poldkam
23.07.13, 12:57
Hmmm... jak byście się zachowały gdyby w towarzystwie była dziewczyna wolna, nie jakas pięknośc ale szczupła i przyjemna dla oka, lubiąca pożartować, nie stroniąca od rozrywek, grilla, sportu, nie trzeba jej namawiać by gdzieś jechać, to ona często namawia innych, itd.
I ta dziewczyna bywa w gronie koleżeńskim-znajomych-rodziny-kuzynów-sąsiadów. Jest sama od dłuższego czasu, więc zawsze przychodzi bez osoby towarzyszącej, na spotkaniach towarzyskich wesoła i inteligentna, duża część płci męskiej lubi z nią gadać, żartować, wygłupiac się. Także ci żonaci i zajęci. Nic więcej oprócz przegadywanek, zabawy, ale..
Zdarza się, że ktoraś z żon niezbyt zadowolona, że jej maż śmieje się gadając z wolną koleżanką zamiast siedzieć przy żonie, albo któryś z panów z tej okazji, że żonę boli noga nie odmówił sobie zajęć sportowych i poszedł z dziećmi grać w siatkę z tą koleżanką/kuzynką.
Jak, będąc w związku, odnosicie się do takich osób w okolicy?
Staracie się je odsuwać z towarzystwa? nie zapraszać?
Uważacie, że to one powinny się pilnować i nie powinny zbyt perliście śmiać się z waszymi mężami , ani nie powinny namawiać cudzych mężów na siatkę jeśli zona nie może im towarzyszyć? Czy singielka powinna zapytac mężatkę czy może "wypożyczyć" sobie jej męża?
Jakie zachowania obserwujecie w otoczeniu i jakie powinny być normalne?