goodnightmoon
02.06.13, 23:01
Byłam bardzo zdziwiona, czytając wątek o dziecku sąsiadów (12-latek z ZD), którego rodzice tak beztrosko puszczają "w świat" nie troszcząc się ani o jego bezpieczeństwo, ani o komfort gospodarzy.
Mam wrażenie, że żyję wśród wyjątkowo porządnych (nadopiekuńczych?) ludzi, bo nie spotkałam się jeszcze z postępowaniem pod tytułem: "Zostawiam Ci na kilka godzin moje dziecko - tak bez okazji, na czas nieokreślony".
Robicie tak??? Spotkałyście się z czymś takim ze strony znajomych? Jeśli tak, to jak reagujecie, jak "przeciwdziałacie"?
Nie mówię o rzadkich, uzgodnionych zawczasu "akcjach" ograniczonych czasowo, a właśnie o "spontan" burzący wam plany/wypoczynek/święty spokój.
Ja mam 3,5-rocznego syna i zostawiłam go pod opieką "obcych" 2 razy - raz mieliśmy ważne kilkugodzinne spotkanie, na którym 10-miesięczne dziecko by przeszkadzało i samo się męczyło, a drugi raz musiałam pilnie iść do lekarza.
Aha, był jednak wśród znajomych jeden hardcore ... koleżanka z kursów (Irakijka) musiała przez 3 tygodnie!!! opiekować się 8-miesięczną córką ludzi, których nie widziała na oczy! Bo to znajomi męża, ona musiała pilnie pojechać do Iraku, nie mogła zabrać dziecka, on pracuje, no to mąż koleżanki zaproponował, że oni się zaopiekują małą. Kosmos jakiś ...