rozowalantana
08.06.13, 07:02
Dziś odbędzie się w naszym przedszkolu pikinik rodzinny. Każda grupa ma przedstawić jakiś kraj europejski. Nasza grupa ma Francję - dwa dni latałam po sklepach za odpowiednimi spodniami, bluzą i przeklętym beretem, który zażyczyły sobie panie. Kupiłam tartę i zamówiłam muffinki w kolorach narodowych. Dołożyłam się do innych atrakcji. No, ale ja nie idę. W związku z tym zostałam nazwana przez moją teściową samolubną i egoistyczną matką. A ja uważam, że jak idzie ojciec i ciotka to w zupełności wystarczy. Ja nie lubię takich imprez i jak tylko mogę ich unikam. Męczy mnie to, denerwuje i stresuje. Hałas, tłok, mamusie dostające orgazmu na widok podskakującego dziecka i tatusiowe plączący się z kamerami. Dlatego jak mogę sobie darować to to robię. Tak samo jak nie cierpię placów zabaw, takichże sal i innych zbiorowych rozrywek. Mam całkiem pokaźną grupę znajomych z dziećmi i z nimi lubię się bawić i spotykać. Kto też nie lubi przedszkolnych imprez?