zlotonaiwnych
01.06.13, 18:38
Mam przyjemność przebywać aktualnie na wypoczynku w małej nadmorskiej miejscowości. Wszystko byłoby może ok, jedzenie wyśmienite, domki super, pogoda - no jak to o tej porze nad polskim morzem, ale ja przyzwyczajona, gdyby nie jedna mała sprawa. O godzinie siódmej mamy kolację, trzy godziny później przewidziany jest albo grill, albo ognisko organizowane przez właścicieli, przeznaczone (wyraźnie) dla osób dorosłych. Niestety, do większości rodziców nie dociera, że to DLA DOROSŁYCH i targają ze sobą dzieci. Często do pierwszej w nocy nie można odpocząć od wrzasków, krzyków i płaczu. Ja rozumiem,że można nie mieć z kim zostawić dziecka, też tak miałam, ale wtedy rezygnowałam z zabawy. Szczytem jest mamunia z kolkowym niemowlęciem przy piersi, która z uporem maniaka przyłazi na imprezy, dzieciak drze się wniebogłosy a mamunia go dyźda na rękach. No i imprezy szybko się kończą, bo ani pogadać nie można, ani popić, ani posiedzieć w spokoju z kiełbasą na kiju. Szlag mnie trafi.