Nigdy ni byłam na all inclusive

18.06.13, 12:43
I trochę mi z tym źle. Chyba wypadałoby się koło takich wakacji chociaż raz zakręcić, żeby sprawdzić czy takie nicnierobienie mi odpowiada.
Znajomi namawiają mnie, że powinnam korzystać bo potem dzieci pójdą do szkoły i w tych tańszych miesiącach maj/czerwiec/wrzesień nie będę wyjeżdżać.
Poza tym mówią, że dzieci tak jak moje 4 lata i 5 lat są w takich kurortach za darmo. Średni na 4 tygodniowe wakacje nad morzem wydaję 3500-4000 tysięc (dojazd, lokum, wyżywienie, atrakcje).
Nie wiem czy to prawda z tym darmowym pobytem dzieci czy nie. Popatrzyłąm troszkę na stronę itaki i wczasy z dziećmi wcale takie "tanie" nie są. Znów na stronie sun & fun jest rozpiska, że jak za osobę dorosło płacę ok 2500 zł to za młodsze dziecko 1700 a starsze 2200. Czyli wczasy wychodzą 8900zł.
Chyba,że ja nie umiem szukać.

Proszę doświadczonych wycieczkowiczów o ich opinie ile kosztują wakacje 2+2 np. w Grecji
    • aguar Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 12:46
      Myśmy 2 lata temu płacili 3000 za 2+1 all inclusive na Kos, tyle, że dziecko poniżej dwóch lat - wg mnie tylko takie mają wakacje prawie za darmo!
      Byliśmy bardzo zadowoleni. To też było moje pierwsze all inclusive.
    • mx3_sp Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 12:47
      www.travelplanet.pl/wczasy/oferty/?kierunek=14:,14_3344,14_1324,14_6745,14_83,14_84,14_89,14_5985,14_1493,14_149,14_150,14_50073,14_177,14_1066,&wylot=18.06.2013&przylot=18.12.2013&osoby=2&dojazd=F&dzieci=4,5&sortowanie=1&kolejnosc=up&szukaj=
      • zuzanna56 Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 12:52
        Byłam na tego typu wczasach kilka razy. Z dziećmi raz, 3 lata temu (ale nie były to malutkie dzieci) i teraz w lipcu jedziemy do Grecji na 2 tygodnie. Wcale nie jest tak tanio. Opłaca się jechać na 2 tygodnie bo 1 tydzień kosztuje np. 9 tysięcy a 2 tygodnie 11 tysięcy (ten sam hotel, ten sam miesiąc)
    • dziennik-niecodziennik Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 12:50
      pociesze Cię - ja tez nie big_grin
      a nie, raz, na podróży poslubnej, ale to było wymuszone formą wycieczki.
    • bella_roza Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 12:52
      musu nie ma. ale jeśli chcesz jechać, to szukaj ofert oznaczonych "dwoje dzieci za stałą cenę". przeważnie za jedno jest stała cena (koło 1tys zł) a za drugie tylko zniżka w stosunku do ceny dorosłego.
    • an_ni Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 12:53
      teraz nie ma dobrych cen, za pozno, chyba ze na wrzesien/pazdziernik przed weekendem majowym byly niskie ceny, teraz tylko last ale to bez znacacych znizek dla dzieci zazwyczaj
    • joanna_poz Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 12:56
      > Poza tym mówią, że dzieci tak jak moje 4 lata i 5 lat są w takich kurortach za
      > darmo.

      za darmo dla dziecka (nawet i często 12 letniego) jest pobyt w hotelu, z wyżywieniem.
      ale płacisz za przelot, ubezpieczenie.
      • zuzanna56 Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:08
        Czasem jest dziecko za darmo, ale koszt 2 osób dorosłych jest bardzo wysoki, więc wcale tanio nie wychodzi.
    • wtopek Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 12:57
      "za darmo" to rożnie bywa, chociaż kiedyś byliśmy w hotelu AI, z ofertą 2 dzieci do 12 lat za darmo, na pewno jednak dla dzieci w tym wieku są spore zniżki

      jeśli jedziesz w sezonie, to AI ro jest warte rozważenia, z dziećmi w tym wieku i o tej porze roku intensywne zwiedzanie to raczej katorga, a jak najbardziej możecie sobie urządzić jakieś wycieczki, czy to samodzielnie czy fakultety

      odpadaja wam problemy z wyżywieniem, w dobrych hotelach wybór jest duży, a dla dzieci zawsze coś się znajdzie, tym bardziej jeśli chodzi o ulubione "śmieciowe" pizze czy burgery, nie wspominając o nieograniczonej ilości napojów, lodów czy innych słodyczy

      do tego dochodzą hotelowe aquaparki, animacje, gry itd...
    • joa66 Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 12:57
      Ja też. I pewnie nie będę wink
      • angazetka Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 12:59
        Też nie byłam i nie planuję być, to nie moja bajka.
        • ceide.fields Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:03
          Byłam na i AI i na BB i na samodzielnym, wyżywieniu i twierdzę, że wszystkie mają swoje wady i zalety, nie kreuję się na wyznawczynię jedynie słusznego modelu wakacji, nie spróbowawszy każdej z tych opcji.

          Z dziećmi 4-5-letnimi, AI jest fajnym sposobem na fajne wakacje.
          • zuzanna56 Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:10

            ceide.fields napisała:

            > Byłam na i AI i na BB i na samodzielnym, wyżywieniu i twierdzę, że wszystkie ma
            > ją swoje wady i zalety, nie kreuję się na wyznawczynię jedynie słusznego modelu
            > wakacji, nie spróbowawszy każdej z tych opcji.


            Ja też smile
      • landora Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:31
        A ja byłam raz, i pewnie jeszcze będę.
        W tym roku już zaliczyliśmy wycieczkę samochodem do Chorwacji, z własnym wyżywieniem i mnóstwem zwiedzania (czy wiecie, jaka piękna jest Bośnia?). Było świetnie.
        Opcja z leżeniem nad basenem przez tydzień i martwieniem się tylko o to, którą książkę teraz czytać, też jest fajna.
    • laquinta Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:02
      Bardzo niefortunny sposob spedzania wakacji. Ponadto przytyjesz z 5 kilo najmniej.
      • lauren6 Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:04
        O to to wink

        Też nigdy nie byłam i nie planuję wakacji all in, m.in. z w/w powodu.
      • ceide.fields Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:04
        Dlaczego?
        • laquinta Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:15
          Duzo jadla, do ktorego jest dostep od rana do nocy, bezplatny alcohol, glupie rozrywki, glosna muzyka nad basenami. Wytrwalismy trzy dni, a potem wynajeli samochod i zwiali. Wrocilismy na dzien przed odlotem. To sie dzialo w Am. Poludniowej, ale mysle ze W Grecji jest podobnie, chociaz moge sie mylic.
          • wtopek Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:23
            pojechałaś do hotelu dla tzw. "biedaturystyki masowej", jak trochę podniesiesz swój status materialny, jedź do dobrego hotelu smile
            • laquinta Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:37
              Wiesz, o statusie majtkowym lepiej nie zaczynaj, bo nie masz pojecia o moim. Porzucilam to miesce AI i spedzalam wakacje placac za nie po raz drugi - wynajecie samochodu, hotele, restauracje i inne atrakcje

              • wtopek Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:41
                napisz jeszcze o wacikach big_grin
                • laquinta Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:54
                  Zauwaz, ze to Ty zaczelas, wiec napisz o tych wacikach, jak juz musisz.
      • zuzanna56 Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:12
        Jakoś nie przytyłam ani razu ale może dlatego że nie jestem w stanie dużo jeść, poza tym zwykle gdzieś jedziemy na wycieczki, samochodem albo z biurem a nie siedzimy 14 dni w jednym miejscu.

        • wtopek Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:13
          dla osób z nadwagą, tendencjami do tycia i brakiem umiaru, AI może rzeczywiście stanowić problem wink
        • lauren6 Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:58
          W takim razie jaki jest sens płacenia za allin, skoro jeździcie na wycieczki i z niego nie korzystacie?

          • zuzanna56 Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 14:07
            Po prostu jeździmy na wycieczki co trzeci dzień albo co 2 dni ale 5 godzinne na przykład, raz może na całodniową.
          • joanna_poz Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 14:10
            często gęsto cena za HB jest taka sama jak za AI.
            albo roznica w cenach HB i AI jest tak mała, że bez sensu jest upierac sie przy HB - duzo wiecej wyda się na napoje. lody, gofry,przekąszenie czegokolwiek pomiedzy śniadaniem o 9 a kolacją o 19 w opcji HB.
      • joanna_poz Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:14
        a coż niefortunnego jest w:
        - lezeniu na leżaku, opalaniu się, czytaniu ksiązki, słuchaniu muzyki
        - pływaniu, nurkowaniu, korzystaniu z aquaparku
        - graniu w siatkowkę, chodzeniu na aqua aerobik, na kajaki, rowery wodne
        - zabawie z wlasnym dzieckiem
        - niespiesznym piciu kawy na tarasie, popijaniu drinka tudziez siedzeniu na obiedzie, bo masz czas na wszystko?
        - wyjechaniu na wycieczkę, wypożyczeniu samochodu, pojsciu wieczorem na zwiedzanie miasta?
        • wtopek Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:27
          joanna_poz napisała:

          > a coż niefortunnego jest w:
          > - lezeniu na leżaku, opalaniu się, czytaniu ksiązki, słuchaniu muzyki

          należy całymi dniami chodzić i zwiedzać

          > - pływaniu, nurkowaniu, korzystaniu z aquaparku

          należy całymi dniami chodzić i zwiedzać

          > - graniu w siatkowkę, chodzeniu na aqua aerobik, na kajaki, rowery wodne

          należy całymi dniami chodzić i zwiedzać

          > - zabawie z wlasnym dzieckiem

          dzieci bawią się najlepiej zwiedzając lokalne zabytki i poznając życie tubylców

          > - niespiesznym piciu kawy na tarasie, popijaniu drinka tudziez siedzeniu na obi
          dzie, bo masz czas na wszystko?

          kawa to hotelowa lura, a obiad to hotelowy syf, jada się jedynie lokalne potrawy w lokalnych knajpkach dla wtajemniczonych tubylców

          > - wyjechaniu na wycieczkę, wypożyczeniu samochodu, pojsciu wieczorem na zwiedza
          > nie miasta?

          bo to pójście na latwizną nie poznaje się prawdziwego życia danego kraju, należy zwiedzać nie tylko wieczorem, ale od 7 rano
          • zuzanna56 Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:34
            wtopek napisał:

            > należy całymi dniami chodzić i zwiedzać


            smile

            Lubię zwiedzać, moje dzieci o dziwo też, ale raz na jakiś czas lubimy jechać do ciepłego kraju popływać, poleniuchować, poleżeć a pozwiedzać tylko 30 % czasu.
            • aneta-skarpeta Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 19.06.13, 12:59
              ostatnio mi kolega opowiadał jak to po roku ciężkiej fizycznej i stresującej pracy marzy mu się jedna forma wypoczynku
              ma byc woda, troche cienia, leżak i ŚWIĘTY SPOKÓJ

              smile
              • franczii Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 19.06.13, 13:05
                Nikt by mnie nie zmusil do zwiedzania w lipcu lub sierpniu.
                Ma byc plaza, cien, morze i tez swiety spokoj. Ale nie w hotelutongue_out
          • bella_roza Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 14:41
            wtopek napisał:

            > kawa to hotelowa lura,

            a to akurat prawda, w hotelach od 3 do 5* wszedzie w ramach AI była lura a dobra tylko za pieniądze smile

            mi osobiście najbardziej w AI przeszkadza towarzystwo, w 95% to jest własnie pijany motłoch który nie rusza się za hotel i stąd ta opinia. ale nikt nikomu nie broni organizować sobie na własną rękę zwiedzania itp. tylko że tak robi mniejszość. tak samo jak mniejszość poprzestaje na normalnych porcjach, większość zjada jakieś 300% tego co w domu, dodajmy procenty i już wiadomo skąd ta nadwaga po powrocie wink

            ja też po ostatnim wyjezdzie z AI zraziłam się nieco i teraz mam zamiar parę lat raczej pojezdzic na własną rękę. ale nie wykluczam ze jeszcze kiedys skorzystam. a dla rodzin z małymi dziecmi to jest bardzo wygodna opcja.
            • zuzanna56 Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 19:28
              ella_roza napisał:


              > mi osobiście najbardziej w AI przeszkadza towarzystwo, w 95% to jest własnie pi
              > jany motłoch który nie rusza się za hotel i stąd ta opinia. ale nikt nikomu nie
              > broni organizować sobie na własną rękę zwiedzania itp. tylko że tak robi mniej
              > szość. tak samo jak mniejszość poprzestaje na normalnych porcjach, większość zj
              > ada jakieś 300% tego co w domu, dodajmy procenty i już wiadomo skąd ta nadwaga
              > po powrocie wink



              Nie mam wielkich doświadczeń, byłam tylko 3 razy na wczasach z AI i naprawdę niczego takiego nie zauważyłam. Może jechałam w innym terminie, może do innego kraju, nie wiem...
              • agni71 Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 19:47
                > Nie mam wielkich doświadczeń, byłam tylko 3 razy na wczasach z AI i naprawdę [u
                > ]niczego takiego nie zauważyłam.[/u] Może jechałam w innym terminie, może do in
                > nego kraju, nie wiem...

                U mnie podobnie, tez byłam 3 razy na AI i nie przypominam sobie takich ekscesów. trzeba jednak zdawać sobie sorawę, że pewnie są rózne hotele, oferujące AI: takie nakierowane na młodzież, takie dla osób lubiących nocne zycie i dyskoteki, i nastawione na rodziny z dziećmi. W tych ostatnich raczej nie będzie dantejskich scen z życia pijackiego wink
        • morgen_stern Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 14:05
          O toto. Pewnie mogłabym sobie zorganizować samodzielny wyjazd za granicę, ale zakładając, że leciałabym samolotem nijak nie wychodzi mi to taniej od all. To raz.
          Nie chce mi się tego wszystkiego organizować, lubię przyjechać na gotowe i się nie martwić, martwię się wystarczająco samą podróżą, wystarczy smile To dwa.
          Nie mam wygórowanych wymagań, lubię sobie poplażować, pospacerować, popływać w basenie, pojechać na 2 - 3 wycieczki po okolicy, skoczyć na zakupy pamiątek i pierdół wakacyjnych i nie martwić się o posiłki. Lubię odpuścić sobie 2-3 razy kolację i pójść do lokalnej knajpy na kolację przy świecach.
          Nie integruję się specjalnie z pijącym i rozwrzeszczanym towarzystwem przy barach, zresztą prawie nie piję, średnio interesują mnie animacje i dyskoteki.

          Rozumiem, że kogoś to może męczyć, ale śmieszy mnie uparte przekonywanie, jakie all jest be, a samodzielne jeżdżenie cacy. Wczasy z all to obowiązkowo ciasnota umysłowa, lenistwo i chlanie w barach oraz zamknięcie na 4 spusty w hotelu nad basenem z rozcieńczonym drinkiem, zlitujcie się smile
          • ceide.fields Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 14:15
            Jak widzisz we wpisach poniżej, niektóre panie są zabetonowane pod względem swoje najlepsiejszej wizji jak się powinno spędzać wakacje. Inni to dla nich pijany motłoch.
    • e_r_i_n Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:11
      Też nie byłam i za Chiny nie będę - urok wyjazdu to poznawanie kraju i jego kuchni, a nie kwietniecie przy basenie.
      • zuzanna56 Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:15
        To że ktoś był 3 razy na wczasach AI nie oznacza że 15 innych razy nie zwiedzał ciekawych krajów i nie poznawał lokalnej kuchni. To są inne rodzaje wyjazdów.
        • laquinta Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:21
          . To są inne rodzaje wyjazdów.

          Jesli jedziesz na AI , to chyba nie po to, by poznawac lokalne kuchnie. Nie mozesz tez odjechac od korytka zbyt daleko. No jaki jest sens placic za jedzenie, a potem z niego nie korzystac?
          AI jest dla ludzi, ktorych zadowala bierne spedzanie wakacji. Ja na lezaku leze srednio 35 sek.
          • zuzanna56 Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:30
            laquinta napisał(a):

            > . To są inne rodzaje wyjazdów.
            >
            > Jesli jedziesz na AI , to chyba nie po to, by poznawac lokalne kuchnie. Nie moz
            > esz tez odjechac od korytka zbyt daleko. No jaki jest sens placic za jedzenie,
            > a potem z niego nie korzystac?
            > AI jest dla ludzi, ktorych zadowala bierne spedzanie wakacji. Ja na lezaku leze
            > srednio 35 sek.


            racja, racja
            Byłam na tego typu wyjazdach dokładnie 3 razy, raz z dziećmi i 2 razy z mężem, znowu jedziemy z dziećmi. Na wyjazdach typu zwiedzamy Europę samochodem byłam, nie wiem, z 15 razy. Lubię to i to. Lubię zwiedzać, lubię chodzic po górach ale też czasami lubie sobie poleżeć w cieple bo bardzo mi tego ciepła brakuje cały rok.
            Z tym korzystaniem jedzenia to jest tak, że na wycieczki zwykle jedziemy na 6-7 godzin, nadal jemy w hotelu, do niego wracamy. czasem rano plaża, a po obiedzie gdzieś jedziemy zwiedzać.
          • kikimora78 Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:32
            A dlaczego nie możesz? Możesz. I taki mamy plan w tym roku.

            Ja też wole lokalne knajpki, każdy obiad gdzie indziej i takie tam. Ale mąż mnie przekonał, że możemy se chodzić do knajpek ile wlezie i najwyżej nie zjemy ani jednego posiłku w hotelu, ale on woli miec ten komfort i świadomość, że jak nam się nie będzie chciało daleko latać, albo obejdziemy już wszystkie knajpki, albo będziemy zmęczeni - tym bardziej, że jedziemy z półtorarocznym dzieckiem, to zawsze mamy opcję jedzenia w hotelu niemal na zawołanie.
          • julnick Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 18:12
            Do niedawna jeździłam tylko na samodzielnie zorganizowane wakacje. Żadnych AI i biur podróży. Nie wpadłabym jednak na to, że ludzie korzystający z tego typu wakacji to ograniczone buraki, czy coś w tym stylu. Po prostu tak było mi wygodniej, bo jednak oferty BP typu Malta w lutym albo Rzym w listopadzie raczej nie są u nas popularne.Każdy spędza wakacje, jak lubi i nikomu nic do tego. Mam wrażenie, że zapanowała tendencja "jadę sam, bez biura podróży - jestem światowiec, klękajcie narody." Dla mnie to totalna pomyłka. Pierwszy raz na wyjeździe z BP z AI byłam rok temu z dzieciakami. Było fantastycznie. Wynajęliśmy samochód i zwiedzaliśmy we własnym tempie, tyle na ile mieliśmy ochotę ( uwaga! znaczy, że nam pasowało, innym nie musi). Cenię sobie taką formę wypoczynku, zwłaszcza, że nie zawsze mogę zaplanować dokładnie termin urlopu. Na weekend majowy wybraliśmy się do Andaluzji. Nie wiem, gdzie znalazłabym bilety lotnicze dla 5 osób na 5 dni przed wylotem w cenie niższej, niż oferta biura z AI. Poza tym, dajcie spokój, AI nie oznacza przyspawania do leżaka. A nawet jeśli ktoś jest do niego przyspawany, to nie moja sprawa. Nie bardzo pojmuję te wyższość w tonie wypowiedzi osób, które zaklinają się, że na AI to nigdy, bo to wczasy dla motłochu. Nie chcecie, nie korzystajcie, ale żeby od razu był to powód do wyższości, eee chyba nie bardzo. Poza tym moje dzieci nie są ematkowo sałatkowe, doceniające lokalną kuchnię i obyczaje. Są do bólu przeciętne w preferowanym stylu wakacyjnego wypoczynku i rajcują je baseny, zjeżdzalnie itp. Na razie nie mam zamiaru z tym walczyć. AI w konfiguracji rodzina i dwoje dzieci wydaje mi się całkiem racjonalnym rozwiązaniem i tyle. Ciekawe, że nikt na przykład nie wyzywa od motłochu Niemców czy Anglików, którzy zapindalają na AI w podskokach, leżaki zajmują o 6 rano, albo nawet dnia poprzedniego i alkoholu spożywają co najmniej tyle samo, co nasi rodacy. Dla mnie urlop jest po to, żeby wypocząć. W jaki sposób z tego korzystam, to już tylko i wyłącznie moja sprawa. Nie oceniam też wyborów innych. Jeden lubi zbadać każdy kamień, drugi potrzebuje resetu na plaży. Za nic nie mogę pojąć, gdzie tu jest pole na wartościowanie.
        • e_r_i_n Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 17:43
          Ja piszę o sobie i o tym, dlaczego mnie ai nie ciągnie. 90% moich znajomych tak jeżdżących spędza urlop na leżaku przy basenie.
          • marianna72 Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 19.06.13, 14:49
            e_r_i_n napisała:

            > Ja piszę o sobie i o tym, dlaczego mnie ai nie ciągnie. 90% moich znajomych t
            > ak jeżdżących spędza urlop na leżaku przy basenie.

            Jade w tym roku jade nad morze na tydzien i prawdopodobnie wiekszosc czasu spedze przyspawana do lezaka , lub w basenie lub bujajac sie romantycznie na materacu w morzu mam na to ogromna ochote i moja rodzina tez .Mam ochote na taki odpoczynek i nie wyobrazam sobie latania z dziecmi ,czy sama, w 40 stopniowym upale zwiedzajac , nie ma az takiej kondycji , poza tym do pracy jezdze 40 km w jedna strone wiec sama mysl zeby ponownie wsiasc do nagrzanego pudelka i pomykac aby pozwiedzac jest mi niemilawink)))


      • nihiru Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:16
        też nie byłam i mnie nie ciągnie ale dopuszczam możliwość, że za parę lat będzie to dla nas optymalne rozwiązanie ze względu na dzieci.
        • zuzanna56 Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:21
          Ja byłam pierwszy raz 3 lata temu i ...spodobało mi się tak, że zaczęłam jeździć na AI co roku. Ale może w tym roku to ostatni raz, nie wiem.
      • ma-ura Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:21
        e_r_i_n napisała:

        - urok wyjazdu to poznawanie kraju i jego kuc
        > hni, a nie kwietniecie przy basenie.

        taaak...szczegolnie w srodku lata, 40 st w cieniu i malymi dziecmi, ktore pewnie docenia finezyjna kuchnie regionalnawink
        • wtopek Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:28
          jak wiadomo dzieci ematek zajadają się lokalnymi kuchniami świata i w pogardzie mają pizze czy inne pomidorowe z makaronem big_grin
          • memphis90 Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 16:56
            I nigdy nie mają sraczki po lokalnej wodzie przemyconej podstępnie do potrawy!
          • e_r_i_n Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 17:41
            Ja wiem, że to teraz takie cool sobie z "typowych ematek" kpic, ale to sens jeszcze powinno mieć.
            Na wakacjach je nie tylko dziecko. A i w lokalnej knajpce jakieś zjadliwe dla dziecka rzeczy są. Przynajmniej ja nie mam problemu ze zlokalizowaniem.
        • e_r_i_n Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 17:39
          Ja napisałam o sobie. Nie mam małego dziecka i mnie leżenie przy basenie przez 2 tyg nie kręci. A upały jakoś nie przeszkadzają mi zwiedzać.
    • kikimora78 Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:20
      Ja teraz bede pierwszy raz - ze wzgledu na dziecko wlasnie.

      Chociaz ja chcialam sam hotel ze sniadaniem, ale maz nalegal, tym bardziej ze dodatek all inclusive to juz byla wydatek bez znaczenia w porownaniu z cala reszta. A tak to bedziemy miec z glowy smile
    • anias29 Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:22
      Byłam raz na AI, sama z 4-letnim wtedy dzieckiem, za tydzień na Rodos zapłaciłam ok 700zł za osobę. Było to w pierwszej połowie czerwca.
    • agni71 Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:28
      Na wczasach AI bylismy 3 razy, pózniej znudziło sie nam i uznalismy, że za drogo (ale nas jest 5 osób). O ile ja sie orientuje, to za darmo pobyt i przelot maja tylko dzieci do 2 lat, za starsze płacisz, za przelot na 100%, a na pobyt mogą byc zniżki. Koszt na pewno zalezy od biura podróży, hotelu jaki wybierzesz i terminu. Na pewno w czerwce, wrześniu - będzie taniej. My, niestety, ze względu na dzici szkolne moglibyśmy jechac juz tylko latem (no, może tez w ferie zimowe, ale wtedy wolimy na narty) i płaciliśmy nawet 19 tys. za 2 tygodnie (zaraz ci napiszą, że super AI mozna miec za 3 tys.) Ja polecam wrzesień - jest ciut chłodniej, ale woda w morzu ciągle ciepła, jest zatrzęsienie przepysznych owoców, da sie nawet cos pozwiedzać, bo w upale lipcowo-sierpniowym, to rzeczywiście chce się nie wychodzić z wody. Z małymi dziećmi AI to jest fajna sprawa, jesli dla was, dorosłych nie będzie męczące spędzanie jednak większości czasu w jednym miejscu.
      • bi_scotti Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:47
        Nie wszyscy uwielbiaja trekking i challenging advetures; iluz Polakow z pokolenia naszych rodzicow czy dziadkow zaliczalo co roku wczasy pracownicze i wrecz chcialo jezdzic w te same miejsca, czesto z tymi samymi ludzmi, z ktorymi pracowali! Live and let live smile
        Czasem wybieramy all inclusive, z roznych wzgledow - najczesciej gdy nam sie zwyczajnie nie chce planowac trasy, wymyslac noclegow (no i niektorym cenom naprawde trudno sie oprzec!) - o ilez prosciej (szczegolnie w niektorych mniej bezpiecznych czy ubozszych krajach!) zaplacic za all inclusive a na miejscu juz oplacic extra wycieczki albo wynajac lokalnego taksowkarza (najczescie wysmienite zrodlo wiedzy o danym terenie i bonus: angielski smile ), ewentualnie wynajac samochod i sobie pojezdzic po okolicy bez zawracania sobie glowy gdzie dzis bedziemy spac i gdzie bedziemy jesc. Tzw. lokalne jedzenie wielokrotnie juz mnie zawiodlo i choc zawsze owszem, staram sie sprobowac to juz od wielu lat bez wielkich nadzieji, ze mnie cos autentycznie zaskoczy/zachwyci kulinarnie. Efekt uboczny mieszkania w multi-kulti miescie smile
        • zuzanna56 Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 14:12
          bi_scotti napisała:


          > Live and let live smile



          smile
          Dokładnie.


          Ludzie są różni i mają różne potrzeby...


          A autorka wątku pyta chyba o co innego. Czy faktycznie dzieci jeżdżą za darmo jak mówią jej znajomi bo ona nie może takiej oferty znaleźć.
          • laquinta Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 14:22
            To po co jest to forum do licha? Czy nie po to, by wyluszczyc tutaj swoje zdanie? Bi_scotti, zyj i dac zyc innym. Lubisz AI to chyba nikt Ci nie stoi na przeszkodzie, zeby jezdzic ile wlezie, ale tym co tego rodzaju wakcji nie lubia, laskawie pozwol sie wypowiedziec.
            • morgen_stern Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 14:24
              Bi wyraziła bardzo kulturalnie swoje zdanie. Ty się jeszcze tego musisz nauczyć. Proponuję uczyć się od niej.
              • laquinta Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 14:36
                Ja tez bardzo kulturalnie wyrazilam swoje zdanie.
                • duzeq Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 14:43
                  Ale nie rozumiesz, ze live and let live nie oznacza, ze bi zabrania ci wyrazac swoje zdanie.
                  • laquinta Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 14:51
                    A co wyraza? Z tego co napisala Bi_scotti wynika, ze lubi AI, wiec moze poczula, ze jej zycie jest zagrozone, jesli apeluje o pozwolenie jej na zycie.big_grin

                    Oczywiscie zartuje, ale jednak uwazam, ze jej apel jest niepotrzebny i na wyrost. Po co udrzac w taki wysokie tony?
                    • duzeq Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 15:36
                      Hahahahaha, ty naprawde uwazasz, ze "live and let live" to apel, ktory uderza w wysokie tony? Toz to panika na calego.
                      Opuscilas cala merytoryke i przywalilas sie do przyslowia.
                      • laquinta Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 15:46
                        Jesu, co to znaczy 'przywalilas sie'?

                        Przyslowie jest fajne, ale wydaje mi sie, ze w kontekscie roznorodnosci wypowiedzi na forum, troche naduzywane. Ale co tam, teraz moja kolej. Prosze, zyj i daj zyc innym. smile
                        • duzeq Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 15:56
                          Nosz przeciez twoja odpowiedz pod postem biscotti to typowe przywalenie sie do jakiegos tam przyslowia z pominieciem jednak calego przeslania na temat AI, co, w swietle dyskusji, jest duzo wazniejsze. TYM BARDZIEJ, ze bi przedstawia ewentualne zalety AI, nie odzegnujac sie od checi spedzania wypoczynku w innej formie i przeciwstawiajac sie wlasnie takim wydumanym pogladom, ze AI to tylko syf badz kemping to tylko syf.

                          Ale co tam, teraz moja kolej "To po co jest to forum do licha? Czy nie po to, by wyluszczyc tutaj swoje zdanie?".
                          Jasniej?
                          • laquinta Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 16:22
                            Uwazam, ze All Inclusive, zeby nie wiem jak Exclusive, to malaryczny syf. i wyrazam swoja opinie kulturalnie. Jesli ktos ma inna opinie, moge z nim polemizowac albo odpuscic, ale nie bede apelowac 'o zycie', bo to jest stawianie sie wyzej i na piedestale - zobaczcie jaka ja jestem fajna, madra i tolerancyjna, sama lubie to, ale innym pozwalam na co innego. A Dla mnie jest to tak oczywiste, ze 'pozwalam' innym na ich wlasny sposob zycia, ze apele Bi_scotti mnie po prostu smiesza, tym bardziej, ze to przeciez nie pierwszy i nie ostatni taki apel.

                            Wiec teraz apeluje do Ciebie, zebys pozwolila mi na moje wlasne na forum uwagi, bo jesli wolno Bi_ to i mnie chyba wolno, po prostu przestan sie 'przywalac' i pozostaw sprawy pomiedzy mna a Bi_scotti do rozstrzygniecia nam obu. Chyba, ze jestes jej adwokatem. Wtedy zapraszam na priva. smile)
                            • duzeq Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 16:51
                              Nie, ty nie czaisz nadal tego, ze live and let live nie jest stawianiem sie na piedestale, serio.
                              Ty masz chyba problem jezykowy tutaj.

                              Poza tym ja nie robie nic innego jak tylko wyrazam swoje uwagi, co ty nazywasz przywalaniem i wzywasz do zaprzestania. To jak to jest? Ty mozesz sobie uwagi wyrazac, ja juz nie moge? ;D. I od kiedy to nie mozna w dyskusji podpiac sie w dowolnym miejscu? big_grin.
                              Mysl troche, mysl.


                              • bi_scotti Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 17:24
                                Poczulam potrzebe wlaczenia sie smile
                                Moze tylko ja tak mam a moze inni tez tak maja, bo ja wiem ... ale przyznam, ze probowalam i wciaz probuje roznych form wypoczynku. I naprawde, zaprawde i na dodatek na moj dus nie moge powiedziec, ze ktorakolwiek forma z zalozenia jest "malarycznym syfem" choc w roznych okresach zycia (rowniez rodzinnego) jedne formy odpowiadaly mi bardziej, inne mniej tudziez na jedne bylo mnie stac, na inne zupelnie nie. I piszac to w zaden sposob nie "stawiam sie na piedestale", wrecz pisze to z pewnym zazenowaniem, ze tak oczywiste, zdawaloby sie, sprawy trzeba wylozyc kawo-lawowo. Hmmm ...
                                Powiedzonko live and let live nie jest banalem, nie jest werbalnym machnieciem reka, nie jest w zadnym razie, deklaracja bez pokrycia. To jest filozofia zyciowa, ktora staram sie kierowac ale rowniez, ktora staram sie propagowac, bo widze na codzien jak bardzo ulatwia tzw. "pokojowe wspolzycie" w sprawach malych i wielkich ludziom o bardzo roznych backgrounds, plans, pomyslach na zycie, potrzebach, tradycjach i czym tam jeszcze.
                                Milego lata smile
                                • laquinta Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 18:22
                                  bi_scotti napisała:

                                  > Poczulam potrzebe wlaczenia sie smile

                                  No i fajnie, ale powiedz mi dlaczego, jesli ktos uwaza, ze AI jest makarycznym syfem, nie moze tego na forum powiedziec? Ja bylam wtedy z trzyletnim dzieckiem i nie przypadla mi ta forma wypoczynku do serca i zawsze bede ja wszytkim odradzac. Przeciez to tez sposob na pokojowe zycie. Jesli ktos byl, tak jak Ty i dobrze mu bylo, to fajnie i super, ale mozna by bylo sie przypiac, ze niepokojowo zyjesz z tymi, co AI nie lubia. smile)

                                  Chodzi mi o to, ze w tym wypadku Twoje apele o pokoj sa na wyrost,a forum bez roznicy zdan jest nudne, nawet martwe. A Ty jak pani przedszkolanka klaszczesz w raczki, uciszasz dzieci i upominasz, ze maja ladnie sie bawic. Widze, ze masz nawet dwie pomocnice. big_grin
                              • laquinta Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 19:18
                                No wiesz co, chwytac argumenty oponenta i rzucac mu w twarz jako swoje, to juz naprawde przesada.
    • panikorbka-to-ja Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:42
      teraz jest moda, żeby się patrzyć z politowaniem na osoby korzystające z Ai, jako na prostaków, którzy żrą, leżą na plaży i nie oddają się zwiedzaniu.
      Ja jestem właśnie takim burakiem, który w tym roku zabrał dwulatka na allinclusive i jestem bardzo zadowolona. Bo o ile z roczniakiem w nosidełku można było chodzić po górach, to teraz moja córka chce sama i na nogach, jedzenie poza domem tez jest problematyczne, a przy wyborze na Ai zawsze było co jej wcisnąć, poza tym plaża, baseny i plac zabaw- bezcenne. Inne spędzanie wolnego czasu ją raczej irytuje. Na zwiedzanie wybrałam się sama w jeden dzień, bo proszę przemądrych pań, spora cześć dwulatków nie przepada za pomykaniem w upale wśród nawet uroczych, zabytkowych uliczek i zaułków i nawet kawę w lokalnej kafejce ma w poważaniu. Zawsze lubiłam zwiedzać i jeszcze będę, ale z dziećmi w pewnym wieku to na prawdę nie ma sensu. Podobnie jak spływy kajakowe, rejsy na mazurach itp. atrakcjesmile
      • volta2 Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 13:51
        ja się wybieram w tym roku na AI i to będzie mój pierwszy raz.
        AI wybieram głównie dlatego, że lecę sama i będę bała się wychodzić sama poza hotel.
        więc, żeby nie musieć się tłumaczyć, gdzie mąż a gdzie dzieci - zamierzam urlop spędzić na leżaku na plaży(zdecydowanie nie na basenie) z książkami w ręku.
        potrzebuję piasku, palmy i morza ze słońcem.
        • laquinta Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 14:05
          Ja bym wybrala jakis nadmorski pensjonat. Po co Ci te tlumy podpitych ludzi na hotelowym deptaku, zwlaszcza wieczorem, kiedy przyjdziesz juz z tej, rownie zatloczonej, plazy?
          • ceide.fields Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 14:11
            A w jaki sposób nadmorski pensjonat ma spowodować zniknięcie podpitych tłumów i zatłoczonej plaży?

            Z reguły dobre hotele AI mają własne plaże, co więcej własne deptaki i mariny.

            Np. ten www.pinebay.com/
            • laquinta Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 14:32
              No pewnie, ze maja wlasne plaze, mariny i co tam jeszcze, tylko, ze ty sama chcesz jechac, tak zrozumialam, to po co Ci wrzaski dzieci, podpici tatusiowie i ten caly harmider?

              Dobre pensjonaty zazwyczaj sa polozone z dala od miast i publicznych plaz.
              • ceide.fields Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 14:39
                Rozumiem....elyta.

                Bezdzietni abstynenci big_grin
      • laquinta Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 14:10
        panikorbka-to-ja napisała:

        > teraz jest moda, żeby się patrzyć z politowaniem na osoby korzystające z Ai, ja
        > ko na prostaków, którzy żrą, leżą na plaży i nie oddają się zwiedzaniu.

        Kotku, moje wspomnienia o tego rodzaju miescu siegaja jakies 15 lat wstecz, kiedy prawdopodobnie Tobie o AI jeszcze sie nawet nie snilo.
        • feleedia Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 14:12
          Już wtedy miałaś sponsora babciu?
        • morgen_stern Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 14:14
          Jak już dochodzi do "kotku" albo "skarbie" czy nie daj boże "dziecko" znaczy to, że pojawił się konkretny wqrw, a autorka za wszelką cenę usiłuje tego po sobie nie pokazać oraz w związku z tym postanawia rozmówcę upupić big_grin
          Wyświechtane zagranie, ale bawi mnie tak samo zawsze smile
          • ceide.fields Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 14:17
            I do dość niezręczny sposób dać do zrozumienia jaki status majątkowy się posiada, chyba że chodzi tu o dość zaawansowany wiek wink
          • laquinta Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 14:45
            Dla mnie to ona jest bezradnym kotkiem, jesli pisanie o swoich doswiadczeniach uwaza za wysmiewanie kogos.

            Zauwazylam, ze Ty czesto nie zabierasz stanowiska w temacie, tylko pouczasz i czepiasz sie to tej, to innej. Bi_scotti tez ciagle poucza tylko robi to 'bardzo kulturalnie' w przeciewienstwie do Ciebie.

            No widzisz jak zmienilas temat watku? big_grin Bardzo czesto to robisz. Nie inetesuje Cie temat, jeno zaczepki tylko. Lubisz sie klocic, co? Nie udawaj, ze nie. smile)
            • morgen_stern Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 14:48
              To była dygresja, w temacie wypowiedziałam się już wyżej. Więc co miałam zmieniać? wink
        • panikorbka-to-ja Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 19.06.13, 07:56
          no 15 lat temu, "kotku" to ja byłam młoda studentką i jeździłam po świecie z plecakiem, możliwie najniższym kosztem, o ai mi się faktycznie nie śniło.. i co z tego?
          ja wiem, że nadal są Polacy, którzy ładują kopiaste talerze mięsa wymieszanego z ciastem i chlają bez opamiętania, ale trochę się naród cywilizuje i ai jest po prostu jedną z normalnych powszechnych form spędzania wakacji, bez dorabiania do tego ideologii. I tyle
    • sofi75 I nie masz czego zalowac :) 18.06.13, 13:48
      To rozrywka dla motlochu z odpoczynkiem i relaksem majaca niewiele wspolnego.

      Nigdy nie zakumam sensu pchania sie x kilometrow w celu zaliczenia nastepnego hotelu jak matrycy.
      • wtopek Re: I nie masz czego zalowac :) 18.06.13, 13:49
        dlatego zostań w domku z dykty na mazurach i nie mieszaj się z motłochem big_grin
        • sofi75 Re: I nie masz czego zalowac :) 18.06.13, 13:57
          Za daleko mam na Mazury, nie chce mi sie jezdzik pare tys. km na wakacje.

          Preferuje wypoczynek:
          - z dala od ludzi
          - z dala od cywilizacji
          - z namiotem na plecach.

          Wiesz jak sympatycznie jest nie spotkac ani jednego czlowieka przez tydzien?
          • feleedia Re: I nie masz czego zalowac :) 18.06.13, 14:03
            W zasadzie to dobrze, że wędrujesz po zadoopiu, myjąc doopę raz na tydzień i zażerając chińskie konserwany, dzięki temu inni ludzie nie muszę cię spotykać big_grin

            Musisz być wyjątkową chamówą, skoro tak wyrażasz się o innych spędzających wakacje w inny niż jedynie słuszny twój sposób.
          • duzeq Re: I nie masz czego zalowac :) 18.06.13, 14:14
            Ale dlaczego od razu ludzie korzystajacy z AI to motloch?
            Rownie dobrze mozna powiedziec, ze jestes swirem, bo chodzisz z namiotem na plecach i unikasz ludzi.
            • bi_scotti Re: I nie masz czego zalowac :) 18.06.13, 14:38
              Dlaczego to musi byc albo-albo? Gdy dzieci byly male, wiekszosc kolejnych letnich wakacji spedzaly czesciowo w PL a czesciowo z nami w dziczy/gluszy na canoe albo rowerach, camping byl bogiem smile ale na Christmas najczesciej latalismy cala rodzina wlasnie do jakichs tam all inclusive (mimo, ze w tym okresie ceny bywaja zaporowe) i to byly cudne wakacje zarowno gdy mali byli naprawde mali jak i gdy weszli w lata teens - trzeba oddac sprawiedliwosc organizacji all inclusive - zawsze trafialismy na bezkonkurencyjna opieke nad dziecmi i na swietne zajecia dla pre-teens i teens. Motloch? Bo ja wiem - Qubecois maja kiepska reputacje w tym wzgledzie ale my chyba nigdy nie mielismy pecha do jakichs dajacych sie zapamietac excesow czego nie mozna powiedziec o roznych ciekawych przezyciach na ulicach wielkich miast europejskich w czasie uczciwego zwiedzania wink
              Once again: live and let live. Cheers.
              • duzeq Re: I nie masz czego zalowac :) 18.06.13, 15:19
                Nie wiem czy to do mnie, chociaz pod mojego posta sie podpielas, bo ja sie z Toba zgadzam wink.

                Dla mnie nie ma albo-albo i nie rozumiem tej postawy, ktora uznaje wszystkich z AI za motloch (stad ironia o plecakowych swirach). Ja moge wypoczac zarowno na kempingu jak i w dobrym hotelu, wszystko zalezy od towarzystwa. Odkad pojawilo sie dziecie, opcja AI jest po prostu wygodna, acz nie pogardze wyskokiem bez dzieciecia w jakies bardziej spartanskie warunki. Dziwia mnie po prostu ludzie, ktorzy uznaja tylko jedna, niepodwazalna i wg ich mniemania PRAWDZIWA forme wypoczynku, bo takowa nie istnieje.
            • sofi75 Re: I nie masz czego zalowac :) 18.06.13, 14:42
              Motloch w sensie tlok.

              Tlok czyli duzo ludzi robiacych halas: na plazy, na stolowce, w basenie etc.

              Na wakacje jezdzi sie aby od halasu odpoczac, a nie w nim mieszkac. No przynajmiej jesli na co dzien mieszka sie w duzym miejscie.

              I nie. Nie chodzi o to, ze nie lubie plazy (chociaz rzeczywiscie nie wytrzyma na niej dluzej niz pol dnia), ale naprawde w Europie da sie jeszcze znalezc plaze, gdzie bedzie sie samemu.
              • duzeq Re: I nie masz czego zalowac :) 18.06.13, 14:48
                Motloch to nie to samo, co tlok.
                sjp.pwn.pl/slownik/2484777/mot%C5%82och
                Owszem, moze to oznaczac mase, ale jest okresleniem pogardliwym.

                > Na wakacje jezdzi sie aby od halasu odpoczac, a nie w nim mieszkac
                To jest twoja i wylacznie twoja wizja wakacji, pozwol ludziom spedzac je na swoj sposob, nie nazywajac ich przy tym motlochem.

                > I nie. Nie chodzi o to, ze nie lubie plazy (chociaz rzeczywiscie nie wytrzyma n
                > a niej dluzej niz pol dnia), ale naprawde w Europie da sie jeszcze znalezc plaz
                > e, gdzie bedzie sie samemu.

                No i ...? A jezeli komus nie przeszkadza lezenie na zatloczonej plazy w Hiszpanii i potrafi odpoczac?
              • ywwy Re: I nie masz czego zalowac :) 18.06.13, 14:52
                Ja też nie byłam.

                Ale nie mam nic do tych co byli!
              • bi_scotti Re: I nie masz czego zalowac :) 18.06.13, 15:07
                sofi75 napisała:

                > Na wakacje jezdzi sie aby od halasu odpoczac, a nie w nim mieszkac. No przynajm
                > iej jesli na co dzien mieszka sie w duzym miejscie.

                Mysle, ze jednak nie ma czegos takiego jak jednoznaczne "na wakacje jezdzi sie po to" - kazdy jezdzi na wakacje w innym celu, od innej pracy chce odpoczac, w inny sposob naladowac akumulatory. Jest masa ludzi, ktorzy uwielbiaja halas, disco, tlum na plazy, tlum na jakims koncercie, w klubie i tydzien-dwa takich atrakcji to dla nich szczyt szczescia. Rozumiem, ze nie dla Ciebie ale tak jak Tobie czyjas radosc z bycia na zatloczonej plazy moze sie wydawac dziwna, tak dla kogos innego 20 km z plecakiem pod gorke w deszczu tez moze sie wydawac co najmniej zaskakujacym pomyslem na wypoczynek. I to jest cudowne, ze jestesmy tak inni, ze inaczej spedzamy wakacje a potem wracamy do tego samego biura i mozemy sobie poopawiadac o fikusnych drinks nad basenem na Arubie albo o nocach przy ognisku w Bieszczadach. I jeszcze sa zdjecia ... smile

                > I nie. Nie chodzi o to, ze nie lubie plazy (chociaz rzeczywiscie nie wytrzyma n
                > a niej dluzej niz pol dnia), ale naprawde w Europie da sie jeszcze znalezc plaz
                > e, gdzie bedzie sie samemu.

                Ale nie kazdy chce byc sam!!! Pamietam wiele lat temu podroz wzdluz wschodniego wybrzeza sasiadow i puste, kompletnie puste, cudowne plaze Alabamy. I moje wlasne dzieci narzekajace, ze jest PUSTO! Nie dogodzisz wink
              • marianna72 Re: I nie masz czego zalowac :) 19.06.13, 15:07
                sofi75 napisała:

                > Motloch w sensie tlok.
                >
                > Tlok czyli duzo ludzi robiacych halas: na plazy, na stolowce, w basenie etc.
                >
                > Na wakacje jezdzi sie aby od halasu odpoczac, a nie w nim mieszkac.
                Ja akurat mieszkam w gorach wiec wycieczki gorskie , krotsze i dluzsze sa jakby to powiedziec naszych chlebem powszednim.Wyjazd na nart tez nie jest jakas wyprawa bo najblizsze wyciagi mamy 30 minut od domu wink))

                No przynajm
                > iej jesli na co dzien mieszka sie w duzym miejscie.
                >
                > I nie. Nie chodzi o to, ze nie lubie plazy (chociaz rzeczywiscie nie wytrzyma n
                > a niej dluzej niz pol dnia), ale naprawde w Europie da sie jeszcze znalezc plaz
                > e, gdzie bedzie sie samemu.
                My akurat jezdzimy corocznie na tydzien nad morze ,na tydzien bo tylko tyle moze moj maz zostawic prace) ( ma wlasna dzialanosc) wiec szczerze mowiac nie chce mi sie spedzic kilka dni w podrozy wiec jezdzimy blisko domu , mamy sprawdzone miejsca i tam jedzimy zeby sie pobyczyc na plazy smile)) Kazdy ma swoj sposob na spedzenie wakacji to co dla ciebie jest atrakcja dla mnie nie bedzie
          • agni71 Re: I nie masz czego zalowac :) 18.06.13, 17:00
            sofi75 napisała:

            > Preferuje wypoczynek:
            > - z dala od ludzi
            > - z dala od cywilizacji
            > - z namiotem na plecach.
            >
            > Wiesz jak sympatycznie jest nie spotkac ani jednego czlowieka przez tydzien?

            Ocho, kolejna ktora wyznaje jedynie słuszna wizję wypoczynku?

            Z tym namiotem w głuszy to chodzisz z dziećmi, rozumiem (wszak to forum emama)?
            np. z rocznym czy dwuletnim maluchem? A moze masz, tak jak ja, trójkę, i np. po tej głuszy w ciszy i bez cywilizacji pomykasz z 2, 3, i 5-letnim dzieckiem? No to fajnie, jesli sprawia ci to przyjemność - jednak inne osoby mogą miec inne pomysły na odpoczynek, np. zero wysiłku fizycznego.
            Piszesz, ze dla ciebie dla wypoczynku ważna jest cisza i odludzie, bo kto by chciał jeszcze na wakacjach przebywac w zatłoczonym miejscu, skoro na codzien mieszka w mieście... Ale zdajesz sobie sprawę, że całkiem spora liczba ludności mieszka poza miastem, w spokojnych i cichych miejscach?
            Moze ci ludzie podczas wakacji, dla odmiany, mają chęc i na trochę hałasu i wielkomiejskiego lub plażowego tłoku. Jesli tak lubią wypoczywać, to co ciebie to boli?

            Na koniec dodam jeszcze, co juz zreszta było podnoszone w tym wątku - sposoby spędzania wolnego czasu różnią sie nie tylko od charakteru danej osoby, ale tez w zależności od etapu życia na jakim sie znajduje. Inne wakacje podpasują bezdzietnej samotnej osobie, mieszkającej w wielkim mieście, z natury introwertycznej, która w pracy zmuszona jest do licznych kontaktów z klientami, a inne np. gospodyni domowej z trójka dzieci, mieszkającej w spokojnym i cichym miejscu smile
            • apfelstrudel Re: I nie masz czego zalowac :) 18.06.13, 18:10
              > Z tym namiotem w głuszy to chodzisz z dziećmi, rozumiem (wszak to forum emam
              > a
              )?
              > np. z rocznym czy dwuletnim maluchem? A moze masz, tak jak ja, trójkę, i np. po
              > tej głuszy w ciszy i bez cywilizacji pomykasz z 2, 3, i 5-letnim dzieckiem?
              Abstrahując od głupiego kierunku w jakim zmierza cała dyskusja, chciałam spytać - a co dziwnego w wyjeździe z małymi dziećmi pod namiot? Mam roczniaka, 6 i 8-latka i właśnie jedziemy pod namiot. Tyle, że nie będziemy siedzieć na miejscu a jeździć na rowerach. Jak miałam jeszcze dwójkę, to byliśmy z 2-latkiem i 10-miesięczniakiem. Też na rowerach dało radę. Jak ktoś chce niech sobie jeździ do hotelu, ale teksty, że z dziećmi to tylko tak się da, są bez sensu.
              • agni71 Re: I nie masz czego zalowac :) 18.06.13, 19:06
                apfelstrudel napisała:

                > Abstrahując od głupiego kierunku w jakim zmierza cała dyskusja, chciałam spytać
                > - a co dziwnego w wyjeździe z małymi dziećmi pod namiot? Mam roczniaka, 6 i 8-
                > latka i właśnie jedziemy pod namiot.

                A z dziećmi w wieku jak napisalam tez bys tak pojechała? 5-latka na rowerze miałaby pomykać? Czy dwójka dzieci wioziona byłaby na jednym rowerze w fotelikach, a drugi rodzic miałby trzecie dziecko i cały dobytek?
                Chciałam tylko wspomnieć, ze wybór sposobu spędzania wakcji czasem trzeba dostosować do warunków, chocby tego, ze z dziećmi nie wszystko się da.

                No i w sumie najważniejsze - czy uważasz, ze twój sposób na wakacje jest jedynie słuszny? Chyba nie, przynajmniej nie odniosłam takiego wrażenia.
                • apfelstrudel Re: I nie masz czego zalowac :) 18.06.13, 23:05
                  > A z dziećmi w wieku jak napisalam tez bys tak pojechała? 5-latka na rowerze mia
                  > łaby pomykać? Czy dwójka dzieci wioziona byłaby na jednym rowerze w fotelikach,
                  > a drugi rodzic miałby trzecie dziecko i cały dobytek?
                  Pojechałabym. Pięciolatek na hol - taki pół-rower doczepiany do roweru osoby dorosłej, przetestowaliśmy na naszym starszym, w tym roku wsiada średniak. Maluchy w przyczepce. Z dobytkiem nie problem. Dojeżdżamy samochodem. Rozbijamy się w jakimś miejscu, robimy dwa-trzy wypady po okolicy, tak po 40 km, i przenosimy się gdzie indziej.
                  Co do sposobu spędzania wakacji - ja nie jeżdżę na AI, znajomi niektórzy jeżdżą, ale jakoś nadal się z nimi koleguję wink. Dzielę swoje wakacje na dwie części - trochę jeździmy na tych rowerach, a potem siedzę w domku nad jeziorem (czasem nawet miesiąc - mam długi urlop), czyli stacjonarnie. To prawie jak AI bo np. nie gotuję, jest tam super knajpa z domowym i mega tanim żarciem.
    • xxe-lka Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 14:49
      Ja byłam na Krecie 4 lata temu z małymi dziećmi - zapłaciłam coś ok 7 tys

      I nie rozumiem o czym ta dyskusja zażarta? Pisze autorka, że nie była i chce spróbować. W czym problem?
      Ja byłam na AI dwa razy. Raz w podróży poślubnej, raz z małymi dziećmi (2 i 4 lata) powtarzać tego typu wakacji raczej nie zamierzam. Nie rozumiem tego i nie czuję, nie moja bajka po prostu. Ale tez nie rozumiem określeń "motłoch" w kierunku ludzi na AI jeżdżących z upodobaniem. Nie czuję się jakoś bardzo lepsza z okazji nie korzystania z tego typu wypoczynku.
      • laquinta Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 15:09
        Slowo motloch uzyla jedna osoba w jednym zdaniu, a na temat AI jako nieciekawej formy spedzania wakacji wypowiedzialo sie pare innych osob, wiec nie zawezaj calej 'zazartej" dyskusji do tego jednego wyrazenia.

        Oczywiste jest, ze kazdy spedza wakacje jak chce i gdzie chce, ale chyba mozemy porozmawoiac o tym na forum bez poczucia winy, ze kogos ranimy albo spychamy na margines spoleczny, albo co nie daj Boze odmawiamy prawa do zycia wg wlasnych upodoban.
        • xxe-lka Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 15:15
          Poczytałam twoje wypowiedzi i chyba powinnaś zrobić sobie jakieś DOWOLNE w formie wink wakacje. Ochłoniesz, nabierzesz dystansu smile Bo trochę się chyba czepiasz i zaperzasz bez sensu
          • laquinta Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 15:26
            Mysle, ze tego rodzaju rady, bez konkretow, mozna dac kazdej emamie i do kazdej bedzie pasowalo. Nie masz takiego wrazenia? smile
    • gaskama Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 15:01
      Nie chce mi się czytać całego wątku, więc odpowiem tylko z mojego punktu widzenia:

      Sama, bez dziecka nigdy w życiu nie zdecydowałabym się na all. Dlaczego?
      1. Bo jednak sporo trzeba dopłacić za tego typu urlop.
      2. Jedzenie w ofercie all nawet w 4 i 5 gwiazdkowych hotelach jednak z reguły nie powala.
      3. Nie piję alkoholu, więc w moim przypadku argument "nawalę się ile się da" zupełnie się nie sprawdza.
      4. Prawdziwej regionalnej kuchni nie skosztujesz w ofercie all i zazwyczaj też nie w hotelu (no chyba, że zdecydujesz się na mały lokalny hotelik, w którym odpoczywają tylko tubylcy)
      Czemu więc zdecydowałam się na all?
      1. Moje dziecko jest wiecznie głodne. Niestety miewa akcje w stylu "mamo, jestem głodny NATYCHMIAST". Wtedy wystarczy podejść do baru i poprosić o loda, sałatę, frytki czy hamburgera.
      2. Nie jest dla mnie problemem wykupienie hotelu z all i jedzenie mimo wszystko poza hotelem. Wiem, że ludzie po to decydują się na all, by już więcej kasy nie wydawać. W takiej sytuacji all szczególnie się sprawdza. Ja jednak lubię bardzo jadać poza hotelem i tak też zawsze robię. Leżenie przy basenie mnie nudzi. Ale niestety mojego syna nie. Więc podczas 14 dni urlopu staramy się spędzać zawsze co drugi dzień na zwiedzaniu okolicy i wtedy przepłacamy po prostu. Co drugi dzień jestem jednak w hotelu przy basanie i wtedy nie przejmuję się jedzeniem dla syna.
      I tyle ode mnie.
      • feleedia to się kupy nie trzyma 18.06.13, 15:13
        Argumenty "pijany tłum"

        Z drugiej strony "lubię jadać w lokalnych knajpkach".

        Problem w tym, że dużo piszących poznało AI chyba tylko od strony hotelików, jak ktoś się wyżej wyraził, dla "biedaturystyki masowej".

        Fajne dobre hotele AI są zwykle na uboczu, mają własne plaże i przystanie, więc problemu tłumu nie ma.

        Samotne pensjonaty wymagają z kolei codziennego dojazdu po kilka km i więcej do miejscowości gdzie te lokalne knajpki są. W 40-stopniowym upale z dziećmi nie jest to zachęcająca opcja, no chyba że pozostaje się na wikcie pensjonatowym.

        tak że jeśli argumentować to z głową, a nie ośmieszać się.
        • gaskama Re: to się kupy nie trzyma 18.06.13, 15:28
          Ale twoja wypowiedź była skierowana do mnie?
    • thea19 Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 15:11
      all jest wygodne i nie ogranicza w zaden sposob korzystania z wycieczek czy knajp. na wycieczki calodniowe (tam gdzie nie ma zarcia) daja prowiant.
    • ziarenko-piasku Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 15:20
      upartamama napisała:

      > Średni na 4 tygodniowe wakacje nad morzem wydaję 3500-4000 tysięc (dojaz
      > d, lokum, wyżywienie, atrakcje).


      ło matko a jakim cudem???
      Ja za same noclegi za dwa tygodni wakacji nad polskim morzem płacę dużo więcej a wcale to nie są jakieś luksusy uncertain
    • eliszka25 Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 15:22
      jesli rozwazasz takie wakacje z dziecmi, to radzilabym ci poszukac nie zwyklego AI, a jakiegos kinderhotelu. wtedy masz mnostwo atrakcji dla dzieci za darmo i nudzic sie z pewnoscia nie bedziecie. do tego bedziecie mogli od czasu do czasu oddac dzieci pod opieke i np. zjesc sobie romantyczna kolacje czy gdzies pojsc tylko we dwoje. no i podstawowy plus jest taki, ze nie spotkacie wtedy turystow nastawionych na lezenie nad basenem i chlanie do oporu darmowych drinkow. w takim hotelu wszystko jest dostosowane do rodzin z dziecmi i nie ma czegos takiego, jak glosne imprezy o 22 czy durna muzyka lecaca z glosnikow caly dzien.

      my w tym roku bedziemy po raz trzeci na takich wakacjach w kinderhotelu i jestem bardzo zadowolona. wakacje spedzamy aktywnie, jezdzimy, zwiedzamy, a czesto baza wypadowa jest nasz dom, bo mieszkamy w ladnym miejscu. jednak raz w roku taki reset totalny, kiedy nie musisz totalnie nic, naprawde robi dobrze. dzieciaki zachwycone, bo maja taki wybor atrakcji, ze nawet polowy nie zdarza wyprobowac, my mozemy odpoczac, moje plecy sa wymasowane za wszystkie czasy i wszyscy wcaramy zadowoleni. jezdzimy w czasie jesiennych ferii, czyli w pazdzierniku. wtedy ludzi jest duuuuzo mniej, a dodatkowy bonus jest taki, ze wszystko kosztuje praktycznie polowe tego, co latem.
      www.kinderhotels.com/index.html?id=641
    • marghe_72 Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 15:43
      a dlaczego stawiasz znak równości między all inclusive a dwutygodniowym nicnierobieniem? wink
    • jusytka Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 15:54
      upartamama napisała:

      > I trochę mi z tym źle. Chyba wypadałoby się koło takich wakacji chociaż raz zakręcić, żeby sprawdzić czy takie nicnierobienie mi odpowiada.

      Mnie "nic nie robienie" na wakacjach zdecydowanie nie odpowiada, mimo to, że korzystam z all incl, bo to wygodne i tańsze od restauracji.

      A co do dzieci. ja mam już nastolatków, mimo to nadal udaje mi się znaleźć hotele, gdzie za nich zupełnie nic nie płacę, w tym roku również.
      Faktem jest jednak, że wakacje w ciepłych krajach, bo chyba takie masz na myśli są droższe i musiałabyś wydać co najmniej dwa razy więcej niż wydajesz dotychczas z uwagi na koszty dojazdu lub przelotu.
    • memphis90 Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 17:08
      Czy mówimy tylko o AI czy o wyjazdach nad ciepłe morza ogólnie? Ja byłam kilka razy, wspominam to nieźle. Pierwszy raz w Turcji, hotel spory, ale jakoś mało tłoczny, bez natrętnej "animacji" i hałasu, bawiłam się świetnie. Potem Kreta, hotelik malutki, tylko śniadania w cenie, mieliśmy w zasadzie basen na wyłączność- te wakacje wspominam najlepiej (płaciliśmy wtedy 900z za 2 tygodnie!), autobusem albo z miejscowym tour operatorem dojeżdżaliśmy na zwiedzanie. Potem znów Turcja, hotel dla localsów, totalne wygnajewo z dala od czegokolwiek, ale do oporu powygrzewaliśmy się przy basenach i na plaży. Tylko z wyjazdem gdziekolwiek i zwiedzaniem było trudno. Najgorzej wypadł Egipt, z hotelem-molochem, głośny, zatłoczony, mnóstwo Polaków z kategorii "buractwo szarpnęło się na wyprawę życia", do basenu nie sposób było wejść, na szczęście plaża hotelowa nie cieszyła się wzięciem i tam były pustki i spokój. Wszystko to zaliczyłam jeszcze "za panienki", z dziećmi na razie nie było mi dane- a że wyrosły z wieku niemowlęcego, to też ceny za rodzinę znacznie nam wzrosły. Albo- tak jak Ty- nie umiem szukać wink Ogólnie- uważam, że dla dzieciaków wakacje pt. super pogoda, zero deszczu, piach i plaża, morze i basen- to super sprawa.
    • lechasia Re: Nigdy ni byłam na all inclusive 18.06.13, 18:48
      Uwielbiam opcję All ponieważ przez dwa tygodnie nie muszę gotować, sprzątać jestem zwolniona z wszelakich obowiązków, cały wolny czas poświęcam mojej kochanej famili. Uwielbiam ten wspólny czas i nie przeszkadza mi już wtedy nic. Nie bawię się w detektywa i nie wyszukuję krzywych i pęknietych płytek w łazience, poszarzałych ręczników, braku łyżek w restauracji, zimej wody w basenie , braku delfinów w morzu, brudu, monotonnego jedzenia bo jestem z moją rodziną i tylko na tym się skupiam i tylko to jest dla mnie najważniejsze.
      Oczywiście również lubimy zwiedzać, ale takie wycieczki organizujemy poza sezonem wakacyjnym i dostosujemy plan zwiedzania do najmłodszego członka naszej rodziny.
      Droga autorko wątku życzę Ci takich wakacji !
Inne wątki na temat:
Pełna wersja