                Jeszcze raz powtórzę, nie ma obowiązku prowadzenia psa na smyczy i w kagańcu. Smycz wystarcza. I również nie widzę powodu, żeby moje zwierzę miało cierpieć z powodu histeryczek.

                Przejedź się do Berlina - jest tam pełno psów w przestrzeni publicznej - w parkach, środkach transportu, w sklepach i restauracjach. Nikt nie panikuje, a psy nie noszą kagańców.
        • gazeta_mi_placi Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 08:20
          A ja widząc dużego napakowanego kolesia w dresie nie wiem czy jest wolontariuszem w domu opieki społecznej czy gwałcicielem i amatorem cudzych torebek, moim zdaniem profilaktycznie powinien być w kagańcu i na smyczy bo ja się boję takich ludzi. Ewentualnie do rozważenia zakaz wychodzenia w dresie dla wszystkich mężczyzn, a mężczyźni "napakowani" powinni w widocznym miejscu (np. na czole) mieć zaświadczenie o niekaralności.
    • vi_san Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 22:24
      Poruszyłaś kilka spraw.
      1. Puszczanie psa bez smyczy, kagańca i kontroli;
      2. Obraźliwe zachowanie zarówno włascicielki psa jak i twoje;
      3. Twoje nieupilnowanie dziecka;
      ad 1. Też mam psa, dużego, bo to owczarek niemiecki. Często puszczam go "luzem" - i bez kagańca - w miejscach ustronnych, gdzie ludzi własciwie nie ma, na opuszczonych działkach, pustej plaży itp. Pies jest ułożony - na gwizd przybiega do nogi, gdy na horyzoncie dostrzegam człowieka - zwołuję psa i zapinam smycz i [ewentualnie] kaganiec. Kaganiec tylko, jeśli np. alejka jest wąska i dochodzi do "bezpośredniego" kontaktu psa z kimś obcym, na plazy się nie wygłupiam, tylko zapinam smycz. Pies jest łagodny, lubi dzieci, ale to TYLKO PIES. I nie wiemy do końca co się w jego psiej łepetynie roi.
      ad 2. Bez komentarza - owszem, ona powinna była postąpić i zachowac się inaczej, ale ty również postąpiłas prześlicznie bluzgając ją w najgorszych słowach, tłumacząc teraz rozkosznie "czasem jak stracę panowanie, to jestem nieobliczalna"... To może lepiej na spacery nie zabieraj noża, bo na bank, ktoś cię wnerwi i dostanie pod żebro, bo ty taka słodko nieobliczalna jesteś... wink
      ad 3. Na samym początku piszesz "Mloda uwielbia zwierzaki wiec do niego leci i chce sie z nim bawic". No i tu krecha jak stąd do Meksyku! Powinnaś albo nauczyć dziecko, że NIGDY, absolutnie nigdy nie biegnie się do obcego psa i już, niezależnie od wszystkiego, albo pilnować, by nie mogła podbiec. Ja np. znam mojego psa. I wqiem, że gdy do niego podbiega rozbawiony dwulatek to powachluje ogonem, pozwoli chwilę pomiętolic futro, a potem co najwyżej znudzony odmaszeruje w swoich psich sprawach. Nie skoczy do dziecka, nie potrąci, nie szarpnie. Ja to wiem. Rodzic obcego dziecka - nie. I, uwierz mi, nie raz i nie dwa bywało, że gdy mój pupil był na smyczy i w kagańcu rodzice beztrosko puszczali swoje maluchy, żeby się "pobawiły z pieskiem". No chwila! Jakie pobawiły z pieskiem?! To, że zadbałam, by mój pies im nie wadził, nie znaczy, że jest dodatkowa atrakcją! Zwykle w takich razach mówię głośno "Oczywiście dziecko może psa głaskac, ale on jest w trakcie leczenia, ma wirusa stridopsis papuntasistulla." - i nie ma kretyna, który by z dzikim wrzaskiem i stekiem bluzgów [bo on/ona nieobliczalna w nerwach...] nie porwał dziecka w objęcia i nie oddalił się świńskim truchtem w siną dal.
      • puza_666 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 08:24
        vi_san napisała:

        > Poruszyłaś kilka spraw.
        > 1. Puszczanie psa bez smyczy, kagańca i kontroli;
        > 2. Obraźliwe zachowanie zarówno włascicielki psa jak i twoje;
        > 3. Twoje nieupilnowanie dziecka;
        > Nie chce mi się odpowiadać na te żałosne wywody. Ale najbardziej podoba mi się podoba argument o nie upilnowaniu dzieckasmile Najlepiej żeby dwulatek chodził w maksymalnie metr od mnie i absolutnie się nie oddalał, albo najlepiej żeby siedział CALY CZAS zapięty w wózku. Córka szła kilka metrów przed mną ścieżka, pies nagle wyleciał zza krzaków bez smyczy i kagańca. I jak myślisz, to ja mam prowadzić dziecko na smyczy czy może właścicielka pimpusia powinna sobie wytresować psa i rozważyć smycz.
        Co do bluzgów no cóż ,babsko wszczęło awanturę...nie będę pokornie kiwać główka.
        I tak moja córka uwielbia psy, moi znajomi maja psy z którymi się bawi, w mojej rodzinę jest sporo psów, które znam i nie mam obaw ze będzie draka.
        • antychreza Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 10:32
          Ale to nie był "znajomy" pies, może czas nauczyć dziecko, że nie leci na oślep bo pieeeeeseeeeeek.
        • vi_san Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 11:13
          Otóż tak właśnie. Ty zachowałaś się rónie nieodpowiedzialnie, jak włascicielka owego psa. A gdyby sytuacja była inna - pies byłby na smyczy i w ciężkim metalowym kagańcu. Twoja córunia by podbiegła z wrzaskiem, pies by się zdenerwował i uderzył ja w buźkę stalowym koszem? Też byłby winny właściciel psa? Bo po co w ogóle jest, nie? Podkreślam, nie bronię właścicielki psa, która bezdyskusyjnie zachowała się źle i tyle. Ale to TWOJE dziecko, nie jej pies pierwsze weszło "w reakcję". Więc, tak, nie upilnowałaś dziecka, i nie nauczyłaś go, że do obcych psów się po prostu nie podchodzi! A co, jeśli twoja córunia zobaczy pieska po przeciwnej stronie ulicy i radośnie wbiegnie na jezdnię? Winny będzie kierowca, który ją potrąci i właściciel psa, a nie TY?
          • puza_666 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 14:29
            Nie moja droga. Moja corka reaguje na polecenia i nie biega z wrzaskiem. Nie wiem co sobie ubzduralas. Nawet tego psa nie dotknela, zatrzymala sie jak tylko wypowiedzialam slowo "ostroznie" czy cos takiego, sekunde poniej chwycilam ja na rece....
            Natomiast pies biegl dalej w nasza strone a wlascicielka nie reagowala
            Wszytsko opada jak czyta sie takie posty jak Twoj....
            • vi_san Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 17:39
              Teraz piszesz, że pies biegł w wasza stronę, gdzie indziej - że zawrócił i ośmielił się powąchać TWOJE święte dziecko... Weź to najpierw przemyśl, a potem pisz, bo ci się wersje nie zgadzają.
              Napisałam tez KILKAKROTNIE, że brak reakcji ze strony właścicielki psa był skandaliczny i niedopuszczalny. I to jest bezdyskusyjne. Natomiast fakt, że TY nie nauczyłas swojego dziecięcia, że do obcych psów się nie lezie - to już tylko i wyłącznie twoja "zasługa" i nikogo innego.
              • puza_666 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 20:01
                Jakbys czytala ze zrozumieniem i uwaga to bys zauwazyla ze wszędzie pisze to samo, nigdzie nie napisałam ze pies zawrocil, natomiast napisałam jasno i wyraźnie ze jak zawolalam do dziecka żeby było ostrozne to dziecko stanelo a ja sekundę później chwyciłam je na rece, pies nadal biegl w nasza strone a potem zaczal nas obwachiwac. Dziecko doskonale wie ze do obcych posow się nie podchodzi a trudno mieć szklana kule i przewidywać ze za chwile zza krzakow wyleci pies bez smyczy i kagańca. Widac ze na sile doszukujesz się "niescislosci" tylko po to żeby ratować swoja zalosna argumentacje z poooopy wziata w stylu "nie dopilnowlalm dziecka". W takim razie idąc za Twoja logika nie dopilnowanie dziecka będzie rowne każdorazowemu wypuszczeniu dziecka z wozka, bo jedyny sposób żeby było upilnowane to ma siedzieć przypięte w wózku przez caly spacer i co to w ogole za fanaberie żeby dziecko moglo pobiegać pare metrow przed wozkiem..... bo przecież teren należy do pieskow i one sa ważniejsze.
                • vi_san Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 20:40
                  Nigdzie nie napisałam, że pieski sa ważniejsze. To po pierwsze. Nie wątpię, że dla ciebie twoje dziecko jest ważniejsze niż reszta świata, ale, uwierz, nie dla reszty świata. Dla mnie mój pies jest ważniejszy niż twoje dziecko i już. Tak samo, jak o niebo ważniejsze byłoby moje dziecko gdybym je miała. Bo jest MOJE i już. Twojego dziecka nie znam i nie chcę znać, psa znam i jest moim domownikiem od lat. Logiczne?
                  A terazz twoich wpisów, cytaciki: "jest laczka i sciezka. Nagle zza krzakow..." - to co, zakrzaczona łączka? Z wąską ścieżką? Bo później występuje "alejka" [co nasuwa myśl raczej o opuszczonych działkach niż łączce] i to jednak nie to samo, co ścieżka... I dalej, z różnych postów: "Mloda uwielbia zwierzaki wiec do niego leci i chce sie z nim bawic." - po czym w jakiś czas później "Córka szła kilka metrów przed mną ścieżka, pies nagle wyleciał zza krzaków bez smyczy i kagańca", a następnie "Dziecko doskonale wie ze do obcych posow się nie podchodzi"... Mam sprawdzać dalej twoją "logikę" i trzymanie się faktów, które jakoś ci się rozjeżdżają? O, na przykład: "pies radosnie biegl dalej na nas" [czyli inaczej mówiąc, po prostu nie zwracał uwagi i zajmował się swoimi psimi sprawami], a w innym miejscu "jak wzielam dziecko na rece to sie przy nas zatrzymal i zaczal obwachiwac.". Czyli biegł w waszą stronę, równocześnie stojąc i obwąchując?
                  I, po raz kolejny napiszę, nie uważam, że właścicielka psa zachowała się czy postąpiła dobrze, mądrze czy zgodnie z zasadami współżycia społecznego. Bo nie. Ale przemyśl ty swoją historię, zanim zaczniesz głupoty pisać, ok? Pierw piszesz, że córka podleciała do psa, bo lubi zwiewrzaki, potem, że stanęła, jak wrzasnęłaś, a potem, że jest nauczona do obcych zwierząt nie podchodzić. Dwulatka. Czy ty może masz trojaczki i każde inaczej się zachowało?
                  • puza_666 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 30.05.13, 09:06
                    Szukasz na sile "niescislosci" i miotasz się. zenujace, ze tez chce Ci się to robic smile
                    • vi_san Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 30.05.13, 12:38
                      Czyli coś pokręciłam i to nie były cytaty z TWOICH wpisów? No to bardzo uniżenie łaskawą panią błagam o wybaczenie...
                      Po pierwsze: nie szukam nic na siłę, brak logiki i trzymania się faktów w twojej "historii" bije po oczach, nie trzeba szukać. Po drugie: nie miotam się, to raczej ty się ciskasz, do każdego, kto śmie nie przyklaskiwać twoim błędom [zarówno "naginaniu faktów, jak nieupilnowaniu córy czy wreszcie obluzganiu właścicielki psa], a po trzecie: jakoś nie ustosunkowałaś się do niczego co ja napisałam, czyli ani nie doprecyzowałaś łączki z krzakami zza których znienacka pies wyskoczył, ani do psa który pierw biegł przed siebie, potem biegł do was a potem stał i wąchał, ani do trzech różnych zachowań twojego dziecka...
                      • kroofka84 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 30.05.13, 12:45
                        vi_san, szkoda koksu na rozmowę smile Widać (nawet po tym wątku), że pani szuka powodu do konfliktu i chętnie wchodzi w utarczki słowne. Tylko brak jej nieco argumentów - głównym jest jej strach - choć wydaje jej się, że chodzi o złość, spowodowaną naruszeniem jej domniemanych praw.

                        Już nie będę komentowała, że do dwulatki (ha!ha!) mówiła o psie "bez smyczy i kagańca". Moja czterolatka chyba nie wie, co to kaganiec, choć psa mamy (i kaganiec też, ale nie używamy, bo nie ma potrzeby - nie mieszkamy w mieście)... A dwulatka osoby, która nie ma psa z pewnością zrozumiała tę wypowiedź smile Chyba, że wcześniej czytały książeczkę z obrazkami, np. pod tytułem "Pies - groźna bestia. Jak właściciel powinien ją okiełznać".
                        Wszystko powyższe dowidzi, że to autorka wątku pierwsza zaprezentowała postawę agresywną. Właścicielka psa tylko reagowała. Pewnie bez sensu, ale tego już tylko można się domyślać wink

                        • vi_san Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 30.05.13, 14:00
                          Ja cierpliwa jestem, i nie tracę złudzeń, że odpowie w końcu konkretnie, o co chodziło z chociażby tymi nieścisłościami, które na pierwszy rzut oka się pchają - które wypisałam jej wyraźnie z jej własnych wpisów. Zakrzaczona łąka z wąską ścieżką - alejką? Pies, który równocześnie idzie przed siebie, biegnie na nią i stoi? Jej dziecko, które równocześnie leci do obcego psa, stoi i nie podchodzi do obcych zwierząt? To ostatnie, prawdę mówiąc intryguje mnie najbardziej... W pierwszym, założycielskim poście pisze, że mała poleciała do psa, bo uwielbia zwierzalki. Potem zaś się oburza, bo to pies leciał do jej dzieciny, która spokojnie SZŁA kilka metrów przed nią. Pewnie jakby się kto uparł spokojnie przeczytac wszystkie jej wpisy - tych różnic byłoby znacznie więcej.
                          I, niezależnie od głupiej agresji założycielki wątku, włascicielka psa zachowała się niedopuszczalnie - widząc kogoś na drodze spaceru jej obowiązkiem było "zgwizdać" psa do nogi i zapiąć mu smycz lub przytrzymać za obrożę, tak, by owa autorka z dwulatką mogły przejść unikając kontaktu. Człowiek ma prawo bać się psów i nie musieć się z tego nikomu [nawet włascicielowi psa] tłumaczyć. O ile ta hhistoria wyglądała tak, jak została opisana...
                          • kroofka84 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 30.05.13, 15:18
                            vi_san napisała:

                            Człowiek ma prawo bać się ps
                            > ów i nie musieć się z tego nikomu [nawet włascicielowi psa] tłumaczyć.
                            Jasne, ale jak odzywa się normalnie (kulturalnie), to nikt się nie wykłóca. Z własnego doświadczenia wiem, że ludzie w 90% właśnie zachowują się jak autorka wątku. A dodanie do uprzejmej wypowiedzi tego "bo się boję" oczywiście nie jest obligatoryjne smile - jednak sprawia, że łatwiej o porozumienie, bo i motywy są jasne (własne odczucia, a nie chęć naprostowywania kogoś innego).


                            O ile ta
                            > hhistoria wyglądała tak, jak została opisana...
                            Wg mnie nie. Ale od początku piszę, że tego nie wiemy i nie mamy jak wyjaśnić. Jest jeszcze taka opcja, że właścicielka psa zwyczajnie nie widziała autorki wątku i jej dziecka (te krzaki, które raz były, a raz ich nie było) - to się zdarza i też nie jest powodem do robienia dzikiej awantury. Wydaje mi się, że jest możliwe, aby obserwować swojego psa, a nie dostrzec kogoś, kto idzie w innym kierunku, gdzieś za krzakami.
                            I po raz kolejny podkreślam - nie bronię właścicielki psa. Być może też była rąbnięta wink Ale zdecydowanie potępiam zachowanie autorki wątku.
        • sumire Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 14:56
          kiedy to sama prawda i nie ma co się rzucać. to działa w obie strony. dziecko też powinno wiedzieć, że do obcych psów podchodzić nie wolno. nie można oczekiwać, że cały świat będzie uważał na nas.
    • misterni Duży pies jest równie niebezpieczny w kagańcu 28.05.13, 22:48
      jak i bez. Zwłaszcza duży i łagodny, który chce się tylko pobawić.
      Dlaczego? Bo ugryźć bez powodu nie ugryzie, a jeśli ma kaganiec, może niechcący nim uderzyć w zabawie i zrobić krzywdę.
    • yenna_m Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 22:51
      zdefiniuj pojęcie "łączka"

      pytam, bo my np często wyprowadzamy psa het w pola (wręcz poza tereny miejskie, za rogatki) żeby mógł pobiegać

      nie jestem zwolennikiem ograniczania terenu dzieciom do placu zabaw
      ale uważam, że pewne trzymanie się pewnych niepisanych umów wypracowanych w danych społecznościach (dot, terenów rekreacyjnych przeznaczonych dla rodzin z dziećmi/dla młodzieży oraz dot. terenów, gdzie psiarze wyprowadzają swoje psy na wybieganie się - zatem każda z tych grup nawzajem szanuje godziwą przestrzeń rekreacyjną drugiej grupy) jest dla wszystkich stron ze wszech miar pożyteczne
      • vivaluna Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 28.05.13, 23:58
        Nawet na Polach Mokotowskich jest tzw. psia łączka. Matki z dziećmi raczej tam nie walą tabunami. Wszyscy wiedzą - tam biegają psy luzem i babek z piasku nie da się tam stawiać.
        • cersei8 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 00:20
          A jakie masz psy? Mieszkam przy Polach Mokotowskich, moze Was kiedys widzialam.

          vivaluna napisała:

          > Nawet na Polach Mokotowskich jest tzw. psia łączka. Matki z dziećmi raczej tam
          > nie walą tabunami. Wszyscy wiedzą - tam biegają psy luzem i babek z piasku nie
          > da się tam stawiać.
          • vivaluna Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 00:26
            Owczarka szetlandzkiego i szkockiego smile Czasami przychodzę tylko z jednym włochaczem a czasami też z borderem koleżanki.
            • cersei8 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 00:34
              To piekne i madre psy, marzy mi sie sheltie blue merle smile.
              Bedziemy sie z coreczkami rozgladac zeby podpatrzec zabawe smile.

              vivaluna napisała:

              > Owczarka szetlandzkiego i szkockiego smile Czasami przychodzę tylko z jednym włoch
              > aczem a czasami też z borderem koleżanki.
              • vivaluna Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 00:48
                Ja mam właśnie blue merle tylko " łaciatego". Ma kilka większych czarnych łat na grzbiecie zamiast kropeczek.
                Szetland to fajny pies - mały, pozbawiony agresji, szybko się uczy a więc łatwy w prowadzeniu. Idealny, aż się czasami dziwię że jest ich tak mało w Polsce.
                • cersei8 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 01:00
                  Musi byc cudny, zazdroszcze i pozdrowienia dla obu psiakow smile.
                  Kolezanka ma suczke tricolor.
                  Ja w sumie tez sie dziwie, tym bardziej, ze raczej dogaduja sie z dziecmi; lubia sie bawic.

                  vivaluna napisała:

                  > Ja mam właśnie blue merle tylko " łaciatego". Ma kilka większych czarnych łat n
                  > a grzbiecie zamiast kropeczek.
                  > Szetland to fajny pies - mały, pozbawiony agresji, szybko się uczy a więc łatwy
                  > w prowadzeniu. Idealny, aż się czasami dziwię że jest ich tak mało w Polsce.
            • majenkir Re: 29.05.13, 15:26
              vivaluna napisała:
              > Owczarka szetlandzkiego i szkockiego smile


              Mama z dzieckiem, znaczy sie? big_grinbig_grinbig_grin

              Piekne glowy, borzojkowe tongue_out.
              • vivaluna Re: 29.05.13, 16:04
                Tak, mamusia i dzieciątko smile
                Szkocki rzeczywiście nie ma wyraźnego stopu na kufie - jest w typie klasycznym czyli mrówkojad. Nawet oczka ma borzojkowe. Szetland ma bardzo wyraźny stop i główka taka bardziej w typie amerykańskim z silną, zaokrągloną kufą - wygląda jak mały borderek.
        • gazeta_mi_placi Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 08:30
          Mamuśki muszą mieć całe miasto dla siebie, więc nie byłabym tego pewna, że się i tam nie przyplączą ze swoimi pretensjami...
      • puza_666 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 07:57
        "Laczka" to teren inwestycyjny przylegający bezpośrednio do działki na której stoi dom w którym mieszkam, żadne obrzeza miasta, 50 metrów dalej jest ruchliwa ulica a do starego miasta w Krakowie jedzie się 10minut.
        I zgadzam się co do niepisanych zasad. Dlatego nie pozwalam dziecku podchodzić do nieznajomych ogromnych psów. A od właścicieli tychże psów mam prawo wymagać żeby trzymali pod kontrola swoje zwierzęta. musiało by mnie pomerdać żeby trzymać się z daleka od łączki bo pieski maja tam pierwszeństwo.
        • gazeta_mi_placi Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 08:25
          A ten pies nie był kontrolą? Podszedł do Ciebie i dziecka?
          • puza_666 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 08:31
            Nie, pies nie był pod kontrola gazeciu. Latal BEZ smyczy i BEZ kagańca. I co z tego ze niby wyglądał na przyjaznego, powiedziałam dziecku żeby się zbliżało, podniesionym głosem. Powiedział to DO dziecka, ale uraziło to właścicielkę która zaczęła mnie besztać. nie wiem jak jaśniej można to wytłumaczyć. I to NIE jest teren do wyprowadzania psów, są tam ścieżki, ludzie tam uprawiają jogging, w zimie jeżdżą na biegówkach. Nie będę siedzieć z dzieckiem zawsze na placu zabaw jak w getcie, czasem , chce sobie pospacerować.
            • gazeta_mi_placi Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 08:39
              Oficjalnych terenów do wyprowadzania psów jest w Krakowie bodaj 3 lub 4, ale są też (cóż trzeba sobie jakoś radzić) nieoficjalne tereny gdzie zbierają się "psiarze" i na ogół mieszkańcy (nawet ci nie posiadający psów) wiedzą które to są, jeśli nie lubią lub boją się zwierząt po prostu je omijają.
              Trzeba też zrozumieć szczutą na każdym kroku grupę społeczną (tzw. psiarzy), dla dzieci jest pełno różnych miejsc specjalnie nawet dostosowanych pod nie, psiarze niestety są coraz częściej i coraz bardziej wypychani z przestrzeni publicznej, nawet jeżeli to nie jest park czy osiedlowy skwerek, ale zaniedbana łączka.
              A przecież też płacą podatki, znaczna część z nich też ma dzieci, dają zarobić weterynarzom i producentom karmy, nierzadko zabierają zaniedbane zwierzęta ze schronisk.
              • oqoq74 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 08:47
                Zaniedbana łączka też do kogoś należy. U nas na taką łączkę wyprowadzano psy, wywożono jakieś stare graty. Nie pomagały tabliczki teren prywatny. Bo przecież mnie wolno, ja mam psa. Od lat chodzę na tę łączkę. Dopiero postawienie płotu zmieniło sytuację. Ale i tak pojawiły się głosy oburzonych, że ogrodzono taki ładny teren i nie ma gdzie teraz wychodzić z psami, a co więcej trzeba po nich sprzątać.
                • gazeta_mi_placi Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 09:01
                  Myślisz, że gdyby psiarze mieli wybieg dla psów gdzie mogliby legalnie i bezpiecznie wybiegać zwierzęta to by musieli kombinować z łączkami i użerać się z przewrażliwionymi mamuśkami?
                  Miasto ma właścicieli psów gdzieś, a potem ma pretensje, że psiarze na własną rękę gdzieś te psy wyprowadzają.
                  Porobić wybiegi dla psów albo nie dziwić się, że psy są wyprowadzane na łączki.
                  • oqoq74 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 09:06
                    To zamiast nie szanować czyjejś własności, złóz w tej sprawie projekt uchwały, zbierz podpisy, albo wymagaj tego od swoich radnych. Ale łatwiej wypisywać farmazony na forum, jak to psiarze mają źle.
                    • gazeta_mi_placi Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 09:25
                      To można zrobić i co z tego jak jeden idiota już po zatwierdzeniu planu i budowaniu ogrodzenia pod wybieg dojdzie do wniosku (przykład z Krakowa), że "zabytkowy park to nie kuweta dla psów" i pozostali odpowiedzialni za to urzędnicy przychylają się do tego wniosku i w efekcie (mimo wcześniejszych obietnic i planów) ogrodzenie zostaje rozebrane i wszystkie wcześniejsze niezbędne zgody cofnięte? Kretynów, którym wszystko przeszkadza jak widzisz nie brakuje. Co mają zrobić psiarze? Wykupić park na własność? Też by były pretensje i protesty, że "tu dzieci chcą się bawić" albo "park to nie kuweta dla psów". Dodam tylko, że wybieg dla psów miał zajmować tylko 1/3 tamtejszego parku. Zatem "większa połowa" byłaby spokojnie dla reszty.
                      • oqoq74 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 09:29
                        To trzeba było walczyć dalej, znaleźć inne miejsce. Jedna inicjatywa to za mało. W wiekszości miast psiarze narzekają, ale nic nie robią poza tym.
                        • gazeta_mi_placi Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 14:45
                          Owszem, ale zanim miasto znajdzie teren, urzędnicy wydadzą odpowiednie pozwolenia (wszystko to trwa) to psy w między czasie muszą gdzieś wychodzić.
                          Pierwszy wybieg dla psów (piszę o Krakowie) powstał ledwie kilka lat temu, kolejny miał powstać i wszystko było już gotowe, ale komuś się nie spodobało.
                          Co mają zrobić właściciele psów zanim kolejny wybieg w ich okolicy nie powstanie? Wywieźć swoje psy za miasto i przywiązać do drzewa, powiesić na drucie, wziąć do worka i puścić na Wisłę aby nie przeszkadzały niektórym przewrażliwionym Pańciom?
                          • oqoq74 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 15:03
                            Stosować się do przepisów. Po to je ktoś wymyślił.
                            • gazeta_mi_placi Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 15:05
                              Niektóre gminu dopuszczają spuszczanie psów ze smyczy w mało uczęszczanych miejscach, a łączka to nie centrum miasta, deptak ani nie plac zabaw.
                              • oqoq74 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 15:11
                                Jednocześnie zaznaczając, że w takiej sytuacji pies ma być w kagańcu. Dodatkowo zwykle w uchwale napisane jest, że dopuszczalne jest to tylko, gdy właściciel potrafi zapanować nad psem.
                                • gazeta_mi_placi Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 15:22
                                  Nieżyciowe przepisy (np. york w kagańcu) nieżyciowymi przepisami, a życie życiem.
                                  Można się awanturować i dzwonić po straż miejską, która najczęściej albo oleje zgłoszenie albo przyjedzie po 45 minutach gdy właściciel z psem już dawno w swoim domu, można histeryzować na widok latającego luzem yorka (lub psa wielkości yorka), można wdawać się w awantury i wyzwiska z właścicielami psów, ale po co? Jeżeli pies nie jest zainteresowany dzieckiem i nie sprawia wrażenia agresywnego to po co?
                                  A Wy wszystkie takie super przepisowe w życiu jesteście?
                                  Nianie i Panie sprzątające wynajmujecie w oparciu o legalną umowę, nigdy nawet o 10 km nie przekraczacie prędkości samochodem, zawsze zostawiacie równo 1,5 metra (lub więcej) parkując samochód w mieście? Do Urzędu Skarbowego zgłaszacie każdy, nawet minimalny przychód z Allegro? Donaszacie do US na znajomego, przyjaciela lub siostrę o których wiecie, że sobie dorabiają na czarno?
                                  • oqoq74 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 15:30
                                    Przyjmij do wiadomości, że pies może być zagrożeniem, tak dla dzieci jak i dorosłych. Jak decydujesz się mieć psa, to musisz być świadomy ograniczeń i obowiązków jakie to za sobą niesie.
                                  • puza_666 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 15:56
                                    Dobrze gazeciu smile A wiec teraz zastosuje sie do Twojej rady, jezeli bede chodzic z malym dzieckiem i zobacze ze w moja strone leci wielki pies bez smyczy i bez kaganca to absolutnie nie zraeaguje. "Bo smycz i kaganiec to taki niezywy przepis" .Nie przestrzege dziecka, nie wezme na rece, niech sobie stoi na tej alejce, niech sobie piesek dziecko staranuje przez przypadek bo przeciez biegnie i sie cieszy i " nie wykazuje nami zaintersowania". No bo przeciez moja reakcja polegajaca na tym ze przestrzeglam dziecko i wzielam je na rece byla karygodna! To alejka pieska, ja nie mam prawa tam byc, a jak piesek na mnie przypadkiem wpadnie to moja wina bo stanelam na jego drodze smile A jezeli nie daj Boze wymsknie mi sie slowko ostrzezenia w strone dziecka, to pokornie spuszcze glowe jezeli wlascicielka owego pieska zechce mnie zbesztac. Tak ma byc?
                                    Bo jezeli to jets Twoje wyobrazenie swiata to wspolczuje gleboko i radze zmienic psychiatre bo paranoja sie poglebia.
              • puza_666 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 09:01
                Gazeciu, wybacz ale argumenty Ci się skończyły, radziłabym zmienić dietetyka bo waga się niepokojąco waha. A jak mi się spodoba to zbluzgam kolejna psiare z nieupilnowanym psem jak mnie wyskoczy. A w ramach panowania nad sobą kupie sobie pieprz w spreju i w ogóle nie będę musiała się odzywać następnym razem tongue_out
                • gazeta_mi_placi Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 09:03
                  Nie mam dietetyka, a waga jest jaka jest, jak naczytam się irytujących głupot na E-mamie to muszę zjeść coś solidnego.
                • cersei8 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 10:04
                  Ale sama napisalas, ze pies wyskoczyl zza krzakow, a nie na Ciebie.
                  Jedyna osoba podbiegajaca do kogokolwiek byla Twoja corka biegnaca do psa.
                  Pies biegal szczesliwy i pewnie potraktowal was jak element krajobrazu...
                  Wlascicielka niepotrzebnie sie odzywala, ja bym zignorowala slowa, ktore nie bylyby bezposrednio do mnie.

                  A z tym gazem pieprzowym to tez uwazaj bo jak wyskoczysz z nim na niewinnego pieska, ktorego jedyna wina jest to, ze podbiegalo Twoje dziecko, to wlascicielce tez moga puscic nerwy. Moje by na pewno puscily...

                  Mam dzieci niewiele starszej od Twojej corki, ale one na widok psa wracaja do mnie, tak sa nauczone.

                  puza_666 napisała:

                  > Gazeciu, wybacz ale argumenty Ci się skończyły, radziłabym zmienić dietetyka bo
                  > waga się niepokojąco waha. A jak mi się spodoba to zbluzgam kolejna psiare z n
                  > ieupilnowanym psem jak mnie wyskoczy. A w ramach panowania nad sobą kupie sobie
                  > pieprz w spreju i w ogóle nie będę musiała się odzywać następnym razem tongue_out
                  • puza_666 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 10:11
                    Z ta roznica ze moje biegnace dziecko zatrzymalo sie w miejscu w moemncie kiedy je ostrzeglam a pies radosnie biegl dalej na nas, wlasciecielka nie reagowala, wiec po prostu chwycilam dzieciaka na rece.

                    Myslisz ze mam az taka paranoje zeby kupowac gaz pieprzowy i czaic sie w krzakach na psy bez smyczy, no wez, to ironia byla......
                    • kroofka84 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 10:16
                      puza_666 napisała:

                      no wez, to ironia byla......

                      "ironia - kpina, złośliwość lub szyderstwo ukryte pod pozornym żartem lub wypowiedzią aprobującą" (sjp.pl)

                      Możesz wytłumaczyć na czym polega ironia w Twojej wypowiedzi o gazu pieprzowym? Chętnie przeczytam smile
                      • panidemonka Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 10:19
                        Ironia i wypowiedź o gazie pieprzowym?
                        To tzw. odwracanie, tym razem psa ogonem.
                        Jasne, ironia...
                    • cersei8 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 10:43
                      Pies biegl przed siebie, nie na was. To roznica.
                      Zastanow sie i odpowiedz sama sobie czy chocby sie na was spojrzal zanim zaczela sie klotnia?

                      Nie chwytam ironii w tym zakresie. Mialam rottweilera, owczarka niemieckiego i yorka i teksty oraz sytuacje jakie w zwiazku z tym przezylam (glownie od mamusiek) sprawiaja, ze nic mnie nie zdziwi.
                      Juz nie wiem co gorsze czy spazmy na widok psa duzego (w kagancu i na smyczy) czy awantura, ze jej dziecko chceeeee pobawic sie z pieskiem, a to czego chce sam pies i wlasciciel psa sie nie liczy...

                      puza_666 napisała:

                      > Z ta roznica ze moje biegnace dziecko zatrzymalo sie w miejscu w moemncie kiedy
                      > je ostrzeglam a pies radosnie biegl dalej na nas, wlasciecielka nie reagowala,
                      > wiec po prostu chwycilam dzieciaka na rece.
                      >
                      > Myslisz ze mam az taka paranoje zeby kupowac gaz pieprzowy i czaic sie w krzaka
                      > ch na psy bez smyczy, no wez, to ironia byla......
                      • puza_666 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 11:14
                        A ja w ogole nie kumam co ty piszesz. Pies wybiegl zza krzakow na waskiej sciezce prosto na nas, dziecko bieglo w strone psa bo po prostu bieglo truchcikiem. Ostrzeglam dziecko. Dziecko sie zatrzymalo i stanelo. Pies biegl nadal. Bez kaganca i bez smyczy. Wlascicielka to widzi. Nie reaguje.
                        Po czym wlascicielka beszta mnie ze ostrzeglam wlasne dziecko.Kumasz sekwencje zdarzen? Czy za trudne? Do baby sie ani slowem odezwalam zanim na mnie nie wyskoczyla.
                        • cersei8 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 11:25
                          Ale na co wlascicielka miala reagowac? Pies biegl przed siebie, chcial was wyminac i biec dalej i pewnie gdyby nie klotnia tak by wlasnie bylo.
                          Czy ten pies do was podbiegal, zblizal sie w ogole? Czy po prostu biegl wpatrzony w punkt przed soba, zadowolony, ze wreszcie porzadny spacer ma.

                          Ja na miejscu wlascicielki nie odzywalabym sie, szkoda czasu i sil.

                          puza_666 napisała:

                          > A ja w ogole nie kumam co ty piszesz. Pies wybiegl zza krzakow na waskiej sciez
                          > ce prosto na nas, dziecko bieglo w strone psa bo po prostu bieglo truchcikiem.
                          > Ostrzeglam dziecko. Dziecko sie zatrzymalo i stanelo. Pies biegl nadal. Bez kag
                          > anca i bez smyczy. Wlascicielka to widzi. Nie reaguje.
                          > Po czym wlascicielka beszta mnie ze ostrzeglam wlasne dziecko.Kumasz sekwencje
                          > zdarzen? Czy za trudne? Do baby sie ani slowem odezwalam zanim na mnie nie wysk
                          > oczyla.
                          • puza_666 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 11:51
                            Witki opadaja.
                            Czyli jak w strone mojego dziecka na waskiej sciezce biegnie wielki pies bez smyczy i kaganca to mam zakladac ze na 100% zignoruje dzieciaka i pobiegnie sobie dalej?? A skad mam wiedziec ze nie przewroci mi dziecka z tej radosci ze porzadny spacer ma i moze sobie pobiegac. Myslisz czasem racjonalnie?
                            Ja uwazam zeby mi dzieciak nie zaczepial psow, w pierwszym odruchu dalej biegla do psa(no cizeko wymagac czegos inngeo od dwulatka), ale na moje ostrzezenie stanela. A basztyl wyskoczyl na mnie ze ja ostrzeglam wlasne dziecko. No kaman? Serio uwazasz ze to ja sie zachowlam nie halo. Gdyby wlascicielka psow sie nie odezwla do mnie to po prostu poszla by sobie z biegajacym pimpusiem w swoja strone, a ja w swoja? Jakim prawem babsko beszta mnie ze ostrzelam wlasne dziecko i zwracalm sie do wlasnego dziecka?
                            Zreszta juz pislam ze nieco sie doksztalcilam z przepsow i w Krakowie w tym iejscu pies powinin byc co najmniej w kagancu, wiec powtorze to raz jeszcze - potraktowlalm ja zbyt lagodnie.
                            • cersei8 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 11:56
                              Pies majacy zalozony kaganiec tez moglby przewrocic Twoje dziecko z radosci, ze ma wreszcie porzadny spacer...
                              • gazeta_mi_placi Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 14:59
                                A ja jestem jakaś dziwna, często mijam psy, także idące bez smyczy i żaden nie jest zainteresowany moją osobą ani nie rzuca się z radości na mnie. Jestem traktowana jak powietrze.
                                Jakieś dziwne psy mieszkają w mojej okolicy, nie reagują na przechodniów....
                            • 5kocur Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 31.05.13, 09:46
                              puza, po co tłumaczysz tym głupim psiarom. One i tak tego nie rozumieją, nie widzisz?
                              Następnym razem po prostu czekajcie z dzieckiem. Jak psiór nie pogryzie (nie przewróci) to Ok. A jak pogryzie (przewróci) to wtedy "możesz" op....ć psiarę. Kumasz? To wiesz, zgodnie z logiką durnych właścicielek psów.

                              Szkoda Twoich nerwów na to .
                              A tak ode mnie: Jak byłbym na Twoim miejscu też op...ł bym debilkę i nasłał na nią straż miejską. Dobrze zrobiłaś wink
                  • panidemonka Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 10:16
                    Mnie by nie puściły, bo psa w takich łatwo dostępnych miejscach trzymam przy nodze, za to bez kagańca, bo mam do tego prawo. Kiedy widzę dziecko zmierzające w moim i mojego psa, to zmieniam kierunek.
                    Za to rodzice często mają niechęć do pilnowania własnych dzieci. Dzieci powinny być nauczone, że do nieznanych psów nie podchodzi się zbyt blisko. Moje dzieci wychowały się przy psach, ale obce psy podziwiały z daleka.
                    Jeśli ktoś ma problem z utrzymaniem nerwów na wodzy, to niech weźmie coś na uspokojenie, bo taką "wybuchową kulturę" może dziecku przekazać i to dopiero będzie problem.
            • vi_san Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 11:23
              No i znów nie odpowiedziałaś na pytanie. Czy ten pies w jakikolwiek sposób zareagował na ciebie i twoje dziecię? Czy tylko szedł bez smyczy i kagańca? Bo w pierwszym poście pisałaś, że to TWOJA córka zaczepiła psa pierwsza, bo rozkoszniutko uwielbia psy więc poleciała do niego z wrzaskiem... Mój pies też często lata bez smyczy i kagańca. I jak kogoś widzę to biorę go na smycz. Ale też do furii doprowadzają mnie słodkie dzieciątka, które lezą do obcego zwierzaka, a mamunia jedyne zło jakie dostrzega, to że pies może dać krok w stronę jej "aniołeczka", a nie zauważa, że to jej rozpuszczony aniołeczek lezie do psa.
              • puza_666 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 11:42
                jakbys czytala moje posty to bys sie dowiedziala ze dziecko bieglo sciezka w moemncie kiedy wybiegl pies i nie bieglo z wrzaskiem. Z wrzaskiem to moze eTwoje dzieci biegaja ale ja nie mam w domu dzikusa. Krzyknelam zeby corke ostrzec, zatrzymala sie i ja chwycilam ja na rece bo pies ciagle biegl w nasza strone. Prosciej sie nie da....
                • cersei8 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 11:50
                  Ok, ale czy pies zareagowal w jakikolwiek sposob na wasza obecnosc, spojrzal chociaz?
                  Bo ja podejrzewam, ze po prostu biegl przed siebie, a Ty i Twoja corka interesowalyscie go mniej niz krzaczki przy sciezce...
                  • puza_666 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 11:56
                    Tak, ewidentnie byl zainteresowany, jetsem w stanie to rozpoznac. Zreszta jak wzielam dziecko na rece to sie przy nas zatrzymal i zaczal obwachiwac.
                    Nawet jezeli by biegl przed siebie to co z tego?? Nie wiem kiedy zmieni zdanie i nei zechce sie nagle "pobawic"
                    • gazeta_mi_placi Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 15:03
                      Uważaj też na spacerowiczów idących w Twoją stronę, nigdy nie wiadomo który z nich wyciągnie niespodziewanie w Twoim kierunku nóż, a jak jesteś ładna to kto wie, może inne "narzędzie".
                      Najlepiej gdy widzisz spacerowicza idącego w Twoim kierunku schowaj się za drzewo.
                      Ani chybi ma niecny cel skoro idzie akurat w Twoim kierunku, a nie w przeciwną stronę.
                  • franczii Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 12:08
                    No i dlatego autorka zwrocila sie do corki a nie do wlascicielki, na co nieprzyjemnie zareagowala wlascicielka.
        • kroofka84 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 10:02
          puza_666 napisała:

          >A od właścicieli tychże psów mam prawo wymagać
          Prawo "wymagać" to masz... od siebie big_grin Tylko i wyłącznie tongue_out Ja bym na Twoim miejscu zaczęła wymagać od siebie więcej tolerancji i zdrowego rozsądku. Byłoby z korzyścią dla Twojej rodziny i otoczenia smile
    • yoko0202 nie ma jednolitych przepisów 29.05.13, 00:18
      np. w regulaminie utrzymania czystości i porządku w mst Warszawie wymienionych jest bodajże 11 ras niebezpiecznych, i do tego info: "Pies agresywny to również taki, którego zachowanie możemy ocenić jako zagrażające innym."

      jak dla mnie, wszystkie czworonogi powinny być i w kagańcach i na smyczy.
      no ale dopóki będzie tak, jak u mnie na osiedlu, gdzie większość praktycznie lata luzem, to np. mój będzie wyłącznie na smyczy ale bez kagańca, po prostu po to, żeby mógł się bronić - ostatnio babce zerwał się ze smyczy wielki wyżeł i leciał prosto na nas, piana z pyska dosłownie, mój co prawda większy, ale gdyby się złapali to byłaby jatka. Ostatecznie wyżeł kilka metrów od nas po prostu wymiękł, wystraszył się i wycofał bez konfrontacji się obyło, natomiast dwukrotnie mój pies był atakowany przez inne 'łagodne' latające luzem pieski, które kochają wszystkich ludzi, motylki i w ogóle cały świat - gdyby miał kaganiec to byłoby bardzo ciężko.

      nie cierpię po prostu opiekunów psów latających luzem (tzn. pies lata luzem, a nie opiekunsmile, którzy twardo twierdzą, że to łagodny piesio przecież, w życiu nikomu nic nie zrobił, zero wyobraźni kompletnie, jak mój musi się wylatać to go transportuję na jakieś puste łąki, gdzie nikogo nie ma, i wtedy sobie lata. A już jak widzę pit bulla czy innego kanaryjskiego na smyczce grubości nitki i bez kagańca, to mnie normalnie aż trzęsie.
      • cersei8 Re: nie ma jednolitych przepisów 29.05.13, 00:26
        Wszystkie to niekoniecznie. Kaganiec dla yorka? smile
        Ale generalnie to masz racje z tymi psami bez kaganca.
        Kiedy mialam psy duzych ras zawsze wychodzilam z nimi w kagancu i na smyczy, natomiast raz zdarzylo mi sie, ze sciagalam mojemu psu kaganiec w panice, kiedy pewien pan po prostu poszczul swojego psiaka na mojego.
        Potem obaj omijali nas z daleka...
      • vivaluna Re: nie ma jednolitych przepisów 29.05.13, 00:33
        Dla mnie to by całkowicie wystarczył psi savoir vivre. Czyli - pytamy się drugiego posiadacza psa czy psy mogą się przywitać, pobawić itp. a nie puszczamy psa i niech się dzieje wola nieba.
        Mojego psa pogryzł amstaff. Zazwyczaj był na smyczy i w kagańcu. Tego dnia był bez kagańca i zerwał się ze smyczy. Jeśli by był socjalny i właściciel go szkolił to pies nie podbiegł by do mojego. Zdziczałe bydle zawsze na smyczy, zawsze w kagańcu zareagowało jak zareagowało czyli na zasadzie psa, który zerwał się z łańcucha.
        • cersei8 Re: nie ma jednolitych przepisów 29.05.13, 00:47
          Masz racje, tylko czasem wlasciciel mowi, ze ok, pies poczatkowo okazuje pokojowe zamiary i nagle zmiana...
          Mam nadzieje, ze nic bardzo powaznego sie nie stalo w wyniku pogryzienia?
          Na mojego psa wlasnie amstaffa poszczul jego pan, tylko ze ja wtedy mialam rottweilera - naprawde wyjatkowo duzego, (ale tez wyjatkowego ciapaka smile, wdrapujacego sie na kolana, gdy mu szczeniaki dokuczaly smile) - ledwie zdazylam mu zdjac kaganiec i cos krzyknac. Na szczescie zalapal, ze stawka jest pewnie jego zycie, choc moze myslal, ze to mnie broni i dosyc powaznie pogryzl tamtego.
          Omijali nas potem szerokim lukiem.
          • vivaluna Re: nie ma jednolitych przepisów 29.05.13, 00:55
            Tak masz rację dlatego ja staram się ocenić co z tego będzie. Jeśli widze spinkę w postawie to dziękuję i idę dalej. Jednak rzadko się zdarza, że ktoś się wogóle pyta...W parku mi to mało przeszkadza bo psy są na obcym terenie i tak nie podskakują ale na osiedlu zachowują się zupełnie inaczej.
            Nic poważnego się nie stało bo wpadłam w taką furię, że myślałam że zabiję tego psa. Mój pies wogóle się nie bronił bo to ciapa i nie umie gryźć żywych stworzeńwink Zmienił mu się tylko nieco charakter po tym zajściu i nauczył się warczeć na psy, kiedyś tego nie robił.
            • cersei8 Re: nie ma jednolitych przepisów 29.05.13, 01:05
              Moze lepiej, ze sie nie bronil, tamten odczytal to pewnie jako poddanie sie, a z amstaffem ani sheltie ani collie nie ma szans.
              A z furia to Cie rozumiem i w stosunku do psa i wlasciciela
              • yoko0202 Re: nie ma jednolitych przepisów 29.05.13, 10:09
                cersei8 napisał(a):

                > A z furia to Cie rozumiem i w stosunku do psa i wlasciciela

                ja, spokojny człek, w furię wpadam prawie codziennie, no dosłownie czasami nie wiem którędy mam iść z moim kudłaczem, bo z każdej strony gdzie nie spojrzę luzem latają wcale niemałe psy, a ich opiekunowie kontemplują pączki na krzaczkach gdzieś 100 m dalej.

                po tych kilku atakach w przeszłości, mój po prostu nie cierpi większości innych dużych psów, niektórych mniejszych też - i nie jest to już na dzień dzisiejszy kwestia do wytresowania czy opanowania, na niektóre warczy już z daleka albo wręcz zaczyna się rzucać na smyczy, zwykle udaje mi się odwrócić jego uwagę i trochę spięty idzie dalej - natomiast jak mi śmiga luzem w odległości 20m od nas collie, + 2 goldeny, + taki pręgowany wredny mieszaniec, to mój dostaje małpiego rozumu, a ja się kręcę jak goooowno po przeręblu, bo nie wiem którędy się wycofać do neutralnej trasy.

                ludzie kompletnie nie mają wyobraźni po prostu, jak dla mnie, na terenach zamieszkanych prowadzanie jakiegokolwiek psa bez smyczy (i kagańca, w przypadku większych psów, wszystkich bez wyjątku), jest po prostu karygodne. tym bardziej, że na wiele psów będących na smyczy, inny pies latający luzem działa jak płachta na byka - no ale o tym nikt nie myśli, bo ich piesek musi się wybiegać.
      • gazeta_mi_placi Re: nie ma jednolitych przepisów 29.05.13, 08:29
        >jak mój musi się wylatać to go transportuję na jakieś puste łąki

        Ale autora wątku właśnie była ze swoim bachorem na owych pustych łąkach, pies nie był w parku ani na placu zabaw czy centrum miasta, ale właśnie na takiej łące.
        Ale widocznie mamusiom z bachorami wszystko przeszkadza, wszystko musi być pod nie i ich potomstwo, broń Boże żeby ktoś spoza grupy "matka z dzieckiem" miał jakiś mały kawałek części miasta dla siebie, nawet jeżeli to opuszczona łąka.
    • nellyssima Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 08:49
      Przede wszystkim naucz swoje dziecko, ze nie podbiega się do ńieznajomych psów ani sie ich nie dotyka. I nie pisze tego złośliwie, tylko w trosce o bezpieczeństwo dzieci. Niezaczepiane psy z reguly nie są agresywne.
    • puza_666 Przepisy w Krakowie 29.05.13, 11:05
      Dokopalam sie do przepisow obowiazujacych na terenie Karkowa:

      www.bip.krakow.pl/_inc/rada/uchwaly/show_pdf.php?id=48932
      Albo smycz, albo kaganiec. W miejscach malo uczeszczanych conajmniej kaganiec.
      I prosze mi tu nie intepretowac przepisow na korzysc psiarzy ze psy zagrazajace otoczeniu to nie wszytskie psy i bla bla bla. Wielki 30kilowy pies, latajacy luzem bez posluchu to dla mnie pies zagrazajacy otczeniu i nawet nie mowie tu o dziecku.

      A jakby ktos mial watpliwosci moje dziecko w momenci osttrzezenia stanelo w miejscu i nie bieglo w strone psa. Ono posluchalo i nie lecialo jak szalone w odroznieniu od pimpusia, ktory tylko "chcial sie pobawic"

      Nie ma to jak ematka, zawsze sie czlowiek doksztalci.

      • kroofka84 Re: Przepisy w Krakowie 29.05.13, 11:07
        puza_666 napisała:


        >
        > Nie ma to jak ematka, zawsze sie czlowiek doksztalci.

        Fakt, np. nauczy się, co znaczy słowo "ironia" wink
        >
        • puza_666 Re: Przepisy w Krakowie 29.05.13, 11:09
          argumenciki sie skonczyly? smile
          • kroofka84 Re: Przepisy w Krakowie 29.05.13, 11:51
            puza_666 napisała:

            > argumenciki sie skonczyly? smile
            Powtarzasz się smile
            • puza_666 Re: Przepisy w Krakowie 29.05.13, 11:58
              nawzajem, zreszta juz wiem co mam wiedziec.
              smile
              • kroofka84 Re: Przepisy w Krakowie 29.05.13, 12:04
                puza_666 napisała:

                > nawzajem, zreszta juz wiem co mam wiedziec.
                > smile

                nawzajem big_grin big_grin big_grin widać, że niewiele wiesz - i nie musisz się chwalić, że nawet nie wiesz, co wiedzieć tongue_out
                • puza_666 Re: Przepisy w Krakowie 29.05.13, 13:15
                  dziecinada smile tyle powiem, zal mi Ciebie, ja juz na szczescie wiem ze moge dzwonic gdzie trzeba jak napotkam bezczelnego "psiarza"
                  • kroofka84 Re: Przepisy w Krakowie 29.05.13, 13:20
                    puza_666 napisała:

                    > dziecinada smile tyle powiem, zal mi Ciebie, ja juz na szczescie wiem ze moge dzwo
                    > nic gdzie trzeba jak napotkam bezczelnego "psiarza"

                    Dziecinada smile Wreszcie coś rozsądnego padło spod Twojej klawiatury tongue_out
                    Mnie to nawet Ciebie nie żal, bo mam jakie takie pojęcie, skąd się biorą takie wybryki natury - współczuję po prostu. Twojej córeczce bardziej... sad Choć może wyrośnie z niej rozsądna panienka, która rozprawi się z taką postawą w swojej rodzinie wink Tego jej życzę smile
                  • vivaluna Re: Przepisy w Krakowie 29.05.13, 13:41
                    Ale zadzwonisz i co? Psiarza już dawno nie będzie jak przyjedzie straż czy policja. Ja na straż miejską jak amstaff pogryzł mojego psa czekałam godzinę no i wiedziałam gdzie mieszka delikwent oraz byli świadkowie pogryzienia.
                    Wątpię aby służby pofatygowały się na miejsce gdy zgłosisz, że widziałaś psa biegającego luzem, który na dodatek nic ci nie zrobił i nie masz na to dowodów na to że pies był luzem i bez kagańca. Szkoda energii. Gdyby służby reagowały na takie wezwania to nie wiedzieliby w co ręce włożyć...
                    • puza_666 Re: Przepisy w Krakowie 29.05.13, 14:24
                      No widzisz! I tutaj jest ze tak powiem "pies pogrzebany". Bo dzwonienie na straz miejska jest bez sensu, starch o bezpieczenstwo wlasnego dziecka jest odbierany jako przejaw bycia wrazliwa mamuska co to psow nienawidzi.
                      A w przypadku nawet potencjalengo zgrozenia bezpieczenstwa mojego dziecka przestaje sie certolic i tyle. Jezli baba wyskakuje na mnie pierwsza i za przeproposzeniem wtraca sie do mojej rozmowy z dzieckiem ktore nawet nie dotknelo jej pimpusia, to sory, noz mi sie w kieszani otwiera....dlatego pytalam. czy wszytskie psy w kagancach czy niektore, ale juz doczytalam, wiem co chcialam wiedziec plus jeszcze kilka ekstra kwiatkow o mentalnosci fanatycznych psiarzy typu ktorzy twierdza ze piesek sobie biegl a ja w ogole niepotrzebnie robilam halo i ostrzegalam dziecko, bo piesek NA PEWNO nie byl nami ziantersowany tylko biegl sobie przed siebie...
                      • 5kocur Re: Przepisy w Krakowie 31.05.13, 09:49
                        puza_666 napisała:

                        > A w przypadku nawet potencjalengo zgrozenia bezpieczenstwa mojego dziecka przes
                        > taje sie certolic i tyle. Jezli baba wyskakuje na mnie pierwsza i za przepropos
                        > zeniem wtraca sie do mojej rozmowy z dzieckiem ktore nawet nie dotknelo jej pim
                        > pusia, to sory, noz mi sie w kieszani otwiera

                        I bardzo dobrze. Debilkę opie...ć należy. Dobrze zrobiłaś wink
    • mynia_pynia Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 11:44
      Mam psa - małego. Syna nie zostawiam samego z psem na dłużej niż mrugnięcie oka wink.
      Mój pies jest obliczalny ale parokrotnie tracił nad sobą kontrole przy dobrej zabawie, w pogoni za lecącą piłką potrafiłby stratować dziecko.
      Synowi nie pozwalam zbliżać się do innych psów, mówię, że tak nie wolno, że pieski nie lubią być przytulane, głaskane przez obcych. Syn ma czasami dziwne zachowania, np. głaszcze psa a za chwilę biegnie z drewnianym młotkiem i chce zrobić puk puk po głowie psu - pies nigdy nie oberwał młotkiem więc nawet się tym nie przejmuje, bo nie wie co go czeka i wolę żeby tak zostało.
      Nie pozwalam głaskać psa innym dzieciom czy też dorosłym, bo mój osobisty pies nie wie wtedy co ma zrobić.
    • bea.bea Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 14:43
      duże psy w kagańcach...a panowie z listy niebezpiecznych w kaftanach bezpieczeństwa....a co z dziećmi które gryzą częściej nż niejeden pies....a rozumieją gorzej niż niejeden pies... temat jak zawsze gorący...moje psy, a duży jest duży chodzą bez smyczy i bez kagańca, po lesie w którym też inne bezkagańcowe chodzą...
    • mama-tyma Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 14:47
      w moim mieście kaganiec jest obowiązkowy, pies musi iść na smyczy i w kagańcu, spuścić ze smyczy można tylko w miejscu mało uczęszczanym
    • majenkir Re: 29.05.13, 15:32
      puza_666 napisała:
      > Ja za nia krzycze "Ostroznie bo pies duzy i bez kaganca!".(...)
      Krew sie we mnie zagotowala bo ja nawet nie do niej mowilam tylko corki. Skonczylo sie na tym ze zwyzywalam ja od "zapchlonych..@!#!@$32"


      Niby wiem, ze nie powinno sie oceniac ludzi po jednym poscie, ale w tym wypadku jakos mi trudno big_grin.
    • ganesza Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 19:39
      na wstępie zaznaczę (tak na wszelki wypadek), że nie podoba mi się i to bardzo reakcja właściciela psa, bo była skrajnie chamska, ale....
      nie jestem psiarą, jestem kociarą.
      ale pozwolę sobie przywołać opowieść z przeszłości bardzo odległej...
      raz w życiu miałam psa, w czasach szkolnych, pies nie był mój tylko mojej siostry, ale on uważał inaczej.
      pies - mieszaniec ogara i wilczura. wyglądał jak wilczur, głos miał ogara. kto się zna, wie o co chodzi.
      pies był z charakteru kropka w kropkę jak serialowy Cywil.
      uwielbiał dzieci, z wzajemnością.
      ale był duży, głos miał jak to ogar (normalny wilczur szczekał falsetem przy nim) i był skrajnie żywiołowy. wypadał z klatki na osiedle (duże) i na widok dziecka rzucał się radośnie w jego stronę. ten, kto wychodził z nim, rzucał się za nim (no, bo groźnie wyglądał, nie da się ukryć) by go powstrzymać. ale pies był szybszy.
      jesli dziecko było samo no problem. pies i dziecko rzucali się sobie w ramiona. czasami dziecko znalazło się w parterze, czasami pies a dziecko na nim. ale oboje szczęśliwi na maksa
      wszystkie dzieci na osiedlu go znały.
      ale czasami z dzieckiem była mamusia. i wtedy był problem (choć ni razu nie doszło do pyskówki, ale może to dlatego, że i dziecko i pies zdązyły nawiązać pożądana przez obie strony relację zanim mamusia odzyskała głos, a i osoba 'wychodząca' na spacer z psem nie miała takiego refleksu)
      był problem bo mamusia w krzyk, z jednej strony szczęśliwy i szczekajacy absolutnym basem pies, z drugiej strony szczęśliwe dziecko biegnące do tego potwora, odkrzykujące do spanikowanej matki 'ale to przeciez Fred" i jakoś to szło. bez dalszych wrzasków, pretensji etc.
      no i oczywiście jak jakieś inne dzieci były w zasięgu wzroku i słuchu to też biegły do psa, dać się wylizać, wytarzać przez Freda.
      dla nas wtedy, w dramatycznych czasach kartkowych to był raj (psi raj). częśc mieszkańców osiedla (ta bardziej otwarta) osobiście przychodziła z prezentami dla psa (mięso z rosołu etc), inni zostatawiali na wycieraczce, cichcemem, a to wyżej wspomniane mięso z rosołu, a to udko z kurczaka albo kości ze schabu albo ćośtam innego. pies przez kilka lat był żywiony przez osiedle. rodzina/właściciele dokładali kaszę i marchewkę.
      nie twierdzę, że każdy duży pies jest taki jak ten mój były. ale przyznam, że nigdy nie bałam się dużych, groźnych psów. bałam sie małych, agresywnych, bo te są nieobliczalne.
      nie rozgrzeszam włascicieli dużych psów, takich jak tamten mój, całkowicie nieszkodliwych ale uważam, ze więcej szkody robi nadopiekuńcza postawa rodziców, bo jak pies wyczuje, że się ktoś boi to... różnie może być.
      tak na marginesie, to jedną z bardziej sensownych rzeczy, zdecydowanie bardziej niz histereyczne reagowanie na widok każdego psa jest nauczenie dziecka i siebie (mnie się kiedyś przydało, gdy wpadłam w stado zdziczałych psów i przegapiłam tych kilka pierwszych sekund, gdy mogłam wystąpić z pozycji siły) jak się zachować w sytuacji rzeczywsitego zagrożenia. jaką pozycje przyjąc, by zminimalizować szkody. pogryzzione ręce to jest mniejszy problem , niż pogryzione głowa, kark.

      PS. do psiar

      zawsze słyszałam/czytałam, że psy nie rożróżniają kolorów. widzą tylo czarne/białe.

      i byłam kiedys z Fredem w centrum miasta. pies luzem, bo mnie słuchał i chodził przy nodze bez smyczy. i nagle rzucił się w stronę jakieś kobiety. szybki rzut oka z mojej strony, płaszcz w kratke w bardzo charakterystycznych barwach - znaczy się moja mama. nie interweniowałam. drugi rzut oka, juz nie na płaszcz a na twarz. zupełnie obca kobieta. zanim zdążyłam zareagować, pies już był łapami na klacie i z jezykiem na twarzy. wtedy do niego dotarło, ze to nie mama. oj jaki był biedniutki, jak się wił u stóp pani, ze wstydem, że się tak pomylił. ja też juz zdążyłam dopaść pani z przeprosinami. sytuacja była naprawdę głupia. na szczęście pani też miała psa i spokojnie, z pewnym rozbawieniem, gdy przeprosiłam i wyjaśniałm dlaczego tak, a i pies się wił w okolicach kolan pani z przeprosinami, potraktowała cała sytuację na luzie, przytuliła psa i był spokój.
      no i pytanie do psiar. to jak to jest. psy widzą tylko czarno-biało, czy jak. bo pies miał świetny węch, ale wtedy ewidentnie pozedł za tym , co zobaczył. i ewidentnie chodziło o kolor tej kratki, bo inne kolorystycznie kratki go nie interesowały. a tamta była na tyle niezwykła, że mnie tez zmyliła w pierwszym momencie.
      • kroofka84 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 20:46
        ganesza napisała:

        > no i pytanie do psiar. to jak to jest. psy widzą tylko czarno-biało, czy jak.
        Psy widzą kolory, ale nie tak dobrze jak ludzie. I nie rozróżniają wszystkich barw.
        m.onet.pl/_m/44c6ebd95f0ed290b41deaa2959f31b4,62,37.jpg
      • cersei8 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 29.05.13, 21:04
        ganesza
        Kwestia kolorow tez dla mnie nie jest do wyjasnienia smile,
        ale w kwestii spanikowanych mamusiek to masz racje.
        Ja w wieku nastu lat mialam rottweilera, kiedys na spacerze Lucky mial wtedy 7-8 miesiecy, na spacerze poznal kumpla w osobie chlopca 5-6 lat.
        Zabawa przednia, gonitwy, aportowanie, chlopiec zachwycony, jego mama tez; jaki fajny piesek, jak lubi dzieci, jak sie umie bawic. Tak po okolo godzinie pani pyta "a jaka to rasa", odpowiedzialam ze rottweiler. Pani zerwala sie z krzykiem - to pies morderca - zabrala wyrywajacego sie dzieciaka, po prostu ciagnela go z soba.
        Mina psa bezcenna smile
    • czarnakrowawkropkibordoo Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 30.05.13, 12:59
      Uważam, że obie jesteście przewrażliwione. Pani od psa naiprawdopodobniej ma złe doświadczenia z agresywnymi przeciwnikami posiadania psów, miała zly dzień lub jest gupia, bo zareagowała nieadekwatnie. A z tobą nie wiem co jest, że doszło do takiej eskalacji i jeszcze roztrząsasz z regulaminami w ręku.

      Dobrze powiedziałaś dziecku, żeby nie podchodziło do obcego psa.

      Jako była właścicielka pierdołowatego dużego collie solidaryzuję się raczej z tą panią. Dopóki mieszkałam na Saskiej Kępie, przy Parku Skaryszewskim, nie było problemów, bo to miejsce przyjazne i psom i dzieciom, większość ludzi cywilizowana. Natomiast po przeprowadzce przekonałam się boleśnie, że, jak ktoś to napisał powyżej, psiarze są coraz bardziej wypychani z przestrzeni publicznej.

      Zafundowałam mojemu psu taką końcówkę życia, że nie miał nawet co marzyć o pobieganiu bez smyczy częściej niż raz w tygodniu (w kagańcu się dusił, dostawał ataków paniki i nie mógł oddychać). Nawet to, że sikał na przydrożne drzewa przeszkadzało niektórym sąsiadom. Ja z tych sprzątających, ale nieraz widziałam jak ktoś już się szykuje do ataku i ten wyraz rozczarowania w oczach, kiedy wyjmowałam torebkę i łopatkę. Ale niestety, cewnika psu nie założę. Podobnych do opisywanej przez ciebie sytuacji z dziećmi też trochę było, ale więcej z innymi, mniejszymi, psami.

      Do tamtej pory nie zdawałam sobie sprawy, że istnieje aż taki problem. To był najgorszy czas w moim życiu, jedyny kiedy czułam się autentycznie prześladowana. Dlatego jestem w stanie zrozumieć przewrażliwienie tej pani i jej reakcję.

      Myślę, że niektóre dzielnice powinny mieć po prostu w regulaminie zakaz posiadania psów, a inne - specjalne parki. No a na takiej "ziemi niczyjej" jak ta twoja łączka to już wszystko zależy od kultury obojga stron. Żyj i daj żyć innym. Zarówno dziecko jak i pies potrzebują odrobiny swobody.

      Ja w takich sytuacjach zwykle biorę dziecko na ręce i zagaduję je ("Śliczny piesek, prawda? Duuuży. Nie. Nie podchodzimy.) A czasami też właściciela i zwierzę, jeśli przyjaźnie nastawieni (Czy pies lubi dzieci i czy możemy go pogłaskać). Nie chcę małemu zaszczepić jakiegoś lęku, ale też nie wyobrażam sobie, że mogłabym spokojnie patrzeć, jak dwulatek podchodzi bez nadzoru mojego i właściciela do obcego psa, dużego czy małego. Psy rzadko same zaczepiają dzieci, a już na pewno nie te, które ich nie lubią. Natomiast dzieci bywają nieobliczalne, zwłaszcza dwulatki tongue_out
    • mama303 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 30.05.13, 16:40
      puza_666 napisała:

      > Chodze dzisiaj z mloda niedaleko domu, jest laczka i sciezka. Nagle zza krzakow
      > wybiega naprawde duzy pies, jakas mieszanka nierasowa, ale ogromny i bez kagan
      > ca, za nim idzie wlascicielka.
      > Mloda uwielbia zwierzaki wiec do niego leci i chce sie z nim bawic.

      No ale to Twoje dziecko poleciało do psa a nie odwrotnie. Mnie irytują mamuśki które nie pilnują dzieci. Mój suczka nie atakuje dzieci, ani nikogo jest łagodna a nawet strachliwa ale jak jakies dziecko do niej leci /czesto zachecane przez mamusię/ to nie pozwalam psa dotykać. To nie zabawka tylko żywe zwierzę.
    • kroofka84 Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 30.05.13, 17:10
      Jedna rzecz pod rozwagę (a w tym wątku są co najmniej 2 osoby, których to dotyczy):
      Warto zastanowić się, czy ma się na coś wpływ czy nie i jakie zachowanie zwiększa szanse na uzyskanie pożądanego efektu.

      Wyjeżdżanie z buzią na kogoś obcego zdecydowanie szanse na sukces zmniejsza. I nic tu nie zmienia, jeśli komuś się wydaje, że ma rację i prawo do wymuszania jakichś zachowań na innych smile
      Ja bym na miejscu kogoś z kynofobią (tak, to się leczy - można poszukać pomocy blisko miejsca zamieszkania) do nieuważnego właściciela psa mówiła coś w rodzaju: "Czy może pan przypiąć psa?" Ja bym dodała "...bo się boję", wiedząc że to stawia mnie w lepszej pozycji. Ale jak ktoś nie lubi się przyznawać do lęku, to ok - jego prawo.

      Natomiast robienie awantury, a potem ogłaszanie wszem i wobec, że wszystkie psy zawsze i wszędzie mają być w kagańcach... Bez komentarza zostawię, tym razem uprzejmie wink

      Miłych spacerów! Z dzieciakami i z psami też.

      Jak dobrze, że mnie już te problemy nie dotyczą. Podczas dzisiejszego spaceru miałam dodatkową radochę z tego powodu smile
      • 5kocur Re: To jak to jest? Wszytskie psy w kagancach czy 31.05.13, 09:52
        kroofka84 napisał(a):

        > Natomiast robienie awantury, a potem ogłaszanie wszem i wobec, że wszystkie psy
        > zawsze i wszędzie mają być w kagańcach...

        Bo zawsze i wszędzie psy w kagańcach mają być. Albo na smyczy . Niektórym właścicielom kaganiec też mógłby sie przydać wink


        >Bez komentarza zostawię, tym razem uprzejmie wink <

        I tak trzymaj, bo czytać ciebie sie nie da. Mnie twoje komentarze u dupy zwisają

Inne wątki na temat:
Pełna wersja