W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam nerwy?

12.06.13, 19:42
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14086332,Agresja_w_szkole__Ojciec_szarpal_ucznia_i_dyrektorke.html?v=1&obxx=14086332#opinions
Zakładam, że nie chodziło o przezywanie córeczki, tylko raczej dokuczanie cięższego kalibru.
W końcu nawet ośmiolatki potrafią być okrutne... ; poza tym dziecko w obliczu krzywdy powinno mieć oparcie w rodzicu, nieprawdaż?

Pytanie jak w temacie.
    • gazeta_mi_placi Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 12.06.13, 19:46
      Powinien spuścić wpieprz gó...arzowi bez świadków, w razie czego załatwić sobie wcześniej alibi.
      • aneta-skarpeta Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 12.06.13, 20:46
        nawet, zakładając że ten 8latek jest jakimś demonem i nie był to zwykły konflikt to nie trzeba od razu dzieciaka bićtongue_out
        • lauren6 Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 12.06.13, 20:52
          Przeciez go nie bił.
          • aneta-skarpeta Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 12.06.13, 20:57
            popychał i był agresywny na tyle, że przelało mu się na dyrektorkę, w efekcie musiał zostać zatrzymany

            ojciec mógłby dostać puchar za genialność- w swobie znany sposób rozwiązał konflikt 8latków i został zatrzymany

            teraz to dopiero dzieci będą miały używanie
    • asia_i_p Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 12.06.13, 19:46
      Z jednej strony nawet ośmiolatki potrafią być okrutne, z drugiej strony dorosły facet szarpiący dziecko, nawet bardzo wredne, ma nad tym dzieckiem z każdej strony taką przewagę, że to nie powinno mieć miejsca. Więc wolę sobie nawet hipotetycznie nie pozwalać na takie zachowania.

      Poza tym, to nie wygląda na zwykłego zestresowanego rodzica, tylko na faceta, który lubi załatwiać sprawy przemocowo. W końcu w przypadku dyrektorki nie bronił już córki, tylko siebie. Sprawdziłabym, czy dziecku przypadkiem też się nie obrywa, kiedy zdenerwuje ojca.
    • iziula1 Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 12.06.13, 19:47
      Ale w jakiej sytuacji?
      Nic nie wiemy jaki był powód zachowania ojca.
      Poza tym cokolwiek by to było zachowanie 31 letniego dorosłego faceta skandaliczne. Nic poza tym,że jest furiatem nie udowodnił.
      Szarpał 8 latka, szarpał dyrektorkę szkoły, zachowywał się wulgarnie i agresywnie w stosunku do innych nauczycieli!

      Sytuacje najpierw się wyjaśnia z nauczycielem, dyrekcją i rodzicami dziecka. W obecności ewentualnie pedagoga/psychologa szkolnego.

      Szarpanie i bicie 8 latka zasługuję na karę, bez względu co ten 8 latek zrobił.
      To nie bandyta tylko dzieciak.
      A dorosły właśnie zachował się jak bandyta.
      • amoreska Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 12.06.13, 19:51
        CytatSzarpanie i bicie 8 latka zasługuję na karę, bez względu co ten 8 latek zrobił.
        Bez względu?
        A gdybyś była świadkiem, jak jedno dziecko bije drugie, też nie szarpniesz/przytrzymasz/odciągniesz, by odseparować agresora?
        • aneta-skarpeta Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 12.06.13, 20:45
          w sytuacji gdy widzę, że 8latek np bije kogos, to podchodzę i go przytrzymuję etc, a nie popycham, szturcham, biję

          ale tutaj konflikt miał miejsce w sobotę, a ojciec postanowił po czasie sprawę wyjasnic atakując dziecko- bo on wie jak takie sprawy rozwiązywać
        • memphis90 Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 13.06.13, 08:20
          Przytrzymanie czy odciągnięcie to nie szarpanie i potrząsanie. No proszę Cię!
        • czar_bajry Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 15.06.13, 13:25
          A gdybyś była świadkiem, jak jedno dziecko bije drugie, też nie szarpniesz/przy
          > trzymasz/odciągniesz, by odseparować agresora?

          W sytuacji " na żywo" mogę agresora przytrzymać ale sytuacja przedstawiona w twoim poście nie miała nic wspólnego z interwencją rodzica w trakcie bójki dzieci.
          Czyżby w artykule opisano twojego męża?
          • amoreska Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 15.06.13, 14:07
            Dwie różne sytuacje.

            Mój mąż? No coś ty!
            Zdarzyło mi się jednak już musieć interweniować podczas bójki uczniów. Nic przyjemnego.
            • czar_bajry Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 15.06.13, 21:45
              Ale interwencja podczas bójki jest zupełnie czymś innym niż szarpanie 8 latka przez dorosłego faceta.
    • iwoniaw Nie 12.06.13, 19:49
      Na pewno nie napadałabym na dziecko, choćby było młodocianym bandytą prześladującym moje. Rozegrałabym to inaczej.
      • amoreska Re: Nie 12.06.13, 19:52
        Powiedziałabyś winowajcy, że "tak nie wolno"?
        • asia_i_p Re: Nie 12.06.13, 19:57
          To na początek nie jest taki zły pomysł. Potem jest szkoła, opieka społeczna, policja.
          Ten artykuł nie jest za dokładny, ale mówi o scysji między dziećmi kilka dni temu. To nie jest czas, w którym mogły się odbyć wszystkie możliwe inne próby rozwiązania sytuacji.

          Poza tym fizyczny atak na dyrektorkę w momencie, kiedy okazało się, że jedzie policja, to nie jest typowa reakcja nawet bardzo zdenerwowanej osoby, to jest reakcja osoby, dla której nietykalność cielesna drugiej osoby nie jest oczywistością.
        • iwoniaw Re: Nie 12.06.13, 21:53
          To też, a potem jest jeszcze cała gama środków, które w razie braku efektów przy próbach łagodnych można eskalować i nadal nie dochodzić do etapu pobicia 8-latka i szarpania dyrektorki szkoły.
    • kamunyak Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 12.06.13, 20:07
      w tym miejscu warto by zauważyć, że Pruszków to specyficzne środowisko.
      Za czasów PRL pomieszkiwała tam , w większości, bandyterka.
      Za czasów nowożytnych przerodzona w mafię.
      Tzw normalni ludzie (lub nienormalni, jak kto woli), też tam mieszkają. W mniejszosci.
      Nie wiem do której grupy zaliczał sie tatuś i dokuczjący uczeń.
      W każdym razie mieszanie sie w wewnętrzne sprawy tego środowiska (dyrektorka) to nie jest najlepszy pomysł.
      Nie dziwię się, że ręce jej sie trzęsły jeszcze długo po zdarzeniu.
      • czar_bajry Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 15.06.13, 13:32
        Tzw normalni ludzie (lub nienormalni, jak kto woli), też tam mieszkają. W mniej
        > szosci.

        Chyba za dużo filmów się naoglądałaś...
        W Pruszkowie mieszka mój brat oraz jego i moi znajomi - zupełnie normalni ludziebig_grin

        A ta tzw mafia nie z samego Pruszkowa była tak jak ta druga nie z Wołomina, Dziad np z Ząbek byłtongue_out

    • grave_digger Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 12.06.13, 20:08
      Powinien bronić, ale na pewno nie w ten sposób. Jak już tak bardzo chciał walczyć o swą dziatwę mógł w inteligentny sposób zastraszyć gó...arza.
      Nie wyobrażam sobie, by jakiś rodzic do mnie z łapami startował.

    • aneta-skarpeta Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 12.06.13, 20:42
      dla mnie ojciec debil

      bosko rozegrał sprawe, wparowal do szkoły i zaczął szarpać czy popychać 8 latka, wpadł w szał, że trzeba było go do aresztu wziąć

      jak chce się załatwić sprawę z agresywnym 8latkiem to trzeba to zrobic w białych rękawiczkach, a nie jak przygłup

      dla mnie koleś niezrównoważony

      czytałam gdzies indziej, ze powiedział " że on sprawę rozwiążę w sobie znany i skuteczny sposób"- chodziło o zajęcie się tym chłopcem
    • lauren6 Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 12.06.13, 20:55
      Takie sprawy załatwia się inaczej. Jak to ktoś kiedyś napisał na ematce: podejść do gó...arza i z uśmiechem na ustach szczegółowo mu wytłumaczyć jak będzie się mu wyrywać nogi z d... jeśli nie odczepi się od mojego dziecka.

      Koleś pewnie miał rację, a olbrzymia wina leży po stronie szkoły, która na 99% zbagatelizowała problem prześladowanego dziecka zamiast w porę interweniować. A teraz mleko się wylało, szkoda. Najgorsze, że prześladowca pewnie poczuje się bezkarny.
      • aneta-skarpeta Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 12.06.13, 21:00
        ja mialam taki problem z kolegą syna- wielki jak dąb dzieciak- też początek podstawówki, dzieci sobie z nim nie radziły, byłam swiadkiem jak rzucał kamieniami w m.in mojego syna, poza szkołą

        wczesniej były zgłosznie w skzole, ale rodzice chłopca niereformowalni, generalnie szkoła miała z nim problem

        jak zobaczyłam gó...arza z tym kamieniem to podeszłam i wycedziła przez zęby, że jak się nie odczepi od mojego syna to ze mną będzie miał do czynienia i odeszłam modląc się, żeby nie dostać kamieniem w głowę- powiedziała to w dosadnych słowachsmile

        od tamtej pory mój syn miał spokoj
        • amoreska Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 12.06.13, 21:02
          Oj, przecież nie można zastraszać dziecka wink
          • aneta-skarpeta Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 12.06.13, 21:04
            nie mozna to dać się złapać;D
            • gazeta_mi_placi Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 12.06.13, 22:21
              Oj to to big_grin
        • misiowamama-2 Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 14.06.13, 16:55
          miałam podobnie gdy syn był mały. Moja cierpliwość skończyła się w momencie gdy po raz kolejny "prześladowca" dokuczył ( w dość dosadny sposób) mojemu synowi. Ponieważ wcześniejsze moje sygnały do wychowawcy i rodziców gó...arza nie pomogły, "dopadłam" go przed wejściem do szkoły i blokując skutecznie przejście, z uśmiechem na ustach ,spokojnie wycedziłam przez zęby, że jak nie odpuści mojemu synowi to zrobię z nim porządek i żeby nie zadzierał ze mną bo nie wie kim jestem, jakie mam znajomości i możliwości wink Nie używając brzydkich słów zrozumiał ( bystrzak tongue_out), że jak go moje "znajomości" dopadną to to nogi z dupy powyrywają "-P Do ukończenia podstawówki syn miał spokój, inne dzieci też wink
      • tiktaktuk35 Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 14.06.13, 14:42
        Ale jakiego prześladowania? Przecież nie wiadomo o co poszło miedzy dziećmi. Ja byłam świadkiem scenki, w której dwie dziewczynki wiek- gdzieś połowa podstawówki - krzyczały do chłopaka - wiek podobny "twoja matka to dziw..a i wszystkim d..py daje", chłopak nie zdzierżył i palnął jedną tornistrem, tak że się przewróciła. Wstała, otrzepała się i powiedziała "zobaczysz, mój ojciec ci nogi z d..py powyrywa". Mogło być tak. Zwłaszcza jak dziecko chce się na kimś zemścić i wie, że ojciec krewki i stanie po jej stronie nie pytając o co poszło. Mogło też być inaczej.
        Faktem jest że sposób rozwiązania konfliktu przez dorosłego był najgorszy z możliwych. Nie ma to jak lać 8-latka z okrzykiem "nie wiesz gó...arzu, że nie bije się słabszych"?
        Jeżeli dziewczynka naprawdę byłaby prześladowana przez chłopaka i to we wredny lub okrutny sposób i nie jednorazowo, ojciec miałby czas, żeby się zastanowić, jak to rozwiązać. A obraz ojca jaki się z tego wyłania nie jest niestety najlepszy - typ, który "najpierw leje po mordzie, a potem pyta o co poszło".
    • mstrzalka Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 12.06.13, 21:11
      Puściły by i jesli nie dało by się w żaden inny sposób załatwić tej sytuacji to na pewno dorwała bym agresora i go ochrzaniła z góry na dół, pewnie bym nie szarpała ale kto wie... moje dziecko wie, że zawsze może na mnie liczyć i nie chciałabym go zawieść
    • vivaluna Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 12.06.13, 21:30
      Nie wiem jaka była sytuacja bo brak szczegółów w artykule. Moja córka miała do czynienia z przemocą w szkole podstawowej. Chłopak z ADHD nękał dziewczyny. Moją córkę zepchnął ze schodów - wstrząśnienie mózgu, raz kopnął w twarz - uszkodził przegrodę nosową i raz uderzył pięścią w oko - wielka kolorowa śliwa (nie mówiąc już o delikatniejszych formach przemocy typu wykręcona ręka, siniaki). Zniszczył też dosyć drogi plecak na kółkach, który miał córce służyć kilka lat - zabrał i tak długo walił nim o ścianę i schody aż rozwalił. Ani dyskusje z nauczycielką ani z matką nic nie dawały. Raz jak córka w obronie podrapała go po twarzy to matka przez dwa lata skowyczała, że dzidziuś będzie miał blizny. Wysłałam więc męża na pogadankę z małolatem - nie szarpał go, nie uderzył co powiedział nie wiem ale ataki na córkę osłabły co nie przeszkadzało mu tłuc innych dziewczyn. Sytuacja zmieniła się diametralnie w 5 klasie. Chłopcy z klasy dorośli i zaczęli stawać w obronie dziewczyn. Jakoś tak miał, że nękał tylko słabszych a chłopcy w klasie byli dosyć rośli, szczególnie jeden o ksywie "Gruba"...wink
      • cersei8 Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 12.06.13, 22:03
        Wiesz co, az mna zatrzeslo, przeciez to sie do sadu nadaje.
        Nie zrobilas corce obdukcji i nie zglosilas tego na policje?
        Zazadalabym od szkoly i rodzicow chuligana takiego odszkodowania, ze a) szkola sama by sie go pozbyla, b) rodzice by go zabrali bo przestrzeglabym, ze postaram sie zeby ich zlicytowali jak sie bachor nie uspokoi.
        Ale tak szczerze, gdyby moje dziecko przez inne wyladowalo w szpitalu (i nie bylby to wypadek), to chyba zanim bym odzyskala zdolnosc rozsadnego myslenia to bachor bylby pod kolami mojego samochodu...

        vivaluna napisała:

        > Nie wiem jaka była sytuacja bo brak szczegółów w artykule. Moja córka miała do
        > czynienia z przemocą w szkole podstawowej. Chłopak z ADHD nękał dziewczyny. Moj
        > ą córkę zepchnął ze schodów - wstrząśnienie mózgu, raz kopnął w twarz - uszkodz
        > ił przegrodę nosową i raz uderzył pięścią w oko - wielka kolorowa śliwa (nie mó
        > wiąc już o delikatniejszych formach przemocy typu wykręcona ręka, siniaki). Zni
        > szczył też dosyć drogi plecak na kółkach, który miał córce służyć kilka lat - z
        > abrał i tak długo walił nim o ścianę i schody aż rozwalił. Ani dyskusje z naucz
        > ycielką ani z matką nic nie dawały.
        • vivaluna Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 12.06.13, 22:50
          Zgłosił lekarz z soru ze szpitala. Sprawa potoczyła się już bez mojego udziału. Dziwne, że to ja i córka zostałyśmy czarnymi owcami po tym wydarzeniu. Zarówno rodzice jak i nauczycielka nauczania początkowego traktowali nas jak trędowate. Nauczycielka wręcz zaczepiła mnie na korytarzu i powiedziała, że powinnam się wstydzić bo uczeń ten może być wydalony ze szkoły. Przez pierwsze pół roku nikt mi nie odpowiadał na "dzień dobry", organizowane były spotkania potajemne w klasie dotyczące mojej osoby. Podczas zebrań czynione były aluzje co do mnie i córki w stylu "niektóre dzieci to nie powinny jechać na wycieczkę bo się potkną i dostaną wstrząśnienia mózgu" Wszystko to aż do momentu gdy nie oberwała od przyjemniaczka inna dziewczynka-pieszczoszka nauczycielki (pęknięta śledziona) a potem następna i kolejna. Chłopak potrafił atakować nieprowokowany tylko dlatego, że np. ktoś się na niego krzywo spojrzał.
          To były dawne czasy, córka kończy już gimnazjum ale okres podstawówkowy wspominam jak gehennę. Do dziś żałuję, że nie zmieniłam córce szkoły.
          • cersei8 Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 12.06.13, 23:24
            O rany, ale Ci sie trafilo towarzystwo.
            Nauczycielka, ktora broni chuligana i rodzice, ktorzy jej w tym pomagaja. Nie slyszeli od wlasnych dzieci jak tamten sie zachowuje. A jak juz stalo sie jasne, ze to bandyta nie starali sie go pozbyc ze szkoly. Dziecko w szkole podstawowej, ktore potrafi tak uderzyc inne, ze ma peknieta sledzione, zlamany nos etc. to po prostu bandyta, ktorego nalezaloby trzymac w klatce.
            Ale fakt, najlepszym rozwiazaniem bylaby zmiana szkoly i zazadanie odszkodowania od rodzicow bandyty i od szkoly.

            Btw moze dyrektorka jesli w szkole z zalinkowanego artykulu w ten sam sposob traktowano agresorow jak u Ciebie, a skarzacym sie rodzicom powiedziano, ze powinni sie wstydzic, to jestem w stanie zrozumiec tamtego ojca, ze wystartowal tez do bicia dyrektorki...

            vivaluna napisała:

            > Zgłosił lekarz z soru ze szpitala. Sprawa potoczyła się już bez mojego udziału.
            > Dziwne, że to ja i córka zostałyśmy czarnymi owcami po tym wydarzeniu. Zarówno
            > rodzice jak i nauczycielka nauczania początkowego traktowali nas jak trędowate
            > . Nauczycielka wręcz zaczepiła mnie na korytarzu i powiedziała, że powinnam się
            > wstydzić bo uczeń ten może być wydalony ze szkoły. Przez pierwsze pół roku nik
            > t mi nie odpowiadał na "dzień dobry", organizowane były spotkania potajemne w k
            > lasie dotyczące mojej osoby. Podczas zebrań czynione były aluzje co do mnie i c
            > órki w stylu "niektóre dzieci to nie powinny jechać na wycieczkę bo się potkną
            > i dostaną wstrząśnienia mózgu" Wszystko to aż do momentu gdy nie oberwała od pr
            > zyjemniaczka inna dziewczynka-pieszczoszka nauczycielki (pęknięta śledziona) a
            > potem następna i kolejna. Chłopak potrafił atakować nieprowokowany tylko dlateg
            > o, że np. ktoś się na niego krzywo spojrzał.
            > To były dawne czasy, córka kończy już gimnazjum ale okres podstawówkowy wspomin
            > am jak gehennę. Do dziś żałuję, że nie zmieniłam córce szkoły.
            • vivaluna Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 12.06.13, 23:43
              Jeśli sprawy w tamtej szkole wyglądały podobnie to też jestem w stanie zrozumieć ojca. W niektórych szkołach jest takie ciche przyzwolenie na przemoc. Nauczyciele udają, że nie widzą, rodzice zapatrzeni w swoje dzieci nie dopuszczają do siebie, że ich aniołek może kogoś skrzywdzić. Ciężko jest o współpracę, nikt nie podejmuje tematu a ofiary zazwyczaj same sobie winne.
              Jest też druga strona medalu czyli rodzice przewrażliwieni na punkcie swoich pociech. Wystarczy, że dojdzie do sprzeczki między dzieciakami a przewrażliwiony rodzic robi z tego aferę jakby świat się walił. Też miałam do czynienia z taką "gwiazdą" tyle że to była mama dziewczynki. Wystarczyło, że dzieci chciały robić co innego niż Kasia np. nie bawić się w chowanego a grać w gumę to dziewczynka w ryk i do matki. Za chwilę jak w banku wszyscy rodzice mieli telefon ze skargą i reprymendą od owej mamusi.
              Zdecydowanie wolę gimnazjum. Jacyś fajniejsi ci rodzice, więcej mają dystansu.
          • gazeta_mi_placi Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 14.06.13, 15:33
            O rany! Pewnie nauczycielka w typie Nangi co taką hołotę tylko bronić będzie, miejsce dla takich ścierw jest w specjalistycznych ośrodkach, a nie wśród normalnych ludzi (dzieci).
            A nauczycielka to kawał k...wy uncertain
    • minor.revisions Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 12.06.13, 21:40
      Pytanie z głębi doopy chyba? Puszczenie nerwów to z samego założenia nie jest coś, co się planuje czy można przewidzieć.
    • tosterowa Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 12.06.13, 21:45
      wow, sprał 8 latka, prawdziwy bohater tongue_out
    • franczii Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 12.06.13, 22:01
      Ale w jakiej sytuacji? Przeciez nie wiadomo za co ojciec szarpal tego dzieciaka.
      Poza tym stracic glowe z powodu zatargu miedzy 8latkami?
      • niutaki Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 12.06.13, 22:13
        W sytuacji konfliktu, ktorego dziecko nie mogloby samo rozwiazac, mogloby sie zdarzyc, ze puscilyby mi nerwy, ale nie wiem co bym zrobila, bo jesli juz mi puszczaja to za kazdym razem inaczej. Nie wiemy jaka byla sytuacja dokladnie, moze poszarpal dyrektorke, bo konflikt ciagnie sie od jakiegos czasu, a ona jest tepa dzida i nie potrafi skutecznie zadzialac? A moze jest przemocowcem i szarpanie innych to dla niego bulka z maslem i jest rownouprawnienie: dziecko, kobieta - bez roznicy, kazdy kuksanca dostanie?
    • yoko0202 NIGDY nerwy nie puściłyby mi aż tak 13.06.13, 12:16
      żeby szarpać, pchać czy bić cudze 8-letnie dziecko
      w ogóle dla mnie każda osoba, która rozpoczyna w jakiejkolwiek formy rękoczyny z pozycji bezwzględnie silniejszej, osiąga dno (dorosły w stosunku do dziecka, mężczyzna w stosunku do kobiety, grupa 'twardych' dzieciaków w stosunku do jednego słabeusza itp itd.)
    • jowita771 Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 13.06.13, 12:43
      Są sytuacje, które by pana usprawiedliwiały, moim zdaniem.
    • dziennik-niecodziennik Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 13.06.13, 13:18
      dyrektorki bym nie szarpała, a gó...arza dorwała w bardziej dyskretnym miejscu. w szkole dokonałabym co najwyżej ostrzeżeń ustnych.
      • niutaki Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 13.06.13, 18:27
        a ja bym mogla dyrektorke poszarpac, kto wie...
        • czar_bajry Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 15.06.13, 13:21
          po pierwsze nie wiem w jakiej sytuacji- nie zostało to wyjaśnione chyba jedyną sytuacją w której do tego stopnia puściły by mi nerwy jest gwałt a raczej taka sytuacja nie miała tu miejsca.
          Nie wyobrażam sobie abym miała szarpać obce dziecko bez względu na to co by zrobiło mojemu, mogę je przytrzymać ale nie szarpać. Tak samo nie rzuciła bym się z łapami na dyrektorkę lub inna osobę.
          Z łapami mogła bym co najwyżej polecieć do rodziców dziecka które wyrządziło by krzywdę mojemu a rodzice dręczyciela nie widzieliby w tym problemu.
    • chipsi Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 15.06.13, 13:31
      A ja myślałam że to ja przegięłam przedwczoraj...
      Jeżeli facet reagował po tym jak chłopiec coś zrobił jego córce to owszem, reakcja była conajmniej przesadzona. Gdyby reagował na bieżąco, np. chłopak biłby dziewczynkę w tej chwili - rozumiem. Gdyby reakcja była poprzedzona kilkoma innymi słownymi bez rezultatu - też rozumiem.
      A co ja zrobiłam? Zapytałam siedmiolatkę czy chce w pysk. Kolejny raz dokuczała mojej córce. Dotychczas tłumaczyłam młodej jak ma reagować ale gdy smarkula stanęła obok mnie i zaczęła córkę wyzywać od "dałnów" to mnie poniosło.
      • czar_bajry Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 15.06.13, 13:40
        Ale jednak w ten pysk jej nie dałaśbig_grin
        Słownie to się nie liczy i zawsze możesz zaprzeczyćtongue_out
        • amoreska Re: W analogicznej sytuacji - też puściłyby wam n 15.06.13, 14:10
          Nie dała w pysk.
          Ale de facto zastraszała - co (nawet w usprawiedliwionym - jak tu - przypadku) jest na forum piętnowane -> "gdyby obcy facet groził mojemu synowi, powyrywałabym mu...itp.itd."
Inne wątki na temat:
Pełna wersja