Singielka w okolicy

23.07.13, 12:57
Hmmm... jak byście się zachowały gdyby w towarzystwie była dziewczyna wolna, nie jakas pięknośc ale szczupła i przyjemna dla oka, lubiąca pożartować, nie stroniąca od rozrywek, grilla, sportu, nie trzeba jej namawiać by gdzieś jechać, to ona często namawia innych, itd.
I ta dziewczyna bywa w gronie koleżeńskim-znajomych-rodziny-kuzynów-sąsiadów. Jest sama od dłuższego czasu, więc zawsze przychodzi bez osoby towarzyszącej, na spotkaniach towarzyskich wesoła i inteligentna, duża część płci męskiej lubi z nią gadać, żartować, wygłupiac się. Także ci żonaci i zajęci. Nic więcej oprócz przegadywanek, zabawy, ale..

Zdarza się, że ktoraś z żon niezbyt zadowolona, że jej maż śmieje się gadając z wolną koleżanką zamiast siedzieć przy żonie, albo któryś z panów z tej okazji, że żonę boli noga nie odmówił sobie zajęć sportowych i poszedł z dziećmi grać w siatkę z tą koleżanką/kuzynką.

Jak, będąc w związku, odnosicie się do takich osób w okolicy?
Staracie się je odsuwać z towarzystwa? nie zapraszać?
Uważacie, że to one powinny się pilnować i nie powinny zbyt perliście śmiać się z waszymi mężami , ani nie powinny namawiać cudzych mężów na siatkę jeśli zona nie może im towarzyszyć? Czy singielka powinna zapytac mężatkę czy może "wypożyczyć" sobie jej męża?

Jakie zachowania obserwujecie w otoczeniu i jakie powinny być normalne?
    • niutaki Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 13:04
      szczuje psem.
      • ichi51e2 Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 09:33
        I poprawiam z dwururki.
        Jakos nie wierze ze to wszystko tak bez podtekstu. Sa takie laski ktore po prostu lubia sie dowartosciowac widzac wsciekla zone w kacie.
        • niutaki Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 12:16
          Sa takie laski ktore po pros
          > tu lubia sie dowartosciowac widzac wsciekla zone w kacie.
          na pewno, ale taka wsciekajaca sie zona pewnie im satysfakcje sprawia, ja natomiast (gdyby sie jakas chetna na mojego Misia trafilabig_grin) wolalabym zachowac kamienna twarz. Potem w domu ewentualnie moglabym Misia obicwink
          • foringee Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 12:23
            Dokładnie. Wybrało się na życie faceta takiego a nie innego. Branie na siebie roli jego nadzorcy i odganiaczki chętnych kobiet nie świadczy zbyt dobrze o relacjach żona-mąż. Choć rozumiem, że niektore układy tak właśnie funkcjonują. Maz flirciarz a żona pilnująca interesu.
            Bo to zonie nie podoba się zachowanie takiego faceta, to, co jest cechą jego charakteru, jego wchodzenie w relacje z innymi kobietami. Nie potrafi tego zmienić ani zaakceptowac w mężu, więc bierze na siebie rolę matki, która pilnuje by 10latek nie wlazł do zbyt głębokiej wody. I w razie wypadku oskarży pozostałych którzy się z nim kąpali ale nie jego.
    • ciezka_cholera Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 13:05
      Singielka moze sie zachowywac jak ma ochote, od mojego meza oczekuje, ze bedzie sie liczyl z moimi uczuciami i nie wywolywal mojej zazdrosci nadmierna atencja wobec obcej pani. Zauwazylam tez prawidlowosc - im bardziej ja pania lubie, tym mniej mnie drazni sympatia mojego meza wobec niej.
    • sumire Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 13:06
      wiadomo. singielki powinny ubierać się we włosiennice, nie odzywać niepytane i nie śmiać, a najlepiej - mieszkać w odosobnieniu i nie utrzymywać kontaktów towarzyskich.
    • gazeta_mi_placi Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 13:11
      A ja bym się trochę zdziwiła (jak młoda), to nie ma rówieśników czy rówieśnic z którymi by się umawiała na imprezy?
      Ja za czasów młodej singielki to imprezowałam z równie młodymi osobami, tylko raz poznaliśmy (dość przelotnie) młode również imprezujące po nocach małżeństwo.
      Co to za radość dla młodej singielki siedzieć z mentalnie starymi pierdzielami obarczonymi rodziną?
      • feleedia Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 13:38
        A jak to się zmieniło w obecnych czasach starszego singla, co gazeciarz?
    • gryzelda71 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 13:15
      Ostatnio taka zaprosiłam na weekend.Co gorsza pracuje z moim męzem.......
    • cherry.coke Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 13:15
      poldkam napisała:

      > Zdarza się, że ktoraś z żon niezbyt zadowolona, że jej maż śmieje się gadając z
      > wolną koleżanką zamiast siedzieć przy żonie, albo któryś z panów z tej okazji,
      > że żonę boli noga nie odmówił sobie zajęć sportowych i poszedł z dziećmi grać
      > w siatkę z tą koleżanką/kuzynką.
      >
      > Jak, będąc w związku, odnosicie się do takich osób w okolicy?

      Blagam los, zebym nie zostala nigdy taka opisywana zona-kwoka.
      Jak mnie noga boli, to on ma siedziec przy mnie, a jak jego, to ja przy nim murem? A facet ma go pytac, czy mnie moze wypozyczyc? Ratunku.
      A potem sie dziwia, ze skad ten rozwod...
      • kochamruskieileniwe Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 13:25
        Każdy bankomat (nawet ten bankowy) jest pod stałym monitoringiem przecież. Nieprawdaż?
        big_grin, big_grin, big_grin
    • lilly_about Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 13:19
      Uwielbiam te żoneczki, co to misiom na ramionach się uwieszają, jak tylko atrakcyjna panna, niekoniecznie singielka, pojawia się na horyzoncie smile
    • lauren6 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 13:33
      słaby trolling
    • drinkit Post miesiąca n/t 23.07.13, 13:48
      • arwena_11 Re: Post miesiąca n/t 23.07.13, 13:57
        U nas singielki siłą rzeczy wypadły z towarzystwa. Po prostu dwa inne światy. One chcą i mają czas na imprezy, wyjazdy spontaniczne, my już nie. Poza tym najpierw one nie chciały przychodzić na imprezy z dziećmi, a większosć znajomych dzieciata, więc imprezy w ciągu dnia, grille itd odbywają się z dziećmi, a im to przeszkadzało. Potem przestały być zapraszane, i tak się rozluźniły więzy towarzyskie.
        • gazeta_mi_placi Re: Post miesiąca n/t 23.07.13, 14:05
          To naturalne, dla młodych nie obarczonych jeszcze rodziną singlów (płci obojga) siedzenie z mentalnie starszymi pierdzielami z dziećmi gdzie najlepsza zabawa musi skończyć się maksymalnie do 22.00 to żadna wielka frajda.
          • triss_merigold6 Re: Post miesiąca n/t 23.07.13, 14:06
            Zgadza się. Jak byłam bezdzietną singielką, to też nie marzyłam o kinderbalach. Dwa różne światy.
          • feleedia Re: Post miesiąca n/t 23.07.13, 14:32
            Arwena pisze o imprezach dziennych chłopaczku smile
        • rosapulchra-0 Re: Post miesiąca n/t 23.07.13, 14:40
          Arwena, u mnie podobnie. Znajomych singli nie interesowały imprezy z dziećmi, więc sami wykruszali. Poza tym osobiście nie mam przyjemności przebywać w towarzystwie stetryczałej starej panny, która cudze dzieci traktuje jako dopust boży. Oczywiście są singielki, które nie pasują do powyższego opisu, ale IMHO to wyjątki.
          • arwena_11 Re: Post miesiąca n/t 23.07.13, 17:05
            Jeszcze jedno mi się przypomniało, były chyba w towarzystwie ze dwie "panny z odzysku", na trzeźwo nawet były ok, ale po pijaku kleiły się do każdych spodni w zasięgu kilku metrów. No i szybko się ich pozbyliśmy z towarzystwa. Kulminacyjnym punktem było władowanie się jednej z nich mężowi mojej przyjaciółki na kolana ( miał facet pecha bo przyszli ostatni i były miejsca na brzegu ). Tego nie zdzierżyła przyjaciółka i w krótkich żołnierskich słowach powiedziała co o tym myśli.
            Zrobiła się afera, bo dziewczę nie rozumiało o co chodzi, ale załapało jak zobaczyło otwarte drzwi, druga obraziła sie z koleżankę i też wyszła.
            Ja i tak uważam że przyjaciółka była opanowana, bo ja pewnie wylałabym na głowe panienki to wino, które trzymałam.
            To była jedna z najlepszych imprez, a problem z singielkami sam się rozwiązał, bo prawde mówiąc mieliśmy ich już dosć.
            • rosapulchra-0 Re: Post miesiąca n/t 23.07.13, 17:13
              Takie imprezowe sceny zazdrości to robił mi mój mąż, dziwnym trafem po drinku zmieniała mu się optyka i nie można było za nic go przekonać, że jest inaczej. Szczęśliwie te czasy mamy już za sobą, a dziś rozumiem, skąd mu się tak robiło, po prostu sądził po sobie niestety.
              • gazeta_mi_placi Re: Post miesiąca n/t 23.07.13, 21:34
                Te awantury były przed operacją zmniejszenia żołądka czy po?
                • rosapulchra-0 Re: Post miesiąca n/t 23.07.13, 21:41
                  Oj głupolu, ty też myślisz, że mi dogryziesz? big_grinbig_grinbig_grin
                  Te sceny zazdrości były od samego początku naszego związku. Również wtedy, gdy na moim tyłku można było cały barek ustawić tongue_out
                  • gazeta_mi_placi Re: Post miesiąca n/t 23.07.13, 21:58
                    Czyli miałam rację. Normalny to on nie jest, a zazwyczaj jest tak, że ciągnie swój do swego big_grin
                    • rosapulchra-0 Re: Post miesiąca n/t 23.07.13, 22:01
                      Jest zdecydowanie bardziej normalny niż ty, gazeciarzu. I zdecydowanie od ciebie przystojniejszy.
                      No i nie jest samotnym, starym, obleśnym onanistą, w przeciwieństwie do ciebie ofkors tongue_out
            • cherry.coke Re: Post miesiąca n/t 23.07.13, 17:16
              arwena_11 napisała:

              > Kulminacyj
              > nym punktem było władowanie się jednej z nich mężowi mojej przyjaciółki na kola
              > na ( miał facet pecha bo przyszli ostatni i były miejsca na brzegu ). Tego nie
              > zdzierżyła przyjaciółka i w krótkich żołnierskich słowach powiedziała co o tym
              > myśli.

              Tia, a czemu mowic musiala przyjaciolka, maz nie zareagowal na obca sztuke na kolanach? Uwielbiam historyjki o bezradnych misiach big_grin
              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Post miesiąca n/t 23.07.13, 17:18
                Widocznie bezradnemu misiowi się podobało, tylko jego żonie mniej big_grin
                • arwena_11 Re: Post miesiąca n/t 23.07.13, 17:53
                  NIe on najpierw zgłupiał, bo się tego nie spodziewał. Chciał wstać i ustąpić jej miejsca, ale panna uczepiła się szyi i wstał z nią. Wyglądało to komiczniesmile, dopiero musiał zdjąć jej ręce z szyi aby sie uwolnić. W sumie to się działo wszystko w jednym prawie momencie. On wstawał, a przyjaciółka pokazywała drzwi.
                  • gazeta_mi_placi Re: Post miesiąca n/t 23.07.13, 21:59
                    Żenujące, nie wyobrażam sobie wyprosić z mojego domu zaproszonego gościa, a zwłaszcza pijaną kobietę, skoro była pijana to chociaż byliście zainteresowani jak bezpiecznie dotarła do domu?
              • rosapulchra-0 Re: Post miesiąca n/t 23.07.13, 17:53
                Cherry, a przyszło ci do głowy, że może pan nie zdążył zwyczajnie zareagować? Albo zupełnie zgłupiał i nie wiedział, jak się zachować? Nie usprawiedliwiam pana! Tylko czasem są takie sytuacje, że ani on biedny miś, ani jego żona hetera.
                • aneta-skarpeta Re: Post miesiąca n/t 23.07.13, 18:35
                  dobrze, że pan miał na posterunku czujną żone, sam nie zdążył zareagować, a żona w tym momencie sprawę załatwiła

                  big_grin

                  jak mąż zareagował ( wstał, etc) to po kiego żona jeszcze wyleciała ze szczekaczką?
                  • arwena_11 Re: Post miesiąca n/t 23.07.13, 19:00
                    NIe miała ochoty na powtórkę, a przy okazji rozwiązała problem na zawsze, jak się pozbyć panienek z towarzystwa na stałe, bo się robiły męczące.
                    • aneta-skarpeta Re: Post miesiąca n/t 23.07.13, 19:29
                      szkoda, że sama musiała... powinien mąż
                      • arwena_11 Re: Post miesiąca n/t 23.07.13, 20:06
                        czasami faceci krępują się powiedzieć kobiecie dosadnie parę słów. A niestety delikatnie zwracana uwaga nie skutkowala. Przerobione przez kilku innych panów
            • aneta-skarpeta Re: Post miesiąca n/t 23.07.13, 18:34
              Tego nie zdzierżyła przyjaciółka i w krótkich żołnierskich słowach powiedziała co o tym myśli.

              kompletnie tego nie rozumie, a czemu nie mógł tego załatwić mąż?- powiedziec niby w zartach- musisz zejsc mi z kolan, bo żona mnie zabije... jak chcesz tu usiąśc to ja Ci odstąpię miejsca i siup, konkretny ruch

              nie wyobrazam sobie abym zwracała uwagę tejże pani- jesli juz miałabym pretensje do męża gdyby nic z tym nie robił
            • mozambique Re: Post miesiąca n/t 23.07.13, 18:34

              Kulminacyj
              > nym punktem było władowanie się jednej z nich mężowi mojej przyjaciółki na kola
              > na ( miał facet pecha bo przyszli ostatni i były miejsca na brzegu ). Tego nie
              > zdzierżyła przyjaciółka i w krótkich żołnierskich słowach powiedziała co o tym
              > myśli."

              no i znowu , baby sie biorą za łby a biednemu misiu rączki urwało i nie potrafi nic zrobic z ciepłą piczką co mu sie na rozporku mosci ?
              juz to widze
              • rosapulchra-0 aneta i mozambique 23.07.13, 18:41
                A wystarczyło najpierw doczytać, zamiast kleksa nawalić..
                • aneta-skarpeta Re: aneta i mozambique 23.07.13, 18:54
                  odniosłam się do tego kilka postów dalej- nadal twierdzę, że żona wyskoczyła przed orkiestrę. mogła pozwolic mężowi załatwić tą sprawę po męsku, skoro juz zaczął
                  • cherry.coke Re: aneta i mozambique 23.07.13, 19:09
                    aneta-skarpeta napisała:

                    > odniosłam się do tego kilka postów dalej- nadal twierdzę, że żona wyskoczyła pr
                    > zed orkiestrę. mogła pozwolic mężowi załatwić tą sprawę po męsku, skoro juz zac
                    > zął

                    No wlasnie tez mi sie ta sytuacja wydaje satyryczna smile Facet ma dwie rece i jest statystycznie wiekszy od praktycznie kazdej panny, ja moge obserwowac z zainteresowaniem, a nie rzucac sie z paszcza go bronic. Oczywiscie gdyby zrzucona zaczela walic go obcasem po oczach, to natychmiast pomoglabym smile
                    Podobnie jesli do mnie kleilby sie jakis koles, to obstawy i pomocy ze strony mojego oczekiwalabym na etapie, kiedy ja nie moge sobie z nim poradzic...
                  • arwena_11 Re: aneta i mozambique 23.07.13, 19:29
                    A neta, tylko kumpel, zrobiłby to delikatnie, własnie ustąpił miejsca, usunął się z zasięgu. Ona by znalazła kolejną ofiarę. Do konfrontacji doszłoby jak nie teraz to później.
                    • aneta-skarpeta Re: aneta i mozambique 23.07.13, 19:33
                      to skoro był to taki duży problem to powinien po męsku to załatwić i powiedziec, że albo się ogarnia, albo wypier..ala

                      sa wiem, że kobiety lubią się z kudły targać, ale to nie w moim stylu
                  • rosapulchra-0 Re: aneta i mozambique 23.07.13, 19:38
                    A ja się tej żonie wcale, ale to wcale nie dziwię reakcji. Może pani temperamentna mocno jest? I dlaczego w sprawie swojego męża miała milczeć? Małżeństwo jest od tego, żeby m.in. się wspierać, również i w takich sytuacjach.
                    • aneta-skarpeta Re: aneta i mozambique 23.07.13, 19:45
                      ale czym Pan potrzebował wsparcia? nie radził sobie?

                      i oczywiscie żona mogła paszcze drzeć, koleżankę kopniakiem wyprosić- ale wygląda to dość... żałośnie

                      trzeba mieć trochę klasy, w każdej sytuacji- z szacunku dla samej siebie i własnego męża
                      • rosapulchra-0 Re: aneta i mozambique 23.07.13, 19:46
                        Ale to jest tylko twój punkt widzenia, tak? Więc (wiem, nie powinnam od "więc" zdania zaczynać) uszanuj cudzy i różny od twojego punkt widzenia kogoś innego. EOT.
                      • gazeta_mi_placi Re: aneta i mozambique 23.07.13, 21:28
                        Zgadzam się z Anetą.
                        Jakby Pan chciał to by znalazł sposób na narzucającą się pannę. Dla mnie to żałosne i Pani żona wyszła na typową zazdrośnicę z kawałów o kobietach szarpiących się o Pana.
                        • nenia1 Re: aneta i mozambique 23.07.13, 21:35
                          No cóż, na pierwszy rzut oka wydaje się to być logiczne.
                          Zauważmy jednak, że mężczyzn wychowuje się w pewnej galanterii w stosunku do kobiet, przepuszczanie w drzwiach, całowanie w rękę, podawanie płaszczy itd. itd.
                          W rezultacie część panów może mieć problem ze stanowczym wyartykułowaniem "spier...aj", paniom łatwiej.
                          • aneta-skarpeta Re: aneta i mozambique 23.07.13, 21:37
                            biedne misie potem idą z taką do łózka, choc nie chcieli, ale nie umieli odmówicbig_grin

                            tjaaaa
                            • gazeta_mi_placi Re: aneta i mozambique 23.07.13, 21:44
                              Bo jakże odmówić kobiecie? Kobietom się nie odmawia.
                            • nenia1 Re: aneta i mozambique 23.07.13, 21:44
                              Lepiej by się rozmawiało gdyby zachować jakiś porządek w wypowiedziach.
                              Omawiana sprawa nie dotyczyła sytuacji w której miś poszedł z panią do łóżka, więc twoja odpowiedź, nawet zakładając że ironiczna, nie ma nic wspólnego z tym o czym mówimy.
                              • aneta-skarpeta Re: aneta i mozambique 23.07.13, 21:46
                                mis, który nie umie powiedzieć pani stop- gdy ta mu siada na kolanach, a on sobie nie życzy- tak własnie kończy

                                nie róbcie z facetów takich dup wołowychwink
                                • nenia1 Re: aneta i mozambique 23.07.13, 22:00
                                  Ale z opisanej sytuacji wcale nie wynika, że ten pan nie potrafił.
                                  Może szarmancki z domu chciał grzecznie rozwiązać całą sytuację, a żona pana ma mniejsze opory w wyrażaniu złości.
                                  Z całego dość banalnego zdarzenia cześć z was wywodzi ciąg dalszy gdzie niby baby łapią się za kudły i tarzają po ziemi, a facet ląduje z dziewoją w łóżku, tylko dlatego, że być może nieco go przytkało w pierwszym momencie gdy pani mu usiadła na kolanach.
                                  Skąd ta potrzeba przesady?
                                  • aneta-skarpeta Re: aneta i mozambique 23.07.13, 22:03
                                    ja ich nie znam, opieram się na tym co przeczytałam, ale uwzględniając nawet temperamnety, to pani żona powinna się pohamować w okazywaniu złości, żeby wykazać się większą klasą i dać szanse kulturalnie rozwiązac temat męzowi
                                    • nenia1 Re: aneta i mozambique 23.07.13, 22:13
                                      Tak, to prawda, generalnie dorosły człowiek powinien drugiemu dorosłemu człowiekowi dać szansę na dorosłe, samodzielne zachowanie.
                                      Co do "wykazania klasy" - akurat nie lubię tego określenia, zbyt często jest używane po to by ludziom zamykać usta.
                                      • gazeta_mi_placi Re: aneta i mozambique 23.07.13, 22:16
                                        Nie jestem za zamykaniem ust, jest za nie wypuszczaniem z nich słów uważanych powszechnie za wulgaryzmy. Sprawę można było załatwić z klasą i nie zamykając ust, ale korzystając z innego słownictwa niż to z placu budowy czy podrzędnego gimnazjum.
                                  • rosapulchra-0 Re: aneta i mozambique 23.07.13, 22:03
                                    nenia1 napisała:

                                    > Skąd ta potrzeba przesady?

                                    Przeca to proste. Aneta, jak jej forumowe psiapsiółki jest z frakcji: moje musi być zawsze na wierzchu. Nieważne, czy zgodne z faktami, ważne, że to ona ma ostatnie zdanie.
                                    • aneta-skarpeta Re: aneta i mozambique 23.07.13, 22:04
                                      jesteś dokłądnie taka sama- Twoje musi być zawsze na wierzchu
                                      • aneta-skarpeta Re: aneta i mozambique 23.07.13, 22:05
                                        o forumowych psiapsiółkach trudno cos powiedziec, bo nie wiem skąd to wytrzasnęłaś

                                        dla mnie sam fakt, że się z kimś zgadzam nie oznacza że się forumowo przyjaźnimy

                                        to raczej Ty zapraszasz forumki do fb, znajomych etc, rozmawiasz na privie

                                        ja nie
                                        • rosapulchra-0 Re: aneta i mozambique 23.07.13, 22:08
                                          jena to nie wszystkie. I to ona mnie zaprosiła, więc znowu kłamiesz, ale cel masz jeden - byleby twoje było na wierzchu big_grin
                                          • aneta-skarpeta Re: aneta i mozambique 23.07.13, 22:16
                                            rosapulchra-0 napisała:

                                            > jena to nie wszystkie. I to ona mnie zaprosiła, więc znowu kłamiesz, ale cel ma
                                            > sz jeden - byleby twoje było na wierzchu big_grin

                                            rosa skup się


                                            nie pisałam wszystkie
                                      • rosapulchra-0 Re: aneta i mozambique 23.07.13, 22:07
                                        Chyba czytamy zupełnie inne posty. Ja tylko odpowiadam na twoje posty, często pisane złośliwie i po to, aby mi dogryźć, ale merytorycznie daleko od tematu..takżętego..tongue_out
                                        • aneta-skarpeta Re: aneta i mozambique 23.07.13, 22:11
                                          ja też tylko odpowiadam na Twoje posty, bądź pytam.

                                          problem w tym, że Ty uważasz, że jak ktoś się z Tobą niezgadza to jest złośliwy wobec Ciebie

                                          i nie zauważyłam,abym zbytnio odbiegała od meritum
                                  • gazeta_mi_placi Re: aneta i mozambique 23.07.13, 22:08
                                    Ale przecież ostatecznie nic takiego ta kobieta nie robiła, trochę się spiła i usiadła na kolanach (bo miejsca przy stole nie było), może szczyt kultury z jej strony to nie był, ale niestety ze strony gospodyni (która chyba była trzeźwiejsza, od osób trzeźwiejszych więcej się wymaga) tym bardziej nie był to szczyt kultury, damami obydwie Panie raczej nie są i nie jest to powód do chwały i dawania za przykład.
                                    • nenia1 Re: aneta i mozambique 23.07.13, 22:15
                                      Zgadza się, ale nikt tu przykładu z pani nie robi, natomiast cała sytuacja jest jak najbardziej zrozumiała emocjonalnie, choć faktycznie nie wzorcowa.
                                    • arwena_11 Re: aneta i mozambique 24.07.13, 09:21
                                      Gazeta, ale to byla ta kropla przelewająca czare. No niestety nie pierwsze zachowanie singielek z odzysku. Zwłaszcza że znaliśmy się z nimi od dawna i zawsze takie były. Tylko kiedy miały facetów było ok. Inaczej każde portki w zasięgu to zwierzyna łowna.
                                      • gazeta_mi_placi Re: aneta i mozambique 24.07.13, 15:18
                                        Ale skoro od dawna się znałyście i wiedziałyście jak wyglądają ich zachowania po alkoholu to po co prowokować do takich sytuacji? Znajomych do imprez też powinno się umieć dobierać, te Panie chyba siłą i przemocą nie wkręcały się na imprezy tylko zaproszone?
                                        My też mieliśmy (innego typu co prawda) niemiłą sytuację na imprezie z jedną ze znajomych. I po jednorazowym pewnej niezręcznej sytuacji wiemy, że już więcej na imprezę z alkoholem jej nie zaprosimy.
                                        • arwena_11 Re: aneta i mozambique 24.07.13, 15:48
                                          Wiesz trudno zerwać taką x letnią znajomoc. Zwłaszcza, że na trzeźwo się hamowały i tak źle nie było. No i trochę żal nam ich byłosad, bo większość znajomych do dalszych kontaktów wybierała po rozstaniu pary pana. One była eliminowane.
                                          No i niestety od nas też.
                                • gazeta_mi_placi Re: aneta i mozambique 23.07.13, 22:05
                                  Zwłaszcza, że jakoś Panowie mniej atrakcyjnym Paniom potrafią odmówić w tej samej sytuacji.
                                  Z drugiej strony brzydzą mnie kobiety używające publicznie wulgarnych słów, typu sp....
                                  Można było wyprosić (jeżeli to już był stan wyższej konieczności) w inny sposób i jeśli to była noc zapewniając jej opiekę (my dzwonimy gościom po taksówkę).
                                  Ja sp... publicznie użyłam z 2-3 lata temu, przyczepił się do mnie jakiś pijak który nie chciał się odczepić długi kawałek trasy którą szłam.
                                  Ale w takiej sytuacji i to na oczach znajomych i w stosunku do wcześniej zaproszonego gościa (jakaś selekcja była, przypadkowych meneli raczej na imprezy się nie zaprasza do siebie)? Nieładnie sad
                            • triss_merigold6 Re: aneta i mozambique 23.07.13, 21:46
                              Nie śmiej się, to się zdarza częściej niż myślisz. Bo tak jakoś głupio odmówić; bo było fajnie fajnie alkohol nastrój i wypada jakoś skończyć wieczór; bo byli w towarzystwie, wyszli razem i tak jakoś pani zaaranżowała.
                              • gazeta_mi_placi Re: aneta i mozambique 23.07.13, 21:55
                                Swoją drogą ciekawe czy tak samo dżentelmeński (czyli broń Boże nie odmawiający) są także w stosunku do kobiet powiedzmy 80 kg żywej wagi i generalnie mało wyjściowy wygląd?
                                • arwena_11 Re: aneta i mozambique 24.07.13, 09:23
                                  Gazeta, jak ktoś jest szarmancki i dobrze wychowany to nie ma znaczenia wygląd drugiego człowieka. Po prostu tak się zachowuje zawsze. I tak ten kolega wlaśnie taki jest. Przypuszczam jednak, że z panią ok 80-90 już tak łatwo by nie wstał.
    • poldkam Tia... wszystkie nagle takie wyrozumiale 23.07.13, 13:51
      a czytalam wiele wątkow gdzie cienia wyrozumiałości dla mężowych koleżanek nie było.

      Chyba, że na razie wypowiedziały się tu w większości singielki...
      • kropkacom Re: Tia... wszystkie nagle takie wyrozumiale 23.07.13, 13:56
        Tak, wypowiedziały się te które nie sortują towarzystwa w jakim oficjalnie przebywa miś. smile Dla mnie kosmos.
        • aneta-skarpeta Re: Tia... wszystkie nagle takie wyrozumiale 23.07.13, 18:36
          a TY sortujesz mężowi towarzystwo? bo ja nie, mój mąż sam wie z kim może się spotykaćtongue_out
      • triss_merigold6 Re: Tia... wszystkie nagle takie wyrozumiale 23.07.13, 13:58
        No dobrze, ale czy ona rwie konkretnie Twojego męża czy po prostu jest miła i rozmawia swobodnie ze wszystkimi?
      • una_mujer Re: Tia... wszystkie nagle takie wyrozumiale 23.07.13, 14:02
        Odwróć sytuację. Mam paru znajomych singli - facetów. Paru to moi znajomi, jeszcze sprzed czasów ślubu, inni to znajomi męża. Utrzymujemy z nimi kontakty towarzyskie; ba - zdarza mi się z jakimś kolegą spotkać na kawie bez męża (mąż wie). Zwłaszcza teraz, jak mam małe dziecko i nie zawsze jesteśmy w stanie wyjść gdzieś we dwójkę, bo ktoś z młodą musi zostać. Nie wyobrażam sobie, żeby ten kolega pytał mojego męża, czy może sobie mnie "wypożyczyć". Czułabym się urażona i zmarginalizowana.
        Tak samo nie mam problemu z koleżankami męża i nie wnikam, czy ona mężatka czy singielka. Tak długo, jak takie spotkania są okazjonalne i nie widzę, żeby ktoś mu się specjalnie rzucał na szyję, dręczył telefonami, itp, niech się spotyka i niech gada. Albo ma się do tej drugiej strony zaufanie, albo nie. A jak nie - to może nie ma sensu się męczyć razem?
        • claudel6 Re: Tia... wszystkie nagle takie wyrozumiale 23.07.13, 14:32
          ja też mam kilku dobrych kumpli, z kórymi sobie czasem sama wychodzę. raz na miesiąc tak mniej więcej, nie za często. ide sama, zeby się oderwać od domu, no i ktos przecież musi zostać z dzieckiem. pada na mojego starego.
      • rosapulchra-0 Re: Tia... wszystkie nagle takie wyrozumiale 23.07.13, 14:47
        poldkam napisała:

        > a czytalam wiele wątkow gdzie cienia wyrozumiałości dla mężowych koleżanek nie
        > było.
        >
        > Chyba, że na razie wypowiedziały się tu w większości singielki...

        Singielką nie jestem, regularną mężatką tak. Od dwudziestu lat prawie, ale do wyrozumiałych w kwestii perlistego śmiania się z moim mężem czy umawiania na jakieś tam atrakcje sportowe, nawet z dziećmi, się nie zgadzam. Zresztą u mnie jest dość specyficzna sytuacja, bo mąż mnie zdradził i choć nadal jesteśmy razem, to ja jestem mocno wyczulona na tym punkcie. Nie robię awantur ani scen zazdrości, ale ponieważ bardzo zawiódł moje zaufanie, to musiał się pogodzić z kontrolą, moją ofkors.
      • nihiru Re: Tia... wszystkie nagle takie wyrozumiale 23.07.13, 14:48
        > a czytalam wiele wątkow gdzie cienia wyrozumiałości dla mężowych koleżanek nie
        > było.

        rozczarowana?wink

        dwie znane mi singielki nie stanowią zagrożenia dla niczyjego męża (obie tzw dziewczyny z zasadami)
        za to trzebaby pilnować takiej jednej młódki, co to w wolnym stanie nawet 10 minut nie była.
        dziewczyna ma siano w głowie: zachowuje się jak "pierwsza naiwna" i jeszcze nie rozgryzłam, czy ona tak naprawdę czy tylko udaje.
        ubiera się tak obcisło, że niemal jej bułeczkę widać, jest baaardzo przyjacielska i kontaktowa zwłaszcza w stosunku do panów - to rączkę położy na ramieniu, to na kolanach usiądzie. oczywiście - wszystko to po przyjacielsku. i tylko - biedne dziewczę - nie rozumie, czemu jej chłopak taki zazdrosnybig_grin
        ------------------------------------------------------
        forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
    • foringee Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 14:21
      Sama zostałam wygryziona z kilku relacji wlaśnie przez brak faceta przy sobie i oficjalnego przypisania do jakichś jednych portek. Bo się znajome bały, że jestem wolna a ich mężowie mnie lubią, za duzo chwalą, komplementują, podziwiają... Jako tło/skala porównawcza byłam dla nich niekorzystna.
      Ja do tych facetow nic nie mam, niektórzy mi się nie podobają zupełnie, jak ktorys inteligentny to lubię się poprzekomarzać. I tyle. Niektóre znajome poczuły się zagrożone a jeszcze bardziej obrażone, że ich męża jakaś inna będzie używac do tańca, do rozrywki, itd. Jak chce zabawy z facetem to niech sobie swojego chłopa przyprowadzi... taka jest filozofia.
      Z przerażeniem widziałam kiedyś na weselu stolik 4 małżeństw. Tańczyli tylko żona z mężem, ewentualnie z sąsiadem obok. Miny nietęgie, nudą wieje, o północy się wszyscy zwinęli.
      Masakra dla mnie taka zabawa.. Ale dla niektorych to standard, że po ślubie szlaban na znajomości innej płci. Pamiętam jak koleżanka była oburzona, że mąż którejś znajomej ktora była w zaawansowanej ciązy odprowadził ją z wesela do domu a później wrócił sam na to wesele i dalej się bawił z innymi, koleżanka uwazala to za skandaliczne zachowanie. Więc taka postawa jest bardzo popularna, byłam na imprezie gdzie tańczylam z tym kto mnie poprosił, z jednym mi się tańczyło najlepiej , stylami pasowaliśmy i facet się cieszył że się może wyszaleć na parkiecie, troche go stopowalam i parę razy odmowiłam tańca zrzucając to na zmęczenie, ale i tak na następną imprezę z nimi dostałam szlaban bo wszystkowidzące koleżaneczki postanowiły reagować w imieniu żony bo co to znaczy że się jakas z cudzym męzem dobrze bawi. Baby bardzo często swoich mężów traktują jak rzecz, jak własnośc i prędzej w więzieniu zamkną niż pozwolą by inna kobieta cos z nich miała. wink
      • ciezka_cholera Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 14:39
        foringee napisała:
        (....) by
        > łam na imprezie gdzie tańczylam z tym kto mnie poprosił, z jednym mi się tańczy
        > ło najlepiej , stylami pasowaliśmy i facet się cieszył że się może wyszaleć na
        > parkiecie, troche go stopowalam i parę razy odmowiłam tańca zrzucając to na zmę
        > czenie(...)

        Gdzie Ty takich tancujacych facetow wynajdujesz? Tanczenie jest generalnie glupie i ma tylko zastosowanie w okresie godowym, wiec osobiscie sie nie dziwie, ze zone ogarnal wkoorw, nikt przy zdrowych zmyslach nie marnuje tyle energii po proznicy. Szczesliwie moj malzonek tanczy tak, ze jego wybrankom pozostaje mi tylko wspolczuc...
        • foringee Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 14:47
          Rodzynek to był big_grin jego zona tez za tańcem nie przepadała a on usiedzieć na tyłku nie umie więc obtańcowywał wszystkie w okolicy aż ze mną mu się spodobało najlepiej. I problem się zrobił, bo jak to może mu się podobac. Taniec jest świetny zamiast siłki, basenu i aerobiku razem wziętych. Czysta oszczędnośc kasy wink. Potem się pantoflowa pocztą dowiedzialam, że ten mąż to taki typ wiecznie pobudzonego, a żona domatorka raczej. I żona się wypłakiwała koleżankom już wcześniej, że mąż ciągle gdzieś lata zostawiając ją samą, więc zapewne koleżanki przejęły inicjatywę i żeby męża nie kusić tym co lubi, to mnie z towarzystwa wykluczyły. tongue_out

        • totorotot Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 23:29
          Tanczenie
          jest generalnie glup
          > ie i ma tylko zastosowanie w
          okresie godowym,

          A to ciekawe, bo ja akurat sobie lubię tańczyć przy sprzątaniu jak jestem zupełnie sama. Musi, że mopa podrywam.
          • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 23:40
            zboktongue_out
    • claudel6 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 14:28
      ponieważ moje towarzystwo składa się z par i singlów, a pary wychodzą z założenia, ze są ze sobą dobrowolnie i nie muszą się wzajemnie kontrolować przez sekowanie z towarzystwa singielek (czy singli), to problemu żadnego nie ma. każdy z nas sparzonych był zresztą singlem swego czasu, a ci co sa singlami bywali w parach. nie ma żadnej linii podziału. juz prędzej jest podział - dzieciaci-niedzieciaci, bo ci pierwsi są dużo bardziej ograniczeni w kwestii imprezownaia czy spontanicznych wyjazdów.
    • puza_666 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 14:42
      Totalnie mnie nie inetersuje czy ktos jest singlem czy w zwiazku. Izolowanie niektorych ludzi z towarzystwa w celu "ochrony mezna" to jakies nielogiczne kuriozum dla mnie. Bedzie chcial zdradzic to zdradzi niekoniecznie z singielka...znam akurta dwa przypadki kiedy 2 pary malzenskie zdradzaly sie na potege we wlasnym gronie, to dopiero bagienkosmile Taka byla z nich bliska paczka przyjaciol w zwiazku ze az sie zrobila za bliska i sie narobilo. wszytscy sie juz porozstawali...
      • morgen_stern Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 16:01
        Naprawdę wierzycie, że w towarzystwie pełnym par nie ma romansów? wink Znajoma opowiada mi o swoim dość licznym gronie mężów i żon, paczki znajomych, tam to się dopiero kotłują tongue_out Lubię słuchać świeżych ploteczek stamtąd. A singielek tam nie uświadczysz.
        • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 18:45
          moim skromnym zdaniem to dla osoby zajętej najlepszym kanydatem/kandydatką na kochanka jest osoba zajęta- bo układ jest wyjątkowo jasny dla obu stron

          w moim towarzystwie jakoś tak świetojebliwie jest ( może się dobrze kryjąbig_grin), natomiast była taka para- on mega podrywacz- w zasadzie to by zaliczył wszystko co na drzewo nie ucieka- przekonany ze wygląda lepiej niz gosling

          zaproponował mojej koleżance (mężatce) zeby sie spotykali, bo wg nie go byłoby super tak rodzinnie jezdzic na wakacje, a po kątach się gzić krzyżowobig_grin
    • fomica Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 15:16
      Zieeeww... Ilez można to wałkowac, bylo setki razy. Każdej starej pannie wydaje się że jest wyjątkowo interesująca, przeurocza, przesympatyczna, wszędzie jest ośrodkiem zainteresowania i wzbudza niezdrowe emocje. Tylko otoczenie jest zwykle innego zdania.
      • morgen_stern Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 15:21
        A każdej mężatce wydaje się, że jej nudny brzuchacz z popsutymi zębami rozsiewający kiepskie dowcipy to wielka gratka dla każdej dziewczyny tongue_out
        • wies-baden Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 15:49
          A jak przystojny? Zdarzyło się, że piękna, młoda dziewczyna powiedziała mi, że podkochiwała się w moim mężu. Mogłabym wiele historii opowiedzieć, do czego są zdolne koleżanki, np wyjechałam na trzydniowe sympozjum, a przyjaciółce w tym czasie zepsuł się telewizor, więc z przygotowaną kolacją przyszła do mojego męża, by obejrzeć jakiś film. Tak więc od stu lat trzymam rękę na pulsie, bo wciąż widzę, że dla pięknych i interesujących dziewczyn stanowi wyzwanie, a niektóre sprawdzają siłę swoich wdzięków.
          • morgen_stern Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 15:52
            Ale umówmy się, ilu jest tych interesujących przystojniaków? Naprawdę nie tak wielu, więc nie ma co panikować. Jeśli czytają to moje znajome, wybaczcie, ale nie podobają mi się wasi mężowie wink z całego grona trafiłby się może jeden, na którym da się oko zawiesić.
            • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 18:47
              bogu dziękuję ( może przejdę się nawet do częstochowy na kolanach) za to, że moj misio nie jest atrakcją dla koleżanek

              o ile problemów mniej!
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 15:59

            > Tak więc od stu lat trzymam rękę na pulsie, bo wciąż
            > widzę, że dla pięknych i interesujących dziewczyn stanowi wyzwanie, a niektóre
            > sprawdzają siłę swoich wdzięków.

            Ale po co? Jeśli Twojemu mężowi można ufać to po cholerę trzymać rękę na pulsie?
            • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 16:48
              wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisał(a):

              > Ale po co? Jeśli Twojemu mężowi można ufać to po cholerę trzymać rękę na pulsie
              > ?
              Bo człowiek jest TYLKO człowiekiem i są pokusy, które w odpowiedniej chwili i odpowiednio podane powodują, że zapomina się o zobowiązaniach i uczuciach do swoich partnerów/partnerek, no a potem jest żal, płacz i zgrzytanie zębów oraz wielka krzywda dla zdradzonej/go.
              • bloopsar Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 17:06
                > człowiek jest TYLKO człowiekiem i są pokusy, które w odpowiedniej chwili i
                > odpowiednio podane powodują, że zapomina się o zobowiązaniach i uczuciach

                Piszesz 'zapomina się' jakby to była złota zasada, aksjomat. A tak naprawdę tylko ludzie słabi charakterem lub nie do końca szczęśliwi w związku są podatni na takie pokusy. Są małżonkowie którym można ufać, serio serio. Człowiek jest AŻ człowiekiem a nie zwierzęciem co czując ruję traci zmysły.
                • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 17:20
                  To jest tylko i wyłącznie twoja interpretacja moich słów i tylko po to, aby mnie kopnąć. Znowu ci się nie udało. Jak chcesz, możesz próbować dalej.
                  • bloopsar Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 21:39
                    > To jest tylko i wyłącznie twoja interpretacja moich słów

                    Nie, to jest bezpośrednia interpretacja twoich słów zacytowanych w moim poście.

                    > tylko po to,aby mnie kopnąć

                    Tak tak, wmawiaj sobie dalej, że świat kręci się wokół ciebie.

                    > Znowu ci się nie udało

                    A jednak pospieszyłaś odpisać tongue_out Jeszcze dodaj 'EOT' tylko po to żeby natychmiast znów się odezwać w obawie, że ostatnie słowo nie będzie należało do ciebie. Zabawna jesteś...
              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 17:23
                Rosa, akurat w tych sprawach nie jesteś dla mnie wiarygodnym autorytetem.
                Siedzę na tym forum bardzo, bardzo długo i pamiętam Twoje wpisy nt zdrad. Niezależnie od konfiguracji zawsze obwiniasz kobietę, niezależnie czy to kochanka żonatego pana, czy pani zdradzająca męża, czy niczego nieświadoma studentka, która uwierzyła, że pan jest stanu wolnego opatrzona Twoim komentarzem, że niewiedza nie usprawiedliwia.
                Tak więc, sorry.

                • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 17:52
                  Czy kiedykolwiek niewiedza usprawiedliwiała czyny zakazane? Albo niezgodne z prawem? Czy niemoralne? Nigdy.
                  Nie ma takiego zjawiska jak niczego nieświadoma studentka, tego mi nie wmówisz. W takich przypadkach w większości to kobiet wina, że kuszą, że pozwalają przekraczać granice, a w końcu idą na całość. Panów nie wybielam, o nie. Panowie są zarówno winni jak i ich panie. Ale do tanga trzeba dwojga, takżętego..
                  • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 18:01
                    Dobra, Rosa, podam Ci dwa przykłady z życia:
                    1) Dziewczyna spotyka się z facetem, który twierdzi, że jest wolny (a pan zaręczony z inną). Towarzystwo pana nie piśnie ani słówkiem. Ba, państwo spotykają matkę pana, ta nie wydaje synka.
                    2) Pan także twierdzi, że jest wolny, zamieszkuje z panią i pracuje. Nawet święta spędził z panią.
                    Po czym przypadkiem wychodzi, że pan jednak ma żonę i dzieci, mieszkających w innym mieście.

                    I skąd, Twoim zdaniem panie miały wiedzieć, że panowie zajęci, skoro nic na to nie wskazywało? Serio, możesz twierdzić, że niewiedza nie usprawiedliwia?

                    > W takich przypadkach w większości to kobiet wina, że kuszą, że pozwalają przek
                    > raczać granice, a w końcu idą na całość.

                    Do tego komentarza się nie odniosę, bo jest poniżej jakiegokolwiek poziomu.

                    • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 18:14
                      Nie wierzę w takie przypadki. Wyobraźnia cię poniosła.
                      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 18:21
                        Tak, najłatwiej napisać: nie wierzę.
                      • fituq Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 18:31
                        Widać, że mało wiesz o życiu. Wszystko postrzegasz przez pryzmat tego, że wybrałaś sobie chłopa który się puszczał a nie umiałaś przyzwoitego wybrać.
                        • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 18:46
                          Za to ty eskalujesz chamstwem ponad miarę. Gratuluję umiejętności przekazu. Zapewne jesteś tą trzecią, która ubolewa, że nawet neksią nie zostanie.
                          • gulcia77 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 20:07
                            Matyldo! Rosa! Nie szalej!!! Panowie NAPRAWDĘ nie są bez winy. To już nie czasy żelaznych majteczek i panowie za bardzo nie potrafią się pogodzić z faktem, ze brak pasa cnoty nie powstrzymuje ich od realizowania swoich chuci smile
                            Twój misio Cię zdradził -Twój misio dał ciała. Nie musiał się brać za inną. Ergo - Twój misio jest winny. Tobie wierność ślubował - Tobie nie dotrzymał. Żadna inna pani wierności Tobie nie ślubowała big_grin
                            • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 20:20
                              Ależ ja o tym wiem! I mój misio ponosi za to odpowiedzialność oraz konsekwencje. Wziął na klatę swoją winę i robi wszystko, aby mi krzywdę wynagrodzić i odbudować moje zaufanie do niego. Czy to tak trudno przyjąć do wiadomości? Jak widać, lepiej ubliżać mi i jemu i pokazywać się światu jako te specjalistki od mojego życia małżeńskiego big_grin
                            • nenia1 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 21:19
                              gulcia77 napisała:


                              > Twój misio jest winny. Tobie wierność ślubował - Tobie nie dotrzymał. Żadna
                              > inna pani wierności Tobie nie ślubowała big_grin

                              Jeden z głupszych coraz częściej powtarzających się argumentów.
                              Przyzwoite zachowanie nie zależy od ślubowania, inaczej musielibyśmy dojść do wniosku, że jedynie ślubowanie obliguje nas do zachowania się fair wobec bliźnich.
                              • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 21:36
                                nenia1 napisała:

                                > gulcia77 napisała:
                                >
                                >
                                > > Twój misio jest winny. Tobie wierność ślubował - Tobie nie dotrzymał. Ża
                                > dna
                                > > inna pani wierności Tobie nie ślubowała big_grin
                                >
                                > Jeden z głupszych coraz częściej powtarzających się argumentów.
                                > Przyzwoite zachowanie nie zależy od ślubowania, inaczej musielibyśmy dojść do w
                                > niosku, że jedynie ślubowanie obliguje nas do zachowania się fair wobec bliźnic
                                > h.

                                Trudno się nie zgodzić.
                                • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 21:39
                                  oczywiscie z tym slubowaniem to jest uproszczenie, po prostu obca baba moze mniec mnie wd... i nic na to nie poradze, ale mąż przyjaciolka, siostra, matka etc nie powinni i powinni w pewnych sytuacjach myslec także o mnie

                                  obca baba w sumie nie musi- choc miloby bylo gdyby pomyslala
                                  • nenia1 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 21:50
                                    Ale mąż, matka, siostra też nie muszą. Nikt nic nie musi, to tylko twoje oczekiwania wobec rodziny są większe, ponieważ zakładasz, że ze względu na łączące was więzi oni zachowają się wobec ciebie bardziej fair.
                                    Żyjąc w społeczeństwie czy chcemy czy nie chcemy pewnych reguł powinniśmy przestrzegać.
                                    Mówienie "wszystko mogą - bo nie ślubowałam, nie obiecywałam, nie znam baby i nie jesteśmy rodziną" w gruncie rzeczy jest dość destrukcyjne i obraca się przeciwko nam.
                                    • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 21:55
                                      nenia1 napisała:

                                      > Ale mąż, matka, siostra też nie muszą. Nikt nic nie musi, to tylko twoje oczeki
                                      > wania wobec rodziny są większe, ponieważ zakładasz, że ze względu na łączące wa
                                      > s więzi oni zachowają się wobec ciebie bardziej fair.



                                      oczywiscie, że de facto nikt nic nie musi, mój chłop też nie- ale pretensje mogę mieć

                                      mówię tu oczywiście o relacjach serdecznych w rodzinie

                                      do obcej baby nie mam żalu, że nie myslala o mnie gdy się pukała z moim chłopem

                                      mam pretensje do mojego chłopa

                                      dlatego nie będę targać się z obcą babą, bo nie ma de facto znaczenia w tej sytuacji co ona robi- ma znaczenie-realne- to co zrobił z nią mój chłop

                                      ona mogła to zrobic z zimną krwią, mogła byc oszukana przez chłopa, co jej bajek naopowiadał, mogła nawet nie wiedziec nic o mnie

                                      i wracając do tematu. jak jakas obca baba siada mojemu chłopu na kolanach to oczekuję, żę ON coś z tym zrobi
                                      • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 21:58
                                        aneta-skarpeta napisała:

                                        > i wracając do tematu. jak jakas obca baba siada mojemu chłopu na kolanach to oc
                                        > zekuję, żę ON coś z tym zrobi
                                        >

                                        A co zrobisz, jeśli on nic nie zrobi?
                                        • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 22:01
                                          rosapulchra-0 napisała:



                                          są 2 opcje

                                          albo wychodzę z imprezy, życząc mu "dobrej zabawy", albo robię jemu awanturkę na osobności gdy jest sposobność- nie na oczach wszystkich, bez teatralnych gestów


                                          > >
                                          >
                                          > A co zrobisz, jeśli on nic nie zrobi?
                                          • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 22:05
                                            Już to widzę big_grin
                                            Pamiętaj, że potem jest kolejny dzień, a problem nadal nierozwiązany.. Powodzenia życzę zatem tongue_out
                                            • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 22:06
                                              ja swoje problemy rozwiązuję, nie mam z tym problemu
                                              nie dzis, to jutro
                                      • nenia1 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 22:10
                                        aneta-skarpeta napisała:

                                        > dlatego nie będę targać się z obcą babą, bo nie ma de facto znaczenia w tej sy
                                        > tuacji co ona robi- ma znaczenie-realne- to co zrobił z nią mój chłop

                                        Od emocji do czynów droga daleka, co innego targać się z obcą babą, a co innego twierdzić, że nie powinno się mieć w stosunku do niej żadnych emocji. To drugie wydaje mi się mało realne i osobiście uważam za szkodliwe twierdzenie, że taka pani to niewinna lilija i powinno się towarzysko ją traktować z wszelkimi honorami.
                                        W moim otoczeniu przez lata rozwaliło się kilka związków i nigdy nie było tak, że "ta trzecia/ten trzeci" nie wiedzieli o istnieniu żony/męża.
                                        Zazwyczaj wiedzą i zupełnie się tym nie przejmują.
                                        • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 22:18
                                          nenia1 napisała:


                                          > Od emocji do czynów droga daleka, co innego targać się z obcą babą, a co innego
                                          > twierdzić, że nie powinno się mieć w stosunku do niej żadnych emocji.


                                          nigdzie nie twierdze, że nie mam w stosunku do takiej baby żadnych emocji- kolegowac się z nią nie mam ochoty, nawet rozmawiać

                                          To drugi
                                          > e wydaje mi się mało realne i osobiście uważam za szkodliwe twierdzenie, że tak
                                          > a pani to niewinna lilija i powinno się towarzysko ją traktować z wszelkimi hon
                                          > orami.

                                          nadinterpetujesz- mówie, że po prostu olewam panią, skupiam sie na partnerze
                                        • raohszana Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 22:21
                                          Siłą i łomem te związki rozwalali, bez współpracy aktywnej jednej osoby z tegoż rozwalanego związku czy jak?
                                  • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 21:55
                                    A jednak oczekujesz od swojego otoczenia lojalności wobec siebie! A twoje otoczenie może mieć cię głęboko gdzieś i za twojego misia się brać aż będzie skwierczało. Nawet twój misio może o lojalności wobec ciebie zapomnieć i co z tym zrobisz? Jak na razie do tej pory jesteś go bardzo pewna, a ja wiem, że pewnym nie można być niczego ani nikogo. Teraz wiem, ty może też się kiedyś dowiesz.. czego ci szczerze nie życzę.
                                    • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 21:59
                                      rosapulchra-0 napisała:

                                      > Nawet twój misio może o lojalności wobec ciebie zapomnieć i co z tym zrob
                                      > isz?

                                      kopa w dupę? raz zrobiłam, drugi raz też dam radę
                                      • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 22:13
                                        Ależ pewnie, że dasz. Tylko co to za życie? Po raz kolejny zdradzona? sad
                                        Widzisz, aneta, każdy ma swój punkt widzenia i swoje życie, na podstawie którego się wypowiada. Ale ty, cały czas deprecjonujesz moje zdanie, mojego męża, mnie i moje życie, wyrzygując mi co chwila, jaka to ja głupia i naiwna jestem i pozwalam się zdradzać mojemu mężowi. Ty i cała gromadka tobie podobnych. Fakty są inne, niż sobie tego życzycie. Żadne wasze opluwanie nie robi już dawno na mnie wrażenia, śmieszy raczej, że tak żałośnie próbujecie mi dokopać, a potem się okazuje, gdzieś niechcący, że same macie za uszami grubo więcej niż ja. Tyle i aż tyle.
                                        • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 22:25
                                          rosapulchra-0 napisała:

                                          > Ależ pewnie, że dasz. Tylko co to za życie? Po raz kolejny zdradzona? sad

                                          wiesz nie sztuka błędów nie popełniac, sztuka ich nie powtarzac

                                          moj obecny mąż jest całkowitym przeciwienstwem poprzedniego, 8 lat jestesmy mega szczęśliwi, nie wiem jak będzie- bo nie mam szklanej kuli, ale trochę męża poznałam

                                          natomaist nawet jakby miał mnie zdradzic to co? życ taka osobą? pilnować, smycz skracac?

                                          wolę być w takim układzie sama

                                          > Widzisz, aneta, każdy ma swój punkt widzenia i swoje życie, na podstawie któreg
                                          > o się wypowiada. Ale ty, cały czas deprecjonujesz moje zdanie, mojego męża, mni
                                          > e i moje życie, wyrzygując mi co chwila, jaka to ja głupia i naiwna jestem i po
                                          > zwalam się zdradzać mojemu mężowi.

                                          nadinterpretujesz, po prostu mam inne podejscie do życia, związków i o tym dyskutujemy. na tym polega dyskusja. Problem w tym, że Ty wszystko bieżesz jako bezpośredni atak

                                          całkowicie niepotrzebnie

                                          nie chę Ci dokopac- chcę normalnie- dość szerze pogadac np na temat tego co Tobą kieruje w pewnych zachowaniach, jakie masz lęki, czy je masz, czy ufasz

                                          normalna rozmowa dwóch kobiet, które mają zupełnie inną wizję związku
                                          • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 22:35
                                            aneta-skarpeta napisała:

                                            > rosapulchra-0 napisała:
                                            >
                                            > > Ależ pewnie, że dasz. Tylko co to za życie? Po raz kolejny zdradzona? sad
                                            >
                                            > wiesz nie sztuka błędów nie popełniac, sztuka ich nie powtarzac
                                            Czyli wybaczenie zdrady i danie drugiej szansy uważasz za powtórzony błąd?
                                            >
                                            > moj obecny mąż jest całkowitym przeciwienstwem poprzedniego, 8 lat jestesmy meg
                                            > a szczęśliwi, nie wiem jak będzie- bo nie mam szklanej kuli, ale trochę męża po
                                            > znałam
                                            I życzę ci z całego serca, żebyście byli tak do konca swoich dni szczęśliwi.
                                            >
                                            > natomaist nawet jakby miał mnie zdradzic to co? życ taka osobą? pilnować, smyc
                                            > z skracac?
                                            >
                                            > wolę być w takim układzie sama
                                            Nie skróciłam smyczy, nie pilnuję, moje małżeństwo przeszło ogromną przemianę, owszem, bolesną obustronnie, ale w tej chwili mogę napisać jak ty o swoim: jesteśmy mega szczęśliwi ze sobą. Czy tak trudno to po prostu przyjąć do wiadomości? Jak widać - trudno, co chwila wyrzygujecie mi moją szczerość na forum, używacie tej wiedzy jak kopniaków i nie jest to moja obsesja. To są fakty.

                                            >
                                            > > Widzisz, aneta, każdy ma swój punkt widzenia i swoje życie, na podstawie
                                            > któreg
                                            > > o się wypowiada. Ale ty, cały czas deprecjonujesz moje zdanie, mojego męż
                                            > a, mni
                                            > > e i moje życie, wyrzygując mi co chwila, jaka to ja głupia i naiwna jeste
                                            > m i po
                                            > > zwalam się zdradzać mojemu mężowi.
                                            >
                                            > nadinterpretujesz, po prostu mam inne podejscie do życia, związków i o tym dysk
                                            > utujemy. na tym polega dyskusja. Problem w tym, że Ty wszystko bieżesz jako bez
                                            > pośredni atak
                                            >
                                            > całkowicie niepotrzebnie
                                            No to przeczytaj sobie jeszcze raz ten wątek i sprawdź ile jest wypowiedzi na temat zdrady mojego męża, moich rogów, naiwności i tego, że głupia jestem, bo jesteśmy nadal razem. A to tylko jeden wątek.
                                            >
                                            > nie chę Ci dokopac- chcę normalnie- dość szerze pogadac np na temat tego co Tob
                                            > ą kieruje w pewnych zachowaniach, jakie masz lęki, czy je masz, czy ufasz
                                            Jeśli chcesz szczerze rozmawiać ze mną, to po prostu rozmawiaj, ale się nie wyzłośliwiaj. Na tym forum nauczyłam się jednej, ale dość ważnej i specyficznej rzeczy - potrafię odpłacić pięknym za nadobne. To wasze szkolenie, więc powinnyście być z siebie dumne.
                                            >
                                            > normalna rozmowa dwóch kobiet, które mają zupełnie inną wizję związku
                                            Normalna jest wtedy, gdy żadna ze stron nie czuje się atakowana, a ja się czuję atakowana przez ciebie, szczególnie w kwestii mojego małżeństwa.

                                            A normalnie to ja naprawdę potrafię rozmawiać, ale wtedy, gdy ktoś rzeczywiście normalnie ze mną rozmawia, a nie deklaruje, że chce.


                                            >
                                            • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 22:51
                                              rosapulchra-0 napisała:


                                              > Czyli wybaczenie zdrady i danie drugiej szansy uważasz za powtórzony błąd?

                                              nie

                                              błedem było wybranie takiego, a nie innego typu człowieka na pierwszego męża

                                              moj obecny mąż jest jego całkowitym przeciwienstwem



                                              > Nie skróciłam smyczy, nie pilnuję, moje małżeństwo przeszło ogromną przemianę,
                                              > owszem, bolesną obustronnie, ale w tej chwili mogę napisać jak ty o swoim: jest
                                              > eśmy mega szczęśliwi ze sobą. Czy tak trudno to po prostu przyjąć do wiadomości
                                              > ?

                                              ok, rozumiem- niemniej jednak- nie ukrywam- czytuję z doskoku Twoje bloga, gdzie piszesz jak dość często traktuje Cię twój idealny mąż i nie ukrywam- często jestem w szoku.
                                              Natomiast jeśli faktycznie jesteście mega szczęsliwi mimo to, to dobrze.

                                              za bardzo przeglądasz się w cudzych oczach- ktoś nie mógłby żyć tak jak Ty, to Ty myslisz, że już ci chce szczęscie podkopać, Ty już automatycznie myslisz, że on uważa, że niejestes szczeliwa

                                              nie- to nie tak- Ty jestes w takim układzie szczęsliwa, dałas szanse, wg Ciebie było warto- ok. Ja mam inaczej. To nie ujmuje Twoich odczuc

                                              >Jak widać - trudno, co chwila wyrzygujecie mi moją szczerość na forum,

                                              piszesz na forum dosc szczegółowo i dziwisz się, że ludzie potem z tej wiedzy korzystają- nie poto aby Ci dokopać, tylko po to aby z Tobą porozmawiać, dopytać się, albo przypominać

                                              używac
                                              > ie tej wiedzy jak kopniaków i nie jest to moja obsesja. To są fakty.
                                              >

                                              fakty są takie, że masz głębokie przeświadczenie, że my nie mamy nic ciekawszego do roboty niz sie nad Tobą znęcać. Twoje przeświadczenie jest tak głębokie, że cokolwiek np powiem ja, co nie jest po Twojej mysli- odbierasz jak atak



                                              > No to przeczytaj sobie jeszcze raz ten wątek i sprawdź ile jest wypowiedzi na t
                                              > emat zdrady mojego męża, moich rogów, naiwności i tego, że głupia jestem, bo je
                                              > steśmy nadal razem. A to tylko jeden wątek.

                                              wynika to z tego, że wg większości forumek, w oparciu o to co piszesz o mężu i waszych relacjach jesteś przez niego po prostu źle traktowana- może to błędne, ale opieramy się na tym co nam dajesz


                                              > Jeśli chcesz szczerze rozmawiać ze mną, to po prostu rozmawiaj, ale się nie wyz
                                              > łośliwiaj. Na tym forum nauczyłam się jednej, ale dość ważnej i specyficznej rz
                                              > eczy - potrafię odpłacić pięknym za nadobne. To wasze szkolenie, więc powinnyśc
                                              > ie być z siebie dumne.

                                              Po 1 nie wyzłosliwiam się, po 2 nie odpłacasz mi pięknym za nadobne


                                              > Normalna jest wtedy, gdy żadna ze stron nie czuje się atakowana, a ja się czuję
                                              > atakowana przez ciebie, szczególnie w kwestii mojego małżeństwa.

                                              a co ja takiego napisałam, że czujesz się przeze mnie atakowana? konkretnie

                                              po prostu się niezgadzamy w kwestiach związkowych, jednoczesnie uzbdurałas sobie że jestem w jakimś kółku wzajemnej adoracji i wymagasz ode mnie abym brała odpowiedzialność za słowa, które mówi inna forumka- bo czujesz się atakowana
                                              • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 23:46
                                                Jeśli, nawet z doskoku, czytasz mojego bloga, to pewnie się orientujesz, co przeszłam w swoim życiu i jak bardzo emocjonalną osobą jestem. Ja tego nie ukrywam. Powiem więcej - ten blog jest moją terapią, zaleconą zresztą przez mojego lekarza, w blogu jestem szczera, również wobec siebie samej, same antydepresanty nie są w stanie mi pomóc, mam bardzo trudny charakter, potrafię wywoływać w ludziach wrogie reakcje i mimo, że jestem ryczącą czterdziestką, to nie umiem nad tym zapanować. Tylko mój dom, moja najbliższa rodzina, tzn. mój mąż i moje dzieci są w stanie mnie utrzymać w równowadze emocjonalnej i psychicznej.
                                                Nie jest moją winą, że na forum zaglądają chamki, których tu z nicków nie wymienię, ale i tak wiele z nich wie, że o nich piszę i te chamki np. w moim poście o pogodzie wyrzygują mi zdradę męża, jakby to było ich priorytetem życiowym, albo moją otyłość, moją walkę z chorobą, ciężką i bardzo realnie zagrażającą mojemu życiu i wiele, wiele innych rzeczy, które w moim blogu napisałam. Nawet jeśli usunę go z sygnaturki, to nie oszukujmy się, w każdej mojej archiwalnej wypowiedzi ten adres będzie. No to niech sobie czytają na zdrowie, dopowiadają różne historie, a potem niech robią z siebie jeszcze większe chamki na forum i obrzydliwe kłamczuchy.
                                                Nie pisz, jakie mam przeświadczenie, nie wiesz, co jest w mojej głowie, a moje reakcje wcale nie muszą być zgodne z twoją opinią o nich. To co sobie myślę, to ja sobie myślę, a ty mnie nie tylko nie znasz, ale nie masz pojęcia, co sobie myślę, jak i ja ciebie nie znam i nie mam pojęcia co sobie myślisz. Tak samo, jak twoja ocena, że za bardzo przeglądam się w cudzych oczach - nie, reaguję tylko na chamskie uwagi na temat mojej rodziny, do której również należy mój mąż, a na temat którego padło tu kilka bardzo chamskich i prostackich epitetów.
                                                Co do tego kółka - piszesz często dokładnie tak, jak niektóre moje przeciwniczki, może nie używasz słów obelżywych, ale równie raniących, co one. Z tym że ja naprawdę się na te uwagi uodporniłam i z tym pięknym na nadobne, to nie jest jakieś straszenie z mojej strony, po prostu wykorzystuję okazje, które same atakujące mnie stwarzają, żeby również i im dokopać. Do tej pory ciebie do nich nie zaliczałam, ale pamiętam, jak pisałaś że z wieloma nimi się zgadzasz i że one wręcz piszą tak jak ty myślisz - siłą rzeczy - w moim mniemaniu dołączyłaś do kółka adoracyjnego tychże pań, które jakoś w ostatnim okresie bardzo się starały mi dokopać pod dosłownie każdym względem. Zdaje się, że skończyło się to banem jednej z nich, jeśli nie kilku.

                                                No i jeszcze raz powtórzę - chcesz ze mną normalnie rozmawiać? Ja potrafię i nawet cenię sobie normalne dyskusje, pod jednym tylko warunkiem - nie wyrzyguj mi na każdym kroku, że zostałam zdradzona, że jestem gruba, tłusta albo jeszcze inna, po prostu nie obrażaj, nie pisz kłamstw na mój temat i nie wciskaj mi, że powiedziałam coś, co nigdy by mi na myśl nie przyszło, tylko dlatego, że mam inne zdanie niż ty - to nie jest osobista uwaga do ciebie,Aneto. to do wszystkich forumek, a szczególnie tych, które się specjalizują w obrażaniu.
                                                Jestem jaka jestem, absolutnie się nie wstydzę siebie, swojego ciała i swoich poglądów i ich nie ukrywam. Nie muszę mieć prostego spojrzenia na życie, a już na pewno nie muszę i nie chcę się dostosowywać do zdania większości tylko po to, aby zapewnić sobie poklask. Bo ja w ten poklask nie wierzę.

                                                Tyle i aż tyle.
                                                • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 00:08
                                                  Rosa, przestań stosować odpowiedzialność zbiorową i nie traktuj wszystkiego jako atak
                                                • gazeta_mi_placi Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 00:14
                                                  >mam bardzo trudny charakter, potrafię wywoływać w ludziach wrogie reakcje

                                                  Zawsze coś wspólnego piwo
                • k1k2 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 18:44
                  Ej, no nie zawsze chyba. O ile mnie pamiec nie myli rosa zaszla w ciaze z zonatym? Wtedy to nie roza czy facet byli be, ale zona smile
                  • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 18:49
                    Tak, oficjalnie jeszcze był żonaty, ale z żoną nie był od kilku miesięcy. Oczywiście, ty widzisz, że był żonaty, ale nie widzisz, że tylko na papierze. Straszne, prawda?
                    Też widzę, że bardzo się starasz mi dokopać, ale jakoś żałośnie ci to wychodzi, jak miauczenie kocura kastrata dosłownie.
                    • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 18:56
                      a czy tam w tle nie pojawiła się ciąża tamtej żony?
                      • k1k2 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 19:13
                        ale to bylo niepokalane poczecie wink

                        a papierowa zona to straszna kobieta byla, bo usunela ciaze czy tez z rozpaczy i gniewu sprowokowala strate ciazy
                        • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 19:44
                          miau..!
                          • k1k2 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 22:16
                            rosa, miauknelo ci sie niechcacy
                            ze zdrowiem wszystko w porzo?
                            • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 22:24
                              Ależ nie. Przypomina ci delikatnie o twoich żałosnych miauknięciach kota kastrata tongue_out
                              • k1k2 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 23:10
                                a wiesz - ja nawet mam kota kastrata smile jest bardzo fajny
                      • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 19:43
                        Pojawiła się (zaszła w ciążę tuż przed rozstaniem, kolejnym z wielu dodam) i była pretekstem do szantażu: albo do mnie wrócisz albo usunę to dziecko. Nie wrócił, a ona ciążę straciła, świadomie i z premedytacją. Nie pierwszą zresztą, ale szóstą z kolei, bo wcześniej trzy usunęła, a kolejne trzy w późnych już etapach traciła, m.in. paląc, pijąc alko, wykonując ciężkie rzeczy jak np. przestawianie mebli w mieszkaniu lub forsując się przez bieganie i przeskakiwanie murków.
          • gryzelda71 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 16:00
            Przyjaciółka co tylko czeka aż wyjdziesz z domu....
            Może znajomych trza mieć normalnych,to nie ma podbierania mężów i ślinienia się do koleżanek
            • wies-baden Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 16:53
              Wiesz, przyjaciółka jak przyjaciółka ale zdarzało się, że siostra siostrze...nigdy nic nie wiadomo, jak u Irvina Shaw'a w opowiadaniu "Dwie siostry".
              • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 18:49
                no mam taką znajomą- miała brać lub, chwile przed slubem przychodzi narzeczony z jej siostrą i mówią- ślubu nie bedzie, bo my się kochamy

                masakra
                • gazeta_mi_placi Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 21:33
                  Ale chyba nie bliźniaczki?
                  Swoją drogą siostry czy brata sobie nie wybierasz jakby nie było, ale przyjaciół już tak.
                  I co to za przyjaciółka która tylko wachluje kroczem przed mężem przyjaciółki gdy tylko ta wyjeżdża z miasta?
                  To już wolałabym być samotna niż mieć takich przyjaciół.
                  • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 21:43
                    gazeta_mi_placi napisał:

                    > To już wolałbym być samotny niż mieć takich przyjaciół.

                    Gazeciarz, ale ty jesteś samotny. Nie masz rodziny, męża/żony, przyjaciół, masz TYLKO I WYŁĄCZNIE internet.
      • sumire Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 15:27
        taak, podobnie jak mężatce wydaje się, że wszystkie stare panny w okolicy marzą o skradzeniu jej męża. nieważne, jak bardzo jest pokraczny.
    • allatatevi1 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 15:18
      A przystojny singiel?
      Uśmiechnięty, wesoły, lubiący rozmawiać i żartować również z mężatkami.
      Budzi podejrzenia męża?

      To powyższe to kluczowe pytanie - bo dzięki niemu bezbłędnie można ocenić kto jest górą w tym związku i która strona jest dużo atrakcyjniejsza od drugiej.
      Widzę to znakomicie na przykładzie dalszych znajomych - tam gdzie kobieta jest pasztetem, a facet atrakcyjny - tam eliminuje się z towarzystwa singielki.
      Tam gdzie facet jest shrekiem, a kobieta laseczka - tam z towarzystwa eliminuje się przystojnych, męskich singli.
      • triismegistos Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 15:57
        A co powiedzieć o moim towarzystwie, z którego nie eliminuje się ani singli ani singielek? Pasztety czy lachony?
        • morgen_stern Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 15:59
          Na pewno nie ma już dla was ratunku smile
          • claudel6 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 16:02
            big_grin
        • allatatevi1 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 16:14
          Normalni, fajni ludzie bez kompleksów.
          Świadomi swojej wartości.
          Dokładnie tak jest w naszym towarzystwie - mnóstwo wolnych ludzi obu płci.
        • nanuk24 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 20:13
          kaplica. Bedziecie sie puszczac grupowowink
      • wies-baden Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 17:24
        Taaak, bo w związku ten jest górą, kto atrakcyjniejszy. Mylisz się i upraszczasz, gdyby tak było, to bardzo piękne dziewczyny zawsze byłyby szczęśliwe i pożądane (przykład; księżna Diana i Kamila).
        • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 17:37
          Mnie za to interesuje fenomen Karolaka: obleśny, prostacki typ a wianuszek pań koło niego kręcił się od zawsze.
          • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 17:58
            E tam, dla mnie Tomek K. jest the best!
          • gazeta_mi_placi Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 21:30
            Ja się dziwię, że taka piękna kobieta jak Boczarska jest z tym oblechem.
            I Kołakowska, choć ona mi się z typu urody akurat nie podoba, ale też fakt faktem jest bardzo atrakcyjna.
        • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 17:57
          Przykład z Dianą i Kamilą jest bardzo trafny.
          Właśnie czytam książkę na temat śmierci Diany i m.in. napisane jest tam, że Al Fayed nie mógł się nadziwić, co Karol widział w Kamilii? Według niego ona przypominała bardziej osła niż kobietę.
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 18:03
            > Właśnie czytam książkę na temat śmierci Diany i m.in. napisane jest tam, że Al
            > Fayed nie mógł się nadziwić, co Karol widział w Kamilii? Według niego ona przyp
            > ominała bardziej osła niż kobietę.

            Komentarz poniżej wszelkiego poziomu. Nie wiem co Diana widziała w takim prostaku.
            • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 18:16
              Diana była zakochana w Karolu. To był jej pierwszy facet i nawet po latach, gdy już sama miewała mniej lub bardziej głośne romanse, a jeszcze przed separacją z Karolem, ona miała nadzieję, że jednak do siebie wrócą.
              • misterni A Wy serio uważacie, że Diana była piękną kobietą? 23.07.13, 21:12
                On owszem promieniała takim blaskiem od wewnątrz, ale według mnie nie była piękna.
                • misterni Re: A Wy serio uważacie, że Diana była piękną kob 23.07.13, 21:13
                  Ona oczywiście.
                • k1k2 Re: A Wy serio uważacie, że Diana była piękną kob 23.07.13, 21:23
                  ani piekna, ani szczegolnie promiejaca blaskiem. ja tam w takie blaski ksiezniczek nie wierze. leci z ramion ksiecia do ramion potentata i taka nieszczesliwa tongue_out to sie trzeba bylo hajtac z milosci! do tego szafa pelna designerskich butow i kapeluszy, a przy tym wszystkim zlote serce i to troskliwe pochylnie sie nad potrzebujacymi. taaaa

                  co do wygladu to jakis stylista zgrabnie powiedzial ze patrzac na jej fryzure mysli sobie ze zaden czlowiek nie zblizyl sie bardziej do idei posiadania pior wink so true
                  • misterni Re: A Wy serio uważacie, że Diana była piękną kob 23.07.13, 21:33
                    Nie chodzi mi o żaden księżniczkowy blask, a ogólnie o taką promienność i emanujący z niej spokój. Ja ja tak zawsze odbierałam.
                • cherry.coke Re: A Wy serio uważacie, że Diana była piękną kob 23.07.13, 21:23
                  Piekna niekoniecznie, miala taka mdlawa urode, ale bardzo atrakcyjna - umiala sie ubrac, miala styl, widac, ze nawiazywala latwo kontakt z osobami dookola.
                  • triss_merigold6 Re: A Wy serio uważacie, że Diana była piękną kob 23.07.13, 21:52
                    Miała urodę hm... konia pełnej krwi angielskiej.
    • lady-z-gaga Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 15:44
      > Uważacie, że to one powinny się pilnować i nie powinny zbyt perliście śmiać si
      > ę z waszymi mężami , ani nie powinny namawiać cudzych mężów na siatkę jeśli zon
      > a nie może im towarzyszyć?

      Czy singielka to taki stwor, co lubi tylko męskie towarzystwo? z kobietami nie można smiac sie perliście i grac w siatkowkę?wink zazwyczaj tam, gdzie towarzystwo mieszane, to i rozrywki takie same. Chyba, że piszesz o pani, ktora wyjątkowo lubi tete a tete z cudzymi mężami smile
    • mozambique Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 17:24
      jak bylam singielką to preferowalam singlowe towarzystwo , a jesli mężate i zonate to na pewno bezdzietne

      od kiedy jestem matką niemowlaka to jakos nie widuję singielek w towarzystwie, singli tez
      rzeczywiscie - chyba na innych orbitach bywamy , inny sposób spedzania czasu, nawet tematy rozmów nieco inne ( np mnie nie interesuje czy otwarto we Wrocku nowy klub z fajnymi facetami to wyhaczenia a je zapewne tak )
    • 18lipcowa3 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 18:01
      Moje towarzystwo nie składa się jakoś z singli i par, są same pary, teraz na dodatek jeszcze dzieciate.
      Singielki w towarzystwie to miałam jak sama nią byłam.
    • klubgogo Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 18:12
      Czyżbyś pisała o mojej znajomej? Mam taką francę w towarzystwie, ma jakąś dziwną siłę przyciągania facetów, na wszystkich imprezach siedzi z nimi, nigdy nie plotkuje z kobietami - mężatkami, partnerkami, samotnymi. Żonaci i zobowiązani twierdzą, że to taki fajny kumpel, a nie dziewczyna, trzymają ja przy sobie w grupkach, a nie dopuszczają do rozmów między sobą swoich oblubienic. A ona, słodziutka, odjechana, wyluzowana, choć nie piękność, strategię swoją ma. Czasami żonatego po dłoni pogłaszcze, a to klepnie "po koleżeńsku" w ramię, udo.
      Stan na dzisiaj jest taki, że wszystkie dziewczyny w towarzystwie nie lubią, gdy się pojawia na imprezach. Mężowi mojemu ufam, jej nie, ale zdążyła już usidlić jednego żonatego, bogatego, żona nic nie wie, wszyscy wkoło wiedzą.
      Dwie takie dziewuchy znam i jak dla mnie to są zwykłe szmaty.
      • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 18:19
        klubgogo napisała:

        > Czyżbyś pisała o mojej znajomej? Mam taką francę w towarzystwie, ma jakąś dziwn
        > ą siłę przyciągania facetów, na wszystkich imprezach siedzi z nimi, nigdy nie p
        > lotkuje z kobietami
        - mężatkami, partnerkami, samotnymi. Żonaci i zobowiązani t
        > wierdzą, że to taki fajny kumpel, a nie dziewczyna, trzymają ja przy sobie w gr
        > upkach, a nie dopuszczają do rozmów między sobą swoich oblubienic
        Ciekawe dlaczego, prawda?

        A ona, słodz
        > iutka, odjechana, wyluzowana, choć nie piękność, strategię swoją ma. Czasami żo
        > natego po dłoni pogłaszcze, a to klepnie "po koleżeńsku" w ramię, udo
        .
        > Stan na dzisiaj jest taki, że wszystkie dziewczyny w towarzystwie nie lubią, gd
        > y się pojawia na imprezach. Mężowi mojemu ufam, jej nie, ale zdążyła już usidli
        > ć jednego żonatego, bogatego, żona nic nie wie, wszyscy wkoło wiedzą.
        > Dwie takie dziewuchy znam i jak dla mnie to są zwykłe szmaty
        .
        Zgadzam się w całej rozciągłości.
        • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 18:24
          Kobieta musi być moralna, facet nie.
          To kobieta odpowiada za zdradę mężczyzny.
          Strasznie to smutne.
          • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 18:28
            To są tylko i wyłącznie twoje wnioski i wynikające tylko i wyłącznie z twojej interpretacji.
            BTW, odrzuć nastawienie, czytaj ze zrozumieniem.
          • mozambique Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 18:32
            widze ze zdana babeczka tu nie chce stanąc twarza w twarz z realiiami
            a realia sa takei ze dla zonatego i dzieciatego faceta do niezobowiązującego romansu idealna jest tylko mezatka, najlpeij dzieciata - tak dyskretniej, bezpieczniej no i .. krócej

            zas jesli pan mysli o odejsciu od zony z powodu krzyzysu wieku sredniego - to nie ma sily - mlodsza, ladniejsza i plodniejsza od zony wchodzi w gre
            • klubgogo Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 18:42
              > ie ma sily - mlodsza, ladniejsza i plodniejsza od zony wchodzi w gre

              to mowa o singielce niekoniecznie pięknej, rówieśniczce, więc i nie młodszej od żony. Mówimy o takiej przyczepie, która ciągnie się w towarzystwie już dobranym , dopracowanym od lat, zawsze obecnej, nigdy nie związanej. A płodność? Skoro wszystkie pary mają prawie odchowane dzieci, więc i ta singielka płodna może już nie być, to takie towarzystwo 30-latków+
        • kropkacom Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 18:25
          > Ciekawe dlaczego, prawda?

          Chyba panów należałoby jednak spytać dlaczego.
          • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 18:30
            No panowie mówią wyraźnie, że to tylko kumpelka. A jej zachowanie to zupełnie niewinne jest, prawda? suspicious
            Czemu żadna z mężatek nie poklepuje po udach mężów swoich koleżanek, albo nie głaszcze po dłoni lub nie siada mu na kolanach?
            A może ty poklepujesz, ściskasz po przyjacielsku udo kolegi męża i to na oczach jego żony?
            • kropkacom Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 18:32
              Zachowanie zachowaniem, ale co zrobią z tym panowie to drugie. Nie, ja nikogo nie poklepuje.
              • klubgogo Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 18:34
                > Zachowanie zachowaniem, ale co zrobią z tym panowie to drugie.
                zwykle nie reagują, bo mają swoje żony, ale jak widać jeden się poddał.

                Nie, ja nikogo n
                > ie poklepuje.

                bo nie jesteś szmatą, jesteś normalna.

                • kropkacom Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 18:39
                  Ja się za obcą kobietę nie zamierzam wstydzić. Za nieodpowiednie zachowanie męża oberwie on, a nie obca pani.
              • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 18:53
                Ja również. Ale byłam świadkiem podobnych sytuacji i choć widziałam nietęgą minę pana i reakcje, żeby sobie nie pozwalała na za dużo, to jednak jakoś tego nie słyszała. Dopóki żonka paszczy nie rozdarła i nie zrobiła się afera.
                • k1k2 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 19:36
                  no dobra a facet paszczy nie ma?
                  patetyczne to jak sie dwie babki kloca o misia z nietega mina
                  • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 19:43
                    ... który nie zdążył zareagowąć

                    smile
                    • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 19:48
                      Może tobie pasuje się przyglądać, jak jakaś pijana singielka się migdali z twoim misiem, ale zapewniam cię, że są kobiety, którym to nie pasuje i reagują odpowiednio ostro do zastanej sytuacji.
                      • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 20:14
                        po 1 mój mąż wysyła jasne komunikaty "podprogowe"- wara ode mnie

                        po 2 jakby się natrętna mucha jednak znalazła to by sobie sam z nią poradził

                        jakby sobie nie "radził" wynikałoby że mu się jednak trochę podoba- wtedy sobie z nim porozmawiam na osobności

                        z kobitą szarpać się słownie czy fizycznie nie będę
                      • mozambique Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 20:58
                        no zesz kurcze - do moejgo męza mam setki pretensji o tysiące rzeczy ale..
                        jakby jaka singielka czy mężata pijana lub nie, pyskata czy nie , siadła mu na kolanach czy dowolnej innej częsci ciała to mozesz byc pewna ze palcem bym nie ruszyla, gęby nie otworzyła natomiast bardzo dokładnie obserwowałabym co zrobi mój mąż...

                        i jeszce jedno = pojęcie "migdali się" dotyczy aktywnej czynności dwóch osób
                        nie można migdalić sie samemu, w pojedynkę
                        tak wiec jezeli jakas dziunia migdali sie z twoim męzem to znaczy ze on migdali się z nią, czynnie i aktywne wkłada jej palce i jęzor w zakamarki ciała
                        a ty w tym przypadku wystepujesz w pozycji wlascielki duzego psa , krórego inna baba chce pogłaskac
                        tylko ze to ty warczysz zamiast psa

                        w sumie smutne
                        • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 21:02
                          Poczekam aż się kiedyś dowiesz, że jednak twój mąż się migdalił, a ty tego nie widziałaś, bo masz inną definicję tego słowa big_grin Z mojej strony EOT.
                          • mozambique Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 21:06
                            no cóz - skoro ty musisz z pazurami do obcej baby startowac zeby cnoty swego misia bronic to az strach pomyslec co on bidulek zrobi gdy zostanie samiutenki, bez ciebie w poblziu


                            migdalić się posp. «czulić się do siebie, pieścić się» wg PWN


                            Teorię ewolucji negują ci , którzy się na nią nie załapali !
                            • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 21:46
                              Jednak odpowiem, bo jako kolejna jakieś oszczerstwa na mój temat piszesz - nigdy nie musiałam stosować jakiejkolwiek przemocy wobec innej osoby z powodu zazdrości o mojego męża. To on był/jest o mnie zazdrosny i potrafi to okazać.
                              Zanim następnym razem zaczniesz się znowu wygłupiać, to uprzedź, wtedy nie będę prostować twoich wypocin na mój temat.
                              Kolejna, która lepiej wie ode mnie, co się dzieje w moim małżeństwie, normalnie żal.pl i to w dodatku miałki żal.
                              • k1k2 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 22:18
                                o twoim malzenstwie tak duzo wiadomo z twocih wlasnych forumowych i blogowych publikacji
                                • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 22:25
                                  miaau!
                        • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 21:25
                          mozambique napisała:

                          palcem bym nie
                          > ruszyla, gęby nie otworzyła natomiast bardzo dokładnie obserwowałabym co zrobi
                          > mój mąż...


                          jakby to powiedziała Dżoana Klucha... egzakli
                          • cherry.coke Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 21:33
                            aneta-skarpeta napisała:

                            > mozambique napisała:
                            >
                            > palcem bym nie
                            > > ruszyla, gęby nie otworzyła natomiast bardzo dokładnie obserwowałabym co
                            > zrobi
                            > > mój mąż...
                            >
                            >
                            > jakby to powiedziała Dżoana Klucha... egzakli

                            To i ja z tego obozu. On nie ulomek, jak chce to panne zrzuci jednym prztykiem. A jak nie zrzuca, to mamy zupelnie inny problem suspicious
                      • k1k2 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 21:26
                        mi by nie odpowiadal taki MISIU ktory sie migdali z pijana singielka
                  • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 19:45
                    Jasne, wszyscy są ociosani pod jedno kopyto. Twoje zapewne.
            • cherry.coke Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 18:32
              rosapulchra-0 napisała:

              > Czemu żadna z mężatek nie poklepuje po udach mężów swoich koleżanek, albo nie g
              > łaszcze po dłoni lub nie siada mu na kolanach?

              Naiwnas oj naiwnas smile
              • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 18:55
                OK, źle napisałam - czemu żadna ze znanych mi mężatek (...)
                • mozambique Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 19:00
                  a jednak bywaja na swiecie faceci - wysocy przystojni i wolni , któryzm zadne wolne czy zamezne obce baby na w okolicach czlonka nie siadają, rączek na szyjce nei zakladają i uda nei pieszczą, nie chcichoczą uroczo , niewazne - pijane czy trzezwe

                  mój mąz ma takiego kumpla - do kompletu facet jest prawie bogaty a ma cos takeigo w sobei, takei spojrzenie, taki lekko kpiący usmiech ze zadnej babie po prostu nie starcza odwagi na takei zachownaie, choc ochote pewnie miewają
                  • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 19:50
                    Też znam takich facetów, jednak to oni muszą mieć coś w charakterze, no i jest ich stosunkowo niewiele niestety.
      • k1k2 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 18:48
        > słodziutka, odjechana, wyluzowana [...] dla mnie to są zwykłe szmaty

        kobieta kobiecie wilkiem, jak zwykle. bo nie daj boze poslubiony penis sie zapodzieje gdzie nie trzeba, bo "jak suka nie da to pies nie wiezmie" i inne takie...

        gdyb chodzilo o faceta to bylby podziwiany "amant" smile
      • gulcia77 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 20:23
        Hmmm, A ja Ci opowiem taką zabawną historyjkę z mojego własnego, osobistego życia smile Wylądowałam na urodzinach mojej kuzynki bez niemęża, bo się złożyło tak, że musiał wyjechać na dłuższy czas. No, a że bardzo rzadko tam bywam, to większość gości znałam słabo, przelotnie lub wcale. Bardzo szybko okazało się, że świetnie dogaduję się z trzema facetami. Siedzieliśmy obok, bo byliśmy palący, a ich żony nie. Zaśmiewaliśmy się do łez, choć łapki trzymaliśmy przy sobie. W późniejszej fazie imprezy dosłyszałam, jak bardzo owe panie mnie nienawidzą. I że gdybym była porządną kobietą, to siedziałabym z nimi. Problem polegał na tym, ze mnie nie interesowało wesele Kryśki, zdrada Teresy czy inne plotkarskie g...o. Za to z panami świetnie bawiliśmy się porównując zalety silnika Wankla i wyższość kabiny Renault Magnum nad Volvo.
        • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 20:28
          no tak, one to rozmawiały "o niczym"
          a wy o...samochodach... toż to niemal fizyka kwantowawink takie to interesujące, nie to co wesele czy plotki

          jeszcze panowie bardzo lubią o grach, pracy, wędkowaniu porozmawiać- też bardzo ciekawewink
          • kosc_ksiezyca I polityce! 23.07.13, 20:32
            Bo przecie baby się na polityce nie znajo.
        • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 20:34
          A ty, taka biedna i skrzywdzona przez te okropne baby, wolałaś się nie ruszać z męskiego grona w obawie, że stracisz kudły albo korale?
          • gulcia77 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 20:39
            Nie kochana big_grin Pier...łam to big_grin
            Nie twierdzę, że autka są ciekawsze czy mądrzejsze niż babskie tematy. Babskie mnie generalnie... nudzą. Wolę to, czym zajmuję się na co dzień big_grin
            • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 20:44
              matko całe dnie o autach i na imprezie też o autach?
            • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 20:56
              gulcia77 napisała:

              > Nie kochana big_grin Pier...łam to big_grin
              > Nie twierdzę, że autka są ciekawsze czy mądrzejsze niż babskie tematy. Babskie
              > mnie generalnie... nudzą. Wolę to, czym zajmuję się na co dzień big_grin

              No i OK, ale nie zdziw się, gdy się zdarzy jakiś żonaty, który bez pardonu zaproponuje ci nic nieznaczący seks. Bo babskie tematy cię nudzą wink
              • gulcia77 Re: Singielka w okolicy 26.07.13, 17:02
                Tak, jakby mi żaden żonaty niezobowiązującego seksu nie zaproponował big_grin Tylko wiesz, ja wcale tej oferty przyjąć nie muszę big_grin
                Tylko ciekawe dlaczego nie bierzesz pod uwagę, że najczęściej zdrady zdarzają się tam, gdzie obie strony są sparowane big_grin
        • misterni Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 11:52
          gulcia77 napisała:

          Problem polegał na tym, ze mnie nie interesowało wesele Kryśki, zdrada Teresy czy inne plotkarskie g...o. Za to z panami świetnie bawiliśmy się porównując zalety silnika Wankla i wyższość kabiny Renault Magnum nad Volvo.

          I te techniczne porównania bawiły was aż do łez? wink
          Uwielbiam takie dziunie, co to twierdż, że baby to oczywiście głupio plotkują, a faceci rozprawiają interesująco i z pasją big_grin
          • misterni Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 11:53
            misterni napisała:

            co to twierdż

            twierdzą oczywiście
    • fituq W drugą stronę : co ma zrobić singielka 23.07.13, 18:56
      z którą lubią gadać faceci koleżanek.
      Onegdaj pojechałam na wakacje z 3 parami z dziećmi. Ja jedna sama. I facet koleżanki smali do mnie cholewki. Wszyscy widzą. Facet wg mnie beznadziejny, proste komunikaty nie docierają, dziewczyna siedzi koło niego a ten o mnie jakieś zachwyty swoje, a Fituq to a Fituq tamto jaka wspaniała. To rzuci poduszką, to poleci przynieść mi mapę ledwo wspomnę że by się przydała choć dziewczyna go o cokolwiek doprosić się nie może. Ręce opadają, mnie głupio, dziewczynie przykro, a bardziej mi zależy na znajomości z dziewczyną niż z nim. Ale ona chce z nim być to co mam zrobić? Zrezygnować z całego towarzystwa gdzie chłopina się będzie pojawiał? Gro czasu kombinowałam, by go jakoś omijać, zachowując jednak kulturę i nie bluzgając na niego ale on nie rozumie że jestem ledwo uprzejma. Chyba mu się podobam więc startuje z konskimi zalotami. Więc to kolezanki problem czy z takim kimś chce być.
      Albo mąż mojej kuzynki, rozrywkowy dynamiczny facet. Dla niego normalne, że gadając ze mną żartując to klepnie po ramieniu, to pogilgota przechodząc jeśli akurat się przegadujemy żartami. Robi tak do wszystkich dziewczyn które z nim żartują. On akurat wiem, ze się do mnie nie dostawia tylko taki żartowniś wesołek jest.
      Kolejny to mąż znajomej, kilka razy u nich byłam na imprezie i widzę, że zaczyna robić cielęce oczy.
      Wiem, że jestem fajna. JA TEŻ SIĘ LUBIĘ. Ale aż się zastanawiam, czy żony aż tak źle traktują tych swoich mężów, że moja zwykła podstawowa kultura w stosunku do faceta powoduje, że zaczyna się do mnie zbliżać zbyt blisko?
      • triss_merigold6 Re: W drugą stronę : co ma zrobić singielka 23.07.13, 19:49
        To z życzliwości. Sądzą, że nie masz z kim więc brakuje Ci seksu i chcą Ci pomóc. Tak w czynie społecznym, dobry uczynek zrobić.
        • wies-baden Re: W drugą stronę : co ma zrobić singielka 23.07.13, 19:52
          Triss, ubiegłaś mnie, ale nie miałam odwagi napisać tego dziewczynie...
          • triss_merigold6 Re: W drugą stronę : co ma zrobić singielka 23.07.13, 19:56
            Z takimi akcjami się spotkałam jak otoczeniu się wydawało, że jestem singielką - z mężem już nie mieszkałam, a z obecnym się nie ujawnialiśmy towarzysko.
            • triss_merigold6 Re: W drugą stronę : co ma zrobić singielka 23.07.13, 19:59
              Aha, kumpela tez tak miała. Jak rozstała się z wieloletnim narzeczonym, to nagle w pracy panowie zaczęli jej niedwuznacznie sugerować, że jakby była w potrzebie, to oni chętnie pomogą. Wcześniej wydawało jej się, że ma z nimi neutralne, kumpelskie relacje.
              • fituq Re: W drugą stronę : co ma zrobić singielka 23.07.13, 20:30
                Triss, z nieba mi spadłaś big_grin Wymyślę jakąś bajeczkę o narzeczonym w delegacji by mieć spokój od niektórych facetów. Niektórzy nie pojmują, że kobieta może być całkiem zadowolona z życia bez portek przy sobie.
                Pamiętam kurs prawa jazdy robiony lata temu, facet od nauki jazdy najpierw mnie wypytał czy mam faceta a jako, że wtedy nie miałam to zaczął mi jakies oględne propozycje składać.
                Więc wychodzi, że masz w pełni rację, większość facetów sama rzuca się na singielki, niby z charytatywną pomocą (raczej z egoistyczną chęcią by coś samemu skorzystać przy okazji) i wielkiej zachęty im nie trzeba. A posiadanie faceta(męża) odstrasza innych samców chyba, że kobieta daje wyraźne znaki że jest chętna.
                • aneta-skarpeta Re: W drugą stronę : co ma zrobić singielka 23.07.13, 20:32
                  ja też miała propozycję, że jakbym chciała to jeden z drugim chętnie mi "pomogą", tak zupełnie po koleżensku, niech tylko dam znać

                  wink
                  • fituq Re: W drugą stronę : co ma zrobić singielka 23.07.13, 21:16
                    Na propozycję wprost tak podaną, można odpowiedzieć wprost "nie". smile Lub jakimś "Artuś , Artuś weźże się opamiętaj i głupot nie gadaj" wink
                    Gorzej, gdy zaczyna się lepić taki do kobiety, niby żartem, jakieś podchody, niby on tak tylko, zaczyna jej nagle nadskakiwać choć ona wcale tego nie oczekuje ani nie potrzebuje. Nie lubię być w takiej sytuacji stawiana bo to żenujące dla wszystkich. Fakt że jestem fajna i miła nie znaczy, że każdy może dotknąć. Można się oganiać ale niektórzy nie rozumieją, funkcjonują w innym obszarze kulturowym lub społecznym. Z tym, że z obserwacji widzę, że z takimi mało wybrednymi zalotami startują faceci którzy mają ze sobą jakieś problemy emocjonalne. Bo są i tacy którzy sympatię potrafią wyrazić na poziomie a nie przekraczając granic.
                • rosapulchra-0 Re: W drugą stronę : co ma zrobić singielka 23.07.13, 20:35
                  No nie wierzę! Nie wierzę, że dorosła kobieta, świadoma swoich atutów jest tak naiwna!
                  • fituq Re: W drugą stronę : co ma zrobić singielka 23.07.13, 20:44
                    a konkretnie o kim mówisz? o sobie jako naczelnej rogaczce na forum? z jakimiś przejściami rodem z brukowców, które determinują całe twoje życie?
                    idz pilnuj męża i nie marudź, bo pewnie znowu jakiejś singielce się narzucawink
                    • rosapulchra-0 Re: W drugą stronę : co ma zrobić singielka 23.07.13, 21:00
                      O tobie piszę, o tobie. Teraz zgrywasz naiwną, biedną i pokrzywdzoną napastowaną przez samych żonatych facetów i znowu epatujesz mnie swoim chamstwem, a pewnie swojej przyjaciółce z jej mężem rogi przyprawiasz. Biedna, naiwna fituk. No bo przeca aden normalny singiel przechodzonego towaru nie chce, prawda? Normalnie się zaraz rozpłaczę..
                      big_grinbig_grinbig_grin
                      • fituq Re: W drugą stronę : co ma zrobić singielka 23.07.13, 21:03
                        Idź się kobieto lecz ze swoich obsesji bo to już na jakieś poważniejsze zaburzenia psychiczne u ciebie wygląda, że jedna tabletka nie pomoże.
                        • rosapulchra-0 Re: W drugą stronę : co ma zrobić singielka 23.07.13, 21:52
                          No tak, innej odpowiedzi po tobie się nie spodziewałam. Chamstwo chamstwem chamstwo pogania w twoim wydaniu, ale co innego możesz napisać? Sami żonaci, jakimś dziwnym trafem, na ciebie lecą, a żaden singiel się nie chce ulitować i z tobą umówić chociaż na niezobowiązującą kawę w publicznym miejscu. Żal..
        • rosapulchra-0 Re: W drugą stronę : co ma zrobić singielka 23.07.13, 19:53
          triss_merigold6 napisała:

          > To z życzliwości. Sądzą, że nie masz z kim więc brakuje Ci seksu i chcą Ci pomó
          > c. Tak w czynie społecznym, dobry uczynek zrobić.
          A złe i pokraczne żony na krótkiej smyczy misiów trzymają, więc tyle ich, co te cielęce oczy zrobią..
      • wies-baden Re: W drugą stronę : co ma zrobić singielka 23.07.13, 19:51
        >pogilgota przechodząc jeśli akurat się przegadujemy żartami<
        Zaintrygowałaś mnie, mogłabyś opisać taką sytuację, jak się * przegadujecie, a on cię pogilgocze<.
        • triss_merigold6 Re: W drugą stronę : co ma zrobić singielka 23.07.13, 19:55
          A są takie typy, którym wydaje się, że są fajni i napierają na taki rodzaj kontaktu fizycznego - dotknie, złapie wpół, spróbuje poklepać, posmyrać włosy itd. To bardzo krępujące, bo zawsze gość się wycofuje ale przecież żartuję, na żartach się nie znasz.
        • rosapulchra-0 Re: W drugą stronę : co ma zrobić singielka 23.07.13, 19:55
          wies-baden napisała:

          > >pogilgota przechodząc jeśli akurat się przegadujemy żartami<
          > Zaintrygowałaś mnie, mogłabyś opisać taką sytuację, jak się * przegadujecie, a
          > on cię pogilgocze<.

          Sorry, ale nie mogę się opanować http://emots.yetihehe.com/1/haha.gifhttp://emots.yetihehe.com/1/haha.gifhttp://emots.yetihehe.com/1/haha.gif
          • mozambique Re: W drugą stronę : co ma zrobić singielka 23.07.13, 20:10
            gilgotanie się nawzajem to jzu chyba w gimnazjum jest piaskownica, obciach i wiocha na całej linii

            a tu okazuje sie ze stare baby dają sie na to nabrac i zaliczają natychmiastowy sik w majtki

            świat nei przestaje mnie zadziwiac
            • aneta-skarpeta Re: W drugą stronę : co ma zrobić singielka 23.07.13, 20:16
              ciekawe czy strzelanie ze staników też ma miejscewink
            • fomica Re: W drugą stronę : co ma zrobić singielka 23.07.13, 20:18
              No przestań, 40+ to jeszcze nie stare!
              • aneta-skarpeta Re: W drugą stronę : co ma zrobić singielka 23.07.13, 20:36
                fomica napisał:

                > No przestań, 40+ to jeszcze nie stare!

                taka gorąca czterdziecha? wrrrrrrbig_grin
                • fituq Re: W drugą stronę : co ma zrobić singielka 23.07.13, 20:48
                  o, widzę że dziewczynki, jak to dziewczynki - mają jak zwykle "huzia na babę!"
                  napisałam, że rubaszny mąż kuzynki tak się zachowuje w stosunku do znajomych kobiet.
                  jak zwykle okazuje się, że winna jest kobieta, i to ta niemężata, do tego na pewno ją to zachowanie podnieca.

                  oj baby, jaki wy smutny widok przedstawiacie.
                  czego wy swoje córki nauczycie.
                  • wies-baden Re: W drugą stronę : co ma zrobić singielka 23.07.13, 21:24
                    Napisałaś, że ten rubaszny, żonaty koleś zachowuje się tak w stosunku do ciebie.
                    Być może moje niezrozumienie sytuacji wynika z faktu, że jeszcze nikt nie ośmielił się mnie "pogilgotać, tym bardziej, że nie przegaduję się żartami" cokolwiek to znaczy.
                    • misterni Nie, ona napisała: 23.07.13, 21:56
                      Albo mąż mojej kuzynki, rozrywkowy dynamiczny facet. Dla niego normalne, że gadając ze mną żartując to klepnie po ramieniu, to pogilgota przechodząc jeśli akurat się przegadujemy żartami. Robi tak do wszystkich dziewczyn które z nim żartują. On akurat wiem, ze się do mnie nie dostawia tylko taki żartowniś wesołek jest

                      Z czego jasno dla mnie wynika, że jest taki wobec większości kobiet.
                    • rosapulchra-0 Re: W drugą stronę : co ma zrobić singielka 23.07.13, 21:57
                      Bo ty wiesz, że są granice, których się nie przekracza, zaś fituk uważa się za pokrzywdzoną, bo wg niej ma powodzenie tylko wśród obcych żonatych facetów, taka jej karma..
                • rosapulchra-0 Re: W drugą stronę : co ma zrobić singielka 23.07.13, 21:03
                  aneta-skarpeta napisała:

                  > fomica napisał:
                  >
                  > > No przestań, 40+ to jeszcze nie stare!
                  >
                  > taka gorąca czterdziecha? wrrrrrrbig_grin
                  >

                  Nie gorąca! Nie! RY-CZĄ-CA!
    • vi_san Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 21:45
      A wszystko zależy. Bo singielka nie jest synonimem flirciary, ani wampa polującego na pierwsze spodnie w zasięgu pazurów, ale... Niestety, doświadczenie uczy, że nader często okazuje się, że taka "singielka" wcale singielką być nie chce tylko nie trafiła do tej pory na właściwego fceta. A teraz go właśnie spotkała - w czyimś mężu. Więc nie, nie oczekuję pytania mnie o zgodę i nie mam fochów, jak mąż chce iść z taką pograć w siatkówkę - z dziećmi bądź grupą. Natomiast gdybym zauważyła, że owa "singielka" jakoś dziwnym trafem uśmiecha się, rozmawia, żartuje i w ogóle interesuje się WYŁĄCZNIE facetami w towarzystwie [zwłaszcza zaś, gdyby "celowała" w jednego, konkretnego, i wcale nie koniecznie mojego] ignorując kobiety - oj, uważałabym. I poinformowała o spostrzeżeniu inne żony z tego towarzystwa. Nie, żeby ową pannę "wylać" z grupy, ale aby uprzedzić jej ewentualne próby. Podobnie moją "uwagę" wzbudziłoby, gdyby mój mąż nagle zaczął przejawiac zamiłowanie do siatkówki, kajaków czy czego tam, na co by go owa singielka naciągała, i kombinować tak, żeby mi "akurat coś wypadło" - czyli zacząłby szukać kontaktu z nią, poza towarzystwem, sam na sam. Może dlatego, że znałam taką "singielkę", która się niemal zawodowo zajmowała rozbijaniem małżeństw i stałych związków?
      • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 22:19
        No co ty! shock
        Przeca tu albo w wątku obok jedna forumka pisała, że singielki to te niewinne i naiwne lilije, które są oszukiwane przez żonatych gachów. Pan posiadający narzeczoną przez kilka miesięcy się spotykał z taką biedną naiwną singielką i nikt z jego towarzystwa nawet pary nie puścił do niej, albo inna mieszkała z żonatym i dzieciatym panem, tyle tylko, że żona z dziećmi w innym mieście. Nawet święta razem spędzili!
        • vi_san Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 11:38
          A nie neguję, bo zdarza się i tak. Też znam przypadek: moja koleżanka miała męża "na spółkę" z inną panią, która miała go na tzw "kwit z pralni" i mieszkała na drugim końcu Polski. Panie oczywiście o sobie na wzajem nie wiedziały, misio pracował w transporcie, więc częste wyjazdy nie bruździły... Koleżanka miała dziecko [około siedem lat], owa druga pani - także, tylko mniej - więcej pięcioletnie. Sprawa się wydała przez przypadek, bo panie się poznały gdzieś na wakacjach, które ów pan spędzał służbowo za granicą, ich dzieci się zaprzyjaźniły... Więc wiem, że się tak zdarza. Dramat obu tych kobiet, ich dzieci nie do opisania.
          Jednak faktem jest, że po pierwsze: oszałamiająca większość [w tym i opisywana w pierwszym wątku] singielek WIE, że misio jest żonaty, mało tego, często zna również żonę misia; po drugie: nawet ta wiedza im zwykle w najmniejszym stopniu nie wadzi. I to jest powód, dla którego nie "wycinając" singielki z towarzystwa jednak bym się jej przyglądała z uwagą - bo ona może nie mieć oporów, a ja spółek nie lubię. Z tym, że mój mąż akurat niezbyt wyrywny do innych pań, raczej z zasady trzyma je na dystans - owszem, może pograć w siatkówkę, pomóc zreperować kran czy temu podobnie, ale nic więcej.
          • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 12:22
            CytatZ tym, że mój mąż akurat niezbyt wyrywny do innych pań, raczej z zasady trzyma je na dystans - owszem, może pograć w siatkówkę, pomóc zreperować kran czy temu podobnie, ale nic więcej.
            Noo.. mój też taki był w moich oczach, a ja byłam pewniejsza jego niż siebie i choć potrafiłam odsunąć kilka pokus, to słabym gnojkiem okazał się on. Oczywiście, nie życzę ci tego, co mnie spotkało, jednak całkowicie się zgadzam z tym, że lepiej jednak dmuchać na zimne niż "z klasą" misia puścić luzem, bo przeca ślubował, to wierności dochować musi.
            • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 12:25
              ok rosa- konkretnie

              napisałaś
              lepiej jednak dmuchać na zimne niż "z klasą" misia puścić luzem

              jak konkretnie ma wygladać to dmuchanie na zimne, zeby zapobiec ew. zdradzie?
              • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 12:36
                Rozmawiać, nie uciekać od trudnych tematów, bo jakoś to będzie, nie stwarzać okazji, nie trzymać na krótszej czy dłuższej smyczy, bo to akurat nic nie da, ale też nie okazywać nadmiernego zaufania, bo się potem wychodzi na ślepą i naiwną, obserwować chętną panią i w razie wu reagować odpowiednio do sytuacji - tak wg. mnie wygląda dmuchanie na zimne.
                Co z tego, że mój mąż nie sprawiał wrażenia, że nie interesują go inne kobiety, oprócz mnie, owszem, pomógł, ustąpił miejsca, nawet pogadał, zachował pełną kurtuazję, ale trzymał dystans? Mimo tych zachowań, mimo okazywania mi uczuć, mimo tęsknienia za mną, mnie zdradził. Po tym doświadczeniu inaczej patrzę i na siebie i na mojego misia. Oczywiście ja nadal nie mam pewności, czy nie zdarzy mu się drugi raz, bo przeca jak naprawdę będzie chciał, to polezie, ale im mniej będzie wokół pokus, tym większe prawdopodobieństwo, że z nich nie skorzysta.
                • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 12:40
                  ok- dla mnie zachowywanie "klasy" to własnie rozmowy z misiem, ale nie na forum znajomych, bez scen,

                  ale rozmowy z misiem, oczywiscie obserwuje otoczenie, ale jak jakas dama zacznie się krecic koło misia to ja sie bedę coraz czujniej przygladać misiowi- jak bedzie zachowywał sie niewłasciwie- a ja to zobaczę- to z NIM porozmawiam

                  nic wiecej nie moge zrobic, natomaist dla mnie to nie jest dmuchanie na zimne
                • raohszana Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 12:41
                  Kay, ale z tym stwarzaniem okazji i brakiem pokus to przecież nie do końca zależy od drugiej osoby. W sumie to bardzo mało zależy od hipotetycznej żony - bo musiałaby jednakowoż kontrolować męża, bo nawet jak pójdzie z kolegami na piwo to może nagle i "niespodziewanie" napaść ich tam hipotetyczna znajoma singielka. Kreaturywność chętnych osób jest całkiem spora.
                  • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 12:44
                    dokładnie
                    mój mąż czasem wyskakuje po pracy na piwo z kolegami z pracy lub poprzedniej pracy
                    wraca wtedy ok 21-22

                    mówi mi, że spotyka się z tym i tym, ale jakby chciał to przecież równiedobrze mógłby w tym czasie gdzie indziejwink

                    tak samo moge powiedziec- ide na kawke do koleżanki, na babskie ploty i pójśc bóg wie gdzie- bo on nie sprawdza gdzie ja de facto jestem
            • vi_san Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 12:53
              Cóż, mój jest sprawdzony, nie przeze mnie, ale między innymi właśnie przez [wspomnianą przeze mnie] "rozbijaczkę" - singielkę, która "tylko" perliście się śmiała, opierała rączkę [och, machinalnie, rzecz jasna] itd. Był miły, uprzejmy, ale jej rąsię ze swojego kolana uparcie i cierpliwie zdejmował, na propozycje reagował spokojnie ale bez entuzjazmu, poproszony o pomoc - pomógł, ale z zaproszenia na drinka "w podziękowaniu" nie skorzystał.
              Cóż, prawda jest taka, że po prostu wolę nie stwarzać okazji takiej "niewinnej" singielce do polowania na moim terytorium. I, oczywiście, wiem, że jeśliby mój mąż chciał - to nic nie zrobię, bo złajdaczy się gdzie i z kim będzie chciał. Wolę jednak nie być taką "żoną z klasą", która post factum dowiaduje się, że przez jej sypialnię przewinął się długi sznur jej "przyjaciółek", kuzynek czy znajomych...
              • raohszana Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 12:57
                Dobra, to w drugą mańkę - jak się "tworzy okazje" będąc ową hipotetyczną żoną?
              • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 12:59
                CytatWolę jednak nie być taką "żoną z klasą", która post factum dowiaduje się, że przez jej sypialnię przewinął się długi sznur jej "przyjaciółek", kuzynek czy znajomych...

                Otóż to! Otóż to!
                • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 13:10
                  naprawde myslisz, że jak misio ma ochote przeleciez połowę okolicy to bedziesz miała na to jakiś wpływ dmuchając na zimne?

                  nie, po prostu bedzie sie bardziej krył

                  i szukając usprawiedliwienia obwini Ciebie- bo za bardzo pilnujesz, bo sie wtracasz, bo gderasz


                  jak zachowasz sie inaczej- to jestes zimna, nie obchodze Cię, jestes dla mnie za dobra etc

                  powód sie zawsze znajdziesmile
                  • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 13:21
                    Aneto, jeśli będę myślała jak ty tu podpowiadasz, to powiedz mi, jaki w ogóle ma sens angażowanie się w związek z misiem? Zakładanie z nim rodziny? Pokochanie go? No jaki? No przeca miś i tak i tak sobie znajdzie powód do zdrady, a jeszcze mnie za to obwini, no bo ktoś musi być winien, prawda?
                    Dlaczego, mimo że pierwszy mąż cię skrzywdził, wyszłaś drugi raz za mąż? Dlaczego ja wybaczyłam zdradę mojemu? No przeca to chłopy są i psy na baby, czy to się nam podoba, czy nie. Z twoich słów wynika jedynie to, że baby są głupie i naiwne i związują się ze zdrajcami, bo każdy facet to zdrajca.
                    A przecież sama wiesz, że to jawne bzdury są i mam nadzieję, że tylko na potrzebę tego wątku.
                    • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 13:26
                      > Aneto, jeśli będę myślała jak ty tu podpowiadasz, to powiedz mi, jaki w ogóle m
                      > a sens angażowanie się w związek z misiem? Zakładanie z nim rodziny? Pokochanie
                      > go? No jaki? No przeca miś i tak i tak sobie znajdzie powód do zdrady, a jeszc
                      > ze mnie za to obwini, no bo ktoś musi być winien, prawda?

                      Rosa, nie zrozumiałysmy się
                      sa różne misie, z różnymi charakterami- niektórzy nigdy nie zdradzą, inni raz i do końca swiata bedą zalowac i takim można próbować wybaczyc, inny bedzie się łajdaczył, aż wstyd

                      mówiłam o tym trzecim gatunku- takiemu tylko kopa w dupę i sie nie przejmować

                      jednocześnie niestety tak naprawdę nie mamy nigdy pewności jak się zakończy nasz zwiazek- szczęsliwie, czy nie

                      ale jednak w nie wchodzimy, pracując nad nim starajac się i biorąc też z niego.

                      Równie dobrze moglibysmy się nie łączyc w pary bo jest ogromna szansa na to ze zostaniemy wdowami ( przedwcześnie), ale jednak podejmujemy ryzyko

                      Obecnie jestesmy z mężem bardzo zgrani etc- ale nie umiem powiedziec, co bedzie za 20 lat- mam nadzieje ze równie dobrze. Wymaga to współpracy i starań, ale to nie to samo co pilnowanie i chuchanie na zimne

                      > Dlaczego, mimo że pierwszy mąż cię skrzywdził, wyszłaś drugi raz za mąż?

                      bo to jest zupełnie inny facet niz mój poprzedni- jak lato i zima
                      i sie zakochałam, natomaist jakbym sie tylko zakochała a pan byłby niepoważny to bym zatrzymała zwiazek na radosnym bzykaniu
                      • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 13:48
                        aneta-skarpeta napisała:

                        >
                        > mówiłam o tym trzecim gatunku- takiemu tylko kopa w dupę i sie nie przejmować
                        >
                        Trzeciego gatunku, czyli notorycznych zdrajców w ogóle nie biorę pod uwagę w moim życiu. Natknęłam się na takich w moim życiu i z daleka ich wyczuwam oraz omijam szerokim łukiem.

                        > jednocześnie niestety tak naprawdę nie mamy nigdy pewności jak się zakończy nas
                        > z zwiazek- szczęsliwie, czy nie

                        >
                        > ale jednak w nie wchodzimy, pracując nad nim starajac się i biorąc też z niego.
                        >
                        > Równie dobrze moglibysmy się nie łączyc w pary bo jest ogromna szansa na to ze
                        > zostaniemy wdowami ( przedwcześnie), ale jednak podejmujemy ryzyko

                        Oczywiście, ale zawsze mamy nadzieję, że będzie lepiej niż jest, a przynajmniej tak samo dobrze, jak teraz. Jesteśmy z mężem razem 20 lat i mimo kryzysu, uważam nasze małżeństwo za szczęśliwe. Mój mąż też.
                        >
                        > Obecnie jestesmy z mężem bardzo zgrani etc- ale nie umiem powiedziec, co bedzie
                        > za 20 lat- mam nadzieje ze równie dobrze. Wymaga to współpracy i starań, ale t
                        > o nie to samo co pilnowanie i chuchanie na zimne
                        Ta współpraca musi być obustronna oraz obie, podkreślam, obie strony muszą posiadać umiejętność tworzenia kompromisów i korzystać z nich. Osobiście uważam, że dmuchanie na zimne, które w tym wątku jest przedstawione również należy niejako do współpracy małżeńskiej, nie jest to smycz, ale staranie się niestwarzania ryzykownych sytuacji, które dają zdecydowanie większe prawdopodobieństwo wykonania przez małżonka, powiedzmy, czegoś głupiego, czyli np. nie pójdę z mężem do klubu go-go i nie wykupię mu striptizu, bo będzie to rodzaj przyzwolenia dla niego na tego rodzaju zachowania, czy nie zaproszę do swojego domu pani, która za każdym razem się do niego lepi, albo nie pozwolę koledze, żeby umawiał mojego męża na randkę w ciemno (autentyczna sytuacja i tylko ostra interwencja żony ukręciła łeb całej sprawie, bo choć miś się wykręcał od tego spotkania -podwiezienia na lotnisko - to kolega kusił, że fajna dpa, że chętna jakby co, taki dobry "przyjaciel" suspicious), prawda? Ja tak rozumiem dmuchanie na zimne. I jeszcze jedno - to dmuchanie na zimne dotyczy obojga małżonków, kobiety również potrafią być słabe i ulec zakusom różnych panów, ewentualnie pań, ale to chyba całkiem inny temat.
                        >
                        > > Dlaczego, mimo że pierwszy mąż cię skrzywdził, wyszłaś drugi raz za mąż?
                        >
                        > bo to jest zupełnie inny facet niz mój poprzedni- jak lato i zima
                        > i sie zakochałam, natomaist jakbym sie tylko zakochała a pan byłby niepoważny t
                        > o bym zatrzymała zwiazek na radosnym bzykaniu

                        No widzisz, a ja z powodu miłości do mojego męża, wybaczyłam mu zdradę i nie wywaliłam z domu. Bo miłość jest kluczowym powodem, o tych mniejszych i dalszych to nawet nie ma co wspominać.
                        • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 14:00
                          Ta współpraca musi być obustronna oraz obie, podkreślam, obie strony muszą posiadać umiejętność tworzenia kompromisów i korzystać z nich. Osobiście uważam, że dmuchanie na zimne,

                          ok, może ten brak porozumienia miedzy nami wynika z tego, ze wg mnie starać sie o siebie po prostu trzeba/warto/nalezy- nawet jak jestesmy na bezludnej wyspie- bo to procentuje i jest...miłesmile

                          natomaist dmuchac na zimne to pilnowanie/dbanie dlatego, zeby sobie innej nie znalazł

                          nie pozwolę koledze, żeby umawiał mojego
                          > męża na randkę w ciemno autentyczna sytuacja i tylko ostra interwencja żony uk
                          > ręciła łeb całej sprawie


                          kuriozumsmile

                          ale znowu- musisz mezowi zabraniać? to on nie wie, że jak się ma żonę to się nie umawia na randki w ciemno?

                          pewnie wiesmile

                          jakby mój chłop wywinął taki numer, że tylko moja ostra interwencja mogła go powstrzymac, to chyba bym sie zapłakała nad swoim losem i tym jak bezdennie głupiego i bezczelnego mam meża

                          i znowu- ok mam takiego gamonia w domu, co mu kumpel panienki nagabuje
                          teraz przypilnuję, drugi raz przypilnuje, ale muszę życ ze swiadomością, że mój mąż jest debilem do sześcianu i za grosz szacunku dla mnie

                          i pytanie czy warto walczyc o taki zwiazek? to że pani ukreciła łeb sprawie nie spowodował szczęsliwości małzonków- panowie po prostu muszą popracować nad utajnieniem akcji

                          przeciez takie akcje to jest jawny policzek dla żony

                          to nie jest "zakochałem się, zapomniałem, żałuję, chwila słabości"
                          • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 14:33
                            Uwierz mi, że życie potrafi być jeszcze bardziej kuriozalne smile
                            W tej przytoczonej sytuacji rzeczywiście żona pana pogoniła jego kolegę, również żonatego, z tą różnicą, że on ze swoją żoną swingiem się zajmowali i w ogóle tego nie ukrywali przed znajomymi, a nawet ich namawiali do czynnego udziału w ich imprezach. I choć mąż tej pani się zżymał i odmawiał, to kolega (biseksualny, więc może dlatego tak mocno namawiał? wink) naprawdę nie ustępował. Skończyło się wielką awanturą w wykonaniu żony i spuszczeniem kolegi po schodach - pod nieobecność męża, a znajomość przeszła w jawną wrogość, ze strony panów również. Można by rzec wink - tak się bawią polscy imigranci w UK wink
                            • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 15:01
                              jasne, ze sytuacje są różne, natomaist odniosłam sie do tego

                              autentyczna sytuacja i tylko ostra interwencja żony ukręciła łeb całej sprawie, bo choć miś się wykręcał od tego spotkania

                              bo to sugerowało, ze pan sie niby opierał, ale TYLKO dzięki żonie nic złego się nie stało

                              a pan odmawiał, tylko znowu- zona przed orkiestrę- bo inaczej to misio by sobie nie poradził
                              • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 15:27
                                Cytat a pan odmawiał, tylko znowu- zona przed orkiestrę- bo inaczej to misio by sobie nie poradził
                                No akurat w tym przypadku to uważam, że pani postąpiła bardzo dobrze, są faceci, którzy wolą unikać takich sytuacji lub scedować odpowiedzialność na np. żonę za załatwienie sprawy i ja tych facetów rozumiem. Mój mąż np. boi się autentycznie gejów, czy biseksów, poza jednym wyjątkiem, unika kontaktu z nimi, więc podejrzewam, że gdyby on się znalazł w podobnej sytuacji, to oczekiwałby ode mnie reakcji, a sam by stał za moimi plecami. Naprawdę ludzie są bardzo różni i bardzo różnie reagują. W końcu znasz się na tyle, na ile cię sprawdzono, prawda?
                                • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 15:30
                                  no tak, ale to nie jest spotkanie pierwszego stopnia z lwem, tylko KUMPEL _SWINGERS

                                  jak sie tak bardzo bał swingersów to mógł przestac odbierac telefony od kumplawink

                                  a autentyczne banie sie gejów czy biseksów- nie wiem jak się do tego odnieść- toż to dorosły mężczyzna i chyba wie, ze oni go nie zjedzą?
                                  • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 15:35
                                    Ale tak ma i co ja na to poradzę? Mam go wepchnąć siłą do klubu gejowskiego z nadzieją, że zmieni zdanie? big_grin
                                    • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 15:41
                                      on nie musi wchodzic do gejowskiego klubu- bo i po co

                                      natomiast gdy jakis gej zaprosi go do klubu, a on wezwie Cie na ratunek, żebys załatwiła srpawę, bo on nie chce, ale autentycznie boi sie gejów (big_grin) to mozesz powiedzieć

                                      - weź sie ogarnij i sam mu to powiedz!
                                      • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 17:21
                                        Zdaję sobie sprawę, że gdyby doszło do takiej sytuacji, to mąż by reagował i to, na ile go znam, dość agresywnie, dlatego lepiej dla niego i dla reszty, żeby do takich akcji nie dopuszczać, a przez unikać miejsc, w których on nie czuje się swobodnie i bezpiecznie wink
                                        Podobnie rzecz ma się ze mną.
                                        Zresztą chyba rozsądek polega na tym, że lepiej zapobiegać niż reagować, bo, i tu znowu powtórzę, znamy się na tyle, na ile nas sprawdzono.
                            • nihiru Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 15:11
                              czytanie ematki zdecydowanie poszerza mi horyzonty

                              opowiadacie takie historie, że regularnie zaliczam <jawdrop>

                              skąd Wy bierzecie takich znajomych?!wink
                              ------------------------------------------------------
                              forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
                              • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 15:21
                                Rodzą się i żyją obok. Mogą to być nawet i twoi znajomi, tylko się przed tobą ukrywają, przecież nie znasz szczegółowo życia swoich znajomych, ani nie podejrzewam, że jakoś specjalnie się ich życiem interesujesz i wnikasz w szczegóły ich pożycia małżeńskiego i poza, prawda?
              • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 13:06
                dziewczyny, nie rozumiemy się
                dla mnie zachowanie z klasa to czujnośc, rozmowa etc bez popadania w przesadę

                ale niedopuszczalne jest dla mnie zahcowanie jak dziewczyny z postu poczatkowego, na zasadzie :nikt mi tu ojego misia nie bedzie kolankował, bo jak cos to ja łeb odgryzę"
                • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 13:08
                  Tak, dokładnie. Ja uważam, że to miś powinien zareagować, a nie żona.
                  A tak w ogóle to biedne te misie, nie potrafią odmówić, żony muszą robić to za nich.
                  A może misiunia nie chcą odmawiać?
    • raohszana Widzę niszę na rynku! 23.07.13, 22:19
      Smycze i kagańce dla wrednych bab produkować czas, coby bidnych misiaczków nie uwiodły, nie prowokowały, etc.

      Powiedzta mie - na kartofla komu chłop, który się będzie z randomową singielką migdalił i ewentualnie puszczał? Na co komu puszczalski chłop? A niech se go bierze, im szybciej tym lepiej.
      • k1k2 Re: Widzę niszę na rynku! 23.07.13, 22:24
        moze sa takie walecznie babki co lubia pilnowac wink
        • raohszana Re: Widzę niszę na rynku! 23.07.13, 22:25
          Na pewno są, statystyka mówi, że muszą wink
          "Raid" na prowokatorki trza wyprodukować też, to wtedy psikamy misiaczka i już żadna nie podejdzie big_grin
          • foringee Boskie :D 23.07.13, 22:26
            > "Raid" na prowokatorki trza wyprodukować też, to wtedy psikamy misiaczka i już
            > żadna nie podejdzie big_grin

          • k1k2 Re: Widzę niszę na rynku! 23.07.13, 22:29
            Albo zabierac im obraczki przed wyjsciem z domu, to straca na atrakcyjnosci moze?

            Na uwodzidzielki sa juz tradycyjne metody typu wywozenie na gnoju (Jagna) albo scarlett letter.
            Kiedys jeszcze palono je na stosie, ale to by juz chyba nie przeszlo.
            • raohszana Re: Widzę niszę na rynku! 23.07.13, 22:34
              k1k2 napisała:
              > Albo zabierac im obraczki przed wyjsciem z domu, to straca na atrakcyjnosci moz
              > e?
              *
              E, ślad zostanie.

              > Na uwodzidzielki sa juz tradycyjne metody typu wywozenie na gnoju (Jagna) albo
              > scarlett letter.
              > Kiedys jeszcze palono je na stosie, ale to by juz chyba nie przeszlo.
              *
              Ale to już po fakcie, a tu chodzi o to coby misiunia ustrzec przed traumą przymusowego seksa!
              • k1k2 Re: Widzę niszę na rynku! 23.07.13, 22:38
                > Ale to już po fakcie, a tu chodzi o to coby misiunia ustrzec przed traumą przym
                > usowego seksa!

                e tam. moze sie czegos pozytecznego nauczy??
                • raohszana Re: Widzę niszę na rynku! 23.07.13, 22:41
                  k1k2 napisała:
                  > e tam. moze sie czegos pozytecznego nauczy??
                  *
                  Ale jak się potem pochwalić koleżankom? "A wiecie, że misio to robi tak i tak, bo go ta wrednasucz nauczyła!"? I by zacne mężatki rzekły, no co?!
                  • k1k2 Re: Widzę niszę na rynku! 23.07.13, 22:50
                    no to ja juz nie wiem. kobiecie nie dogodzisz.
                    • raohszana Re: Widzę niszę na rynku! 23.07.13, 22:56
                      Bo to nie o kobietę, a o misia chodzi, no!
          • raohszana Bimbozol? 23.07.13, 22:42
            Myślicie, że taka nazwa dla odstraszacz napalonych dziuń się przyjmie?
            • k1k2 Titol :-) 23.07.13, 22:48
              • aneta-skarpeta anty-bzyk 23.07.13, 22:53

                • raohszana Seksostop może? ;) 23.07.13, 23:00

                  • aneta-skarpeta Re: Seksostop może? ;) 23.07.13, 23:03
                    https://www.sklepowad.pl/94-large/oprysk-spray-na-pchly-wszy-insekty-black-jack.jpg

                    ja bym tylko troszkę zmieniła
                    " na pchły, insekty biegające i szmaty"
                    • raohszana Re: Seksostop może? ;) 23.07.13, 23:05
                      To i obróżki przeciwszmatne trzeba - nie dość, że odstraszy, to jeszcze subtelnie zaakcentuje przynależność misiową.
                      • aneta-skarpeta Re: Seksostop może? ;) 23.07.13, 23:07
                        ooo dobre, i jeszcze opaskę na ręke z numerem do żony jakby się zgubił
                        • raohszana Re: Seksostop może? ;) 23.07.13, 23:12
                          Tylko trzeba uważać żeby go jakaś niepowołana nie zac(z)ipowała!

                          -
                          • aneta-skarpeta Re: Seksostop może? ;) 23.07.13, 23:13
                            big_grinbig_grinbig_grin
            • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Bimbozol? 23.07.13, 22:58
              OJP, prawie 300 postów, jak to e-matki boją się singielek big_grin
              Łechce moje ego, nie powiem big_grin
              • raohszana Re: Bimbozol? 23.07.13, 23:00
                Ale, że bimbozolem łechce? tongue_out
                • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Bimbozol? 23.07.13, 23:01
                  No, a jak? big_grin
                  • raohszana Re: Bimbozol? 23.07.13, 23:02
                    To Ty jesteś bardziej hardocorwa jak kosku, niech się misie boją big_grin
                    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Bimbozol? 23.07.13, 23:06

                      > To Ty jesteś bardziej hardocorwa jak kosku, niech się misie boją big_grin

                      Hardocorwa, boskie big_grin
              • rosapulchra-0 Re: Bimbozol? 23.07.13, 23:01
                wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisał(a):

                > OJP, prawie 300 postów, jak to e-matki boją się singielek big_grin
                > Łechce moje ego, nie powiem big_grin

                238 to prawie 300? shock
                Masz coś z oczami, czy nie znasz zasad zaokrąglania sum?
                • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Bimbozol? 23.07.13, 23:04
                  Rosa, dogryzaj se ile chcesz, nie rusza mnie to big_grin Niech Ci będzie, że nie znam i 10 razy powtarzałam pierwszą klasę big_grin
                  Mam zrobiony dzień i noc tym wątkiem big_grin
                  • raohszana Re: Bimbozol? 23.07.13, 23:06
                    Nie mówi się "zrobiony dzień" bo to kalka i nieładnie tak randomowo angliczyć tongue_out

                    A jak my już są przy seksach, czerwiach - to taki sobie jakiś czerw czy bóg-imperator Diuny?
                    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Bimbozol? 23.07.13, 23:10
                      O przepraszam big_grin Nie wiem, co teraz ze sobą zrobić sad big_grin

                      Jak nie wiesz, kto to Wielki Czerw, to jesteś niewierna i mam prawo Cię zabić i zjeść (Metro 2033/2034).
                      • raohszana Re: Bimbozol? 23.07.13, 23:16
                        wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisał(a):
                        > O przepraszam big_grin Nie wiem, co teraz ze sobą zrobić sad big_grin
                        *
                        Wnieść ofiarę na fundusz resocjalizacji straumowanych misiów albo tępić singielki tongue_out

                        > Jak nie wiesz, kto to Wielki Czerw, to jesteś niewierna i mam prawo Cię zabić i
                        > zjeść (Metro 2033/2034).
                        *
                        To ja się nie przyznam, że nie wiem i zasłonię się, że doczytać udało mi się do szczurów napadających na kolejne stacje, więc niech Czerw je szczury wink
                  • rosapulchra-0 Re: Bimbozol? 23.07.13, 23:16
                    Nie dogryzam ci. Nie mierz mnie swoją miarką. Serdecznie się zdziwiłam, gdy zobaczyłam twój wpis, że 238 postów to PRAWIE 300!
                    • rosapulchra-0 Aa! No i cieszę się twoim szczęściem! n/t 23.07.13, 23:16

                • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Bimbozol? 23.07.13, 23:16
                  Rosiczko, już ponad 250. To co, mogę już zaokrąglić do 300? big_grin
                  • rosapulchra-0 Re: Bimbozol? 23.07.13, 23:18
                    Tak, teraz już możesz i zrobisz to bez błędu tongue_out
                    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Bimbozol? 24.07.13, 13:06
                      Już ponad 300. big_grin
      • triss_merigold6 Re: Widzę niszę na rynku! 23.07.13, 22:26
        Cynicznie powiem, że facet nie mydło, od samego pomigdalenia się go nie ubędzie. Nawet taniej z singielką, bo płacić nie trzeba.
        Problem w owym flircie, przedłużających się pogaduszkach czy pożyczaniu takiego pana przez singielkę, bo może się okazać, że ta chce pana nie tylko dla rozrywki. Panu się to może podobać, każdy lubi głaskanie ego i zachwyty na swój temat, nawet nie zauważy jak się zakocha.
        • raohszana Re: Widzę niszę na rynku! 23.07.13, 22:36
          triss_merigold6 napisała:
          > Problem w owym flircie, przedłużających się pogaduszkach czy pożyczaniu takiego
          > pana przez singielkę, bo może się okazać, że ta chce pana nie tylko dla rozryw
          > ki. Panu się to może podobać, każdy lubi głaskanie ego i zachwyty na swój temat
          > , nawet nie zauważy jak się zakocha.
          *
          Bidne te misie... Nu dobra, to się zakocha, no i co? To niech spada, na kartofla puszczalski-kochalski facet, co to mu poszeptać do uszka i już wielkie mniłości?
        • gazeta_mi_placi Re: Widzę niszę na rynku! 23.07.13, 22:37
          Bzdury, dochodzi koszt hotelu, koszt hotelu (nawet nie czterogwiazdkowego) to mniej więcej koszt jednej godziny w agencji więc za wiele nie zaoszczędzisz, a jak bez gumy i panna zajdzie w ciążę to już w ogóle...
          • foringee Re: Widzę niszę na rynku! 23.07.13, 22:52
            Może być taniej gdy singielka ma swoje mieszkanie. tongue_out
            znajoma mężatka z nieznajomym żonatym siódmy rok ten tego. i koszty hotelu na godziny, paliwa jak jeżdżą gdzieś po krzakach, wyjazdów co jakiś czas małe nie są. Przynajmniej raz w tygodniu w normalnym łóżku to daje minimum kilkaset złotych miesięcznie a jeszcze wino wypada czasem kupić tongue_out .
            Aż się boję jej zostawić klucze przed wyjazdem na urlop bo wiem, że pierwsze co to wyląduje z kochankiem na mojej kanapie. No bo w domu żadne z nich warunków nie ma, małżonkowie, dzieci... Nie ma letko panie..
            • aneta-skarpeta Re: Widzę niszę na rynku! 23.07.13, 22:54
              no nikt nie mówił, że romansowanie jest lekkie
              • k1k2 Re: Widzę niszę na rynku! 23.07.13, 23:21
                singielkom tez pewnie nielatwo. musza trzymac forme, bo jak ktos juz wspomnial na 80kg zywej wagi to malo ktory misu poleci (chyab ze 80kg epatujace sex appealem co sie zdarza). pewnie jeszcze sie gola i perfumuja, i rozne takie obrzedy robia dla potencjalnej ofiary, ktore ja jako nie-singielka czasem... czasem... zaniedbuje

                to im sie za to jakis extra obiad chyba nalezy?

    • peggy_su Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 23:23
      Nie rozumiem dylematu. Mam różnych znajomych zarówno zajętych jak i wolnych, nie odsiewam ładnych singielek co by mi męża nie kusiły big_grin
      Jak dziewczynę lubię, to zapraszam, jak nie to nie.
      To mąż mi ślubował wierność i uczciwość i on ma dbać, żebym nie czuła się niekomfortowo i ma być w porządku wobec mnie. Kogo lubi i z kim gra w siatkę to jego sprawa big_grin
      • wies-baden Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 08:23
        Mam wrażenie, że na tym forum są dwie postawy; pierwsza - nie mam nic przeciw uwodzącym singielkom, bo to mąż ślubował i druga - nie wpuszczam za próg, smycz, preparaty przeciw insektom...Otóż zapewniam was, że jest cała gama pośrednich zachowań, od zwykłej obserwacji do unikania sytuacji, w której może dochodzić do zaprzyjaźniania się...
        Oczywiście, pojedyńcze sytuacje o niczym nie świadczą, ale może zdarzyć się i tak;
        Pojedyńcza koleżanka ( około 40 lat), bardzo uczynna i serdeczna lubiła odwiedzać znajome małżeństwo, była taka fajna i oddana, że pan domu zrobił jej nawet dziecko, po czym grzecznie z podkulonym ogonem wrócił na łono rodziny. Owa koleżanka bardzo szczęśliwa, bo doświadcza macierzyństwa, dobre geny, synek wypisz, wymaluj cały tatuś, tylko rodzina jakby okaleczona i muszą wszyscy przepracowywać z psychoterapeutą swoje życie.
        • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 11:26
          Ale panie z tzw. "klasą" nie rozumieją postawy pań bez, czyli tych posiadających silniejsze poczucie własności i terytorium. To forum przeca wielokrotnie "udowodniło", że nie ma postaw pośrednich, a życie jest tylko i wyłącznie czarno - białe. No i oczywiście jesteś wrogiem nr jeden, gdy nie zgadzasz się ze swoją interlokutorką, a w ogóle złotą zasadą stosowaną przez większość forumek w dyskusjach jest "jakie masz zdanie, bo ja przeciwne". Nic nie poradzisz..
          • raohszana Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 11:42
            Zaraz, ale to chłop jest własność?! Własność i terytorium to ja mam w chałupie i sferze osobistej, a nie, że chłop.
            • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 12:27
              Ja mam swojego męża i jest on mój. I tak, jest to poniekąd moja własność, tak jak i ja jestem jego własnością.
          • nenia1 Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 15:08
            rosapulchra-0 napisała:

            > Ale panie z tzw. "klasą" nie rozumieją postawy pań bez, czyli tych posiadającyc
            > h silniejsze poczucie własności i terytorium. To forum przeca wielokrotnie "udo
            > wodniło", że nie ma postaw pośrednich, a życie jest tylko i wyłącznie czarno -
            > białe.

            To z pewnością, dodatkowo jednak ciągle jest bardzo silne oczekiwanie od kobiet, żeby te w stosunkach damsko-męskich zachowywały się biernie.
            Można to oczywiście nazwać zachowaniem z klasą, w sumie klasa to zazwyczaj nic innego niż schowanie uczuć do środka, nie pokazywanie ich na zewnątrz, czyli najczęściej bierność.
            Gdyby w analogicznej sytuacji podobnie do pani zachował się pan, większość kobiet uznałaby to za oznakę dużego zaangażowania uczuciowego i potrzebę podkreślenia, "to moja kobieta i od niej wara" - ale to przecież takie męskie, w końcu w haremach nie zamykano mężczyzn. Wiele z pań zapewne byłoby w takiej sytuacji bardzo zadowolonych, oto "bije się" o nią dwóch samców, a atawistycznie kobiety lubią pokaz męskiej dominacji.
            Tymczasem nie wszystkie kobiety są takie same, część z nich ma również w sobie cechy tradycyjnie przypisywane mężczyznom - łatwo wyrażają złość, są impulsywne i temperamentne, są zazdrosne nie tylko o uczucia, jak się na ogół sądzi, ale też o seks i fizyczny kontakt, nie wybaczają nawet jednorazowego bzykanka na boku, nie lubią jak ktoś inny "maca" ich misia i potrafią dać temu wyraz.
            Wcale niekoniecznie dlatego, że są mamusiami i dbają o małego chłopca, po prostu mają bardziej męski charakter.
            • gazeta_mi_placi Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 15:10
              Czyli krótko mówiąc niezrównoważone emocjonalnie. Fakt, takie kobiety też są.
              • rosapulchra-0 Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 15:32
                gazeta_mi_placi napisała:

                > Czyli krótko mówiąc niezrównoważone emocjonalnie. Fakt, takie kobiety też są.

                Gazeciarz, ale nie pocieszaj się. Ciebie nawet taka nie chce, a co dopiero normalna..
            • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 15:20
              nie wybaczają nawet jednorazowego bzykanka na boku, nie lubią jak ktoś inny "maca" ich misia i potrafią dać temu wyraz.

              ja nie wiem czy tak trudno zrozumieć, że zachowanie z "klasą" to nie jest postawa bierna wobec mezczyzny

              mi sie też niepodbałoby sie gdyby jakas lala klieiła się do mojego, ale oczekuje ze TO ON zrobi z tym porządek

              jak bedzie potrzebował pomocy, to weźmie mnie na kolanawink

              jak nic nie zrobi to Z NIM SOBIE POROZMAWIAM, ale na osobności, nie przy wszystkich, nie z jakas krową

              jednoczesnie nie mam ochoty aby mój mąz traktował mnie jako " moja własność" umiem powiedziec STOP podwalajacemu się gosciowi- nie mam z tym problemu, jak stanie sie na tyle natarczywy, ze sobie nieradze to dopiero wtedy wkracza mąż

              nie chciałabym aby mój mąz wyleciał z gębą do kolesia, który cos tam próbuje, a ja nawet nie zdąże zareagowac- a chcę

              • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 15:22
                i jeszcze jedno

                hipotetycznie

                nakrywam męża na bzykanku

                co robię? czekam co on zrobi, bo to on ma przyjśc na kolanach i błagać o wybaczenie, a jak nic nie zrobi to sprawa czysta jak łza- kopniak
                • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 15:23
                  oczywiscie nie jest to z aż tak zimna kriwą jak to moze wygladać po przeczytaniu tego postabig_grin
                  • nenia1 Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 15:34
                    aneta-skarpeta napisała:

                    > oczywiscie nie jest to z aż tak zimna kriwą jak to moze wygladać po przeczytani
                    > u tego postabig_grin

                    Znaczy się kawy im nie proponujesz? smile
                    • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 15:39
                      kawe tak, ale bez ciastka!!!!!;P
              • nenia1 Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 15:30
                Jest bierna wobec "rywalki" i w czasie w którym cała akcja się dzieje.
                Pojawiają się emocje, ale je chowasz, bo to takie żałosne jak kobiety walczą o faceta.
                Co innego jak walczą faceci.
                Takie myślenie ma bardzo długą tradycję, w końcu nawet w dekalogu mamy "nie pożądaj żony bliźniego swego" i wcale nie chodzi o to, że męża wolno.

                > jak nic nie zrobi to Z NIM SOBIE POROZMAWIAM, ale na osobności, nie przy wszys
                > tkich, nie z jakas krową

                Bo masz inny temperament i inną wizję co uchodzi kobiecie publicznie a co nie.

                > jednoczesnie nie mam ochoty aby mój mąz traktował mnie jako " moja własność" um
                > iem powiedziec STOP podwalajacemu się gosciowi- nie mam z tym problemu, jak sta
                > nie sie na tyle natarczywy, ze sobie nieradze to dopiero wtedy wkracza mąż

                Czy gdyby pijany obcy pan usiadł ci na kolanach i uwiesił u szyi to wystarczy dla usprawiedliwienia interwencji męża, czy lepiej się będziesz czuła, gdy maż się będzie biernie przyglądał jak próbujesz wstać a chłop na tobie dalej wisi?
                • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 15:38
                  nenia1 napisała:

                  > Jest bierna wobec "rywalki" i w czasie w którym cała akcja się dzieje.
                  > Pojawiają się emocje, ale je chowasz, bo to takie żałosne jak kobiety walczą o
                  > faceta.
                  > Co innego jak walczą faceci.

                  powiem szczerze- jakby jakis rywal sie do mnie dostawiał, a mój mąż by wtargnła i powiedział- spierd...uju głupi i ciach w mordę

                  to bym spaliła sie ze wstydu- bo potraktowałby mnie tak jakbym tylko dzięki aktywności swojego męża nie poszła z tym typkiem.


                  mój mąż może wtargnąc wtedy gdy zagraża mi niebezpieczeństwo etc

                  natomiast nie musi tegoz pana traktowac jak rywala- bo facet przystawiający sie do mnie nie jest dla niego rywalem- bo nie jestem zainteresowana

                  rozumiesz?



                  > Bo masz inny temperament i inną wizję co uchodzi kobiecie publicznie a co nie.
                  >


                  niepotrzebnie dzielisz to na płcie- tak samo uważam, że meżczyznie pewne rzeczy nie przystoją publicznie



                  > Czy gdyby pijany obcy pan usiadł ci na kolanach i uwiesił u szyi to wystarczy d
                  > la usprawiedliwienia interwencji męża, czy lepiej się będziesz czuła, gdy maż s
                  > ię będzie biernie przyglądał jak próbujesz wstać a chłop na tobie dalej wisi?

                  to jest toszke inna sytuacja, bo chłop jest cięższy i silniejszy ode mnie i mąż widząc, ze sobie nie radzę pomoże mi, ale bez epitetów i awantur, tylko gościa odsunie i mnie zabierze

                  jakby odwrócic sytuacje, to do mojego męża musiałaby sie przystawiać 150kg baba- PIJANA!!!

                  takiej to i ja bym nie dała radytongue_out wtedy musiałby interweniować jego kumpel, albo i dwóch!tongue_out

                  i też raczej oczekiwałabym ze sprawe załatwia po cichu i dzentelmeńsku, ale asertywnie
                  • nenia1 Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 16:05
                    Powiem tak, nie lubię oceniać jakiś sytuacji, szczególnie wtedy gdy mnie tam nie było.
                    Każdy z nas w gruncie rzeczy całą historię jedynie jakoś wyobraża i widzi w pewnym kontekście, niekoniecznie prawdziwym, w rzeczywistości może wystąpić całkiem sporo czynników o których nie wiemy i które sytuację zmieniają.
                    Jeśli malujemy obraz, w którym pan subtelnie i nieśmiało smali cholewki do cudzej żony na co wbiega czerwony z wściekłości mąż z przekleństwami i waleniem po ryju to faktycznie jest to groteskowo żałosne, bo nie adekwatne do sytuacji.
                    Jednak jeśli pan jest mocno natarczywy, żona z tych nieśmiałych introwertyczek skonsternowana nie wie co powiedzieć, zdecydowana reakcja męża - bez bicia po ryju - już przybiera zupełnie inny obraz.

                    Mnóstwo subtelności, o których nie wiemy pojawia się w takich wydarzeniach, przykładowo pani, która otrzymała ochrzan mogła się od dawna zachowywać niestosownie i się zbierało, aż się komuś w końcu ulało.
                    Stąd nie tworzyłabym kategorycznych sądów, że nigdy, pod żadnym pozorem kobieca interwencja jest niewskazana, podobnie jak wskazana bywa interwencja męska.
                    Oczekiwanie w każdej sytuacji zachowania tzw. klasy od kobiety to w sumie dość sztywne wyznaczenie ram na co wypada, a na co nie.
                    • aneta-skarpeta Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 16:11
                      w sumie trudno mi sie z Toba niezgodzić

                      dodam tylko, że tak generalnie, my, kobiety mamy tendencję do traktowania meżczyzn pewną pobłaźliwością- on delikatny, on nie chciał, ona sama mu sie wcisneła do łózka, on taki nie jest, w sumie to dobry chłopak z niego itd

                      jednoczesnie meżczyżni lubią, często, robić z siebie niemoty- ja nie umiem włączyć pralki, ja chciałem jej odmówic, ale nie umialem, tak zeby jej nie zranic, dlatego wyladowalimsy w łózkuwink

                      itd

                      wychodzę z założenia, że faceci są mądrzejsi niż nam sie wydaje, jednoczesnie mając jakiś pierwiastek zaufania do męża nie widzę zagrożenia w każdej niewiaście która w pijanym widzie wiesza się na moim chłopie
                      pania trzeba spacyfikować, ale spokojnie i bez zbednych emocji

                      trochę wiecej wiary w naszych chłopówsmile
                      • nenia1 Re: Singielka w okolicy 24.07.13, 16:26
                        No mnie też trudno się z Tobą nie zgodzić, generalnie jestem za tym, żeby dorosłych chłopów traktować jak dorosłych i myślących ludzi smile

                        Jeżeli pani zachowanie wynikało z matkowania i traktowania faceta jak niemoty to nie ma o czym mówić, jednak czasem zdarza się, że jakaś osoba wyraża swoją złość, bo sytuacja się powtarza
                        i po prostu mocno wkurza, a ludzie zamiast komunikować pewne rzeczy od razu, zachowują się na zewnątrz "poprawnie" a w środku się zbiera.
                • rosapulchra-0 No to ja się jeszcze dołączę do waszej rozmowy 24.07.13, 16:57
                  i dodam od siebie, że zgadzam się z wami obiema smile
                  Krótko mówiąc - nie ma sytuacji czarno - białych i te szarości nabierają niejednokrotnie wielkiego znaczenia w zakończeniu jakiejś akcji i reakcji na nią.
              • landora Re: Singielka w okolicy 27.07.13, 02:03
                No właśnie, przecież nie będę wylatywać z gębą do jakiejś panny, której się uwidziało, że będzie mi podrywać męża. I nie dlatego, że ona jest niewinna jak lelija, tylko dlatego, że to on ma odrzucić jej zaloty. Bo jeśli bez mojej interwencji by nie zareagował, to czarno widzę przyszłość takiego związku...
                Na szczęście mój mąż jest bardzo przyjacielski, ma mnóstwo znajomych, w tym samotnych dziewczyn, ale przy tym również bardzo żonaty wink Nie ukrywa faktu posiadania żony, nie kryje się z telefonami do mnie, jeśli wychodzi sam i nie daje mi powodów do obaw.
    • totorotot Re: Singielka w okolicy 23.07.13, 23:31
      Facet się łatwo może zabujac w takiej fajnej, wesołej babce, która jest wyposzczona. Ale mój raczej by się nie zabujal, bo komu tam do mnie suspicious
Pełna wersja