triss_merigold6 Co chcesz udowodnić? 12.07.13, 21:54 Chcesz udowodnić, że dzieci pracujących matek są nieszczęśliwe i siłą wysyłane na kolonie, bo w domu nie ma się kto nimi zająć? Mój syn pierwszy raz pojechał po zerówce na obóz zuchowy i kolonię Bullerbyn, miał 6,5 roku, podobało mu się. W te wakacje zaraz jedzie trzeci raz z zuchami. Gdyby mu się nie podobało, to szukałabym innego obozu - znam przynajmniej z 10 osób, których dzieci jeździły i jeżdżą z różnymi organizatorami na obozy tematyczne, sportowe, żeglarskie, do wyboru do koloru. Owszem, nie ma opcji, że nie jedzie. Dziecko z miasta musi zmienić klimat na możliwie najdłużej - to raz. Dwa - nie dysponuję dwumiesięcznym urlopem, chętną rodziną na wsi czy dziadkami, którzy zajęliby się dzieckiem przez 3 tygodnie. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Co chcesz udowodnić? 12.07.13, 22:16 Amen, Triss. Dodam jeszcze, ze dziecko mozna i nalezy przygotowywac do takich nowosci w zyciu jak pojscie do przedszkola, wyjazd na oboz czy kolonie, samodzielne zostawanie w domu etc. etc. I nie przygotowuje sie dzieci na pol godziny przed pozegnaniem obok namiotu czy schroniska, w ktorym oboz sie odbywa tylko jest to skladkowa ilus tam rozmow, opowiesci, sugestii, odpowiedzi na pytania ... Poza tym dziecko nalezy wspierac w poczuciu, ze sobie poradzi, ze jest madre, ze koledzy beda fajni, ze zajecia beda interesujace jednoczesnie trzymajac reke na pulsie w temacie co je naprawde interesuje. Moja corka jest od zawsze milosniczka wszystkiego co w lesie a szczegolnie wszelkich podchodow, poszukiwan skarbow, wspinania sie na drzewa, straszenia w nocy i inne takie - wyslanie jej na np. oboz zeglarski byloby nieporozumieniem i faktyczna krzywda. Sredni kochal zawsze dinozaury i wszystkie odbyte obozy mialy dinozaura chociaz w logo Takiego szczescia jakie przezyl lecac pierwszy raz do Alberty na oboz w okolicy Drumheller (www.tyrrellmuseum.com/index.htm) to sie po prostu nie da opisac. I tez poslanie go np. na oboz komputerowy czy jakikolwiek inny byloby bez sensu. Z Najmlodszym bylo najlatwiej - jemu zawsze wszedzie ze wszystkimi dobrze, taka sloneczna natura - bardzo ulatwiajaca rodzicom zycie i wybory obozow, miedzy innymi Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Co chcesz udowodnić? 12.07.13, 22:27 Zgadza się. Syn przez cały rok chodził na zbiórki więc jechał z dziećmi i druhnami, które znał. W ciągu roku szkolnego zaliczał też z nimi całodniowe rajdy. Przed Bullerbyn był na dniu adaptacyjnym, jechał z kolegą. Jak zaczął chodzić na zajęcia dodatkowe, to miałam później do wyboru też kolonie z Lego Mindstorms i obóz sportowy + ileś polecanych przez znajomych miejsc kameralnych, mniej kameralnych etc. Nie ma qrde takiej opcji, żeby dziecko w wieku wczesnoszkolnym siedziało pół wakacji przed kompem czy tv. Po to tyle pracy włożyłam w socjalizację dziecka, żeby spokojnie mógł się adaptować poza domem. Odpowiedz Link Zgłoś
zofijkamyjka Re: Co chcesz udowodnić? 13.07.13, 20:23 triss_merigold6 napisała: > Po to tyle pracy włożyłam w socjalizację dziecka, żeby spokojnie mógł się adapt > ować poza domem. Ale niektóre dzieci maja potrzebe odpocząc od tej całorocznej adaptacji. Ja jeździłam na kolonie w dzieciństwie ale wcale za tym jakos specjalnie nie przepadałam, pamietam, że wolałam posiedziec w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Co chcesz udowodnić? 12.07.13, 22:27 nic nie chce udowodnić. Nawet się nie zająknęłam o matkach pracujących. To jak zwykle wątek żyje życiem własnym. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Co chcesz udowodnić? 12.07.13, 22:32 Wiesz, to dość oczywiste skojarzenie. Dzieci, które dostają spazmów na myśl o wyjeździe na kolonie i mają niepracującego rodzica, zostają w domu z rodzicem. No problem. Dzieci, które mają pracujących rodziców, muszą mieć zapewnioną jakąś opiekę i zagospodarowany czas. Aczkolwiek dla mnie idea trzymania 10-15-latka w domu w wakacje (nie licząc wyjazdu z rodzicami) tylko dlatego, że dziecko ma fanaberię, jest kuriozalna. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Co chcesz udowodnić? 12.07.13, 22:34 Ale dzieciaka 10-15 letniego spokojnie można zostawić w domu na te 10 godzin (liczę pracę z dojazdami średnio), to nie maluch, sam sobie zorganizuje czas i obiad odgrzeje. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Co chcesz udowodnić? 12.07.13, 22:41 Jeszcze nie upadłam na głowę. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Co chcesz udowodnić? 12.07.13, 22:41 Tu się ździebko jednak zagalopowałeś. To nie te czasy. Na szczęście. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Co chcesz udowodnić? 12.07.13, 22:55 Faktycznie, współczesne pokolenie jest kulawe. Za moich czasów w wakacje pół dnia spędzało się na podwórku (lesie, nad rzeką, nad miejscowym basenem) z innym bachorstwem które zostało na całe lub część wakacji w mieście. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Co chcesz udowodnić? 12.07.13, 22:57 To może zaniedbane dzieci tak mialy. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Co chcesz udowodnić? 12.07.13, 23:10 Na moim osiedlu był miks różnych rodzin, istna wieża babel, dzieci nauczycieli, dzieci dyrektora szkoły, robotników, milicjantów, samotnych matek, osób mających własne firmy, pijaczków, świadków Jehowy, ekspedientki. Dopiero później zaczęły się prywatne szkoły, lepsze osiedla itp. Teraz na mojej dawnej klatce mieszka połowa dawnych sąsiadów, miksu nie ma bo bogatsi mieszkają na nowych lepszych osiedlach i posyłają (już mają wybór) dzieci do prywatnych szkół. Odpowiedz Link Zgłoś
minkapinka Re: Co chcesz udowodnić? 12.07.13, 23:25 Czasy się zmieniły. Moje dziecko nie zna nikogo na osiedlu. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Co chcesz udowodnić? 12.07.13, 22:39 > Dzieci, które mają pracujących rodziców, muszą mieć zapewnioną jakąś opiekę i z > agospodarowany czas. Tak jakby oczywiste. Ameryki nie okryłaś. > Aczkolwiek dla mnie idea trzymania 10-15-latka w domu w wakacje (nie licząc wyj > azdu z rodzicami) tylko dlatego, że dziecko ma fanaberię, jest kuriozalna. Dla mnie kuriozalne jest nie branie pod uwagę, ze dzieci są różne. W końcu dziecko to człowiek. Fakt, z koniecznością się nie da dyskutować. Amen. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Co chcesz udowodnić? 12.07.13, 22:44 I różnym dzieciom można znaleźć odpowiednie formy zorganizowanego wypoczynku wakacyjnego. Są obozy jeździeckie, z warsztatami teatralnymi, RPG, z małymi grupami dzieci, można wysłać dziecko z 2-3 kolegami itd. Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: Co chcesz udowodnić? 12.07.13, 22:47 Ale można też inaczej zupełnie zorganizować czas skoro dziecko nie chce jeździć na kolonie, obozy, itp.. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Co chcesz udowodnić? 12.07.13, 22:50 Na przykład jak, zakładając, że masz te 20 dni urlopu (26 kodeksowo, ale na inne okazje wypada coś zostawić) i nie masz dyspozycyjnych dziadków, bliskiej rodziny na wsi. Zostają półkolonie w mieście, bo pracując, nie odstawiałabym małolata na 2 godziny zajęć w domu kultury. Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: Co chcesz udowodnić? 12.07.13, 23:21 Ale tak samo jak dzieci są różne tak samo sytuacje są różne bo ty widzisz tylko dwie opcje: "Dzieci, które dostają spazmów na myśl o wyjeździe na kolonie i mają niepracującego rodzica, zostają w domu z rodzicem. No problem. Dzieci, które mają pracujących rodziców, muszą mieć zapewnioną jakąś opiekę i zagospodarowany czas. " a są przecież dzieci rodziców pracujących dostające spazmów na myśl o wyjeździe którzy nie widzą powodu dla którego mieliby je wysyłać na siłę na te obozy/ kolonie skoro te opcje inne mają i mogą skorzystać z dziadków, cioć, przyjaciół, niani, urlopów czy czego tam jeszcze... Moja młoda jeszcze i na kolonie jechać póki co nie chce ale też i nie musi, więc czemu miałabym ją na siłę wbrew jej woli wysłać? jakby nie było innej opcji to by musiała i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: Co chcesz udowodnić? 12.07.13, 23:53 slonko1335 napisała: > a są przecież dzieci rodziców pracujących dostające spazmów na myśl o wyjeździe > którzy nie widzą powodu dla którego mieliby je wysyłać na siłę na te obozy/ ko > lonie skoro te opcje inne mają i mogą skorzystać z dziadków, cioć, przyjaciół, > niani, urlopów czy czego tam jeszcze... No ale Triss Ci wlasnie napisala, ze te opcje nie dotycza wszystkich i dla wielu rodzicow jedynym sensownym rozwiazaniem wakacyjnym dla ich dzieci sa wyjazdy na obozy lub kolonie szczegolnie jesli dzieci sa z duzych miast i dla ich wlasnego dobra powinny na tych kilka tygodni wyjechac "na swieze powietrze". Cala kwestia w tym jak taki wyjazd uczynic dla dziecka atrakcyjnym ale od tego dorsly czlowiek ma czas i mozliwosci komunikacji z wlasnym dzieckiem zeby oboz lub kolonie nie kojarzyly sie z karna kompania tylko byly czyms, na co sie czeka z utesknieniem co najmniej cala wiosne jesli nie dluzej. Odpowiedz Link Zgłoś
slonko1335 Re: Co chcesz udowodnić? 13.07.13, 00:11 Ale właśnie nie napisała tylko podzieliła na te dwie grupy-zabrakło mi tej trzeciej.... Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Co chcesz udowodnić? 12.07.13, 22:49 Jak się ma odpowiedni portfel i możliwości to oczywiście. W ostateczności można zorganizować jeszcze inaczej wakacje. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Co chcesz udowodnić? 12.07.13, 22:52 Czekam na przykłady. Nie ma dziadków chętnych i dyspozycyjnych (mogą awaryjnie 2-3 dni najwyżej), nie ma bliskiej rodziny niepracującej/na wsi. Zostaje Lato w mieście o ile jest organizowane w pobliskiej szkole albo półkolonie. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Co chcesz udowodnić? 12.07.13, 22:54 No chyba półkolonie są akurat ok, czy nie? Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Co chcesz udowodnić? 12.07.13, 22:57 Kosztują niewiele mniej niż obóz. IMO gigantycznym minusem jest to, że odbywają się w mieście. Miasta dziecko ma do upojenia 10 miesięcy w roku, w wakacje ma zmienić klimat. Mam taki imperatyw kulturowy wkodowany. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Co chcesz udowodnić? 12.07.13, 23:01 > Mam taki imperatyw kulturowy wkodowany. No ok. Wszyscy to wiemy triss. Odpowiedz Link Zgłoś
zofijkamyjka Re: Co chcesz udowodnić? 13.07.13, 20:28 triss_merigold6 napisała: > Aczkolwiek dla mnie idea trzymania 10-15-latka w domu w wakacje (nie licząc wyj > azdu z rodzicami) tylko dlatego, że dziecko ma fanaberię, jest kuriozalna. Ale w wakacje należy spełniac fanaberie w miare mozliwości Moja dzisięciolatka była teraz dwa tygodnie w domu /czesto sama, czasem babcia wpadła/ i była przeszcześliwa. Odpowiedz Link Zgłoś
lajente Re: Co chcesz udowodnić? 13.07.13, 21:17 Przeszczesliwa 10 latka siedząca sama w domu w wakacje, ciekawe co będzie ją cieszyć jak dorosnie - urlop w komórce? Odpowiedz Link Zgłoś
zofijkamyjka Re: Co chcesz udowodnić? 13.07.13, 22:38 lajente napisał(a): > Przeszczesliwa 10 latka siedząca sama w domu w wakacje A widzisz, tez sie zdziwiłam a ona sobie chwali. Nie wszystkie dzieci są żądne wymyślnych atrakcji. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: Co chcesz udowodnić? 13.07.13, 22:54 Super, a masz dla niej opiekę? Bo ja, na przykład, pracuję i nie dysponuję dwumiesięcznym urlopem. Odpowiedz Link Zgłoś
zofijkamyjka Re: Co chcesz udowodnić? 14.07.13, 08:31 triss_merigold6 napisała: > Super, a masz dla niej opiekę? Bo ja, na przykład, pracuję i nie dysponuję dwum > iesięcznym urlopem. nie mam opieki. Ma 10 lat, nie potrzebuje już opieki, świetnie radzi sobie w domu. Jeszcze cos pomoże w domu: pranie powiesi, łazienkę umyje, wyjmie ze zmywarki.... Moja córka akurat nie stroni od wyjazdów ale inna sprawa że mnie tez nie stac żeby ja powysyłać na kilka obozów. Jedzie na jeden, potem jedziemy razem. Ale to trzy tygodnie, resztę posiedzi pewnie sama....okazuje sie że wcale nie narzeka. Popołudniami rozwija hobby. Odpowiedz Link Zgłoś
zofijkamyjka Re: Co chcesz udowodnić? 14.07.13, 09:16 przeciwcialo napisała: > Wakacyjna pomoc domowa W ciągu roku nie zawsze jest czas bo szkoła, nauka, zajęcia dodatkowe,odpoczynek od nauki . Dzieki temu i ja mam troche wiecej czasu po pracy, albo mąż i mozna gdzieś jeszcze skoczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Co chcesz udowodnić? 14.07.13, 10:29 Nareszcie 10-latka 10-latka, a nie 10-latka 2- latka która musi mieć nadzór 24 na 24 bo inaczej zrobi sobie "zaziu". Odpowiedz Link Zgłoś
podkocem Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 21:54 Zaczęłam jeździć dopiero w późnej podstawówce (8 klasa) więc 14 lat miałam i mimo że pojechałam z koleżanką, ten pierwszy wyjazd nie uważam za udany a to był właśnie obóz jezykowy. Dopiero w liceum było fajnie, jeździłam zawsze z grupą znajomych i czesto powtarzały się osoby z poprzednich obozów więc było fajnie. Gdybym jechała zupełnie sama, chyba by mi się nie podobało. Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 23:04 no to sie podloze z moim rekordzista. 15 lat, NIGDY w zyciu nie byl na obozie/koloniach. Nawet z nami nie chce wyjezdzac. Nie zaciagne sila, nie zmusze, nie potrafie sie znecac nad wlasnym dzieckiem, bo widze, ze taki wyjazd bylby dla niego autentyczna meczarnia. Bo ten typ tak ma, a ja nie uwazam, ze rzucanie osoby nieumiejacej plywac od razu na gleboka wode to dobra metoda uczenia plywania. Mam nadzieje, ze mimo braku doswiadczen kolonijnych czlowiek poradzi sobie w doroslym zyciu. Ja sama nigdy w zyciu nie bylam na koloniach, za to jezdzilam na obozy harcerskie i marzylam o nich, czekalam z utesknieniem na wyjazd przez caly rok szkolny. Moje dziecko odwrotnie: dla niego haslo "wyjazd" jest rownoznaczne z najokrutniejsza kara. Dlatego odpuszczam. Wakacje maja sluzyc przyjemnemu wpoczynkowi a nie byc meczarnia. A jako niegdysiejszy uczestnik obozow wiem, ze nie dla wszystkch osob jest to mile spedzony czas. Bo na takich wyjazdach dzieja sie rozne rzeczy, rowniez te nieprzyjemne. Rowniez mobbing. Nie jestem w stanie zagwarantowac, ze moje dziecko zostanie zaakceptowane i lubiane przez grupe. Odpowiedz Link Zgłoś
konwalka Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 12.07.13, 23:41 przypomniala mi sie przy okazji tego tematu historia z dawnych lat moja matka pracowala z babka, ktora miala siedmiolatka i mala dziewczynke no i syna wyslala na kolonie a on nie chcial tak, ze glowa mala na peronie wyrwal sie z szeregu i dopadl do matki, ze on nie jedzie, on zostaje, on bedzie pomagal ale pojechal po dwoch dniach matka dostala info, ze maly zabil sie podczas skoku do basenu czasowo zwariowala to NIE jest wypowiedz antykolonijna po prostu pierwsze skojarzenie Odpowiedz Link Zgłoś
bella.maruda Chcą czy nie chcą, jeżdżą na obozy survivalowe 13.07.13, 00:01 Przyzwyczajam od wczesnego dzieciństwa. Nie mam zamiaru hodować we własnym domu życiowej łamagi. Odpowiedz Link Zgłoś
mruwa9 Re: Chcą czy nie chcą, jeżdżą na obozy survivalow 13.07.13, 00:22 bella.maruda napisała: > Przyzwyczajam od wczesnego dzieciństwa. > Nie mam zamiaru hodować we własnym domu życiowej łamagi. tez mi sie tak wydawalo. Ale potem urodzily sie moje dzieci i nauczyly mnie, ze kazdy jest inny i nie mozna stosowac wspolnej miarki do wszystkich. Odkrywcze, nie? Jesli ciagle wierzysz w to, co napisalas, to chyba po prosu jestes matka bezproblemowego jedynaka. Odpowiedz Link Zgłoś
bella.maruda Re: Chcą czy nie chcą, jeżdżą na obozy survivalow 13.07.13, 01:42 Mam dwóch synów - starszy pojechał w poniedziałek na obóz survivalowy do którego go przygotowywałam od zimy, młodszy pojedzie z nim za rok. Facet ma być facetem od najmłodszych lat, a nie jakąś miągwą. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: Chcą czy nie chcą, jeżdżą na obozy survivalow 13.07.13, 05:35 Mam nadzieje, że twoi synowie też tak myślą. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Chcą czy nie chcą, jeżdżą na obozy survivalow 13.07.13, 10:00 Niestety jak urodzisz mimozę to nie zrobisz z niego bojownika. Odpowiedz Link Zgłoś
bella.maruda Re: Chcą czy nie chcą, jeżdżą na obozy survivalow 13.07.13, 10:17 Prawdziwa kobieta nie urodzi mimozy. Odpowiedz Link Zgłoś
bella.maruda Re: Chcą czy nie chcą, jeżdżą na obozy survivalow 13.07.13, 10:19 Ale chłopcy - mimozy też są potrzebnie. To z nich rekrutuje się służbę domową usługująca kobietom. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Chcą czy nie chcą, jeżdżą na obozy survivalow 18.07.13, 08:54 Facet ma być facetem od najmłodszych lat Czyli ? Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Chcą czy nie chcą, jeżdżą na obozy survivalow 18.07.13, 08:56 p.s. Nie wszyscy gustują w Pudzianach Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Chcą czy nie chcą, jeżdżą na obozy survivalow 13.07.13, 11:13 Ja do mojej trójki stosuję podobne założenie. Nie ma opcji nie wyjeżdżania. Pracuję ja i mąż i urlopu mamy ile mamy. Jeżdżą w wakacje, ferie zimowe, na zielone szkoły . Na straumatyzowanych nie wyglądaja. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Chcą czy nie chcą, jeżdżą na obozy survivalow 13.07.13, 12:33 Do momentu jak nie wpadną w ręce opiekuna kolonijnego który "lubi" chłopców. Odpowiedz Link Zgłoś
przeciwcialo Re: Chcą czy nie chcą, jeżdżą na obozy survivalow 13.07.13, 14:19 Nie martw się o moje dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
myelegans Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 13.07.13, 02:00 No to my jakos wyposrodkowalismy. Dziecko pracujacych rodzicow, ma polkolonie jak oboz, z tym, ze przyjezdza do domu spac. Rano przyjezdza pod dom bus, zabiera na pokolonie/oboz do lasu, gdzie sa domki kempingowe, basen, lodki, korty tenisowe, maly amfiteatr, , boiska do koszykowki i pilki noznej, , zip line, nawet kury, kaczki kroliki obozowe sa, pracownia do drewna, rozne arts and crafts, dla mlodzszych plac zabaw i piaskownice, mnostwo mlodej kadry. Mlody tak spedza 4-6 tygodnie wakacji od 6 roku zycia. Do domu zostaje dostarczany o 16:30. Raz w tygodniu jest opcja zostania na noc, z ogniskiem, gitara i spiewem za dodatkowa op,ata, z czego korzystamy. Na razie nie szykujemy sie na obozy wyjazdowe, bo tu jakos to nie jest popularne dla dzieci ponizej 12 roku zycia, za to od cholery jest rozmaitych, fajnych calodniowych, tematycznych obozow, od robotyki, po konie, zeglarstwo, balet, LEGO, teatr, taniec, gimnastyke artystyczna , tenis, sztuki walki i czego mozna sobie dowolnie zazyczyc, i korzystaja z tego jak najbardziej dzieci dwojga pracujacych pelnoetatowo rodzicow bez calkowitego oprozniania portfeli. Tydzien jednego obozu, dwa tygodnie innego, troche rodzinnie, troche z dziadkami, wiec jest cos po srodku. Odpowiedz Link Zgłoś
bella_roza Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 13.07.13, 09:38 mój starszy syn nie chce. jest introwertykiem, najlepiej czuje się w swoim pokoju. ale go lekko przymuszam tak jak do wielu innych rzeczy bo chcę żeby się rozwijał również w kierunkach mniej komfortowych dla siebie. staram się wybierać wyjazdy tak aby były atrakcyjne i chyba się udaje bo syn poza tym że trochę tęskni bawi się tam całkiem dobrze. ale jakby dać mu wybór to na pewno by nie pojechał. sama mam taki charakter, na kolonie jeździłam, niektóre były okropne a inne super więc to nie jest kwestia tego że zawsze i w każdym towarzystwie poza domem czułabym się źle. młodszy jeździ odkąd miał 6 lat (z własnej woli, już jak miał 5 lat chciał jechać ale wtedy nie chciałam go puścić) i nawet nie zadzwoni, czuje się jak ryba w wodzie. więc dzieci są bardzo różne i niekoniecznie hodowanie pod kloszem jest winne temu że dziecko nie chce jeździć. Odpowiedz Link Zgłoś
ayelet Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 18.07.13, 01:26 Mój 10 latek był na 2 koloniach, jednym zimowisku, przeżył ale bez zachwytu, po prostu tego nie lubi. W tym roku odmówił i szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie, że na siłę ciągnę go do autokaru. Stety lub niestety nie jest "mimozą" grzecznie wykonującą polecenia mamusi, zakładając, że nawet na siłę bym go chciała wysłać. Rozumiem go , bo sama nie znosiłam kolonii a byłam zmuszana przez mamusię do wyjazdów. Odpowiedz Link Zgłoś
sefora74 Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 18.07.13, 08:31 Moje chłopaki 9 i 14 l wyjeżdżają odkąd skończyli pierwszą klasę. Razem jeździmy na 3 tyg. i resztę czasu najchętniej spędziliby na dwóch koloniach. Przerabialiśmy kolonie szkolne, obozy harcerskie a teraz obozy sportowe z klubu i zawsze są mega zadowoleni. Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 01.08.13, 12:52 Moje sa jeszcze za male zeby jezdzic. W przyszlym roku sprobuje wyslac starszaka na kolonie do gospodarstwa agroturystycznego az 30 km od domu Ale zmuszac nie bede. Ja tez nie chcialam i nie jezdzilam. Na koloni bylam tylko raz jako 12 latka i nie wspominam tragicznie ale tez nie jako swietne wakacje zeby chciec znow jechac. Ja do tej piory nie znosze zorganizowanych wczasow i molochow wakacyjnych. W liceum zaczelam jezdzic na obozy tematyczne zeglarskie, taneczne ale to juz co innego bylo. Odpowiedz Link Zgłoś
peilin Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 01.08.13, 13:45 Moje 8 latka i 6 latek były po raz pierwszy w te wakacje. Młodsze na koloniach zorganizowanych przez szkołę - więc zero stresu z mojej strony - znam nauczycieli, dzieci i rodziców, starsze z Egurroli z koleżanką. Wrócili zadowoleni i bez wielkiego entuzjazmu, ale zgodzili się, że w następnym roku pojadą dwukrotnie. Nie wysłałabym ich, jeżeli bardzo mocno nie chcieliby jechać, nie byli zachwyceni perspektywą, ale się zgodzili. Jak bym zaczęła pytać i analizować prawie napewno powiedzieliby nie, ale ja jak większość pracujących mam nie mam 2 miesięcznego urlopu, a dziadkowie są w stanie zabrać max na tydzień. Teraz są na pólkoloniach, w przyszłym tygodniu w domu z opiekunką, potem z dziadkami, z nami i znowu półkolonie. Dla mnie ważne jest, żeby sensownie zorganizować im czas. Nie będę więc pytac czy chcą na pólkolonie czy kolonie - mogę przedstawić kilka propozycji, z których mogą wybrać. Odpowiedz Link Zgłoś
ilonka001988 Re: A co z dziećmi, które nie chcą jeździć na kol 01.08.13, 13:56 Jeszcze ze dwa lata temu myślałam, że moje dzieci to na kolonie będą jeździć nawet z lekką (albo i mocną) perswazją, że tak musi być. Żeby mi jakieś łamagi nie powyrastały u maminej spódnicy. Sama byłam na koloniach jako 14latka i było wg mnie okropnie. Spanie w pokoju z przypadkowymi osobami, pobudki wcześnie rano, beznadziejne jedzenie, plaża znudziła mi się pod dwóch dniach a kolonie były TRZY tygodnie. Jedyne co mi się podobało to wycieczki - uwielbiam zwiedzać, łazić i podróżować. Ale były może ze dwie całodniowe. Plus opiekunki durne jak ta lala. Ja miałam większe poczucie odpowiedzialności niż one W tamtym roku byłam opiekunką na obozie i te same spostrzeżenia - jeśli jakieś dziecko jest indywidualistą, introwertykiem to taki "wypoczynek" to mordęga a nie wakacje. Wieczny harmider, podporządkowanie, bo jakiś plan musi być, komuś za krótko w jeziorze a za długo w lesie - lub na odwrót. Z mężem obiecaliśmy sobie że świat pokażemy dzieciom sami, przyjaciół lepiej mieć jedną osobę blisko niż całe grono mglistych znajomości nie-wiadomo-skąd. Wakacje to ma być przyjemność z dobrymi wspomnieniami. Mam mnóstwo wakacyjnych wspomnień a te kolonijne są gdzieś na szarym końcu. Odpowiedz Link Zgłoś