czarny_dol
17.06.13, 14:11
No ja się nie nadaję na mamę noworodka. Cały ten okres noworodkowo-niemowlęcy jest dla mnie okrutnie upierdliwy i mam problemy, żeby się z tym pogodzić.
Mam już 2-latka na pokładzie - uwielbiam go, kocham całym sercem, jestem nim zachwycona etc. Ale zapałałam do niego taką miłością dopiero jak skończył 8-9 m-cy: zaczął siedzieć, gaworzyć, poznawać świat. Wcześniej to była mordęga dla mnie.
No i teraz znowu mam na pokładzie parotygodniowego noworodka. I sobie szybko przypomniałam jaki to upierdliwy okres życia dziecka: karmienie, przewijanie, karmienie, przewijanie. A obok biega taki fascynujący 2-latek. Nie zrozumcie mnie źle: kocham brzdąca, jestem szczęsliwa, że jest zdrowy, robie koło niego wszystko jak należy, ale nie umiem po prostu w to włożyć serca, szybko się niecierpliwię, irytuję. Czuję się znowu uwiązana i ograniczona - jakbym siedziała w dziecięcym pierdlu.
Jak przetrwać ten okres noworodkowo-niemowlęcy bez szkód na zdrowiu psychicznym moim i najmłodszego? Czy tylko ja tak mam? Czy ktoś ma podobnie?