Nasze dzieciństwo i co z tego wyszło (smutne i dłu

03.08.04, 10:57
Pamiętacie mój post "mój dług".
Mój brat wyprowadził się z domu rodziców i zamieszkał (chwilowo) u nas.
Wczoraj, pod wpływam emocji porozmawialiśmy sobie o naszym dzieciństwie. O
domu rodzinnym, alkoholiźmie ojca i trudnym charakterze naszej mamy. O
wyzwiskach, biciu, poniżaniu z jej strony. O smutnych świętach, braku paczek,
życzeń, rozmów. Mój brat jest ode mnie dużo młodszy. Dopiero teraz możemy
jakoś się ze sobą dogadać, różnica wieku powoli się zaciera.
Dlaczego wczoraj powstała ta rozmowa? Otóż ja, niewdzięczna córka,
rozwydrzony bachor postanowiłam sobie kupić samochód (a w zasadzie to miał
być mój prezent urodzinowy od męża). Żaden tam nowy, ekstrawagancki, ot
samochód potrzenby w codziennym życiu. I zaczęła się wojna, nakłanianie
rodziny, by "przemówili mi do rozumu" bo "we łbie mi się poprzewracało". W
ciągu tygodnia dostałam kilka "pouczających" telefonów od mamy i
napuszczonego na mnie pijanego tatusia.Wczoraj nie miałam już siły, nie
odebrałam kolejnego telefonu od niej, nie miałam już argumentów
przemawiających za kupnem auta. Nie miałam siły mówić o tym, że jest mi
przykro słyszeć kolejną krytykę, że jest mi przykro wiedząc, że życzeń mi nie
złożą.
Tak więc rozmawiałam wczoraj z moim bratem kilka godzin. Po raz pierwszy od
dzieciństwa. I oto mój, zawsze rozkrzyczany, pyskaty brat powiedział, że nie
miał pojęcia jakie miałam życie w domu. Ja też nie sadziłam, że mama nie
tylko mnie w taki sposób "wychowuje".

Ulżyło mi, wyrzuciłam z siebie to czego nie miałam komu powiedzieć.
    • mabrulki Re: Nasze dzieciństwo i co z tego wyszło (smutne 03.08.04, 11:16

      Groszku
      Wzruszyłam się czytając twój post.
      Świetnie cię rozumiem bo ja też miałam paskudną sytuacje w domu i złą matkę.
      Ale wiesz co,wczoraj usłyszałam,a powiedziała to już trzecia osoba,że jestem
      świetną matka.
      I w takich chwilach myślę sobie:to już przeszłość,dawno za mną,teraz mam swoją
      rodzinę i ode mnie zależy jaki dom będzie miało moje dziecko.Tamto już się nie
      liczy.
      Oczywiście to nie jest takie proste,pstryk i wspomnienia znikają.Ale można
      spróbować je odsunąć i cieszyć się swoim obecnym życiem.
      Życzę ci tego
      Pozdr.

      ---

      "Wierzę,że tam w górze jest ktoś,kto nad nami czuwa. Niestety,jest to rząd."
      Woody Allen
      • mamamon Re: Nasze dzieciństwo i co z tego wyszło (smutne 03.08.04, 11:39
        Groszku,
        Nie czytalam Twojego poprzedniego postu. Ten jest bardzo smutny i wzruszajacy.
        Niestety, rodzicow nie da sie zmienic, ale moze staraj nie przejmowac sie tym
        tak bardzo. Masz teraz swoja rodzine, swoje zycie i to jest najwazniejsze.
        Pozdrawiam cieplutko,
        m.
    • tolka3 Re: Nasze dzieciństwo i co z tego wyszło (smutne 03.08.04, 12:33
      Groszku, smutne, to co piszesz. Ale masz już własną rodzinę, wspaniałą, jesteś
      pewnie super mamą. Niestety czasem jedynym sposobem jest nie przejmować się
      (wiem, łatwo mówić), starać się zapomnieć, rodziców się nie zmieni. Trudne,
      smutne dziciństwo to najgorsze, co matka i ojciec mogą dać dziecku. To
      największa krzywda, jaką mogą dzieciątku wyrządzić. Żal towarzyszy dziecku
      przez wiele lat, co ja mówię, całe życie. Jesteś mądrą kobietą, życie dało ci w
      kość. Kupuj sobie co chcesz! To Twoje życie, Ty pracujesz na to, co masz, Ty
      decydujesz i nikomu nic do tego. Żyj, ciesz się życiem, a tamto wszystko, co
      było kiedyś, niech zostanie z tyłu. Teraz Twoja rodzina jest najważniejsza.
      Pozdrawiam bardzo serdecznie!

    • weronikarb Re: Nasze dzieciństwo i co z tego wyszło (smutne 03.08.04, 12:39
      Witaj Groszku smutno czytac takie post. Tez nie mialam najszczesliwszego
      dziecinstwa, tez moja mama nie jest taka jak powinna. Jednak akceptuje ja, ale
      nie dopuszczam do wtracania sie w moje malzenstwo/rodzine. Staram sie byc
      najlepsza mama pod sloncem. Moze troche przeginam nie dajac sobie zadnych forow
      ale tak sie czuje najlepiej. Renata
      • groszek19 Re: Nasze dzieciństwo i co z tego wyszło (smutne 03.08.04, 13:23
        I o to mój mąż ma do mnie pretensje, że pozwalam się wtrącać mojej mamie w
        każdą rzecz w naszym domu. Pozwalam na to, by psuła mi humor niemal codziennie,
        żeby mnie obrażała, krytykowała i stawiała w kącie jak małe dziecko.
        Ma do mnie żal, moja słabość wpływa na nasze życie, na zmianę naszych decyzji
        pod wpływem mamy. Wczoraj mąż widząc moje łzy wziął telefon i chciał spokojnie
        porozmawiać z mamą. Powiedzieć jej, że jest mi przykro, że jestem smutna. Byłam
        przy tej rozmowie (telefonicznej), mama odłożyła słuchawkę po czym zadzwoniła
        do mnie i zaczęła op.. mnie, że mój mąż ma do niej pretensje, że niesłusznie
        się awanturuje. Nie było mowy o żadnej awanturze, mąż mówił spokojnym głosem,
        chciał przekazać mój smutek i żal. No cóż, znów ja będę tą, z powodu której
        wszczyna się kłótnie.

        Pozdrawiam, za kilka dni kończę 32 lata. Czuję się jak małe dziecko, które
        rozpaczliwie potrzebuje przytulenia, pocieszenia i akceptacji. Z tego się nie
        wyrasta.
        • fasolka31 Re: Nasze dzieciństwo i co z tego wyszło (smutne 03.08.04, 14:18
          Groszku - ja mam takiego tatusia, wiecznego krytykanta, który wszystko wie
          najlepiej i mimo moich 31 lat traktuje mnie jak smarkulę. Na szczęscie jest
          coraz lepiej, bo po prostu staram się go nie słuchac i robić to na co ja mam
          ochotę, wydawać swoje pieniądze po swojemu. Przyjeliśmy z mężem taktykę,
          przytakiwania i robienia po swojemu. Nie zawsze to skutkuje, ale przynajmniej
          próbujemy i odnosimy coraz lepsze efekty. Mam trochę jego chrakter i tak jak i
          on sie upiera tak i ja. Każda jego marudzenie działa na mnie jak płachta na
          byka, ale rzadko się odzywam, aby nie wybuchnąć. Nigdy nas nie wspierał. To
          taki mądraliński z małą gębą, bo tylko nami potrafił się rządzić, a gdy miał
          coś załatwić do głowę do piasku chował. Ach.....na szczęście jest już lepiej i
          tego tobie też życzę bo wiem co to znaczy taki rodzic!!!!
          • verdana Re: Nasze dzieciństwo i co z tego wyszło (smutne 03.08.04, 14:31
            Groszku! Jest takie słuszne powiedzenie, ze człowiek staje sie dorosły, gdy
            podejmuje decyzję i jest mu obojetne, co o tym myślą rodzice. Życzę Tobie i
            sobie jak najszybszej dorosłości!
        • weronikarb Re: Nasze dzieciństwo i co z tego wyszło (smutne 04.08.04, 09:48
          Groszku z Twoich postow wynosze ze Ty poprostu jeszcze nie odcielas pepowiny z
          mama, czesto pisza dziewczyny ze to maz jest zwiazany z matka a tutaj jest
          sytuacja odwrotna. Dziwie sie ze meldujesz jej o wszystkim co kupujesz, co
          robisz itp. Ja do swojej dzwonie aby sie spytac o zdrowie i to samo mowie o
          swojej rodzinie. Dlaczego konsultujesz z nia zakup auta za WASZE pieniadze?
          Odetnij pepowine a bedzie duzo lepiej, wtedy zacznine cie traktowac jak dorosla
          bo jak narzie to sama dajesz jej podstawy aby traktowala cie jak dziecko. MOja
          juz tego nie probuje bo zawsze jej odpowiadam "to moj dom, moja rodzina i my z
          mezem decydujemy" - jak juz zdarzy sie jej cos krytykowac. Wiecej wiary w
          siebie i meza
          • groszek19 Re: Nasze dzieciństwo i co z tego wyszło (smutne 04.08.04, 14:21
            Widzisz, po części masz rację. Ta pępowina wciąż nie została odcięta. 11 lat
            walczyłam z psychicznym uzależnieniem męża od jego matki i (też) ojca pijaka,
            terapia pozwoliła mi na "wyprowadzenie" męża na prostą, na odcięcie go od
            matki, która niszczyła nas i nasze małżeństwo. Za radą prawnika i psychologa
            postawiliśmy teściowej ultimatum: albo zostawi nas w spokoju (nie wiedząc,
            gdzie jesteśmy i jaki mamy nr telefonu) albo ja podam ją do sądu o znęcanie
            psychiczne nade mną i dziećmi. Pomogło. Mąż od dwóch lat normalnie żyje a ja
            nie zrywam się z płaczem w środku nocy. Syn przestał się moczyć...
            Drugi etap terapii zakładał oderwanie się od mojej "rodziny" (do złudzenia
            przypominającej rodzinę męża), nie wystarczyło mi sił i czasu. poza tym do
            tekiej terapii potrzebne są dwie osoby a mój mąż tak odciął się od swojej
            rodziny, że o niczym nie chce słyszeć.
            Teraz przyszła kolej na mnie, na odcięcie mojej pępowiny.
            Co do pytania mamy o zgodę, wiedząc jaki będzie skutek nie mówiłam rodzicom o
            kupnie samochodu. Niestety mój brat (który mieszka z nami) będąc u rodz8iców
            chłapnął językiem i wygadał. I rozpętała się burza. Samochód kupujemy, mama nie
            odzywa się do mnie.
            Pozdrawiam, E.
            Życie nie jest takie łatwe i nie o wszystkim da się pisać na forumsad(((
            • annb masz @ 04.08.04, 14:31
    • blum5 Re: Nasze dzieciństwo i co z tego wyszło (smutne 03.08.04, 15:54
      smutny ten twój post i smutne jest to że rodzice tak nam potrafią zmarnować
      życie w dziećiństwie, a to potem ma skutki w naszym życiu dorosłym, wyrastamy
      na zakoplmeksionych i nie wierzących w siebie ludzi, albo dręczą nas problemy
      jeszcze innej natury. dlatego ja postanowiłam sobie że będę robić w zyciu
      wszystko żeby moje dziecko czuło się kochane, będę z nią rozmawiać i poważnie
      traktować jej problemy i nigdy nie powiem jej że jest głupia (co ja często
      słyszałam) i przede wszystkim będę jej poświęcac swoja uwagę, bo dzieci tak
      bardzo tego pragną.
      życzę ci żebyś nie przejmowała się tym co mówią twoi rodzice (jesteś już
      dorosła) i po prostu przejdź do następnego etapu w życiu czyli kompletnie
      ignoruj to co oni mówia na twój temat, najwyższy czas sie odseparwoać
      psychicznie. pozdrawiam
    • mamadwojga Re: Nasze dzieciństwo i co z tego wyszło (smutne 03.08.04, 16:41
      Smutne było Twoje dzieciństwo ale ciśnie mi się na usta pytanie: Dlaczego Ty
      jeszcze rozmawiasz ze swoją mamą skoro ona Cię ciągle krytykuje i poniża? Ja
      miałam właściwie dobre dzieciństwo, mama była co prawda super-hiper-
      nadopiekuńcza ale nigdy mnie nie dołowała. Niestety nie spodobał się jej mój
      mąż kiedy za niego wyszłam. Na początku się hamowała ale kiedy mieliśmy trochę
      różnych kłopotów to próbowała sobie na moim mężu "psy wieszać". Powiedziałam
      jej wtedy że mój mąż- mój wybór i jeśli jeszcze raz usłyszę na niego złe słowo
      z jej ust to mnie nigdy więcej nie zobaczy. Ostra wymiana zdań miała miejsce
      późną nocą, dziecko spało i tylko dlatego nie wyszłam od niej (byłam gościnnie)
      tak jak stałam. Moja mama przepłakała noc a nad ranem mnie przeprosiła i od
      tego czasu jest między nami całkiem miła, oczyszczona atmosfera. A mój mąż jest
      najlepszym zięciem.
      Mieszkamy 100 km od siebie, często dzwonimy, SMSkujemy.
      Radzę Ci nie kontaktować się przez jakiś czas z mamą aż zrozumie ona że jesteś
      DOROSŁA.
      Pozdrawiam
      • groszek19 Re: Nasze dzieciństwo i co z tego wyszło (smutne 04.08.04, 14:25
        Bo to moja matka.
        Dwa miesiące uczono mnie jak "nie pojechać do mamy na święta", jak jej
        powiedzieć, że ostatnie święta przepłakałam w drodze powrotnej. Niestety, nic
        to nie dało, pod tym względem jestem słaba psychicznie. 30 lat "kopania
        leżącego" daje swojesad((
    • beata32 Re: Nasze dzieciństwo i co z tego wyszło (smutne 04.08.04, 13:42
      Groszek,
      Masz swój dom, swoją rodzinę, Twoja mama może powiedzieć swoje zdanie, ale
      decyzja i tak należy do Was.
      Może to dziwnie zabrzmi, ale trochę mi wygląda że zamiast cieszyć się, że
      dobrze sobie radzicie, że będziesz miała swój samochód jest normalnie
      zazdrosna. To nie jest jej sprawa jaki Ty dostaniesz prezent skoro tak z mężem
      ustaliliście. Nie używaj w rozmowie argumentów skoro i tak nic nie dają. Możesz
      powiedzieć 'ok zrozumiałam, że Ci się nie podoba, ale to nasza decyzja i to co
      teraz powiesz i tak nic nie zmieni' na pytanie 'po co?' ... 'bo tak' ...
      dyskutowanie nie ma sensu.
      Twoja mama powinna zrozumieć, że już nie może Cię pouczać - nawet kosztem tego
      że się obrazi.
      I wogóle - to super, że masz takie wsparcie Twojego męża. Trzymaj się go.
      Szkoda by było żeby coś się przez wtrącanie się mamy między wami popsuło.

      Pozdrawiam
      • groszek19 Re: Nasze dzieciństwo i co z tego wyszło (smutne 04.08.04, 14:31
        Wsparcie w mężu mam, nie mogę narzekać. Choć, jak pisałam wcześniej, różnie
        bywało.
        Pozdrawiamsmile)) Edyta
Pełna wersja