Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-(

14.08.13, 15:11
Przeczytałam tematy dotyczące żon domowych, niepracujących itd. Mam ochotę się wygadać, wypisać to jakoś. (długawe, nudne i sytuacja opisana to moja wina)

Mam dwoje dzieci, w wieku 6,5 i 4,5. W pierwszej ciąży pracowałam do 8-go miesiąca, potem poszłam na L4, chciałam się trochę przygotować, odpocząć (praca w stresujących warunkach, pod presją czasu). Druga ciąża była zagrożona. Od momentu kiedy poszłam w drugiej ciąży na L4 - nie pracuję, wykorzystałam wszystkie L4, zasiłki chorobowe, rehabilitacyjne, macierzyńskie, wychowawcze. Młodsze dziecko początkowo wymagało zwiększonego wysiłku, przy porodzie coś poszło nie tak, niedotelnienie, dość długa rehabilitacja. Zdecydowaliśmy z mężem, że nie wracam do pracy po macierzyńskim, że zdrowie dziecka ważniejsze. Faktycznie tak było, tyle, że teraz, już od 2,5 roku albo i troszkę dłużej ma już żadnych wskazań do rehabilitacji, wszystko wyrównane, nadgonione. Córcia rozwojowo w normie. A ja się "zasiedziałam" w domu. Jakoś tak w tym czasie mąż dostał mały awans, podwyżkę, ja się nie garnęłam do powrotu do pracy, on nie naciskał. Finansowo nie jest jakoś cudownie, ale radzimy sobie, na urlop pojechaliśmy, córki mają wszystko (w miarę rozsądku) co potrzebne. Po jego ostaniej podwyżce moja pensja to by było na tzw. waciki raczej. Nawet sama nie wiem, jak doszło do tego, że nie wróciłam do pracy, że się zasiedziałam w domu. Na poczatku wiadomo, macierzyński, potem wróciłam na chwilę i poszłam na zasiłek, malutka była rehabilitowana, potem wychowawczy. Jakoś czas zleciał. Tego domu też nie prowadzę jakoś super, obiad jest, ale bez fajerwerków, jednodaniowy, jako tako ogarnięte jest, córcie zaprowadzone i odebrane z przedszkola i wybawione, zaopiekowane. Sama nieraz nie wiem, na czym spędzam dzień. Lubię sobie tą kawkę spokojnie wypić, posiedzę nieraz na necie itd. Wszystkie grzechy leniwych żon domowych które wymieniłyście mnie dotyczą. Nie wyobrażam sobie powrotu do pracy, wydaje mi się, że przez te lata moja wiedza się zdezaktualizowała, ja się roztyłam, zaniedbałam. W sumie tak jest, że ani ja zadbana i seksi żonka, ani dom nie jest jakoś ekstra prowadzony, ani nic nie zarabiam. Tyle, że córki wybawione, lubię być z nimi i wymyślam różne fajne sposoby na spędzanie czasu.

A tu widmo kolejnego awansu męża zapukało mi do okien, tym razem to juz nie taki awansik mały, ale znaczny i zakres obowiązków większy i podwładni (podwładne!!), znacznie lepsze pieniądze... Jak porównam się do tych jego podwladnych kobiet, to mi się wyć chce. Większośc zadbana, umalowana, ubrana, mają coś do powiedzenia, takie bardziej światowe babki, nie to co ja, żona domowa. Moje życie to córki, trochę plotki niestety, garnki, jakiś serialik też oglądam. Boję się, że to może być kwestia czasu, że mąż się zainteresuje jakąś inną, która nie tylko siedzi w domu i lepi z dziećmi z plasteliny i modeliny... Boję się. Mąż nie daje mi żadnych oznak, że coś jest na rzeczy, a ja i tak boję się. Jest taki jak do tej pory, czuły, miły, nic nie ukrywający.Te tematy dotyczące niepracujących żon na emamie jakoś tak pozwoliły mi te moje strachy ubrać w słowa, wypowiedzieć je. Widzę, jak się zaniedbałam, jak moja pewność siebie poszła w las. Czuję się taka nieudolna i totalnie nieogarnięta na żadnym polu... Mąż mówi, że może bym poczekała z pójściem do pracy aż młodsza wystartuje do szkoły, że w sumie aby nie musiały być długo w przedszkolu to mogłabym wziąć max 3/4 etatu i o ile dostanę taką część etatu, to i tak zarobię pewnie niecały 1.000zł a będę musiała wydawać na dojazdy, ciuchy i szarpać się... Według męża porządnej pracy nie dostanę raczej, po tylu letniej przerwie w pracy, długotrwałym pobycie na chorobowym. Nie mam jakiś szczególnych umiejętności, angielski mój wymaga gruntownego odświeżenia... Jakoś tak się zapętlam w tym myśleniu, mąż woli abym siedziała w domu. Nie umiem się ogarnąć sad

Dobra, wygadałam się, jest mi trudno, nie jeździjcie po mnie czołgami za bardzo sad
    • mx3_sp Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 15:15
      zawsze możesz nie zgodzić się na rozwód, albo przymknąć oczy.
    • annajustyna Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 15:45
      No to sie wez za siebie i wroc do pracy i juz.
    • drosetka Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 15:52
      to sie weź w garść a nie narzekaj. Nie słuchaj męża z tym czekaniem aż córki pójdą do szkoły bo im później tym gorzej,za kilka lat już zupełnie będziesz sie bała wyjsc do ludzi, przybędzie ci jeszcze pare kg , o garderobie nie wspomnę. wiem bo też tak miałam jak syna urodziłam, 4 lata w domu spędziłam, totalna masakra, bałam sie ust otworzyć, byłam zahukana jakbym wyrwała sie z najgłębszej wsi. Zero znajomych , żadnym koleżanek bo byłam nowa w nowym otoczeniu. Zupełnie nie wiem jak ja ten okres przetrwałam i pozostałam przy zdrowych zmysłach. Pracę na początek byle jaką byle do ludzi wyjść. A jak pracę dostaniesz to tez odzyskasz wiarę w siebie, zaczniesz dbać o siebie
    • ichi51e2 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 15:54
      No z takim nastawieniem na zone domowa sie nie nadajesz. Spojrz na mnie - nie pracuje dzieciak roczny sam sie soba zajmuje wiekszosc czasu bo dobrze wyuczony na spacery nie chodze bo mam alergie skocze na cwicznia cY basen odpale ps3 albo crunchyrolla chodze w pizamie jak mi sie podoba zakupy robie na necie tz mi obiad gotuje jak sobie jedzonko robi kase mam wlasna (niewiele ale na zabawki i unranka nam starcza) bo mieszkanie wynajmuje seriali nie ogladam bo tv nie mamy ale czytam sobie w wolnym czasie.
      watkow korposucze kontra drob nie czytam bo co mnie obchodzi co ludzie mysla - kazdy ma swoje zycie.
      Jak tz znajdzie lepsza (ha ha ha) to droga wolna ja tam na smyczy nie trzymam.
      • marinka35 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 16:37
        Ichi, Twoje niepracowanie chyba wygląda inaczej niż moje... Ja na fitnesy itd nie chodzę. Mam jakieś takie wdrukowane w głwoie chyba, od czasu problemów z córcią, poczucie, że muszę oszczędzać, że na mnie to szkoda wydawać pieniądze, że po co na step chodzić, skoro bym mogła sama, w domu itd. A w domu, samej mi się nie chce. Zapetalam się w niezdrowym myśleniu chyba.
        • ichi51e2 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 16:53
          No wlasnie wydaje mi sie ze to trzeba miec mentalnosc lenia suspicious uszy do gory na pewno ni jest latwo wyjsc z domu - (i do pracy i w ogole czasem nawet po ceb mi sie isc nie chce) ale pierwszy krok jest najteudniejszy - zobacz o ile ty masz lepiej niz zwykla babka - one musza znalezc prace (z chamskim szefem i plotkarami w gratisie) ty mozesz robic wszystko co zechcesz - nawet pensja w sumie nie ma znaczenia bo i tak nie dla kasy bedziesz to robic - poszukam ci zaraz gdzies kiedys znalazlam art o tym jak kury domowe powinny pisac cv - super tam byla masa rzeczy np o tym ze matki (a czasem i corki ktore sie np przez lata zajmowaly chora matka) mysla ze nie maja zadnych przydatnych w "prawdziwej" pracy kwalifikacji i jak je sobie uswiadomic i ujac w cv.
          Co bys NAPRAWDE chciala robic? Nigdy nie jest za pozno na przekwifikowanie - przeciez ty nawet na studia mozesz isc...
    • crises Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 15:55
      Mąż mojej kumpeli cuda na kiju wymyślał, uzasadniając, jak to lepiej będzie, żeby nie szła do pracy, łącznie z argumentami, że nie zarobi nawet na te ciuchy, co je będzie musiała do pracy kupić.

      Żona ogarniała dom, a on mógł spokojnie bzykać najlepszą przyjaciółkę obojga.
      • woman_in_love :) 14.08.13, 16:01

      • marinka35 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 16:32
        Crises, takich rzeczy to ja chyba nie chcę nawet czytać... Moja najlepsza przyjaciółka (singielka, tuż przed 40) nieraz nocuje u nas w weekendy, lubi imprezować a do domu ma daleko a my prawie w centrum mieszkamy...
        • woman_in_love Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 16:55
          haha smile
    • woman_in_love Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 16:02
      To się weź za siebie i tyle. Skoro konkurentki są zadbane, umalowane, ubrane i chudsze, to czas też schudnąć, poćwiczyć, a potem ubrać się i umalować. Pracę też warto podjąć, nawet za ten 1000, ale nie żeby coś zarobić tylko z rynku nie wypaść.
    • anten_ka Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 16:06
      Marinka35 napisałaś swój post bo potrzebujesz zmian czy dlatego, że naczytałaś się głupot na forum?

      Ciężko wyrwać się z zasiedzenia i wyjść w obce środowisko, obowiązki , nowe i nieznane. Pytanie czy ty tego chcesz? Zadaj sobie pytanie czego się boisz?
      Z twojego postu wnioskuje, że wcale nie chcesz nic zmieniać ale boisz się, że to świat wokół ciebie się zmieni a ty już w ogóle się nie odnajdziesz. Mówię tu o mężu, który może (ale wcale nie musi!) zacząć oglądać się za innymi paniami, zadbanymi, bardziej obytymi od ciebie.

      Ja zawsze staram się spojrzeć na problem z innej perspektywy. Czy ty będą na miejscu twojego męża chciałabyś być z taką osobą jaką teraz jesteś? Czy dobrze ci sama z sobą?

      Jeżeli odpowiedz cię nie zadawala to raczej czas się ruszyć i coś zmienić zanim faktycznie nie będzie za późno. Nikt za ciebie się nie ruszy smile

      Na dobry początek poczytaj trochę inspirujących książek, idź na jakiś darmowy kurs lub spotkanie.

      Powodzenia
      • marinka35 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 16:25
        Antenko, właśnie te tematy o niepracujących żonach mi pozwoliły jakoś ubrać w słowa różne rzeczy, które mi po głowie się tłukły od jakiegoś czasu. Z mężem już rozmawiałam kilka razy o powrocie do pracy, on jest na nie. A ja mam wrażenie, że moje życie które kiedyś miałam (przed dziećmi i pomiędzy ciążami, po macierzyńskim na pierwszą córeczkę wróciłam do pracy od razu) odeszło gdzieś. Może ja nie byłam nigdy jakaś wybitnie zdolna, mądra czy intelektualistka, ale coś tam więcej wiedziałam, miałam jakieś hobby, w pracy byłam ceniona i lubiana. Potem całe moje życie wypełniła córcia i jej kłopoty ze zdrowiem, wszystko jakby na drugi i trzeci plan zeszło. I od jakiegoś czasu córcia nie potrzebuje juz wsparcia, rozwija się, jest fajną dziewczynką, ze starsza tez wszystko ok. Jakbym się zawiesiła na tamtym okresie, kiedy faktycznie było z małą źle. A teraz jakbym nie odzyskała mojego starego życia. Mąż przez te lata rozwijał się, kursy porobił ciekawe, polatał trochę w delegacje i przy okazji liznął innego świata, teraz ten znaczny awans. Czuję się nieraz jak uboga krewna, jak zahukana dziewczyna z lasu przy mężu. Choć on nie daje mi nic odczuć, jest miły, czuły, pamięta o rocznicach, przyniesie czasem jakiś drobiazg bez okazji, komplementy mówi, w seksie wszystko jak do tej pory, częstotliwość chyba mamy wypracowaną która nam pasuje... No długo pracuje nieraz, późno wraca. Ale nigdy nie dostarczył choćby cienia podejrzeń, że mógłby zdradzić. To chyba jak na razie tylko w mojej głowie, że ja tak się nie umiem odnaleźć.

        To pytanie, które mi napisałaś, czy będąc na miejscu męża, chciałabym być z taką żoną jak ja - to zdecydowanie: NIE. Zdaję sobie sprawę, z tych różnych zaniedbań, kilogramów, widzę, że dom mógłby być lepiej wysprzątany a ja w lepszym humorze.

        Wiele z Was mi tu pisze, abym przestała marudzić i zajęła się działaniem, i o to chodzi, że ja jakoś nie umiem się zebrać w sobie.
        • anten_ka Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 16:53
          > Wiele z Was mi tu pisze, abym przestała marudzić i zajęła się działaniem, i o t
          > o chodzi, że ja jakoś nie umiem się zebrać w sobie.

          Co wg ciebie oznacza, że nie umiesz się zebrać? Nie umiesz bo co?
          Widocznie wolisz sobie czasami przyjść na forum i ponarzekać, wygadać ot co.

          Może potrzebujesz kopa w stylu: mąż cię zdradza ze zgrabną i obytą w świecie kobietą. Pamiętaj, że wszystkie zmiany robimy dla siebie.
          Piszesz, że twój maż porobił kursy, awansował, to bardzo dobrze, ty tez tak możesz (o ile chcesz!!!). Masz super męża, fajną rodzinę, może masz teraz małego doła ale dokładnie wiesz jak z niego wyjść, musisz zrobić pierwszy krok. Skoro piszesz, ze córka już nie potrzebuje pomocy to znaczy, że teraz masz czas na rozwój, na zmiany na lepsze. Dziewczyny piszą tobie co warto zrobić, kurs, książka, fitness, stare znajomości. Małymi kroczkami do przodu. Daj sobie rok na zmiany, dokładnie rozpisz plan. I rób to tylko i wyłącznie dla siebie.
          Piszesz, ze mężowi pasuje ta sytuacja, ze siedzisz w domu. To znaczy także to, ze jeżeli Tobie ta sytuacja tez pasuje to powinnaś w domu zostać. działaj w zgodzie ze swoimi odczuciami i nie miej wyrzutów sumienia.
          Wyjść z tej sytuacji jest zawsze kilka i kilka scenariuszy jak się to zakończy.
      • maria220 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 11:51
        niestety cie nie pociesze ale też trwałam w takiej stagnacji kilka ładnych lat, dbać o siebie co prawda dbałam ale roboty wydawało mi się dzięki zapewnieniom małżonka szukać nie musiałam.... do czasu... aż znalazł sobie kobietę bardziej zaradną... i wtedy we mnie coś pękło wzięłam się za siebie, znalazłam pracę wzięłam życie w swoje ręce... niestety moje małżeństwo nie przetrwało...czasu nie cofnę ale ty póki co możesz jeszcze coś zmienić w swoim życiu zanim będzie za późno...
    • misterni Nie jest z Tobą tak źle, skoro zaczynasz widzieć 14.08.13, 16:18
      że może być problem.
      Moja rada jest taka - zacznij od zadbania o siebie, zarówno o wygląd, jak i rozwój. Kup karnet na basen, na siłownie albo jakiś areobik. zacznijcie jeździć rodzinnie na rowerach i w ogóle wspólnie spędzać aktywnie czas - to bardzo zbliża smile
      Zorientuj się, co nowego w branży, w której pracowałaś, odkurz stare znajomości z pracy. Może okaże się, ze możesz wrócić? Jak nie to szukaj czegoś nowego. Może jakieś dodatkowe szkolenie? Dodatkowy język obcy?
      Mężowi poświęcaj czas - rozmawiaj z nim, interesuj się jego sprawami, zadbaj o to, żebyście mogli czasem sami gdzieś wyjść lub nawet wyjechać na 2-3 dni.
      To wszystko sprawi, że nabierzesz pewności siebie, nawet jeśli od razu nie pójdziesz do pracy.
      • ga-ti Re: Nie jest z Tobą tak źle, skoro zaczynasz widz 14.08.13, 16:42
        Podpisuję się po Misterni!
        Dodam tylko jeszcze od siebie, a właściwie to od mego męża, który twierdzi, że troska o dom, wysprzątanie, super obiad itp. to nie najważniejsze, najistotniejsza jest postawa żony wink zamiast wyrzucać sobie, że o dom nie dbasz super bardzo, lepiej bardziej zadbaj o siebie!
        Trzyma kciuki!
        I nie bierz za bardzo do siebie tego, co wyczytałaś w tamtych wątkach wink
      • marinka35 Re: Nie jest z Tobą tak źle, skoro zaczynasz widz 22.08.13, 16:06
        Misterni, jakoś nie odpisałam na Twój post od razu i mi potem uciekło. To wydaje mi się ważne, co napisałaś, a ja chyba jakos sobie nie do końca to uświadamiałam. O tym aktywnym spędzaniu czasu z mężem i córkami, rodzinnie. My tak za bardzo chyba nie mamy wspólnych zainteresowań. Ale mąż lubi rower, dziewczynki też, ja mniej, no ale nie pałam do niego niechęcią. Więc zdecydowałam, że odkurzę mój, stał w piwnicy X lat. Córcie i tak nie dadza rady bardzo daleko pojechać, ale nawet godzina po parku to już będzie coś. Mąz je czasem zabiera, on na rowerze a one na rowerkach, następnym razem dołączam się.
        Kiedyś tam, 100 lat temu (= przed dziećmi) spędzaliśmy razem soboty czy niedziele w górach, nie jakoś wyczynowo, ale tak bardziej turystycznie. Ja już nie pamiętam, czy ja to lubię.
        Chcę popróbować tez różnych innych zajęć, zobaczyć, co będzie dobre dla rodziny, i będzie sprawiać wszystkim przyjemność.
    • niuniek3 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 16:38
      Dbać o siebie trzeba czy pracujesz czy nie. I od tego zacznij. Nie dla męża. Dla siebie i swojego lepszego samopoczucia. I nie musi to być jakieś nie wiadomo co. Jutro rano wstan wez prysznic i ubierz się dobrze. Możesz zrobić jakis delikatny makijaż. I tak ma być codziennie. Jesli potrzebujesz nową domową garderobę - kup. A potem zacznij z dziewczynami jeździć na rowerze. Albo rolkach. W weekend wciagnij męża. A może basen?
      Zobaczysz jak tymi małymi rzeczami poprawisz sobie humor. A potem przemysl powrót do pracy. Albo jakieś inne zajęcia.
    • gazeta_mi_placi Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 16:38
      Agatka.Redakcja to ja - chciałaś napisać tongue_out
      • arista80 A to czy tylko te niepracujące są zdradzane? 14.08.13, 17:10
        Bo ja znam przypadki odwrotne - zdrada która nastąpiła w trakcie gdy żona pracowała a nawet "robiła super karierę".
        Przykład z podwórka znajomych moich rodziców: oboje pracownicy naukowi "specjaliści w bardzo wąskiej dziedzinie naukowej": konferencje i wykłądy w różnych krajach, dzieci super pokształcone, obowiązkowo przynajmniej rok za granicą aby znać dobrze język, oboje dobre zarobki, oboje ładni, zadbani i buch....on zdradził ją z czyjąś sekretarką z serii przynieś, podaj. Szok to był dla wszystkich bo uchodzili za naprawdę super parę. oczywiście rozwód, wywlekanie brudów i w którymś momencie jak już emocje zaczęły opadać facet po prostu przyznał że w jego żonie zaczęło mu brakować.....jego żony tzn takiej ciepłości, czułości, poświęcenia czasu na ich samych. A ta panna ujęła go właśnie tą prostotą.
        Oczywiście żeby nie było facet to co zrobił jest straszne i karygodne. Jakkolwiek dowodzi, że to nie tylko "kury domowe" są zdardzane, ofiarą zdrady może paść również "bardzo ceniona specjalistka w wąskiej dziedzinie". Zdrada nie jest uwarunkowana tym czy kobieta pracuje czy nie ale jakie są relacje w małżeństwie. Jeżeli facet zechce zdradzić to to zrobi nie zważając na to czy żona siedzi w domu czy też robi właśnie karierę.
        • 18lipcowa3 Re: A to czy tylko te niepracujące są zdradzane? 14.08.13, 17:16
          jak już emocje zaczęły opadać facet po prostu przyznał że w jego
          > żonie zaczęło mu brakować.....jego żony tzn takiej ciepłości, czułości, poświęc
          > enia czasu na ich samych. A ta panna ujęła go właśnie tą prostotą.



          Ehe jasne. W zyciu trzeba równowagi.
        • ichi51e2 Re: A to czy tylko te niepracujące są zdradzane? 14.08.13, 17:18
          Akurat najwiecej rozwodow jest wsrod pracownikow naukowych "specjalizacja w waskiej dziedzinie" (moze to ci zachwyceni studenci/studentki) pary pracujacy maz i zona na lasce statystycznie najrzadziej sie rozstaja...
          • hellulah Re: A to czy tylko te niepracujące są zdradzane? 25.08.13, 20:02
            Przynajmniej zdradzana specjalistka ma jakiś dorobek poza zaspokajaniem potrzeb mężusia i opieką nad dziećmi, ma też mniej więcej środki i know how oraz sieć relacji społecznych, żeby ustawić sobie nienudne życie na nowo. Nie ma na tym świecie recepty na wyłączność (no, chyba że mówimy o niepracujących żonach, które sa zbyt słabe, aby odejść, a ich mężowie z kolei zbyt wygodni i słabi, aby porzucać taką niedrogą pomoc domową, uzależnioną od nich), ale chyba lepiej mieć fajną figurę w fajnych ciuchach i kilkanaście publikacji, a niechby w komplecie z exem posuwającym sekretarkę, niż nad garnkami smęcić, że coś w życiu nas ominęło.
            • marinka35 Re: A to czy tylko te niepracujące są zdradzane? 26.08.13, 11:10
              Zdecydowanie masz rację, w razie rozwodu lepiej dla mnie, abym miała fach w ręku i miała widoki na niezależność finansową (i emocjonalną), niż była uzależniona od męża. Na szczęście, na razie przynajmniej, wydaje się, że rozwód mi nie grozi. Mąż mnie kocha, kocha córki, tyle, że rozpieściłam go przejmując wszystkie prace domowe (i w sumie nie tylko domowe). Lata temu, przed dziećmi, było w naszym małżeństwie inaczej, inny był rozkład obowiązków. Nawet kiedy wróciłam do pracy po pierwszej córce to tez było inaczej. W każdym razie, ja mam udane małżeństwo, tylko się zakręciłam, ale mam odczucie, że to jest do odkręcenia. Mężowi na mnie zależy, kocha mnie, ja jego też i to jest dobra baza do dalszej pracy. Ułożę sobie w głowie, co i jak i pójdę do przodu i wierzę, że wypracujemy zmianę.
              • hellulah Re: A to czy tylko te niepracujące są zdradzane? 26.08.13, 11:21
                Wiesz, chodziło mi raczej o to, że jak nie ma recepty na trwały i dobry związek, tak samo nie ma uniwersalnej diagnozy "dlaczego mnie zdradził", a poza tym hej no kobiety wreszcie odpuście sobie obwinianie siebie samych o to, że ktoś wam coś wrednego wykręca (przypadek - facet mnie zdradza, czyli sama sobie na to zasłużyłam...). Czy innym jest diagnoza i rzetelne rozpatrzenie sprawy, a czym innym wrzucanie sobie poczucia winy.

                Masz fajny pomysł na tę kontynuację nauki. Wyjdziesz do ludzi, będzie motywacja aby się ogarnąć, zyskasz czas dla siebie, pokażesz dzieciom, że potrafisz i że to ważne, itd. itd.., nawiążesz nowe znajomości itd..
                • marinka35 Re: A to czy tylko te niepracujące są zdradzane? 26.08.13, 11:41
                  No też tak myślę, że zdradzone mogą być i zaniedbane żony domowe i szykowne pracujące dyrektorki i zarówno tu na forum jak i w życiu jest pełno przykładów, że nie ma reguły. Nie mniej, lepiej abym nie kusiła losuwink I fajniej być niezależną, tak poprostu, a w razie rozejścia się będzie to jeszcze ważniejsze. Zdrowiej dla mnie będzie, jak skupię się bardziej na sobie a nie na podwładnych i współpracownicach męża.
    • kropkacom Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 16:42
      Za długie... Troll.
      • kota_marcowa Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 17:03
        > Za długie... Troll.

        Troll nie troll, myślisz, że mało jest takich kobiet?
        • kropkacom Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 17:28
          A co? Sama to stworzyłaś?

          Nie wiem i nie zamierzam się zastanawiać, to jest wytwór czyjeś wyobraźni.
          • kota_marcowa Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 17:39
            A ty się dobrze czujesz?
            • kropkacom Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 18:53
              A ty?
              • kota_marcowa Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 18:55
                Świetnie, dziękuję.
                • kropkacom Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 18:58
                  O sobię mogę napisać to samo.
                  • kropkacom Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 18:59
                    Przepraszam za błąd.
      • ca.melia Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 17:07
        Jak mąż znajdzie kochankę to Ci się natychmiast motywacja podniesie..

        Tylko wtedy może być za późno
    • john.grisham001 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 16:55
      Pomyśl co będzie, jak dzieci wyfruną z gniazda. Wyglada na to, że nie masz żadnych zainteresowań, pasji (bo serialik trudno do nich zaliczyć). Jestes młodą kobietą, czemu się zaniedbałaś?

      Muszę Ci powiedzieć I NIE ROBIĘ TEGO, BY CI ZROBIĆ PRZYKROŚĆ, że niestety dla większości pracujących ludzi najprawdopodobniej nie jesteś lub nie będziesz w niedługim czasie odpowiednim kompanem do rozmów i spotkań. Mam taką koleżankę niepracującą, chociaż dzieciak ma z 10lat: jest tak nudna, że szkoda mi 20 minut na rozmowę tel. z nią. O spotkaniach nie wspomnę. O czym ona opowiada? O garach, sprzątaniu i zakupach. Tragedia.

      A co do męża: nie zdziwiłabym się.

      Zrób coś ze sobą. Nawet dla 1000zł wink Wyjdziesz między ludzi, odżyjesz. A może mąż stanie się zazdrosny. Teraz wie, że jak wróci do domu, to zawsze Cie przy garach zastanie...
      • majenkir Re: 14.08.13, 17:01
        john.grisham001 napisała:
        > Mam taką koleżankę nie pracującą, chociaż dzieciak ma z 10lat: jest tak nudna, że szkoda mi 20 minut na rozmowę tel. z nią



        A jakby siedziala na kasie w Tesco, albo przewracala papierki w biurze, to by na pewno byla nieslychanie interesujaca wink.
        • john.grisham001 Re: 14.08.13, 17:03
          majenkir napisała:

          >
          > A jakby siedziala na kasie w Tesco, albo przewracala papierki w biurze, to by n
          > a pewno byla nieslychanie interesujaca wink.
          • majenkir Re: 14.08.13, 17:17
            A dlaczego zakladasz, ze "nudnosc" kolezanki jest spowodowana siedzeniem w domu?
            Znam ludzi nudnych jak flaki z olejem, ktorzy pracuja od rana do wieczora. Serio wink.
        • 18lipcowa3 Re: 14.08.13, 17:16

          >
          > A jakby siedziala na kasie w Tesco, albo przewracala papierki w biurze, to by n


          No cóz, przynajmniej by wyszla do ludzi, ubrała sie, pobyła bez dzieci, pogadała z dorosłymi...
          • majenkir Re: 14.08.13, 17:19
            Fakt. Ale za cene wiecznego pospiechu i stania co rano w korku to mi nie warto. Bo jestem leniwa. I nudna tongue_out.
          • ichi51e2 Re: 14.08.13, 17:22
            "Dzien dobry jest karta clubcard?" To chyba troche malo chyba ze wierzysz ze pracownicy w przerwach miedzy kasa a przerzucaniem europalet dyskutuja o przewadze gron gniewu nad wschod od edenu
            • john.grisham001 Re: 14.08.13, 17:24
              ichi51e2 napisała:

              > "Dzien dobry jest karta clubcard?" To chyba troche malo chyba ze wierzysz ze pr
              > acownicy w przerwach miedzy kasa a przerzucaniem europalet dyskutuja o przewadz
              > e gron gniewu nad wschod od edenu

              ichi51e2 napisała:

              > "Dzien dobry jest karta clubcard?" To chyba troche malo chyba ze wierzysz ze pr
              > acownicy w przerwach miedzy kasa a przerzucaniem europalet dyskutuja o przewadz
              > e gron gniewu nad wschod od edenu

              Ale spłycasz... też zasiedziałaś się w domu i przekonujesz samą siebie, że to najwłaściwsza życiowa decyzja?
          • kota_marcowa Re: 14.08.13, 17:39
            Zgadzam się z lipcową.
        • maggorlo Re: 14.08.13, 20:04
          oj panie z kasy w Tesco to niejedno mają do opowiedzenia wink
      • marinka35 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 21:08
        John, właśnie, tak chyba jest ze mną, poruszam się w tematyce kuchenno-dzieciowo-zakupowej. No nie jestem za ciekawym partnerem do rozmów. Mąż ma ten komfort, że ja jestem ZAWSZE w domu, uprane jest, jako tako sprzątnięte, obiad jest, córki zaopiekowane. Przed dziećmi pracowałam w zawodzie pokrewnym do jego zawodu, więc czasem nawet jakieś problemy z pracy dyskutujemy, podsuwam mu pomysły, zawsze jestem gotowa wysłuchac jego żali czy "marudzenia" (no, jak to chłop, on się nie zwierza, ale czasem coś mu tam na wątrobie leży i ja zawsze jestem gotowana go wspomagać słuchając, doradzając itd). Koncentruję się na nim, moje życie jest takie mężocentryczne, a to źle i widzę to, dzięki pisaniu o tym, coraz wyraźniej.
        • marinka35 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 21:11
          Tak to ujęłam nieskładnie, że wyszło, że pracowałam na dobrym stanowisku, a tak nie było. Pracowałam na stanowisku takim jakie teraz podlegają mężowi, wiem trochę o procesach i w detalach o niektórych sprawach, których on, patrząc czasem z wyższej pólki, nie dostrzega. Stąd nieraz coś tam mnie spytał i dyskutowaliśmy. Lubię takie z nim rozmowy, bo praca projektowa (jaką mąz się m.in. zajmuje), pociąga mnie, dla mnie to oderwanie od tej mojej codzienności domowej.
        • john.grisham001 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 21:54
          marinka35 napisała:

          > John, właśnie, tak chyba jest ze mną, poruszam się w tematyce kuchenno-dzieciow
          > o-zakupowej. No nie jestem za ciekawym partnerem do rozmów. Mąż ma ten komfort,
          > że ja jestem ZAWSZE w domu, uprane jest, jako tako sprzątnięte, obiad jest, có
          > rki zaopiekowane. Przed dziećmi pracowałam w zawodzie pokrewnym do jego zawodu,
          > więc czasem nawet jakieś problemy z pracy dyskutujemy, podsuwam mu pomysły, za
          > wsze jestem gotowa wysłuchac jego żali czy "marudzenia" (no, jak to chłop, on s
          > ię nie zwierza, ale czasem coś mu tam na wątrobie leży i ja zawsze jestem gotow
          > ana go wspomagać słuchając, doradzając itd). Koncentruję się na nim, moje życie
          > jest takie mężocentryczne, a to źle i widzę to, dzięki pisaniu o tym, coraz wy
          > raźniej.

          Najważniejsze, że już to zauważyłaś, bo to pierwszy krok do zmian smile I pamiętaj: nigdy nie jest za późno. Jesteś młodą kobietą. Odchowałaś dzieci, zaraz będą w szkole, a Ty możesz spokojnie czegoś poszukać. Zadbaj o siebie (fryzura, makijaż, jakieś ciuszki), wyrwij się z mężem kilka razy do teatru i zachce Ci się bywać w świecie i między ludźmi.
          O tym mężu to okrutne co napisałam, ale sama powiedz - mało jest takich historii? Sama zaczęłaś czuć niepokój.. Nigdy nie mamy gwarancji, że związek (nawet wydawałoby się najsilniejszy) się nie rozsypie, ale po co to ułatwiać zaniedbując się?
          Będzie dobrze, trzymaj się smile
        • mruwa9 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 23:36
          marinka35 napisała:

          > John, właśnie, tak chyba jest ze mną, poruszam się w tematyce kuchenno-dzieciow
          > o-zakupowej. No nie jestem za ciekawym partnerem do rozmów.

          i wlasnie dlatego POWINNAS wrocic do pracy. Bo twoje horyzonty intelektualne, sila rzeczy, drastycznie sie zawezily, a wasze z mezem swiaty zupelnie sie rozjezdzaja. A jak sie juz zupelnie rozjada, maz wymieni cie na nowszy model, intelektualnie dorastajacy do dyskusji z mezem. A ty obudzisz sie z reka w nocniku...z niczym, bez pracy, bez srodkow do zycia.
          A tu kobiety wysylaja cie do kosmetyczki.. to tak,jakby slepego do kina wysylac.
          Wez tez pod uwage, ze dzieci sa WASZE, a ne tylko TWOJE, ergo: maz ma dokladnie taki sam obowiazek sprawowana opieki nad potomstwem, jak ty. nie jest to wylacznie twoja sprawa. Minal czas, ze tylko jego kariera sie liczyla a ty przejelas obowiazki domowe, teraz nadszedl czas (lepiej pozno, niz wcale), zebys ty sie zajela rowniez soba, swoimi sprawami, swoja kariera, w czym maz musi ci wesprzec i pomoc, przejmujac na siebie czesc obowiazkow domowych i okolodzieciowych. Wypracowujac wspolny schemat i grafik, kto kiedy odprowadza dzieci do szkoly/przedszkola, kto je odbiera, kto gotuje i kto sprzata, co i kiedy.

          • marinka35 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 11:00
            Sprawy córek, przedszkola, zaprowadzanie, odbieranie, pilnowanie tych różnych drobiazgów (a to kredki, a to przynieść marchewki bo jest dzień warzyw w przedszkolu, a to 3,5 na teatrzyk itd., wiecie jak jest) są na mojej głowie. Mąż nie ma szans zdążyć odbierać z przedszkola, przedszkole jest do 17-tej czynne i nigdy nie umie zdażyć do domu tak wczesną godzinę. Rano przedszkole jest czynne od 6:30 a on wychodzi z domu 6-6:15 (jeździ do pracy na 7). I ja chyba próbuję go usprawiedliwiać, że on jednak nie może. A gdyby jeździł na 8-mą a to mógłby małe zaprowadzać, no nie?
            • john.grisham001 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 11:06
              marinka35 napisała:

              > Sprawy córek, przedszkola, zaprowadzanie, odbieranie, pilnowanie tych różnych d
              > robiazgów (a to kredki, a to przynieść marchewki bo jest dzień warzyw w przedsz
              > kolu, a to 3,5 na teatrzyk itd., wiecie jak jest) są na mojej głowie. Mąż nie m
              > a szans zdążyć odbierać z przedszkola, przedszkole jest do 17-tej czynne i nigd
              > y nie umie zdażyć do domu tak wczesną godzinę. Rano przedszkole jest czynne od
              > 6:30 a on wychodzi z domu 6-6:15 (jeździ do pracy na 7). I ja chyba próbuję go
              > usprawiedliwiać, że on jednak nie może. A gdyby jeździł na 8-mą a to mógłby mał
              > e zaprowadzać, no nie?

              Marinka, a Ty myślisz, że pracujące mamy nie myślą o kredkach i innych sprawach związanych z przedszkolem? To jest kwestia organizacji. Jest takie powiedzenie: im więcej masz obowiązków tym lepiej jesteś zorganizowana smile po prostu musisz sobie poradzić i tyle ..
            • mruwa9 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 19:00
              no popatrz, jak sie rownowaga przechylila w waszej rodzinie: meza nigdy nie ma i nawet nie ma pojecia o jakis kredkach.
              Jesli ty wrocisz do racy, on moglby skrocic swoje godziny racy, albo tak poustawiac wasze grafiki, zeby maz rowniez mial obowiazki jako ojciec.
              Teraz pewnie bedzie ciezko, bo obecna sytuacja juz skostniala i ugruntowala sie dawno temu. Ciezko bedzie to odkrecic, ale chciec to moc.
              Poczawszy od wyzbycia sie poczucia , ze dzieci i dom to tylko i wylacznie twoja sprawa, twoj problem.
              • marinka35 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 16.08.13, 10:26
                Z tym skróceniem pracy u mężą to kanał będzie raczej, to nie jest akord w fabryce, ani nadgodzin nie ma płanych, a nawet gdyby mu się zgodzili na zmiejszenie etatu to i tak praca jego musiałaby być wykonana, tyle, że dostawałby mniej kasy za to. Ale, na razie nie zawracam sobie tym głowy. Już dzięki Tobie zauważyłam, że dałby radę zawozić dziewczynki rano do przedszkola, więc to już ogromna pomoc by była.
                Więcej pracy chyba mam nad moim (i jego!) przekonaniem, że dzieci i dom to wyłącznie moja i tylko moja sprawa.
      • saszanasza Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 22:14
        john.grisham001 napisała:
        >
        > Muszę Ci powiedzieć I NIE ROBIĘ TEGO, BY CI ZROBIĆ PRZYKROŚĆ, że niestety dla w
        > iększości pracujących ludzi najprawdopodobniej nie jesteś lub nie będziesz w ni
        > edługim czasie odpowiednim kompanem do rozmów i spotkań. Mam taką koleżankę nie
        > pracującą, chociaż dzieciak ma z 10lat: jest tak nudna, że szkoda mi 20 minut n
        > a rozmowę tel. z nią. O spotkaniach nie wspomnę. O czym ona opowiada? O garach,
        > sprzątaniu i zakupach. Tragedia.

        no niekoniecznie....ja równieź od 6 lat nie pracuję, a jednak nie cierpię na brak towarzystwa, właściwie to mam dość napięty "grafik". moje koleżanki są aktywne zawodowo: jedna jest radcą prawnym, inna pracuje w marketingu, jeszcze inna jest audytorem, kolejna pracuje w towarzystwie ubezpieczeniowym. spotykam się z nimi często, nie narzekam na brak tematów do rozmów. ostatnio nawet, ledwo zdążyłam wnieść torby(wrociłam z wakacji) a już dwie z nich do mnie zadzwoniły ( praktycznie w tym samym czasie), bym wieczorem wpadła "na ploty"smile

        >
        >
        • john.grisham001 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 22:19
          saszanasza napisała:

          >
          >
          > no niekoniecznie....ja równieź od 6 lat nie pracuję, a jednak nie cierpię na br
          > ak towarzystwa, właściwie to mam dość napięty "grafik". moje koleżanki są aktyw
          > ne zawodowo: jedna jest radcą prawnym, inna pracuje w marketingu, jeszcze inna
          > jest audytorem, kolejna pracuje w towarzystwie ubezpieczeniowym.
          >

          Szczerze? To blado przy nich wypadasz. Ale każdy jest kowalem swojego losu.
          • saszanasza Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 09:52
            john.grisham001 napisała:

            > saszanasza napisała:


            > Szczerze? To blado przy nich wypadasz. Ale każdy jest kowalem swojego losu.

            ciekawa teoria, ty za to niewątpliwie błyszczysz inteligencją wśród swoich koleżanek najpewniej dlatego że pracujesz zawodowobig_grin
            ja nie mam kompleksów w towarzystwie, ty najwyraźniej lubisz się dowartościowywać...
            • john.grisham001 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 10:23
              saszanasza napisała:

              > john.grisham001 napisała:
              >
              > > saszanasza napisała:
              >
              >
              > > Szczerze? To blado przy nich wypadasz. Ale każdy jest kowalem swojego los
              > u.
              >
              > ciekawa teoria, ty za to niewątpliwie błyszczysz inteligencją wśród swoich kole
              > żanek najpewniej dlatego że pracujesz zawodowobig_grin
              > ja nie mam kompleksów w towarzystwie, ty najwyraźniej lubisz się dowartościowyw
              > ać...

              To nie jest kwestia dowartościowania, tylko fakt.
              Dla mnie model rodziny, w którym kobieta sprowadza się do roli kucharki, sprzątaczki i służącej jest nie do przyjęcia w XXI wieku. I tyle w tym temacie.
              Sama autorka stwierdziła, że siedząc w domu gnuśnieje,a jej życie koncentruje się tylko wokół rodziny.
              • saszanasza Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 11:23
                john.grisham001 napisała:

                > saszanasza napisała:
                >
                > > john.grisham001 napisała:

                >
                > To nie jest kwestia dowartościowania, tylko fakt.
                > Dla mnie model rodziny, w którym kobieta sprowadza się do roli kucharki,
                > sprzątaczki i służącej jest nie do przyjęcia w XXI wieku. I tyle w tym temacie
                > .
                > Sama autorka stwierdziła, że siedząc w domu gnuśnieje,a jej życie koncentruje s
                > ię tylko wokół rodziny.

                Oczywiście zgadzam się że są ematki które w domu gnuśnieją, ale nie wszystkie można zaliczyć do tej kategorii. Ja spotykam się z koleżankami z różnych kręgów zawodowych. Dzięki temu mam możliwość poruszania różnych tematów, a każde takie spotkanie czegoś nowego mnie "uczy". Nie narzucam innym tematyki rozmów, raczej się dostosowuję do rozmówcy.
                Ostatnio byłam na sąsiedzkiej "imprezie": Wszyscy prawnicy: dwóch prokuratorów, jedna prawniczka, jedna dziewczyna pracująca w sądzie, jeden chłopak po prawie, ale nie pamiętam kim był. Dwa małżeństwa, wszyscy bezdzietni.
                Nawet gdybym bardzo chciała rozmawiać o dzieciach nie miałabym z kim. Poza tym mogłoby to być nie taktowne o tyle, że dodatkowo nie znam tych osób i powodów dla których dzieci nie mają. Być może nie chcą, a być może nie mogą. Jeśli natomiast chodzi o dostosowanie się do rozmówców, w tym przypadku również nie miałam problemów, gdyż przez 10 lat pracowałam z prawnikami, jako asystentka.
                Poza tym: chodzimy do teatru, do kina, organizujemy babskie wieczorki przy winie. "Zgnuśniona" jestem jedynie, gdy dziewczyny proponują wyjście do klubu...nie chce mi sięsad Poza tym 3 razy w tygodniu chodzę na siłownię i na fitness.
                Hobbistycznie fotografuję, planuję iść na kurs fotografii i w ten sposób sobie "dorabiać". Oczywiście stałej pracy również szukam.
                Jeśli chodzi o realizowanie się jako kura domowa....gotować nie lubię, choć podobno gotuję smacznie. Dzieci kocham strasznie, ale nie podporządkowuję swojego życia wyłącznie ich potrzebom.
                Co do meritum...nudna może być również osoba pracująca zawodowo, zwłaszcza taka, która o niczym innym nie jest w stanie mówić jak o swojej pracysmile
                O tym czy rozmówca jest w stanie wypowiedzieć się na różne tematy, ma zdefiniowany światopogląd i wiedzę którą potrafi wykorzystać w rozmowach, nie świadczy fakt, że pracuje zawodowo.....to raczej kwestia inteligencji, oczytania i umiejętności interpersonalnych, postrzegania siebie i charakteru.
                • marinka35 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 11:28
                  Saszanasza, Twoje niepracowanie jest chyba trochę podobne do tego, o czym pisała Ichi51e. Siłownia, impreza, teatr, prawnicy, wyjścia do klubu (na które nie masz ochoty, ale propozycje dostajesz). Kojarzy mi się z "Gotowymi na wszystko" wink
                  • saszanasza Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 16:21
                    marinka35 napisała:

                    > Saszanasza, Twoje niepracowanie jest chyba trochę podobne do tego, o czym pisał
                    > a Ichi51e. Siłownia, impreza, teatr, prawnicy, wyjścia do klubu (na które nie m
                    > asz ochoty, ale propozycje dostajesz). Kojarzy mi się z "Gotowymi na wszystko"
                    > wink

                    marinka, "gotowych na wszystko" wprawdzie nie oglądam (ale chyba zacznęwink), ale naprawdę mnie cieszy mnie fakt, że nadal znajdują się osoby chętne do rozmów ze mną. to sygnał że jeszcze ze mną nie jest tak źlewink
                    • mruwa9 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 19:08
                      ale dlaczego, pedzac zywot kobiety domowej niepracujacej, oddajacej sie roznym mniej lub bardziej kosztownym przyjemnosciom i akywnosciom , nie zamienic tego na aktywnosc zawodowa? Naprawde nie upokarza was takie uzaleznienie pod kazdym wzgledem od mezczyzny?
                      • kol.3 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 16.08.13, 06:00
                        Oprócz uzależnienia chodzi take o przyszłość. To jest wyjątkowo krótkowzroczna polityka obliczona na tu i teraz, bez cienia refleksji, co będzie dalej. Zwykle żona zostaje w domu, mąż zarabia niby dobrze, a najczęściej tylko tyle, że starcza. A gdyby stracił pracę lub zdarzył mu się wypadek? Na stare lata mąż i żona zostaną z jedną emeryturą, zapewne niewielką, sądząc z systemu emerytalnego. Mam taką koleżankę lat 50+, która właśnie sobie uświadomiła że zostanie bez emerytury - wygnała dzieciaki do roboty, zaczęła szarpać rodzinę o pieniądze, bo oni mają, a ona nie. Tyle że oni na to zapracowali, a dziunia siedziała zadając szyku i udając luksusową żonę, którą w gruncie rzeczy nigdy nie była.
                      • saszanasza Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 16.08.13, 08:56
                        mruwa9 napisała:

                        Naprawde nie upokarza was takie uzaleznienie pod kazdym
                        > wzgledem od mezczyzny?

                        Mnie upokarzał fakt, że przez 10 lat, pracując w Warszawie dodam, zapieprzałam w banku za 1200 zł. netto, z czego prawie całość pensji szła na opiekunę do dziecka i dojazdy do pracy. Jakaż emerytura z tej kwoty zostanie mi naliczona pytam? Dziecko widywało mnie 2 godziny dziennie, ojca wcale bo w tygodniu przebywa w delegacjach.
                        Myślisz że gdybym wróciła do pracy za 1200 złotych coś by to zmienilo. "Oduzależniłabym się" od męża??? Gó... prawda, nadal byłabym od niego zależna finansowo, jedynie w mniejszym stopniu. Mielibyśmy większy budżet i to wszystko, a biorąc pod uwagę praktykę pracodawców zawierania umów śmieciowych, najpewniej nie doliczyłabym sobie tego okresu ani do stażu pracy czy emerytury.
                        Bardzo świetlana przyszłość....Oczywiście pracy szukam nadal, ale nie dlatego by uniezależnić się finansowo od męża ( bo tego osiągnąć mi się nie uda) a dlatego by robić coś ponad to co robię dotychczas, a i też nie kosztem dzieci i zaharowywania się po uszy.
                      • marinka35 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 16.08.13, 10:16
                        Mruwa, chyba mnie nie upokarza to uzależnienie finansowe od męża, raczej uwiera/przeszkadza brak własnych pieniędzy, choćby ten niecały tysiąc zł. Tyle, że jak pójdę do pracy, za ten 1000 stawiać kaszę na półce w Biedronce, to chyba jak napisała Ledzeppelin, "znieczulę się". Mnie się wydaje, że w MOIM przypadku Ledzeppelin trafiła w 10-kę. Czuję się mało warta - bo nie zarabiam. Jak coś tam zarobię to będę się czuła trochę mniej źle. Ale mojego problemu to chyba nie rozwiąże, bo problem to samoocena strasznie niska. Przecież jestem wartościową osobą, staram się być dobrą mamą, jestem dobra, życzliwa, staram się być miła i zgodna i jestem człowiekiem, mam swoją wartość, niezależnie od tego, ile i czy zarabiam. Uzależniam swoją wartość od tego, ile zarabiam i to jest chyba ta smutna prawda o mnie, o której trudno mi nawet myśleć sad Bardzo osobisty mi ten post wyszedł, ale skoro zdecydowałam, że czas na zmiany, to wysyłam go jak jest, bez cenzurowania.
                      • yenna_m Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 17.08.13, 18:58
                        wiesz co mnie upokarzało?
                        a np szperanie w moim biurku, gdy tylko mnie nie było, w poszukiwaniu haków na mnie (miałam taką hiper ambitną "koleżankę" w pracy - bardzo chciała awansować i przy tym wykaszała, a mogła, bo miała doskonały łańcuch genetyczny, ewentualną konkurencję)

                        tak, to było strasznie upokarzające, gdy po kolejnym"koleżeńskim" donosie na mnie okazywało się, że oczywiście w moim referacie wszystko jest w najlepszym porządku

                        czasami wracam w tamto miejsce i odwiedzam koleżanki - nie widziałam nigdy tylu tak nieszczęśliwych kobiet zebranych w jednym miejscu

                        upokarzało mnie również to, że nie było miesiąca, żeby któraś nie ryczała przez pracę

                        powinnam pewnie również czuć się upokorzona, gdy po pól roku niepracowania, zobaczyłam, jak wygląda koleżanka (fajna dziewczyna akurat), która objęła moje stanowisko
                        tak dziewuchę nerwy zeżarły, że zrobiło się jej połowę - i nie, to nie był efekt odchudzania się, tylko pracowania w cholernie toksycznym środowisku

                        jako totalnie głupia i nieambitna kura domowa ostatnio czytam sobie takie jedno coś
                        autorstwa pewnego pana z Francji

                        coś jest z zakresu genetyki
                        po francusku (więc szukam tłumaczeń po wielu obcojęzycznych stronach)
                        i jest w działki, która mnie totalnie rajcuje

                        dodam, że dotyczy badań nad kocim genem, powodującym ubarwienie w kolorze amber

                        badań, krzyżowek testowych, umiejscowienia w genomie i odpowiedników tego genu u innych gatunków, jak również uwarunkowań (oraz linii) potrzebnych do ujawnienia się i dziedziczenia tego koloru

                        zdecydowanie, powinnam, jako kura domowa bardzo się smucić, że znalazłam sobie takie zajęcie
                        a przecież mogłam w pracy, w ramach totalnego rozwoju, robić kolejną wypłatę zleceń (polega to, prawdę mówiąc, na przepisaniu kwot z umów do programu i sczytania rachunków/faktur, czy są poprawne - resztę zrobi za ciebie program) albo księgować na te same cztery konta wyciągi liczące 500 pozycji wink

                        zaiste, rozwijające wielce zajęcie big_grin
                        o wiele bardziej niż wytarcie kurzy czy przewalenie doktoratu pana Peterschmitta tongue_out
          • aneta-skarpeta Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 23.08.13, 15:05
            no tak to straszne- blado wypada przy marketingowcu i agencie ubezp.wink
        • aneta-skarpeta Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 23.08.13, 15:03
          mnie to smieszy, bo wychodzi na to, że ludzie pracujący sa ciekawi, bo pracują. czyli rozmowy o zakupach i garach sa nudne, a o pracy są ciekawe? bez jaj

          znam mnóstwo nudnych ludzi, którzy pracują, a nawet robią kariery- ale co z tego, jak praca to całe ich zycie, a mnie średnio ona obchodzi?
    • kota_marcowa Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 16:58
      Moim zdaniem dziczejesz i głupiejesz w domu (nie w sensie żeś głupiasmile ) i nie jesteś szczęśliwa w obecnej sytuacji.
      Ja cię rozumiem, bo miałam krótki okres jak nie pracowałam, pozornie wszystko było ok, ale teraz po czasie stwierdzam, że z powodu braku codziennej socjalizacji z ludźmi mi odwalało. Zwłaszcza, że człowiek ma mnóstwo czasu na myślenie, a jak wiadomo zaczyna snuć od razu czarne wizje. Brakowało mi pewności siebie, nie chciało mi się chodzić na basen, stroić, bo po co. Na szczęście poszłam do pracy i odżyłam. Nie zrezygnowałabym dobrowolnie z pracy, choćbym miała zarabiać tylko na waciki, lubię to co robię, lubię pracę z ludźmi i mam fajnych współpracowników. Teraz będę zmieniać pracę, bo przeprowadzam się do innego miasta i żal mi stąd odchodzić, ale już się cieszę na nowe znajomości i wyzwania.

      W twoim poście daje się wyczuć rezygnację i zniechęcenie.Kompleksy, że na tle męża, czy jego pracownic wypadasz blado, nie masz ciekawych tematów do rozmowy. A nie każda kobieta domowa musi być od razu zaniedbaną fleją. Ja na twoim miejscu zaczęłabym od małych kroczków. Przede wszystkim od podniesienia poczucia własnej wartości i pewności siebie. Odchudzaj się, kup coś ładnego, ubieraj się porządnie, maluj, zyskasz na atrakcyjności w oczach innych, a co za tym idzie swoich własnych. Zapisz się na jakiś kurs, podyplomówkę, coś co zmusi cię do systematycznego wychodzenia do ludzi. Poznasz nowych, ciekawych ludzi, nabierzesz pewności siebie. Potem znalezienie pracy, nie będzie już takie trudne. Pewnie na początek nie jakiejś super, ale po tak długiej przerwie musisz się jakoś zahaczyć, na dodatek im dłużej, tym będzie gorzej, a dzieci rosną, zaczną niedługo życ swoim życiem, szkołą, znajomymi.

      Moim zdaniem, najgorsze co można zrobić, to siedzieć w domu i coraz bardziej się dołować.
      • zofijkamyjka Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 21:46
        kota_marcowa napisała:

        > Odchudzaj się, kup coś ładnego, ubieraj się po
        > rządnie, maluj, zyskasz na atrakcyjności w oczach innych, a co za tym idzie swo
        > ich własnych. Zapisz się na jakiś kurs, podyplomówkę, coś co zmusi cię do syste
        > matycznego wychodzenia do ludzi.

        No i zaskocz męża - owiń sie całe w folię spożywczą wink
    • lukas.2004 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 17:01
      Zacznij od wyglądu. Najpierw to co najszybciej - fryzjer, manicure, kosmetyczka, jakieś fajne ciuchy - takie codzienne, ale fajne. Zainwestuj w ładny wygląd. Potem zadbaj o figurę. Wykup karnet, jak wykupisz karnet, to szkoda Ci będzie nie pójść, skoro już zapłacone. Będzie Ci o tyle łatwiej, że dzieci idą już do szkoły/przedszkola. W te dni kiedy nie będziesz ćwiczyć - zadbaj o chatę. Po południu, póki ładna pogoda zrezygnuj z tej plasteliny - idźcie na rower, rolki co tam macie i lubicie. Przy okazji będzie trochę ruchu dla młodzej córeczki (w ramach dbania o jej właściwy rozwój). Jeśli źle się czujesz z tym jak prowadzisz dom, to zrob coś extra. Czasem wystarczy przygotować jakiś ciekawszy obiad. Dla męża przygotuj miły wieczór - obejrzyjcie razem jakiś film, jak jest możliwość to może kino. Co Ci po tej kasie, którą zaoszczędzisz, jeśli jakaś niuńka dmuchnie Ci Twojego męża sprzed nosa. Kasa się zarobi, a z tego co piszesz, nie musicie jakoś specjalnie oszczędzać.
      Jak zobaczysz pierwsze efekty, to i samopoczucie Ci się poprawi, będzie Ci łatiwej się zdyscyplinować i w efekcie ruszyć na podbój rynku pracy. Masz za dużo czasu, to strasznie doezorganizuje i demotywuje. A może pisz na kartce plan dnia i wszystkie założenia MUSISZ zrealizować.
    • mruwa9 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 18:50
      idz do pracy chocby na pol etatu, chociazby w celach terapeutycznych, zeby miec pretekst, aby sie co rano porzadnie uczesac i umalowac. Zeby miec czas stesknic sie a dziecmi. Zeby sie dowartosciowac. Zeby uruchomic mozg do dzialania po latach oglupiajacego i odmozdzajacego obracania sie w kregu wylaczne dzieciowo-pieluchowo-kuchennym.
      • leokadiaxx Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 19:06
        Przyznaję że nie chce mi się czytać w całosci tego co napisałaś więc nie do konca jestem pewna czy dobre wnioski wyciągam na podstawie tych kilku zdan które przeczytałam.
        Wydaje mi sie jednak że masz problem, problem z tym że nie robisz, bo ty wiesz że robic powinnaś. Tkwisz więc w ciągłym poczuciu winy bo z tyłu głowy masz zakodowane że nie wolno, nie przystoi kobiecie zyc wygodnie i swobodnie.Praca uszlachetnia, to ona nadaje sens życiu,podnosi naszą wartość,nawet jak jest to przekładanie kaszy z polki na polke w jakimś dyskoncie za marne groszy i 0 atysfakcję albo pucowanie podłóg w swoim własnym domu. Nie przejmuj się nie jestes jedyna, miliony kobiet zadreczają sie poczuciem winy przez kulturowe "powinnam". Zrobić z tym nic juz nie zrobisz, to jest kwestia mentalności.
        • mruwa9 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 19:13
          a skad zalozenie, ze autorke stac wylacznie na przestawiane kaszy na polce w sklepie?
          Ja twardo i konsekwentnie uwazam, ze kazdy dorosly, sprawny czowiek powinien pracowac zawodowo. Dla siebie (zeby nie pasozytowac na partnerze, zeby nie wpadac w depresje z powodu niskiej samooceny i braku sensu istnienia, zeby dostarczac rodzinie dochodow a dzieciom- dobry przyklad, zeby sie rozwijac. Zeby stworzyc sobie wentyl bezpieczenstwa, zwlaszcza na wypadek spraw losowych, jak utrata partnera i konecznosc zarobienia na rodzine) i dla spoleczenstwa, zeby placic podatki i dokladac sie do PKB. Z przerwa na prokreacje, ale w tym przypadku mowa jest o 4-5 latce, ktora nie wymaga stalej, calodobowej opieki matki. Moze pojsc do przedszkola. Dawno temu mogla.
          • leokadiaxx Re: mruwa9 14.08.13, 19:31
            Po pierwsze realia są dziś takie że 90% pracuje po to by przeżyc,tylko sladowy procent ma szanse sie zrealizowac i zrobic w naszym kraju kariere,taka jest prawda.Wyjscie do ludzi? Widzisz jakąs roznice w plotkach z sąsiadką a koleżanką w firmowej toalecie?
            Co do autorki watku, ona dosc dawno wypadła z rynku pracy, popatrz ile młodych, ambitnych kobiet bez wiekszej pauzy w zatrudnieniu ma dzis problemy, finansowe, zawodowe.Poza tym ja nie uwazam by tylko i wyłacznie fakt że wykonuje się jakas ?jakąkolwiek/ prace sprawiał ze człowiek jest wartościowy.
            To ten co ma komfort i nie musi tego robić a ma z czego życ powinien byc szczesliwy,a nie wpedzac sie w doły i poczucie winy bo sie twierdzi i uwaza że powinien sie wstydzic że ma wygodnie.
            • mruwa9 Re: mruwa9 14.08.13, 19:45
              a skad masz dane statystycne, ze 90% pracujacych wylacznie walczy o przetrwanie,a praca ich nie rozwija?
              ie wiem, jak ty,ale ja nie mam czasu na plotki z kolezanka w pracy. Ale nawet jesli, to kazda okazja do zmiany srodowiska, charakteru wykonywanych zajec i obowiazkow, spotykania nnych ludzi, dostarcza nowych wyzwan, bodzcow i stymuluje mozg inaczej , niz wylacznie codzienne podejmowanie decyzji kategorii, czy dzis na obiad beda ziemniaki, czy kasza.
              • leokadiaxx Re: mruwa9 14.08.13, 19:57
                Mimo wszystko chcesz czy nie jestes w tej mniej licznej grupie gdzie kazdy dzien w pracy to wyzwanie, spełnienie, przygoda ekscytacja i satysfakcja.Prawda jest taka że dzis o dobra prace juz nie mówiąc o sensownej jest bardzo bardzo trudno a już osobie ktora wypadla z rynku pracy znaleść jakies ekscytujące zajecie bedzie jeszzce trudniej . Chcesz czy nie wiekszosc kobiet niestety nie czuje pasji pracując, robi to bo musi znoszac niedogodnosci z tym związane stres, zmeczenie, mobbing. Jesli autorka nie musi teraz pracować bo ma z czego zyc to powinna sie cieszyc ze ma taki komfort a nie wpedzac sie w poczucie winy!Jesli sie cos zmieni w jej sytuacji, bedzie miała noz na gardle to jest zupelnie inna sytuacja. I jeszcze jedno absolutnie nie musi pracowac by byc fajną, zadbana i wartosciową babką!
                • mruwa9 Re: mruwa9 14.08.13, 20:06
                  nie wiesz nic o marince, w sensie, jakie ma wyksztalcenie, zawod, zakladasz, ze kazda kobieta jest niewyksztalcona i zdolna jedyne do wykonywania kiepsko platnych zawoow dla niewykwalifikowanej sily roboczej.
                  ANo ale moze masz racje. Wyksztalcona osoba nie pozwolilaby sobe na tak dluga wyrwe w zyciorysie zawodowym, bo zbyt wiele zainwestowala w swoje wyksztalcenie, zeby zmarnowac poniesiony wysilek.
                  Ale kazdy miesiac , kazdy rok przerwy w pracy dziala na niekorzysc pracownika, bo pogarsza jego szanse na powrot na rynek pracy. Bo pogarsza atrakcyjnosc kandydata, bo sam kandydat traci nawyki, zwiazane z dyscyplina pracy. I gdy dziewczyna naprawde bedzie miala noz na gardle, nie znajdzie sie nikt, kto zechce ja zatrudnic. Zostanie w czarnej dziurze. Poniekad na wlasne zycenie.
                  To glupi instynkt samozachowawczy podpowiada, ze nie ma na co czekac, tylko wracac do pracy i pomalu odbudowywac swoja wartosc jako pracownika.
                  • leokadiaxx Re: mruwa9 14.08.13, 20:14
                    Pomijajac ze czas i tak juz zadzaiłąl na jej niekorzys, nie wiemy czy ma jakis dobry zawód do ktorego moglaby wrócić, jednak mysle ze jesli by tak było nie miała by takich przemyśleń oraz tak duzych obaw.
                    Pisze tu tez że jej maż stwierdził ze nie znajdzie dobrej pracy?
                    Zrozumialam że mowa tu raczej o byle jakiej skoro wspomina o zarobkach rzędu 1000 zł, pisze o sumach starczających na waciki, nie uwazasz?
                    • leokadiaxx Re: doczytałam 14.08.13, 20:18
                      Doczytałam teraz że pisze iż nie ma szczególnych umiejętności.
                      A ten fragment raczej wszystko wyjasnia

                      Mąż mówi, że może bym poczekała z pójściem do pracy aż młodsza wystartuje do szkoły, że w sumie aby nie musiały być długo w przedszkolu to mogłabym wziąć max 3/4 etatu i o ile dostanę taką część etatu, to i ak zarobię pewnie niecały 1.000zł a będę musiała wydawać na dojazdy, ciuchy i szarpać się... Według męża porządnej pracy nie dostanę raczej, po tylu letniej przerwie w pracy, długotrwałym pobycie na chorobowym. Nie mam jakiś szczególnych umiejętności, angielski mój wymaga gruntownego odświeżenia...

                      Czy naprawdę myslisz ze ma szanse na zrobienie kariery i ekscytujące zajęcie?
                      Przypominam że ona żyje w Polsce.
                      • marinka35 Re: doczytałam 14.08.13, 20:53
                        No niestety, nie mam super umiejętności. Skończyłam jakies tam studia, papierek mam, ale to była fabryka magistrów, przed dziećmi zaczęłam też inne, w kierunku bardziej mnie interesującym (na wieczorówce), ale przerwałam (wzięłam dziekankę po urodzeniu pierwszej córy i już nie wróciłam), poprostu niemowlak + praca + wieczorówka były dla mnie nie do pogodzenia.

                        Ponieważ boli mnie ten angielski, nieużywałam i wiadomo, nieużywane zanika, to pozytywnie się nakręciłam i pogrzebałam w półce ze słownikami i podręcznikami mężowymi i mam "kursik" na CD. Odpaliłam i przypominam sobie słownictwo. Może to i byle co, ale na dzisiaj lepsze to niż nic.
                    • mruwa9 Re: mruwa9 14.08.13, 20:26
                      ja pamietam, jak smieszna byla moja pierwsza pensja. Nawet nie na waciki.
                      Ale gdzies trzeba zaczac, zeby potem dalej mozolnie piac sie do gory, zarowno w rozwoju, jak i w zarobkach.Nie sadzisz?
                      Nawet, jesli cala kasa pojdzie na rzeczone waciki. Bo praca zawodowa przynosi szereg innych korzysci, chocby poprawe samooceny, co autorce bez watpienia sie przyda.
                      Jesli ktos uwaza, ze od razu, po wieloletniej przerwie w pracy, powinien dostac pensje taka sama, jak aktywny przez nascie lat, doswiadczony pracownik, powinien sobie jeszcze raz przemyslec pewne sprawy...
                      ale, jak pisalam, potrzebny jest jakis punkt wyjscia na start, nawet, jesi na poczatku trzeba zaplacic frycowe.
        • leokadiaxx Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 19:18
          Zyj sobie w tym domu, nie uważam żeby był jakis obowiązek prowadzenia go perfekcyjnie tylko dlatego że nie pracuje się zawodowo, już bez przesady. Jesli zle sie ze soba czujesz i spadło ci poczucie wartości to zadbaj o siebie,zapisz się na jakis kurs choćby językowy,zadbaj o ciało, schudnij wyjdz na fitness, znajdz sobie jakies ciekawe zainteresowania, żeby mąż nie ogladał rozmemłanej niepewnej siebie babki i tyle.Według mnie wtlaczanie sobie do głowy że aby byc wartosciową kobietą powinno się pracowac w domu / super go prowadzić/ badz poza nim jest bez sensu.
        • marinka35 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 20:23
          Leokadia, coś w tym jest, że mam ciągłe poczucie winy, że powinnam to, powinnam tamto, powinnam sprzątać, powinnam zarabiać, powinnam, powinnam, powinnam...
          • mruwa9 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 20:27
            to przestan sie nad soba rozczulac, tylko zacznij robic to, co powinnas.
            • leokadiaxx Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 20:46
              Niech robi co chce a nie to co powinna/zresztą powinna według niby kogo?/
              Sa inne sposoby by poczuc sie ze soba lepiej aniżeli podejmowanie byle jakiej pracy. Poza tym naprawdę nie istnieje cos takiego jedyny słuszny i własciwy pomysl na życie i naprawdę nie tylko jakakolwiek praca nadaje człowiekowi wartości.
              Jesli autorka uwolni głowe to poczuje sie wolna i szczesliwa
              a życ z czego póki co ma.
              • mruwa9 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 23:21
                no ale najwyrazniej nie czuje sie szczesliwa z tym, co ma.
                A co nalezy zrobic- autorka chyba sama wie.
                Ja po prostu nie trawie takiego bezproduktywnego uzalania sie nad soba. Jest problem- trzeba go przeanalizowac, konstruktywnie zaplanowac jego rozwiazanie , a potem rownie konsekwentnie to zrealizowac, zamiast jojczec i zapadac sie w bagnie niemocy. Nic nie zrobi sie samo.
      • bei Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 19:21
        Myśle jak mruwa- idź, idź chocby na dwie godziny w tygodniu.
        I od następnego wyjścia do przedszkola rob makijaż, ubieraj się tak, jakbyś miala zostac w pracy smile
        Zadbaj o siebie, nawet, jak zostajesz w domu.
        Masz czas by miec wyszukane rzeczy do zalozenia na siebie, nie trzeba wcale na nie duzo wydawac.
        Masz czas smilesmile, by robic cos pozytecznego, milego.
        Masz czas, by dokształcac sie- choćby kurs w sieci smile
        Ułóż plan dnia, on przydaje sie kazdej dziewczynie, i tej co pracuje i tej co przebywa w domu.
        Inaczej czas nam przelatuje jak piasek w dłoni.

        Dom.....ha, nie musi byc wymuskany, by sprawial wrazenie dopieszczonego smile
        On jest tlem dla Ciebie, jak będziesz zadowolona ( a gdy mamy swiadomośc, ze jestesmy zadbane , czy dobrze ubrane to czujemy się lepie, pewniej, radośniej)- to dom będzie jaśniał.
        A aby sprawial wrazenie promiennego, to wystarczy ulozyc rozrzucone, schowac kable, zwabic zmysly milym aromatem , jak podloga w ktorymś miejscu bardziej przyciaga wzrok to wystarczy prysnąc na nie plynem do mycia szyb i przetrzec smile
        Dopoki nie pojdziesz do pracy stosuj sie do dobrze opracowanego grafiku.
        W czasie sprzątania czy spaceru po dzieci mozna wrzucac na uszy lekcję języka lub ciekawą książkę.
        Gdy prasujesz mozesz sledzic jakis program czy dilm, sluchac audycji w radio.
        Nie pozwol sobie gnuśnieć, jak juz jesteś w domu to miej z tego zadowolenie, bo jak na razie czynisz sobie wyrzuty ( no sluszne smile
        Szybkiego dobrego smile
        • mruwa9 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 19:27
          warto isc do pracy chcby na kilka godzin w tygodniu, zeby pozbyc sie upokarzajacego uczucia uzaleznienia finansowego od partnera. Nawet, jesli wiekszosc pensji pojdzie na opieke nad dzieckiem. Ale pojda nie pieniadze kobiety, tylko z budzetu rodziny.
          Ja przez kilka miesiecy bylam na garnuszku meza (urlop wychowawczy). I chociaz moj maz NIGDY ne wypominal mi tego, wprost przeciwnie, zachecal, zebym sobie cos kupila, dla mnie sytuacja ta byla bardzo mocno niekomfortowa i dolujaca.Moje poczucie wlasnej wartosci lezalo gdziej w Rowie Marianskim.
          • undoo Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 21:07
            No albo macie cos nie tak z malzenstwem, albo Ty masz cos nie tak z samoocena i poczuciem wartosci czlowieka w ogole, skoro uzalezniasz je od zarabiania kasy.
            • mruwa9 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 23:25
              nie, raczej z poczuciem calkowitego uzaleznienia od drugiej osoby. Ze bez niej zgine, bo nie bede miala na chleb i czynsz. I z poczuciem nielojalnosci, przerzucajac calkowity ciezar odpowiedzialnosci za byt rodziny na jedna osobe, na meza, ktory zaharowuje sie na smierc, zeby temu ciezarowi podolac.
              Dolujaca byla zwlaszcza ta asymetria.
              • undoo Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 16.08.13, 18:32
                Coz, przykro mi, ze masz tak trudna sytuacje i Twoj maz musi tak ciezko pracowac i nie lubi swojej pracy.
        • marinka35 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 20:59
          Bei, dziękuję. Być może grafik to jest to, czego mi trzeba, żeby jakoś nabrały te moje dni struktury, a nie tylko dzieci-przedszkole-obiadokolacja-pralka- serial (w różnych konfiguracjach). Choć mi trochę głupio, bo po co żonie domowej grafik, to jednak spróbuję napisać i się trzymać przynajmniej przez kilka dni. Przełamałam się, napisałam tutaj jak to jest u mnie, i obiecałam sobie, że otwieram się na rady i sugestie więc przez kilka dni będę pisać.
    • kerri31 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 21:04
      Rozumiem twoje lenistwo, sama poniekąd nim jestem ale nie musisz być zaniedbana. Wiele rzeczy koło siebie można samemu zrobić. Pomaluj ładnie kolorowo paznokcie, uczesz inaczej włosy ,zafarbuj je, maźnij oko. Twoje samopoczucie się poprawi a i z pewnością mąż zauważy zmiany. Kura domowa również może być atrakcyjna.
    • zofijkamyjka Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 21:26
      marinka35 napisała:

      >Według męża porządnej pracy nie
      > dostanę raczej, po tylu letniej przerwie w pracy, długotrwałym pobycie na choro
      > bowym. Nie mam jakiś szczególnych umiejętności, angielski mój wymaga gruntowneg
      > o odświeżenia... Jakoś tak się zapętlam w tym myśleniu, mąż woli abym siedziała
      > w domu. Nie umiem się ogarnąć sad

      Sorry ale głupiego masz męża i guzik go obchodza Twoje potrzeby, Jest mu wygodnie i tyle....to niestety częsty model rodzinny
    • szua6 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 22:48
      Wszystkie tu rady są bardzo cenne. I weź sobie je do serca.
      Moja rada na szybko. Po pierwsze pomyśl tylko o sobie! Tak, tak... dziś maż jest, a jutro może go nie być ( choć nie życzę...) Jeśli nie pracujesz, to idz do Urzedu Pracy, zapisz się .. to nic że pewnie jesteś u meża ubezpieczona. Są przeróżne dot. z Unii, na kursy, szkolenia, staże i nawet podyplomówki. Powiedz ze Ci zależy, bądź aktywna a na pomogą w urzędniku tez znajdzie się człowiek. Tylko nie idz jak petent i nie przepraszaj ze żyjesz!
      Kolejny krok to wizyta w kosmetycznym. Kup sobie dobry balsam, krem, maseczki kolorowe lakiery smile To poprawia humor i samopoczucie. Nawet w Biedronce trafią się perełki z kolorówkismile
      Teraz są wyprzedaże i można kupić sobie coś fajnego. Może coś z sukienek? W tym zawsze kobieco się wygląda. I zmiana fryzury . Mam wrażenie że boisz się męza... że chcesz być niezależna.
      Może mąż jak awansował może Ci pomóc znaleźć pracę? Powodzenia
    • lilyrush Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 14.08.13, 23:03
      Dziewczyny Ci juz większość napisały- zebys sie wzieła za siebie niezależnie od tego czy do pracy pójdziesz czy nie.
      Ważne żebyś wiedziała, ze maz nie bedzie Cie do pracy namawiał bo Ty jesteś spora częścią jego sukcesu. Pomyślałaś tak kiedyś o sobie? On sobie pracował, dokształcał sie a Ty w tym czasie pilnowałaś, żeby miał gdzie spac, co jeśc, w co sie ubrać i chowałas jego dzieci. Czy on byłby zawodowo am, gdzie jest, jeśli musiałbyś brac od czasu do czasu zwolnienie na chore dziecko, albo wracał do domu bezpośrednio po 8h pracy, bo ty masz nadgodziny?
      Pytanie zdroworozsądkowe tylko- czy Ty i dzieci macie zabezpieczenie, gdyby jemu cos sie stało? W sensie losowym..., odpukac
      • marinka35 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 16.08.13, 10:51
        Lily, wydaje mi się, że mąż nie byłby tam, gdzie jest, gdyby nie to, że nie brał zwolnień na chore dzieci, obiady ugotowane, koszule wyprane, dom ogranięty, dziewczynki zaopiekowane itd. Zabezpieczenie mam na moje nazwisko (odrębne konto) na około 1-1,5 roku życia na obecnym poziomie (jakby ciut obniżyć standard to może i na 2), więc chyba chociaż w tym jednym punkcie mogę powiedzieć, że w miarę zadbałam o siebie i dzieci od str finansów...
        • marinka35 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 16.08.13, 10:53
          I pracodawca opłaca mężowskie ubezpieczenie, dość wysokie, w razie śmierci kwota ma być mnie wypłacona, pozwoli na dodatkowe około 2 lata życia na obecnym poziomie.
    • joanna35 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 00:23
      Późno już, nie dałam rady przeczytać wszystich postów, ale od siebie napiszę tylko tyle - każdą podróż zaczyna się od pierwszego kroku. Zmotywowana przez Forumki nie wyznaczaj sobie za dużo zadań do wykonania, bo to nie wyjdzie i nie poprawi Ci samooceny. Marinko zaplanuj sobie codziennie jakąś drobną rzecz do zrobienia np. jeżeli masz zamiar odgruzować "do to nie od razu "po całości" tylko dwie półki w kuchni i tak codziennie te dwie półki. Nie umęczysz się , a nawet nie będziesz wiedziała kiedy kuchnia zalśniwink, a Ty zyskasz motywację do dalszych działań, bo motywacja ma to do siebie, że rzadko kiedy spływa na nas jak natchnienie , zyskuje się ją w działaniu, dodam uwieńczonym sukcesem. Taką samą metodę możesz zastosować odnośnie dbania o siebie. Nie zadawaj gwałtu włąsnej naturze, zastanów się co Ci najbardziej odpowiada i w oparciu o włąsne preferencje wyznacz sobie cele łatwe do osiągnięcia, np. zastanów się jaki rodzaj ruchu najbardziej by Ci odpowiadał, w grupie czy w samotności, w domu czy w terenie. Dasz radęsmile Pozdrawiam i mocno trzymam kciuki.
      • marinka35 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 11:10
        Joanna, dzięki, to wydaje mi się ważne co napisałaś, abym mniejszymi krokami działała. W dwa dni nie odgruzuję przecież nawet mieszkania, a co dopiero mojego życia. Na razie zaczęłam tylko kurs (z płyty, w domu, nic lepszego na już nie mam więc na razie będę go przerabiać), zamówiłam sobie dwie książki popularnonaukowe z dziedziny która mnie interesuje, napisałam plan na dzisiaj. Dzisiaj wogóle mam "wolne", mąz wziął córy i pojechali na pół dnia do lasu. Siedzę nad zeszytem i próbuję zapisać, zaplanować, co ja bym właściwie chciała zmienić i jak bym chciała aby to moje życie wyglądało.
        • marinka35 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 11:20
          Dużo z Was mi doradza, aby zadbać o siebie (schudnąć, ciuszki, kosmetyki, makijaż) i to, co na dziś sobie zaplanowałam, to przegląd ciuchów. Mam całą szafę ubrań a chodzę w kilku sztukach, tak jak pisałam, utyłam i się nie mieszczę i właściwie jak otwieram szafę to mi się humor pogarsza, bo jest niby pełna, ale faktycznie to nie mam co na siebie założyć. Więc to idzie na pierwszy ogień, nie wiem czy uda mi się schudnąć i ile, ale przegląd ciuchów zrobić mogę dziś. Dziękuję za motywację i dobre słowa!!!
          • leokadiaxx Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 11:25
            Uwazam zekKtoś juz tu dobrze napisał abys starała się zmieniac siebie, swoje otoczenie i życie metodą malych kroków,nic od razu i absolutnie nic na siłe. Wytyczaj sobie tez cele ktore bedziesz mogla zrealizowac, jesli bedziesz katowała się czyms na siłę to na 100% nic z tego nie będzie, zacisniesz zeby pomeczysz się przez chwile a pozniej odpuscisz i wpadniesz w jeszcze wiekszą frustrację.
          • b.bujak Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 12:38
            Trzymam za ciebie kciuki.
            Byłam w podobnej sytuacji, ale nie pozwoliłam jej trwać zbyt długo, więc i wyjście z niej było łatwiejsze.
            Wiele cennych rad już padło w tym wątku, więc nie będę się rozpisywały.
            Napisze ci tylko mój ciuchowy sposób: po ciąży podzieliłam szafe na dwie części: z jednej strony ciuchy, które na mnie aktualnie pasowały a z drugiej te, które kiedyś nosiłam, a aktualnie się nie miescilam - to było takie ustawienie celu: powrócić w rozmiar ulubionych sukienek smile to była prawdziwa odczuwalna satysfakcja!
          • marinka35 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 13:51
            Dobrze, że zabrałam się za ten przegląd pod nieobecność męża i córek, ryczę i ryczę nad tymi szmatami, aż postanowiłam się oderwać od tego na chwilę i coś zrobić innego, choćby tutaj napisać. Naprawdę sporo przytyłam i w moje stare ciuchy nie wchodzę i chyba nigdy nie wejdę. Mam już z grubsza podział zrobiony, na łóżku lezy góra ciuchów w które absolutnie się nie mieszczę i jak na nie patrzę, to tylko ryczeć mi się chce i druga mała górka tego, co na mnie pasuje. Zdecydowałam, że spakuję te stare ciuchy w duże worki na śmieci i wyniosę do piwnicy a w szafie zostawiam tylko to, co aktualnie na mnie pasuje. I tak mam smutne nastroje, nie chcę sobie jeszcze pogarszać samopoczucia patrzeniem na ubrania, w które się nie mieszczę. Strasznie mi smutno sad
            • joanna35 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 14:17
              Dobrze zrobiłaś. Teraz tylko zastanów się nad dwom-trzema zestawami ubrań "na już" i do sklepu marszwink
              • marinka35 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 16.08.13, 10:39
                Joanno, przegląd ciuchów zrobiony, worki w piwnicy, w szafie pustka, nawet ładnie wygląda. Na szybko potrzebuję jeszcze dokupić koszulę nocną i bieliznę; zaszyć dwie dziurki małe w jeansach i bojówkach. Ciuchy na codzień (ładne i wygodne spodnie dresowe, jeansy, bluzki, sweterki) mam, na codzień ubieram się na sportowo i skorzystałam z tego, że w Lidlu były spodnie, bluzy w promocji i dokupiłam dziś rano to, co było potrzebne; elegantsze czarne spodnie + biała bluzka itp. także wiszą w szafie. Na zimę będę potrzebować jeszcze czapkę, ale to później do dokupienia. Potrzebuję też nową torebkę codzienną, wstyd nawet mówić od ilu lat używam tej dotychczasowej. Żeby mnie nie kusiło zostawiać sobie ileś tam porozciąganych spodni czy bluzek "na czas remontu" "do porządkowania piwnicy", a miałam takie zapędy, to jak coś się już nie nadaje, to od razu pocięłam to na szmatki. Głupie to może, ale dla mnie to zadziałąło. Dzięki za wsparcie!!!
        • joanna35 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 11:54
          Kochanie , ja to przećwiczyłam na sobie, metodą prób i błędów i dopiero metoda małych kroczków przyniosła efekty. Marinko zastanawianie się nad sobą i zapisywanie wniosków jest jak najbardziej ok. , ale nie ograniczaj się tylko do tego. Znam wiele pań, które zatrzymały się na tym etapie, sama przez to przechodziłam i trwało to długo. Kiedy człowiek się zapuści na wielu polach chce nadrobić od razu dużo i szybko, a tak sie nie da. I, radziłabym, zebyś nie ograniczała się tylko do "aktywności domowej" tzn. ćwiczę w domu, maluję się w domu, języka obcego uczę się w domu, filmy oglądam w domu itp. Forumki dobrze radzą - spróbuj wyjść z domu, do ludzi. Ja nie wiem czy tak od razu do pracy, bo to jest jednak poważne zobowiązanie. Zaczęłabym od jakiegoś krótkoterminowego kursu.
    • mytka82 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 06:49
      Zacznij od wyglądu. Sokoro mąż awansował = kasa jest. Fryzjer, paznokcie, pokupuj sobie fajne ciuchy. Od razu lepiej się poczujesz. W końcu zrobisz coś dla siebie a nie dzieci. Potem poszukaj czegoś, co będzie wymagało wychodzenia z domu - fitness, kurs języka, kurs gotowania, klub dyskusyjny - cokolwiek. Masz się odstrzelić (znaczy zrobić na bóstwo wink) i wyjść do ludzi. Sprawdź co Ci daje satysfakcję, poznasz nowych ludzi, porozmawiasz na "dorosłe" tematy. Praca na pół etatu tez by była fajna - całego dnia Ci to nie zajmie a poczujesz się lepiej, nieważne ile zarobisz. Będzie o czym rozmawiać z mężem wieczorami smile Ja też siedzę w domu, trójka dzieci ale gdy tylko młodsze wyląduje w pkolu wracam na pół etatu do pracy i już nie mogę się tego doczekać. Pozwodzenia
    • kol.3 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 06:58
      Moja znajoma miała męża który wolał żeby ona siedziała w domu. Wmawiał jej że nie zarobi na pieprz, starannie utwierdzając ją w poczuciu że jest głupia, niewiele warta i nic nie zdziała. I on i ona skonczyli te same studia. On zarabiał sporo, starczało na wszystko.
      Tyle, że w wieku ok. 50 lat umarł a ona, parę lat młodsza, została sama z nastoletnim dzieckiem i bez dochodów. Poszła do pracy, zakręciła się wokół własnych spraw, zrobiła studia podyplomowe, zrobiła uprawnienia i zaczęła zarabiać, naprawdę dobrze zarabiać. Dzisiaj to pani w poważnym wieku, co pól roku zmienia samochod, cały czas pracuje, wygląda jak gwiazda filmowa. Można? Można.
      • mruwa9 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 07:07
        to, co opisalas to przyklad przemocy domowej. Sposob na uzaleznienie kobiety od mezczyzny. A potem to juz z taka niewolnica mozna wszystko. Nie podskoczy.
        • kol.3 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 10:05
          A ile przypadków niepracujących pań związanych jest z mniejszą lub większą przemocą, której same sobie nie uświadamiają lub nie chcą uświadomić i nie chcą o tym mówić. Zaczyna się od łagodnej perswazji, że lepiej aby żona pozostała w domu, bo dzieci na tym skorzystają, ktoś je musi wyprawić do szkoły itd. potem to już jest wmawianie, tyle lat nie pracujesz, kto Cię do pracy przyjmie, nic nie umiesz, lepiej żeby w domu były kurze wytarte. Mojej koleżance "dobry dbający mąż" wmawiał parę lat że powinna siedzieć w domu i nie łamać sobie swojej małej główki pracą zawodową (jego słowa), bo rywalizacja zawodowa jest dla mężczyzn. Kobieta po latach wróciła do pracy, została główną księgową.
          • falka_85 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 10:37
            Dodam, że takie deprecjonowanie zdolności, umiejętności, wiedzy, zaradności kobiet nie dotyczy tylko ich mężów. Chociażby na tym forum, babka która napisze, że rozważa powrót do pracy zaraz czyta wywody o tym, że przecież wykładanie towaru, sprzątanie czy praca na kasie nie jest w żaden sposób rozwijające. Po prostu z miejsca założenie, że kobieta nie może pracować w zawodzie cokolwiek ambitniejszym. Albo tłumaczenie, że przecież zarobisz co najwyżej "na waciki", to co zarobisz pochłonie opiekunka do dziecka, w ogóle za taką kasę to nie ma sensu w ogóle z domu wychodzić, stać w korkach i wstawać rano. Lepiej zostać w domu, dziecko będzie dopilnowane, dom posprzątany, obiad ugotowany, a ty sobie odpoczniesz, kawkę w spokoju wypijesz itd. Tak się zastanawiam czy głosicielki tych mądrości nie powtarzają tego co sam słyszą od mężów i tak im się wdrukowało, że uważają to za własne myśli i oczywistość? Czemu tak mało jest postów w stylu: dasz radę, jesteś mądra, zaradna, wykształcona, pracowita itd., zamiast tego jest zawoalowane jesteś głupia, niezaradna, bez zawodu, leniwa itd.
            • leokadiaxx Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 10:54
              falka_85 napisała:

              > Dodam, że takie deprecjonowanie zdolności, umiejętności, wiedzy, zaradności kob
              > iet nie dotyczy tylko ich mężów. Chociażby na tym forum, babka która napisze, ż
              > e rozważa powrót do pracy zaraz czyta wywody o tym, że przecież wykładanie towa
              > ru, sprzątanie czy praca na kasie nie jest w żaden sposób rozwijające. Po prost
              > u z miejsca założenie, że kobieta nie może pracować w zawodzie cokolwiek ambitn
              > iejszym. Albo tłumaczenie, że przecież zarobisz co najwyżej "na waciki", to co
              > zarobisz pochłonie opiekunka do dziecka, w ogóle za taką kasę to nie ma sensu w
              > ogóle z domu wychodzić, stać w korkach i wstawać rano. Lepiej zostać w domu, d
              > ziecko będzie dopilnowane, dom posprzątany, obiad ugotowany, a ty sobie odpoczn
              > iesz, kawkę w spokoju wypijesz itd. Tak się zastanawiam czy głosicielki tych mą
              > drości nie powtarzają tego co sam słyszą od mężów i tak im się wdrukowało, że u
              > ważają to za własne myśli i oczywistość? Czemu tak mało jest postów w stylu: da
              > sz radę, jesteś mądra, zaradna, wykształcona, pracowita itd., zamiast tego jest
              > zawoalowane jesteś głupia, niezaradna, bez zawodu, leniwa itd.


              Wiesz dlaczego tak mało postów w tym stylu bo dziś mądra wykształocna zaradna to dzis rowniez czesto bezrobotna albo pracujaca na smieciowce za grosze.
              Ja rozumiem że tu piszę duzo korporacyjnej Wawy ale chyba i takie wysciubiają nos z poza stolicy, owszem mozna łądnie pisac w teorii ale sa jakies granice naginania rzeczywistosci uwazam nawet na forum?Wy nie widzicie co sie obecnie dzieje w Polsce na rynku pracy poza tą korpo wawą?
              • leokadiaxx Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 10:57
                Juz pomijam że korpo Wawa tez w wieksozsci ugnebiona psychicznie ztego co sie słyszy nieoficjalnie ale prze do przodu bo ma kredyty i mimo ze jest wykanczana przez pracę trzyma na zewnatrz fason opowiadając jak to jej dobrze, rozwijająco i kwitnąco na co dzien i ze inni tez moga uncertain
                • falka_85 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 11:56
                  No widzisz tylko ze mnie jest żadna korpo Wawa, bo ani nie mieszkam w Warszawie, ani nie pracuję w korporacji. Nie chodzi mi o to, jak wydaje mi się zrozumiałaś, żeby wmawiać komukolwiek, że rynek pracy jest wspaniały, bezrobocie znikome i po 3 wysłanym CV dostaje się kierowniczy stołek. Skoro już poczułaś się wywołana do tablicy, to powiedz mi czemu założyłaś, że autorkę wątku stać co najwyżej na stanowisko kasjerki bądź sprzątaczki? Nawet nie zapytałaś jak ona sama ocenia swoje szanse na znalezienie pracy, jakie ma wykształcenie, co i jak długo robiła wcześniej, jak wygląda rynek pracy w jej miejscowości itd.
                  • leokadiaxx Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 12:44
                    Ale przeciez ona wyraznie napisała że w gre wchodzi byle jaka praca, że zakłada że ze swoimi kwalifikacjami zarobi okolo 1000 zł, że nie ma specjalnych umiejętności. Ona o tym wszystkim napisała wyraznie, dodaj to co pisze do realiów i sprawa jasna jak to wygląda.Forum przyjmie każdą wypowiedz ale nijak sie one mają do rzeczywistości.
                    • mruwa9 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 14:38
                      bo moze juz sama uwierzyla w to, co jej naokolo wmawiaja, ze pozostala jej juz tylko ta kasza do ustawiania w sklepie za najnizsza krajowa..ze juz na nic innego jej nie stac ani nie ma szans, bo wyzej nie podskoczy.
                      A moze wlasnie podskoczy? Gdzies trzeba zaczac, zeby potem , chocby mozolnie, ale konsekwentnie, piac sie w gore.
              • marinka35 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 11:02
                Nie jesteśmy z W-wy, mąż pracuje w dużej firmie, ale chyba typowa korporacja (tak jak sobie ją wyobrażam) to nie jest.
                • kol.3 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 13:34
                  Opisane przeze mnie przypadki też nie dotyczą Warszawy. Podam jeszcze jeden przykład. Moja znajoma programowo siedziała w domu, bo chciała sama wychować dzieci, mieć zadbany dom itd. faktycznie, nawet haftowała. Po skończeniu przez dzieci podstawówki, zakończyła program niańczenia rodziny i poszukała pracy.
                  • ledzeppelin3 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 14:23
                    Potworne jak dorosłe kobiety mają się za nic. Po prostu za nic. Nie czujesz, że robisz coś wielkiego? ŻAdna praca tego specjalnie nie zmieni, może własnoręcznie zarobione pieniądze trochę Cię znieczulą, ale w głębi duszy dalej będziesz się uważała za zero. Samoocena nie zależy od tego, czy wychowujesz dzicei na ludzi, czy odkładasz pieniądze na konto.
                    • kol.3 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 15:37
                      Pisz pod drzewkiem.
                      • ledzeppelin3 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 15.08.13, 16:02
                        Pisz na temat.
                    • marinka35 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 16.08.13, 10:40
                      Ledzeppelin, zabolał mnie Twój post bardzo, jeśli o mnie chodzi, to chyba trafiłaś w sedno problemu sad
                      • czarnakrowawkropkibordoo Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 16.08.13, 11:12
                        Tak, czytając Twoje wpisy odnoszę wrażenie, że masz bardzo chwiejną samoocenę. Czasem za niską, czasem za wysoką. Rozważ rozmowę w realu z kimś, kto da Ci jakiś feedback, pomoże realnie ocenić własne możliwości i sytuację.
                        • marinka35 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 22.08.13, 15:56
                          Gdzie ja prezentuję zbyt wysoką samoocenę?
                          • czarnakrowawkropkibordoo Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 22.08.13, 16:06
                            A czemu to dla Ciebie istotne?
                            • marinka35 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 22.08.13, 16:12
                              Piszę tu w wątku co mi w duszy gra, wystawiam się na różne rady, wskazówki i informacje zwrotne, z nadzieją, że będę w stanie powyciagać z nich wnioski. Raczej widzę siebie jako osoba o niskawej samoocenie, Ty zauważyłaś gdzieś zawyżoną, zainteresowało mnie, co sprawiło, że tak pomyślałaś.
                              • czarnakrowawkropkibordoo Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 22.08.13, 16:30
                                Cały wątek czytałam tydzień temu i wydawało mi się, że są przebłyski smile Nie pamiętam już dokładnie, które ze sformułowań nasunęło mi tę myśl, a nie chce mi się znów przekopywać przez wszystkie wpisy. Poza tym mogłam coś źle zinterpretować, najważniejsze jest to co ty sama myślisz.
                                Ale samoocenę dobrze jest mieć adekwatną. W ogóle mam wrażenie, że zbyt wiele problemów podpina się pod "niską samoocenę". Przykleić sobie taką etykietkę, to jakby zamiatać je pod dywan.
                      • ledzeppelin3 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 17.08.13, 10:01
                        Jeżeli możesz sobie na to pozwolić, zainwestuj w psychoterapię. Psychoterapeuta pomoże Ci dociec, skąd się ta niska samoocena wzięła. Wychowanie? Jeśli z kasą krucho, są super książki, np. Alice Miller albo Susan Forward. Najważniejsze to dotrzeć do źródła problemu i zacząć od siebie. Nie słuchaj gęgania typu "wyjdź do ludzi" etc. Co Ci to da, skoro w głębi duszy masz się za nic? Ja wychowując córki w DOMU, TYM STRASZNYM DOMU czułam się królową życia. Bo ROBIŁAM COŚ WIELKIEGO. I ja to wiem, zdanie innych ludzi ma tu dla mnie wartość trzeciorzędną. Zarabiając kasiorę też mam satysfakcję, ale ANI TROCHĘ NIE WIĘKSZĄ. Przeciwnie, uważam że obserwowanie rozwoju własnych dzieci i uczestniczenie w nim bez przerwy za wielki przywilej i szczęście. I nikt, choćby się za przeproszeniem zesrał na rzadko, nie wmówi mi że jest inaczej, bo ja to po prostu WIEM.
                        • setia Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 17.08.13, 12:48
                          ja myślę, że wiekszosci osób niepracujących spada samoocena i jest to jak najbardziej normalne. zamiast psychoterapii (kosztownej najczęściej) proponuję, żebyś na początek spróbowała sobie zapisywać wieczorem co dobrego, fajnego, przydatnego zrobiłas dzisiaj, dla siebie, dzieci, rodziny. jakąś jedną, niekoniecznie ważną, moze zupełnie drobną rzecz (typu upiekłam świetne ciasteczka, pomalowalam paznokcie, poszlam pobiegać, wybralam się do dentysty). pomoze Ci to zauważyć, ze
                          -coś jednak robisz
                          - coś Ci się udaje, a nawet jeśli jeszcze nie to dążysz do jakiejś zmiany
                          - to co robisz ma sens i jest potrzebne,
                          a moze też zmobilizuje do robienia czegos więcej. mozesz konsultowac to z kims na mailach na zasadzie zdrowej rywalizacji (możesz pisać do mnie - tez mam problem z mobilizacją smile.
                          • ledzeppelin3 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 17.08.13, 13:01
                            Naprawdę średniointeligentna osoba uważa, że np. głupawa robota w centertelu dla przykładu czy w innej firemce, polegająca na nagabywaniu ludzi, którzy nie mają ochoty zostać klientelą firemki, albo robota księgowej czy w reklamie jest ważniejsza i czyni nas lepszymi niż branie czynnego udziału w wychowywaniu naszych dzieci? I to piszą kobiety, mające dzieci? Serio?

                            Albo zryty beret, albo miłość do kasy, albo wyparcie i racjonalizacja mają tu miejsce.
                            • setia Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 17.08.13, 13:04
                              ? chyba podpięłaś się pod niewlaściwy post.
                            • czarnakrowawkropkibordoo Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 17.08.13, 14:38
                              Ledzeppelin, jeżeli pozwolisz... można oczywiście rozpatrywać to i w tych kategoriach, ale weź pod uwagę, że każdy ma inne predyspozycje, preferencje itd. Absurdem jest założenie, że każda kobieta odnajdzie się jako pani domu, tylko dlatego że jest kobietą. Ten styl życia nie jest kompatybilny z każdym typem osobowości przecież. Dla niektórych to właśnie te zawody, o które wymieniłaś z takim lekceważeniem są okazją do realizowania jakichś tam indywidualnych potrzeb, predyspozycji, dają więcej niż sukcesy domowo-wychowawcze.

                              Szanuję kobiety, które spełniają się jako matki-opiekunki, matki-domowe czarodziejki, co nie zmienia faktu, że ja sama postawiona przed podobnymi wyzwaniami zamieniam się w coś pomiędzy babcią klozetową a więzienną kucharką i nijak nie mogę się odnaleźć. Podobnie jak nie odnalazłabym się w wielu innych pracach, które są godne szacunku, potrzebne i są ludzie, którzy się w nich spełniają.

                              Moge dać dziecku tyle, ile mogę, na swój sposób spełniam się jako matka. Po co próbować się wtłaczać na siłę w jakikolwiek schemat, poddając się obróbce i skrawaniu? Od kilku dekad kobieta ma realne możliwości wyboru, dlaczego z nich nie korzystać? Ja namawiam autorkę, żeby skorzystała. Terapia to dobry pomysł o tyle, że powinna pomóc jej odkryć, czego tak naprawdę chce i jakie swoje zasoby może wykorzystać, żeby jak najbardziej się do tego zbliżyć.
                              • ledzeppelin3 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 17.08.13, 16:44
                                Zgadzam się z Tobą. Mój post był odpowiedzią na te wszystkie "zaniedbała się, bo w domu siedzi". Odpowiedzią na durny, krzywdzący stereotyp. Pań o ciasnych horyzontach i figurach wielorybich jest równie dużo w domu, jak i w pracy. Mnie zdumiewa, że poczucie własnej wartości można opierać na tym, czy się zarabia fizycznie pieniądze, czy nie, bo się pracuje za darmo. Oczywiście, że nie każdy spełnia się jako matka i nic w tym złego. TYlko po co dorabiać do tego ideologię i pogardzać tymi, którzy akurat tak się spełniają i jest to ich pasją?
                                • saszanasza Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 20.08.13, 07:58
                                  wiesz, bo stereotypowo-forumowo są dwa rodzaje kobiet siedzących w domu:
                                  albo zakompleksione wieloryby, zależne i podległe mężowi, często ofiary przemocy domowej,

                                  albo utrzymanki swojego męża, które to część jego, jakże ciężko zarobionych pieniędzy, przeznaczają, o zgrozo!, na przyjemności: solarium, kosmetyczkę, fitness, a pracować zawodowo im się po prostu nie chce, bo i po cóż, skoro Pan mąż utrzyma.

                                  obydwie te grupy kobiet dodatkowo cechuje brak ambicji z efektem uwstecznienia intelektualnego oraz brak możliwości rozwijania swoich pasji (bo te można rozwijać wyłącznie pracując zawodowo!)

                                  i to właśnie w narodzie jest żenujące....sad
                            • kol.3 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 18.08.13, 19:10
                              Piszesz przez pryzmat własnych doświadczeń. Masz widocznie idiotyczną posadkę która nie przynosi żadnej satysfakcji dlatego rola gospodyni domowej w sumie wydawała Ci się bardziej zadowalająca. Gdybyś była osobą na stanowisku albo przynajmniej cenionym specjalistą nigdy byś tak nie napisała.
                              • ledzeppelin3 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 19.08.13, 20:15
                                Pozwalam ci tak myśleć, będziesz się czuć lepiej.
                              • elizaj1 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 20.08.13, 00:41
                                kol.3 napisała:

                                > Piszesz przez pryzmat własnych doświadczeń. Masz widocznie idiotyczną posadkę
                                > która nie przynosi żadnej satysfakcji dlatego rola gospodyni domowej w sumie wy
                                > dawała Ci się bardziej zadowalająca. Gdybyś była osobą na stanowisku albo przyn
                                > ajmniej cenionym specjalistą nigdy byś tak nie napisała.


                                Śmieszne bo akurat ledzeppelin to jest chyba osoba związana z jakims medycznym zawodem, zapamiętałam z któregoś wątku że ma konkretny fach wink
                                • elizaj1 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 20.08.13, 00:42
                                  Ledzeppelin Ty jestes lekarzem?
                                  • misterni Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 20.08.13, 01:04
                                    To przecież od lat wiadomo.
                                  • yenna_m Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 20.08.13, 01:41
                                    a cóż jest złego w byciu lekarzem? tongue_out
                                    • ledzeppelin3 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 20.08.13, 08:45
                                      chirurgia ogólna i teraz dojdzie niezadługo medycyna estetyczna
                                      • czarnakrowawkropkibordoo Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 20.08.13, 09:29
                                        Chciałoby się rzec "kobieta renesansu", ale to się chyba nie będzie kojarzyć tak samo jak "człowiek" wink
                                        Wydaje się. że zwykle operujemy dwoma dyżurnymi stereotypami, które niewiele mają wspólnego z rzeczywistością.
                                      • mara.555 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 22.08.13, 21:22
                                        ależ Ty konkretna jesteś ledzeppelinsmile Zazdroszczę charkteru! Poważniesmile i podpisuję się przede wszystkim obiema rękoma pod tym co piszesz - jestem po 40-ce i czuję się tak jakby mi się oczy otworzyły - wiem, że nie pracowałabym tyle kiedy moja 16-letnia dziś córka była mała, gdybym wiedziała to co dziś. Teraz natomiast jak najbardziej mam czas i ochotę na pracę - ale bez przesady - nadal chcę być z córką, gotować jej, rozmawiać, być po prostu, póki mogę, bo za chwilę pójdzie na studia i tyle ją będę widziećsmile Marinka wydaje się szczęśliwa w domu, wyprowadziła młodszą córeczkę z jakichś poporodowych urazów, "wybawia" dzieci, zajmuje je, przecież to jest super! byłam zszokowana jak jakieś dziumdzie z pierwszych komentarzy obcesowo zareagowały, w stylu "weź się w garść". Niech się same raczej ogarną życiowo, bo Marinka to radę dajesmile Pozdrawiam wszystkie suwerenne kobitki!
                          • trolliks Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 20.08.13, 00:24
                            zamiast psychoterapii (kosztownej najczęściej) proponuję, żeby

                            Powszechny błąd. Teraz jest coraz szerszy dostęp do DARMOWEJ, PROFESJONALNEJ psychoterapii na NFZ. Ja też polecam i uważam, że taka forma pracy nad sobą (jak i inne, np. wspomniane tu lektury zachęcające do "podróży w głąb siebie") mogą być bardzo inspirujące i mają dużą szansę stać się pierwszym krokiem do wielkich zmian w sobie i życiu.
                            Autorko, trzymam kciuki za Ciebie!!!
                        • marinka35 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 22.08.13, 15:54
                          Led, kupiłam Toksycznych rodziców S.Forward, tak trochę bez przekonania, ale obiecałam sobie, że wyp[róbuję różne sposoby, po to się tu otwarłam i napisałam szczerze co i jak u mnie, aby dostać różne pomocne wskazówki. No więc kupiłam, zaczęłam czytać i rzuciło mną o ścianę... Ryczę przy co drugim akapicie...

                          Jestem po rozmowie z mężem, jeśli będę potrzebowała, to mam możliwośc (finanse) iśc na psychoterapię, bez ruszania oszczędności. Nie wiem, czy się zdecyduję, ale sprawdziłam jakie mam mozliwości w moim mieście psychoterapii, no i są.
                          Darmowej, na NFZ nie szukałam jeszcze.
                          • mruwa9 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 22.08.13, 19:05
                            pojscie do pracy, chociaz na 10 godzin w tygodniu (2 przedpoludnia) jest tansze (i sensowniejsze), niz psychoterapia...
                            • leokadiaxx Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 22.08.13, 19:37
                              Teraz są takie czasy że dopiero praca moze cie wykonczyć psychicznie , proponując ją w zamian za psychoterapię trochę cie ponosi moim zdaniem.
                              • mruwa9 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 22.08.13, 22:34
                                punktem wyjscia dyskusji bylo, o ile dobrze pamietam, ze marinka glupieje w domu, ze jej samoocena siadla, bo glupieje i durnieje w wylacznie domowym kieracie. I ja to swietnie rozumiem.
                                Praca, nawet na kawalek etatu, potrafi podniesc poczucie wlasnej wartosci, zmienic srodowisko domowo-garowe chociaz na kilka godzin. Daje pretekst, zeby co rano wstac, przyzwoicie sie ubrac i umalowac.I wyjsc do ludzi. I zdazyc stesknic sie za rodzina, za dziecmi, zeby wracc do nich jak na skrzydlach.
                                • leokadiaxx Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 22.08.13, 23:54
                                  Tylko że dzis musisz mieć naprawdę dobra pozycję zawodową i duzo szczescia aby trafić w komfortowe srodowisko. Prawda jest taka ze w wiekszosci miejsc jest krzywy klimat i kopanie dołow, bywa niestety takze mobbing i gnebienie a ploty i rywalizacja to są juz absolutnie wszedzie.Takze dzis w pracy raczej nie wypoczniesz psychicznie, mogą nieliczni szczesciarze tak uwazam jest cos za coś jak zawsze.
                                  • mruwa9 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 23.08.13, 11:01
                                    Byc moze.
                                    Pracowalam w bardzo wielu miejsciach , bedzie chyba z kilkanascie, liczac staze nawet pod 30, i jakos zawsze mialam szczescie do dobrej atmosfery. Albo moze ja jestem pozytywnie nastawiona do zycia i nie szukam dziury w calym, tylko pozytywow. Dla mnie szklanka zawsze jest do polowy pelna.
                                    Przypadek?
                          • esencja08 Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 25.08.13, 20:18
                            Toksyczni Rodzice jest też dostępna w formie elektronicznej (pdf), za darmo-gdyby ktoś był zainteresowany.
    • agnesil Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 17.08.13, 08:06
      Nie wypowiem się co robią kobiety siedzące w domu z dziećmi bo wiadomo. Chociaż niektórzy myślą, że tylko siedzą i seriale oglądają. A wbrew pozorom to jest ciężka praca. Co do zaniedbania się to napiszę Ci żebyś się w końcu ogarnęła. Ja pracuję więc w sumie na dwa etaty bo jeszcze dom dochodzi. Do 30 urodzin nie malowałam się, nie robiłam paznokci, fryz taki zwykły ulizany. Coś mnie kopnęło po 31 urodzinach. Wstaję wcześniej żeby zrobić makijaż, dwa razy w tyg poświęcam 15 minut na manicure (dobrze że są lakiery szybkoschnącewink ), poszłam do fryzjera i mam w końcu konkret na głowie smile Czuję się rewelacyjnie teraz.
    • marta.uparta Re: Leniwa niepracująca żona domowa to ja :-( 19.08.13, 17:10
      dzieci szybko dorosną, za parę lat nie będą potrzebowały bawić się z mamą plasteliną, za 10 - 15 lat będą żyły własnym życiem. Warto zrobić coś dla siebie, bo gdy się okaże, że nie jesteś już córkom potrzebna, to dopiero będzie dramat. Niestety, obserwuję takie przypadki w rodzinie. Nawet kobietom pracującym, aktywnym ciężko poradzić sobie z opuszczaniem gniazda przez dzieci, a co dopiero osobie, dla której były całym światem. Dlatego warto pomyśleć o przyszości, nie tylko tym co teraz. I nie tylko w kontekście szczęścia małżeńskiego.

      Poza tym rozumiem Ciebie. Po urodzeniu dziecka półtora roku "siedziałam" w domu, jak poszłam na pierwszą babską imprezę to bałam się dzioba otworzyć, bo miałam wrażenie, że o niczym nie jestem w stanie rozmawiać. Powrót do pracy przyjęłam z ulgą. Radzę się przełamać i pomyślec o sobie.
Pełna wersja