Dodaj do ulubionych

Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to?

01.07.13, 13:33
Dostałam wczoraj ciekawego maila. Jako że mam parkę myszy to co jakiś czas (nie za często) pozwalam się im rozmnożyć. Część oddaję gratis znajomym, którzy hodują węże czy jaszczurki, część zabrali inni jako zwierzątka domowe. Jak zostają jakieś to wrzucam ogłoszenie na "tablicę". No i się dowiedziałam że: prowadzę nielegalna hodowlę zakazaną prawem bla bla, że znęcam się nad zwierzętami, że jestem nieodpowiedzialna, niedouczona itd. Odesłałam wariatkę do psychiatry. No bo co trzeba mieć pod kopułą żeby takie bzdury wypisywać do obcych ludzi?
A piszę tutaj bo są tu koleżanki, które każde niezarejestrowane zwierze traktują jako nielegalną hodowle, gdzie uskutecznia się tortury wszelakie. To jak, która mnie molestowała tongue_out
--
>>Wyższa Szkoła Złudzeń i Nieuzasadnionego Zadowolenia z Własnych Dokonań<<
Obserwuj wątek
      • opium74 Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 13:55
        a potrafisz odpowiedzieć PO CO rozmnażasz te myszy??
        Ja powaznie pytam.
        Mam suke, 2 kocury i kotkę i za cholerę nie wpadłabym na pomysł rozmnażania towarzystwa.
        Miałam też 2 świnki morskie, 2 papugi nimfy - i też nie czułam potrzeby hodowli.
        Myślisz że mama myszka się jakoś realizuje w roli matki jak czasem urodzi?
        Czy Tatuś myszek jest grzeczniejszy jak troche pobzyka?/
        Daleko mi do wypisywania maili do autorów ogłoszeń ale też zupełnie nei rozumiem Twojej postawy.
        --
        Ignorancja może być skorygowana przy pomocy książki. Głupota wymaga strzelby i szpadla.
        • nangaparbat3 Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 13:59
          Myślisz że mama myszka się jakoś realizuje w roli matki jak czasem urodzi?

          Nie wiem, co myśleć na ten temat, bardzo jednoczesnie mnie intryguje, skąd niektóre osoby mają niezbitą pewność, że mama myszka, kotka czy nimfa sie nie realizuje. No skąd?
          --
          „powinniśmy porzucić wszelką etyczną arogancję i pokornie przyznać, jak wiele mamy szczęścia, mogąc działać etycznie” S.Ż.
          • deszcz.ryb Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 14:14
            > Nie wiem, co myśleć na ten temat, bardzo jednoczesnie mnie intryguje, skąd niek
            > tóre osoby mają niezbitą pewność, że mama myszka, kotka czy nimfa sie nie reali
            > zuje. No skąd?

            Przez obserwację zwierząt. Masz np. kotkę z kociętami. I ok - na początku jest wielka "miłość", kotka się opiekuje, broni kociaki, bawi się z nimi itp. Jednak kiedy tylko kociaki urosną, matka ODGANIA je od siebie [to zachowanie instynktowne, po to, żeby kotka się nie rozmnażała ze swoimi kociętami]. "Miłość" się skończyła? Nie, po prostu przestały działać hormony, które zmusiły kotkę do takiego zachowania.

            I owszem, kiedy już kotka czy myszka ma dzieci, to jest "szczęśliwa", mogąc je odchować. Natomiast nie cierpi, kiedy tych dzieci nie ma. Ona po prostu nie "wie", że mogłaby te dzieci mieć.
            • echtom Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 14:19
              > Ona po prostu nie "wie", że mogłaby te dzieci mieć.

              Zastanawia mnie tylko, czemu niektóre sterylizowane kotki, które nigdy nie miały młodych, przejawiają instynkt opiekuńczy wobec obcych kociąt.

              --
              "Kiedy wycięte zostanie ostatnie drzewo, ostatnia rzeka zostanie zatruta i zginie ostatnia ryba, odkryjemy, że nie można jeść pieniędzy."
              • nenia1 Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 14:23
                echtom napisała:

                > Zastanawia mnie tylko, czemu niektóre sterylizowane kotki, które nigdy nie miał
                > y młodych, przejawiają instynkt opiekuńczy wobec obcych kociąt.

                Ba, nie tylko wobec kociąt, znam kota który przejawia instynkt opiekuńczy wobec papugi - myślisz, że ma potrzebę międzygatunkowej adopcji?
                  • majenkir Re: 01.07.13, 14:33
                    echtom napisała:
                    > Relacje międzygatunkowe to osobny ciekawy temat smile



                    A propos, widzialyscie lwa z antylopa?
                    www.youtube.com/watch?v=mZw-1BfHFKM
                    --
                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
                    Charty
                    • nangaparbat3 Re: 01.07.13, 14:38
                      Kiedys widziałam taki film: mloda lamparcica upolowała malpę i uslyszala pisk noworodka wczepionego w futro matki. Zostawila łup, zabrala to male wysoko na drzewo, lizala, po swojemu opiekowala sie nim i byla na tym calkowicie skoncentrowana. Oczywiście noworodek umarł z glodu, ale ona naprawde robiła co mogła, by go uratować.
                      --
                      "O Boże, gdzie lokujesz talenta!"
                        • nangaparbat3 Re: 01.07.13, 17:05
                          Dziękuję, nie wiem. Z jednej strony niby ten, z drugiej tamto maleństwo zapamietalam jako zdecydowanie mlodsze, całkiem niesamodzielne, i tamto na pewno umarlo z glodu - tu może wczesniej przerwano film, nie wiem. W każdym razie bardzo dziekuję, piekny film, aż trudno uwierzyć, ze to dokument po prostu.
                          --
                          "O Boże, gdzie lokujesz talenta!"
                      • ciociacesia ja widziałam inny 01.07.13, 16:30
                        leopardzica skonsumowała mamusie, potem zaopiekowała sie dzieckiem, spedziła z nim noc na drzewie a potem poszła w swoja strone - małpka jeszcze zyła kiedy drapieznik odszedł
                        --
                        what ever doesnt kill you,
                        is gonna leave a scar
                  • nangaparbat3 Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 14:36
                    Moj pies (nie suka), wyżel, opiekował sie synkiem naszej kotki. Tylko czyhał na moment kiedy matka na chwile odejdzie, by trącac malego nosem, lizać, nie spuszczal go zresztą z oka.

                    jeszcze bardziej miedzygatunkowo:
                    przybiegl do kuchni i skowyczac i okropnie zdenerwowany ciągnął za spodnice do pokoju, do akwarium - a tam gupik zaklinowal sie w brzeczyku. To juz nie miedzygatunkowe zdarzenie, a miedzy gromadami chyba , trudno pojąć.
                    --
                    „powinniśmy porzucić wszelką etyczną arogancję i pokornie przyznać, jak wiele mamy szczęścia, mogąc działać etycznie” S.Ż.
              • deszcz.ryb Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 14:30
                > Zastanawia mnie tylko, czemu niektóre sterylizowane kotki, które nigdy nie miał
                > y młodych, przejawiają instynkt opiekuńczy wobec obcych kociąt.

                Bo kotki to gniazdowniki, one "tak mają" - zauważ, że jak są dwie kotki z młodymi, to często zdarza się, że jedna drugiej wykrada młode i niesie je do swojego gniazda, żeby je "adoptować". Dlatego kotki [i np.suczki] są świetnymi matkami zastępczymi - zawsze zaopiekują się maluchem, niezależnie od gatunku tego malucha. smile

                [przeciwieństwem są zagniazdowniki, np. kaczki - one świetnie wiedzą, które kaczęta są "ich", i tylko te będą wychowywać i chronić, innych nie przyjmą]
                • echtom Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 14:36
                  Dzięki za wyjaśnienie smile Btw. ta moja kotka, która chętnie "adoptowała" tymczasowane przeze mnie kocięta, dostaje furii na widok dorosłego tymczasa. Domyślam się, że włącza się jej instynkt terytorialny, który przy maluchach nie działa, bo nie są potencjalnym zagrożeniem.

                  --
                  "Kiedy wycięte zostanie ostatnie drzewo, ostatnia rzeka zostanie zatruta i zginie ostatnia ryba, odkryjemy, że nie można jeść pieniędzy."
                  • ciociacesia chodzi o cechy wygladu młodych 01.07.13, 16:33
                    duze oczy, krótki kończyny, nieporadnosc w poruszaniu sie. to jest miedzygatunkowe, bo zestaw cech jest podobny - rozczulaja nas szczeniaczki, kociaczki i małe dzieci.
                    --
                    'Kobieta nie może być prawdziwie atrakcyjna, jeśli nie ma porów skory'
        • chipsi Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 14:06
          Raz - to czysta biologia, nie testuje na myszach in vitro. Ingerencją natomiast jest uniemożliwianie rozmnażania (co często robić muszę).
          Dwa - już pisałam, oddaję znajomym, jedni lubią myszki a i węże tez chcą żyć.
          Trzy - Tak, mama myszka cudownie realizuje się jako matka a nam sprawia przyjemność obserwowanie jak takie "głupie" myszy dbają o potomstwo.
          Cztery - młode oddaje zupełnie za darmo. Zresztą myszy "chodzą" za grosze, więc hodowla nie byłaby dochodowa.
          --
          >>Wyższa Szkoła Złudzeń i Nieuzasadnionego Zadowolenia z Własnych Dokonań<<
          • deszcz.ryb Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 14:16
            > Dwa - już pisałam, oddaję znajomym, jedni lubią myszki a i węże tez chcą żyć.
            > Trzy - Tak, mama myszka cudownie realizuje się jako matka a nam sprawia przyjem
            > ność obserwowanie jak takie "głupie" myszy dbają o potomstwo.

            A ja tego z kolei nie rozumiem. Patrzysz przez kilka tygodni, jak ta wspaniała mysia mama odchowuje swoje dzieci, przywiązujesz się do nich [?], a następnie oddajesz myszęta na pożarcie wężowi... O ile rozumiem przyjemność z obserwowania mysiej rodziny, to tego mechanizmu już nie...
                  • echtom Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 14:43
                    Ale nie żywią się kurczakami, które sama hodowałam od pisklęcia. Nikt nie neguje faktu, że drapieżniki muszą jeść mięso, niemniej nasze proste umysły są zszokowane, że można hodować jednocześnie zwierzęta "do kochania" i na karmę.

                    --
                    "Kiedy wycięte zostanie ostatnie drzewo, ostatnia rzeka zostanie zatruta i zginie ostatnia ryba, odkryjemy, że nie można jeść pieniędzy."
                    • ciociacesia ale jedzenie zwierząt hodowanych od małego jest 01.07.13, 16:41
                      wzbrew pozorom bardziej ludzkie niz kupowanie kurczaka z 'fabryki'. przynajmniej masz pewnosc ze miał fajne zycie zanim trafił na twój talerz. i wiadomo ze jak to był ulubiony prosiak kazik to nikomu przez gardło przejsc nie chce io sie go spyla znajomym, ale warto sobie uswiadomic ze jedzenie miesa/trzymanie drapieznika zawsze wiaze sie ze smiercia jakis biednych swinek, myszek czy innych kuraków, i nie wiem czemu uwaza sie ze taki anonimowy z fabryki co to nawet słonca całe zycie nie widział to moralne a z własnej zagrody to trzeba byc zwyrolem
                      --
                      'powiedziałabym "odwal się stara prukwo"'
                      • yenna_m Re: ale jedzenie zwierząt hodowanych od małego je 01.07.13, 16:48
                        nie chodzi jakość mięsa
                        chodzi o motywację tego, kto ma zwierzę za przyjaciela a potem ten zwierz ląduje na jego talerzu
                        trza mieć wyjątkowo zryty beret, żeby coś takiego zrobić

                        i tak - moja mama mi opowiadała, że znała rodzinę, która tak wychowywała świnię

                        jak przychodził czas bicia świni - cała rodzina wychodziła i płakała
                        potem nikt tego mięsa i tak jeść nie mógł, bo to było mięso z tego w sumie piesko-swiniaka (bo świnia wychowywana była jak pies)

                        pewnych rzeczy nie pojmę po prostu
                        nie i tyle

                        dodam, że kiedyś dla żartu nazwałam se dwa karpie, które kupiłam przed Bożym Narodzeniem

                        tak, ubiłam je, bo nie miałam tałatajstwa gdzie wypuścić (z perspektywy czasu żałuję, że nie poszukałam w necie jakiś stawów karpiowych i ich tam nie odwiozłam tongue_out )
                        ubiłam, ale nie dałam rady zjeść nawet kawałka - ani Ryśka, ani Zdziśka

                        nie i koniec, bo stawało mi w gardle i rosło...
                        --
                        Domowej zapiski domowe.
                  • nenia1 Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 14:49
                    Daruj sobie wstawki o histerii, bo nie o emocje tu chodzi, ale o logikę, której brakuje
                    osobom twierdzącym, że to czysta przyroda.

                    W warunkach naturalnych zarówno wąż jak i mysz ma możliwość wykorzystania danych jej przez naturę zdolności ataku i ochrony, czy to kamuflaż, czy schronienie w norze, ostrzeżenia innych osobników ze stada, ucieczka itd. W naturze zwierzę spędza swoje życie na wolności, może wykorzystać całe bogactwo przestrzeni i idealnych dla niego warunków życiowych. Ludzie wrzucają żywe myszy do terrarium, nagrywają kamerą i wrzucają na you tube. I ty piszesz o histerii?
                    • dziennik-niecodziennik Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 15:10
                      owszem, ale tu nikt nie twierdzi ze udomowione zwierzęta to czysta natura, tylko że wąż jedzący myszy to czysta natura. i taki fakt.
                      co prawda osobiscie hodowanymi myszami bym pewnie węża nie nakarmiła, ale zakładam że myszki nie są hodowane jako takie i chipsi sie z nimi nie zaprzyjaźnia, nie dogląda od maleńkości itd, ot, rosną sobie samopas - co troszke zmienia postać rzeczy.
                      nagrywania dowolnej śmierci i wrzucania tego na YT nie zrozumiem nigdy, niezależnie czy chodzi o śmierć myszy, krowy czy czlowieka.
                      a histeria to tak ogolnie bylo, nie ze szczególnie do Ciebie smile
                      • nenia1 Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 15:46
                        dziennik-niecodziennik napisała:

                        > owszem, ale tu nikt nie twierdzi ze udomowione zwierzęta to czysta natura, tylk
                        > o że wąż jedzący myszy to czysta natura. i taki fakt.

                        A ja nie twierdzę, że wąż w naturze nie je myszy, tylko że nie je ich w szklanym pojemniku, gdzie gryzoń doświadcza stresu, czasem przetrzymywany jest tam wiele godzin i gdzie nie ma najmniejszych szans na przeżycie.
                        Bądźmy konsekwentni i patrzmy na sprawę całościowo, a nie bierzmy jakiś wycinek całości by się podpiąć pod naturę. Karp w wannie z chlorowaną wodą to też nie natura, choć w naturze ryby pływają w wodzie.

        • chipsi Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 14:10
          Czyli koty, psy, chomiki można posiadać i się nimi cieszyć natomiast posiadanie myszek, które warunki mają lepsze niż być może Ty sama, to już coś złego?
          Sama dzieci posiadasz by się realizować czy też hodowlę uskuteczniasz?
          Przepraszam no, nie mogłam się powstrzymać.
          --
          >>Wyższa Szkoła Złudzeń i Nieuzasadnionego Zadowolenia z Własnych Dokonań<<
    • woman_in_love na pewno nie była to forumowa kundlofilka m-cośtam 01.07.13, 14:06
      bo ta inne inne gatunki ma gdzieś - tylko pieski i kotki są OK i zasługują na opiekę.

      A ty zawiodłaś mnie. Po co właściwe to robisz?

      --
      "Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy" - Alexis de Tocqueville
    • majenkir Re: 01.07.13, 14:15
      Nie wyobrazam sobie wychowania czegokolwiek od urodzenia, a potem skazania go na pewna smierc. Nawet myszy. Ale to ja...
      --
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
      Charty
    • szara_w Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 14:27
      miałam myszy, dużo myszy
      zawsze kupowałam dwie samiczki, żeby nie rozmnażać - ale czasem trafiała się zaciążona
      i były młode, ze 3 razy mi sie tak przydażyło
      obserwacja mysiej mamy - coś pięknego, to jak rosły te mysie oseski - od fazy "larwalnej: przez "głowonoga","kangura" i w końcu dorosłej myszy
      cos pięknego - ale potem serce bolało, wolałam jednak nie przeżywac tego ponownie, bo potem wszystkim maluchom maniacko szukałam domu - prawie ze łazami w oczach prosząc żeby wzieli, z wyprawką włacznie
      nie pojmuję, jak można obserwować rozwój myszek i oddac je świadomie z pełnym samozadowoleniem na żywy pokarm dla węża
      • przystanek_tramwajowy Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 14:36
        A ja się zastanawiam, jak ona klasyfikuje te myszy, czyli jak dzieli na te do pożarcia i te do kochania? Ładniejsze mają szanse na przeżycie, a brzydsze do gazu? O matko! Na miejscu jej dziecka to bym się bała, że jak mamusia urodzi ładniejszego braciszka czy siostrzyczkę, to mnie podrzuci na obiad boa dusicielowi. sad


        --
        Doda musiałaby sobie wyjąć na wizji macicę, aby mnie zszokować (z forum e-matka)
        • szara_w Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 14:47
          nie wiem... chcąc nie chcąc człowiek sie do nich przywiązuje, choć sama, zeby sobie ulżyć wmawiałam sobie, ze to "tylko myszki", ale kurczę.. nie da się.. jesli w dodatku urodziło sie ich 6 - i np dwie z nich są "grzeczne" - dwie wariatki, które uciekają, jedna ma czarny ogonek, a ta najmniejsza ma kropkę na uchu, myszy dojrzewają szybko - zmiany sa praktycznie z dnia na dzień, taki film przyrodniczy w przyspieszeniu
          nie sposób ich nie polubić
          a jak sie kogoś lubi, to teoretycznie powinno być ciężko go dać na pożarcie
        • chipsi Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 14:50
          Zaczynam myśleć że rodzice co poniektórych tutaj powinni uncertain
          Nie no, wypraszam sobie takie teksty pod moim adresem, jesteś wredna i niesprawiedliwa.
          I powiedz, jak kupujesz hamburgera to pytasz czy krówka była ładna? A może plujesz na hodowców bydła? Chociaż to bym prędzej zrozumiała bo człowiek może decydować o tym czym się żywi.
          --
          >>Wyższa Szkoła Złudzeń i Nieuzasadnionego Zadowolenia z Własnych Dokonań<<
          • szara_w Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 14:57
            o, a czymże Cię obraziłam?
            napisałam o swoich odczuciach i przezyciach w kwestii myszy i że trudno mi ogarnąć Twoje postępowanie - co w tym wrednego?
            hodowla bydła, to trochę inna kwestia, nie sądzisz? i jest to, owszem, temat na powazną dyskusję, ale w tym momencie użyłaś go, zeby odwrócić kota ogonem
            wątek miał dotyczyć zwierząt "własną ręką wyhodowanych"
            • chipsi Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 15:11
              Popatrz raz jeszcze, pisałam do Przystanka.
              A ja nie odwracam kota ogonem, tylko stwierdzam fakty; kotlety też ktoś własną ręką hodował, czy się to komuś podoba czy nie.
              --
              >>Wyższa Szkoła Złudzeń i Nieuzasadnionego Zadowolenia z Własnych Dokonań<<
              • szara_w Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 15:22
                o, faktycznie, sorki

                kiedyś był tutaj fajny wątek o tym, co by sie stało, jakby na całym świecie ludzie przestali jeść mięso - nie pisałam tam, ale czytałam
                wizje wyszły apokaliptyczne...
                hodowli zwierząt rzeźnych nie da sie zlikwidować z tego świata niestety, to utopia, jemy niestety mięso i jeść będziemy, jak nie my, to sąsiedzi
                to, czym powinniśmy sie zająć, to walka o godne warunki tej hodowli i godną, bezbolesną śmierć tych zwierząt
                gdybym tylko miała wybór - dwie półki sklepowe i wędliny od "szczęśliwych" świnek i od hodowanych przemysłowo - kupowałabym to pierwsze, zeby nie przykładać ręki do drugiego
                ale na razie tego wyboru nie ma, oby kiedyś był
                kotlet owszem, zastanawiam sie nie raz nad nim i chciałabym wrócić kiedys do niejedzenia mięsa - bo mam ten etap juz raz zaliczony i przypuszczam, że kiedyś wrócę

                wracając do myszek - oddanie mojej myszy wężowi nie jest tą godną i bezbolesną śmiercią, a dodatkowo sprawą dla mnie ciężką, bo to była moja przyjaciółka..
                zapewne byłoby tak samo, jakbym miała świnię, czy krowę - moją własną
                • chipsi Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 15:31
                  Może nie zrozumiesz mnie, ale do oddawanych myszek nie byłam tak przywiązana jak do tej dwójki, którym zrobiłam domek, nadałam imiona i noszę w kieszeni smile Wychodzę podobnie jak Ty, z założenia że jeśli wąż kumpla potrzebuje myszy, to niech będą to myszy zdrowe, chowane w dobrych warunkach, niż te hodowane masowo w słoikach na zapleczy w zoologicznym.
                  --
                  >>Wyższa Szkoła Złudzeń i Nieuzasadnionego Zadowolenia z Własnych Dokonań<<
                    • chipsi Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 15:40
                      Myślę że klucz jest w mojej pasji do gadów. Jeśli ktoś ich nie znosi to i nie będzie popierał dokarmiania ich myszami. Przypomnę tylko że psy czy koty domowe też karmi się mięsem, które było np. kurą i ja tez ktoś wyhodował i oddał na rzeź.
                      --
                      >>Wyższa Szkoła Złudzeń i Nieuzasadnionego Zadowolenia z Własnych Dokonań<<
                      • ruda_owca Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 04.07.13, 12:14
                        > Przypomnę tylko że psy czy koty domowe
                        > też karmi się mięsem, które było np. kurą i ja tez ktoś wyhodował i oddał na rz
                        > eź.

                        mięsem, które było np. kurą
                        Naprawde nie widzisz roznicy w karmieniu zwierzat miesem kupionym w sklepie, a rzucaniem zywcem na pozarcie zwierzat wlasnorecznie wyhodowanych i do tego zrodzonych ze zwierzat domowych, a nie hodowlanych?
          • m_incubo Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 16:13
            Zdecyduj się, bo na razie argumentacja kuleje.
            Przytaczasz przykłady hodowców bydła, jednocześnie zaprzeczając, że prowadzisz hodowlę myszy, masz je dla rzekomo dla przyjemności (swojej lub węża), później wmawiasz innym, że to to samo mieć myszy na karmę i kota do głaskania, a rozmnażanie z jakiegoś powodu myszy to to samo co kupowanie parówek w sklepie.
            Moim zdaniem szkoda ich dla węża, wrzuć co jakiś czas parę do rosołu, sam zysk - i przyjemność z hodowli, i oszczędność na mięsie, i do tego same witaminki.
            Aż dziw, że głupota nie fruwa, byłabyś latającą myszą.
    • iuscogens Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 14:40
      Rozmnażasz myszy, żeby potem je wąż zeżarł.
      OJP
      Widać ja też jestem wariatką, bo uważam, że to jest chore.
      --
      Biorę głębszy oddech i robię przerwę w słowie
      Ponieważ cały wyraz nie zmieściłby się w głowie.

      "- Jadowity gad na trzy litery...??
      - mąż..."
        • cherry.coke Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 15:00
          chipsi napisała:

          > A Ty czytać potrafisz czy tylko obrażać? Tak, jesteś wariatką.

          To nie ty niedawno opisalas z uciecha, jak to tatus wybil babci kury, bo cie wygonila z podworka? Dziwna z ciebie kobieta, z dziwnej rodziny. A teraz twoje wlasne dzieci na to patrza.
          --
          Kapitalizm to zwykly wyzysk czlowieka przez czlowieka. A socjalizm - wrecz przeciwnie.
            • cherry.coke Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 15:29
              chipsi napisała:

              > Jesteś wegetarianką? To bądź, Twoje prawo ale nie czepiaj się normalnych ludzi
              > że jedzą kurczaki. Dziwną mam rodzinę bo jemy mięso? Dobreee

              Przeciez nie ma to nic wspolnego z kurczakami, tylko z psychopatyczna zemsta twojego ojca i twoja wielka z niej uciecha.
              • chipsi Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 15:36
                A z czego Ty wywnioskowałaś żem miała radochę z uboju kur? I skąd pomysł że to była zemsta? Nazywasz psychopata człowieka, dla którego ważniejsze było bezpieczeństwo własnego dziecka niż hodowla drobiu. A może jednak ten rosół tak w oczy kole?
                --
                >>Wyższa Szkoła Złudzeń i Nieuzasadnionego Zadowolenia z Własnych Dokonań<<
                • cherry.coke Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 15:58
                  chipsi napisała:

                  > A z czego Ty wywnioskowałaś żem miała radochę z uboju kur? I skąd pomysł że to
                  > była zemsta? Nazywasz psychopata człowieka, dla którego ważniejsze było bezpiec
                  > zeństwo własnego dziecka niż hodowla drobiu. A może jednak ten rosół tak w oczy
                  > kole?

                  Przeciez sama opisywalas, jak hihihi hahaha ojciec wybil kury, bo babcia z ich powodu nie pozwalala ci sie bawic na podworku. Naprawde chyba brakuje ci jakiejs dosc podstawowej umiejetnosci wyczuwania detalu miedzy koniecznoscia a glupim okrucienstwem.
                  • chipsi Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 16:03
                    Odszczekaj łaskawie co napisałaś, bo nigdzie "hihi" ani "haha" w mojej wypowiedzi nie było. Piszesz o okrucieństwie - rozumiem że sama mięsa nie jadasz i czepiasz się tak każdego mięsożercy?
                    --
                    >>Wyższa Szkoła Złudzeń i Nieuzasadnionego Zadowolenia z Własnych Dokonań<<
                    • cherry.coke Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 16:15
                      chipsi napisała:

                      > Odszczekaj łaskawie co napisałaś, bo nigdzie "hihi" ani "haha" w mojej wypowied
                      > zi nie było. Piszesz o okrucieństwie - rozumiem że sama mięsa nie jadasz i czep
                      > iasz się tak każdego mięsożercy?

                      Oj nie pitol za przeproszeniem, pelno usmieszkow tam wtedy nawstawialas i rzucalas sie jak takiz wlasnie kurczak bez glowy jak ci to wytknieto.

                      > Piszesz o okrucieństwie - rozumiem że sama mięsa nie jadasz i czep
                      > iasz się tak każdego mięsożercy?

                      Nie, nie czepiam sie, nie zmyslaj. Moja babcia tez zabijala swoje kury na rosol, po jednej, jak trzeba bylo, i nie bratala sie z nimi. To tylko twoj ojciec i ty macie jakies rysy psychopatyczne.
    • joanekjoanek Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 14:51
      Post wprowadzający o czym innym, a dyskusja o czym innym.
      Analogia hodowli myszy (i czerpania z niej profitów) do nielegalnych hodowli psów rzeczywiście idiotyczna i ktoś, kto wysłał maila, miał z pewnością problemy z rozumem.

      Ale Ty, Chipsi, masz problemy z empatią i nie mam co do tego wątpliwości.
      Rozumiem, że żarcie myszy przez węża to to samo co żarcie kotleta przez Ciebie.
      Biologicznie to jest to samo.
      Ale kulturowo to nie wychodzi na jedno, czy dzieci zjedzą kotleta z krowy, czy z kota, którego hodujemy, kochamy, głaszczemy i jest nam przyjacielem. Tak, to jest poniekąd sztuczne rozróżnienie. Ale ono jest kulturowo w nas głęboko zakorzenione. Nawet dawny chłop pańszczyźniany nie zeżarł ci konia, który dla niego pracował przez całe życie, tylko dawał mu umrzeć jak bliskiej istocie. A współcześnie w naszej kulturze nie żre się tego, co się hoduje, hołubi, pieści i zwyczajnie lubi czy nawet kocha. Nie żre się tego samodzielnie ani nie daje się tego na pożarcie wężom. Jeśli ta różnica jest dla Ciebie niedostrzegalna, to gdzieś w tej kulturze się nie odnajdujesz najwyraźniej jednak.
      • mdro Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 15:03
        > Ale kulturowo to nie wychodzi na jedno, czy dzieci zjedzą kotleta z krowy, czy
        > z kota, którego hodujemy, kochamy, głaszczemy i jest nam przyjacielem. Tak, to
        > jest poniekąd sztuczne rozróżnienie. Ale ono jest kulturowo w nas głęboko zakor
        > zenione.

        Nie jest kulturowo głęboko zakorzenione. W Europie koty czy psy (a w Polsce i konie, choć chłop pańszczyźniany konia nie zeżarł, bo a) miał go niezwykle rzadko; b) stary koń do jedzenia się nie nadaje) były jedzone dość wyjątkowo, ale na wsi żywiono całkiem ciepłe uczucia do słodkich cielaczków, jagniątek, króliczków i kurczątek, którym potem łebki ukręcano bez mrugnięcia okiem. I to nie przed wiekami, ale jeszcze w latach 70. Teraz hodowlę zwierząt "odhumanizowano" i stała się przemysłem, ale to nowość, a nie zakorzenienie w kulturze.
      • maggorlo Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 15:04
        Bzdury klepiesz. Do dziś na wsi je się rosół z kury, która biegała od pisklaka koło domu, kiełbasę ze świnki, która wyrosła z cudnego prosiaczka, kotlet z krówki który do niedawna był słodziuchnym cielątkiem i nikt z tego powodu nie rwie sobie włosów z głowy. Zwierzęta jak najbardziej można hodować z przenaczeniem na spożycie.
      • nihiru Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 15:04
        > zenione. Nawet dawny chłop pańszczyźniany nie zeżarł ci konia, który dla niego
        > pracował przez całe życie, tylko dawał mu umrzeć jak bliskiej istocie.

        Ale już hołubione od małego świnki czy kurki - zabijał i zjadał bez problemu.

        Nie wiem, nie mam zdania na ten temat, ale wydaje mi się że większość oburzonych za dużo w dzieciństwie oglądała "jelonka bambi", a za mało jeździła do rodziny na wieśwink
        • majenkir Re: 01.07.13, 15:20
          nihiru napisała:
          >większość oburzonych za dużo w dzieciństwie oglądała "jelonka bambi", a za mało jeździła do rodziny na wieśwink


          I wcale nie zaluje! Moi rodzice sa teraz u rodziny na wsi. Historia z wczoraj:
          mlody kurczak dogorywa, widac, ze to jego ostatnie chwile, z trudem lapie powietrze, lezy na boku, glowa odchylona do tylu. Moja mama mowi do gospodyni "wez go dobij, meczy sie strasznie". A ona na to "eee, sam zara zdechnie". Po czym kaze swojej wnuczce (w wieku mojej corki) wziac go na lopate I wyniesc za stodole!!!!! Dziewczyna robi to bez mrugniecia okiem. Zero wspolczucia, zero zalu, nic. I tak bezdusznosc jest przekazywana z pokolenia na pokolenie. To ja dziekuje za taka wies.

          --
          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
          Charty
            • morgen_stern Re: 01.07.13, 16:23
              Nie trolluj. Wystarczyło go dobić, żeby się nie męczył.

              --
              Przychodzi Bóg do lekarza, a lekarza też nie ma
            • kota_marcowa Re: 01.07.13, 16:35
              Opłakiwać nie, ale jednak humanitarnie byłoby dobić żeby się nie męczył, a nie żywego wyrzucać na śmietnikuncertain
              • dziennik-niecodziennik Re: 01.07.13, 18:06
                byloby, ale ludzie na wsi nie traktują zwierząt tak jak ludzie w miastach. w miastach sie trzyma zwierzaki wyłacznie dla przyjemnosci i do towarzystwa, na wsiach zwierzę ma być użytkowe bo nikt darmozjada trzymał nie bedzie. tak było kiedys w szerszym zakresie (konie, krowy, swinie itd), a obecnie jest w węższym (pies ma pilnowac domu a nie spac na kanapie, kot ma odpędzac myszy a nie siedzieć na szafie, a myszy sie rozdeptuje butem a nie wygania miotła za próg).
                ten kurczak to własnie przykład innego myslenia. Ty bys dobiła i moze i opłakała, a komus szkoda zachodu, i tak zdechnie.
                i ja oba podejscia rozumiem.
        • m_incubo Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 16:25
          > Nie wiem, nie mam zdania na ten temat, ale wydaje mi się że większość oburzonyc
          > h za dużo w dzieciństwie oglądała "jelonka bambi", a za mało jeździła do rodzin
          > y na wieśwink

          Nie wiem jak inni, ja się na wsi praktycznie wychowałam, takiej prawdziwej, z krowami, owcami, indykami.
          Nie oburza mnie hodowla świń na kiełbaski, bo takie było od początku świni przeznaczenie, nie mam nic przeciwko jedzeniu mięsa, nawet nie mam nic przeciwko masowej hodowli myszy dla węży.
          Nie bardzo natomiast kumam trzymanie w domu oswojonych myszy, rozmnażania ich (po ki czort??), zachwycania się, jak to fajnie rosną po czym oddawania po sztuce czy dwóch dla jakiegoś boa od kolegi.
          U mnie zwierzak domowy to zwierzak domowy, pieszczoch do miziania, nie do jedzenia.
          No ale to u mnie.
          Chipsi pochodzi z rodziny z nieco innymi tradycjami, trzeba było aż wytłuc babci kury, żeby mogła się bawić w ogródku wink

      • chipsi Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 15:08
        To nie tak. Mam też w domu psy i szczury, miałam i inne zwierzęta, które kocham całym sercem. Ale tak samo lubię gady, skąd taka tu nienawiść do tych cudownych stworzeń? Do naszej parki myszek jestem przywiązana, chociaż nie są one w sumie moje. Nie planowałam ich hodować - błędnie rozpoznana płeć drugiej zakupionej myszki zaowocowała pierwszym miotem. Miałam trzymać w domu 10 myszy? Znalazłam im domy, parkę rozdzieliłam ale za późno i pojawił się kolejny miot - zgłosił się kolega, nie krył że potrzebuje dla węża. Zostały 3 więc dałam ogłoszenie na tablicę że oddam. I tu się okazuje że jestem potworem?
        A co z hodowcami kur, świń, krów? Jako dziecko przywiązałam się do kaczki, którą babcia przygotowała później na obiad. Smutne ale czy dziwne? Niby dostrzegasz różnicę między psem a prosięciem ale z jedzeniem myszy przez węże masz już ogromny problem i posądzasz mnie o kij wie co.
        --
        >>Wyższa Szkoła Złudzeń i Nieuzasadnionego Zadowolenia z Własnych Dokonań<<
        • majenkir Re: 01.07.13, 15:27
          chipsi napisała:
          Ale tak samo lubię gady, skąd taka tu nienawiść do tych cudownych stworzeń?


          Przepraszam, na czym polega ich "cudownosc"? Nie nienawidze gadow, po prostu nie rozumiem, po co ludzie je trzymaja w domach. Zero kontaktu, zero uczucia, przywiazania, nic... Na takie myszy to przynajmniej przyjemnie popatrzec jak sie bawia smile.--
          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
          Charty
          • chipsi Re: 01.07.13, 15:33
            Widzisz, głowę daję ze co najmniej połowa kobiet tutaj dostało by apopleksji na widok myszy tongue_out
            kto co lubi.
            P.S. Nienawidzę pająków dla odmiany.
            --
            >>Wyższa Szkoła Złudzeń i Nieuzasadnionego Zadowolenia z Własnych Dokonań<<
        • opium74 Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 15:32
          Jako że mam parkę myszy to co jakiś czas (nie za często) pozwalam się im rozmnożyć.
          Jakoś inaczej to brzmi niż:
          Nie planowałam ich hodować - błędnie rozpoznana płeć drugiej zakupione
          > j myszki zaowocowała pierwszym miotem. Miałam trzymać w domu 10 myszy? Znalazła
          > m im domy, parkę rozdzieliłam ale za późno i pojawił się kolejny miot

          Czy tylko ja widzę tu opisane 2 rózne sytuacje??
          --
          Ignorancja może być skorygowana przy pomocy książki. Głupota wymaga strzelby i szpadla.
    • nenia1 Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 15:05
      Chipsi, naprawdę, nie chcę tu wrzucać linka z filmami z you tuba, nie problem je znaleźć, pomyśl, że rozmnażając myszy i rozdając je jako pokarm przykładasz do tego rękę.
      Prawda jest taka, że całkiem sporo ludzi rajcuje oglądanie jak wąż czy ptasznik zabija żywą mysz.
      Generalnie nie wiesz co się dalej z myszką dzieje i w jaki sposób umiera zwierzę, które rzekomo lubisz.
      Niepotrzebnie rozmnażasz te myszy.
        • memphis90 Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 23:15
          Jak moja siostra miała węże, to karmiła je myszami z mrożonki. Co prawda nie wiem, jak były uśmiercane, ale na szczęście nie musiałam oglądać sen z polowaniem i dogorywaniem gryzoni w terrarium.
          --
          "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
          Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
          Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
      • chipsi Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 15:26
        Jeszcze raz od początku. Nie hoduje myszy i nie rozmnażam ich celowo. Mamy w domu parkę, która miała być dwoma samiczkami. Resztę już znacie. Jednak nie rwę włosów z głowy gdy wiem że wąż zje mysz, tak samo jak nie histeryzuję gdy widzę lwa polującego na antylopy. Fakt, filmików o węzach nie oglądam chociaż gady uwielbiam, bo mam myszy właśnie. Za to głowę daje że sama oglądasz filmy dokumentalne ze wspomnianymi lwami właśnie.
        --
        >>Wyższa Szkoła Złudzeń i Nieuzasadnionego Zadowolenia z Własnych Dokonań<<
        • majenkir Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 15:30
          chipsi napisała:
          nie rwę włosów z głowy gdy wiem że wąż zje mysz, tak samo jak nie histeryzuję gdy widzę
          > lwa polującego na antylopy.


          Wiesz jaka jest roznica? Te antylopy maja szanse ucieczki. A Twoje myszy nie. Czulabym sie jak kat na Twoim miejscu.

          National Geographic nie ogladam wink.
          --
          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
          Charty
        • cherry.coke Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 15:30
          chipsi napisała:

          > Jeszcze raz od początku. Nie hoduje myszy i nie rozmnażam ich celowo. Mamy w do
          > mu parkę, która miała być dwoma samiczkami.

          Jejku, to oddaj komus samczyka i dobierz druga samiczke, albo odwrotnie. Ot prosta operacja zalatwiajaca sprawe, ale lepiej mnozyc i sie cieszyc, jakby bylo z czego.
            • memphis90 Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 23:22
              Nikt nie neguje biologicznej potrzeby węża. Szokuje nas skarmianie cudzych węży konkretnymi myszkami, które są zwierzątkiem domowym, obdarzonym uczuciem, przywiązaniem itd. Chipsi sama zaznacza, że nie ma hodowli, że to nie żadna skala przemysłowa, ale jej zwierzątka domowe, które sobie poszalały na sianku. Analogicznie- o ile hodowla np. prosiaków na skalę przemysłową dla skór i mięsa nie dziwi nikogo, o tyle podobnie szokujące byłoby zarżnięcie na wielkanoc hodowanej przez wiele lat świnki wietnamskiej o imieniu Czesio, ktora jest przyjacielem rodziny. W naszej kulturze są zwierzaki do kochania (których się nie je) i zwierzaki do jedzenia (do których się nie przywiązujesz). Jedne i drugie mogą funckjonować nawet w jednym gospodarstwie- jak króliki hodowlane na mięso i miniaturka w klateczce w salonie.
              --
              "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
              Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
              Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
        • morgen_stern Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 15:44
          Tyle ci dziewczyny piszą i nadal nie czaisz różnicy. Brakuje ci tej jednej szarej komórki, która pozwala wychwytywać takie niuanse. Nie umiera się od tego, tylko czasem właśnie będziesz się dziwić, czego ci ludzie od ciebie chcą.

          --
          Przychodzi Bóg do lekarza, a lekarza też nie ma
            • morgen_stern Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 15:53
              Zadziwiające, że jak tylko się z którąś nie zgadzam, to zaraz mi "odwaliło", jak się zgadzam to już fajna jestem tongue_out
              Czego nie rozumiesz? Dziewczyny już wyżej napisały na czym to polega, po prostu nie rozumiesz subtelnej różnicy między zjadaniem zwierząt hodowlanych (przez większość z nas tu kupowaną w sklepie i już nieżywą) a wrzucaniem żywych, własnoręcznie wyhodowanych przez siebie myszy do terrarium z wężem. Jeśli tego nie pojmujesz, to finito.

              --
              Przychodzi Bóg do lekarza, a lekarza też nie ma
              • edelstein Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 16:05

                Jak nie od dzis wiadomo swinki przerabiaja sie Same na kotlety(nigdy zywe nie byly).
                I oczywiscie weze w naturze czekaja az czlowiek im myszke upoluje i zabije.
                Moje ukochane dziecko widzialo Jak sokol wpierdziela slicznego zoltego kurczaczka,bo mirli w przedszkolu lekcje pogladowa na temat ptakow drapieznych.Syn trzymal zoltego kurczaczka w rekawicy,a sowa,sokol przylatywaly i na jego oczach wpierdzirlaly rozrywajac na kawalki.

                “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
                Autorem powyzszego zdania jest M.
                • przystanek_tramwajowy Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 16:08
                  edelstein napisała:

                  >
                  > Jak nie od dzis wiadomo swinki przerabiaja sie Same na kotlety(nigdy zywe nie b
                  > yly).
                  > I oczywiscie weze w naturze czekaja az czlowiek im myszke upoluje i zabije.
                  > Moje ukochane dziecko widzialo Jak sokol wpierdziela slicznego zoltego kurczacz
                  > ka,bo mirli w przedszkolu lekcje pogladowa na temat ptakow drapieznych.Syn trzy
                  > mal zoltego kurczaczka w rekawicy,a sowa,sokol przylatywaly i na jego oczach wp

                  O rany! To było szkolenie dla członków Hitlerjugend?
                  > ierdzirlaly rozrywajac na kawalki.
                  >
                  > “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co
                  > ja mam na sobie“
                  > Autorem powyzszego zdania jest M.


                  --
                  Doda musiałaby sobie wyjąć na wizji macicę, aby mnie zszokować (z forum e-matka)
                      • morgen_stern Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 16:15
                        Od razu wyjaśnię, zanim ktoś wyskoczy z porównaniem od czapy. Jest różnica między przypadkową obserwacją polowania w naturze, a wkładaniem tegoż kurczaczka ptaszkowi do dzioba i robienia z tego lekcji poglądowej.
                        Edel fascynuje się łowiectwem, z tego co pamiętam, więc pewnie jej koledzy taką "lekcję" dzieciakowi urządzili.

                        --
                        Przychodzi Bóg do lekarza, a lekarza też nie ma
                          • morgen_stern Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 16:58
                            Nie musisz mi tłumaczyć, jak się karmi ptaki drapieżne, wiem o tym więcej od ciebie i UWAGA zajmowałam się tym. W realu. I wyobraź sobie, zupełnie nie trzeba dawać im żywych ptaków czy szczurów i jarać się widokiem rozrywanego zwierzaka. Empatię masz zerową, i takową trzeba mieć, żeby fascynować się zabijaniem dzikich zwierząt, jak ty. Dla mnie ty, i tobie podobni "myśliwi" to zwyrodnialcy, którzy pod płaszczykiem miłośnictwa przyrody i tajemniczej "regulacji" jarają się niepotrzebnym zabijaniem. Jeśli dla ciebie to ja mam pie...a - tak, zdecydowanie wole go mieć, niż być mordercą.


                            --
                            Przychodzi Bóg do lekarza, a lekarza też nie ma
                            • edelstein Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 17:07

                              No to morgen skoro jestes znawczyni to napisz czym karmilas ptaki drapiezne?owocami,ziarnem,bo martwe kurczaki tez musial ktos ukatrupic.Pewnie wg twojego pokretnego rozumowania jakis idiota,bo nikt normalny nie zabije kurczaczka ni nie?tongue_out
                              Ptaki,ktore Maja zostac wypuszczone karmi sie zyeymi zwierzakami inaczej nie Ma stand by przezyly na wolnosci.


                              “ja jestem bezmezna -maz pije sluzbowo 3 dzien i ma kompletnie w nosie co ja mam na sobie“
                              Autorem powyzszego zdania jest M.
                              • morgen_stern Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 19:40
                                Byłam na wolontariacie w azylu dla dzikich ptaków, większość (te, które wyzdrowiały) była potem wypuszczana na wolność. Tak, karmiło się je martwymi zwierzętami, szczury to się nawet najpierw rozmrażało, ryby też były martwe. Rozumiem, że jesteś mądrzejsza od dr. Kruszewicza z warszawskiego ZOO i wiesz lepiej, jak się opiekować ptakami drapieżnymi, więc nie mam pytań.

                                --
                                Przychodzi Bóg do lekarza, a lekarza też nie ma
                        • memphis90 Re: Nawiedzeni obrońcy zwierząt - która to? 01.07.13, 23:25
                          Jest różnica międ
                          > zy przypadkową obserwacją polowania w naturze, a wkładaniem tegoż kurczaczka pt
                          > aszkowi do dzioba i robienia z tego lekcji poglądowej.\
                          Się zastanawiam, czy to jest legalne. Skoro obecnie nie wolno na fizjologii robić doświadczeń na żabach- a żaby humanitarnie ubijało się przed doświadczeniami uderzeniem łbem o kant stołu- to nie wiem, jak można poglądowo robić pokazy z rozszarpywania kurczaków?
                          --
                          "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
                          Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
                          Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy