zuzanna_anna
22.06.13, 13:00
Pomozcie mi to jakos zrozumiec, bardzo prosze.
Mezczyzna - lat okolo 50-tki, samodzielna mala firma, pracuje bez olewania, ale tez bez wielkiego poswiecania sie. Domator i odludek, ale lubiany przez ludzi, szanowany a nawet podziwiany. W domu spokojny, nigdy nie narzeka, nie wymawia, kompletnie bez pretensji i czepiania sie, ale sam niczego nie zrobi, nie zauwazy, ze sepsute, nie mowiac juz o naprawieniu. Chetnie pomoze jak sie go poprosi, ale prace wykonuje mechanicznie, bez zaangazowania. Uwaza, ze jedna glowa mysli, a inni wykonuja polecenia. Nie lubi angazowac sie w nieswoje sprawy, jedynie w co sie angazuje sam, to praca w firmie i sparwy corki, poznej nastolatki, ktora jest kopia ojca tzn. zrobi wszystko o co sie ja poprosi, ale kompletnie bez emocjonalnego angazowania sie w te prace. Jesli jednak robi cos sama np. smazy placki i sa to placki wg jej pomyslu, angazuje sie nawet zbyt bardzo.
Dodac trzeba, ze wlasciwie angazuje sie tylko w te placki jesli chodzi o prace domowe. Dobrze sie uczy. Ma problem socjalne tzn. nie umie sie wkoponowac w grupe klasowych rowiesnikow, ale ma chlopaka i grupke znajomych. Nie domaga sie kasy czy ubran, ale lubi sie fajnie ubrac i cieszy sie z prezentow. Jest bezpretensjonalna ale nie jest mila czy uprzejma, raczej obojetna lub lekliwa w stosunku do ludzi. Nie ma w nich obojgu ciekawosci innych ludzi i spraw, mie ma ciekawosci swiata i wnikliwosci. Nie zadaja innym pytan o przeszlosc ani uczucia. Niby sa troskliwi, ale znow - bez zbytniego angazowania, z dystansem Ma sie wrazenie, ze swiat wokol jakby dla nich nie istnieje, a ludzie sa niewidzialni. Trzeba przyznac, ze od czasu do czasu on zachwyci sie jakims kwiatkiem, a ona zauwazy jakiegos ptaszka. Ale gdyby zaszla do nich sasiadka z wezem boa na glowie, nie zauwazyliby niczego dziwnego. Oboje sa strasznymi niechlujami, ale kapia sie codziennie.