horror na wakacjach

03.08.04, 09:30
Byłam na wakacjach w małym rodzinnym pensjonacie. Przyjechałam z mężem i parą
znajomych. Okazało się, że poza nami są jeszcze trzy małżeństwa z łączną
liczbą siedmiorga dzieci poniżej szóstego roku życia. Mieliśmy do dyspozycji
trzy wspólne łazienki. Zaraz po przyjeździe okazało się, że nasz pobyt jest
koszmarem - w każdej łazience nocniczek, śmierdzące pampersy w koszu na
śmieci, na schodach zabawki, od szóstej rano hałas - dzieci biegają po
schodach, a mamusie krzyczą za nimi: Oleńko, nie biegaj, Adasiu, bo się
spocisz, chodź do mamusi. We wspólnej kuchni zupki, kupki, słoiczki,
buteleczki i smoczki, po 23.00 matrony gromią nas wzrokiem i
robią "ćsiiiiiiiiii!! ... bo d z i e c i ś p i ą !!!" Grill przypominał
koszmar - facet stoi przy rozżarzonym palenisku, a dzieci biegają dookoła, co
chwila któreś się potyka i ryczy. Wieczorem chcieliśmy posiedzieć z piwem na
tarasie - rezygnowaliśmy, bo zaraz pojawiała się któraś Matka Polka w podomce
z jakąś szmatą ew. kocykiem w dłoni i gromiła nas spojrzeniem, że oto
degeneraci się zalewają i mówią przy tym głośno. Wszyscy razem okupowali
wspólne łazienki, kuchnię i taras. Zostawiali gdzie popadnie swoje rzeczy.
Czuliśmy się fatalnie. Reasumując - tydzień na to wprawdzie mało, ale był to
prawdziwy koszmar. Nie mogę patrzeć na dzieci. Nie mogę patrzeć na wózeczki i
słuchać wrzasku. Zdaję sobie sprawę, że nie można uogólniać, ale mam
postulat, aby właściciele pensjonatów bardziej rozważnie planowali skład
osobowy gości i uprzedzali innych, że będą także całe rodziny z małymi
dziećmi. Zdaję też sobie sprawę, że trafilismy na wyjątkowo niekulturalnych
ludzi, którzy kompletnie nie liczyli się z naszą obecnością i zachowywali
się, jakby byli jedynymi gośćmi w pensjonacie. Jeśli ktoś z was to przeżył,
to współczuję.

    • mamania Re: horror na wakacjach 03.08.04, 09:38
      o co ci chodzi?
      -po pierwsze skopiowałaś nie swój post
      -po drugie wystarczająco dużo oczekiwanych odpowiedzi padło już na kobiecie,
      właśnie takich o jakie ci chodzi o rozwrzeszczanych bachorach i matkach-
      kretynkach
      -po trzecie nie oczekuj, że matki będą się tłumaczyć z zachowania cudzych
      dzieci w pensjonacie na końcu świata, bo ja bynajmniej nie mam zamiaru
      -po czwarte kasi czy jak jej tam tej pokrzywdzonej radziłabym dokładnie to
      samo, a i więcej jeszcze napisać w reklamcji do właścicieli skoro nie było jej
      stać na to, żeby interweniować od razu, może na przyszły rok dostanie 10%
      zniżki za straty moralne
      -po piąte wreszcie jak chcesz siać zamęt, to bądź bardziej twórcza
      • 18lipiec Re: horror na wakacjach 03.08.04, 09:51
        Przesada,ja powiem prawdziwa tragedia. Czy skopiowała czy nie skopiowała, sama
        sytuacja to prawdziwy horror i najgorsze co może spotkać człowieka na wczasach.
        • mamania Re: horror na wakacjach 03.08.04, 09:57
          18lipiec napisała:

          > Przesada,ja powiem prawdziwa tragedia. Czy skopiowała czy nie skopiowała,
          sama
          > sytuacja to prawdziwy horror i najgorsze co może spotkać człowieka na
          wczasach.

          słusznie, a ja tu o reklamacji, już się pukam w głowę
          od razu do sądu trzeba
          albo do europejskiego trybunału praw człowieka

          prawdziwa tragedia....
          • 18lipiec Re: horror na wakacjach 03.08.04, 09:59
            No wybacz ale ta opisana powyżej sytuacja, to dla ludzi chcących odpocząc
            PRAWDZIWA tragedia.
            Dla mnie by była, nie wiem czy by się to nie skończyło jakąś tragedią, wink
            Dla takich świrów niedostosowanych społecznie powinni budować oddzielne hotele
            i pensjonaty.
            • mamania Re: horror na wakacjach 03.08.04, 10:03
              18lipiec napisała:

              > No wybacz ale ta opisana powyżej sytuacja, to dla ludzi chcących odpocząc
              > PRAWDZIWA tragedia.
              > Dla mnie by była, nie wiem czy by się to nie skończyło jakąś tragedią, wink
              > Dla takich świrów niedostosowanych społecznie powinni budować oddzielne
              hotele
              > i pensjonaty.

              jesteś taka mądra lipiec
              będziesz jagodzinym przedstawicielem na sprawach
              a co do getta złóż projekt ustawy obywatelskiej, na pewno zbierzesz pożądaną
              liczbę podpisów, zwłaszcza na f.kobieta
              tam już temat został obszernie omówiony, po znów go wałkujesz?
              • 18lipiec Re: horror na wakacjach 03.08.04, 10:07
                Wałkuję?
                Przecież to nie ja go tu zamieściłam.Wałkować TY ZACZĘŁAŚ,jak na niego
                odpowiedziałaś, a ja na forum emama też z chęcią wypowiem się, więc MIAŁAM
                PRAWO sobie to napisać.
                • mamania Re: horror na wakacjach 03.08.04, 10:11
                  masz prawo pisać, masz prawo wałkować, czy ja ci je odbieram
                  wałkuj miła, wałkuj
                  wałkuj, ile wlezie
                  • dom80 mamania 03.08.04, 10:13
                    a o co ci chodzi dziewczyno? masz manie ? jak w nicku?
                    • mamania dom80 03.08.04, 10:26
                      a ty masz 80 domów jak w nicku?
                      po prostu uważam za paskudną prowokację wklejanie nie swojego postu po to
                      tylko, żeby potem pochwalić się jak to mrowisko sie rozhukało po włożenie tam
                      kija, nie swojego dodam
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=14612376
                      jakiś czas temu była na edziecku taka jedna mądra, która na sąsiednim forum
                      chwaliła się jak to napuściła matki-polki wielbłądzice
                      gdybym nie wiedziała, że taki wątek już powstał pod innym nickiem, może nawet
                      zechciałoby mi się na niego odpowiadać, a tak to już nie, po prostu
                      • 18lipiec Re: do tej pani z manią 03.08.04, 10:27
                        Wiesz..Ty to dopiero jesteś czepliwa i upierdliwa.
                        • melanie Re: do tej pani z manią 03.08.04, 11:14
                          18lipiec napisała:

                          > Wiesz..Ty to dopiero jesteś czepliwa i upierdliwa.
                          *******************
                          Na tyle cie tylko stac?
                          Jasne,czepliwa i upierdliwa, jak brakuje inwencji na rzeczowa odpowiedz.
                  • 18lipiec Re: horror na wakacjach 03.08.04, 10:14
                    No i super.
              • mharrison Re: horror na wakacjach 03.08.04, 10:12
                Po pierwsze: jadac na wakacje staram sie, by moje dzieci nie byly dokuczliwe
                dla innych

                Po drugie: Jadac na wakacje pytam sie czy na terenie obiektu sa udogodnienia
                dla dzieci (place zabaw, hustawki, brodziki itp. Pytam sie rowniez, czy w danym
                okresie beda tam rowniez inne dzieci i w jakim wieku (szukajac towarzystwa dla
                swoich). Pytam sie i sprawdzam, czy w danym obiekcie nie jest prowadzony bar,
                dyskoteka, sklepik spozywczo-alkoholowy, gdyz nastawiam sie na wypoczynek z
                dziecmi, a nie na sluchanie odglosow glosnych zabaw doroslych. Pytam sie tez
                czy dane miejsce przyjmuje gosci - wlascicieli psow wraz z ich ulubiencami.
                Jesli tak - to tam nie jade.

                Czy ta osoba "pokrzywdzona" przez glosne zachowanie dzieci zadala sobie trudu
                by sprawdzic czy w czasie jej wakacji beda tam przebywac rodziny z dziecmi? Czy
                zapytala czy dany obiekt posiada piaskownice itp. co by wskazywalo, ze beda tam
                tez dzieci?
                Czy ta osoba oprocz adresu i wystroju pokoi w pensjonacie(?) wiedziala gdzie
                jedzie?
            • dom80 Re: horror na wakacjach 03.08.04, 10:06
              ja mam tez dziecko ale jest grzeczne,a dzieci mojej siostry to bym
              zakatrupiła,są tak niedobre ze nie da sie wytrzymac 5 minut.rozwydrzone.i
              rozumiem ze taki wyjazd to koszmar.sama się boje gdziekolwiek wyjechac bo z
              dzieckiem nie chciałabym byc uciążliwa dla innych.chociąz mojego dziecko wogóle
              nie słychac szczerze mówiąć.Ale sama bym się wsciela chodzić na palcach na
              wczasach,oni powiinni się dostosowac,to oni są uciążliwii dla środowiska,małe
              dzieci,wiem coś o tym.współczuję tej pani,to koszmar być na wakacjach i nic nie
              skorzystać z wolnego czasu.
              • mamania czy to nie typowe? 03.08.04, 11:38
                dom80 napisała:

                > ja mam tez dziecko ale jest grzeczne,a dzieci mojej siostry to bym
                > zakatrupiła,są tak niedobre ze nie da sie wytrzymac 5 minut.rozwydrzone.

                moje grzeczne - siostry niegrzeczne
                moje dobre - twoje złe
                moje ładne - twoje brzydkie
                moje mojsze a twoje nietwojsze
                jakie ograniczenie

                wypoczynek bandy rozhukanych małolatów ich pełne śmierdzące popielniczki, ich
                pijackie hałasy i przeklinania
                to jest ichsze, im się należy,
                a dzieci pozamykajmy wszyscy w gettach jak sugeruje przemądrzała kretynka lipiec
                nikogo nie bronię, pewnie tak samo obrzydliwy jest usrany pampers jak rzucona
                przez chamkę jagodziankę zużyta podpaska, bo sorry jak ktoś jest cham wszystko
                będzie rzucał i ryja darł i fakt posiadania dzieci bądź nie nie ma tu nic do
                tego,
                czy postawa - dzieci hałasowały mnie to przeszkadzało, my hałasowaliśmy, jak
                śmiało im to przeszkadzać? - jest w porządku?

                to jest własnie to obustronne chamstwo
                i totalny brak zrozumienia drugiego człowieka, nawet w miłej wudawało by się
                wakacyjnej atmosferze

                > rozumiem ze taki wyjazd to koszmar.sama się boje gdziekolwiek wyjechac bo z
                > dzieckiem nie chciałabym byc uciążliwa dla innych.

                to siedź w domu i na zakupy nie chodź, bo nie wiem czy wiesz, ale to też bardzo
                przeszkadza państwu dookoła, jak również wózki na chodnikach i niemowlęta w
                pociągach

                >chociąz mojego dziecko wogóle
                > nie słychac szczerze mówiąć.

                idź z nim do lekarza, dobrze ci radzę

                a pogrążonej w tragiczno-horrorystycznym klimacie strachu przed dziećmi-
                wampirami lipiec
                radzę obwiesić się czosnkiem i chodzić z osinowym kołkiem przez grzeczność nie
                napiszę gdzie, może się będzie częściej uśmiechać

                pozdrawiam
                • umasumak Re: czy to nie typowe? 03.08.04, 13:32
                  Zgadzam się w 100%





































    • adzia_a Re: horror na wakacjach 03.08.04, 10:16
      A ja tam wolę z dziećmi pojechać do jakiego domku i nie musieć się czuć winna
      wobec ludzi, którym co prawda przeszkadza to, że ktoś inny hałasuje o szóstej
      rano, ale za to sobie dają pełne prawo do hałasowania o 23 wink))) Generalnie
      ludziom nie muszą sięzgrywać zegary biologiczne i miło byłoby, gdyby niektórzy
      o tym pamiętali wink)))

      No więc wyjeżdżamy z dziećmi do domku i nie musimy się nikomu tłumaczyć.

      A tak serio, to po prostu trafiłaś na ludzi bez kultury, współczuję, moim
      zdaniem nawet mając dzieci można kulturalnie spędzać czas wśród innych, trzeba
      tyko wykazać trochę dobrej woli - no, a poza tym myślę, że osoba zostawiająca
      gdzie popadnie słoiki z zupkami i brudne pieluszki, zostawiałaby także butelki
      po winie i zużyte prezerwatywy wink)))) Kulturę się ma niezależnie od dzieci,
      skończmy już z tym mitem, że dzieci przeszkadzają - przeszkadzają dorośli,
      którzy nie potrafią udźwignąć odpowiedzialności za dziecko.
    • groszek19 Moje wczaski:) 03.08.04, 10:19
      Zastanawiałam się, czy napisać ale poruszyło mnie używanie określeń "tragedia".

      Rok temu byliśmy z dziećmi na wczasach, dzieci spore, problem z płaczem,
      nocnymi krzykami mamy już za sobą. Naszymi sąsiadami byli ludzie z czwórką
      małych dzieci. Nie byli w stanie zapanować nad całą gromadką, pomijając kwestię
      alkoholu, który im to uniemożliwiał.

      Jadąc w tym roku pytaliśmy właścicielkę, czy w sąsiednim pokoju będą malutkie
      dzieci. Nie było problemu, choć po kilku dniach sąsiedzi się wyprowadzili a w
      ich miejsce przyszło małżeństwo z dwójką dzieci (4 i 1.5 roku).
      Starszy chłopiec, jak to starszy, rozumie słowa "cicho" i "grzecznie". Trudno
      jednak od półtorarocznego smyka wymagać, by chodził spać tak, jak my tego sobie
      życzymy, biegał wtedy, gdy nam to odpowiada...
      Ci ludzie też przyjechali tam wypocząć, my również.
      Czy mam o coś żal? Tak!!
      Chłopczyk miał w zwyczaju wstawać w godz. 6-6.30, spał w ciągu dnia i chodził
      spać o 23-24 w nocy. Wymęczony, marudzący, przetrzymywany na siłę, bo rodzice
      grilla sobie robią i nie mają czasu położyć dziecka spać. Ranek wyglądał
      podobnie: dziecko wstawało, mama otwierała drzwi, wypuszczała chłopczyka na
      dwór i dzieciak robił co chciał. Prosiliśmy rodziców jedynie o to, by tak
      wcześnie rano zajęli się dzieckiem na tyle, by nie darło się na cały głos, by
      nie uderzało garnkiem w naszą ścianę. Po dwóch dniach ich sąsiedzi z drugiej
      strony poprosili o zmianę pokoju lub zwrot pieniędzy.
      Nie domagaliśmy się podobnych rzeczy, po kilku próbach dogadania się
      przestaliśmy zwracać na nich uwagę. Oni zaś od rana witali nas
      określeniami: "jak będę chciał to syn będzie wstawał jeszcze wcześniej".

      Nie oczekiwałam, że małe dziecko zacznie dostosowywać się do naszych wymagań,
      jadąc nad morze wiedziałam, że spotkam inne rodziny z dziećmi. Mam jednak żal,
      że nasi sąsiedzi nie zajmowali się młodszym synek na tyle, by nie był uciążliwy
      dla otoczenia. Pomimo tych drobnych kłopotów wróciliśmy wypoczęci i zadowoleni.
      Naszego problemu nie nazwałabym tragedią.
      Zostawmy te przykre i bolesne określenia dla innych wydarzeń.
      • 18lipiec Re: Moje wczaski:) 03.08.04, 10:25
        Dla Ciebie może nie jest to tragedią,bo masz dzieci i sama to rozumiesz.
        Dla mnie natomiast,gdy dzieci mnie męczą,nie mam do nich podejścia i denerwują
        mnie byłby to horror.
        • groszek19 Re: Moje wczaski:) 03.08.04, 10:31
          Mnie chodziło jedynie o nazewnictwo.
          Dla mnie tragedią jest np. śmierć bliskiej osoby. Inne rzeczy są dla mnie :
          przejściowymi kłopotami, niedogodnościami, problemami.
          Mam dzieci i wiem, jak potrafią sie zachować.
          Jadąc na wczasy pytam (o ile to możliwe) kogo będę miała za sąsiada. Pytam, czy
          będą psy, plac zabaw dla dzieci, miejsce do grilowania, pub, i kto mniej więcej
          przyjeżdża w to samo miejsce.
          Pytam, żeby uniknąć późniejszych niedomówień.
          Starajmy się być powściągliwi w używaniu dosadnych określeń.
          • 18lipiec Re: Moje wczaski:) 03.08.04, 10:39
            No to nazwijmy to horrorem.
            • groszek19 Re: Moje wczaski:) 03.08.04, 10:40
              UUUUUUUUUUU, dla mnie horror kojarzy się tylko z cmentarzem i wampirami (i moją
              teściową jeszcze) smile))
              • 18lipiec Re: Moje wczaski:) 03.08.04, 11:03
                Dla mnie dzieci to takie małe wampiry.
                • aari Re: Moje wczaski:) 03.08.04, 23:50
                  słuchaj lipec ... a co Ty tu włąściwie robisz?
                  nie masz dzieci, nawet ich nie lubisz .... po co siejesz zamęt na foru, które
                  Cię nie interesuje?
                  • 18lipiec Re: Moje wczaski:) 04.08.04, 07:43
                    hehe obudziła się...
                  • wieczna-gosia Re: Moje wczaski:) 04.08.04, 07:49
                    moze ksiadz jej zadal na pokute zeby sie pomeczyla wink
                    albo z fascynacja oglada sobie jakie matki sa glupie wink)
                    albo pisze prace neurologiczna na temat wplyw dziecka na zanik mozgu

                    no a poza tym aari- przyznasz ze dziewczyna otrzymuje tu duza dawke
                    adoracji wink)) tez bym wchodzila ))
            • annakarenina Re: Moje wczaski:) 03.08.04, 10:47
              LIPIEC TE MAMUŚKI SĄ NAJMĄDRZEJSZE POD SŁONCEM.... NIC NA TO NIE PORADZISZ.Ja
              nie lubię dzieci, i nie zamierzam posiadać własnego przyczyna jest prosta -
              jestem wygoda niech inne zajmują sie rozmnażaniem tak jak ksiądz każe........
              I jakby mnie taka wątpliwa przyjemność spotkała - wakacji rodem z piekła - to
              dzieci nie mogłyby spać do nastepnych wakacji umilając rodzicom nocki
          • omama Re: Moje wczaski:) 03.08.04, 11:03
            Słusznie, nieudane wczasy tragedią nie są. Przykrością - i owszem.
            A faktem jest, że interesy osób w wieku/sytuacji, ekhem, że tak się wyrażę,
            tarła (palmy, upojny nieznmajomy/a taniec do świtu i stosowne odsypianie,
            popijanie, dziki seks przy świele księżyca i kąpiel w oceanie) i osób
            zajmujących się małymi dziećmi (cisza od dwudziestej, hałas od 7 rano, inny
            rytm dnia, zabawki walające się tu i ówdzie, konieczność przewijania małych,
            paskudne przecierane zupki etc.) są, po prostu, rozbieżne. Prawa żadnej z grup
            nie stoją wyżej. Chamów spotyka się też wszędzie. Cham z dzieckiem nie rozumie,
            że nie każdy ma ochotę oglądać na plaży przewijania dziecka z biegunki - albo
            tez ma tę niechęć w nosie. Cham bezdzietny nie pojmie, że mimo wakacji można
            oczekiwać od wspólokatorów zachowania nocnej ciszy - albo tez te wymagania uzna
            za godną pogardy starczą upierdliwość.
            Osoby bez dziecięcych doświadczeń nie pojmą, że małe dziecko które ledwie
            wyłazi z pieluch MUSI być wysadzane na trawniku, bo nie odczuwa konieczności
            wysiusiania się na tyle wcześnie, by dotrzeć do toalety odległej o 5 minut. Nie
            pamiętają przecież swojej obsiusianej przeszłości. Osoby zaabsorbowane
            macierzyństwem tak weszły w rolę, że nie zauważają już, jak penetrujący może
            być zapach wrzuconego do kosza pampersa.
            Niestety, radę mam tylko dla majętnych osób: MedClub ma oddzielne ośrodki dla
            singli (gorąco tam musi być), dubli (nieco stateczniej, ale i tak wesoło) oraz
            dla rodzin z dziećmi.
            Cała reszta nas, ubogich, powinna mieć odrobinę empatii z jednej strony i
            samokrytycyzmu z drugiej. A że nie ma... takie nasze maniery, niestety. Mi na
            przykład wisi, czy mój spokój naruszają wrzeszczące na podwórku-studni dzieci,
            czy też single radośnie uprawiające na balkonie zbiorowe życie towarzyskie o
            pierwszej w nocy. Mam wrażenie, że dla panny 18 lipiec piwne wycie przy
            wieczornym grillu i dźwięki muzyki rozrywkowej nie byłyby na wakacjach
            tragedią, a wstający o 6 rano dwulatek doprowadziłby ją na skraj samobójstwa.
            Jestem gotowa uszanować jej oczekiwania, ale wolałabym, żeby i ona szanowała
            moje.
            Ale wątpię w pojawienie się powszechnych dobrych manier w naszym okrutnie
            schamiałym społeczeństwie.
            • 18lipiec Re: Moje wczaski:) 03.08.04, 11:06
              . Mam wrażenie, że dla panny 18 lipiec piwne wycie przy
              wieczornym grillu i dźwięki muzyki rozrywkowej nie byłyby na wakacjach
              tragedią,

              Po to są właśnie wakacje....

              a wstający o 6 rano dwulatek doprowadziłby ją na skraj samobójstwa.


              bardzo możliwe....

              Jestem gotowa uszanować jej oczekiwania, ale wolałabym, żeby i ona szanowała
              moje.


              Szanuję Twoje oczekiwania dlatego unikam miejsc gdzie są rodzice z dziećmi żeby
              samej się nie nakręcać źle i jeszcze komuś nie psuć imprezy.
              • omama Re: Moje wczaski:) 03.08.04, 11:37
                Och, 18, 18.... Jakaś ty jeszcze egocentryczna.... Wakcaje, kochana, są po to,
                żebyśmy wszyscy odpoczęli. Żeby moje dziecko mogło boso biegać po trawie. Żeby
                stary, obwisły człowiek mógł się wygrzać na plaży. A 15 latka po raz pierwszy
                dumnie wyprężyć biust w miseczkach B. I co tam jeszcze. I wszyscy mamy do tego
                prawo, póki nie ograniczamy praw innych.
                Wakacje nie są natomiast - na Boga - biletem do nocnego wycia, a komu sie nie
                podoba niech w domu siedzi. Nie, moja miła. Osoby które lubią nocne wycie przy
                grillu powinny organiczyć swoją skłonność do miejsc - lub godzin - kiedy będa
                dla innych nieuciążliwe. Oczywiście, jeżeli nie są chamami, bo z takimi trudno
                rozmawiać. Osoby mające - powiedzmy - dwulatka, muszą starać się, żeby wstając
                o 6 rano nie tupał za głośno, nawet kosztem swojego wypoczynku.
                Ja rozumiem, że ty - po prostu - nie znosisz dzieci. Masz prawo. Ale zauważ, że
                domagając się (zrozumiałe) zatykania maluchowi rozwrzeszczanej paszczy o
                świcie, tym samym na siebie nakładasz zobowiązanie do zatykania własnej paszczy
                po godzinie 22. I odwrotnie: jeżeli ty śpiewasz o północy "góralu czy ci nie
                żal", ja mam nadane przez ciebie moralne prawo do wypchnięcia bąbla z sypialni,
                wręczenia mu, powiedzmy, głośnego pistoletu ktry zajmie go na dobre 20 minut i
                słodkiego przekręcenia się na drugi bok. A ty nie masz moralnego prawa do
                protestów boś je sobie sama poprzedniego wieczora odebrała. Czyż nie?
                Widzisz, ja nie chcę dyskryminować ciebie, ale mam wrażenie, że ty byś sobie
                mnie i inne mamy podyskryminowała.
    • mamamon Re: horror na wakacjach 03.08.04, 10:54
      Dziewczyny,
      Nie wiem, z czego robicie problem. Przeciez przed wyjazdem na wakacje wszystko
      mozna sprawdzic: gdzie jest osrodek, co znajduje sie w poblizu, jakie
      towarzystwo przyjezdza, czy jest raczej imprezowo, czy spokojnie. Mozna nawet
      poprosic o takie informacje na pismie. A jesli po przyjezdzie okaze sie, ze
      informacje byly nieprawdziwe, to mozna reklamowac (zadac zwrotu kosztow,
      rabatu, przeniesienia do innego pokoju), chyba ze ktos jest masochista wink
      • alicjaso Re: horror na wakacjach 03.08.04, 11:43
        Akurat z tym sprawdzaniem to nie jest tak do końca - spędzaliśmy Sylwestra w
        gospodarstwie agroturystycznym. Wynajmując pokój dopytywaliśmy się jakich
        będziemy mieć sąsiadów, gdyż nam zależy, aby nie było żadnej głośnej imprezy
        itp. na co usłyszeliśmy, że będziemy sami (my i znajomi), bo nikogo nie mają
        umówionego na ten termin. Gospodarz obiecał nam także, że uprzedzi ewentualnych
        innych gości, że zależy nam na takich a nie innych warunkach i przyjmie ich
        tylko wtedy, gdy to im będzie odpowiadało. Rzeczywistośc okazała się jednak
        inna - zjechało towarzycho, które piło całymi nocami i mimo naszych próśb, aby
        pili nieco ciszej nikt się nami nie przejmował. Dodam, że nasze dzieci nie
        wrzeszczały o 7 rano, kuchnie i łazienki mieliśmy oddzielne a całe dnie
        spędzaliśmy na sankach. Nie była to dla nas tragedia, choć pewien niesmak w
        stosunku do nietolerancyjnego chamskiego towarzystwa pozostał, ponieważ
        zaplanowaliśmy Sylwestra na "końcu świata" gdzie najblższy sklep spożywczy był
        kilka kilometrów dalej a paby i rastauracje jeszcze dalej i zamiast boskiej
        ciszy mieliśmy balangi całonocne piętro niżej i magnetofon na cały regulator w
        ciągu dnia!!! I naburmuszonych sąsiadów, którzy uważali, że robimy problem z
        niczego!
    • lolka11 Re: horror na wakacjach 03.08.04, 10:57
      Ja bym napewno zwrocila uwage rodzicom, a jesli to by nie pomoglo, to bym
      poszla do wlascicieli.
      Wina jednak nie lezy po stronie dzieci, a rodzicow.
      Ja nie wyobrazam sobie, zostawiac po sobie pieluchy czy pozwolic dzieciom
      biegac i krzyczec po korytarzu. Troche wyobrazni.

      Dorota
    • anek.anek Re: horror na wakacjach 03.08.04, 10:58
      chociaż sama jestem mamą trzyletniego krzykacza ciężko znoszę takie "dziecięce
      zjazdy".
      Niedługo jadę na tydzień z grupą znajomych na wakacje, do wynajętego domu.
      zajmujemy wszystkie pooje poza dwoma, w których będą obce nam osoby i z tego co
      wiem od właścicielki samotne w średnio-późnym wieku. Z naszej strony jedzie w
      sumie 5 dzieci w wieku przedszkolnym + noworodek + chłopiec który chodzi już do
      szkoły.
      Pomna wszelkich dotychczasowych wyjazdów i doświadczeń (wrzaski,krzyki dzieci
      od rana do nocy i zero reakcji ich rodziców) postanowiłam
      przeprowadzić "umoralniającą" rozmowę ze szwagierką (2 dzieci, najbardziej
      halaśliwych). Delikatnie wplatając w wątek rozmowy powiediałam, że dobrze by
      było ze względu na szacunek do tych obcych "wczasowiczów", gdyby dzieci jednak
      miały wprowadzone pewne ograniczenia, np. głośne zabawy tylko we własnych
      pokojach lub na dworzu (a teren przylegający do domu jest olbrzymi, jest nawet
      mini plac zabaw). w odpowiedzi usłyszałam tylko, że "jeśli ktoś jedzie do domu
      gdzie znajdują się dzieci MUSI się liczyć z tym, że one będą krzyczeć, bo to
      ich prawo". ożę jestem mało wyrozumiała, że bardzo mi się to nie podoba.
      Niestety współczesny model wychowania nie zakłada kształcenia dobrych manier -
      a w nie wpisany jest szacunek dla innych!
      Swojego syna zawsze proszę żeby się głośno nie zachowywał w miejscu publicznym,
      podobnie jak nie pozwalam mu krzyczeć na balkonie. sama nie wołam go z drugiego
      końca mieszkania tylko jeśli chcę mu coś powiedzieć to do niego idę. Itd. itp.
      Tak zostałam wychowana. Kiedy byłam mała i bawiłam się na podwórku wzorem
      swoich kolegów i koleżanek zaczęłam wrzeszczeć pod oknem żeby mama zrzuciła
      piłkę. Rodzice skutecznie mnie od tego odzwyczili. Najpierw schodzili prosząc
      żebym po prostu przyszła następnym razem i poprosiła, a w końcu po prostu
      któregoś dnia nie zareagowali w ogóle. są siedzi co prawda okupili to moim
      wrzaskiem "mama, zrzuć piłkę" który trwał pół godziny, ale był to już ostatni
      raz: kiedy poszłam w koncu na górę zebrałam niezły "opieprz" od rodziców.
      Z drugiej strony trzeba jednak pamiętać, że dziecko naprawdę płacze kiedy się
      przewróci, naprawdę trudno mu czasem się powstrzymać od krzyku, głośnego
      śmiechu czy pisku. Nie nalezy popadać w przesadę: dzieci nigdy ciche nie były,
      i też jest im potrzebna odrobina szczęścia w postaci wrzasku. Nie miejmy
      pretensji do dzieci, że zachowują się nie tak jak byśmy tego chcieli. Możemy co
      najwyżej poprosić rodziców żeby starali się "stopować" i naprawdę wychowywać
      swoich maluchów. Nie wolno też się irytować jeśli głośne zachowanie dziecka
      związane jest z nieszczęściem jakie mu się przydarzyło: czyli choćby potłuczone
      kolano. Wyrozumiałość i szacunek jest potrzebna z obydwu stron. Tego sobie i
      Wam życzęsmile)
    • adzia_a Generalna refleksja... 03.08.04, 11:16
      ...człowiek w XXI wieku ma PRAWA.
      Strasznie dużo ma tych PRAW i strasznie głośno o tym trąbi.
      Ma prawo do tego, żeby inni nie hałąsowali mu nad uchem, bo śpi.
      Z drugiej strony ma prawo do tego, żeby samemu hałasować kiedy chce i innym nic
      do tego.
      Ma prawo do nieskrępowanego niczym wyrażania swojego JA, jednocześnie
      wyszydzając innych, którzy robią to samo, tylko w inny sposób. No, ale przecież
      każdy ma PRAWO do wyrażania swoich opinii. Ba, ma wręcz OBOWIĄZEK wszystkim
      głośno mówić, że coś tam czy ktoś tam mu się nie podoba - bo przecież ludziom
      trzeba to uświadamiać!
      Mam prawo, mam prawo, mam prawo, moje dziecko ma prawo, mój pies ma prawo,
      jestem singlem więc mam prawo...
      A gdzie empatia?

      I żeby nie było, że bronię ludzi z hałasującymi dziećmi. nie. Oni też MAJĄ
      PRAWO (jak pisze anek.anek). Zresztą, to już nie dotyczy tylko tego wątku...

      Wiecie co, jakbyśmy przestali wreszcie myśleć tylko o tym, do czego MAMY PRAWO,
      i jak nas strasznie frustruje to, że inni nie szanują naszych PRAW, to byśmy
      byli o wiele szczęsliwsi.
      • aluc Re: Generalna refleksja... 03.08.04, 11:53
        ...bo zapominamy o zasadzie, że granicą naszych własnych wolności i swobód jest
        zawsze sfera wolności i swobód innych osób

        i trochę dziwne, że zapominamy, bo zasada stworzona jeszcze na gruncie prawa
        własności w prawie rzymskim, kiedy o empatii jeszcze nie było mowy, a nie żadne
        nowoczesne wymysły wink
        • adzia_a Re: Generalna refleksja... 03.08.04, 12:14
          Aluc, bo ja jak czytam takie wątki to mi się smutno robi po prostu. Ludzie to
          by się nawzajem chyba najchętniej eliminowali. Niedługo nie będę mogła wyjść na
          ulicę, jak mi pryszcz na nosie wyskoczy, bo to przecież godzi w PRAWO innych
          jednostek do oglądania tylko i wyłącznie tego, co nie narusza ich poczucia
          estetyki. A jak mi się dziecko głośniej w kinie zaśmieje, to pewnie będę
          zwracać innym widzom kasę za niewykorzystane parę sekund, kiedy nie słyszeli
          dialogu, no przecież zapłacili i MAJĄ PRAWO.

          Od kiedy sobie uświadomiłam, że dla mojego dobrostanu bynajmniej nie jest
          konieczne, żeby wszyscy respektowali wszystkie moje PRAWA, jakby mniej we mnie
          frustracji. Nie mówię tu oczywiście o jakichś skrajnych przypadkach
          niewychowanych dzieci czy rozdartych imprezowiczów.
          • omama Re: Generalna refleksja... 03.08.04, 12:48
            adzia_a napisała:

            > Aluc, bo ja jak czytam takie wątki to mi się smutno robi po prostu. Ludzie to
            > by się nawzajem chyba najchętniej eliminowali.

            No wiesz, trochę tak we świecie jest. Grupy o sprzecznych interesach tu i
            ówdzie są od siebie separowane, czy raczej mają możność dobrowolnego
            odseparowania siebie od innych. W niektórych dobrych nowojorskich kamienicach
            nie sprzeda się mieszkania komuś, kto ma np. psa.... I w ogóle mimo że stoisz z
            bankowym kredytem na tacy mogą ci przed decyzją o sprzedaży urządzić formalne
            przesłuchanie żeby sprawdzić, czy będziesz pasowała do domu. Znajomy nabył
            mieszkanie w Waszyngtonie w czteromieszkaniowej chałupce i w ramach umowy kupna
            musiał podpisać regulamin, który, m.in. nie pozwala mu na położenie poza
            kuchnią/łazienką niczego poza wykładziną z grubego dywanu. Więc i to jest jakaś
            droga, tak samo najeżona problemami jak inne, ale mi jakoś bliższa niż nasze
            polskie wolnoć tomku w swoim domku, a ja ci się nie podobają nasze nocne
            rozrywki, to se okno zamknij.
            • adzia_a Re: Generalna refleksja... 03.08.04, 13:21
              A mnie Omamo nie jest bliska żadna z tych postaw. I wszystkie konflikty jakoś
              mi się udaje rozwiazać, a aniołem pokoju bynajmniej nie jestem wink)) Ale jak
              czyjeś dzieci się drą, to można zagadać na spokojnie z rodzicami, zwrócić
              uwagę...mnie się wydaje, że czasem ludzie specjalnie stawiają się na pozycji
              uciśnionych, i znoszą wszystkie niedogodności po to tylko, żeby móc napisać
              później na forum, jak to się nie znosi dzieci. Ludzie sobie lubią utrudniać
              zycie, a potem narzekają że ciężkie czasy i stresujące. Sami sobie ten stres
              fundują ciągłym rozpamiętywaniem, w czym to dzisiaj bliźni mi zalazł na skórę ;-
              )))
          • aluc Re: Generalna refleksja... 03.08.04, 13:12
            gdyby nie to, że część osób uczestniczących w tego typu zadymach stan wojenny
            pamięta jedynie z opowiadań starszych, uznałabym jeszcze, że to może jakaś forma
            odreagowania po atrakcjach poprzedniego systemu wink

            nie wiem, na czym to polega - może wyłażą jakieś koszmarne kompleksy? że nie
            można sobie wyegzekwować swoich praw wobec szefa/męża/matki/teściowej, to
            kanalizuje się swoją nienawiść do narodu ludzkiego w stronę rodziców z dziećmi,
            staruszków w tramwajach albo grubasów w stringach? i to najlepiej nie twarzą w
            twarz, ale przez obsmarowanie i święte oburzenie na publicznym, acz do pewnego
            stopnia anonimowym forum?

            lektura forum dostarcza zresztą niezrównanych przeżyć w tym zakresie smile
            w ciągu zaledwie ostatniego tygodnia dowiedziałam się, że powszechnie
            szykanowani są palacze oraz osoby nieobciążone wadami i chorobami typu Zespół
            Downa, ciekawe czego jeszcze się dowiem przed wakacjami wink
            • wieczna-gosia Re: Generalna refleksja... 03.08.04, 21:20
              ciekawe czego jeszcze się dowiem przed wakacjami wink

              to zalezy za ile jedziesz wink)

              nie przezylam nigdy wakacji jak z horroru. Jezdze sobie bowiem do pensjonatow z
              porzadnym placem zabaw, najchetniej gdzie sa domki. O 6 rano moje dzieci wylaza
              z domkow, a ja mam okazje pospac, a ole spotykaja inne dzieci o tej porze
              wylazace z domkow i jeszcze inne i zaczynaja sie bawic w poblizu jakoegos
              domku. jeden domek wiec nie spi zeby spac mogly inne domki. Dzieci po calym
              dniu atrakcji wala sie gdzie stoja na ziemie i wlasciciel takiego domku jak
              chce sam pojsc spac to musi zidentyfikowac brudne towarzystwo, zgarnac rodzicow
              z ogniska zeby towarzystwo zabrali a nastepnie baldym switem sam wlasne
              potomstwo wyslac gdzies z dala od domku wink)

              Uwielbiam akie wakacje i swietnie na nich wypoczywam wink

              Wtakich osrodkach z domkami i porzadnym placem zabaw na szczescie nie ma
              zadnych malkontentow bo wszyscy wiedza czego sie spodziewac. a niech jeszcze w
              ofercie napisza ze dzieci i psy mile widziane wink)))

              a tak na serio.... to rozumiem zal jagody. nie zmienia to faktu ze sama owym
              ludziom zaczela swinie podkladac. A wiec oni podkladali jej. A ona im. ITD. No
              to chyba jednak sa siebie warci...
              • anek.anek Re: Generalna refleksja... 03.08.04, 21:50
                a dlaczego piszesz, że jagoda też "świnie podkładała". Przecież jeśli siedzą na
                tarasie i piją piwo, to przecież nie będą rozmawiać szeptem. Zakładam, że to
                nie była huczna impreza, tylko zwykła rozmowa!
              • aluc Re: Generalna refleksja... 03.08.04, 21:51
                a ja pamiętam jeden upiorny weekend smile pojechaliśmy w trójkę do Sopotu,
                znaleźliśmy hotel, w którym akurat z soboty na niedzielę odbywało się wesele smile)

                całą noc spędziliśmy nastepująco: ja ciągle wstawałam i otwierałam okno, bo mi
                było duszno, moja koleżanka wstawała i zamykała, bo jej było za głośno, a na
                zmianę gwizdałyśmy na jej męża, który się tym wszystkim nie przejmował i
                chrapał w niebogłosy smile))

                qrcze, jakoś nikt wtdy nie pomyślał, że awanturę można było zrobić, he he he
                • wieczna-gosia a nastepna okazja moze sie nie trafic 03.08.04, 22:19
                  wink
                  my mamy sasiadke ktora jak sobie wypije to puszcza na caly regulator efit
                  piaf wink oraz inne piosenki francuskie wink
                  wylaczamy wtedy z mezem tewe i radyjka i nucimy wraz z sasiadka ;noooooo rien
                  dr rieeeennn je ne rrrregrrrrrrete rrriennnn
                  albo chrypimy ppnuro.. no wlasnie z kim.... z brelem bodaj.....
                  dans le port d'Amsterrrdam....'ya des marins qui boivent.....


                  ale siem rrrozspiewalam wink)))

                  boin soirrrrr

                  dobrze ze niezbyc czesto sie u
                • adzia_a Aluc :-)))))))))))))) 04.08.04, 08:17
                  > qrcze, jakoś nikt wtdy nie pomyślał, że awanturę można było zrobić, he he he

                  Boś netu nie miała Aluc wink))
                  Tak to byś mogła otworzyć wątek "Nienawidzę par młodych, czy oni nie mogą brać
                  cichych ślubów" albo "Nie cierpię cudzych facetów bo chrapią" albo "Czemu
                  wesela muszą się odbywać akurat w sobotę, kiedy normalny człowiek chce wypocząć"
                  albo "Nie cierpie innych kobiet bo mają problemy z termoregulacją"
                  albo "Nienawidzę Sopotu bo tam są wesela, ludzie chrapią i klimy nie ma" wink))))

                  Ale skoro dopiero teraz wyjeżdżasz na wakacje, to jeszczew nic straconego, na
                  pewno znajdziesz sobie jakiś wdzięczny temat. Stawiam na stare baby w
                  stringach wink))))
                  • ann_mart Re: Aluc :-)))))))))))))) 04.08.04, 09:01
                    Och, adzia_a, obsmarkałam się ze śmiechu. To jednak dobry poczatek dnia.
                    Pozdrawiam
                    Anka
                  • aluc Re: Aluc :-)))))))))))))) 04.08.04, 17:21
                    he he grube baby w stringach, powiadasz?

                    biorąc pod uwagę, że się do Budapesztu wybieramy, gdzie artystka Kozyra kręciła
                    Łaźnię damską i męską, to nawet bez stringów może smile))))
              • dorotadu do Gosi 03.08.04, 22:32
                przed następnymi wakacjami poprosze Cie o kilka adresów - koniecznie z
                domkami smile
    • szymanska Re: horror na wakacjach 03.08.04, 13:33
      Nie wiem czy "Jagoda74" skopiowała ten post czy nie, ale mogę się pod tym
      podpisać !! Przeżyłam TAKIE wakacje we Władysławowie. Mieliśmy pokój między
      rodzicami z dwójką dzieci a dziadkami. Koszmar, horror, tragedia to zbyt
      delikatne określenia. Dzieci biegały od 6 rano z jedego pokoju do drugiego,
      trzaskały drzwiami, kopały w nasze. Próby interwencji nie przyniosły rezultatu.
      Dzieci nie były też takie małe, dziewczynka ok 7 lat i chłopiec ok 4. A
      pojechałam nad morze wypocząć i nabrać sił do porodu wink)))))))
    • aga173 Re: Jedno pytanie? 03.08.04, 22:19
      Masz dzieci?Sama bym się tak zachowała!!!!A jak chcesz mieć spokojne wczasy to
      jedź(leć) na Karaiby!!!!!
      Aga
      • wieczna-gosia Re: Jedno pytanie? 03.08.04, 22:38
        > jedź(leć) na Karaiby!!!!!

        nie wiem czy wiesz aga ale na Karaiby tez lataja matki z dziecmi...
        o zgrozo... w samolocie... czujesz???
        leci takie dziecko i normalnie... placze wink))) albo krzyczy... albo zaspiewa
        jeszcze....i stewardessa musi zabawiac i kocyk przyniesc wink
    • jagienkaa Re: horror na wakacjach 04.08.04, 08:12
      Wiesz co, gdyby byl skuteczny sposob na uspokojenie dzieci lub zmuszenie ich do
      spania do 10 uwierz mi ze rodzice by go uzywali...sama bym chetnie zaplacila za
      sposob na wrzeszczacego dwulatkawink myslisz ze jak rodzice jada na wakacje to
      nie drazni ich ze ich dziecko zaczyna wrzeszczec o 6 rano?! ale uwierz mi ze
      naprawde czasem trudno zapanowac nad swoimi dziecmi, ze rodzice tez chce sobie
      pospac dluzej i dlatego wypuszczaja swoje pociechy na dwor, ze czasem czlowiek
      moze byc taki zmeczony (wylewaniem siuskow z nocniczkow, praniem kocykow,
      wynoszeniem pampersow, gotowaniem zupek, wylaczaniem kosiarek o 6 rano) ze po
      prostu nie ma sily na ciagle uspakajanie...nie wiem czemu bezdzietne osoby
      sobie mysla ze nasze rozrabiajace dzieci to dla nas jakas atrakcja....
    • judytak Re: horror na wakacjach 04.08.04, 09:02
      a ja lubię wakacje :o)
      i wszystkie moje wakacje, jak dotąd, były fajne, odkąd pamiętam, czyli od
      trzydziestu lat :o)

      w zeszłym roku byliśmy w Grecji, hotel z basenem przy plaży, śniadania i
      obiadokolacje
      16-miesięczny Mały wstawał o 7-mej rano, wstałam z nim, poszliśmy elegancko na
      śniadanie, najpierw nalałam mleko do miseczki, zrobiłam kaszkę, nakarmiłam
      dziecko, potem podchodziliśmy do bufetu, wybieraliśmy sobie różne różności,
      siedliśmy elegancko we dwoje, i jedliśmy śniadanie :o)

      koło 8-mej wracaliśmy do swojego pokoju, budziliśmy resztę, i tatuś z dwójką
      starszych szedł na śniadanko, też elegancko :o)

      jak wieczorem (w nocy) była dyskoteka, to albo szliśmy wszyscy, albo nie - ani
      trochę mi muzyka nie przeszkadzała, dzieciom jeszcze mniej ;o)

      w tym roku byliśmy na Węgrzech, w górach, w takim pensjonacie
      kierowniczka nas ostrzegała na początku, że jednego dnia (jednej nocy) będzie
      miała liczne młode towarzystwo, które będzie się ostro bawiło - no fakt, bawili
      się do rana, mąż mi opowiadał, do której słuchał ich muzyki, bo ja spałam,
      dzieci też :o) a rano schody były lepkie od wylanego piwa - nie powiem, że to
      zbyt gustowne, ale do południa obsługa wysprzątała wszystko :o)

      poza tym, w tym roku już Mały też spał do ósmej, nawet dłużej ;o)

      żeby jakiekolwiek głupie szczegóły mogły mi wakacji zepsuć???!
      aż tak źle jeszcze ze mną nie jest ;o)

      pozdrawiam
      Judyta
      • zorkas czy ktoś pomyślał o właścicielu hotelu? 04.08.04, 16:45
        A ja opowiem Wam inną historię, która byc może pozwoli spojrzec jeszcze z innej
        strony na wakacje rodziny z dziećmi.
        Rok temu byłam na wakacjach z siostrą i jej dziećmi. Dwie dziewczynki w wieku
        wczesnoszkolnym. Byliśmy w niewielkim pensjonaciku rodzinnym na Mazurach -
        przesympatyczni gospodarze, dobra kuchnia, plac zabaw dla dzieci, nieopodal
        placu zabaw ujeżdżalnia dla koni, gdzie dziewczynki siostry spędzały większośc
        dnia. My z siostrą obok - widząc dokładnie co się dzieje na placu zabaw
        obserwowałyśmy kochane mamy i ich pociechy:
        - tatuś z puszką piwa i papierosem w piaskownicy pilnujący dzieciątka
        (oczywiście puszki i pety zostawały właśnie obok piaskownicy)
        - dzieciątko, które "musi już" robiące śliczną cuchnącą kupkę na zjeżdżalni,
        którą to kupkę ów tatuś wyrzuca na trawniczek obok i zasypuje łopatką piasku
        (30 metrów dalej stał śmietnik) - może ktoś wdepnie - ale będzie ubaw
        - mamusia przewijająca słodkiego bobaska na trawce obok nas (oczywiście
        papmersik został pod ławką - śmietnik wciąż 30 metrów dalej)
        i tak dalej i tak dalej
        I jeszcz eciekawe scenki ze stoł/ówki - wrzeszczące dzieciaki, za którymi
        mamuśki biegały z zupką, soczkiem, urocza mamusia siadająca w rozkroku na
        podłodze (z całą bielizną na wierzchu), która musi na podłodze nakarmic maluszka
        - mamusia, która chwali dziecko jak pięknie samo je - pod stołem kilogram
        rozsypanej kaszy plus sosik z mięska, marcheweczką udekorowane ściany
        - dzieciak wrzeszczący w niebogłosy w krzesełku do karmienia, którym słodka
        mamusia się akurat nie zajmuje, bo sama musi zjeść (tatuś konwersuje z sąsiadem)
        i tak dalej i tak dalej.
        I w tym całym obrazku patrzyłam ze współczuciem na gospodynię, która kilka razy
        dziennie zmywała ściany, zamiatała kaszę spod stołow, potłuczone szklanki. I na
        koniec usłyszała od jednych z gości - że oni nie będą placili za wyżywienie
        dziecka, bo przecież tak mało jadło (prawie codzien dla tego dzieciątka musiała
        być szyneczka albo jajeczko)
        I jeszcze poruszyła mnie jej córka w ciąży, która kilka razy dziennie zbierała
        te puszki i pety i pampersy z placu zabaw a tatusiowie radośnie jej kibicowali.
        I na koniec jeszcze jedna przemiła mama z dwójką dzieci, po prawie
        dwutygodniowym pobycie wyjechała... zapomniawszy zapłacić. I znów widziałam
        łzy w oczach gospodarzy - że ludzie mogą byc tak podli.
        Dla mnie to nie był "horror" - udało nam się spędzać wystarczająco dużo czasu z
        dala od rodzin z maluchami. Ale jeśli słyszę o kolejnym ośrodku, hotelu,
        pensjonacie, agroturyźmie, gdzie nie chcą przyjmować z dziećmi, gdzie nie chcą
        zwracać zaliczek jak ktoś rezygnuje z przyjazdu to przestaję się dziwić.
        Przepraszam, ze się rozpisałam, ale poruszyło mnie ostatnio kilka wątków
        dotyczących wypoczynku mam z dziećmi.
        ten post napisałam też na forum Kobieta
        ____
        Już w marcu'05 będę mamusią.
    • agn Re: horror na wakacjach 04.08.04, 09:30
      Sytuacja rzeczywiście dość paskudna, ale mam nadzieję nie norma. Przynajmniej
      my jak jeździmy z małym dzieckiem, to staramy się jak najmniej przeszkadzać. Na
      pewno bieganie o 6 po schodach i krzyczenie byłoby niedopuszczalne, jednak
      chyba nic nie da się poradzić na dźwięki dobiegające rano z pokoju, choć
      oczywiście staramy się, aby dziecko czymś zająć i zachowywało się cicho. Tzn.
      było tak, bo teraz na szczęście w wakacje dziecko śpi nam do 9. A jeśli chodzi
      o pogaduszki przy piwie, nie krępowałabym się. Sami po uśpieniu dziecka często
      urządzamy sobie takie nasiadówki. W końcu każdy jest na wakacjach i ma prawo do
      relaksu, oczywiście w kulturalny sposób. Reasumując, w opisanej sytuacji ludzie
      zachowywali się bardzo niekulturalnie i gdybyśmy my tam byli, choć również z
      dzieckiem, bylibyśmy wkurzeni. Ale jeśli chodzi o brak kultury to na pewno nie
      dotyczy tylko ludzi z dziećmi, lecz w ogóle. Zdarzało mi się mieć na wakacjach
      bardzo uciążliwych sąsiadów, bezdzietnych.
    • blanqua Re: horror na wakacjach 04.08.04, 17:10
      Cześć

      Co do kwestii tu poruszonej to jednak widzę złe zachowanie obydwu stron. Ale
      bardziej ze strony tych rodziców dzieci. Mogę przedstawić jak to wyglądało w
      przypadku moim i kuzynki. Cóż, jako dzieci jeździłyśmy do ośrodków wczasowych.
      Kuzynka była bardzo mała nawet 2-3 lata ja starsza ale mowy nie było o
      hałasowaniu, głośnych piskach, krzykach w miejscu publicznym. Po prostu była
      kara za to, szybko się małe dziecko nauczyło jak się zachowywać. To nie jest
      tak, że jakoś nas czegoś pozbawiano albo zabierano dzieciństwo, tłumiono
      radość. Po prostu uczono, że piszczeć i krzyczeć mozna u siebie albo jak się ma
      pewność,że się nikomu nie przeszkadza. Nie było także mowy aby w pensjonatach
      albo domach wymagać aby inni byli cicho tylko dlatego, że dzieci mają spać.
      Cóz, dzieci moga spać także przy hałasie a trudno ograniczać prawa innych osób.
      Kiedy rodzice i ciocie kładli nas spać sami wychodzili się bawić i było to
      naturalne. Bardzo jestem wdzięczna za takie wychowanie, nie przyniosło żadnych
      szkód a nawet pożytku dużo. Dzisiaj ja już jestem dorosła, po studiach a
      kuzynka w jednym z najlepszych liceów w regionie, zapalona sportsmenka, osoba
      konsekwentna i grzeczna. Jedynie czego się nauczyłyśmy to szacunku dla innych
      osób i kulturalnego zachowania.
      I dlatego sądze,że można i należy od dzieci wymagac, uczyć także spokoju. To,
      ze dzieci są na wakacjach to nie znaczy, że musi być źle, że przeszkadza się
      innym. Nie pamiętam aby doszło choć raz do sytuacji kiedy jakieś pieluchy
      leżały w miescu dostępnym dla obcych ludzi, we wspólnej łazience... Wiadomo, to
      po prostu kwestia pewnej kultury.
      Blanka
Pełna wersja