gazeta_mi_placi
20.06.13, 14:46
Myślałam, że wieśniacki zwyczaj popularny w latach 90-tych czyli prowadzenie wycieczek szkolnych do Mcdonalda już wymarł śmiercią naturalną w dobie ogólnie dostępnych fastfoodów na każdym rogu oraz masowo wzrastającej otyłości dzieci i młodzieży.
Tymczasem już drugi raz w ciągu dość krótkiego czasu widzę wycieczką dzieci 8-9 letnich (w tym kilka grubasków płci obojga) z nauczycielkami w kolejce do Mcdonalda.
Dzieci obżerają się, ich mamusie (bo pewnie szkoła ustala takie rzeczy z rodzicami) które w czasie ciąży bały się zjeść kawałek wędzonki i napić się pół szklanki słabego piwa aby nie zaszkodzić dzidzi gdy dzidzia jest po drugiej stronie brzucha pchają w nią syf.
Efektem są dzieci z dużą nadwagą, cukrzycowe, tak ciężko zrobić na wycieczkę rodzonemu dziecku (przy okazji dużo taniej) kanapkę z pomidorem i serem?
A uczciwy dorosły człowiek bez grama nadwagi nie doczekał frytek i hamburgera.
Czemu przy takiej ilości otyłych dzieci jaka jest obecnie wycieczki szkole muszą zaliczyć Mcdonalda? Co na to rodzice i nauczyciele?