Mamy pracujace, ile widzicie swoje dzieci?

    • gaskama Re: Mamy pracujace, ile widzicie swoje dzieci? 05.06.13, 10:07
      U nas rano zawsze mąż dłużej jest z synem, jak młody chodził do przedszkola, to wstawał koło 8.00 a nawet 8.30 i mąż odwoził na 9.00. ja wracam koło 17.00. Nie wyobrażam sobie kłaść jakiekolwiek dziecko spać o 19.00. U nas to środek dnia, taki mamy rytm życia. Syn najchętniej chodziłby spać koło północy, od zawsze tak ma. W tej chwili jest już 11-latkiem i 8-9 godzin snu mu wystarcza absolutnie. Ale jak miła 5, czy 6 lat, to zasypiał też koło 22.00 a nawet później. Do 8.00 rano to 10 godzin!!! Ja sypiam od 6-7 godzin. Nie każdy człowiek potrzebuje 12 godzin snu. Więc tego czasu zawsze było trochę. Chociaż też uważałam, że za mało. Dla mnie optymalnie by było, gdybym mogła pracować na 3/4 etatu, od 8.00 do 14.00. No ale się nie dało u mnie. Teraz syn po powrocie moim i męża świetnie sam się zajmuje sobą. Wyciągnięcie go na wspólny spacer, rower czy knajpę robi się z każdym miesiącem trudniejsze. Szkoda.
      • kai_30 Re: Mamy pracujace, ile widzicie swoje dzieci? 05.06.13, 11:30
        To zależy, co dla kogo jest ważniejsze - dla mojej przyjaciółki to są wolne wieczory, i dla nich godzi się z tym, że dzieci budzą się o piątej rano. Dla mnie z kolei to niewyobrażalne, umarłabym chyba, jakbym miała codziennie tak wstawaćwink Starsi (trzynasto- i piętnastolatek) chodzą spać w okolicach 23.00, ale najstarszy czasem siedzi dłużej, przestałam mu tego zabraniać, odkąd nie ma już problemu z porannym wstawaniem. Młodszy zasypia ok. 21.00, a w weekendy mniej więcej godzinę później. Dla mnie to układ optymalny, bo sama raczej nie chodzę spać przed północą. A, w dni robocze wstajemy wszyscy najpóźniej o siódmej, w weekendy śpimy, ile się da wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja