a sio a sio - ja mam meza!

05.08.04, 19:01
Ratunku!!! Od jakiegos czasu podrywa mnie facet. Jejus i to nie byle jaki wink
Sympatyczny, bardzo przystojny. No ale Sugar niech Ci zadne glupie mysli po
glowie nie chodza - JESTES MEZATKA ;0

Ale tak na serio. Facet robi podchody od roku (przyznam,ze podchody w
eleganckim stylu), wie, ze mam meza, wie, ze mam 19 miesieczne dziecko, wie -
widzi chyba - ze olbrzymi osmiomiesieczny brzuch. I nic - juz mi nic do glowy
nie przychodzi - czego ten przystojniak ode mnie chce? Nie wierze, ze to
jakas chec nawiazana przyjazni.
Wierzycie w taka 'przyjazn' od pierwszego wejrzenia? He he - miedzy baba, a
facetem?
Ja chyba nie.

Pozdrawiam
Sugar
    • adnimistrator Re: a sio a sio - ja mam meza! 05.08.04, 19:09
      Sugar! trzymaj się od niego z daleka!
      Pamiętaj!
      • dyrgosia Re: a sio a sio - ja mam meza! 05.08.04, 19:11
        Ten wątek powinien być na KOBIECIE, a nie tu...
        • umasumak Re: a sio a sio - ja mam meza! 05.08.04, 21:12
          dyrgosia napisała:

          > Ten wątek powinien być na KOBIECIE, a nie tu...

          A ja myślę, że na ciąży, bo siugar wspomniała coś o osmiomiesięcznym brzuchu wink)
    • jagienkaa Re: a sio a sio - ja mam meza! 05.08.04, 19:51
      Ej no jak fajnie!!!! ciesz sie! moj maz jak zobaczyl twoje zdjecie tez mu sie
      oczy zaswiecilywink)) tez bym tak chciala!
      wierze w przyjazn miedzy mezczyzna a kobieta jak najbardziejwink
      • sugar_mama_danielcia Re: a sio a sio - ja mam meza! 05.08.04, 20:48
        he he he Jagienka - no bez przesady - troche sie roztylam i tyleczek juz nie
        ten...a pan wielbiciel jest nauczycielem plywania na basenie i co jak co, ale
        widzi mnie z reguly w kostiumie - czyli czesci garderoby w ktorej wygladam
        zdecydowanie najgorzej sad

        Sugar
        • jagienkaa Re: a sio a sio - ja mam meza! 05.08.04, 21:10
          magda i tak w porownaniu do angielskich waleni toTy nawet w 9 miesiacu na pewno
          jestes szczuplejsza (nie mowiac o Twojej urodzie) od wiekszosci z nich!!!
          • mamamon Re: a sio a sio - ja mam meza! 05.08.04, 23:08
            jagienkaa napisała:

            > magda i tak w porownaniu do angielskich waleni toTy nawet w 9 miesiacu na
            pewno
            >
            > jestes szczuplejsza (nie mowiac o Twojej urodzie) od wiekszosci z nich!!!

            Oj, tak, tak. Moj kolega anglik, kiedy mu z oburzeniem opowiadalam pod koniec
            ciazy, ze nikt mi nie ustepuje miejsca w metrze, powiedzial: Monisia, musisz im
            po prostu powiedziec tak: Me not English fat, me Polish pregnant...Bardzo sie
            usmialam. I moze ten instruktor nie domysla sie nawet, ze jestes w ciazy, Sugar?
            • danik1 Re: a sio a sio - ja mam meza! 06.08.04, 13:33
              mamamon napisała:

              Moj kolega anglik, kiedy mu z oburzeniem opowiadalam pod koniec
              > ciazy, ze nikt mi nie ustepuje miejsca w metrze, powiedzial: Monisia, musisz
              im
              >
              > po prostu powiedziec tak: Me not English fat, me Polish pregnant...Bardzo sie
              > usmialam.

              Ale sie usmialam, moj maz rowniez!!!
              Mieszkam w Danii i tu sytuacja jest podobna co do roznicy gabarytow, wiec moj
              maz zaraz mi przetlumaczyl ten tekst na dunski!
    • joasiik25 Re: a sio a sio - ja mam meza! 05.08.04, 19:59
      Nie wierzę i wiem co mówię, bo ja też miałam wielu adoratorów dla których
      obrączka to tak jak splunąc przez zęby na ulicęsad(((

      --
      Miłość matki do dziecka:
      najpiękniejsza i najczystsza
      • jagienkaa Re: a sio a sio - ja mam meza! 05.08.04, 20:01
        no coz ja mam kilu super kumpli i zaden sie do mnie nie przystawial (moze
        dlatego ze nie nosze dzinsow rozmiaru Swink)
        • joasiik25 Re: a sio a sio - ja mam meza! 05.08.04, 20:04
          Wiesz nie spodziewałam się tego po tobie Jagna ale widać wredota jest zaletą
          tego forumsad(( Może jak zniknę z tąd, rozpłynę się, niczym łza we mgle, to
          będziecie szczęśliwe, jak to mówią. Jeśli jeszcze raz któraś z was mnie wyzwie
          lub przeklnie to ja naprawde podam was do sądu.

          --
          Miłość matki do dziecka:
          najpiękniejsza i najczystsza
      • joasiiiik25 Re: a sio a sio - ja mam meza! 05.08.04, 20:44
        No właśnie tamta ma Ę

        --
        Miłość matki do dziecka:
        najpiekniejsza i najczystsza
        • jagienkaa Re: a sio a sio - ja mam meza! 05.08.04, 20:46
          dopoki kazda z nas umie jeszcze liczyc to zauwazymy roznice miedzy trzema 'i' a
          dwoma czy czterema...i wiemy kto jest prawdziwa Joasia...
    • bambo44 Re: a sio a sio - ja mam meza! 05.08.04, 20:42
      A czy Twój mąż o tym wie?

      Wierzę w przyjaźń między ludźmi, którym zależy na tym samym, w tym w przyjaźń
      między żoną a mężem.

      W przyjaźń między sympatycznym przystojniakiem, który robi podchody do mężatki,
      a tą mężatką nie wierzę.

      Pozdrawiam,
      • sugar_mama_danielcia Re: a sio a sio - ja mam meza! 05.08.04, 20:56
        Przyznam sie, ze nie powiedzialam mu o tym. Chyba dlatego ,ze jak juz
        wspomnialam pan pracuje na basenie i ile razy bym na niego szla (chodze 2 razy
        w tyg) to by maz sie bardzo stresowal. A moze powinnam? Postaralby sie moze
        bardziej o nasza emocjonalna strone zwiazku...Tyle, ze ja nie lubie takich
        podstepow. Ale przyznam, ze odkad zauwazylam, ze przystojniak lypie na mnie
        oczkiem to staram sie bardziej o moje malzenstwo. Jakos tak zrozumialam, ze
        pokusy czaja sie wokol nas. I to mnie przeraza.

        Na pewno nie wierze, ze facet chce poznac kobiete w celach przyjazni tylko i
        wylacznie. W przyjazn miedzy miezczyzna i kobieta - chyba tak, choc moj
        przyjaciel zerwal ze mna kontakt jak wyszlam za maz sad

        Sugar
        • bambo44 Re: a sio a sio - ja mam meza! 05.08.04, 21:07
          Czy chcesz przez to powiedzieć, że Twój mąż był Twoim przyjacielem, i przestał
          nim być, gdy się stał mężem? Czy źle to zrozumiałem?

          Nie rozumiem, dlaczego powiedzenie o sprawie mężowi nazwałaś podstępem.

          A czy nie oczekujesz od męża przyjaźni?
          • sugar_mama_danielcia Re: a sio a sio - ja mam meza! 05.08.04, 23:00
            Oj nie, nie. Milam na mysli kumpla, ktory tylko jak wyszlam za maz to zerwal ze
            mna kontakt.

            Powiedzenie o sprawie mezowi tylko dlatego by go zmusic do jakichs ekstra
            czulosci uwazam za podstep. Jak wiadomo w malzenstwie szaro-buro niekiedy bywa
            i podanie mu takiej informacji o wielbicielu w takim momencie nie jest jakos w
            moim stylu.
            Poinformowanie go o zajsciu to inan rzecz, na razie uwazam jednak, ze nie ma po
            co denerwowac go. Wy byscie powiedzialy??

            Oczywiscie, ze oczekuje przyjazni od meza, ale nie to bylo mi na pierwszym
            miejscu w glowie jak go poznalam wink (przyznaje bez bicia).

            Sugar
            • bambo44 Re: a sio a sio - ja mam meza! 05.08.04, 23:36
              Nie rozumiem więc, czym jest dla ciebie przyjaźń, jeśli nie chcesz się
              podzielić ze swoim przyjacielem tym co się wokół Ciebie dzieje.

              Powiedzenie mężowi w celu zmuszenia do jakichś reakcji, to rzeczywiście
              podstęp. Ale co byś powiedziała o innej motywacji, o powiedzeniu z przyjaźni?
              Jesteśmy ze sobą, więc dzielimy się ze sobą swoimi radościami i smutkami...


              > na razie uwazam jednak, ze nie ma po
              > co denerwowac go. Wy byscie powiedzialy??

              Po co go denerwować? No oczywiście denerwować go nie ma co. Więc jeśli
              chciałaś mężowi powiedzieć, że już Cię nie kręci, masz natomiast na oku takiego
              świetnego, przystojnego i dowcipnego faceta, który robi do Ciebie podchody, to
              rzeczywiście sobie daruj.

              Ja myślę jednak, że gdybyś powiedziała to zupełnie inaczej, to może nie byłoby
              tak źle, a może i małżeństwo przestałoby być takie szaro-bure. Mogłabyś na
              przykład powiedzieć, że jesteś szczęśliwa że masz takiego wspaniałego męża,
              któremu możesz powiedzieć, że przystawia się do Ciebie pewien przystojny facet,
              i sprawia Ci to wiele radości, ale, że nawet instruktor pływania nie ma przy
              twoim mężu szans. Chyba że oczywiście poprzednie zdanie to nieprawda, to nie
              ma co kłamać.

              Więc wrócę do pytania postawionego na początku: czym jest dla Ciebie przyjaźń?
              • sugar_mama_danielcia Re: a sio a sio - ja mam meza! 06.08.04, 04:10
                Czemu kwestionujesz przyjazn w moim malzenstwie? Uwazasz, ze obowiazkiem
                przyjaciela jest mowienie sobie absolutnie wszytskiego? A jak sie pewne sprawy
                przemilcza to nie ma juz co mowic o przyjazni? Dla mnie np. lojalnosc i
                wiernosc jest duza czescia slowa przyjazn, ale ja nie chodze specjalnie na
                basen by byc adorowana, nie snie i nie marze godzinami o podrywaczu. Czy on
                zmienia moja milosc do mojego meza? Jakos nie mam nic na sumieniu. Zastanawiam
                sie natomiast czego moze chciec facet (ktory z zalozenia moglby uganiac sie za
                zupelnie niezlymi laskami) od mezatej, dzieciatej kobitki w zaawansowanej
                ciazy?!

                >że nawet instruktor pływania nie ma przy
                > twoim mężu szans. Chyba że oczywiście poprzednie zdanie to nieprawda, to nie
                > ma co kłamać.

                A czemu az'nawet instruktor plywania'? Moze ja raczej lubuje sie w
                informatykach i to oni sa dla mnie 'nawet nawet'...hi hi..

                Pozdrawiam (ja tu nikogo nie zdradzam!)
                Sugar
    • inkaa1 Re: a sio a sio - ja mam meza! 05.08.04, 20:49
      To musi byc milewink Mysle,ze nie byl by na tyle beszczelny, zeby podywac cie na
      powaznie. Podobasz mu sie pewnie i chce Ci kazac symaptie a tyle mozesz przyjac.
      Pozdrowienia!!!
    • evee1 Re: a sio a sio - ja mam meza! 06.08.04, 00:50
      Ja tam mam dwoch kumpli, ale z nimi juz dawno ustalilismy, ze nie jestesmy
      w swoim typie i ja ich tak traktuje jakos "bezplciowo".
      A swojemu mezowi, to bym czym predzej powiedziala. Przynajmniej bylby dumny,
      ze ma taka zone, co to sie za nia przystojniacy ogladaja. Ale nie mowilabym
      tego w celu osiagniecia czegos, tylko my po prostu opowiadamy sobie o takich
      rzeczach. Moze sie to Wam wydac dziwne, ale na przyklad jak spotykamy nowych
      ludzi i ja uwazam, ze kobieta jest bardzo mila/sympatyczna/ladna, to czesto
      meza pytam co on jako mezczyzna o niej sadzi, czy mu sie podoba (czasami
      pada odpowiedz "no, z lozka bym jej nie wyrzucil" smile)). No i jak mamy jakis
      "dziwny" sen z innymi osobami w roli glownej, to tez sobie opowiadamy.
      • bambo44 Re: a sio a sio - ja mam meza! 06.08.04, 21:45
        Evee1:

        Bardzo się ucieszyłem widząc Twoją wypowiedź. Ja myślę dokładnie tak samo.
        Wielką przyjemność sprawia mi, że moja żona jest atrakcyjna, a jeszcze większą,
        gdy może mi bez obaw o takich rzeczach powiedzieć. To bardzo cementuje nasz
        związek i czyni go dużo ciekawszym. Aż mi się w głowie nie mieści nie
        rozmawiać o takich rzeczach.

        Wydaje mi się jednak, że Twoja postawa jest bardzo niepopularna w większości
        związków. Na pewno też nie dla każdego związku się nadaje.

        Gratuluję Twojemu facetowi takiej otwartej babki,
    • mamamarka Re: a sio a sio - ja mam meza! 06.08.04, 01:28
      Ale czad! ja też tak chcę smile) Trzymaj trzymaj adoratora na długiej smyczy smile
      przecież sama czzujesz jakie to miłe i jaka jesteś dowartościowana smile żadnej
      kobiecie nie zaszkodzi odrobina adoracji. Niewinny flirt do niczego nie
      zobowiązuje.
      • ewa2233 Re: a sio a sio - ja mam meza! 06.08.04, 08:15
        Jeszcze jedna sprawa, czy w ogóle JEST O CZYM MÓWIĆ mężowi?
        Gdybym się czegoś OBAWIAŁA ze strony adoratora,
        chciała, by go ktoś "spławił" - mężowi bym powiedziała.
        Jeśli facet by mi "nie przeszkadzał", gdybym nie czuła w sobie jakiegoś
        niebezpiecznego "przyzwolenia" dla tych "zalotów", czy jakiegoś dyskomfortu
        psychicznego - to bym nie mówiła.

        No, wyobraź sobie: Twój mąż Ci mówi :
        "Wiesz, na siłowni mam taką super trenerkę, przystawia się do mnie od roku,
        ale nie masz się czym martwić"!
        Mówisz: OK! I PRZESTAJESZ O TYM MYŚLEĆ ?
        Chyba to niemożliwe!
        Choćby trenerka NAPRAWDĘ obchodziła męża tyle, co zeszłoroczny śnieg...
        • lucasa Re: a sio a sio - ja mam meza! 06.08.04, 09:39
          hihi, a mi sie podoba ta historia!
          my sobie z mezem dokuczamy w takiej sytuacji (no bo jak nie dokuczac jak stoimy
          w grupie znajomych, przychodzi stara znajoma meza, leci z wyciagnieta reka
          tylko do niego, mowi hello - tylko do niego - a potem czeka az on cos
          zagada.... albo: moja przyjaciolka, ktora juz sie przeprowadziala, a mieszkala
          tylko 5 min od nas piechotka, dzwonila do mnie b.czesto - srednio 2 razy
          dziennie i jak sie zdazylo, ze Patrick odebral telefon, to juz z nim planowala
          nasz dzien i plotkowala pol godziny i w sumie juz nie miala o czym ze mna
          rozmwiac :o). no a jak wrocilam do pracy, to czasami mieli tradycyjne poranne
          kawki razem... taka szkoda, ze sie przeprowadzila!!!)

          ale np. jak ja w pociagu codziennie spotykalam przystojniaka, ktory
          sympatycznie usmiechal sie zza gazety, to po tygodniu zmienilam przedzial. tak
          na wszelki wypadek smile

          sugar! nie ma jak to pociagajaca dziewczyna w ciazy :o)
          trzymaj sie i dbaj o siebie!
          A
    • bachak Re: a sio a sio - ja mam meza! 06.08.04, 09:47
      He, he, miałam kiedyś przyjaciela-faceta, był lepszy on najlepszej
      przyjaciółki, razem studiowaliśmy, razem sie uczyliśmy, ganialiśmy po sklepach,
      chodziłam wtedy z jego kumplem, z którym mieszkał, aż tu nagle okazało się że
      mój "psiapsiółek" jest....GEJEM!! (wcale się nie zachowywał jak gej, a od
      mojego faceta trzymał się z dala)
      Fajnie było, myślę że gdyby nie wyjechał za granicę to pewnie jeszcze bylibyśmy
      przyjaciółmi. Marcinku, gdzie jesteś...
    • olenka12 Re: a sio a sio - ja mam meza! 06.08.04, 10:48
      No to gratulacje Sugar, hi, hismile))
      Ja bym mężowi nic nie powiedziała bo zazdrosny jest.
      Musiałabym pewnie zmenić basen wink
      • ewa2233 Re: a sio a sio - ja mam meza! 06.08.04, 11:00
        Mogłoby się też zdarzyć,
        że zazdrosny mąż spowodowałby, że przystojniak basenowy,
        potrzebowałby (w razie konieczności), tylko "basenu".
        "Kaczka" już by mu się w życiu nie przydała smile)
    • bambo44 Re: a sio a sio - ja mam meza! 06.08.04, 21:35
      Sugar:

      Bardzo przepraszam, jeśli Cię uraziłem. Nie kwestionuję przyjaźni w Twoim
      małżeństwie. Po prostu bardzo byłem ciekaw jakie jest Twoje na jej temat
      zdanie. Jestem pełen szacunku, że Twoje zdanie może być inne od mojego, i być
      może Ty masz rację. Ale dlatego właśnie pytam, bo chcę Twoje zdanie poznać.

      Nie uważam, że <b>OBOWIĄZKIEM</b> przyjaciela jest mówienie sobie absolutnie
      wszystkiego. Wydaje mi się, że w przyjaźnie jest to bardzo naturalne, że
      ludzie chcą dzielić się ze sobą rzeczami które są dla nich interesujące.
      Dokładnie tak jak to opisała evee1 w swoim liście w tym wątku:

      <A HREF=" https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=14698384&a=14706097">
      List evee1 </A>

      Poza tym sądzę, że nie mówienie sobie o takich rzeczach prowadzi powoli do
      zaniku komunikacji, i w następstwie do problemów takich jak opisanych w wielu
      wątkach, między innymi na tym forum, takich jak, np.

      Mąż mnie zdradził (50) ekasia
      wk.. mnie mąż (15) 158r
      przyznaje sie.. bez bicia (43) impala29.

      Oczywiście nie twierdzę, że tak jest w Twoim związku, i nie twierdzę, że tak
      jest zawsze. Takie jest po prostu moje zdanie, i ciekaw jestem Waszego.


      > Zastanawiam sie natomiast czego moze chciec facet (ktory
      > z zalozenia moglby uganiac sie za zupelnie niezlymi
      > laskami) od mezatej, dzieciatej kobitki w zaawansowanej
      > ciazy?!

      Myślę, że jesteś dla niego zupełnie niezłą laską, i że on czuje, że działa też
      na Ciebie. Naprawdę nie wiesz, czego on może chcieć? Ja wiem, ale się wstydzę
      napisać.


      > A czemu az'nawet instruktor plywania'?

      O nim chyba jest ten wątek, czyż nie?


      > ja tu nikogo nie zdradzam!)

      Całe szczęście.

      Pozdrawiam bardzo serdecznie,
Inne wątki na temat:
Pełna wersja