Czy słyszałyście o zakazie odwiedzin ...

    • suazi1 Nie widze w tym nic dziwnego 06.06.13, 09:17
      W szpitalu, w którym rodziłam, był całkowity zakaz odwiedzin na oddziale położniczym. Nikt z zewnątrz nie miał wstępu na oddział. Jak juz ktoś chciał sie spotkać to w odzielnym pokoju odwiedzin. Wcale mnie to nie oburzało, wręcz przeciwnie, uważam że takie rozwiązanie n89ei jest takie głupie.
      • kura28 Re: Nie widze w tym nic dziwnego 06.06.13, 10:08
        To już przegięcie w drugą stronę. Kiedy był ze mną na sali mój mąż, to obył czas kiedy mogłam spokojnie się zdrzemnąć, iść pod prysznic itp. On w tym czasie siedział z synem, przewijał go. Nie dałbym rady bez jego pomocy.
        • ichi51e2 Re: Nie widze w tym nic dziwnego 06.06.13, 11:29
          Bez przesady. Wszystko da sie rozwiazac. Ja mialam jedynke z lazienka - jak sie szlam wyprysnicowac to akwarium wjezdzal ze mna czesciowo do lazienki i tyle. Naprawde nie byla mi potrzebna opieka 24h/d. Nie mowiac ze moglam sie umyc w czasie kiedy maly byl na badaniach (albo kiedy powiedzialam pielegniarka zeby go sobie troche zabraly) mozliwe? Mozliwe i to w pl niestety za kase.
          Za to jestem zdania ze do blizniat powinna byc przydzielana z urzedu dodatkowa pielegniarka - ile tych blizniat jest?
          • wuika Re: Nie widze w tym nic dziwnego 06.06.13, 11:42
            Do każdej kobiety, która nie może się podnieść z łóżka - też? Nie tylko matki bliźniąt nie ogarniają dzieci od razu i w 100% i potrzebują do tego drugiej osoby.
            • olena.s Re: Nie widze w tym nic dziwnego 06.06.13, 12:19
              No jakby ci to powiedzieć...
              Tak, uważam, że cięższe przypadki powinny być przez szpital zaopiekowane bardziej, niż lżejsze. Jeżeli ktoś się nie może ruszyć, powinien mieć pomoc pielęgniarską. Jeżeli ma dziecko chore, jeżeli ma więcej niż jedno dziecko na raz - też. Podobnie jak ja nie potrzebowałam wizyty psychologa, a kobieta depresją poporodową powinna takową z całą pewnością mieć. I wydaje mi się, że to o wiele łatwiejsze do zalatwienia niż powiększenie pokojów, dobudowanie sali odwiedzin i wygnanie nadmiaru rodzących na pole.
              Wtedy ty i osoby w twojej sytuacji miałyby wystarczającą pomoc, a ja i osoby w mojej - nie miałabysmy ciężkich przeżyć związanych z paradą stryjków. Proste i genialne, nie sądzisz?
              • wuika Re: Nie widze w tym nic dziwnego 06.06.13, 12:23
                Sądzę. Tylko wszystko sprowadza się do kasy. I priorytetów w jej wydawaniu.
                • olena.s Re: Nie widze w tym nic dziwnego 06.06.13, 12:34
                  A tu się nie pokłócimy.
              • franczii Re: Nie widze w tym nic dziwnego 06.06.13, 14:11
                Ale pacjent na calym swiecie ma prawo do tego, zeby w szpitalu byla przy nim najblizsza osoba. Nie chmara ale 1 osoba. Chmara niech przychodzi w godzinach odwiedzin ale poza nimi niech bedzie tylko jedna osoba. Rowniez jako podpora psychiczna nie tylko fizyczna. Po co psychologa skoro wiekszosc moze rozwiazac obecnosc bliskiego czlowieka?
                • olena.s Re: Nie widze w tym nic dziwnego 06.06.13, 15:18
                  Z całym szacunkiem, w jakim 'całym swiecie'? Tam, gdzie są głównie jednoosobowe pokoje z łazienką? Tam, gdzie pokoje dwuosobowe i można się dogadać kulturalnie ze wspólokatorem? A niech sobie przyjmuje nawet cały cygański tabor z niedźwiedziem!
                  I wybacz, ale takie ustawianie systemu, że dzieci nie zostaną nakarmione i przewinięte, a chory będzie brudny i zdechnie z głodu jezeli nie zadba o to rodzina przylatująca o świcie z dwojakami ze spyżą, to elegancko releguje PL do trzeciego świata.
                  Chmara w ogóle nie powinna przychodzić do szpitali, w których sa pokoje ciasne i wieloosobowe! Bo jest głośna, bo przeszkadza słabym/chorym naokoło, bo jest uciążliwa dla ludzi, ktorzy karmią piersią, potrzebują basenu, chcą zasnąć.
                  A co do psychologa, to sie przydaje bardzo mocno, jak położnica chce udusić dziecko i wyskoczyć przez okno.
                  • franczii Re: Nie widze w tym nic dziwnego 06.06.13, 15:31
                    W calym cywilizowanym swiecie chory ma zagwarantowana nie tylko opieke ze strony personelu ale rowniez wsparcie bliskiej osoby. Niekoniecznie w pokoju jednoosobowym.
                    A jeszcze jesli chodzi o noworodki i karmienie w czasie godzin odwiedzin kiedy przychodzily chmary czyli kto chcial. Na te 2 godziny zabierali dzieci do sali dzieciecej i dalsi krewni mogli obejrzec je sobie przez szybe a jesli w tym czasie dziecko trzeba bylo karmic to mama szla wlasnie do tej sali i tam karmila w pooju na zapleczu. A w Polsce to wyglada tak, ze niby nie moga wchodzic poza godzinami odwiedzin ale w rzeczywistosci chodza te chmary przez caly bozy dzien. Kiedy moj maz lezal w Polsce to mialam okazje zaobserwowac. Regulamin wywieszony na korytarzu i godziny odwiedzin wypisane na drzwiach swoje a ludzie swoje i nikt nikomu nic nie mowil ani lekarze, ani pielegniarki ani ordynator. Potem maz lezal u siebie w kraju, w sali 5 osobowej, ludzie po zabiegu chirurgicznym, przy kazdym lozku osobista zona i nikt poza tym. Inni odwiedzajacy przychodzili tylko w wyznaczonych godzinach.

                    > A co do psychologa, to sie przydaje bardzo mocno, jak położnica chce udusić dzi
                    > ecko i wyskoczyć przez okno.

                    Ja bym predzej wyskoczyla przez okno nie majac wsparcia ZAUFANEJ bliskiej osoby.
                • ichi51e2 Re: Nie widze w tym nic dziwnego 06.06.13, 15:20
                  Tylko ze dopoki nie masz pojedynczego (odpowiednio duzego i podzielonego parawanami) pokoju to twoje prawo do posiadania bliskiej osoby jest musem przebywania z 5 obcymi osobami dla 6 kobiet.

                  Po za tym jeszcze co z samotnymi matkami wlasnie - czy to nie jest troche nieczule ta parada szczesliwej rodziny komus pod nosem? Nie wszyscy maja wyczucie - moja rodzina np raczej zimna - jak pierwszy raz w nastolectwie trafilam do szpitala rodzice przyjechali, przywiezli mi ksiazke i poszli. A do sasiedniego lozka caly czas wycieczki gadki matka z rosolkiem tatus z misiem pluszowym, kolezanki z klasy... I oczywiscie wszyscy traktowali mnie jak powietrze. Byc moze mam uraz z tamtych czasow ale wydaje mi sie ze nie powinno sie w szpitalu wysiadywac.
                  Taka dygresja nie na temat - tyle lat minelo a ciagle pamietam ha ha ha - no coz widac w podswiadomosci zostaje.

                  Postawa wuiki szlachetna - nie bede zabierac innym pielegniarki. No ale kto do licha bardziej potrzebuje pielegniarki niz kobitka z blizniakami? Chyba tylko laska z trojaczkami. A system obecnie dzialajacy (matce przysluguje opieka w pierwszej dobie) jest chory. I wcale nie zostal stworzony przez koniecznisc bo piguly nie maja w co rece wlozyc tylko po to zeby matka wynajela pielegniarke. Wiem co mowie bo moja ciotka jest pielegniarka na noworodkach (i jeszcze tytulem opowiesci grozy dodam ze wcale sie tymi dziecmi specjalnie nie zajmuja jak juz im sie zaplaci. I pielegniarka i dziecko spia sobie spokojnie. Lata praktyki.
                  • franczii Re: Nie widze w tym nic dziwnego 06.06.13, 15:37
                    Ktos o te Karte pacjenta walczyl w koncu, prawda? Widac wiekszosc, w tym ja, przebywajac w szpitalu potrzebuje bliskosci kogos z rodziny. I to nie tylko chodzi o obsluge ale o wsparcie moralne. Dowodem na to jest to, ze w innych krajach gdzie obsluga i kuchnia sa na przyzwoitym poziomie przy pacjencie i tak siedzi najblizsza osoba.
                    • olena.s Re: Nie widze w tym nic dziwnego 06.06.13, 15:51
                      Ależ moja droga, każdy by lubił, gdyby w chorobie zajmowała się nim bliska osoba. Ale to nie powinno oznaczać jeżdżenia po głowie współtowarzyszom niedoli, naruszania ich intymności, ich prawa do ciszy i tak dalej. A im ciaśniej i biedniej, tym bardziej należy ograniczać swoje - przepraszam - zachcianki, bo one tym mocniej odbierają innym, równie chorym te podstawowe szpitalne prawa. Przy pięciu gościach w pięcioosobowym pokoju, nawet trzeźwych i kulturalnych jest hałas i ścisk, nie może być inaczej. A babka karmiąca bez parawanu nie ma nawet jak się od publiczności odwrócić.
                      Wyjątkiem oczywistym są szpitale dla dzieci - tu proszę bardzo, mogę spać na podłodze wraz z innymi, bo dzieciom obecność bliskich potrzebna jest kluczowo i w maksymalnym wymiarze czasu. Kulturalnych dorosłych w szpitalach dla dorosłych, ZWŁASZCZA w takim miejscu jak porodówka, pełna zdrowych kobiet, obowiązują nieco inne reguły.
                      • franczii Re: Nie widze w tym nic dziwnego 06.06.13, 16:16
                        Przy pię
                        > ciu gościach w pięcioosobowym pokoju, nawet trzeźwych i kulturalnych jest hałas
                        > i ścisk, nie może być inaczej.

                        mam zupelnie inne spostrzezenia. Moj maz byl wlasnie w 5osobowej sali i kazdy z pacjentow mial przy sobie kogos przy lozku. Nikt nie lazil w te i we wte i cisza byla.
                        • olena.s Re: Nie widze w tym nic dziwnego 06.06.13, 17:32
                          Podejrzewam, że radosne wizyty u nowego dziecka są z zasady głośniejsze, niż u wuja z wyciętym woreczkiem żółciowym. Nieporównywalne sytuacje.
                          • najma78 Re: Nie widze w tym nic dziwnego 06.06.13, 18:24
                            olena.s napisała:

                            > Podejrzewam, że radosne wizyty u nowego dziecka są z zasady głośniejsze, niż u
                            > wuja z wyciętym woreczkiem żółciowym. Nieporównywalne sytuacje.

                            Rodzenstwo wuja z wycietym woreczkiem najczesciej jest w podobnym wieku jak wuj czyli mocno doroslym ale czy na pewno cichsze to zalezy od konkretnych osob. Kilkulatek ktory idzie do szpitala z tata zobaczyc nowonarodzonego braciszka albo siostrzyczke zazwyczaj zachowuje sie zupelnie odwrotnie niz na placu zabaw wink moja corka mila ponad 4 lata gdy przyszla do szpitala i patrzyla, patrzyla na spiacego braciszka przytulajac sie do mnie smile nie zauwazylam aby w szpitalu na oddziale poporodowym rozkrzyczane dzieci biegaly po korytarzach czy miedzy lozkami.
                            • olena.s Re: Nie widze w tym nic dziwnego 06.06.13, 20:02
                              Akurat tu nie mówiłam o rodzeństwie, tylko ogólnie o poziomie hałasu wynikającym z styuacji i towarzyszących jej emocji.
                        • memphis90 Re: Nie widze w tym nic dziwnego 06.06.13, 19:32
                          > mam zupelnie inne spostrzezenia. Moj maz byl wlasnie w 5osobowej sali i kazdy z
                          > pacjentow mial przy sobie kogos przy lozku. Nikt nie lazil w te i we wte i cis
                          > za byla.
                          I te 5 osób, to były trzylatki???
                      • wuika Re: Nie widze w tym nic dziwnego 06.06.13, 20:35
                        Ale znowu: dla Ciebie najważniejszy jest spokój, dla innego osoba do pomocy. Oba prawa powinny być zapewnione. Umiesz stwierdzić, że jedno jest ważniejsze od drugiego, dla każdego i w każdym przypadku? I w każdej sytuacji pierwszeństwo powinno mieć takie, a nie inne prawo?
                        • gazeta_mi_placi Re: Nie widze w tym nic dziwnego 06.06.13, 20:43
                          Ale dziecko to chyba nie jest osoba do pomocy prawda?
                          • wuika Re: Nie widze w tym nic dziwnego 06.06.13, 20:55
                            Ale temat dawno zszedł z obecności rozbrykanych maluchów na obecność kogokolwiek.
                        • olena.s Re: Nie widze w tym nic dziwnego 06.06.13, 21:05
                          Nie "prywatna, dowolna, ściągnięta z zewnątrz osoba do pomocy" tylko "intensywna pomoc". I w warunkach jakie panowały kiedy moje dziecko przychodziło na świat absolutnie nie powinna to być osoba z rodziny, zwłaszcza mężczyzna, bo byłoby to za duże obciążenie dla pozostałych czterech pacjentek. Powiedziałabym - bezwstydnie nadmierne.
      • kerri31 Re: Nie widze w tym nic dziwnego 06.06.13, 10:35
        suazi1 napisała:

        > W szpitalu, w którym rodziłam, był całkowity zakaz odwiedzin na oddziale położn
        > iczym. Nikt z zewnątrz nie miał wstępu na oddział. Jak juz ktoś chciał sie spot
        > kać to w odzielnym pokoju odwiedzin. Wcale mnie to nie oburzało, wręcz przeciwn
        > ie, uważam że takie rozwiązanie n89ei jest takie głupie.

        Jak rodziłam pierwsze dziecko również był taki zakaz. Goście nie łazili po korytarzu, nie atakowali widokiem mojego obolałego, pozszywanego krocza a ja mogłam w spokoju uczyć się karmić syna. Był do odwiedzin specjalny pokój, gdzie z dzieckiem się wychodziło i tyle. Super rozwiązanie.
    • mstrzalka Re: Czy słyszałyście o zakazie odwiedzin ... 06.06.13, 09:42
      Dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym mogą wnosić na oddział wirusy i bakterie które mogą być zagrożeniem dla nieszczepionego niemowlęcia.
      Mój 5 letni synek czekał na braciszka w domu a gdy "współlokatorka" kiedy leżałyśmy po porodzie przyprowadziła swoją kuzynkę i nie zapytała nawet o zdanie powiedziałam pielęgniarce -została natychmiast wyproszona. Po co ryzykować? Po dwóch dniach jest się w domu, starsze rodzeństwo chyba wytrzyma?
    • kerri31 Re: Czy słyszałyście o zakazie odwiedzin ... 06.06.13, 10:21
      Słyszałam ale są przecież są pokoje odwiedzić na oddziałach, gdzie matka z dzieckiem wychodzi a odwiedzający ją goście nie łażą po korytarzu i nie siedzą na sali.
      • lauren6 Re: Czy słyszałyście o zakazie odwiedzin ... 06.06.13, 11:30
        Gdzie? Tam gdzie rodziłam takiego pokoju odwiedzin nie było, a na korytarzach stały rozstawione łóżka dla położnic, dla których zabrakło miejsca na salach poporodowych. Welcome to Poland.
        • kerri31 Re: Czy słyszałyście o zakazie odwiedzin ... 06.06.13, 13:19
          lauren6 napisała:

          > Gdzie? Tam gdzie rodziłam takiego pokoju odwiedzin nie było, a na korytarzach s
          > tały rozstawione łóżka dla położnic, dla których zabrakło miejsca na salach po
          > porodowych. Welcome to Poland.

          W Oławie, woj. dolnośląskie.
          • memphis90 Re: Czy słyszałyście o zakazie odwiedzin ... 06.06.13, 19:20
            To, że są w Oławie nie znaczy, że są w każdym szpitalu w całej Polsce, prawda?
      • esr-esr Re: Czy słyszałyście o zakazie odwiedzin ... 06.06.13, 12:10
        he he, przypomniało mi się, że małżonek mojej sąsiadki z sali próbował nawet się schować i pilnować żony z dzieckiem w nocy smile położne go wywaliły o 23, był znowu o 6 rano i znowu do 22. jak raz się spóźnił o 15 minut (był o 6.15) to żona zrobiła focha doskonałego.
        • olena.s Re: Czy słyszałyście o zakazie odwiedzin ... 06.06.13, 12:21
          Zastrzelić oboje, dziecko oddać do adopcji.
    • hanna_sty Re: Lucyno......... 06.06.13, 11:10
      Rodziłam dawno temu, w czasach gdy oddziały położnicze przypominały więzenia.
      Miałam komfortowe warunki - osobny pokój z telefonem i łazienką i...całkowity zakaz- jak wszyscy- kontaktu z otoczeniem. Mąż i rodzice zobaczyli dziecko w dniu wypisu.
      W szpitalu byłam krótko.
      Poród miałam lekki ( cięcie cesarskie, goiło się jak na psie).
      I byłam szczęśliwa, że mam spokój, ze mogę poplotkować ( na korytarzu) z paniami będącymi w podobnej do mnie sytuacji.
      Pielgrzymki gości, żeby zobaczyć dzidziusia, po powrocie do domu naprawdę mnie męczyły.
      Dziecko 3 letnie może wnieść na oddział szereg chorób ( z bardzo popularnym wśród dzieci rotawirusem włącznie). Nawet jeśli Twoje dziecko jest okazem zdrowia to sąsiadki nie musi, a jeśli wchodzi Twoje to czemu nie sąsiadki? I to co dla 3 latka jest przykrą chorobą dla noworodka może być smiertelne. Czy chciałabyś, zeby Twoje dziecko trafiłona oddział, bo zaraziło się ( a zarazić się można drogą kropelkową) od dziecka sąsiadki?
      Ktoś kto to wymyślił nie był idiotą.
    • dziennik-niecodziennik Re: Czy słyszałyście o zakazie odwiedzin ... 06.06.13, 11:36
      mnie po tym jak dostałam dziecko (wyjęte z inkubatora prawie 2 tygodnie po porodzie) przeprowadzili na inną salę, bo ze względów epidemiologicznych tak "stare" dziecko nie mogło byc na jednej sali ze świeżo narodzonymi, a tak sie składało że reszta to same świeżaczki były.
      wiec tym bardziej mnie nie dziwi zakaz odwiedzin z zewnątrz.
      te dwa-trzy dni mozna poczekac.

      PS. na neonatologiczny w ogole wpuszczali TYLKO rodziców, najchętniej pojedynczo...
      • heca7 Re: Czy słyszałyście o zakazie odwiedzin ... 06.06.13, 12:34
        Ja tam wcale nie chciałam odwiedzin moich starszych dzieci wink Córka kiedy urodził się średni syn i tak była u teściowej. Pojechała tam w dniu porodu i została ponad tydzień. Po prostu dwa dni wcześniej byłam z nią u lekarza i dostała antybiotyk na zap. oskrzeli. Jak lekarka się dowiedziała, że a. urodziłam miesiąc przed terminem
        b. wyszłam po 48 godzinach
        to przyjechała już następnego dnia na wizytę domową ( przyjaźni się z moja bratową i ta jej wszystko dokładnie wygadała) i powiedziała żeby absolutnie nie przywozić starszej córki bo syn przy jego stanie i wyglądzie trafi do szpitala.
        Z trzecim synem byłam tydzień w szpitalu i nie mogłam się widzieć z dziećmi bo a. oboje mieli zap. oskrzeli i antybiotyki b. noworodek miał bakteryjne zap. płuc.

        Watek ten przypomina mi kiedyś taki inny gdzie młoda matka miała pretensję, że zostawiła córkę z babcią a ta dała dziecku marcheweczkę pierwszy raz w życiu i "ona nie widziała tych minek jakie robiła córka!"
        • ichi51e2 Re: Czy słyszałyście o zakazie odwiedzin ... 06.06.13, 15:31
          Pamietam ten watek o marchewce! Klasyka jak ten o bidecie...
    • kittka25 Re: Czy słyszałyście o zakazie odwiedzin ... 06.06.13, 12:35
      z pierwszym dzieckiem byłam w szpitalu 3 dni i w sali non stop przesiadywał mąż i 3 letni syn sąsiadki z łóżka obok - miałam problemy z karmieniem i wkurzało mnie ze od rana do wieczora tak przesiadują. Z kolejnymi dziećmi byliśmy w szpitalu prawie 4 tygodnie - i na szczęście - na oddział nie mógł wejść nikt z odwiedzających - była sala odwiedzin i tam kobiety wychodziły. I mimo, że tak długo tam byliśmy, ze nie miałam pomocy przy bliźniakach (no -czasem pomogły położne) to nie żałuję ze tak wybrałam - ja potrzebuję jednak intymności w pierwszych zmaganiach z macierzyństwem. Moja sąsiadka rodziła w tym czasie co ja i szukała szpitala w którym bez problemów cały dzień mógł obok siedzieć jej starszy syn - dwulatek - (nie wiem czy jej koleżanki z sali były zachwycone) - każdy ma inne potrzeby i dobrze jest jak ma wybór i wybierając szpital ma świadomość jakie jest podejście do odwiedzin.
    • olewka100procent Re: Czy słyszałyście o zakazie odwiedzin ... 06.06.13, 14:11
      wkurzyłaś się ? a ja bym się wkurzyła jakby twoja ,,córcia,, przyniosła jakieś choróbsko i pozarażała połowę noworodków na oddziale . Jak zobaczy brata / siostrę w domu to nic jej nie będzie
    • ania357 Re: Czy słyszałyście o zakazie odwiedzin ... 06.06.13, 16:45
      Slyszalam i wydaje mi sie jak najbardziej racjonalny i uzasadniuony.

      Niedlugo rodze i jesli nie uda sie miec jedynki, a trafie na wspollokatorke Twojego pokroju, to zrobie wszystko, co w mojej mocy, zeby dziecko zostalo wyproszone z sali w trybie natychmiastowym.
    • katiko Re: Czy słyszałyście o zakazie odwiedzin ... 06.06.13, 17:59
      Ja - mimo ze Ciebie rozumiem - nie chcialabym by odwiedzily Cie male dzieci jesli bys lezala ze mna w jednym pokoju. A nawet gdybys miala osobny pokoj to nie chcialbym by Twoja 3letnia corka krecila sie po korytarzu.
      Mam brak odpornosci na kilka chorob okresu dzieciecego i moje nowo narodzone dziecko tez tej odpornosci nie bedzie mialo. Mam zakaz pracy z dziecmi i zblizania sie do dzieci w calej ciazy.
      Rozumiem, ze chcesz sie dzielic radoscia ze swoja rodzina ale nie pozwolilabym narazac zdrowia mojego nowo narodzonego dziecka.
      Dobrze ze dalas o tym znac. Zobacze jak jest w moim szpitalu. Jak dzieci moga wchodzic to sobie zarezerwuje pokoj. Wole wydac te kase, niz miec noworodka lub siebie zarazonych rozyczka czy innym ustrojstwem.
      • najma78 Re: Czy słyszałyście o zakazie odwiedzin ... 06.06.13, 18:26
        Szkoda katiko ze zanim zaszlas w ciaze nie zaszczepilas sie. To dosc nieodpowiedzialne, bo zarazic sie mozesz wszedzie.
        • ichi51e2 Re: Czy słyszałyście o zakazie odwiedzin ... 06.06.13, 20:54
          Przyznam sie ze do zajscia w ciaze nawet nie slyszalam o cytomegalii...
    • memphis90 Re: Czy słyszałyście o zakazie odwiedzin ... 06.06.13, 18:51
      Tak, jasne, nie ma jak rozruszanie monotonii tych 2 dni na położnictwie, jak odwiedziny przedszkolaka, u którego zaraz potem wysypuje się ospa... uncertain

      > Nie wyobrażam sobie by moja 3 letnia córka nie odwiedziła mnie w szpitalu, żeby
      > nie mogła wejść zobaczyć swojego nowo narodzonego braciszka. WTF???
      No to, że małe dzieci są głównymi przenosicielami chorób zakaźnych wieku dziecięcego, które dla noworodka mogłyby być śmiertelne. Dwa czy trzy dni naprawdę da się wytrzymać, a kobiety po porodzie potrzebują spokoju, a nie pielgrzymek cioć, babć, koleżanek i cudzego potomstwa na dodatek.
      • ultra75 Re: Czy słyszałyście o zakazie odwiedzin ... 06.06.13, 20:24
        Planowo rodze pod koniec czerwca albo juz w przyszłym tygodniu (bedzie cc jezeli dziecko sie nie obróci - a na razie nic na to nie wskazuje sad) i jakos w ogole nie wyobrażam sobie pielgrzymek odwiedzających dziadków, wujków itd. - oprócz męza, oczywiście. Pozostałych zainteresowanych mamy zamiar poinformowac juz 'po fakcie', najlepiej jak juz bedziemy w domu. Tam, gdzie bede rodzic, do domu wychodzi sie po 48, najpózniej 72 godzinach, tyle wytrzymają, bez przesady.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja