Jak wesprzeć...

08.06.13, 18:35
...bliską osobę, która rozważa usunięcie ciąży? Patrząc z boku decyzja o aborcji wydaje się bezsensowna. Warunki materialne - są, udany związek i deklarowane wcześniej chęci. Oni się starali!! I nagle zwrot o 180% u niej - objawy depresji, popłoch jakiś taki i niechęć do dzieci. Tak bardzo mi jej szkoda, boję się, że będzie żałować, że nastąpi kolejny zwrot. Mało czasu na decyzję, a w takim stanie psychicznym nie powinno się podejmować decyzji tego kalibru. Pierwsze dziecko, 37 lat, małe szanse na ponowne zajście w ciążę z powodów zdrowotnych i wieku. Chłodne spojrzenie z boku? Będę wdzięczna. A może któraś miała napad paniki na początku i też rozważała, a potem minęło? Czego oczekiwałyście od bliskich?
    • miakyee Re: Jak wesprzeć... 08.06.13, 19:13
      > ...bliską osobę, która rozważa usunięcie ciąży? Patrząc z boku decyzja o aborcj
      > i wydaje się bezsensowna. Warunki materialne - są, udany związek i deklarowane
      > wcześniej chęci. Oni się starali!! I nagle zwrot o 180% u niej - objawy depresj
      > i, popłoch jakiś taki i niechęć do dzieci.

      Dziwne. Może to wina hormonów?
      A co na to ojciec dziecka?
      Kiedy się dowiedziała o ciąży? Starali się długo? Jeśli tak, to może wcześniej już psychicznie pogodziła się z tym, że nie będzie matką a teraz przeżywa szok i musi się z tym oswoić.
      • ardzuna Re: Jak wesprzeć... 10.06.13, 07:30
        Myślę że atak paniki jak już się w końcu zajdzie w upragnioną ciążę to normalna sprawa. Ja też tak miałam i ostatnio osoba z mojego otoczenia też. Usunięcia nie rozważałam, ona też raczej nie.
    • kerri31 Re: Jak wesprzeć... 08.06.13, 19:20
      Ja, w zeszłym roku lat 31 , drugie dziecko z wpadki, chciałam usunąć. O 9:00 po otrzymaniu wyniku z krwi byłam zdesperowana jak sanki w maju- wiedziałam, że usunę. O 14:00 zaczynałam rozważać możliwosć urodzenia tego dziecka-oczywiście za namową przyjaciółki i przedstawienia mi sytuacji z boku, o 18:00 byłam pewna , że tego nie zrobię i do gina na umówioną wizytę nie pójdę. O 21:50 dowiedział się mąż, który się bardzo cieszył, ja zaczęłam się cieszyć dopiero po 2 tygodniach.
      Za 3 tygodnie rodzę nieproszonego gościa i kocham go całym sercem.
      NIe wyobrażam sobie jak mogłam chcieć usunąć ciązę, brzydzę się tymi myślami, które wtedy chodziły mi po głowie. Gdyby nie długa rozmowa z przyjaciółką, dziś żałowałabym tej decyzji i zastanawiała się nad wieloma rzeczami, których nie miałabym okazji doświadczyć.
      • bi_scotti Re: Jak wesprzeć... 08.06.13, 19:29
        Znam dwie kobiety, ktore w podobnych okolicznosciach usunely i nigdy nie zalowaly decyzji. Jedna sie pozniej rozstala z ojcem potencjalnego/niedoszlego dziecka i w nowym zwiazku ma bliznieta urodzone gdy miala chyba 41 czy 42 lata; druga wciaz jest z tym samym facetem, dzieci nie maja, sa ewidentnie bardzo szczesliwa para. Dlaczego usunely, nie wiem, nigdy nie pytalam, nie moja sprawa. Nie bardzo sobie wyobrazam jakiekolwiek, nawet najzyczliwsze, ingerencje chyba, ze masz faktyczne przeslanki, ze kobieta jest zdepresjonowana albo ma inne problemy natury medycznej. To sa bardzo prywatne sprawy i z konsekwencjami jakiejkolwiek decyzji zyc bedzie ta kobieta a nie nawet najzyczliwsi ludzie z otoczenia.
        • verdana Re: Jak wesprzeć... 08.06.13, 19:55
          Jest różnica ppomiędzy ingerencją, typu "Jak mozesz zabić dzieciątko", a pogadaniem od serca. Jesli kobieta rozwaza usuniecie niewpadkowej ciąży, o którą sie dlugo starała, to być moze rzeczywiście potrzebuje wsparcia - i przyjaciół i lekarza.
          • bi_scotti Re: Jak wesprzeć... 08.06.13, 20:38
            verdana napisała:

            > Jesli kobieta rozwaza usuniecie niewpadkowej ciąży, o którą sie
            > dlugo starała, to być moze rzeczywiście potrzebuje wsparcia - i przyjaciół i le
            > karza.

            Masz, oczywiscie, racje. Ja tylko nie wiem jak wiele jest osob, ktore potrafia pozostac uczciwe agnostic w tak emocjonalnej sprawie i chocby tonem glosu czy sposobem "wspierania" nie sugerowac wlasnych pogladow/uczuc/przekonan/preferncji. A to taka delikatna materia ... Stad moje wzdraganie sie na jakakolwiek "przyjacielska" forme wsparcia. Ale pewnie przesadzam wink
        • gazeta_mi_placi Re: Jak wesprzeć... 09.06.13, 14:43
          > Dlaczego usunely, nie wiem, nigdy nie pytalam, nie moja sprawa. Nie bardzo sobie wyobrazam jakiekolwiek, nawet najzyczliwsze, ingerencje chyba, ze masz faktyczne przeslanki, ze kobieta jest zdepresjonowana albo ma inne problemy natury medycznej. To sa bardzo prywatne sprawy i z konsekwencjami jakiejkolwiek decyzji zyc bedzie ta kobieta a nie nawet najzyczliwsi ludzie z otoczenia.

          Dokładnie, to nie Twój interes.
      • gazeta_mi_placi Re: Jak wesprzeć... 09.06.13, 14:42
        Pomyśleć co by było gdyby matka Hitlera zdecydowała się na aborcję.
        • peggy_su Re: Jak wesprzeć... 09.06.13, 15:23
          Znalazłby się ktoś inny.
          • gazeta_mi_placi Re: Jak wesprzeć... 10.06.13, 07:34
            Ale załóżmy i matka kogoś innego też by się zdecydowała na aborcję.
    • peggy_su Re: Jak wesprzeć... 08.06.13, 19:56
      Ja bym namówiła na wizytę u psychologa. Chodzi o to, żeby ktoś z boku, niezaangażowany emocjonalnie pomógł jej ocenić sytuację.
      Jak argumentować? Ze względu na wcześniejsze starania i wysiłki, warto zrobić wszystko żeby decyzja byłą podjęta świadomie a nie pod wpływem chwilowych emocji.
      No i pytanie co na to jej mąż? W końcu jeśli oboje planowali dziecko i starali się, to nie jest tak, że on nie ma nic do gadania.
    • mala_truskawka Re: Jak wesprzeć... 08.06.13, 20:00
      Słuchaj, ty jej nie namawiaj do podjęcia jakiejkolwiek decyzji, ty ją po prostu wspieraj bez względu na decyzję. Może w całej sytuacji są wątki, o których nie wiesz, np. wada płodu czy problemy małżeńskie? Jeśli masz wątpliwości co do jej stanu emocjonalnego, to jej to rzeczowo przekaż, podaj przykłady jej zachowań, ale nie naciskaj. Od namawiania do urodzenia dziecka to może być co najwyżej jej mąż - bo to również jego dziecko, a nie ty. Ty powinnaś pogadać, wysłuchać, dać się wypłakać, zapewnić o pomocy w każdym przypadku.
      • czarnakrowawkropkibordoo Re: Jak wesprzeć... 08.06.13, 20:48
        Wielkie dzięki za wszystkie odpowiedzi. Moją pierwszą, instynktowną reakcją były słowa, że ma moje wsparcie niezależnie od decyzji i to samo podobno mówi ojciec dziecka. On od początku, jeszcze przed poczęciem twierdził, że we dwójkę też im dobrze i jej zostawia decyzję. Nastawiali się na duże problemy, a tu udało się niemal od razu. Kurczę, może to faktycznie reakcja szokowa. Namawiałam ją na wizytę u psychologa, sama wpadła na pomysł, żeby zadzwonić na infolinię dla ciężarnych i pogadać z jakimś specjalistą. Przed ewentualnym zabiegiem też chyba jest konsultacja z psychologiem? Powinna być, do cholery.
        • aga_sama Re: Jak wesprzeć... 08.06.13, 22:03
          W polsce zabieg jest nielegalny, nie ma konsultacji z psychologiem.
          Nie wiem, czy jest taka w niemieckich klinikach, jeżeli pacjentka placi sama. Zabieg finansowany przez kasę chorych jest konsultowany.
          • czarnakrowawkropkibordoo Re: Jak wesprzeć... 08.06.13, 22:59
            Zabieg byłby robiony w kraju, w którym jest legalny.
            • triss_merigold6 Re: Jak wesprzeć... 09.06.13, 00:06
              Tu sprawca ciąży - jeśli chce dziecka - powinien się zachować spokojnie i asertywnie i nalegać na rozmowę kobiety z psychologiem. Całość brzmi mocno absurdalnie, czy ta pani nie ma aby problemów ze sobą?
              • czarnakrowawkropkibordoo Re: Jak wesprzeć... 09.06.13, 10:17
                triss_merigold6 napisała:

                > czy ta pani nie ma aby problemów ze sobą?

                A któż nie miewa?
                Jeśli natomiast pytasz o chorobę psychiczną, to nie, jest zdrowa.
              • kiddy Re: Jak wesprzeć... 09.06.13, 22:11
                Ależ wcale nie trzeba mieć problemów ze sobą w takiej sytuacji. To się zdarza. Hormony, lęki, strach przed zmianami. To wcale nie jest takie rzadkie.
            • minor.revisions Re: Jak wesprzeć... 09.06.13, 05:22
              czarnakrowawkropkibordoo napisała:

              > Zabieg byłby robiony w kraju, w którym jest legalny.

              nie wiem, czy we wszystkich krajach są konsultacje, u nas jest wymagana. Byc moze to też sposób zabezpieczenia sobie tyłów, żeby klinika miała pewność, że to jest własna decyzja kobiety, a nie, że ktoś ją przymusza/nakłania.

              Może kup kwas foliowy czy cos, dla niepoznaki odfoliuj i powiedz jej, że kolezanka ci dała, bo słyszała, że masz przyjaciółke w ciąży, a jej już niepotrzebny, więc jeśli chce, to niech se weźmie, bo gdyby jej się odwidziało, to jej się przyda, a tobie niepotrzebny na pewno. Jak weźmie, to znaczy, że niezaleznie od obecnego humoru nie jest zdecydowana na usuniecie.
              • czarnakrowawkropkibordoo Re: Jak wesprzeć... 09.06.13, 10:23
                Na to nie wpadłam, ale zaproponowałam kawę i lampkę wina. Odmówiła.
                • minor.revisions Re: Jak wesprzeć... 09.06.13, 22:28
                  no to ja nie pomyślałam, Twój sposób chyba prostszy tongue_out
    • pepsi.only Re: Jak wesprzeć... 09.06.13, 14:51
      ja oczekiwałabym wysłuchania mnie.
      to niewiele, a czasem nie do uzyskania.

      ludziom, a zawłaszcza naszym bliskim, zawsze wydaje się, że wiedzą lepiej niż my sami, co powinniśmy czuć, co powinniśmy zrobić, jak powinniśmy żyć.
      mam właśnie taki dół i marazm, i niechęć do kontaktów z bliskimi, z powodu tego, jak to bliscy potrafią namieszać w głowie, a ulubionym zajęciem jest tzw. uszczęśliwianie na siłę.
      • verdana Re: Jak wesprzeć... 09.06.13, 15:14
        Rozumując w ten sposób, kazdego z jakimkolwiek istotnym problemem, nalezy zostawić samemu sobie. Czym powazniejszy problem, tym bardziej go unikać i nie rozmawiać na ten temat. Kazdy musi podejmować decyzję, nie radzac sie nikogo, nie słuchając nikogo i w pełnym osamotnieniu.
        • bi_scotti Re: Jak wesprzeć... 09.06.13, 15:22
          Bo chyba jednak rzadko zmieniamy decyzje juz poukladane w glowie ... For better or worse, werbalizowanie, glosne argumentowanie swoich racji, owo "bycie wysluchanym" to najczesciej po prostu takie glosne przypieczetowanie tego, co i tak czlowiek juz zdecydowal. Najczesciej zreszta, co np. widac czesto tu na forum, jedyne czego mniej lub bardziej swiadomie oczekujemy od wysluchujacego (czytajacego) to przytakniecie, ze nasza decyzja jest OK. A gdy pojawia sie krytyka, sugestie innych decyzji, nastepuje okopanie sie i czestochowska obrona swojego pomyslu. Sa wyjatki, nie przecze. Ale to naprawde wyjatki. Mozna sie dac przekonac gdy sie jest autentycznie on the fence ale to wcale nie sa takie czeste przypadki - najczesciej jednak wiemy czego chcemy ... Again ... for better or worse.
          • verdana Re: Jak wesprzeć... 09.06.13, 22:14
            Poukładane - może tak. Ale decyza, aby świadomie zajść w ciążę i ją usunąć nie wydaje się być świadomie poukładaną decyzją.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja