tjoanna
29.07.04, 22:35
Niedawno, po kilku latach zakochania, przeszło mu.
I dobrze - naprawdę! Bo jestem mężatką, szczęśliwą zresztą i najwyższy czas by i on znalazł miłość z wzajemnością (bardzo wartościowy to człowiek).
Ale powiem Wam, że hmmm, jakaś cząstka mnie mówi "szkooooda"

Takie niewinne, bo gdyby to ode mnie zależało, to już dawno bym go uwolniła, ale jednak. Cóż, próżność kobieca (? - moja tylko?)
Miałyście kiedyś podobne odczucia?
Joanna