Posiadanie - komercjalizacja (dzieci)

05.06.13, 13:40
A propos wątku o dziewczynkach, wątków komunijnych, itp.

Zastanawiam się, skąd u dzieci czasami potrzeba licytowania się na fajniejsze zabawki, ubrania, gadżety... Pewnie im dziecko starsze, tym różniejsze atrakcje można by tu wymienić.
Czy to jest kwestia środowiska? Przedszkola/szkoły? Rodziny?
Czemu w jednych przedszkolach (mam dziecko w wieku przedszkolnym i większość znajomych też), występuje to zjawisko, a w innych nie? A jak jest w szkołach? Czy to się z wiekiem osłabia, czy nasila? A może to też rodzaj "etapu", z którego dzieci wyrastają, jak mądrzeją?
    • triss_merigold6 Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 13:44
      Aaaa ściana. Zjawisko stare jak świat.
      • hipek_w_kropki Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 13:57
        No dobra, ale czemu raz jest a raz go nie ma? I czy jako rodzic ma się na nie wpływ?
        Rozumiem, że jeśli się pojawia, to olać, przeczekać, zachcianki spełniać w miarę możliwości, kierując się zdrowym rozsądkiem?
        • ichi51e2 Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 14:02
          Pojawia sie jak ktos cos ma. Jak nikt nic nie ma to wtedy nie ma :p
        • triss_merigold6 Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 14:04
          Czasem rodzic ma wpływ, a czasem nie. Zależy od dziecka, zaspokajania jego potrzeb, środowiska rówieśniczego, wieku dzieci etc. od mnóstwa czynników. Jeśli walnięta eko matka w imię zasad nigdy nie ubierze dziecka modniej, nie kupi tej wyśnionej barbie/oczojebnego kucyka, nie pozwoli obejrzeć demoralizująco różowej disnejowskiej bajki , to owszem dziecko będzie się czuło gorzej i wyobcowane niezależnie od szlachetnej ideologii serwowanej w domu.
        • asia_i_p Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 14:16
          Pojęcia nie mam. Myślę, że w obrębie klasy zależy od najbardziej "opiniotwórczych" jednostek w klasie, czy się to dla nich liczy, czy nie. Z kolei u pojedynczego dziecka, zanim się zetknie z grupą, chyba zależy od podejścia rodziców. I nie samo przechwalanie się, bo ono jest naturalne, ale kwestia zwrócenia uwagi w tym przechwalaniu się na markę/cenę. Więc jeśli się trafi tak, że rodzice tych najbardziej pewnych siebie, najpopularniejszych dzieciaków w klasie są rozsądni, to się wygrało los na loterii i jest OK. A jeśli nie, to trendseterzy niestety powodują efekt domina w całej klasie.
          I obawiam się, że tu najistotniejsza jest ta pierwsza grupa, z którą się dziecko zetknie - jeśli tu się nauczy ścigać, to będzie się ścigać i w następnych grupach i zarażać tym innym.
          • hipek_w_kropki Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 14:53
            asia_i_p napisała:

            Myślę, że w obrębie klasy zależy od najbardziej "opiniotwórczy
            > ch" jednostek w klasie, czy się to dla nich liczy, czy nie.
            Asiu, dobrze kojarzę, że jesteś nauczycielką? Piszesz o obserwacjach? Bo pewnie możesz mówić o bardziej reprezentatywnej grupie grup smile niż przeciętny rodzic... Nie pomyślałam o tych trendsetterach - to brzmi przekonująco.
            • asia_i_p Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 16:10
              Nie, tutaj całkowicie gdybam. Jestem nauczycielką w liceum, a tam jest już bardziej szpan na nieszpanowanie. Te markowe wyścigi to chyba najbardziej w podstawówkach.
              • hipek_w_kropki Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 16:54
                asia_i_p napisała:

                w liceum, a tam jest już bard
                > ziej szpan na nieszpanowanie.
                A to pocieszające zdecydowanie smile Czyli głupota, z której się wyrasta wink
    • broceliande Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 14:07
      Moim zdaniem chwalą się dzieci, którym często się odmawia albo każe długo prosić.
      Ja się strasznie interesowałam, co inne dzieci (w podstawówce) noszą i co mają, bo mnie rzadko kupowano to, co chciałam (czyli de facto to, co mieli inni i nawet nie musieli się chwalić), w imię zasady, że kupując to, czego pragnę, się mnie rozbestwi. I miało to taki skutek, że cierpiałam i zazdrościłam.
      Łatwo zgadnąć, że synowi mało czego odmawiam i ma to taki skutek, że się nawet nie pochwalił kolegom urodzinowym rowerem, kiedy oni chwalili się prezentami komunijnymi.
      A jak kolega chciał pożyczyć mu grę, to się młody nie przyznał, że taką ma i żadne przechwałki ani licytacje nie nastąpiły.
      No, się rozpisałam.
      To moje zdanie, ale można się nie zgadzać.
      • esr-esr Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 14:31
        ja mam nieco odmienne obserwacje - chwalą się te dzieci, które co tydzień dostają coś nowego. to one wyznaczają trend, bo Ania dostała nowy plecaczek z barbie i nagle pozostałe dziewczynki błagają rodziców o taki sam, Basia i Kasia dostały na drugi dzień i już też mogą się pochwalić i czują się lepsze, Zosia dostała tydzień później, ale już nie jest fajna, bo Ania znowu przyniosła coś nowego i fajnego i plecaczek nie jest już na topie. i weź tu za nimi nadąż.
        za naszych czasów to też chyba inaczej wyglądało ze względu na dostępność niektórych rzeczy, ja np całe dzieciństwo zazdrościłam sąsiadce amerykańskich zabawek, które nie były u nas dostępne.
        • kluska77 Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 16:18
          Nie wiem za jakich czasów żyłaś, ale ja urodziłam się pod koniec lat 70 i było dokładnie to samo w podstawówce. Ania/Kasia przyniosły lalkę z Pewexu, zaraz inne musiały mieć takie same. To samo z ciuchami, sznurówkami do butów, czymkolwiek. Moim zdaniem to etap, aczkolwiek niektórzy ludzie z niego nie wyrastają wink
          • esr-esr Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 06.06.13, 09:29
            no ale przyznasz, że lalka z pewexu był nie była jednak osiągalna dla wszystkich? sama obśliniałam wystawę smile
        • broceliande Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 17:13
          No właśnie mam wątpliwości, czy chwalą się dzieci, które co tydzień mają coś nowego.
          Ale zgadza się, że ktoś wyznacza trend i potem naśladowcy marzą o tym samym.
          U mojego syna nie widzę takiego naśladownictwa, ale może to jeszcze przed nim.
    • esr-esr Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 14:11
      rozumiem, że to kontynuacja dyskusji z sąsiedniego wątku?
      mnie uderza to, że często rodzice tych dzieci głośno mówią o przyjętych metodach wychowawczych, o zdrowym żywieniu, etc jednocześnie zalewając dzieci morzem plastiku i gum do żucia. myślę, że dzieci widzą że posiadanie, bądź nie, pewnych przedmiotów jest ważne dla ich rodziców i przenoszą to na swoje podwórko oceniając czy ktoś ma odpowiednio wypasioną zabawkę. do tego jeszcze dochodzi ten specyficzny wiek kiedy dziewczynki kochają róż i przebieranki. spójrz na wątki okołokomunijne - przecież to jest czyste szaleństwo z prezentami i restauracjami, my sami - jako rodzice, to nakręcamy. i myślę, że takie sytuacje są w każdej placówce tylko nie wszystkie dzieci dają się w to szaleństwo oceniania wciągnąć.
      • hipek_w_kropki Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 14:51
        esr-esr napisała:

        > rozumiem, że to kontynuacja dyskusji z sąsiedniego wątku?
        Owszem smile Ale uznałam, że temat nieco odbiega od dyskusji nad artykułem, więc postanowiłam go pociągnąć odrębnie.

        i myślę, że takie sytuacje są w każdej p
        > lacówce tylko nie wszystkie dzieci dają się w to szaleństwo oceniania wciągnąć.
        Wiesz, że aż zadzwoniłam do przedszkola, żeby zapytać o to z moją ulubioną panią (wszystkie są ok, ale z tą jakoś tak dobrze nam się gada, obustronnie) i jej zdaniem dzieciaki u nich tego nie mają. Właśnie sama też nie zaobserwowałam u córki, ale pomyślałam, że może ona to zlewa, więc zadzwoniłam spytać o opinię smile
        • esr-esr Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 15:20
          to masz szczęście, u mnie chodzi sporo dzieci współczesnych karierowiczów i myślę, że przenoszą po prostu konsumpcjonizm swoich rodziców, którzy puszą się jak paw na parkingu prezentując swoje nowe auto.
          taka scenka z poniedziałku: córa ogląda ze mną bajkę w telewizji i leci reklama gum do żucia dla dzieci, na co moja córka: mamo, kupisz mi taką gumę? K i K taką mają w przedszkolu, proszę.
          inna scenka: dzieciom nie wolno wnosić wszystkiego do sali, więc część z nich trzyma swoje skarby w szatni i przy ubieraniu butów je wyciągają. i ostatnio dziewczynka wyciąga całą kolekcję kosmetyków do makijażu z hello kitty, innym dziewczynkom świecą się oczy, a ona dumna jak paw. jej mama również. analogicznie z tymi nieszczęsnymi okularami przeciwsłonecznymi.
          i moje dziecko na to patrzy i też chce takie. przy czym mogę jej czasem kupić gumy, czy jakąś zabawkę albo ciuszek z kotkiem, ale nie będę tego robić co tydzień. żal mi córy, jak koleżanki pytają jakie ona ma skarby, bo w domu uwielbia swoje koraliki noname i różne inne dziecięce skarby, ale w przedszkolu one nie przedstawiają odpowiedniej wartości. pech chciał, że moje dziecko akurat jest podatne na takie wpływy i chce się bawić akurat z tymi koleżankami.

          • hipek_w_kropki Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 15:36
            esr-esr napisała:

            Faktycznie mało fajne uncertain A może na własną rękę poszukaj jakiegoś gadżetu, którym córka mogłaby się pochwalić. Nawet nie o to chodzi, żeby drogiego, ale takiego chwytliwego, przyciągającego oko? Moja np. przepada za lusterami małymi, takimi do torebki, nawet najzwyklejszymi, jakby Twojej wybrać jakieś ładniejsze, w zwykłej drogerii, to może też by mogła "wyciągnąć w szatni" - przy okazji byłoby czym puszczać zajączki wink Tak bym w tę stronę kombinowała... Może bez sensu, ale to jedyne, co mi przychodzi do głowy uncertain Bo wdawanie się w wyścig na bzdety HK faktycznie na dłuższą metę chyba nie ma sensu. Czasem można, ale jak piszesz - bez przesady...

            PS. Moja też lubi koraliki "no name" smile
            • esr-esr Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 19:11
              wiesz co, córka ma fajne rzeczy, ale nie są to rzeczy "na topie" w towarzystwie przedszkolnym. jak któraś z dziewczyn napisała, trafiła mi się taka przedszkolna "trendseterka".
          • ib_k Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 18:44
            którzy puszą się jak
            > paw na parkingu prezentując swoje nowe auto.

            bardzo mnie ciekawi jak takie puszenie wygląda? zjawisko jest mi nieznane chociaż z zaciekawieniem oglądamy wzajemnie swoje samochody chwaląc się co niemiara i ciesząc z nowych

            >a ona dumna jak paw. jej mama również.

            no patrz! mama dumna z kosmetyków dziecka, a co by to było gdyby wyciągnęła własną szminkę chanel czy innego diora? pewnie nawet paw byłby przy niej uważany za skromnego

            co do tematu wątku, to zupełnie normalne że dzieci chcą to co mają inne dzieci, analogicznie jak my zazdrościmy koleżankom nowych butów i biegniemy kupić sobie takie same jeżeli nas stać lub podobne jeżeli nie stać mimo że jest to już 8 para szpilek w kolorze złamanej zieleni,

            tylko że dorośli zwykle potrafią ukryć swoje pragnienia a u dzieci co w sercu to i na języku
            • esr-esr Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 18:58
              > bardzo mnie ciekawi jak takie puszenie wygląda? zjawisko jest mi nieznane choci
              > aż z zaciekawieniem oglądamy wzajemnie swoje samochody chwaląc się co niemiara
              > i ciesząc z nowych
              chwalisz się co niemiara swoim nowym samochodem na parkingu przy przedszkolu? ja takich pomysłów nie mam, samochód jest do jeżdżenia a nie podnoszenia swojego ego, może dlatego uważam to za dziwne.

              > no patrz! mama dumna z kosmetyków dziecka, a co by to było gdyby wyciągnęła wła
              > sną szminkę chanel czy innego diora? pewnie nawet paw byłby przy niej uważany z
              > a skromnego
              naprawdę nie widzisz nic złego w bezkrytycznym wychwalaniu się swoimi dobrami przed innymi? i tak, gdyby mam wyciągała wszystkie swoje szminki chanel przy każdej innej mamie to też uznam to za zachowanie co najmniej dziwne. i staram się uczuć moje dziecko, że posiadanie rzeczy i pieniędzy nie stanowi o człowieku. i uczę ją, że ma też w przedszkolu koleżanki, których rodziców nie stać na tyle zabawek i może im sprawić przykrość takim przechwalaniem się. stąd też chyba w każdym przedszkolu jest zakaz znoszenia zabawek, dzieci mogą przynieść jedną na raz.

              > analogicznie jak my zazdrościmy koleżankom nowych butów i biegniemy kupić sobi
              > e takie same jeżeli nas stać lub podobne jeżeli nie stać mimo że jest to już 8
              > para szpilek w kolorze złamanej zieleni,
              to też zupełnie nieznane mi zachowanie, nawet jeśli bardzo podobają mi się buty koleżanki to już takich samych sobie nie kupię.

              oczywiście, że dzieci lubią się chwalić i to samo w sobie nie jest złe, ale już segregowanie ludzi na lepszych i gorszych ze względu na posiadane dobra złe jest. i to do rodziców należy nauka dzieci, że jest różnica między chwaleniem się, a przechwalaniem.
              • ib_k Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 19:17
                nie napisałaś jak wygląda "puszenie się"

                co do chwalenia się nowym samochodem to owszem bywa, co prawda służy on jak piszesz do jeżdżenia, ale dla mnie i wszystkich znanych mi ludzi ma znaczenie marka, wyposażenie, kolor itd o ile nas stać to wolimy jeździć bmw czy volvo niż tata czy starą syrenką i owszem kiedy widzę znajomego w nowym samochodzie zawsze z zainteresowaniem wypytuję co i jak bo wiem że na pewno sprawi mu to przyjemność tak jak i mi sprawia gdy koleżanka wypytuje o moją nową spódnicę z której jestem bardzo zadowolona bo świetnie w niej wyglądam a w dodatku kupiłam na promocji w dobrej cenie


                i staram się
                > uczuć moje dziecko, że posiadanie rzeczy i pieniędzy nie stanowi o człowieku. i
                > uczę ją, że ma też w przedszkolu koleżanki, których rodziców nie stać na tyle
                > zabawek i może im sprawić przykrość takim przechwalaniem się

                i bardzo dobrze że tak uczysz, ale na razie, w tym wątku, to właśnie TY oceniasz innych ludzi przez pryzmat tego co mają zarzucając im chwalenie się i puszenie, możesz być pewna że osoba która wyciąga szminkę diora w 9 przypadkach na 10 nie chwali się tylko ją po prostu używa, mogłaby co prawda smarować usta bellą za 10 zł ale na twoje nieszczęście woli taką za 200zł, ale to tylko dla ciebie jest problem i ty TO ZAUWAŻASZ I KOMENTUJESZ (np na forum) oraz oceniasz negatywnie nie mając do tego żadnych podstaw

                i myślę że gdzieś tam w środku wynika to z zazdrości że cię na to nie stać (i nie chodzi tu o pieniądze ale raczej o mentalność)


                • hipek_w_kropki Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 19:34
                  ib_k napisała:
                  kiedy widzę znajomego w nowym samochodzie zawsze
                  > z zainteresowaniem wypytuję co i jak bo wiem że na pewno sprawi mu to przyjemno
                  > ść

                  Mnie to zawsze krępowało... Ale teraz przynajmniej wiem, że wypytujący miał dobre intencje wink

                  Przyznam, że reszty tego motywu z zazdrością, którą dorośli rzekomo ukrywają, a dzieci nie, też nie łapię...
                  Ale ja niedzisiejsza jestem wink


                  • ib_k Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 06.06.13, 08:50
                    > Przyznam, że reszty tego motywu z zazdrością, którą dorośli rzekomo ukrywają, a
                    > dzieci nie, też nie łapię..

                    tak, niektórzy dorośli ludzie mają dziwną skłonność ukrywania swojej radości z posiadania czegoś, bagatelizowania (to znane, ah to taka stara szmata kiedy jest to nowa sukienka, lub ah, samochód ma służyć tylko do jeżdżenia kiedy jest to samochód na który ciężko pracowałam i długo wybierałam analizując i oglądając) i pomniejszania, myślę że tak naprawdę jest to taka kreacja na potrzeby własnej "wspaniałości" i "nonkonformizmu", lub zaszczepiony strach przed posiadaniem, wg niektórych wynikający z 50 lat komunizmu, dzieci na szczęście nie są tak zaburzone i głośno ogłaszają swoją radość z wymarzonej zabawki, co przez takich WMO zakłamanych odbierane jest jako przechwałki...

                    ale ja wolę ludzi którzy szczerze mówią o swoich osiągnięciach i potrafią szczerze się z nich cieszyć nie tylko w zaciszu własnego domu, dla jednych powodem do radości (lub "puszenia się wg niektórych) jest nowa komórka dla innych mowy mercedes a dla jeszcze innych
                    • ib_k Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 06.06.13, 08:51
                      a dla jeszcze innych skończony 2 kierunek studiów...
                    • hipek_w_kropki Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 06.06.13, 09:47
                      ib_k napisała:

                      > ale ja wolę ludzi którzy szczerze mówią o swoich osiągnięciach i potrafią szcze
                      > rze się z nich cieszyć nie tylko w zaciszu własnego domu, dla jednych powodem d
                      > o radości (lub "puszenia się wg niektórych) jest nowa komórka dla innych mowy m
                      > ercedes a dla jeszcze innych

                      Słuchaj, zostańmy przy samochodzie - do chyba niezły przykład. Ja go nie będę ukrywała w garażu wink Jak ktoś pochwali to jest OK, miłe. Ale jak zaczyna wypytywać, czy z salonu, ile dałam, czy wziełam kredyt... To już jest durne - a to wszystko oczywiście z uśmiechem na twarzy pod pretekstem "dzielenia się radością". No daj spokój... To krępujące, szczególnie, jeśli wypytujący ma gorszy status materialny. Co innego jak wiem, że też jest w trakcie zmiany auta, jest osobą mi bliską i po prostu szuka informacji, które mógłby wykorzystać.

                      I gwarantuję Ci, że żeby cieszyć się życiowym sukcesem, nie muszę opowiadać, jaką powierzchnię ma moja działka, do jak świetnej szkoły wysyłam dziecko, czy dokąd jadę na wakacje tongue_out

                      Z resztą to są sytuacje wymagające po prostu wyczucia. Z jedną osobą mogę dyskutować o szczegółach, w tym cenach, bo taki jest kontekst, że to jest ok - z inną nie, bo byłoby to nietaktowne, dziecinne i wbrew temu co piszesz świadczyłoby o moich kompleksach...

                      I zapewniam, że jest mnóstwo przestrzeni pomiędzy "nieumiejętnością cieszenia się z tego co się osiągnęło", a przechwałkami służącymi podbudowaniu nadwątlonego ego tongue_out
                • esr-esr Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 06.06.13, 09:16
                  wiesz co, nie będę się rozpisywać, ale umiem odróżnić chwalenie się od przechwalania. dzieci też potrafią się szczerze pochwalić w grupie swoją nową zabawką albo klasyfikować inne dzieci pod względem tego jakie zabawki przynoszą (co jest też w ich wieku naturalne, ale jest zachowaniem IMO złym).
                  wątku ze szminką nawet nie skomentuję, bo to Twój przykład, więc nie wiem dlaczego to ja kogoś obgaduję. o tym na co mnie stać finansowo i mentalnie też raczej dyskutować na forum nie zamierzam.
                  ewidentnie mamy inne zdanie na ten temat i już.
    • croyance Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 15:00
      Mysle, ze przede wszystkim wynika to z wymiaru kultury tzw. dystansu wladzy, czyli tego, jaka jest w danej kulturze tolerancja na roznice hierarchiczne. W niektorych jest wieksza, w innych mniejsza. Tam gdzie - upraszczajac - wyzsza jest drabina spoleczna, tam i wieksza konkurencja i potrzeba uzywania symboli statusu. Tam gdzie spoleczestwo jest bardziej kolektywistyczne i egalitarne (to nie zawsze idzie w parze) tam mniej bedzie tego typu zachowan, takze i u dzieci. Tym wszystkim zajmuje sie psychologia miedzykulturowa smile
      • hipek_w_kropki Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 15:09
        Croyance, to bardzo ciekawe, co napisałaś smile jednak nie wiem, jak to się ma do przedszkoli w jednym mieście, w jednym kraju, gdy wymieniam doświadczenia z innymi mami o zbliżonym statusie materialnym...

        Poza tym wynikałoby z tego, że np. jak poziom ekonomiczny jest podciągnięty równo w górę (szkoły płatne) to to zjawisko powinno słabnąć, a nie się nasilać. Jest tak? Bo z tego, co czasem można przeczytać na forum wydaje się, że przeciwnie - przechwalanie markami, wakacjami, itp. w takim środowisku przybiera na sile. A może to kolejna legenda miejska?
        Chyba że pojawia się tu jeszcze jakiś czynnik?


        • croyance Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 15:14
          Jest fajna ksiazka na ten temat

          ksiegarnia.pwn.pl/produkt/104916/duch-rownosci.html
          wlasnie mniej wiecej o tym smile
          Mysle, ze wazny jest jednak kontekst calego spoleczenstwa: taka szkola jedna czy druga jednak funkcjonuja wszystkie w tym samym systemie na skale makro.

          Zobacz tutaj np.:
          geert-hofstede.com/countries.html
          jak wejdziesz w profil Polski, to zobaczysz, jak to wyglada big_grin
          • hipek_w_kropki Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 15:30
            croyance napisała:

            >
            > ksiegarnia.pwn.pl/produkt/104916/duch-rownosci.html
            Dzięi, chętnie przeczytam (poczekam aż Czarna Owca da -50% wink ).
            Wydaje mi się, że jest podobna w duchu do książki "Ekonomia dobra i zła", przynajmniej ta teza o bezsensownym dążeniu do zwiększenia/utrzymania wzrostu gosp. też tam jest. I ja się z nią zgadzam smile

            >
            > Zobacz tutaj np.:
            > geert-hofstede.com/countries.html
            To z kolei nieco zatrważające. Jesteśmy społeczeństwem potworów! big_grin big_grin big_grin
            • croyance Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 18:26
              Nieeee, potworow nie big_grin Ale ciekawie sobie porownac z innymi krajami.
    • jak.z.nut Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 15:07
      Według mnie to zależy od środowiska, w którym dzieciaki się wychowują. Jak dla rodziców posiadanie najnowszych gadżetów, nie ma znaczenia to i dla dzieci nie będzie.
      • franczii Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 15:11
        Moze w przyszlosci nie bedzie mialo znaczenia ale poki sa dziecmi ma.
        • jak.z.nut Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 15:41
          Nie u dzieci z mojego otoczenia, aczkolwiek spotykają się z tym w szkole. Nie licytują się na posiadane gadżety, markowe ciuchy, ba, często nie mają bladego pojęcia o markach.
    • franczii Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 15:16
      W przedszkolu tego nie zauwazylam. W przedszkolu jak ktores ma zabawke to inne tez chca taka sama, normalne. Natomiast w szkole zjawisko istnieje jak najbardziej, pamietam sama z wlasnej szkoly mimo ze przelom lat 80/90 za bardzo nie bylo sie czym chwalic ale mimo wszystko istnialo. Taki etap w zyciu. Zazwyczaj przechodzi.
    • shellerka ha ha ha:))) tak poczytałam wątek i patrzcie państ 05.06.13, 19:06
      patrzcie państwo, więc nie tylko mnie się przytrafiają takie chwalące się jednostki?smile))

      nagle problem ma szerszy zasięg, a świat okazuje się być pełen dzieciaków konkurujących ze sobą na polu "a ja mam, a ty nie", albo "a mój tato ma mercedesa, a twój tylko audi"? wink

      no kto by pomyślał.

      a przechodząc do sedna. z moich obserwacji wynika, ze dzieciątka pociąg do przechwalanek wynosza z domu. i tyle.
      • esr-esr Re: ha ha ha:))) tak poczytałam wątek i patrzcie 06.06.13, 09:39
        ja patrzę z przerażeniem, bo u mnie wszystko idzie w kierunku "nie bawię się z tobą, bo twój tata ma audi a nie mercedesa". kilka jednostek, ale zawsze to rzutuje na grupę.
    • przeciwcialo Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 19:09
      Dzieci licytowanie mają w naturze. O zabawki, o długość włosów, o ilość kredek, ba kiedyś dwóch chłopców w przedszkolu licytowało sie którego tatus ma większego siusiaka i który lepiej jeździ bez trzymania kierownicy. Mamy z konsternacja hamowały w szatni licytacje wink
    • morekac Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 19:19
      Zastanawiam się, skąd u dzieci czasami potrzeba licytowania się na fajniejsze zabawki, ubrania, gadżety...
      A dorośli tego nie mają?
      • hipek_w_kropki Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 19:36
        A mają? Nie chcę teoretyzować, ale ja takich nie znam, albo się maskują (choć to chyba sprzczne samo w sobie big_grin) wink
        • morekac Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 22:05
          Jak nie znasz? Mało to przykładów na forum? Tylko ten gadżeting objawia się nieco inaczej: panowie pewnie najczęściej rywalizują na fury, alufelgi, ipody /smartfony i inne takie - oraz na kobiety, zaś kobiety - pewnie na dzieci (moje mądrzejsze/piękniejsze) i czyjej chłop więcej zarabia? Naprawdę nie znasz takich osób?
          • hipek_w_kropki Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 06.06.13, 01:02
            morekac napisała:

            Naprawdę nie znasz takich
            > osób?
            No naprawdę smile Może dlatego, że pracuję zdalnie, więc nie mam kontaktów z tabunami ludzi wink
            Albo mam końskie klapki na oczach big_grin
            • morekac Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 06.06.13, 07:47
              Ale nawet na forum pełno.
              Przecież emama musi mieć i bidet, i chałupę 1000 m, sprzątaną przez gosposię. A siostra - pracująca w męskim dziale, opowiadała mi kiedyś, że panowie z wypiekami na twarzy rozmawiali o tym, czyje felgi lepsze czy ładniejsze smile
              Takie życie...
              • hipek_w_kropki Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 06.06.13, 09:50
                morekac napisała:

                > Ale nawet na forum pełno.
                A to fakt smile Jako wirtualne byty totalnie mi takie osoby nie przeszkadzają, ale myślę, że w realu mogłyby być irytujące. Zależy z resztą na jaką skalę to się objawia w rzeczywistości i jakie mają inne cechy charakteru - jak są ogólnie miłe, to pewnie taką skłonność do przechwałek można doskonale ignorować wink
    • inguszetia_2006 Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 19:59
      Witam,
      W szkole mojej córki tego nie ma. Wynika to z nadmiaru, jak sądzę. U siebie w szkole pamiętam, ale bez przesady. Jakoś nas tak wychowywano, że nie wypadało się chwalić i świecić po oczach dobrobytem. Dobrobyt był podejrzany, to jasne, ale dzieci o tym nie wiedziały raczej. Jak się coś miało ekstra, to bawiło się tym całe podwórko. Moja lalką Barbie bawili się wszyscy i wszyscy szukali pantofla w trawie, bo spadł z nogi. Zabawki były "wspólne". Jakby ktoś się obnosił i zadzierał nosa, to by dostał bana. Ten bagaż skromności moje pokolenie musiało z siebie zrzucić i zrobiło to bardzo skutecznie. W różną stronę to poszło. Osobnicze skłonności. Nigdy nie marudziłam mamie, że nie mam tego i owego, bo było jasne, że wujek z RFN-u prześle pastę do zębów, proszek do prania i ciepłą kurtkę, a nie ubranka dla lalek. To nie był artykuł pierwszej potrzeby te ubranka;-P Ubranka też dostałam, bo byłam upierdliwa i pisałam listy do wujka, że moja lalka nie ma ubrań i że to mnie unieszczęśliwia głęboko, a zęby mogą mi nawet wypaść(po kiego ta durna pasta?), ale ubranka muszą być.
      Pzdr.
      Ing
    • mika_p Re: Posiadanie - komercjalizacja (dzieci) 05.06.13, 20:28
      Z genów chyba smile
      Niekoniecznie trzeba gadżetem szpanować, mój syn we wczesnym przedszkolu szpanował faktem, że miał szyty łuk brwiowy. +100 do lansu, nikt inny nie miał smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja