O wakacjach kontrowersyjnie

    • bri Re: O wakacjach kontrowersyjnie 18.06.13, 09:47
      Ja też nie jestem zapaloną podróżniczką - trudno mnie wyciągnąć gdzieś dalej na tydzień czy łykend, krótkie wyjazdy mnie stresują i wracam z nich zmęczona. To mnie po prostu nie cieszy. Ale są sposoby spędzania urlopu, które odpowiadają nawet mi - wyjazd musi być długi, ok. 3 tygodni, dopuszczalne jest zatrzymanie się na krótko gdzieś po drodze do miejsca przeznaczenia, ale potem już nie ma przeprowadzek, najwyżej jednodniowe wycieczki i to spontaniczne a nie zaplanowane z góry na jakiś określony dzień. Idealnie jest, jeśli mieszkam w samodzielnym lokalu z własnym prywatnym podwórkiem, mam pralkę, zmywarkę, dobrze wyposażoną kuchnię. W okolicy musi być jakiś zbiornik wodny do pływania oraz stare miasta do zwiedzania. Fajnie jest również mieszkać na jachcie. Do tego duży zapas książek i jest cudownie.
    • mindtriper Re: O wakacjach kontrowersyjnie 18.06.13, 09:52
      Ja to rozumiem.
      Może nie z powodu żalu za wydanymi pieniędzmi, a czasem z powodu ich braku.
      My robimy wyjazdy co drugi rok.
      Co drugi spędzamy na miejscu.
      I kiedy sobie wspominamy różne wakacje, to dzieci czasem mają więcej ciekawszych wspomnień z tych tutejszych.
      Bo kiedy się zostaje to coś trzeba robić i okazuje się, że to mogą być naprawdę ciekawe, rozwijające i warte zapamiętania momenty.
      Nie kumam jak bardzo trzeba być ograniczonym, żeby uznawać za rozwijające tylko te wakacje, które są daleko od domu. Jak nie ma atrakcji (czyli czegoś nowego?) podanych na talerzu to trudno popatrzeć dookoła i zobaczyć tam coś wartościowego?
      • bri Re: O wakacjach kontrowersyjnie 18.06.13, 10:10
        Jak nie ma atrakcji (czyli czegoś nowego?
        > ) podanych na talerzu to trudno popatrzeć dookoła i zobaczyć tam coś wartościow
        > ego?

        Nie, po prostu niektórzy dookoła rozglądają się codziennie i te wartościowe rzeczy w swojej okolicy dostrzegają bez potrzeby wykorzystywania urlopu na ten cel. Można się po własnym mieście powłóczyć np. w łykend czy święta.

        Ale ja akurat rozumiem ludzi, którzy nie lubią wyjeżdżać. Natomiast nie zmienia to faktu, że podróże są kształcące. Nawet wyjazdy typu plaża i hotel pozwalają poznać jakiś lokalny koloryt, nowych ludzi, smaki itp. Współczesne życie wielu ludzi jest tak rutynowe, że każde wyrwanie się z tej rutyny to jak gimnastyka dla umysłu.
        • for_dummies Re: O wakacjach kontrowersyjnie 18.06.13, 10:57
          bri napisała:

          > Nawet wyjazdy typu plaża i hotel pozwalają
          > poznać jakiś lokalny koloryt, nowych ludzi, smaki itp.
          Pod warunkiem, że się do tego dąży. Będąc z rodziną i innymi Polakami wiele osób nie szuka innych kontaktów. A do lokalnej knajpy nie pójdą, "bo się strują" tongue_out

          Współczesne życie wielu
          > ludzi jest tak rutynowe, że każde wyrwanie się z tej rutyny to jak gimnastyka
          > dla umysłu.
          Albo dodatkowy stres - to nie moja opinia, ale naukowców wink Rozumiem, że czasem człowiek może bardziej cenić wypoczynek we własnym domu. Mimo że sama wiele podróżowałam wink
          • bri Re: O wakacjach kontrowersyjnie 18.06.13, 11:11
            Ja przecież kilka razy powtarzam w tym wątku, że doskonale rozumiem osoby, którym nie chce się wyjeżdżać, szczególnie jeśli fundusze pozwalają im jedynie na wakacje, które im nie odpowiadają. Sama nie lubię wyjeżdżać na krótko, pobyt w hotelu w "kurorcie" jawi mi się jako koszmar, a dwa tygodnie plackiem na plaży wręcz jako zagrożenie dla zdrowia.

            Mimo wszystko uważam, że podróże czy ogólnie rzecz biorąc wszelkie oderwanie się od rutyny i codzienności dobrze robi ludziom w ogólnym sensie, nawet jeśli wiąże się z jakimś stresem. To jest po prostu gimnastyka dla umysłu - zamiast poruszać się po sprawdzonych ścieżkach, trzeba zapamiętać nową ścieżkę, nauczyć się nowej waluty, zapamiętać pozdrowienie w innym języku, itp.

            Nawet hotelowy szwedzki stół będzie oferował jakieś nowe potrawy, a w niektórych brutalnych przypadkach cenną nauką będzie w ogóle zetknięcie się z sytuacją typu: obiad w restauracji, poruszanie się po lotnisku, zobaczenie na własne oczy ludzi pochodzących z innej kultury, innej rasy, innej religii.
    • kerri31 Re: O wakacjach kontrowersyjnie 18.06.13, 09:57
      Są takie złotówy jak Ty...co poradzisz.
    • satoja Znam cale tłumy osób 18.06.13, 10:00
      które nie jeżdżą nigdzie na wakacje, siedzą w domu, albo na działce i im dobrze. Nawet wołami ich nie wyciągnie z ich małego grajdołka, nie lubią poznawac nowych miejsc ani zwiedzać.
      Wiec co w tym niby kontrowersyjnego?
    • angazetka Re: O wakacjach kontrowersyjnie 18.06.13, 10:16
      > Jestem chyba jedyną osobą której autentycznie bedzie zal wydac na wakacje. Mam
      > taka osobowosc ze nigdy sie nie nudze

      Ale w góry nie, nad morze nie, na zwiedzenie nie... Marudna jesteś.
      Ja lubię zmianę bodźców, zmianę otoczenia, w innym mieście jest zawsze coś do zobaczenia, do poznania, do przeżycia. Jest ciekawiej niż oglądać codziennie to samo, choćby ładne. Przeżycia to dla mnie nie jest NIC. I nie mówię tu o jakichś wyprawach za duże pieniądze.
    • broceliande Re: O wakacjach kontrowersyjnie 18.06.13, 10:30
      Dla mnie to tak, jakbyś nie miała marzeń.
      • morgen_stern Re: O wakacjach kontrowersyjnie 18.06.13, 10:31
        Pięknie to podsumowałaś smile
        • for_dummies Re: O wakacjach kontrowersyjnie 18.06.13, 10:36
          Nie czytałam dyskusji, ale mam tak samo.

          Tzn. zdecyduję się na krótki wyjazd, bo córka chce, ale mnie to do niczego nie potrzebne.
          Mam tak odkąd wynieśliśmy się z miasta... Po prostu dobrze mi u siebie smile
          Tzn. nie pogardziłabym naturalnie zwiedzaniem np. Ameryki Pd., Azji itp, ale w tej chwili na to mnie nie stać. Natomiast wyjazdy nad Bałtyk, czy M.Śródziemne, czyli w rejony które znam... W tej chwili w mojej ocenie nie są warte zachodu. Za dobrze mi w domu smile
    • asia_i_p Re: O wakacjach kontrowersyjnie 18.06.13, 10:37
      Jak się lubi miejskie życie i mieszka w mieście, wakacje rzeczywiście robią się trochę sztuką dla sztuki.

      Dla mnie wyjazdy są ważne, bo:
      - jadę w góry - a na mnie sam widok zarysu wzgórz na horyzoncie działa terapeutycznie; na miejscu oszukuję się pasmem Wzgórz Trzebnickich i już się czuję lepiej niż we Wrocławiu, ale definitywnie góry to jest moje środowisko naturalne;
      - jadę nad wodę - i wreszcie idę popływać, a na bardzo dobry basen wciąż nie mogę się wyrwać;
      - jadę do rodziny - komentarze zbędne;
      - jadę z rodziną - i odcięta od netu w ilościach hurtowych, sprzątania, itp. wreszcie mogę sobie z tą rodziną pożyć.
      • angazetka Re: O wakacjach kontrowersyjnie 18.06.13, 11:16
        > Jak się lubi miejskie życie i mieszka w mieście, wakacje rzeczywiście robią się
        > trochę sztuką dla sztuki.

        Można jechać na wakacje do innego miasta, pozwiedzać. To moja ulubiona forma wypoczynku.
      • naturella Re: O wakacjach kontrowersyjnie 18.06.13, 11:17
        Ja trochę rozumiem autorkę, bo jestem tak zmęczona, że nie mam siły na wakacjesmile Na co dzień praca po 11 godzin, potem pół etatu w domu, więc jak myślę o urlopie, to marzy mi się leżenie z książką przez cały dzień. A tu pakowanie, podróż, potem znów intensywne życie chcąc nie chcąc - dzieci wymuszająsmile Ze względu na dzieci jedziemy nad polskie morze, bo wiem, że uwielbiają, ja zresztą też - ale nie miałabym nic przeciwko pobytowi w domu, żeby po prostu pomieszkać, posiedzieć w baseniku, na trawie, na leżaku itp.
    • nihiru Re: O wakacjach kontrowersyjnie 18.06.13, 11:41
      wydać 4 tysiące na jedzenie w hotelowej jadalni i leżenie na plaży (czy to na Rodos czy w Ustce) to i mi byłoby szkoda.

      ale już wydać pieniądze na jedzenie miejscowego jedzenia w miejscowych knajpkach, nocowanie u "tubylców" w ramach "homecoachingu", oglądanie miejscowych atrakcji (nawet jeśli nie jest to klasa wieży eiffla czy machu picchu) - jak najbardziej.
      w ten sposób zwiedzała australię moja siostra - przywiozła stamtąd mnóstwo wrażeń, nowe znajomości i cudowne wspomnienia.
      nasz znajomy poleciał ruskimi liniami na miesiąc do indii - zdaje się że wydał na te wakacje mniej niż te przysłowiowe 4 tysiące.
      inni nasi znajomi na wakacje jeździli na mazury na dwutygodniowy kurs tańca.
      ja z mężem pływaliśmy na jachcie (przed dziećmi).

      jest mnóstwo możliwości ciekawego spędzania czasu na urlopie. swoim miastem możesz się cieszyć na codzień - całą resztą tylko w czasie urlopu. czemu marnować taką okazję?
    • loola_kr Re: O wakacjach kontrowersyjnie 18.06.13, 11:58
      Kiedyś tez wolałam kupić coś do domu czy zrobić mały remont zamiast jechać na wakacje.
      Od kiedy mam dzieci wakacje bez wyjazdu gdzie mam gwarantowaną pogodę, morze, plaże i najlepiej ALL to dla mnie stracone wakacje...
    • joxanna Re: O wakacjach kontrowersyjnie 18.06.13, 12:08
      Po prostu nie jedź.

      Ja uwielbiam podróżować, bo lubię się przemieszczać, lubię patrzeć na innych ludzi, lubię jak jest inaczej, lubię się oderwać. Lubię nowe wrażenia. Nawet już przestałam zdjęcia robić, bo tak naprawdę to lubię same przeżycia i wspomnieniasmile. Zabytki i hity wolę obejrzeć w albumie, albo w TV nawet, bo sama wszędzie nie wejdę, nie zinterpretuję, albo mam za małe dziecismile

      A czasem po prostu wakacje na wsi - żeby było inaczej, niż w mieście. I wtedy poleżeć, pochodzić po lesie itp.

      Ale - jestem przekonana - że podobne emocje (ekscytację, odkrycia, albo uspokojenie itp), można przeżywać na wiele sposobów. I nie widzę w ogóle konieczności podróżowania.

      Myślę, że bardzo bym się zdzwiła, gdyby ktoś tu napisał na forum: nie lubię zbierania robaków, a potem dostał odpowiedzi: jesteś ograniczona, nie masz marzeń.... No proszę Was. Urlop to urlop, kazdy robi co chce: jeden wyjeżdża, drugi nie.
    • memphis90 Re: O wakacjach kontrowersyjnie 18.06.13, 13:11
      A ja bardzo lubię robić po prostu coś innego. Ogródek z grillem, wypady z dziećmi do zoo czy nad pobliskie jeziora mam na codzień. Urlopu mam jakoś tak mało i naprawdę nie wyjeżdżam często (w tym roku na przykład wyjechałam tylko na 2 dni na sanki w góry), więc jak się trafi weekend poza domem, to celebruję ten czas oderwania od codzienności. I nie chodzi o kasę, fajnie jest wyskoczyć na weekend nad jeziorko do domku z dykty, ale móc pospacerować wieczorem, posłuchać żab, pójść na kolację czy lody do knajpki. Gdybym tak mogła 2-3 razy w roku brykać za granicę i zwiedzać ciekawe miejsca, to byłabym przeszczęśliwa - ale na razie tylko sobie marzę i cieszę się tym, co mam smile I mam taką osobowość, że potrafię znaleźć coś interesującego także poza Meksykiem czy Indiami, w zeszłym roku mieliśmy fantastyczne wakacje w Karpaczu na przykład.
    • peggy_su Re: O wakacjach kontrowersyjnie 18.06.13, 13:25
      Ale przecież nikt Ci nie każe wyjezdzać smile Jak lubisz to siedź w miejscu.
      Ja tam po pierwsze lubię zobaczććóś nowego, jakieś zabytki, nowe piękne miejsca, nowi ludzie.
      Po drugie lubię góry, ubóstwiam gorące morze i plażę, a w domu nie mam ani jednego ani drugiego.
      Po trzecie jak potrzebuję dobrze wypocząć, to faktycznie najlepiej robi mi totalna zmiana miejsca, otoczenia, trybu życia na minimum 10 dni. Wracam wtedy zresetowana i z nowymi siłami.
      Ehhhh jaka szkoda że w tym roku urlopu nie będzie sad
    • eliszka25 Re: O wakacjach kontrowersyjnie 18.06.13, 14:42
      ale czy na wakacje wyjezdzasz tylko po to, zeby sie komus tym pochwalic? ja lubie poznawac nowe miejsca, nawet, jesli sa niespecjalnie oddalone od mojego domu. nie musza to byc egzotyczne wakacje od razu. po prostu lubie byc w ruchu "cos robic", gdzies isc, jechac. cala rodzina to lubimy i jeszcze w zyciu nie pomyslalam o jakims wyjezdzie w kategoriach "teraz bede miala sie czym chwalic".

      jesli ty takiej potrzeby nie masz, nie ciagnie cie w nieznane, gor nie lubisz, morza tez nie itd., to przeciez nie ma przymusu wyjezdzania na wakacje. jesli ma to byc dla ciebie wylacznie strata czasu i pieniedzy, to nie jedz, bo po co? zapewniam cie, ze nie bedziesz jedyna. ludzie sa rozni. jedni lubia posmazyc sie w tropikach, inni pojada w gory, a jeszcze inni przez caly rok marza o tym, zeby spedzic wakacje na wlasnej dzialce czy we wlasnym ogrodku. nie widze w tym ani nic dziwnego ani tym bardziej kontrowersyjnego.
    • kkalipso Re: O wakacjach kontrowersyjnie 18.06.13, 15:02
      Aż mi się Ciebie szkoda zrobiło tak w dobrym tego słowa znaczeniu.

      Ja uwielbiam ten moment pakowania się ,przekręcanie klucza w zamku , wsiadania do auta i heja w drogę.Uwielbiam jeździć , latać ,kocham lotniska mogłabym godzinami siedzieć na złość samoloty są tak punktualnie a ja zawsze zazdroszczę tym co gdzieś po kątach śpią na plecakachwink

      Za 10 dni się pakuję i już nie mogę się doczekać . Tydzień tylko z mężem aż mi dziwnie jak bym na miłosną wyprawę wyruszałasmile
    • ganna_risatdinova Re: O wakacjach kontrowersyjnie 18.06.13, 16:01
      Właśnie wróciłam z 14-dniowego pobytu w Sharm el Sheikh. Było tak cudownie, jak tylko mogło być. No i jestem dosłownie czekoladowa, a jest to efekt opalania się wyłącznie w cieniu, nie chcę nawet wiedzieć, jak bym wyglądała, opalając się w pełnym słońcu.
      W każdym razie wróciłam przed chwilą i już mam doła. Już szykuję się do następnych wakacji. Na koniec sierpnia mam ślub w Bukareszcie, więc trzeba zarezerwować chociaż tydzień na wizytę i zwiedzanie, a ja już kombinuję, co mój szef by powiedział, jakbym jeszcze urwała 2 tygodnie urlopu na początku sierpnia na Mauritiuswink.
      Na podróże jestem w stanie wydać KAŻDE pieniądze.
    • pochodnia_nerona Re: O wakacjach kontrowersyjnie 18.06.13, 17:41
      Do autorki: moim zdaniem, dużo tracisz, ale Twoja sprawa i jak Ci tak dobrze, to OK.
      Ja nie lubię siedzieć w miejscu, nosi mnie, wyjeżdżam w każdy weekend, jak tylko mogę. Jestem zdania, że podróże kształcą, choćby te po najbliższej okolicy - wycieczki piechotą, rowerem, pozwalają rozwijać pasje. Coś zobaczysz, poczytasz o tym, będziesz szukać dalej, dowiesz się więcej. Opcja wyjazdu na Rodos po to, by leżeć przy basenie, albo plackiem na plaży nad Bałtykiem, tudzież łażenie po Krupówkach u mnie odpadają. Na Rodos nie byłam, ale nie pojechałabym tam wylegiwać się nad basenem lub w hotelu.
      Oczywiście, z wypraw przywożę setki zdjęć, z dłuższych podróży - tysiące (i nie są to obrazki typu: ja pod palmą, ja na murku). Oglądam je z podobnymi mi zboczeńcami wink
    • lonely.stoner Re: O wakacjach kontrowersyjnie 18.06.13, 21:59
      hm, ja to akurat mam na liscie pare miejsc na swiecie ktore chce po prostu zwiedzic- albo nawet takie do ktorych pragne wrocic, wcale nie musze tego robic w wakacje. Ale np. polecialabym jeszcze raz do Paryza- musze to zrobic, chcialabym obejrzec Hong Kong i Barcelone - nie interesuja Cie naprawde takie fajne miejsca? Przeciez wyjazd i wakacje to nie tylko lezenie na plazy albo lazenie po gorach, chyba troche brakuje Ci wyobrazni. Poza tym co ja lubie w wyjazdach to probowanie lokalnych potraw- nigdzie na swiecie nie zjesz tak dobrego curry jak w Indiach, Tajlandi czy tak pysznej pizzy jak we Wloszech.
      • zuzanna56 Re: O wakacjach kontrowersyjnie 19.06.13, 08:34
        Rozumiem, że ktoś nie lubi wyjeżdżać. Ja akurat bardzo lubię.
    • 18lipcowa3 nie jestes jedyna 19.06.13, 08:29
      ja tez tak mam
    • serendada Re: O wakacjach kontrowersyjnie 27.10.13, 18:47
      Nie musisz wcale wydawać 10 tys. żeby zobaczyć coś niesamowitego. Nie musisz jeździć wcale po odległych, egzotycznych krajach. Ja na przykład podróżuję głównie po Europie, ale nie wybieram wypoczynku, tylko wycieczki objazdowe. Szok ile można zwiedzić w 2 tygodnie. W te wakacje byłam z Rainbow Tours na Bałkanach i było niesamowicie. Tu chodzi o wspomnienia, o przeżycia, ja do dziś będę pamiętała chociażby Dubrownik (i mój skok do wody ze skałysmile). W przyszłe wakacje wybieram się do Skandynawii - chcę zobaczyć te fiordy i łosie - podobno jest niesamowiciesmile Zacznij podróżować, bo później będziesz żałować, mówię ci smile
    • malwa51 Re: O wakacjach kontrowersyjnie 28.10.13, 23:00
      A ja mam troche inaczej - gory, lasy i takie tam uwielbiam, gdybym mieszkala blisko, pewnie lazilabym cale wolne dnie i wytyczala nowe szlaki smile Podrozowac zas nienawidze (choroba lokomocyjna). I z tego powodu mi tez byloby zal wydac na wakacje - pamietam jedna wycieczke, siebie zamroczona lekami i polprzytomna w autobusie, potem usilujaca stac w miare prosto na jakims zamku - zamkniecie oczu powodowalo, ze zasypialam na stojaco. W zasadzie nie pamietam z niej nic, migawki zz jakichs restauracji w ktorych nie jadlam, bo bylo mi niedobrze. Marzylam tylko, zebysmy dojechali do miejsca z noclegiem i zebym mogla pojsc spac.
      Nigdy wiecej.
      Ale: w tym roku z mezem i jego dwoma kumplami bylismy na kajakach w totalnej dziczy (na szczescie sa wyrozumiali dla mojego rzygania oraz terroru "okna w aucie szeroko otwarte" wobec czego facet za mna siedzial pol dnia jazdy zasloniety plecakiem - zrezygnowalam z tabletek swiadomie, bo nie mialabym sil taszczyc namiotu i sprzetu. I pomijajac podroz od-do bylo super, a najlepsza burza na srodku jeziora i wioslowanie co sil do brzegu big_grin
      Niestety, w wiekszosci przypadkow tak sie nie da. I dyskomfort podrozy przewaza na "nie".
    • marianna1970 Re: O wakacjach kontrowersyjnie 29.10.13, 08:12
      Jestem domatorem nie lubię wyjazdów już po paru dniach chce wracać z powrotem a po reszto szkoda kasy...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja