pierwszy dzień w przedszkolu - problem

02.09.13, 17:28
Jest taka sytuacja, że dziś nasze dziecko z trudem dawało się namówić, żeby wejść na salę. Wchodził na chwilę i potem znów wracał do nas (siedzieliśmy za szklanymi drzwiami). W pewnym momencie Pani Dyrektor próbowała go tam wciągnąć na siłę i potem to już w ogóle nie chciał wejść, mimo, że zapewnialiśmy, że cały czas będziemy za drzwiami.
A ma uraz dlatego, że gdy w sierpniu tam poszliśmy się adaptować (nasze przedszkole miało wtedy dyżur) i ładnie wszedł na salę, bawił się i tylko od czasu do czasu nam machał, to ta sama Pani nas namówiła, żebyśmy odeszli dalej, tak, żeby nas nie widział. On się wtedy przestraszył, rozpłakał i teraz jest problem.
Problem jest też dlatego, że z jednej strony mąż wziął urlop, ja dopiero szukam pracy więc moglibyśmy i dwa tygodnie siedzieć z nim w tym przedszkolu, ale widzimy, że Pani Dyrektor się niecierpliwi, mówi, że trzeba zrobić "szybkie cięcie", mamy go jutro zostawić w szatni i sobie iść. Mnie takie metody nie przekonują, wydaje mi się to bardzo brutalne - skoro synek boi się wejść na salę nawet jak ja siedzę pod nią to mam go zupełnie zostawić. Boję się, że jak raz tak zrobię, to na drugi dzień on już w ogóle nie będzie chciał iść do przedszkola. Proszę o radę doświadczone mamy, zwłaszcza zwolenniczki rodzicielstwa bliskości i podobnych nurtów, które są mi bliskie.
    • kozica111 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 17:31
      Histeryzuje bo wie że siedzicie pod sala, po co? Pani dyrektor ma racje.
      • verdana Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 17:38
        Ja bym spróbowała metody Pani dyrektor, uprzedzając syna, ze idziecie. Żadnego znikania po kryjomu.
        Myślę,z ę tacy "niedostępni" rodzice za szklanymi drzwiami naprawdę są dla dziecka stresem. Są, ale nie można sie do nich przytulić, są, ale nie pomogą, są ,ale sie nie odezwą. To nienaturalna sytuacja i ma wszelkie cechy odtrącenia przez rodziców.
        Poproś męża, aby posiedział w drugim pokoju i nie reagował, jak się do niego zwracasz i nie przyszedł, gdy go wołasz, bo masz problem, nie zainteresował sie, gdy płaczesz. Zobaczysz, jak się czuje dziecko.
        Swoja drogą, to najgłupsza metoda adaptacji, o jakiej słyszałam. Prawdziwa adaptacja jest wtedy, gdy rodzic może być z dzieckiem na sali.
        --
        • aruen7 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 17:45
          Też bym wolała być na sali, ale nie pozwalają. A te drzwi można otworzyć w razie potrzebysmile
          • attiya Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 18:23
            a inni rodzice są na sali czy tylko ty masz chęć tam być?
        • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 01:35
          Moja córcia miała taką prawdziwą adaptację i przyniosło to doskonałe rezultaty, ale konieczne jest współdziałanie przedszkola.
          Dyrektorka przedszkola, do którego chodziła moja córeczka bardzo kochała dzieci i dbała, by czuły się w nim bezpiecznie i dobrze. Rozumiała, że start przedszkolny jest najczęściej wielką traumą dla dzieci i zachęcała rodziców, by to dziecku ułatwili. Prosiła wręcz, by na początku przychodzili z dzieckiem, jeśli tylko mogą sobie na to pozwolić. Rodzic mógł być cały czas z dzieckiem na sali. Zapewniano nas, że nikomu nie będziemy przeszkadzać i możemy chodzić z dzieckiem do przedszkola nawet cały rok. Oczywiście, takiej konieczności nie było, ale chodziłam z córcią kilka tygodni, aż sama zdecydowała, że jest gotowa zostać i potem już nigdy nie było żadnych problemów. Pokochała przedszkole i czuła się w nim jak w rodzinie, bo dzieci były tam otoczone dużą serdecznością. Miały mnóstwo cudownych zajęć, imprez z rodzinami, jeździły na zielone przedszkola. Minęło już sporo lat, ale jeszcze niedawno córcia powiedziała mi na wieczornym spacerze z psem, że chciałaby iść i popatrzeć na swoje przedszkole. Ze wzruszenia aż się popłakała. Następnego dnia kupiła kwiatki i odwiedziła panie w przedszkolu, bo bardzo chciała. Czasem spotykam te panie, zawsze pytają o córcię, zawsze powiedzą coś miłego i ciepłego, pozdrawiają.
          Poświęciłam kilka tygodni, ale warto było. Wiem, że nie we wszystkich przedszkolach ludzie są tacy serdeczni i oddani, a to jest niezbędne, by dzieci pokochały przedszkole i lata w nim spędzone. Dyrektorkę grzecznie poproś, by zostawiła pewne decyzje Tobie i dziecka nie szarpała.
          • claudel6 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 05.09.13, 12:14
            nie wszystkie matki mogą poświęcić kilka tygodni na chodzenie do przedszkola. niektóre pracują, a przedszkole jest po to, by dziecko miało opiekę, gdy matka nie może jej mu zapewnić, bo siedzi w robocie.
            • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 05.09.13, 12:41
              Toteż nie wszystkie chodziły, choć w gruncie rzeczy mogły, bo to sprawa ważna i jednorazowa.
              Mogły sobie na to zarezerwować urlop, nawet 2 tyg. Dla dziecka byłoby to bardzo dużo.
      • barabasia2 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 17:41
        nie tylko dziecko histeryzuje...
        • jematkajakichmalo Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 18:06
          Tez tak pomyslalam... matka nie pracuje ale tatus dodatkowo wzial urlop i cala rodzinka poszli sie odprowadzac do przedszkola... biedne dziecko szczerze mowiac. Zabierzcie jeszcze babcie i dziadka, stancie niedostepni za szyba i na bank dziecko nie bedzie plakac... uncertain

          Pani dyrektor ma racje, nalezy zrobic krotkie ciecie, ale nie znikac i sie chowac tylko powiedziec, pokiwac i wyjsc. Powiedziec, ze sie wroci itp.
          • attiya Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 18:25
            trzeba też pamiętać o rodzeństwie, ich współmałżonkach, dobrych przyjaciołach i tak konkretną gromadą iść do owego przedszkola suspicious
            • jematkajakichmalo Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 20:31
              i podpuszczac go za szyba big_grin
              • attiya Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 07:45
                koniecznie tongue_out
                postukiwać co jakiś czas w szybę, machać do niego, robić głupie miny, coby rozweselić, posyłac całuski i takie tam inne tongue_out
    • edelstein Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 17:45
      Brutalne bylo,ze przez trzy lata nie nauczylas dziecka,ze moze zostac beulz ciebie,by mialo pewnosc,ze wrocisz.Rodzicielstwo bliskosci to nic innego Jak omotanie pepowina na amen.Pani dyrektor ma racje.

      "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
    • mayaalex Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 17:47
      Ja nie jestem doswiadczona (jeszcze) jesli chodzi o przedszkolaki ale moj zlobkowicz wlasnie znacznie lepiej znosi takie lagodne metody niz te wszystkie "szybkie ciecia" etc.
      To Twoje dziecko, Ty je znasz najlepiej i jesli czujesz ze mu sie przyda takie lagodne wejscie w zycie przedszkolne, to sie nie wahaj. Mysle, ze dla dziecka jest strasznie wazne, gdy wie, ze rodzice z nim sa, stoja za nim murem, uwzgledniaja jego zdanie i potrzeby. Ryzyko? Pani dyrektor bedzie pewnie uwazac Cie za przewrazliwiona mamuske, ale to chyba nie jest az tak wygorowana cena za spokoj dziecka wink
      • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 02:17
        Absolutnie się z tym zgadzam. Sama byłam mamą łagodnie wprowadzającą dziecko w życie, gdy było małe.
        Dziecko nie przymuszane do samodzielności staje się samodzielne szybciej niż te popychane, bo ma poczucie bezpieczeństwa, a usamodzielnianie jest naturalną potrzebą samego dziecka.
        Moja córcia jest śmiałą , aktywną osobą, która bez problemu odnajduje się wszędzie.
        Na zimowiska, biwaki, rajdy, obozy harcerskie jeździ regularnie od 7-go roku życia. Mając 8 lat wyjechała do Belgii i mieszkała tam u miejscowej rodziny i wróciła bardzo szczęśliwa. Jej koleżanki wcale takie nie były i zazdroszczono mi takiej bezlękowej postawy mojego dziecka.
        3 dni temu wróciła z zagranicy. Sama kupiła sobie bilet lotniczy w internecie, sama pojechała na lotnisko i odprawiła się on-line. Sama wróciła. Nie ma jeszcze 15 lat, a radzi sobie dużo lepiej, niż niejedna dorosła osoba.
        To z omotaniem pępowiną na amen to absurd.
        • gryzelda71 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 15:48
          Niespełna 15latka sama lata za granicę. Odważna i ona i matka.Jeszcze napisz,że na miejscu sama załatwiła sobie nocleg itp.
          • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 16:20
            Moja córka jest bardzo odważna i mało czego się obawia, a ja jej ufam. Mieszkamy w Warszawie, dotarcie samodzielne na lotnisko w biały dzień, to dla niej nie problem. Już kilka miesięcy wcześniej leciała sama, choć na lotnisko ją zawiozłam i czekałam, aż zadzwoniła, że siedzi w samolocie. Oczywiście noclegu nie szukała, na lotnisku czekał na nią ojciec. Reszta się zgadza. Więc, gdy słyszę o na amen zaciśniętych pępowinach, to chce mi się śmiać.
            A osób kwestionujących wszystko, to trochę mi szkoda
            • gryzelda71 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 17:49
              No teraz brzmi to inaczej,nie sadzisz?Bo twój wcześniejszy opis dotyczył bardziej dziewczyny co wymyśliłam sobie ze pojedzie za granice,kupiła bilet poleciała tam coś robiła raczej sama zdana na siebie i szczęśliwie wróciła.No taki obraz mi się wyłonił.A ona poleciała do ojca.
              • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 18:23
                Aż na takie wymysły niespełna 15 -letniej dziewczynki to bym się jednak nie zgodziła.
                I pisałam o naturalnej potrzebie dziecka do usamodzielniania się. Gdy córcia pierwszy raz leciała sama, najbardziej cieszyła się, ze poleci sama samolotem, nie że zobaczy ojca, czy nowe miasta.
                • gryzelda71 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 18:27
                  No ojca znała,samodzielności podczas lotu nie,to oczywiste,że cieszył ją ten lot.
                  • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 18:34
                    Dokładnie, bo nowe wyzwania dzieci cieszą, a samodzielność rajcuje i dodaje pewności siebie. Dzieci do tego same dążą.
                    • gryzelda71 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 18:40
                      Tylko czasem nie ma czasu na to dzieci same dążą.A niektóre nigdy by nie dążyły, i nie z powodu zaborczych rodziców tylko wygody i lenistwa..Ot życie.
                      • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 20:13
                        Oczywiście, że rodzice maja ograniczony wpływ na dziecko, ale mają. Jedynie dziecko mające obok siebie osoby gotowe wesprzeć je w trudnej sytuacji ( a taką jest najczęściej pójście do przedszkola ), będzie się czuło bezpiecznie, nie zazna urazów i będzie mu łatwiej. Tak małe dzieci muszą się usamodzielniać w swoim tempie i wszelkie akty przemocy mu szkodzą
                        ( przemocą bym nazwała zostawienie dziecka w przedszkolu, gdy nie jest na to absolutnie gotowe ).
                        Podsumuję sprawę krótko. Chodziłam z córeczką do tego przedszkola 4, albo nawet 6 tygodni
                        ( dokładnie nie pamiętam ). Pewnego dnia zapytałam, czy zgodzi się zostać sama i się zgodziła.
                        Życzyłabym każdemu tak fajnego dziecka i tak samodzielnego. Ciekawe, czy te panie piszące o takich działaniach jako o omotaniu pępowiną mają równie samodzielne dziecko - coś śmiem wątpić.
                        • bri Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 04.09.13, 00:43
                          Przed przedszkolem ani razu nie zdarzyło Ci się z córką rozstać? Nie zamknęłaś się w łazience, nie byłaś u ginekologa, nie pracowałaś?
                          • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 04.09.13, 13:05
                            Zgadza się, nie pracowałam i córcia przebywała cały czas ze mną. To z łazienką to już chyba przesada. U babci zaczęła bywać na weekendy dopiero po 3 roku życia, bo wcześniej babcia nie chciała się angażować.
                        • gryzelda71 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 04.09.13, 07:45
                          I jesteś pewna,że gdybyś nie miała warunków,żeby z nią te 4 czy 6 tygodni chodzić do przedszkola to nie poleciałaby sama do ojca? Bo ja nie widzę aż takiej zależności.
                          • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 04.09.13, 13:39
                            Chyba jednak widzisz, skoro gdzieś tam napisałaś, że moje dziecko jest trzymające się mamy, choć nie miałaś na ten temat żadnych danych.
                            Nie jest trzymające się. Zresztą napisałam wprost, chodziłam z córka do przedszkola, jest bardzo samodzielna, do przedszkola też chodziła bardzo chętnie, a sądzę, że gdyby na początku była trauma, to byłby z tym problem. To co zrobiłam z pewnością jej nie zaszkodziło i te wywody o szkodliwości takich zachowań są zwykłym wymądrzaniem się i skłonnością do krytykanctwa.
                            Zresztą te absurdalne ataki na forum kobiet na kobiety są okropne. Postaw rodzicielskich jest tyle ile rodziców, ma to związek z ich osobowością. Wmawianie sobie wszelkiej możliwej patologii jest specjalnością niektórych e-mam.
                            Mnie kiedyś niejaka trusia atakowała ostro i absurdalnie za każdy drobiazg. To, ze pisałam o mojej 14 letniej córeczce "córeczka" właśnie nazwała patologią i kosmosem i takim okręcaniem pępowiną właśnie. Gdy napisałam, że wysłałam jej serduszko przez facebooka, usłyszałam, że jestem egzaltowana i kontroluję dziecko przy pomocy facebooka. Mówienie dziecku kocham i tulenie też dla niej było nienormalne, bo jej mama nie tuliła i nie mówiła, że kocha. Gdy napisałam, że córcia jest spontaniczna w okazywaniu uczuć i do dziś potrafi mi klapnąć na kolanach, usłyszałam, że ma problemy emocjonalne i powinnam z nią iść do lekarza. Żal mi jej synka, bo pewnie z tych wszystkich spontanicznych zachowań dziecięcych wyleczyła go już w wieku 2 lat i uważa, ze wychowuje go na mężczyznę, bo okazywanie czułości jest obciążające.
                            Weźcie kobiety coś na wstrzymanie i przestańcie być takie zjadliwe i przekonane o swojej "jedynie słusznej racji".
                            • gryzelda71 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 04.09.13, 13:46
                              Ale ty tez jesteś przekonana,że postąpiłaś słusznie i nadal tak postępujesz.
                              • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 04.09.13, 14:27
                                Postępuję zgodnie z moimi odczuciami i jestem zadowolona z efektów.Dlaczego miałabym zmienić sposób postępowania? Nie narzekam na dziecko, nigdy nie miałam z nim problemów. Czasem jak czytam e-mamy to wydaje mi się, że miałam ogromne szczęście dostać jakiś wyjątkowy egzemplarz. Kontakt z dzieckiem sprawiał mi zawsze dużą radość.
                                Tymczasem e-mamy wmawiają mi patologie na każdym kroku. Ogarnijcie się kobiety!
                                • gryzelda71 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 05.09.13, 12:53
                                  Nie sądzisz,że przesadzasz? W tym wmawianiu patologii.
                                • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 05.09.13, 13:56
                                  Przeczytaj sobie wątek "tatuś najukochańszy bardzo nieobecny". Niejaka trusia 29, bodajże wmawiała mi, że to patologia mówić o 14 letniej dziewczynce "córeczka". Szczytem egzaltacji i kontroli było dla niej wysłanie przeze mnie do córki serduszka na facebooku. Miała mi za złe, że tulę córkę i że mówię jej, że ją kocham ( jej matka tak nie robiła i uważa, że dzięki temu wyrosła na rozsądną kobietę, nie taką egzaltowaną jak ja ). Kiedy napisałam, że moja córcia jest spontaniczna w okazywaniu uczuć i do dziś potrafi mi klapnąć na kolana, stwierdziła, że ma kłopoty emocjonalne i powinnam z nią iść do dobrego psychologa. Zamknęła się dopiero, gdy poprosiłam ją o instrukcję do jakiego wieku można mówić o dziecku "córeczka", do jakiego można tulić i dlaczego nie mogę tulić dziecka, skoro ona tuli swojego psa. Chciałam też, by podała te ważne okazje, przy których można dziecku powiedzieć "kocham", bo mnie rzeczywiście zdarza się chlapnąć, o zgrozo, bez okazji. No i do którego roku życia spontaniczne klapniecie komuś na kolana jest normą, a gdzie zaczyna się patologia. Poprosiłam o to, bo nie znam żadnych wytycznych na ten temat. Wskazałam też wątek, w którym inne mamy ( po 40-stce) pisały o nastolatkach "córeczka" i umieszczały różne buźki - takie egzaltowane ! Dopiero to skończyło dyskusję, więcej się nie odezwała.
                                  • gryzelda71 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 05.09.13, 13:59
                                    To była jedna osoba,wiec nie rozciągaj tego na jakieś tłumy.
                                    • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 05.09.13, 14:10
                                      Ale takich różnych absurdalnych ataków na forum jest więcej.
                                      • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 05.09.13, 15:58
                                        I jeszcze dodam, że ta trusia29 to żadna smarkula. Wykształcona kobieta po 40-tce, która uważa siebie za osobę rozsądną i traktuje jako autorytet, bo ponoć z racji wykonywanego zawodu ma kontakty z psychologami.
                                        Broń nas Boże przed takimi autorytetami! Coś jak ta doradczyni kuratorium d/s obsady nauczycieli i nauczycielka religii m. innymi, która 31 lat temu zakatowała dziecko - taka z niej specjalistka od wychowywania.
                                    • basiastel Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 05.09.13, 15:49
                                      I jeszcze dodam, że ta trusia29 to żadna tam smarkula. Wykształcona kobieta, około 40-tki. Na dokładkę twierdziła, że w związku z wykonywanym zawodem ma kontakty z psychologami, wiec uważała się za autorytet. Broń nas Boże przed takimi autorytetami!
    • jamesonwhiskey Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 17:48
      a to niespelna dwulatek jest ?
      czy o jakim wieku tu rozmawiamy
    • myelegans Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 17:48
      Przez pierwszy tydzien siedzialam z dzieckiem na sali.. W pierwszy dzien bylismy 2 godziny, na gidzine zostawilam go samego, pokazalam na zegarku kiedy wroce.
      Codziennie wydluzalismy czas mojej nieobecnosci.
      Jak bylam na sali to specjalnie sie mna nie interesowal, ja sobie czytalam w kacie i juz.
      Do przedszkola chodzil 3 razy w tygodniu na 4-5 godzin, zaczal jak mial 4 lata.

      Personel nie mial zastrzezen, pani sama zaproponwala stopniowe podejscie, reszte zostawila mnie, bo to ja dziecko znam najlepiej.
      Poszlo bezbolesnie.
    • klubgogo Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 17:59
      Zostaw dziecko w szatni i idź. Dziecko musi się nauczyć, że wrócisz, ale później, po obiedzie czy podwieczorku. Jeśli będzie czuło, że płacząca nad jego losem mamusia jest za szklanymi drzwiami, zawsze będzie ryczało. Twoje dziecko nie jest jedynym przedszkolakiem, które to przechodziło, a Twój synuś wreszcie musi stać się samodzielny.
    • marianna72 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 18:01
      u nas akurat na odwrot wlasciwie nas zmuszali abysmy przez pierwsze dni, tygodnie byli z dzieckiem. Pobyty byly krotkie i na pelny dzien (sredni syn , ktory sie trudniej adaptowal) zostal dopiero w styczniu czyli po 4 miesiacach wink))Z mlodszym poszlo latwiej bo w tym samym przedszkolu byl jego starszy brat (2 lata roznicy ) wiec juz po miesiacu zostawla caly dzien .Ja akurat nie jestem zwoleniczka zmuszania jesli dziecko placze siedzialabym z nim w miare rozsadku ale kazdy widzi to po swojemu
    • asiek_k Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 18:02
      Dzieci są rózne, bardziej i mniej otwarte, ale bardzo wazne jest nastawienie rodziców.
      Jesli rodzice ida do przedszkola z niepewną miną, przestraszeni to dają komunikat dziecku, ze cos jest nie tak.
      Dobrze jest wykrzesac z siebie entuzjazm, opowiedziec jak sie zazdrosci fajnej grupy, sali, zabaw itp. Umowic sie ze pierwszego dnia zostaje np na godzinę czyli np do rytmiki , obiadu czy innego czytelnego momentu i dotrzymac słowa. Stopniowo wydłuzac czas.
      Na pewno nie robiłabym radykalnych kroków tzn , brutalnie oderwac i zostawic na pol dnia, bo to tylko przestraszy dziecko.
      Wazne jest tez pozegnanie. Trzeba pogadac w domu , potem pozegnac sie w szatni, a w sali szybki buziak i do widzenia.
      Długie pozegnania . odklejanie nie ma szans powodzenia, przecwiczyłam to kiedy moje dziecko miało gorszy dzien i nie chciało wejsc do sali.
    • kannama Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 18:06
      Mój syn jako dwulatek chodził prywatnego przedszkola.Pierwszego dnia troszkę z nim siedziałam i byłam świadkiem jak jakiś 3 letni chłopiec siedzi z mamą i płacze. Ona go uspokaja, tłumaczy, on płacze. W końcu mama musiała wyjść do pracy. Dokładnie 3 minuty zajęło dziecku uspokojenie się i zajęcie zabawą. Więcej cierpiał póki mama była.
      • oteczka Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 18:20
        Mój syn ,poszedł do przedszkola jak miał 2,5 roku ,pierwszy dzień on wyje ja z nim , siedzi w szafce z ubraniami nie daje się wyciągnąć ,w tym przedszkolu pracowały 2 moje koleżanki ,wzięły mnie za fraka dosłownie wyprowadziły i kazały iść do pracy one będą do niego zaglądać i dobrze się stało ,obca osoba by mnie nie wygoniła z przedszkola a tak poszłam a synowi płacz przeszedł i bardzo chętnie chodził nigdy więcej cyrków nie robił ,także dyrektorka ma rację trzeba dziecko zostawić od razu bo tak to ty pocieszasz on histeryzuje i koło zamknięte.
    • malila Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 18:21
      Nie lubię takich nauczycieli jak dyrektorka, o której piszesz. Jej zachowanie sprawiłoby, że najprawdopodobniej szukałabym innego przedszkola, ponieważ skoro w tej sytuacji jej zachowanie jest dla mnie nieakceptowalne, to w wielu innych zapewne również.
      Nigdy nie porzucałam dziecka w przedszkolu, nie robiłam szybkiego cięcia, zawsze pilnowałam, żeby dziecko wiedziało, że cokolwiek się stanie, może na mnie liczyć, że nie zlekceważę jego obaw i że go nie zostawię, dopóki nie będzie gotowe. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek trwało to dłużej niż tydzień (mam trójkę dzieci).
      Moje najstarsze dziecko jest pełnoletnie. Kiedy więc zaczynałam swoją karierę rodzicielską tzw. rodzicielstwo bliskości było jeszcze w powijakach. Dlatego to, co robiłam, było często krytykowane i opiniowane jako rozpuszczanie dzieci, robienie z nich nieudaczników itp.
      Z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że było to i jest bardzo dobre rozwiązanie, bo wbudowuje w człowieka poczucie siły i daje ogromną umiejętność samodzielnego radzenia sobie z przeciwnościami. Nie muszę chyba dodawać, że nie ma mowy o jakiejkolwiek niezaradności.
      • gaja78 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 21:23
        malila napisała:

        > Nie lubię takich nauczycieli jak dyrektorka, o której piszesz. Jej zachowanie s
        > prawiłoby, że najprawdopodobniej szukałabym innego przedszkola, ponieważ skoro
        > w tej sytuacji jej zachowanie jest dla mnie nieakceptowalne, to w wielu innych
        > zapewne również.

        Opis tego zachowania pasuje również do dyrektorki "mojego" przedszkola, która załatwiała sprawę mniej więcej tak, że brała dziecko za rękę, umiejętnie zagadywała, powoli wciągała do sali. To też oczywiście było na siłę, ale jednak dla dziecka korzystnie. Na siłę, ale bez przemocy. Myślę że domalowujesz do obrazka opisanego przez autorkę jakieś swoje obawy, niekoniecznie przystające do jej sytuacji.

        > Nigdy nie porzucałam dziecka w przedszkolu, nie robiłam szybkiego cięcia, zawsz
        > e pilnowałam, żeby dziecko wiedziało, że cokolwiek się stanie, może na mnie lic
        > zyć, że nie zlekceważę jego obaw i że go nie zostawię, dopóki nie będzie gotowe
        > . Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek trwało to dłużej niż tydzień (mam trójkę dzie
        > ci).

        Ja też byłam taka mądra przy pierwszej córce. A potem trafiło mi się dziecko, które trudno znosi wszelkie przejścia ze stanu do stanu (budzenie, zasypianie, zostawanie w przedszkolu, wychodzenie z przedszkola - to zawsze był i jest krzyż pański). Wtedy do mnie dotarło, że łatwość, z jaką starsza zostawała w przedszkolu oraz trudność, z jaką przychodziło to młodszej, nie były zdeterminowane moim wychowaniem, ale charakterem dzieci. Ja mogę coś ułatwić albo utrudnić, ale nie można mówić o wychowawczej zasłudze wtedy, gdy dziecko idzie do przedszkola ze śpiewem na ustach. To jest jego zaleta i jego sukces, a nie mój.

        > Z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że było to i jest bardzo dobre rozwiązanie
        > , bo wbudowuje w człowieka poczucie siły i daje ogromną umiejętność samodzielne
        > go radzenia sobie z przeciwnościami. Nie muszę chyba dodawać, że nie ma mowy o
        > jakiejkolwiek niezaradności.

        Oczywiście że bliskość, ciepło i miłość to podstawa poczucia wartości dziecka. Żadna nowość.
        Poczucia wartości. Ale nie umiejętności radzenia sobie w życiu w ogóle, bo istnieje jeszcze coś takiego jak cechy wrodzone.
        • malila Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 04.09.13, 14:18
          Skleiłam dwa posty, bo jak się drzewko rozrasta, to się w nim potem gubię.

          gaja78 napisała:
          > Myślę że domalowujesz do obrazka o
          > pisanego przez autorkę jakieś swoje obawy, niekoniecznie przystające do jej syt
          > uacji.

          A ja myślę, że dopasowujesz moje obawy do swojej potrzebywink Jak również próbujesz sprowadzić mój pogląd do własnej postawy sprzed lat, kiedy to wydawało Ci się, że jesteś mądra. Trudno uznać takie stawianie sprawy za brak silnych emocji z tym związanych.
          Nie ma bowiem podstaw do tego, byśmy - Ty czy ja, mogły porównać Twoje dzieci i moje. Staram się unikać bardziej szczegółowej charakterystyki moich, ale nawet jakbym się nie starała, to i tak moje przymiotniki mogą znaczyć zupełnie co innego niż Twoje.

          > Ja też byłam taka mądra przy pierwszej córce. A potem trafiło mi się dziecko, k
          > tóre trudno znosi wszelkie przejścia ze stanu do stanu (budzenie, zasypianie, z
          > ostawanie w przedszkolu, wychodzenie z przedszkola - to zawsze był i jest krzyż
          > pański). Wtedy do mnie dotarło, że łatwość, z jaką starsza zostawała w przedsz
          > kolu oraz trudność, z jaką przychodziło to młodszej, nie były zdeterminowane mo
          > im wychowaniem, ale charakterem dzieci. Ja mogę coś ułatwić albo utrudnić, ale
          > nie można mówić o wychowawczej zasłudze wtedy, gdy dziecko idzie do przedszkola
          > ze śpiewem na ustach. To jest jego zaleta i jego sukces, a nie mój.
          >
          > Oczywiście że bliskość, ciepło i miłość to podstawa poczucia wartości dziecka.
          > Żadna nowość.
          > Poczucia wartości. Ale nie umiejętności radzenia sobie w życiu w ogóle, bo istn
          > ieje jeszcze coś takiego jak cechy wrodzone.

          Nie bardzo wiem, jak z tym dyskutować. Ani nie znam Twoich córek, ani ich doświadczeń, nie wiem, w jaki sposób z nimi postępowałaś, nie podważam istnienia cech wrodzonych. A tematem, którym się zajmuję w tym wątku nie jest poczucie własnej wartości jako takie, tylko poczucie bezpieczeństwa, sprawstwa, wpływu na własne życie, a w konsekwencji zwiększenia odwagi, niezależności i własnej inicjatywy. Dorosły człowiek, który wchodzi w zupełnie nowe środowisko ma zawsze mniejsze lub większe obawy, jak to będzie. Ale wie mniej więcej w ramach jakich zasad się porusza i czego może się spodziewać, a jakich zagrożeń ma prawo się nie spodziewać. Dziecko, które wchodzi w zupełnie nowy świat, nowe środowisko, nie ma takiej świadomości. Dla niego zabezpieczeniem świata są rodzice i inne bliskie osoby. To oni dają mu gwarancję bezpieczeństwa. Z punktu widzenia ewolucji przedszkole jeszcze nie zaistniało. Człowiek nie zdążył się przystosować do tego rodzaju miejsca, które jest dla dziecka obce, a zarazem bezpieczne. Dlatego właśnie u dzieci wciąż działa stary odruch, który wiąże odejście rodzica z porzuceniem i dużym zagrożeniem życia. I dlatego dziecko, które ma za plecami rodzica i wie, że w każdej chwili może do niego uciec oraz ma możliwość samo zdecydować, kiedy i jak zainicjuje kontakt z nowym środowiskiem, może wypracować sobie niższy poziom lęku i częstsze podejmowanie działań. Nie niższy poziom lęku niż inne dziecko, tylko niższy poziom lęku w stosunku do samego siebie pozostawionego bez wsparcia.
          Dlatego nie mogę dyskutować na temat tego, że jedna Twoja córeczka jest śmielsza od drugiej, ani na temat tego, że drugiej trudno jest znosić jakiekolwiek zmiany. Bo to nie ma nic do rzeczy. Tak jak częste infekcje u dziecka karmionego piersią nie podważają korzyści płynących z karmienia piersią, tak różnice w emocjonalności różnych dzieci nie podważają sensu bycia "plecami" dla dziecka przedszkolnego przez odpowiedni dla niego czas.

          Brak niezaradności u mojego dziecka nie jest wpisem na temat sukcesów wychowawczych. Jest odpowiedzią na częste ataki, że rodzicielstwo bliskości prowadzi do wychowania dziecka niesamodzielnego i niezaradnego. Napisałam więc, że nic takiego się nie dzieje. I że piszę o tym nie tylko jako teoretyk.

          > Moim zdaniem rodzicielstwo bliskości ufa dziecku i akceptuje je takim, jakie je
          > st.
          > Nie ma niczego złego w tym, że dziecko ma trudność z rozstaniem. Jeśli rozstani
          > e jest nieuchronne (jak to związane z przedszkolem), bliskość polega na zapewni
          > eniu dziecka, że nie ma w tym niczego złego, że inne dzieci też tak mają, że to
          > normalne. Rodzicielstwo bliskości nie ma na celu ZMIENIANIA dziecka za pomocą
          > określonych manipulacji. Rodzicielstwo bliskości akceptuje w pełni fakt, że dzi
          > ecko źle znosi rozstania i pomaga mu przez nie przebrnąć.

          Oczywiście, że nie ma nic złego w tym, że dziecko ma trudności z rozstaniem. Przecież właśnie o tym piszę. I oczywiście, że rodzicielstwo bliskości nie ma na celu zmieniania kogokolwiek za pomocą manipulacji. Chyba że za manipulację uzna się akceptację tego, że dziecku jest trudno, a nie wmawianie dziecku, że histeryzuje czy wymusza. Chyba że za manipulację uzna się zapewnienie dziecku obecności rodzica dopóki ono nie oswoi się z nowym miejscem i nowymi ludźmi. No i chyba że za manipulację uzna się każdą formę wspierającą dziecko w osiąganiu samodzielności.
          • gaja78 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 05.09.13, 22:18
            malila napisała:

            > A tematem, którym się zajmuję w tym wątku nie jest poczucie własn
            > ej wartości jako takie, tylko poczucie bezpieczeństwa, sprawstwa, wpływu na wła
            > sne życie, a w konsekwencji zwiększenia odwagi, niezależności i własnej inicjat
            > ywy.

            Tak, to jest jasno wynika z twoich postów. Problem jednak w tym, że niekoniecznie ma to związek z tym wątkiem.

            > Z punktu widzenia ewolucji przedszkole jeszcze nie zaistniało. Człowiek nie zdążył się przystosować do tego rodzaju miejsca, które jest dla dziecka obce, a zarazem bezpieczne. Dlatego właśnie u dzieci wciąż działa stary odruch, który wiąże odejście rodzica z porzuce
            > niem i dużym zagrożeniem życia.

            Trochę fantazjujesz. Dziecko przebywające non stop z rodzicami to przywilej naszego współczesnego, wygodnego świata.

            > Oczywiście, że nie ma nic złego w tym, że dziecko ma trudności z rozstaniem. Pr
            > zecież właśnie o tym piszę.

            Ale piszesz też, że owocem twojej wersji rodzicielstwa bliskości jest charakter twojego dziecka. I piszesz o tym jak o (swoim) sukcesie. A więc oczekiwałaś takich właśnie profitów z praktykowania wybranej przez siebie filozofii.
    • attiya Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 18:22
      no ale to co chcesz przez dwa tygodnie czy miesiąc siedzieć w przedszkolu i rozwalać pracę innych?
      jak chcesz byc blisko dziecka, to bądź z nim w domu
      • bergamotka77 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 19:01
        hmm nie wiem co ci poradzic ale taka adaptacja jest moim zdaniem rozdrapywaniem rany bo dziecko widzi was i zarazem nie moze byc z wami a "czego oczy nie widza..." mowi stare przyslowie i rowniez w tym przypadku ma sens wink Zaufajcie przedszkolankom - niejedno dziecko widzialy i wiedza co zrobic by rozstanie jak najmniej bolalo wink Mi zupelnie obce sa mi takie problemy - moje dzieci mialy konsekwentnie stosowana metode szybkiego ciecia "Papa buziaczki, przyjde po podwieczorku i z usmiechem w tyl zwrot" i nie plakaly przy rozstaniu - starszy w ogole, mlodszy chlipnal raz czy dwa przez pierwsze dni w ciagu dnia nigdy przy rozstaniu, potem wciagala je zabawa. Starszy mial niecale 3 lata gdy poszedl do przedszkola, teraz 11 i wspomina przedszkole jako rajski czas, wiec traumy mu nie przysporzylam. Jeszcze lepszy byl mlodszy - mial niecale 2,5 i tylko troche poplakiwal przez pierwsze dni, po 2-3 tyg. nie bylo sladu po tesknocie i z entuzjazmem chodzil do p-kola. Dzis po roku pyta z nadzieja w weekend czy tez tam idzie do dzieci wink Chodzil nawet latem z wyjatkiem naszego wyjazdu i cieszyl sie bo tam ma towarzystwo i fajny plac zabaw oraz przemile ciocie. Synkowie oszczedzili mi odklejania na sile ale ja tez ich przygotowalam na to: podchodzilam do idei przedszkola z entuzjazmem i usmiechem, przedstawialam zawsze jako fajna przygode i swietna zabawe i chyba jestem dobra aktorka bo lykaly to kazdorazowo. Plakalam juz po wyjsciu, w samochodzie i tylko przez pierwsze 2-3 dni. Jestem z nich dumna ale tez wiem ze troche to tez moja zasluga bo nie jestem matka histeryczka. Nie utrudnialam im rozstania choc byly bardzo zwiazane ze mna bo z jednym bylam w domu dwa lata a z drugim rok. Mysle ze twoje dziecko wyczuwa wasze zdenerwowanie i czuje niepokoj, musicie odpuscic, podejsc do tematu pozytywnie a nie z lekiem i zostawic go po kilku dniach bo nigdy nie zostanie samo. Z tego co slysze to dzieci najdluzej placza do miesiaca potem sie aklimatyzuja i dobrze bawia.
    • roksanka_3 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 18:29
      ja mysle ze to raczej dyrektorka ma racje, wiem to po moim baaaardzo trudnym synku, baaardzo wielkim maminsynku.
      dziecko ktore idziedo przedszkola jest juz w miare duze i rozumie ze idziesz do pracy ale wrocisz za jakis okreslony czas. jezeli siedzisz za drzwiami niemozliwejest aby dziecko sie uspokoilo. owszem bedzie plakal i na to musicie sie przygotowac.. owszem moze rano mowic ze nie chce isc..i to nawet do kilku miesiecy ale uwierz mi malo jest dzieci ktore w p-kolu wyja non stop. placze chwilke po waszym wyjsciu i mu przejdzie. nie ma dziecka ktore zaadoptowaloby sie inaczej. bardzo wazne jest podejscie pań. o tym nic nie piszesz. dyrektorka nie powinna sie interesowac. jezeli panie przedszkolanki z gr syna sa fajne czule, przytula wytlumacza to dziecko na pewno szybko polubi przedszkole..
      swoja droga szklane drzwi to jakas totalna pomylka...zostawcie i wyjdzie w pola widzenia dziecka nie musisz od razu wychodzic do domu. odczekajcie 15-30 min i zadzwoncie lub poproscie kogos zeby sprawdzil jak synek sie czuje. nie mozecie byc w polu jego widzenia bo nigdy nie przestanie plakac
    • 1yna-taka Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 18:32
      Dyrektorka ma rację, a ty panikujesz.
      • kostruszka Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 19:04
        Zdecydowanie szybkie cięcie - moje dzieci są już w wieku szkolnym, ale ich debiut w żłobku, a potem w przedszkolu odbył się właśnie tą metodą. Obyło się bez wielkiej histerii i łez. Najgorzej jest wtedy, gdy dziecko jest zdezorientowane.
    • szamanta Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 20:03
      aruen7
      """...Pani Dyrektor się niecierpliwi, mówi, że trzeba zrobić "szybkie cięcie", mamy go jutro zostawić w szatni i sobie iść. Mnie takie metody nie przekonują,...""

      Popieram Panią Dyr. Szybkie ciecie jak to dyr. nazwala jest zazwyczaj najskuteczniejsze i daje szybkie efekty niż przeciąganie, cackanie się, proszenie nie wiadomo ile
      Matki miękkie serce przeważnie zatraca logiczność działania i zdrowy rozsądek,bo dobieta to jakby dziecku krzywdę robiono nie wiadomo jaką,na rzęsach by stawała dając dziecku czas w nieskończoność aż on samo się namyśli i dobrowolnie do klasy wejdzie nie wiadomo po ilu tyg/miesiącach. Pani dyr. kieruje się doświadczeniem i wie doskonale co się sprawdza a co nie
      Wie ze takie przeciąganie może pogorszyć i nie ma na to czasu, aby w takie podchody się zabawiać
      Zasada jest taka ze zaprowadzasz go na sale, buziak i do widzenia. Nie ma wyjścia z niej ,kropka.
    • eilian Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 20:12
      > Problem jest też dlatego, że z jednej strony mąż wziął urlop, ja dopiero szukam
      > pracy więc moglibyśmy i dwa tygodnie siedzieć z nim w tym przedszkolu,

      OJP! Sorry, ale jesteście chyba trochę... nadgorliwymi rodzicami. Nie słyszałam, żeby gdziekolwiek siedzenie z dzieckiem przez 2 tygodnie było praktykowane (poza dniami adaptacyjnymi oczywiście). Jak Ty to sobie wyobrażałaś?! Ładny byłby cyrk gdyby każdemu dziecku towarzyszyły rodziny. Czy tylko dla Twojego dziecka miałby być wyjątek? Branie urlopu, po to żeby oboje tam siedzieć?!
      Jeśli wszyscy, którym "bliskie jest rodzicielstwo bliskości" są tacy, to aż strach pomyśleć jakie będzie niedługo nasze społeczeństwo.
      Ile lat ma dziecko? I co robiliście do tej pory, żeby je przygotować do tej sytuacji?
    • eliszka25 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 21:26
      no niestety, ale zgodze sie z wiekszoscia, ktora sie tu wypowiada. moim zdaniem wiecej racji ma dyrektorka niz wy. przede wszystkim nie widze najmniejszego sensu w siedzeniu za szyba. mysle, ze to dodatkowo pogarsza sytuacje, bo kazde dziecko w przedszkolu teskni za rodzicami, ale jak ich nie ma, to sie zabawi, zajmie, pani wciagnie w zajecia i jest ok. jednak kiedy taki maluch widzi mame za szyba i nie moze do niej isc, to moim zdaniem pod tortury to juz podpada.

      dziecko na przedszkole trzeba przygotowac jak najlepiej. pokazac od najlepszej strony, zachwalic tak, zeby chcialo tam isc i zobaczyc, bo to ciekawe miejsce. jesli uwazasz, ze synek jest bardzo wrazliwy i chcesz mu ulatwic start, to o wiele lepszym rozwiazaniem jest np. stopniowe wydluzanie czasu, na ktory zostawiacie go w przedszkolu. niech to bedzie przykladowo najpierw 2 godz., potem 3, potem 4 itd. pozegnaj sie, pomachaj dziecku i wyjdz, niech dziecko cie nie widzi. wczesniej obiecaj, ze wrocisz np. po sniadaniu i zabierzesz do domu i koniecznie dotrzymaj obietnicy. zobaczysz, ze w koncu nadejdzie moment, kiedy przyjdziesz po synka, a on ci odpowie, ze nie ma czasu isc do domu, bo teraz sie bawi smile
    • m_incubo Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 21:39
      Pomysł z rodzicami za szyba dla mnie lekko kuriozalny, wystarczyłoby gdybyś podczas tej adaptacji w sierpniu posiedziała gdzieś w kącie na sali, gdzie młody się bawił.
      Teraz za to dzieciak histeryzuje, bo ty go dodatkowo nakręcasz własną nerwówką, dyrektorka ma rację, idź do domu, a nie trzęś się nad nim tygodniami.
      • bergamotka77 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 21:47
        poza tym skoro adaptacja byla w sierpniu to co ty robisz we wrzesniu za szyba? Papa buziak i do pracy czy na zakupy wink Ile lat ma dziecko? Bo tego nie napisalas, a to wazne czesto im mlodsze tym latwiej sie adaptuje.
    • kerri31 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 21:49
      Pani dyrektor ma rację, dziecko trzeba zostawić i odejść. Nawet jak będzie płakać to tylko chwilę, zobaczy inne dzieci, zabawki , kolegów i za chwilę przestanie. Nie ma co siedzieć pod drzwiami bo to bez sensu.
    • helufpi Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 22:03
      A ile lat ma dziecko?
      Może po prostu jeszcze nie dojrzało do przedszkola? Może warto poczekać z pół roku-rok, jeśli nie macie finansowo noża na gardle? Z opisu wnioskuję, że to trzylatek. Między trzy- a czterolatkiem jest przepaść rozwojowa.
      Jeśli natomiast macie trudną sytuację to trzeba się ucieszyć, że macie pracę, macie przedszkole, a dziecko będzie się musiało przyzwyczaić - wszystkie przedszkolne płaczki się w końcu przyzwyczajają. Wystawanie za szybką - kuriozalne.
    • bri Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 22:16
      Z tego co widziałam w klasie mojej córki, to dziecko które w ten sposób reaguje po prostu nie jest gotowe na przedszkole i nawet dwa tygodnie adaptacji z mamusią pod ręką wiele nie zmienia - może jedynie tyle, że mamusia traci cierpliwość tudzież uspokaja swoje sumienie, że zrobiła co mogła. Niektóre z takich dzieci to nawet po pół roku przedszkola jeszcze co rano płakały.
    • simonkapl Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 22:23
      Jesli moge cos poradzic:nie siedzcie za tymi drzwiami.Zaprowadzcie synka, buzka i wychodzicie od razu.
      U nas w przedszkolu uprasza sie rodzicow o takie zachowanie i dziala, za kazdym razem.Rozpacz dziecka nie trwa wtedy dlugo.
    • sandra1301 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 22:26
      Moja rada zrezygnuj z przedszkola - będziesz miala murowana bliskość z dzieckiem na 200% i jeszcze ktos z listy rezerwowej sie ucieszy
      • bergamotka77 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 02.09.13, 23:03
        przez to pseudorodzicielstwo bliskosci nie pozwalasz dziecku odciac pepowiny i powodujesz jego bol. Sluchaj madrzejszych (nas wink co juz tabun dzieci do przedszkola wysłały z powodzeniem. Dziecko się rozczula, mama jeszcze bardziej i tak w koloko - to jakies meczarnie. Tylko wy tkwicie za ta szyba? U nas w przedszkolu tez zaleca sie krotkie i tresciwe pozegnanie i nie przedluzanie rozstania. Choc wydaje ci sie to brutalne to zdrowsze dla dziecka. Pomysl o tym.
        • czar_bajry Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 00:13
          nie rozumiem takiego postępowania albo oddajesz dziecko do przedszkola albo siedzisz z nim w domu przecież swoim zachowaniem rozwalasz pracę całej grupy a na dodatek robisz wodę z mózgu swojego dziecka. Zostaw młodego pod opieką pani a sama idź do domu sobie popłakać a potem zajmij się czymś pożytecznym np. wykorzystaj męża skoro ma ten urlop.
          A i powiedz mi po co on ma ten urlop?
      • attiya Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 07:47
        najlepsza rada smile
        ktoś, kto ma pracę a nie dostał się do przedszkola będzie autorkę po rękach całować a i pod drzwiami nie będzie wysiadywał
    • dziewczyna_z_plazy Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 03:44
      Zgadzam się z większością - dziecko histeryzuje, bo Was widzi. Przerabiam właśnie tydzień adaptacyjny dwulatka - pierwszy dzień 30 minut w mojej obecności, następnego godzina z opiekunkami, kolejnego dwie a od jutra pełny wymiar godzin. Żadnego urlopu i przesiadywania w sali. Z przedszkolakiem (3,5 roku) miałam 5 minut na pożegnanie pierwszego dnia ( nie było mowy o dłuższej obecności rodziców )- zaadaptował się ekspresowo. Zaufaj personelowi przedszkola. Powodzenia.
      • kremciapciulkowy Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 06:21
        No dobra, wszystko ok, ale ciągnięcie dziecka na siłę?? Stosowanie przemocy fizycznej to żadna metoda. A może pani jest również zwolenniczką klapsów? No, jakby przy mnie jakakolwiek pani ciągnęła moje dziecko mogłoby się to dla niej niezbyt ciekawie skończyć. Kiepski z twojej pani dyrektor pedagog.
        • czar_bajry Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 08:43
          No dobra, wszystko ok, ale ciągnięcie dziecka na siłę?? Stosowanie przemocy fiz
          > ycznej to żadna metoda.

          ????? yyy jaka przemoc??? dziecko się opierało nikt się nad nim nie znęcał fakt że w takiej sytuacji lepiej wziąć dziecko na ręce ale naprawdę nie dam sobie wmówić iż pani dyrektor stosowała przemoc wobec dziecka i to na oczach przewrażliwionych rodziców- wyluzuj i zacznij logicznie myśleć.
          • szamanta Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 08:51
            > No dobra, wszystko ok, ale ciągnięcie dziecka na siłę?? Stosowanie przemocy fiz
            > > ycznej to żadna metoda
            .
            czar_bajry :
            > ????? yyy jaka przemoc??? dziecko się opierało nikt się nad nim nie znęcał fakt
            > że w takiej sytuacji lepiej wziąć dziecko na ręce ale naprawdę nie dam sobie w
            > mówić iż pani dyrektor stosowała przemoc wobec dziecka i to na oczach przewrażl
            > iwionych rodziców- wyluzuj i zacznij logicznie myśleć.

            Calkowicie popieram
            Dziecku nikt krzywdy nie robił. Przyciągniecie dziecka w swoją stronę, czy wzięcie je na rece i zaprowadzenie do sali to nie jest orkucienstwo
            Już nie demonizujmy
        • szamanta Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 09:03
          "....No, jak
          > by przy mnie jakakolwiek pani ciągnęła moje dziecko mogłoby się to dla niej nie
          > zbyt ciekawie skończyć. Kiepski z twojej pani dyrektor pedagog..."

          To w takim razie sama sobie radź z własnym rozhisteryzowanym dzieckiem, który stawia opor wejścia do sali,a nie zawracałabyś głowę innym ,jeśli ci się cos nie podoba
          Dzieci powinny być w komplecie o wyznaczonej godzinie w sali, wszystkie w grupie. Pani obowiązkiem jest każdego pilnować ,wyobraź sobie jakby wszystkie po kolei wychodziły i rozchodziły się w , to by dopiero była cala latanina po przedszkolu za dziećmi. Trzeba zanieść dziecko na sale i finito., a nie czekać aż on się łaskawie nie wiadomo ile dni, tygodni, miesięcy na myśli uciekając z sali i nie chcąc wejść.
          Zasada jest prosta,dziecko zaprowadza się do sali, i dziecko z tej sali nie ma wyjścia aż do odbioru ..koniec, bo przez taki rozpierdzielnik jaki rodzice robią to nawet zajęć przedszkolnych nie można poprowadzić ,by cala grupę mieć przy sobie
      • paliwodaj Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 06:36
        ja po prostu kocham te poczatkowo-wrzesniowe tematy okoloprzedszkolne. Jaki jest sens dziecko torturowac siedzeniem za szyba, wysylacie mu signal : tak to nie jest fajne miejsce, musimy tu byc a w razie potrzeby cie uratowac od przedszkolanek-ludojadow . Nalezy w usmiechem I zapewnieniem ze przedszkole to fajne miejsce wysc i wrocic o umowionym czasie , bez paniki i zgrozy na twarzy , bo dzieciak bedzie widzial i rozumial wasza trauma. Umowiony czas to nie 12:47 a np po spacerze, lazakowaniu, podwieczorku - jakby kto sie czepial.
        Z drugiej strony : moj jeden syn idzie jutro do 3 klasy, corka zaczyna zerowke ,mamy spotkanie z nauczycielka , a najstarszy syn jest w szpitalu 12 dzien, maz jest w pracy, ja musze to wszystko ogarnac, wyslac do szkoly sredniego, popedzic do szpitala oddalonego o godzine, wrocic na 1;15 by ze swiezym makijazem i usmiechem na ustach przywitac nowa pania, zgarnac dwojke mlodszych dzieci by przez korki dotrzec do szpitala poznym popoludniem
        Nasuwa mi sie wiec pytanie, czy wy nie potraficie ogarnac jednego zdrowego dzieciaka w przedszkolu?????
        • aruen7 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 08:50
          Dzięki za duży odzew, oczywiście zostałam "zjechana", ale taki urok tego forumsmile
          Może kilka wyjaśnień.
          1) Urlop męża dlatego, że ja nie jestem zdrowa, mam chore stawy, poruszam się z trudem, nie będę w stanie zawozić ani zaprowadzać dziecka sama. Dlatego teraz robimy to razem z mężem, a potem będzie zaprowadzał dziadek na zmianę z mężem (który pracuje w systemie zmianowym).
          2) Dziecko ma cztery lata więc nie ma absolutnej konieczności, aby już w tym roku chodził do przedszkola. Chcieliśmy, żeby miał kontakt z dziećmi, trochę urozmaicić mu życie itd Na płatne zajęcia nas nie stać.
          3) Mieszkamy w "starej" dzielnicy (jeśli chodzi o średni wiek mieszkańców), tu są pojedyncze wolne miejsca w przedszkolach, nawet w naszym jest aktualnie jedno. Dlatego nie uważam, że robię komuś krzywdę zajmując miejsce.
          4) Te szklane drzwi nie są zamknięte na klucz, mają klamkę, moje dziecko umie je otworzyć i z tej umiejętności w razie potrzeby korzysta.
          • mala-wiedzma Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 09:26
            Ty go lepiej w tym przedszkolu już zostaw. niedługo masz obowiązkową zerówkę, myślę, że łatwiej pójdzie w momencie, jak już będzie nauczony zostawać sam w placówce, bez mamy.
          • simonkapl Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 12:17
            Moje dzieci szly do przedszkola w wieku 2,5 lat.Uwierz mi, dziecko musi wiedziec w momencie jak wchodzi do przedszkola, ze tu jest przedszkole, pani, a mamy nie ma.Mama wroci go odebrac.Dziala ta metoda.Siedzac tam przedluzacie jego cierpienie.Dziwie sie, ze tak w ogole mozna.

          • czar_bajry Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 04.09.13, 00:09
            4) Te szklane drzwi nie są zamknięte na klucz, mają klamkę, moje dziecko umie j
            > e otworzyć i z tej umiejętności w razie potrzeby korzysta.

            Ciekawe do kogo będziesz miała pretensje jak wykorzysta tę swoją umiejętność i zwieje...
            • aruen7 Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 04.09.13, 13:44
              Drzwi wejściowe do przedszkola są zamknięte na klucz więc daleko nie ucieknie.
    • rafa-kolorowa Re: pierwszy dzień w przedszkolu - problem 03.09.13, 08:51
      na początku tego roku jak młody szedł do przedszkola - miał równo 4 lata - szedł 1 raz - przez tydzień były szopki jak wiedział że jestem za drzwiami - raz zwiałam dalej pani go wciągnęła do sali - poryczał ze 20 minut i od tamtej pory był spokój - mimo, że byłam przeciwnikiem tej metody dałam się namówić i jestem zadowolona
Pełna wersja