kocianna
29.05.13, 14:35
Moje dziecko ma prawo do końca 4 klasy (czyli do skończenia 11-12 lat) przebywać na szkolnej świetlicy. Dzieci pozostają w tych samych salach, w których miały lekcje (nauczanie początkowe, z jednym nauczycielem, trwa tu do 4 klasy), schodzą tylko do stołówki na obiad i na podwórko/boisko szkolne - pod opieką nauczyciela (codziennie, niezaleznie od pogody). Nauczyciele prowadzący zajęcia pozalekcyjne sami przychodzą po "swoje" dzieci. Na świetlicy nie ma telewizora, a wychowawczyni dopilnowuje odrobienia lekcji, tłumaczy, jeśli ktoś czegoś nie rozumie, i organizuje czas znudzonym. Świetlica jest czynna do 19.00.
Koszt dla władz nie jest chyba wielki, a rodzice nie płacą za nic oprócz obiadów, przynoszą tylko materiały na zajęcia plastyczne. Czy można by tak świetlicę zorganizować w Polsce? Wielu zwalnianych dziś nauczycieli ucieszyłoby się z zajęcia, a dzieciom jest lepiej w niewielkiej grupie (u nas zostaje połowa z 20-osobowej klasy). Poza tym nie podoba mi się idea zreformowanego 4-klasisty (9-latka) samego w domu, bo świetlica jest tylko dla 1-3...