Bo dziecku zależy...

08.06.13, 11:01
Czytam watek o mamach które pomimo tego że tego nie lubią chodzą na te wszystkie spędy/przedstawienia/pikniki w przedszkolach/szkołach itd bo "dziecku zalezy"
Sama mam jeszcze bardzo małe dziecko więc zerowe doświadczenie ze swoim własnym dzieckiem.
Ale z lat dziecięcych:
Byłam dzieckiem które zgłaszało się wszędzie. Od konkursu recytatorskiego przez różnego typu akademie ku czci, odczyty, tańce itd. Jak tylko coś się działo - brałam w tym udział.
I nie pamiętam, naprawdę nie pamiętam by zależało mi na obecności moich rodziców na tych wszystkich imprezach. Ja w ogóle nie brałam pod uwagę czy obecność rodziców konieczna czy nie, nawet nie wiedziałam że powinnam tym myśleć. Nie to miało dla mnie wtedy znaczenia.
Rodzice mnie odstawiali pod kolejną salkę machali ręką mówili baw się dobrze i pytali kiedy mnie odebrać. Kolejne imprezy znajdowałam sobie sama i tylko informowałam rodziców że tu i tu będę deklamować wierszyk, śpiewać piosenkę czy też brać udział jakimś konkursie.

I teraz pytanie. Czy ja byłam dziwnym dzieckiem bo ogarniałam to wszystko sama czy to się teraz tak pozmieniało że dzieci teraz tak strasznie łakną obecności rodziców z okazji każdej okazji smile
    • gazeta_mi_placi Re: Bo dziecku zależy... 08.06.13, 11:13
      Współczesne dzieci są dużo bardziej rozpuszczone przez rodziców, głównie przez matki.
      Byle co i już dzieciak ma traumę.
      • gryzelda71 Re: Bo dziecku zależy... 08.06.13, 11:22
        Jak czytam posty pań po 30 to tez odkopały winy rodziców.Teraz taka moda,że rodzic,zwłaszcza matka podcina skrzydła samodzielnym dorosłym kobietom.
        • gazeta_mi_placi Re: Bo dziecku zależy... 08.06.13, 13:49
          No bez przesady, co matka ma do od dawna pełnoletniej i samodzielnej ekonomicznie kobiety?
          • kiddy Re: Bo dziecku zależy... 08.06.13, 14:47
            No co ty? Dopiero był wątek w stylu "Za co odpowiedzialni są rodzice" i wyszło, że za wszystko, że za KAŻDE niepowodzenie w życiu swojej pociechy. Bardzo pouczające wink.
    • rozowalantana Re: Bo dziecku zależy... 08.06.13, 11:16
      Takie pokolenie - nigdy w historii ludzkości rodzice tak się nie trzęśli nad dzieckiem. I odbije się to brakiem samodzielności. Już teraz mówi się o obecnym pokoleniu dwudziestolatków, że są mało zaradni życiowo, nie potrafią załatwić podstawowych spraw, rodzice nawet pracę im załatwiają. Ja aż boję się pomyśleć, jakie będzie dzisiejsze pokolenie kilkulatków. Zwłaszcza jak patrzę na babcie zmieniające sześciolatkom buty w przedszkolu.
      • rozowalantana Re: Bo dziecku zależy... 08.06.13, 11:21
        I jeszcze rozwalają mnie te kretyńskie zebrania - ostatnio nawiedzone mamuśki przez godzinę wałkowały temat koloru sukienek dziewczynek na zakończenie roku.
    • pade Re: Bo dziecku zależy... 08.06.13, 11:16
      Moja córa jest taka jak Ty, tzn ogarnia wszystko sama, ale nie śpiewabig_grin Córka mojej koleżanki jest taka jak TY, i śpiewa. Sądzę, że to zalezy od wieku dzieci i od "rodzaju" rodzica. Jeden musi, bo się udusi, a drugi idzie tam, gdzie został zaproszonysmile
    • joa66 Re: Bo dziecku zależy... 08.06.13, 11:23
      Ale czy Ty jesteś jakimś wzorcowym modelem dla swojego pokolenia???

      Wtedy też pewnie były dzieci, które marzyły o obecności rodziców, tak samo jak teraz są dzieci, dla których jest to zbędne.
      • beataj1 Re: Bo dziecku zależy... 08.06.13, 11:29
        Ależ absolutnie nie twierdze że jestem modelem pokolenia. Wnioskuje po swoich doświadczeniach (z racji tego że córka jeszcze za mała).
        Zakładając że ja byłam jakaś dziwna próbuje sobie przypomnieć czy inne dzieci miały ciśnienie na obecność rodziców i też sobie takich sytuacji nie przypominam.

        I stąd moje pytanie. Czy ta potrzeba obecności rodziców jest teraz taka silna u dzieci czy cos się zmieniło od czasów mojej młodości.
        Różnice osobnicze rozumiem i wiem że dzieci i dorośli bywają różni. Chodzi mi bardziej o ogólny trend.
        • joa66 Re: Bo dziecku zależy... 08.06.13, 11:36
          Błagam, nie bądź kolejną osoba szukającą "ogólnych trendów" big_grin
          • beataj1 Re: Bo dziecku zależy... 08.06.13, 11:40
            Zboczenie socjologa i psychologa społecznego. Nic na to nie poradzę wink
            • joa66 Re: Bo dziecku zależy... 08.06.13, 11:43
              I na forum szukasz odpowiedzi? wink
              • beataj1 Re: Bo dziecku zależy... 08.06.13, 11:51
                O, forum jest niezwykle ciekawą rzeczywistością. Nieco alternatywną ale fascynującą.
                O wielu kwestiach które normalnie nie przyszłyby mi do głowy dowiedziałam się z forum.
                To przecież kopalnia informacji i opinii.
            • kannama Re: Bo dziecku zależy... 09.06.13, 10:30
              ja mam przedszkolaka i chyba normalne, że gdy przygotowują występ na dzień mamy to mu zależy co by mama była...jeśli występuje dla innego grona- nie widzi potrzeby bym była...
              ja w czasach szkolnych nawet wolałam gdy rodziców nie było smile
        • basiastel Re: Bo dziecku zależy... 29.06.13, 15:18
          "ogólny trend" jest taki sam od zawsze, dziecko potrzebuje zainteresowania rodziców i to bardzo. Moja mama nie mogła uczestniczyć nawet w wywiadówkach. Sama wychowywała 4 dzieci i na okrągło pracowała, a ja do dziś pamiętam, jak zazdrościłam koleżance, która wracała do domu, w którym czekała na nią mama. Zazdrościłam innej, która opowiadałą, że tata woził ją na basen. Było mi smutno nawet z powodu tych wywiadówek. Czułam się opuszczona, choć miałam starsze rodzeństwo i sytuacja była dla mnie absolutnie usprawiedliwiona. Mama robiła dla nas co mogła.
    • przeciwcialo Re: Bo dziecku zależy... 08.06.13, 11:26
      Kiedyś nikt nie naciskał na obecność rodziców poza Dniem Matki. Teraz obecnosć wręcz obowiązkowa uncertain Chodze bo większość przymuszona marudzac że urlop, że godzina nie tak. No ale się chodzi bo jak przychodzi wiekszość to może być przykro dziecku do którego nikt nie przyjdzie.
    • guderianka Re: Bo dziecku zależy... 08.06.13, 11:53
      To zależy
      Bo tak-wg mnie takie zachowanie jakie opisujesz jest dziwne- jeżeli piszesz o dziecku w wieku przedszkolnym. Bo dziecku w tym wieku bardziej zależy na radości i dumie innych niż na własnej frajdzie i satysfakcji-w przypadku konkursów. Dzieci w takim wieku ciężko znoszą ewentualne porażki i obecność rodzica zawsze jest ogromnym wsparciem
      Mi bardzo zależało na obecności rodziców w imprezach poza przedszkolnych i pozaszkolnych. Trenowałam pływanie-w zerówce to było tylko taplanie sięwink-ale robiliśmy pokazy dla dzieci i zależało mi by rodzice byli. W II klasie SP pierwszy raz skoczyłam-jako jedyna dziewczynka!- z trampoliny na glówkę. To był mój pierwszy raz więc zaliczyłam "dechę". Myślałam, że umrę. Wyszłam z glowy i mimo oklasków i stania publiczności wstrzymywałam z bolu łzy i myślałam tylko o tym by dojść do rodziców. Im byłam starsza tym mniej potrzebowałam obecności rodziców jednakże jako 19latka gdy miałam przysięgę strzelecka (organizacja paramilitarna) bardzo mi zależało na obecnści Taty, chciałam widzieć i czuc jego dumę-i czułam wink
      • hipek_w_kropki Re: Bo dziecku zależy... 08.06.13, 11:55
        Oprócz osobowości, chyba wiek dziecka odgrywa znaczenie...
        Moja podczas występów szuka mnie wzrokiem i widzę, że jak już znajdzie, to czuje się pewniej.
        I chodzę tylko na te imprezy, na które zapraszają wink
    • klubgogo Re: Bo dziecku zależy... 08.06.13, 13:30
      Jako dziecko, też na imprezach bywałam sama, bo tak było wtedy przyjęte. Dzisiaj przyjęte jest interesować się swoim dzieckiem.
      Nie lubię tych wszystkich pikników, teatrzyków, uroczystości, bo są zwykle sztywne. Nie angażuję się w nie, ale chodzę na nie, bo interesuje mnie, co poczynia moje dziecko, bo widzę, jak córka się stara. To jest ważne, ale gdybym miała brać czynny udział, dziekuję.
      • najma78 Re: Bo dziecku zależy... 08.06.13, 14:00
        Nie widze zwiazku pomiedzy niedojrzaloscia, niesamodzielnoscia dzieci a chodzeniem na roznego rodzaju imprezy szkolne na ktore rodzice sa zaproszeni. Jedno z drugim nie ma nic wspopnego. Co jest dziwnego w tym, ze od czasu do czasu organizuje sie takie imprezy i zaprasza rodzicow oraz osoby ktore sa z dzieckiem zwiazane. Przeciez to nie jest obowiazkowe, kto nie moze nie przyjdzie. Dzieciom, zalezy, owszem i to nie jest wogole dziwne, przygotowywaly cos jakis czas, nadchodzi dzien wiec chca to dzielic z najblizszymi. Jesli rodzic nie moze to zazwyczaj dziecko zrozumie, ale jesli rodzic nie chce bo nie to sam zachowuje sie niedojrzale. Kiedys bylo inaczej, prawda i co z tego, co to ma do rzeczy, kiedys kilkulatnie dzieci pracowaly w fabrykach i na polach dzis juz tak nie jest, przynajmniej nie wszedzie. Jesli ktos nie chce isc to nie musi, mozna zostac w domu posiedziec na forum, obejrzec serial albo poplotkowac z kolezanka ;/ kazdy ma wybor. Ja wole isc i uczestniczyc w tym z moimi dziecmi, ciesze sie ze moge, wiem ze sprawia to radosc moim dzieciom. Nic mnie to nie kosztuje, wystarczy dobra wola. Nie dkstaje orgazmu gdy moje dziecko podskoczy, ani nie sikam po nogach bo zaspiewa ale jest mi milo i jemu tez, bo moja obecnoscia daje dowod ze interesuje mnie to co robi. Naprawde ematki maja straszne dylematy, co tu wybrac wystep dziecka w szkolnej imprezie czy udzial w pikniku w przedskolu czy siedzenie na forum a w przerwach gotowanie zupy i dymek na balkonie.
    • saszanasza Re: Bo dziecku zależy... 08.06.13, 14:12
      to że ty ogarniałaś wszystko sama wcale nie świadczy o tym że byłaś taka hop siup do przodu, po prostu radziłaś sobie w narzuconym przez własnych rodziców stylu życia,funkcjonowania czy wychowania.
      "dzisiejsze" dzieci też sobie równie dobrze radzą, a może nawet i lepiej, bo ich rodziców często nie ma dłużej w ich życiu, a wychowywane są przez nianie, żłobki, przedszkola czy świetlice szkolne. nie dziw się więc że mają potrzebę by chociaż od wielkiego dzwonu rodzice przyszli na imprezę w przedszkolu i posłuchali wierszyka.
    • daisy Re: Bo dziecku zależy... 08.06.13, 14:15
      Przecież dzisiaj nikt nie organizuje takich akademii i innych ogłupiających spędów z recytowaniem Broniewskiego dla dzieci jaki kiedyś. Rodzice w dawnych czasach na żadne akademie nie chodzili, bo nikt ich nie zapraszał, nie były w ogóle dla nich przeznaczone.
      Dzisiaj organizuje się dzień babci, dzień matki czy dzień rodzica, specjalnie dla danej publiczności. I na to przychodzą rodzice i chyba jasne, że dzieciom zależy - dla kogo miałyby się inaczej produkować?
      Dziwny problem. Po co pisać o czymś, o czym się praktycznie nic nie wie?
    • nenia1 Re: Bo dziecku zależy... 08.06.13, 14:28
      beataj1 napisała:

      > Byłam dzieckiem które zgłaszało się wszędzie. Od konkursu recytatorskiego przez
      > różnego typu akademie ku czci, odczyty, tańce itd. Jak tylko coś się działo -
      > brałam w tym udział.
      > I nie pamiętam, naprawdę nie pamiętam by zależało mi na obecności moich rodzicó
      > w na tych wszystkich imprezach. Ja w ogóle nie brałam pod uwagę czy obecność ro
      > dziców konieczna czy nie, nawet nie wiedziałam że powinnam tym myśleć. Nie to
      > miało dla mnie wtedy znaczenia.

      > I teraz pytanie. Czy ja byłam dziwnym dzieckiem bo ogarniałam to wszystko sama
      > czy to się teraz tak pozmieniało że dzieci teraz tak strasznie łakną obecności
      > rodziców z okazji każdej okazji smile

      Czy ja wiem czy łakną? To chyba zależy od osobowości. Ja nie łaknęłam, i do dziś mam taki rys charakteru, że nie odnajduję się zupełnie w emocjonalnych, romantycznych klimatach, za to potrzebuję dużej swobody i poczucia niezależności.

      Też byłam dzieckiem aktywnym, bardzo lubiłam występować w teatrzykach szkolnych od najmłodszych lat, śpiewałam, tańczyłam igrałam na pianinie w szkolnych zespołach, bardzo aktywnie działałam w harcerstwie - i jak teraz się zaczęłam zastanawiać to...ja w sumie nie pamiętam, czy byli rodzice, czy nie byli bo nie zwracałam na to uwagi.
      Byłam zajęta czym innym smile
    • ciociacesia chyba ci starosc pamiec zaburza 08.06.13, 14:36
      przedszkole to jest dziecko 3-5 lat - wtedy tez 'Kolejne imprezy znajdowałam sobie sama i tylko informowałam rodziców że tu i tu będę deklamować wierszyk, śpiewać piosenkę czy też
      brać udział jakimś konkursie.'
    • vi_sovari Re: Bo dziecku zależy... 09.06.13, 01:08
      Też się udzielałam w tamtym wątku. Napisałam właśnie, że chodzę na te spędy, bo dziecku zależy. A teraz przeczytałam twój wątek... i ... już nie jestem tego taka pewna. Byłam taka sama jak ty w dzieciństwie. Sama wyszukiwałam różne konkursy, śpiewałam, recytowałam, czasem moi rodzice nawet nie wiedzieli, że był jakiś konkurs, a ja zawsze byłam tam, gdzie coś się działo i tak jak piszesz, nie wiedziałam nawet, że może powinno mi zależeć na obecności rodziców. Bawiłam się świetnie. Moja córka nigdy nie powiedziała, że zależy jej na mojej obecności, może to jest po prostu moja nadinterpretacja?
    • minor.revisions Re: Bo dziecku zależy... 09.06.13, 05:14
      > I teraz pytanie. Czy ja byłam dziwnym dzieckiem bo ogarniałam to wszystko sama
      > czy to się teraz tak pozmieniało że dzieci teraz tak strasznie łakną obecności
      > rodziców z okazji każdej okazji smile

      ale chyba co innego jakis zewnętrzny konkurs, do którego staja chętni skądkolwiek, a co innego przedstawienie szkoły/przedszkola/świetlicy, organizowane z myślą o zaproszeniu rodziców?
    • olena.s Re: Bo dziecku zależy... 09.06.13, 07:08
      Nie jesteś dziwna. Jesteś stara. smile
      Upłynęło, hę, hę, sporo czasu odkąd byłaś w przedszkolu czy podstawówce. Pewnie trudno by ci było sobie przypomnieć, jak , na przykład czekałaś na mamę i bałaś się, że cię nie odbierze, bo zapomniała.
      A po drugie - ty piszesz o konkursach, a w wątku powtarzały się tematy imprez z gatunku "dzień rodzinny w szkole" lub występy dla mamuś, dziadków, tatusiów. Czyli imprezy zaprojektowane do udziału całej rodziny (za moich czasów - jestem jeszcze starsza od ciebie - nie było ich poza przedszkolem w ogóle. Nigdy. Ani razu).
    • jowita771 Re: Bo dziecku zależy... 09.06.13, 09:15
      Dzieci są różne, jednemu nie przeszkadza, jak rodziców nie ma, nawet woli, a innemu jest przykro. Moja córka lubi, jak oglądamy jej różne popisy. Ostatnio zapisałam naszą rodzinę na konkurs rodzinny na szkolnym festynie, mnie to nie zachwycało, mąż był wystraszony, córka wniebowzięta, warto było.
    • ga-ti Re: Bo dziecku zależy... 09.06.13, 10:40
      Ze swoich lat przedszkolno-szkolnych pamiętam, że takich 'imprez' było znacznie mniej niż dziś. Coś na Boże Narodzenia, ale ja z czasów, gdy nie robiono Jasełek, zwykle piosenki o choince, Mikołaju i zimie połączone z balem przebierańców. Coś dla mam na dzień matki i występ na zakończenie roku szkolnego. I zawsze rodzice, a przynajmniej mama była. Wyjątkiem były występy z Zuchami na festiwalach i przeglądach bo to zwykle wyjazdowe imprezy były.
      Teraz tego więcej. Ale jak widzę moje dziecko, że się przygotowuje, wierszyki mówi, piosenki śpiewa, stroje szykuje, o próbach opowiada... Dzieci na takich występach naprawdę pierwsze co robią po wejściu na scenę to szukają swoich bliskich, obowiązkowo muszą im pomachać, a dopiero po tym spokojnie występują. I zdarzyło mi się widząc płaczące dzieciaki, bo rodzica nie było na widowni. Cóż, nasze dzieci występują zwykle głównie dla nas.
      Tak, jak pisałam w innym wątku, nie muszę się integrować ze wszystkimi rodzicami, ale na występ mego dziecka przyjdę popatrzeć, choćby grało tylko drzewko wink
      • tymianek21 Re: Bo dziecku zależy... 09.06.13, 10:55
        Pracuję w przedszkolu- mogę napisać o 2 rodzajach występów. Pierwsze to takie w których często uczestniczą przedszkolaki i na które rodzice nie przychodzą. Np. dzieci idą w odwiedziny do innego przedszkola na np."wierszomanie, lubię śpiewać, tańczymy razem itd." Dzieci są przygotowywane przez panie lub w domu powtarzają wierszyki, piosenki. Często takie występy odbywają się w przedszkolu i rodzice wtedy nie przychodzą . Drugi rodzaj imprez to imprezy rodzinne. Dzieci od rana pytają "kiedy przyjdzie mama, czy przyjdzie tata, czy już ... itd." non-stop. Kiedy rodziców jeszcze nie ma lub nie widzą ich w tłumie płaczą. Jest nam bardzo żal takich dzieci. Mogę zrozumieć że rodzice pracują , są chorzy i trudno im przyjść ale tak jak napisałam w tamtym wątku nie rozumiem ze ktoś nie przyszedł bo nie lubi spędów rodzinnych. Pzdr
        • basiastel Re: Bo dziecku zależy... 29.06.13, 15:37
          Babcia mojego dziecka odmówiła mi kiedyś przyjścia na taką rodzinną imprezę, bo twierdziła, że pewnie będzie tłok i mało zobaczy - ani przez moment nie pomyślała, że miała tam być dla wnuczki. Na koncerty w Sali Kongresowej nie chodziła, bo twierdziła, że ma kłopoty z kolanami i nie wejdzie po schodach. Galopowała po schodach do pracy i mogła. Połowa widowni na tych koncertach była na wózkach inwalidzkich, bo są to koncerty charytatywne na rzecz chorych ze stwardnieniem rozsianym i sala ma podjazdy.
          Takich ludzi to tylko zatłuc!
    • afro.ninja Re: Bo dziecku zależy... 09.06.13, 11:07
      Przede wszystkim, kiedys nie bylo spedow typu dzien szkoly, dzien ojca i matki, nie bylo klasowych teatrzykow, tylko szkolne, na ktore przychodzily wylacznie dzieci, bo spektakle odbywaly sie w porze pracy szkole, a nie po szkole, lub w weekend. A teraz dzieci nawet spia w szkole, a poprzedzone to jest spedem rodzinnym. wiec jak tu nie przyjsc z dzieckiem, jak wszysyc pojawiaja sie jak jeden maz?
      I te spedy wlasnie zaczynaja sie od przedszkoli, najpierw dzien otwarty, pozniej kiermasze, bo przedszkole zbieraja wciaz na cos pieniadze. I rodzice musza byc z dziecmi. Teatrzyki, gdzie wszystkie dzieci maja swoje kwestie, u mnie w szkole, teatrzyk to byl dla dzieci, ktore chca i umieja grac.

      > I nie pamiętam, naprawdę nie pamiętam by zależało mi na obecności moich rodzicó
      > w na tych wszystkich imprezach. Ja w ogóle nie brałam pod uwagę czy obecność ro
      > dziców konieczna czy nie, nawet nie wiedziałam że powinnam tym myśleć. Nie to
      > miało dla mnie wtedy znaczenia. Rodzice mnie odstawiali pod kolejną salkę machali ręką mówili baw się dobrze i
      > pytali kiedy mnie odebrać. Kolejne imprezy znajdowałam sobie sama i tylko info
      > rmowałam rodziców że tu i tu będę deklamować wierszyk, śpiewać piosenkę czy też
      > brać udział jakimś konkursie.

      Moim zdaniem, robilas ciekawe rzeczy, a twoi rodzice byli z tego wylaczeni, moze w ogole mieli to gdzies, nie rozumiem po co ich informowalas, ze deklamujesz, albo spiewasz, skoro bylo im wszystko jedno?!

      Piszesz, ze zglaszalas sie wszedzie, to swiadczy o tym, ze chcialas byc dostrzezona, twoi rodzice w ogole cie nie dostrzegali, wiec szukalas miejsc w ktorym bedziesz widoczna. Bo zglaszanie sie dziecka na wszystko i wszedzie, uwazam, ze jest dosyc dziwne.
    • kikimora78 Re: Bo dziecku zależy... 09.06.13, 12:45
      A ja nie kumam mam, ktore nie podniecaja sie wystepami i osiagnieciami dzieci. Ja tam dostaje "9orgazmu" jak moja malutka dwa klocki szczepi razem, narysuje trzy kreski kreda na chodniku i sie cieszy ze to kotek, czy probuje tanczyc kaczuszki. Nie rozumiem - jak mozna sie nie cieszyc, jak moze to czlowieka nudzic.
    • eliszka25 Re: Bo dziecku zależy... 09.06.13, 13:00
      kiedys rodzice mniej sie tym jakby przejmowali chyba. poza tym nie trzesli sie tak nad dziecmi. ja tez bralam udzial w wielu konkursach i innych tego typu pie...ch. nie zawsze rodzice byli obecni i mi to jakos nie przeszkadzalo. jednak byly tez np. imprezy, gdzie cos sie robilo wlasnie dla rodzicow i gdyby wtedy nie bylo zadnego z nich, to raczej byloby mi przykro. na inne, jesli nie mogli dotrzec, to nie mogli, spoko.

      teraz z moim starszym robie podobnie. nie biegne zawsze i wszedzie. jest samodzielny i tez tego ode mnie nie wymaga. jednak jesli uslysze od niego, ze robi z klasa czy jakas grupa cos tam i przyjda mamy/rodzice, to staram sie byc. juz i tak ma troche pod gorke, bo jest jedynym obcokrajowcem w klasie. nie che, zeby przy tym byl jedynym, do ktorego nikt nie przyszedl. dzis tez ma wystep z okazji 20-lecia naszej szkoly muzycznej i wybieramy sie cala rodzina, zeby go obejrzec. tylko, ze takich wystepow, na ktore zaproszeni sa rodzice, czy jak dzis w ogole cala spolecznosc, jest 1-2 w roku szkolnym. o wszystkich pozostalych dowiaduje sie zwykle po fakcie, kiedy moje dziecko donosi mi, ze cos tam wygral albo robil z klasa.
    • basiastel Re: Bo dziecku zależy... 29.06.13, 14:50
      Wychowywałam córeczkę sama. Jej ojciec mieszkał za granicą, a poza mną miała tylko jedną babcię, taką niezbyt kochającą, która nigdy nie brała udziału w uroczystościach przedszkolnych, czy szkolnych, nawet z okazji dnia babci. Nigdy też nie chciała zobaczyć i nie widziała jej występów ( córcia tańczy w zespole pieśni i tańca ). Dziecko widziało, że w różnych uroczystościach ( w tym wigiliach ) uczestniczyły całe rodziny dzieci i było jej bardzo, ale to bardzo przykro. Czasem z tego powodu nie chciała uczestniczyć w imprezach. Miała wielki kompleks braku rodziny i wystarczyło, że ktoś obcy się do niej uśmiechnął, był miły, a już pytała mnie, czy nie mógłby być naszą rodziną. Ciągle o tym mówiła, a mnie serce pękało. Żeby jej udowodnić, że ma rodzinę, zabrałam ją do mojego ciotecznego rodzeństwa, mieszkającego w innym mieście. Nie mogła uwierzyć własnemu szczęściu, ciągle dopytywała, czy to jest jej prawdziwa rodzina. Dziecko bardzo potrzebuje rodziny i ta powinna być z dzieckiem, zwłaszcza, w sytuacjach dla dziecka ważnych.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja