bea.bea
01.08.04, 19:08
Jak typowa mieszczańska rodzina wybraliśmy się dzisiaj , zamiast na spacer,
to do marketu

))
z dzieckie oczywiście

))
ale nie o tym chciałam napisać,
obeszliśmy całe ikea , krokiem spacerowym , to chyba nas usprawiedliwi

)
na koniec mój mąż zarzyczył sobie hotdoga , więc ja jako dobra żona stanęłam
w długiej kolejce, a tata wyszedł na zewnątrz by dziecko nałykało sie
świeżego powietrza

))
dokonałam zakupu i usiedliśmy całą rodziną na ławeczce przed sklepem ...i
teraz...
obok nas siedziała młoda dziewczyna w zaawansowanej ciąży...i...
właśnie i...
komentowała wszystko co sie wokoło działo, tak głośno , zeby chyba zwrócić na
siebie uwagę...
i nie byłoby w tym nic dziwnego, wcale nam to nie przeszkadzało, tylko była
przy tym taka arogancka, że żal było tego słuchać.
i jeszcze tak dyrygowała swoim mężem...własciwie to bardziej nim pomiatała...
zastanawiałam się czy mam ją podziwiać , że ma takiego potulnego chłopa...

))
mój mąż stwierdził co napisałam w tytule...
i mam nadzieje , że docenił jaką ma miłą

))) żonę

)))
ciekawa jestem co sądzicie o takim zachowaniu w miejscu publicznym , przed
obcymi osobami, nie chodzi mi o to czy wam to przeszkadza( bo mnie zupełnie
nie przeszkadzało, tylko taka naszła mnie refleksja )
pozdrawiam beata