agni71 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 12:46 jematkajakichmalo napisała: > no wlasnie wczoraj wrecz zdebialam... serio? pewnie oni tez zdębieli na widok twojego salonu > Na to znajoma: no wlasnie widze! Pelno tu zabawek twojej corki... Nie przeszkad > za ci to? U nas to dzieciom nie wolno bawic sie w salonie... Ja musze miec wszy > stko na tip top i ich rzeczy nie maja tam prawa bytu... ja nie muszę i nie mam na tip top, a jednak - dzieci mają do zabawy swój pokój/pokoje i nie są zachęcane do wynoszenia zabawek do salonu. Oczywiście, jak miałam niemowlaka, to częśc zabawek była w koszu pod ręką, razem z kojcem, czy matą do leżenia. Ale dzieci starsze zachęcane były zawsze do zabawy w swoim pokoju, dopóki były za małe na samodzielną zabawę, to dorosły bawił się z nimi w pokoju dziecięcym. Oczywiście, rzeczy dzieci znajdują się tez w salonie (np. akcesoria do rysowania, bo rysują często wspólnie przy stole jadalnym), lub książki, które aktualnie czytają. Wszelkie inne zabawki przynoszone są tylko czasowo, do momentu zakończenia zabawy nimi. Myslę, ze wynoszenie wszystkiego do salonu wynika z małej przestrzeni do zabawy w pokojach dziecięcych. Moje dzieci mają dośc duży pokój i chętnie w nim sie bawią (zresztą, nawet nie chciałoby się im nosić np. wielkich pudeł z klockami do salonu, bo i po co?). > > Heee??? Padlam. No i oczywiscie nie zaprosze jej juz wiecej. Ze sztywniakami ni > e gadam Ja jestem jeszcze gorsza, u mnie nie ma np. jedzenia i picia w dziecięcym pokoju (dywan na wiekszości powierzchni). Je się i pije w salonie lub na dworze, zwracam na to uwagę równiez goszczącym u nas dzieciom. Ale to akurat u mnie efekt wlasnego doświadczenia (dywan zachlapany jagodowym jogurcikiem, itp. atrakcje) Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 12:53 U nas salon jest pokojem , w którym spędzamy czas wszyscy. Są chwile że jest tu nasza 5 i koty Zabawek w chusteczke-podłoga należy do synka, po ławą rzeczy dziewczyn-aktualnie kredki i książki do projektowania strojów. Na ławie słuchawki Meża (gra w WOT), na półkach-moje książki ALE rozumiem, jeśli ktoś nie lubi takiego rozgardiaszu i lubi mieć miejsce, w którym nie ma dzieci. U nas takim miejscem- w dzień i do północy -jest nasza sypialnia aczkolwiek ostatnio coś się psuję bo nie zareagowałam wściekłym wrzaskiem gdy dziewczyny tabletowały na naszym łóżku Odpowiedz Link Zgłoś
dziennik-niecodziennik Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 12:55 myslałam że napiszesz ze ona powiedziała "u mnie moze stac bo moim dzieciom nie wolno sie tym bawic i one to wiedzą i sie stosują, o!" zapraszac mozna, tylko niech sztywniactwo uprawia we wlasnym domu. Odpowiedz Link Zgłoś
podkocem Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 13:10 u nas zycie rodzinne toczy się w dużym pokoju wokól stolika i kanapy, posiłki przy stole. Młoda rozkłada zabawki, co więcej rozkłada czasem poduszki z sofy i urządza sobie skoki. Sprzatnięcie bajzlu zazwyczej nie ajmuje więcej niż 5 min więc w razie gdy ktoś przychodzi, zgarnia się graty i już. Gorzej jak rozłoży plastelinę albo farby, ale ostatnio jest ciepło więc maluje i lepi w ogrodzie z synkiem sąsiadów. Odpowiedz Link Zgłoś
marsjanka.2 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 13:18 mam wielu takich znajomych.....jedna znajoma nie kupowala mlodej zabawek do lozeczka ( jak mala byla niemowlakiem) by nie rzucala zabawek poza lozeczko na nowe drogie parkiety...ludzie sa rozni....Nie widze powodu dlaczego nie mialabym sie spotykac ze znajoma tylko dlatego,ze ma inne zasady... Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 13:46 Wolno im sie bawic w salonie i bawia sie glownie tutaj. Ale pewne zasady obowiazuja tzn. nie przywlekac nowych zabawek zanim wczesniejsze nie zostana sprzatniete. Odpowiedz Link Zgłoś
vivaluna Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 13:48 Kiedy miałam dwupokojowe mieszkanie to nie ukrywam, że był lekki sajgon. W jednym pokoju spałyśmy, w drugim siedziałyśmy i zabawki w tym "salonie" były wszędzie. Jak ktoś przyszedł to musiał patrzeć na ten bałagan i było głupio. Jak kupiłam mieszkanie trzypokojowe z wielkim holem to zasady się zmieniły. Ciuchy w holu w szafach a nie szafkach i szafeczkach w całym mieszkaniu. Zabawki tylko w pokoju córki. Tak samo koleżanki, które przychodziły mogły siedzieć z córką tylko w jej pokoju i tam bałaganić. Po zabawie dzieci miały zawsze posprzątać. Do salonu i mojej sypialni wstęp wzbroniony. Do salonu dzieci mogły wchodzić tylko aby coś zjeść czy obejrzeć film, żadnej zabawy i zabawek (wyjątkiem były imprezy urodzinowe). Do mojej sypialni mogły wchodzić tylko po uprzednim zapytaniu aby skorzystać z komputera. Obecnie córka nastolatka więc nie ma zabawek a zasady pozostały. Dla mnie salon w obecnej formie to miejsce do posiedzenia ze znajomymi, miejsce do posiłków i oglądania TV. Jakbym miała mieć w nim rozwałkę jaką robi corka w swoim pokoju to salon całkowicie zatraciłby swoje przeznaczenie. Nie odpoczywam w bałaganie a i goście nie powinni w nim siedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
eliszka25 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 14:01 salon jest pokojem wspolnym dla nas wszystkich. jak dzieciaki byly male, to po pierwsze wolalam ich miec na oku, po drugie oni woleli bawic sie przy mnie. dzieki temu moglam np. spokojnie gotowac i jednoczesnie miec na oku dzieciaki, wiec zabawki byly glownie w salonie. teraz salon jest podzielony meblami na kilka czesci. jest duzy stol, czyli jadalnia, jest kanapa, stolik, telewizor - czyli miejsce dla wszystkich i zabawki nie maja prawa zajmowac calej kanapy, oraz jest miejsce z regalem na zabawki, dywanem z ulicami itp. i tam zabawki moga lezec i nikomu nie przeszkadzaja. im chlopcy sa starsi, tym wiecej czasu spedzaja w swoich pokojach, wiec zabawki stopniowo tez sie tam przenosza i w salonie zostaje ich coraz mniej. przestrzenia zupelnie wolna od zabawek jest nasza sypialnia. tam nie wolno im zostawiac zabawek. moga sie pobawic, ale zaraz potem musza wszystko posprzatac. Odpowiedz Link Zgłoś
sefora74 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 15:23 Dzięki Bogu nie jestem twoją znajomą, dziewczyna lubi porządek i ma prawo żyć jak lubi. Skoro ty lubisz bajzel to twoja sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Tak, jestem sztywniaczką 24.06.13, 16:55 Nie widzę powodu, dla którego stosy zabawek miałyby znajdować się w pokoju dziennym, zwłaszcza gdy podejmuję gości. Mało tego, gdy do dzieci przychodzą koledzy, to też nie mogą wędrować po całym lokalu, tylko bawić się w pokoju dzieci i ew. korzystać z toalety. Dzieci mają swoją przestrzeń, w której ja też nie rozkładam się z pracą papierkową/prasowaniem/robótkami ręcznymi, więc i ja mogę mieć przestrzeń, w której z innym dorosłym człowiekiem mogę napić się kawy nie będąc obłożona misiami/klockami/autkami/lalkami. Odpowiedz Link Zgłoś
ponis1990 Re: Tak, jestem sztywniaczką 24.06.13, 17:32 Każdy ma inne zasady i jedyne co mi się nie podoba to to, że ktoś zwracałby mi uwagę jak mam mieszkać Z racji małej chałupki młody może sobie wnosić coś do zabawy do większego pokoju, bo w ,,królestwie'' ma mniej miejsca. Ale pokój ma swój i tam mają być zabawki... do kuchni tak samo, nie bedzie tak że ja gotuję obiad a on się bawi pod kuchenką - bo to już nie sztywniactwo a ostrożnośc. A durnostojkom mówię nie Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: Tak, jestem sztywniaczką 24.06.13, 17:40 No więc właśnie, każdy ma jak uważa, nie wyobrażam sobie pouczać kogoś, że nie powinien mieć zabawek w salonie ani wyzywać od sztywniaków kogoś, kto tych zabawek tam mieć nie chce. Co innego też "wnosić coś do zabawy" do innych pomieszczeń (i po zabawie zabierać to do siebie), a co innego robić wystawkę zabawek we wszystkich pokojach w domu (tego nie chcę i nie akceptuję, ale u innych się nie wtrącam). Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: Tak, jestem sztywniaczką 24.06.13, 18:47 No i narobilas! Autorka watku juz Cie do siebie nie zaprosi Odpowiedz Link Zgłoś
klubgogo Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 17:22 Znam dużo takich rodzin, w których strefa tzw. salonu jest wolna od zabawek. W praktyce wygląda to tak, że podczas różnego rodzaju spotkań, imprez, wizyt, dzieci i tak ściągają zabawki do salonu, ale gdy rodzina jest sama w domu, dzieci bawią się w swoich pokojach. Nie widzę w tym nic złego. Ja ponieważ mam tylko 2 pokoje, pozwalam córce bawić się w obydwóch, ale po każdej skończonej zabawie wszystko sprząta i wynosi do swojego pokoju. Odpowiedz Link Zgłoś
anika772 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 17:25 Znam takie domy, gdzie w salonie nie ma śladu dzieci. Zazdroszczę im z całego serca, bo ciężkiej cholery dostaję od Lego, książek, Świerszczyków, rysunków, wycinanek, wyklejanek, puzzli, gier, bierek, kart, figurek zwierzątek, dzieł z ciastoliny, itp. Niby sprzątamy na bieżąco, ale zawsze coś gdzieś leży. Jednakowoż nie jestem w stanie skazać dzieci na 100% banicję do ich pokoju. W sumie lubię jak są i bawią się w naszym towarzystwie, więc jeszcze parę lat wytrzymam. Odpowiedz Link Zgłoś
simonkapl Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 17:27 U mnie salon to krolestwo dzieci i w ogole dom jest urzadzony pod dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
nanuk24 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 17:58 Lubie ladnie mieszkac, miec dom na tip top, wazony, swieczki i inne ladne przedmioty nad ktorymi sie trzese jak najbardziej w moim domu stoja, ale to wlasnie pokoj dzienny zyciem tetni i moim zadaniem bylo urzadzic go tak, by starczylo miejsca dla nas wszystkich. Wszystkie zabawki mojego dwulatka sa w pokoju dziennym, sa tak ukryte, ze ich nie widac, jednoczesnie, zeby dwulatek nie mial problemu z ich wyjmowaniem. Nie mam tez manii zbierania co chwila zabawek z podlogi. Stolik do zabawy tez mozna uzywac do woli, mimo, ze stoja tam rzeczy nie do zabawy Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 18:08 Wolno się bawić ale po zabawie mają zabrać swoje zabawki do siebie. Nie walają się salonie na co dzień zabawki dzieci-od tego są ich pokoje. Odpowiedz Link Zgłoś
velluto Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 18:10 A gdzie tu sztywniactwo? raczej zdrowy rozsądek moja córka tez miała zakaz wynoszenia zabawek ze swojego pokoju, i jakoś to przeżyła. Ja natomiast miałam reprezentacyjny porządek w całym mieszkaniu, poza naturalnie pokojem latorośli, bo tam był chlew no ale tam goście nie wchodzili. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 18:52 A znasz jej dzieci? Bo może regularnie robiły jej sajgon w salonie i nie wytrzymała nerwowo. Mnie też czasem ponosi i dziecko ma zakaz zabaw w salonie na całe popołudnie. Odpowiedz Link Zgłoś
agaja5b Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 20:21 Moje mogą się bawić w salonie choć jak zrobią za duży bajzel, to mnie wkurza i każę sie wynosić. Jakoś tak przyzwyczaiły się do przebywania w tym samym pomieszczeniu co my, ze swojego pokoju korzystają w sumie w nocy tylko. BTW, a ta twoja koleżanka to wyjątkowo bezczelna jest. U mnie takie teksty nie przechodzą Odpowiedz Link Zgłoś
aguar Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 20:29 Zachwyciłam się jak wielu problemów unikam mieszkając w kawalerce Odpowiedz Link Zgłoś
noname2002 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 11:14 A ja to samo pomyślałam o naszym dwupokojowym mieszkaniu nie mam wydzielonych salonów i stref bez dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 12:25 Wtedy trudno, trzeba się dostosować do życia w pudełku po zapałkach, wiadomo, smutna konieczność. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 20:54 Moje dzieciaki są jeszcze na tyle małe, że większość czasu spędzamy razem. I w tym czasie bywamy sobie w naszej sypialni, w ich pokoju albo w salonie. Zabawki wędrują za nami Zwariowałabym, gdybym miała całe popołudnia spędzać w królestwie liliputów, skulona na krzesełeczku z ikei, bo dzieciom nie wolno bawić się w salonie. Poza tym mając dzieciaki w strefie dziennej mogę znacznie więcej zrobić w domu, nie martwiąc się co kombinują. Jak podrosną, to pewnie zaczną bawić się same i zabawy przeniosą się do ich pokoi, na razie jest dobrze tak, jak jest. Odpowiedz Link Zgłoś
szamanta Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 13:02 memphis90 >Zwariowałabym, gdybym miała całe popołudnia spędzać w królestwie liliputów, skulona na krzesełeczku z ikei, bo dzieciom nie wolno bawić się w salonie. Nie przesadzaj.Same tez mogą sie bawic, bez twojego nieustannego towarzyszenia. Ty zajmujesz sie swoimi czynosciami a dzieci u siebie swoją zabawą w swojej przestrzeni. To nie jest takie skomplikowane jak ci sie wydaje,tylko problemy sami sobie stwarzacie o ile jest to dla was jakims probleme nakazac dziecku bawic sie u siebie i zakazac wynoszenia swoich bibelotow poza próg. Juz nie wciskaj bredni ze dzieci(i nie mowie konkretnie o twoich) potrzebuja notorycznie naokraglo w czasie zabawy twojej czy innych doorslych obecnosci, bo wiem ze tak nie jest.Jesli są uczone to potrafia tez kreatywnie zając sie sobą bez ciaglego asystowania rodzica podczas zabaw Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 13:06 W pokoju moich dzieci zawsze stało duże krzesło, nie bylo więc potrzeby kulić się na "krzesełeczku z IKEi". Ja często siadałam lub kładłam sie z dziecmi na podłodze lub na łóżku dziecięcym. To wszystko oczywiście, dopóki dzieci nie były na tyle duże by bawić się same. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 13:13 A w gry typu warcaby, gesi czy karty tez tylko w dziecinnym pokoju? Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 14:59 Nie wiem, co to gesi, ale tak, w gry tez w zasadzie gramy w dziecięcym pokoju. Czasem na kocu na tarasie. Jedynie w scrabble gramy przy stoliku "kawowym" w salonie, jakos tak się przyjęło, może dlatego, że czasem gramy w nie w wyłącznie dorosłym gronie i scrabble mają stałe miejsce w salonie lub naszej sypialni. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 13:12 Ja mam tak jak Memphis90. Nigdy nie siedzialam w pokoju dzieci zeby sie bawic. Pokoj to sypialnia przede wszystkim a w sypialni w dzien nie przesiaduje. Z dziecmi sie bawilam zawsze w pokoju dziennym i teraz jak sie same bawia to tez preferuja w pokoju dziennym. Nie dziwi mnie to, chca byc w centrum zycia rodzinnego. Ale coraz czesciej (tu tez sie zgadzam z memphis) same do niektorych zabaw ida do pokoju. Jednak podkreslam, ze pozwalanie zeby sie dzieci bawily w dziennym pokoju i przynosily potrzevbne do zabwy zabawki nie znaczy, ze w kazdym kacie i na calej podlodze walaja sie zabawki. Odpowiedz Link Zgłoś
szamanta Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 13:44 franczii jesli masz taką mozliwosc i dodatkowy pokoj wolny to mozna dziecku tam bawialnie urządzic, nie tam gdzie spi traktując dziecka pokój jako sypialnie jak to nazwałaś Sądze jednak, ze jeśli twoje dzieci bedą w takim wieku, gdzie bedą do nich koledzy/kolezanki przychodzic to bądz co nie badź będą w swoim pokoiku "sypialnianym" i chyba zbytnio im to przeszkazdac nie bedzie ,ze są w swoim sypialniany i tam przebywają z znajomymi a nie w goscinnym.Moze ty masz lub bedziesz mieć z tym problem a nie dziecko? Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 15:42 Nie no ja nie mam zadnego problemu z przebywaniem w sypialni. Ale sypialnie traktuje jako pomieszczenie w ktorym sie moge wyciszyc, "uciec". Rzadko w ciagu dnia mam taka potrzebe stad rozumiem dzieci ze tez lgna z zabawa do pomieszczenia, w ktorym cala rodzina przebywa w dzien. Pokoju zabaw nie zrobilam, mialabym wprawdzie mozliwosc zeby zagospodarowac jedno pomieszczenie ale widze, ze np. dzieci kuzynki, ktore maja pokoj zabaw bawia sie i tak w dziennym. Mnie to nie przeszkadza nie jestem straszliwa pedentka i kilka zabawek, ksiazki jakas gra towarzyska zawsze sa w dziennym ale nie pozwalam zostawiac nieuzywanych i porozwalanych zabawek. Odpowiedz Link Zgłoś
m_incubo Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 24.06.13, 21:04 Wolno, aczkolwiek m.in. po to mają swoje pokoje, żeby mi się Lego nie walało po całym mieszkaniu. Nie jestem pedantką, wprost przeciwnie, typowa ze mnie bałaganiara, ale nie toleruję zabawek, malowanek, kredek i całej reszty tego ustrojstwa w każdym kącie w domu. Do sypialni w ogóle nie ma wjazdu z zabawkami. Jakimś cudem moje dzieci nie mają z tym żadnego problemu, bardzo lubią siedzieć z nami w salonie, ale swoje graty mają w swoich dziuplach i tak jest dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
pibelle Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 01:16 Półsztywna jestem. Zabawki bywają poza pokojami dzieci w tym również w salonie mają swój kąt, ale jest całkiem sporo miejsc, gdzie ma mowy o znoszeniu zabawek i to są reguły bezwzględne. Odpowiedz Link Zgłoś
paliwodaj Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 04:23 dla mnie normalne. Mam 3 dzieci, maja swoj pokoj zabaw, nie toleruje gdy zabawki poniewieraja mi sie pod nogami. Lepiej wprowadzic jakies zasady , nie mozna zrobic z domu pobojowiska! Nie lubie tez gdy cale podlogi w ich pokojach sa zaslane malutkimi czesciami zabawek . Wszystko ma miec swoje miejsce, takie jest zycie, takie zasady beda obowiazywac wkrotce w zyciu waszych dzieci ( przedszkole, szkola, praca) . Robiac im wode z mozgu teraz wyrzadzacie im krzywde i tyle w temacie. Dla kolezanki lepiej zeby sie nie zadawala z poblazliwym balaganiarzem . Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 09:01 Kiedyś cały salon był zabawkarnią, był burdel na kółkach, ale ja byłam spokojna i wypoczęta. Od roku przestrzegam, żeby w salonie było czyściusio a zabawki były w ich pokoju. I jest czyściusio, a ja jestem wykończona i drę się na nie, żeby sprzątały. Coś za coś. Odpowiedz Link Zgłoś
agaja5b Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 09:57 No, niestety, cos za coś. U mnie też tak się to kończy, jedyny plus że w stanie wkurzenia porządek zaprowadzam momentalnie, ale nie praktykuje często bo szkoda mi zdrowia psychicznego dzieci i mojego. Powoli sprzątać nie lubię, zawsze tej czynności towarzyszy mi stan napięcia że tyle do zrobienia, świadomość że to tylko na jakiś czas (niestety krótszy niż 24 godz), więc chcę to zrobić jak najszybciej. Pewnie dlatego ze jak mi przejdzie zapał to będę sprzatać w ślimaczym tepie, albo rzucę w diabły a bajzlu nie lubię. W efekcie zwykle po takich czynnościach mam jeszcze potem chwilę i sobie siedzę i podziwiam efekty np. przed przyjęciem gości. Odpowiedz Link Zgłoś
xxe-lka Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 10:08 nie dziwię się twojemu wzburzeniu też nie przepadam za purystami "wnętrzarskimi" w efekcie moje domostwo jest raczej mało cool, ale stoję na straży poglądu, że dom jest dla ludzi nie na odwrót i dla zwierząt of course dzięki temu szybko weryfikuję swoich znajomych i dużo ludzi u mnie bywa w domu z przyjemnością myślę, a ci co wolą durnostrojki i designerkie wnętrza i nie tolerują żadnych odchyleń jakoś sie w moim życiu nie ostali Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 12:32 xxe-lka napisała: > w efekcie moje domostwo jest raczej mało cool, ale stoję na straży poglądu, że > dom jest dla ludzi nie na odwrót i dla zwierząt of course ja uważam tak samo. Dlatego mój dom nie składa sie z jednej izby, w której robi się wszystko. Jest np. pokój do zabawy, wystarczająco duzy, zeby dzieci bawiły sie tam wygodnie i nie miały potrzeby przenosić się z zabawą do salonu... Martwi mnie trend panujący w Polsce, że dzieciom daje sie najmniejszą kliteczkę - nic dziwnego, że dziecko przenosi sie z zabawkami tam, gdzie ma troche przestrzeni i oddechu. > dzięki temu szybko weryfikuję swoich znajomych i dużo ludzi u mnie bywa w domu > z przyjemnością myślę, a ci co wolą durnostrojki i designerkie wnętrza i nie to > lerują żadnych odchyleń jakoś sie w moim życiu nie ostali Nie lubię durnostojek, toleruję odchylenia, ale nie lubię bajzlu zabawkowego w przestrzeni wspólnej. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 13:19 > ic dziwnego, że dziecko przenosi sie z zabawkami tam, gdzie ma troche przestrze > ni i oddechu. Nie zawsze dlatego. Moim zdaniem sie przenosza zeby byc blizej zycia rodzinnego. Tak jest u wszystkich moich znajomych. Z czasem dzieci coraz wiecej czasu spedzaja w swoim pokoju na swoich prywatnych sprawach. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 14:09 Trudno żeby to rodzice gnieździli się w najmniejszej klitce, zaś dziecko miało największy pokój. Teraz jest dziwaczna dla mnie (Gazetki, ale i dla niektórych tutejszych e-mam też) moda, że dziecko ma być najważniejsze w rodzinie, kosztem wszystkiego, nawet przestrzeni dorosłych, jego potrzeby zawsze i wszędzie najważniejsze, nie, moim zdaniem nie tędy droga do wychowania wartościowego człowieka, nie będącego ponad przeciętnym egoistą. Odpowiedz Link Zgłoś
sokzburakow Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 14:37 Moje dziecko (wkrótce będzie drugie,dziś lekarz potwierdził) może się bawić wszędzie, z wyjątkiem rodzicielskiej (czyli naszej) sypialni i pod warunkiem, że zabawki będą pozbierane. Jeśli nie, będzie kara w postaci zakazu zabawy na jakiś czas w danym pomieszczeniu. W ogrodzie też mam wydzieloną część do zabawy dziecka z psem, pies nie ma prawa wejść na moje terytorium z przodu ogrodu, ogrodnictwo to jedna z moich pasji, mam wiele pracochłonnych i drogich okazów i nie życzę sobie ich zniszczenia. Dotyczy to psa, ale dziecko też wie, że mamusia ma swoje grządki i się wścieka, jak się włazi z buciorami w kwiaty. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 15:04 gazeta_mi_placi napisała: > Trudno żeby to rodzice gnieździli się w najmniejszej klitce, zaś dziecko miało > największy pokój. oj gazecia, chodzi o to, ze dziecka pokój jest jednoczesnie bawialnią (chyba, ze ktos lubi miec właśnie tę bawialnię w salonie), i to dziecko/dzieci potrzebują większej przestrzeni na codzień w swoim pokoju. Dla dorosłych sypialnia jest przeważnie - właśnie tym, sypialnią; pokój dziecka zaś pełni podwójną funkcję - sypialni i miejsca do zabawy. Mało osób robi oddzielne pokoje bawialne dla dzieci (czy tez całej rodziny)... Odpowiedz Link Zgłoś
xxe-lka Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 16:31 Moje dzieci mają właściwie calą górną część domu dla siebie, miejsca im nie brakuje, a choćbym im zorganizowała ze cztery bawialnie, to i tak będą przyłazić do salonu i kuchni żeby ze mną gadać, być w centrum wydarzeń jak ktoś do nas przychodzi, lub po prostu być blisko mnie. Jakoś to lubię i nie chce im zabraniać a że przytaszczą ze sobą jakieś swoje szpargały - zupełnie mi to nie przeszkadza. Na koniec dnia na stole w jadalnie - leżą gry, rysunki, książki, puzle, rycerze, koniki i takie tam. Nie ma problemu - przed pójściem spać odnoszą wszystko na miejsce. Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 20:14 No ale nikt nie zabrania dziecom przebywania w przestrzeni rodziców, tylko robienia tam graciarni z zabawek, farb, tysiąca książeczek, ichniej pościeli, którą przywlekają z łóżek etc. Nikt nie chce dzieci zamykać w ich pokoju chyba, tylko ile można potykać się o zabawki? Można mieć wspólną przestrzeń i wspólnie spędzać w niej czas, ale pod pewnymi warunkami- typu zero rozrzucania zabawek po salonie i ich niesprzątnięcia na przykład Odpowiedz Link Zgłoś
xxe-lka Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 21:06 no nie wiem, jakoś nie czuję problemu mimo wszystko może moi nie mają aż tylu zabawek? i zawsze uczciwie po sobie sprzątają, a bloki rysunkowe, kolorowanki, książki z zadaniami, kredki itp na stole zupełnie mi nie przeszkadzają Odpowiedz Link Zgłoś
beverly1985 Re: Moim dzieciom nie wolno bawic sie... 25.06.13, 20:27 Zazdroszcze ludziom, którzy mają wolny d zabawek salon. jak byl mały to ograniczłam mu przestrzen dużym kojcem, teraz już cięzko Odpowiedz Link Zgłoś