Moim dzieciom nie wolno bawic sie...

24.06.13, 11:30
no wlasnie wczoraj wrecz zdebialam... Byli u nas znajomi z dziecmi. Siedzimy na kanapie przy lawie i pijemy kawe. Nagle znajoma mowi: powinnas sobie tu na tej lawie cos postawic jakis ozdobny talerz czy swieczki, tak tu by fajnie pasowal do wystroju itp itd. Ja jej na to, ze moze i tak, ale po pierwsze to nie cierpie ozdobnych talerzy, talerzykow, swieczek, serwetek i innych durnostojek, a po drugie moje dziecko "wprowadza sie" tu co dzien ze swoimi zabawkami, wszedzie leza jej rzeczy i dopiero na wieczor je zbiera wiec dodatkowo zadnych "ozdobnikow" nie potrzebuje. Nawet nie mialabym kiedy i gdzie czegos postawic, bo lawa zawsze zajeta wink
Na to znajoma: no wlasnie widze! Pelno tu zabawek twojej corki... Nie przeszkadza ci to? U nas to dzieciom nie wolno bawic sie w salonie... Ja musze miec wszystko na tip top i ich rzeczy nie maja tam prawa bytu...

Heee??? Padlam. No i oczywiscie nie zaprosze jej juz wiecej. Ze sztywniakami nie gadam wink
    • jematkajakichmalo Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 11:32
      No i glownego pytania nie zadalam: a czy Waszym dzieciom wolno bawic sie w salonie/duzym pokoju (jak tam zwal)? Czy tez jest to rejon tabu? wink
      • dzoaann Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 11:36
        Moje to glownie w salonie urzeduja, choc fakt, ze czasem mam ochote je eksmitowqcsmile
      • dziennik-niecodziennik Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 12:56
        moje dziecko moze sie bawic wszedzie. poza gabinetem, bo tam troche zbyt wiele rzeczy do zepsucia jest.
      • lukrrecja Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 17:08
        Jak moje dzieci były małe, to bawiły się głównie w dużym pokoju, bo inaczej musiałabym siedzieć z nimi w dziecinnym, a to by mi się zupełnie nie uśmiechało. Starsze oczywiście spędzają czas raczej w swoich pokojach i zabawek czy innych akcesoriów tak nie roznoszą.
        Gdyby jakaś znajoma sugerowała mi, że powinnam oczyścić pokój z klocków lego i nastawiać durnostojek, to też uznałabym, że jesteśmy z innych bajek.
    • aagnes Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 11:34
      Wolno sie bawic, ale nie pozwalam na rozwłóczenie zabawek wszedzie. u siebie moze zrobic meksyk jaki chce, pozniej posprzatac, ale ja tez mam prawo miec gdzies swoja miejsce bez zabawek. ja swoich rzeczy nie rozrzucam po jej pokoju i dziecko (u nas 5 letnie) musi to juz rozumiec.
    • chipsi Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 11:35
      Dziwolągi smile
      Przypomniałaś mi historię z mojego dzieciństwa. Mieliśmy duży ogród i sad. Do sadu babcia wpuszczała swoje kury na popas a mnie w lalkami wyganiała do domu bo kurki się stresują a ja im kocykiem trawkę niszczę. Mój ojciec nie zdzierżył i po kolejnej akcji wybił kury co do jednej smile
      • chipsi Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 11:36
        Odpowiadając na pytanie - dom jest dla nas nie my dla domu, dlatego dzieciaki bawią się wszędzie (no chyba że mam gości).
      • jematkajakichmalo Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 11:37
        big_grin big_grin big_grin Dobre!

        Moja mam mi opowiadala, ze u jednej swojej babci to nawet nie mogla poduszek na kanapie przesunac, bo by byla awantura.
        Moje dziecko bawi sie gdzie chce i jak chce, ale wie, ze potem trzeba posprzatac i juz.
      • goodnightmoon Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 11:42
        chipsi napisała:

        > Mój ojciec nie zdzierżył i po kolejnej akcji wybił kury co do jednej smile

        Ło matko, musieliście nagotować dużo rosołu ... wink
        • chipsi Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 11:44
          Przynajmniej zamrażalnik pusty nie stał a i sąsiedzi się ucieszyli big_grin
          • gazeta_mi_placi Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 12:07
            A co na to babcia? Czy jej zdanie w ogóle się nie liczyło? A może kury były własnością ojca?
            • lafiorka2 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 12:22
              gazeta_mi_placi napisała:

              > A co na to babcia? Czy jej zdanie w ogóle się nie liczyło? A może kury były wła
              > snością ojca?


              ty gazeciarz jak byś nie poszukał dziury w całym to byś umarł co?
              • gazeta_mi_placi Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 12:27
                Ty byłabyś szczęśliwa gdyby Twoje dorosłe dziecko wbrew Twojej woli celowo zniszczyło (z zemsty) Twoją własność, tak?
      • gazeta_mi_placi Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 12:06
        Szczerze mówiąc nie widzę w tym nic śmiesznego. Jakim prawem Twój ojciec zabił Twojej babci (czyli swojej matce) kury? To chyba nie była jego własność?
        Ciekawe czy Ciebie by śmieszyło gdyby Twoja dorosła córka z wściekłości za zwróconą jej dziecku uwagę zniszczyła jakieś cenne dla Ciebie Twoje przedmioty lub ukatrupiła np. Twojego kota?
        • chipsi Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 13:09
          Mój ojciec z tych dziwnych, dla których szczęście i bezpieczeństwo własnego potomstwa było ważniejsze niż wygoda drobiu.
          • anomalia_pogodowa81 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 13:14
            Pomyślmy... Możliwość pobawienia się dzieciątka na kocyku vs życie zwierząt...
            To chyba coś innego niż "szczęście i bezpieczeństwo własnego potomstwa było ważniejsze niż wygoda drobiu. " ?
            Szczerze mówiąc włosy mi dęba stanęły jak to przeczytałam uncertain
            • chipsi Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 13:50
              > Szczerze mówiąc włosy mi dęba stanęły jak to przeczytałam uncertain

              Polecam golenie tongue_out
              Mi natomiast słabo jak pomyślę że po ziemi chodzą ludzie jak wy, dla których kura jest ważniejsza od dziecka. Jeżeli mam ogrodzony ogród, o który dbam i gdzie bezpiecznie może bawić się dziecko a współwłaściciel ogrodu palcem przy nim nie kiwnie i wyrzuca mi dziecko na ulicę by kury mogły w spokoju sr... na jabłka, to mam prawo się oburzyć. Gdy moje oburzenie jest ignorowane a dziecko nadal wyrzucane na ulicę - ma prawo mnie ponieść.
              Dodam że kurnik z wybiegiem na stanie był.
              • anomalia_pogodowa81 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 14:36
                Istnieje milion innych sposób rozwiązania sytuacji, gdy dziecko ma kaprys pobawić się w ogródku, zamiast bezrefleksyjnego podrzynania gardeł stadu kur.
                Ale najwyraźniej niektórzy troglodyci nie są w stanie tego ogarnąć.
                Zawsze to przykra konstatacja.
                • chipsi Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 17:25
                  Dziecko ma kaprys się bawić, no patrz jaka patologia big_grin. Rozumiem że Twoja matka trzymała w lodówce twoje rodzeństwo i nim karmiła trzodę przydomową, stąd twoje zdziwienie że inni ludzie jedzą drób. Przykre jest to jak niedobór białka zwierzęcego wpływa na rozwój umysłowy.
                • anika772 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 17:28
                  Kury te, jak sądzę, i tak były przeznaczone na rzeź i do spożycia. Nie dla ozdoby ogrodu były trzymane. Po prostu skrócono im żywot. Inna rzecz, ciekawe, czy spytano ich właścicielkę o zgodę na akcję.
                  • nanuk24 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 18:49
                    Kury tez sa dla jajek.
                  • chipsi Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 19:22
                    Właścicielka kur, czyli moja babcia, z namiętnością wywalała kilkulatkę za furtkę, co jak nietrudno się domyślić budziło ostry sprzeciw moich rodziców. Z uwagi na wyczerpanie się środków przekazu - nastąpiła likwidacja (niewielkiej) hodowli. Nie twierdzę że to idealne rozwiązanie ale znając moją babcię, wiem że jedyne.
                    • gazeta_mi_placi Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 19:54
                      Likwidacja hodowli czyli w tym przypadku zniszczenie cudzego mienia, bo babcia nie wyraziła zgody na ową likwidację ani nie prosiła o to?
                      • chipsi Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 10:36
                        Moich rodziców tez nikt nie pytał czy ich dziecko może luzem biegać po ulicy. Dobrze że nie posiadasz potomstwa.
                        • arwena_11 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 13:20
                          A mieszkaliście u babci czy babcia u was?
                          • chipsi Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 13:23
                            Jedno i drugie. Dom był i jest mojej mamy a dostała go od tejże babci.
                            • gazeta_mi_placi Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 13:55
                              Dlatego ja za życia nigdy mieszkania i działki jaką posiadam nie przepiszę (nie podaruję) nikomu za mojego życia i pełni władz umysłowych, będą musieli poczekać do mojej śmierci
                              i otwarcia testamentu.
                              Z doświadczenia wielu ludzi wiem, że starszy człowiek który przepisał za życia swoje dobra członkom rodziny nader często jest mało szanowany przez tych samych członków rodziny, którzy przed darowizną byli mili i zważający na jego potrzeby, a po przepisaniu (wersja lajtowa) olewka, wersja trochę bardziej hardcorowa podobna do Chipsowej (brak szacunku, rządzenie się nie swoim).
                              Za to ludzie którzy nie darowali oficjalnie (prawnie) swoich nieruchomości lub innych dóbr za życia mają szacunek (niech będzie i pozorny wink ) swojej rodzinki i dbałość smile Raczej nikt im kur (lub innych zwierząt) nie powybija bo zawsze jest ryzyko, że zdenerwowany senior przepisze wszystko na kuzynkę lub inną bratanicę. Dlatego dmucha się i chucha. I nawet całe stado świnek znosi smile
                              • chipsi Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 14:26
                                Twoje prawo. Tyle że w mojej sytuacji po pierwsze, 30 lat temu moja babcia nie była starszą osobą, a po drugie mówimy o jednej sytuacji, których w każdej rodzinie pełno i nie oznaczają braku szacunku. Każdemu życzę by otrzymał tyle serca od dzieci i wnuków co rodzice mojej matki. I otrzymali z to wszystko głębi serca, nie dla majątku który mieliby dostać lub nie po ich śmierci.
                                Dla odmiany rodzice mojego ojca na szacunek nie zasłużyli i tez go nie otrzymują, mimo obietnic testamentowych (bo nic nikomu puki żyją nie podarowali). Nikt z nas nic od nich nie chce.
                • nowi-jka Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 08:00
                  przeciez te kury wtedy sie trzymało głownei na rosół wiec i tak poszły by pdo topór i tak
                  wg mnie to skoro kura ma miec wieksze prawa niz człwoeik to do zamrazalnika z nia
                  • gazeta_mi_placi Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 09:30
                    Kury były własnością babci, osoby pełnoletniej i to od niej zależało kiedy i czy trafiłyby pod toporek.
                    Chyba, że babcia sama poprosiła o ich zabicie, to inna sytuacja.
              • gazeta_mi_placi Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 15:44
                Skoro Twój ojciec nie był wyłącznym właścicielem ogrodu nie powinien się nim w całości rządzić. Nie wyobrażam sobie żeby mój współlokator zabił moje zwierzęta na moim terenie. A tu jeszcze zwierzęta rodzonej matki do której powinien mieć jakiś szacunek, dla mnie to nie do pomyślenia. Babcia w sumie też częściowo winna, powinna dorosłe dziecko które założyło rodzinę wykopać z własnego domu i ogrodu skoro nie potrafi tego docenić i uszanować matki.
                Dorosły chłop z rodziną niech mieszka na swoim i zabija na swoim wyłącznym terenie wszystko co się rusza jak ma taką zachciankę.
                • chipsi Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 17:19
                  Pudło, chałupa jest i była mojej matki.
                  Tak na marginesie, współczuję doświadczeń "rodzinnych".
          • gazeta_mi_placi Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 13:24
            A w jaki sposób kury zagrażały bezpieczeństwu dziecka?
          • nanuk24 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 18:50
            A tatus posiada wszystkie klepki?
            • chipsi Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 19:16
              Owszem, w przeciwieństwie do twojego skoro cie począł.
      • madzioreck Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 19:49
        Mój ojciec nie zdzierżył i
        > po kolejnej akcji wybił kury co do jednej smile

        też normalny inaczej, wybacz...
        • chipsi Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 10:39
          Ja bym się jednak upierała że bardziej normalna jest troska o dziecko, nie o kury. Ale nie napisze że "współczuje twoim dziecią" wink
          • noname2002 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 11:05
            Ja bym się jednak upierała że bardziej normalna jest troska o dziecko,

            Popieram, moja babcia ze wsi wolała spod nadjeżdżającego traktora z przyczepą ratować prosięta niż mnie i kuzyna(mieliśmy około 2,3 lat i byliśmy pod opieką tejże babci). Podobnie jak u Ciebie było z kurami, u nas było z gęsiami, babcia miała agresywnego gąsiora i ważniejsza była wygoda gąsiora niż to, że wnuki bały się wyjść z domu. I też była zagroda dla gęsi, ale co tam, gąsior MUSIAŁ chodzić po całym gospodarstwie. Dodam, że nie mieszkaliśmy z babcią, spędzaliśmy u niej część wakacji, płacąc za to.
            To chyba taki sposób myślenia, że co tam dzieci, dzieci można sobie narobić nowych ale inwentarz! to przecież pieniądze są!
            • gazeta_mi_placi Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 12:28
              I racja, w tych czasach dużo się rodziło dzieci, zaś ludzie żyli ubogo więc inwentarz to było to.
              Łatwiej było zrobić dziecko niż zdobyć porządnego świniaka.
    • mstrzalka Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 11:38
      Wolno się bawić ale dwa razy dziennie zabawki są sprzątane i wynoszone do pokoju dziecięcego. Popołudniową kawę wolę wypić w czystym salonie bez porozrzucanych wszędzie autek, tak samo jak wieczorem idąc do łazienki czy kuchni nie chcę się o nie potykać. Jestem sztywniaczką wink
    • ga-ti Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 11:39
      No niestety wolno, bo nasz 'salon' to pokój dzienny, gdzie polegujemy na kanapie, siedzimy w fotelu i czytamy, oglądamy tv, słuchamy muzyki, czasem jadamy (gdy mamy gości to zawsze), to pokój w którym wspólnie spędzamy większość czasu, więc i dzieci znoszą swoje zabawki, książeczki, kolorowanki i kredki, a nawet czasem przychodzą lekcje odrobić, bo potrzebują jakiejś zmiany smile
      Marzy mi się salon, który będzie wysprzątany, zamknięty i otwierany tylko w przypadku gości wink ale to chyba nierealne.
    • mw144 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 11:41
      Dzieci bawią się wszędzie. W domu mam sajgon i jest nam z tym dobrzetongue_out
    • rupiowa Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 11:42
      my mamy tylko dwa pokoje więc siłą rzeczy wszystkie zabawki dzieci są w "salonie-pokoju dziennym-jadalni-komputerowni-telewizorowni". Za to do sypialni wnoszenie zabawek jest względnie zakazane. Mogą zabierać jedną zabawkę z którą śpią, mogą czasem coś wnieść ale nie wtedy kiedy córka odrabia lekcje (ma w sypialni swój kącik z biurkiem) i po skończonej zabawie zabawki wracają na swoje miejsca.
      Z takich dziwactw jak się kiedyś od kogoś dowiedziałam mam też tak, że mój mąż pali papierosy. Może to robić w salonie (gdzie okna są otwarte niemal cały rok), niechętnie w kuchni, czasem wchodzi do łazienki czego nie lubię bo pomijam osad na płytkach ale zwyczajnie zapachy się gryzą i nie da się długo wejść. Ale absolutnie, pod żadnym pozorem, niezaprzeczalnie nie wolno mu wejść do sypialni z papierosem. Raz to zrobił i sam mówi że od tamtego czasu już więcej się tak nie zachowa (a ja nic nie mówiłam, tylko spojrzałam).
    • default Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 11:44
      W czasach, kiedy miałam małe dziecko, nie miałam salonu.... Ale zabawki raczej polecałam "trzymać w ryzach", a nie rozwlekać wszędzie.
      Natomiast talerzykom, wazonikom i świecznikom na stole mówię tak czy owak stanowcze NIE smile
    • misterni Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 11:44
      Bawi się głownie w salonie. Ale nie robię z podejścia do kwestii salonu kryterium dobierania znajomych wink
    • goodnightmoon Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 11:45
      Mojemu wolno, ale nie korzysta z tego smile
      Bawi się w swoim pokoju lub naszej sypialni - oba pomieszczenia są na górze, może dlatego.
      W salonie tylko ogląda bajeczki i czasem czytamy książki.
    • kikimora78 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 11:47
      u mnie jest mega cyrk big_grin

      ale Wanda jest za mala na samodzielna zabawe w swoim pokoju, a mi sie nie chce w jej pokoju siedziec, wiec siedzimy zbiorowo w salonie - mamy tam wozeczek dla lalek, mate grajaca, namiot, taczki, samochodzik-pchacz, krowe do skakania, perkusje i wiele wiele innych.

      chociaz ja lubie porzadek i dekoracje i troche sie nie moge doczekac, kiedy bedzie sie zamykala z kumpelkami na gorze i schodzila tylko na kolacje smile
    • solaris31 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 11:56
      nie jestem pedantką, ale nie lubię rozwlekania zabawek po całym mieszkaniu. pewnie, że jak dzieciaki coś poprzenoszą, to nie zabraniam się bawić, ale każę posprzątać i generalnie wolę, jak bawią się u siebie. z tym, że one wolą bawić się wszędzie, tylko nie u siebie smile smile smile

      nie jest więc tak, że nie wolno bawić się w salonie, ale lubię mieć azyl od zabawek i jak kończą, mają sprzątać. ja tez mam prawo do własnej przestrzeni, wolnej od lalek, piłek i innych dziecięcych głupotek.
    • edelstein Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 12:02
      Nie,od tego na swoj pokoj graniczacy z pokojem dziennym.Moze wziac ze soba autko czy co Tam na,als nie wdze absolutnie zadnej potrzeby,by z dziebnego byl zrobiony drugi pokoj dziecinny.W dodatku nie mam ochoty stawac na klockach i lawirowac miedzy autkami.Jestem osoby porywcza,brak ladu powoduje u mnie wzrost agresji.
      • gazeta_mi_placi Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 12:09
        Dzisiaj modne jest stawianie bachorów na piedestale i bachor ma prawo rozwalać swoje zabawki po całym domu choćby miał własny duży pokój, ma prawo syfić w sypialni rodziców i gdzie tylko chce.
        W sumie ciekawe jak będzie w dorosłym życiu gdy okaże się, że jednak inna osoba z którą zamieszka na swoje odmienne upodobania, które należy uszanować, skoro od małego był przyzwyczajany że może wszystko i nie ma żadnych ograniczeń ani dyscypliny.
        • edelstein Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 14:05

          Dla mnie dziecko nie Ma nic do szukania w nie swojej sypialni,sypialnia rodzicow jest tylko nasza sypialnia,a nie torem wyscigowym,skladnica zabawek itd.Od zawsze ma swoj pokoj i w nim sypia.Moze robic ci chce w nim(oczywiscie nie zadne malowanie po scianach itp.)w momencie gdy tej pokoj opuszcza na dluzej niz 30min.wszystko czym sie bawil na zostac uporzadkowane tak Jak bylo.Nie Ma opcji "zostawiam syf"ani opcji "matka posprzata".Gdy poprosi moge mu pomoc ogarnac bajzel,ale nie jestem sprzataczka.
          Sytuacja z zabitymi kurami jest dla mnie nie to pomyslenia.Jesli zostawia sie dziecko u kogos to dziecko ma sie dostosowac so regul domu,a jesli rodzicom reguly nie odpowiadaja to dziecka niech nie zostawiaja.Bedac ta babcia zglosilabym zniszczenie mienia.


          “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
          Autorem powyzszego zdania jest M.
          • scher Zawsze mnie zastanawia 25.06.13, 07:09
            czemu niektórzy ludzie stawiają wielkie litery jak popadnie w środku zdania....

            edelstein napisała:
            > nie Ma nic do szukania
            > uporzadkowane tak Jak bylo.
            > Nie Ma opcji

            Możesz mi to wyjaśnić? Naprawdę jestem ciekaw, a nie mam kogo zapytać.
            • agni71 Re: Zawsze mnie zastanawia 25.06.13, 08:14
              Chyba tak jest jak sie pisze na telefonie czy innym tablecie. Moze jakis program sprawdzania pisowni tak jej wkleja (brak polskich znaków)?
            • edelstein Re: Zawsze mnie zastanawia 25.06.13, 08:53

              Bo mam niemiecki slownik t9,a Jak wiadomo nie od dzis w niemieckim wystepuja wielkie litery w srodku zdan i przemienia automatycznie.Nie,nie mam ochoty tego poprawiac i na serio mi to lata czy ktos dostanie z tego powodu apopleksji.

              “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
              Autorem powyzszego zdania jest M.
        • memphis90 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 18:52
          > W sumie ciekawe jak będzie w dorosłym życiu gdy okaże się, że jednak inna osoba
          > z którą zamieszka na swoje odmienne upodobania,
          Wiesz, jakoś trudno mi sobie wyobrazić, żeby nastolatek oglądał sobie pornosy w salonie, zostawiając beztrosko kompa z odpalonym fejsbukiem na kanapie i tam też zwijał sobie potajemnie skręty z marychą... W pewnym wieku dzieci samoistnie przenoszą się ze swoimi zabawkami z przestrzeni wspólnej do przestrzeni prywatnej.

          skoro
          > od małego był przyzwyczajany że może wszystko i nie ma żadnych ograniczeń ani d
          > yscypliny.
          Rozumiem, że Ty w salonie nie trzymasz żadnych prywatnych rzeczy, tylko wszystko w swoim pokoiku? W salonie tylko kanapa, telewizor i durnostojki na ławie, żeby goście podziwiali?
          • edelstein Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 19:53

            Ja nie trzymam.Kanapa,stol,szafka pod tv,tv i kino domowe,blu ray itd.,dywan.Amen

            “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
            Autorem powyzszego zdania jest M.
            • memphis90 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 20:48
              Nic, żadnych swoich zabawek? Gazetki, książki, laptopa na kanapie, no nie wiem- drutów z robótką albo krzyżówki? Sama wystawa na okoliczność gości?
              • edelstein Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 09:02

                Nie,nie Ma,to nie jest wystawa na okolicznosc gosci,tu nie przychodzi sie bez zapowiadania przynajmniej dzien wczesniej.Lubie minimalizm i wkurzaja mnie porozkladane rzeczy.

                “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
                Autorem powyzszego zdania jest M.
      • poranny_zapach_kawy Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 12:12
        dzieci 3 lata i 1,5 roku mają swoje pokoje na górze gdzie śpią i jest część zabawek ,a całodzienne życie toczy sie w salonie na dole.Oczywiście zabawki są salonie i jest niezły sajgon że czasem ciezko przejść,ale to są jeszcze małe dzieci i nie wyobrażam sobie aby cały dzień spędzały na piętrze same ze sobą(zanudziły by sie a i kontroli żadnej)
        Póki co muszę to znosić,jak jest impreza i goście to troche tych zabawek wynoszę zeby było więcej miejsca.Kiedyś jak podrosną to zabawki wylądują w ich pokojach,marzy mi się przestronny i czysty salon bez ich pierdółek, ale to jeszcze trochę czasu potrzeba smile
      • mayaalex Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 12:13
        U mnie tez, ale dotyczy to tylko meza wink dziecko moze rozwlekac co i gdzie tylko mu sie podoba, moja agresja wzrasta natomiast jak widze kurtke meza na kanapie albo jego gitare i wzmacniacz na drugiej kanapie. Grrr...
    • tola_i_tolek Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 12:09
      Jak były mniejsze to się bawiły, bo często bawiliśmy się z nimi. Teraz ograniczam te salonowe zabawy do minimum- mogą przynieść książeczkę, lalkę, ale nie ma mowy o rozrzucaniu klocków po całej podłodze, albo kolorowaniu przy stole ( co zawsze kończy się pomalowanym stołem)- mam wystarczająco dużo zajęć, żeby sobie dokładać, a im nie ubędzie jak nie będą rozwlekać zabawek po całym domu.
      Mam znajomych, którzy absolutnie zakazują dzieciom przynoszenie czegokolwiek do salonu- ale jakoś nigdy nie zdębiałam na wieść o tym. Wręcz przeciwnie- zazdroszczę konsekwencji i wolnego czasu- dzieci jakoś nie wyglądają na nieszczęśliwe z tego powodu.
      • gazeta_mi_placi Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 12:10
        Na bank będą miały traumę, pewnie są też zastraszone i mają początek nerwicy.
    • nihiru Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 12:12
      U mnie syn bawi się w salonie ale zabawki są na bieżąco sprzątane.

      Temat przypomina mi ciekawą książkę pt.: "francuskie dzieci nie grymaszą", o różnicach między wychowywaniem dzieci we Francji i w USA, którą właśnie niedawno kupiłam.
      M.in. było właśnie o tym, że w USA dzieci stawia się na piedestale, zakłada się że wraz z pojawieniem się dziecka dotychczasowe życie życie rodziców zostaje całkowicie podporządkowane jego potrzebom (przejawem są m.in.: zabawki dziecięce w całym domu).
      We Francji natomiast zakłada się, że dziecko dostosowuje się do otoczenia (a nie odwrotnie), że jak ludzie zostają rodzicami, to jednocześnie nie przestają być kobietą/mężczyzną, pracownikami i w ogóle ludźmi ze swoimi potrzebami.

      Ale temat jest szerszy i chyba zasługuje na osobny wąteksmile
      • gazeta_mi_placi Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 12:14
        To załóż, chętnie się w nim wypowiem.
        • nihiru Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 12:21
          zbieram sięsmile
      • szamanta Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 13:30
        > We Francji natomiast zakłada się, że dziecko dostosowuje się do otoczenia (a ni
        > e odwrotnie), że jak ludzie zostają rodzicami, to jednocześnie nie przestają by
        > ć kobietą/mężczyzną, pracownikami i w ogóle ludźmi ze swoimi potrzebami.


        Zdecydowanie popieram takie podejscie, jestem tego zwolennikiem i sama je od wielu lat praktykuje mimo ze nie mam pochodzenia Fr.lecz sąsiednie ,przez co na łeb nie dostalam i ta metodyka fr.o ktorej piszesz jest owocująca i bardzo efektowna
      • maggorlo Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 10:38
        > Temat przypomina mi ciekawą książkę pt.: "francuskie dzieci nie grymaszą", o ró
        > żnicach między wychowywaniem dzieci we Francji i w USA, którą właśnie niedawno
        > kupiłam.

        "W Paryżu dzieci nie grymaszą" smile
        • noname2002 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 11:10
          Też bym nie grymasiła, jakbym dostawała po twarzy za grymaszenie tongue_out
      • crises Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 12:49
        Coś w tym jest - najgrzeczniejsze dzieci w knajpach, jakie widuję, bywają właśnie we Francji. Nigdy nie zdarzyło mi się we Francji spotkać dzieci, które przeszkadzałyby w knajpach. Siedzą, jedzą, bawią się spokojnie - po prostu wykorzystują knajpę zgodnie z przeznaczeniem.
    • lilly_about Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 12:12
      Moje dziecko ma swój pokój. Oczywiście może bawić się w salonie, rysować, przynieść zabawki, ale nie przenosi połowy pokoju do salonu. Wydaje mi się, że różnica między salonem a pokojem dziecięcym jest łatwa do uchwycenia.
    • gazeta_mi_placi Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 12:13
      Dziwne to czasy gdy postawa rodziców, którzy coś wymagają od dzieci sprawia u różnych kurek "dębienie".
      Zaprawdę powiadam Wam brak konsekwencji w wychowaniu, stawiania granic i każdorazowe traktowanie dziecka na równi z osobą dorosłą, a nawet powyżej (bo myślę, że jednak rodzic nie rozwala swoich rzeczy w pokoju u dziecka) wyjdzie Wam bokiem i Waszemu potomstwu.
    • lafiorka2 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 12:20
      na tip top nie muszę mieć,ale nie lubię też jak moje dzieciaki złażą mi do "salonu" z zabawkami.
      Niby powtarzam,że"nie ma zabawy zabawkami w salonie"...ale codziennie zabawki z salonu zabierają.
    • szamanta Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 12:23
      ehhhhh,no to ja widocznie z posrod tutaj wszystkich mam jestem ewenementem
      Moje dzieci nie mogly i nie mogą wynosic zabawek do glownego salonu, ani poza prog ich pokoiku/bawialni
      Zawsze do wszystkich dzieci stosowalismy zasade taką ze bawią sie w swoim krolestwie nie bylo i nie ma roznoszenia swoich duperelek po calym domu,czy to salon,czy to kuchnia,czy gdziekolwiek.Wyjątek stanowilo własne podwórko, tam mogly sobie zabawki wynosic, nigdzie indziej
      Na miejscu twojej znajomej nic bym sie nie odezwala, nie rządze sie w czyims domu, i nie smiem im moralizowac jak powinni w mieszkaniu sobie zyc i dzieci "wychowywac" o ile nie zostalabym zapytana pierwsza
      Niektorych znajomych bulwersowal fakt ze dzieci nie mogly wynosic z swojego "krolestwa" duperelek do glownego salonu, a niektorych w ogole ,to samo tyczylo sie ich dzieci w naszym domu
      Jak znajomi przychodzili do nas z wlasnymi dziecmi i za chwile chcialy sie czyms bawic,to ich dzieci z naszymi siedzialy i bawily sie w pomieszczeniach tam gdzie zabawki byly , wynoszenia do goscinnego pokoju nie bylo i nie ma do tej pory.
      Nie robilam wyjątku czy to cudze,czy swoje dzieci. Dzieci mają przeznaczonej do tego odpowiednie miejsce i tam sobie dostarczają rozrywki,bez wynoszenia i roznoszenia ,na to zgody absolutnie nigdy nie dawałam i z doswiadczenia wiec mają tyle dzieci w domu,a nie jedynaka, że to jest bardzo dobre rozwiązanie
      • szamanta Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 12:29
        >z doswiadczenia wiec mają tyle dzieci w .......

        Popr*... z doświadczenia WIEM mając .....
        • jematkajakichmalo Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 13:04
          Ja nie pozwalam wchodzic z zabawkami do kuchni (raz juz bym sie przejechala na "bobikarze" i od tej pory stop. Podobnie z lazienka, oprocz kilku zabawek kapielowych innych nie moze tam zabierac. Jednak wynika to tylko z faktu braku miejsca w tych pomieszczeniach, salon i inne pomieszczenia sa duze wiec tam moze sie rozlozkladac z czym chce (juz nie raz zima bawila sie, ze jest na plazy i rozkladala koce wink ).
    • run_away83 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 12:25
      W salonie wolno się bawić, ale nie pozwalam na pozostawienie rozrzuconych zabawek - kiedy zabawa się znudzi, zabawki wracają na swoje miejsce. I ta zasada obowiązuje także w ich pokoju, bo jak pozwolę cały dzień nie sprzątać to rozwlekają taką ilość klamotów że sprzątanie wieczorne trwa trzy godziny i przebiega przy akompaniamencie skarg i lamentów jak im ciężko i jak bardzo im się nie chce.

      Za to strefą tabu jest u mnie kuchnia. Po pierwsze jest przechodnia, przebiega przez nią ważny ciąg komunikacyjny a ja nie lubię się na każdym kroku potykać o zabawki. Po drugie, widziałam na własne oczy kilka wypadków kiedy dziecko snujące się pod nogami matce gotującej obiad zostało paskudnie poparzone. Tak więc moje chłopaki mają wbite do głowy że w kuchni bawić się nie wolno i nie wolno zanosić tam zabawek.Czasami pozwalam pomagać w gotowaniu, ale wtedy stoją na wyznaczonych miejscach przy blacie i wykonują wyznaczone zadania, nie plączą mi się pod nogami.

      A na stole w salonie mam też często kwiaty i świeczki bo lubię. Jakoś nie przeszkadza to chłopakom, kiedy rozsiadają się u nas z rysowaniem, puzzlami czy lego smile
    • princy-mincy Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 12:28
      Oczywiście, ze wolno sie bawić w salonie, my w salonie spędzamy zima większa cześć dnia.
      Tak jak ja czy mąż przynosiły swoje książki/ gazety, tak dziecko zabawki a koty swoje myszki pulsowac.
      Inna sprawa, ze w tymże salonie nie pozwalamy, by wszystkie te zabawki zostawaly rozrzucone przez cały dzień.
      Dziecko sprząta po zabawie, my składamy książki/ gazety itp.
      Salon jest dla wszystkich, jego utrzymanie we wzglednym porządku tez należy do wszystkich.
      U mnie ozdobne talerzyki służą do wystawienia na nich ciasteczek/ smakolykow/ owoców, same w sobie nie stoją nigdy.
      • karola1008 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 13:13
        U mnie jest dokłądnie tak sami smile.
    • wuika Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 12:29
      Nasz salon to głównie bawialnia suspicious Nasza sypialnia jest w miarę wolna od zabawek (ale tylko w miarę, jak się młode pokładają, to potem znajduję autka pod poduszką i misie koło kołderki), ich pokój za mały (łóżka, szafa, biurko, koniec miejsca). Nie do końca wyobrażam sobie wycięcie dzieci ze wspólnego przebywania we wspólnym pokoju (bo do tego by się sprowadziło), aczkolwiek znam domy, gdzie zabawki w salonie to tylko na moment zabawy (możliwie krótki), sprzątane zaraz po, a generalnie to najlepiej, jakby dzieci siedziały na jednym krześle, z jedną zabawką w ręku, odkładaną po 5 minutach (bo ileż można się bawić i marnować czas?). Dla mnie niepojęte.
    • drosetka Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 12:30
      czemu sztywniaki, co w tym złego ze lubia ład i porzadek? jestem podobnego zdania że dzieciaki mają swoje pokoje więc czemu w każdym pomieszczeniu mają być porozrzucane zabawki? osobna sprawa jakieś ozdobniki, dziwne że w ogóle zwraca ci takie uwagi bo kazdy ma swój gust i bez sensu zupełnie takie narzucanie" tu sobie ustaw talerz ozdobny" hehe, wysmiałabym . Lubie bibeloty ale przy dwójce dzieci, kiedy jedno jest w wieku 2 lat to bardzo ryzykowne ustawiać cos na stoliku, wszystko narazie mam na wyższych półkach albo w witrynie.
    • lauren6 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 12:41
      Wolno, pokój dzienny jest nie tylko dla nas, ale też dla dziecka. Decydując się na dziecko przeszło mi przez myśl, że muszę się pożegnać z niektórymi elementami wystroju mieszkania, choć za dużo ich nie było, bo też nie lubię durnostojek.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja