ichi51e2
06.06.13, 19:01
Mam synka 10 mcy. Jak na diecko to super egzemplarz chociaz strasznie ruchliwy i lubiacy zycie na krawedzi. Do tego ostatnio odkryl w sobie talent do wycia (pisku w sumie) i okazalo sie ze jest potwornym zlosnikiem gdy cos nie idzie po jego mysli. No i prawdopodobnie bedzie coraz gorzej. Mieszkam na 4 pietrze bez windy.
Zawsze myslalam ze bede miec duzo dzieci (i z mala roznica wieku max 1.5-2 lata) ale kurcze moj egzemplarz naprawde promocyjny (nieplaczacy niekolkowy zdrowy zajmuje sie duzo soba) ale i tak jak wyobraze sobie go ale jeszcze do potegi to mnie dreszcz zimny przechodzi i pot zlewa...
I teraz pytanie - zacisnac zeby, zamknac oczy nie mysle co to bedzie i starac sie o drugie czy go tak sobie odchowac na 5 latek powiedzmy i wtedy zaczac starania? Jakas super mloda nie jestem dobrze byloby sie ogarnac przed 40tka... Z drugiej strony... Znowu karmienie od poczatku? No i maly teraz w taki ciekawy okres wchodzi... On u swiat bedzie odkrywac a ja bede z niemowlakiem sie bujac... A moze jak jedno bedzie miec rok drugie trzy to same sie soba zajma (w sensie towarzyskim nie spodziewam sie ze beda sobie pieluchy zmieniac...)
No sama nie wiem. Moze sie na los zdac? Jak to z waszej perspektywy wyglada? No i jeszcze taki drobiazg kolega namawial zone na drugie dziecko ona srednio chciala bo z corka sporo roboty ale namawial i namawial i jest. A dokladniej beda - blizniaki. Z trojka to juz bysmy sie chyba musieli przeniesc... Albo nianie wziac...