Migrena nie daje żyć-pomocy

06.08.04, 10:45
Przepraszam ,że tutaj a nie na zdrowiu, ale im więcej opini tym większa
szansa.
Moja przyjaciólka cierpi na migrenę- dwie czasem trzy w tygodniu!!Regularnie
ląduje na pogotowiu, albo mdleje z bólu albo jest odwodniona ( bardzo
wymiotuje przy migrenie).Codziennie bierze środki przeciwbólowe i aspiryne na
rozrzedzenie krwi.Jedynym lekiem jest bardzo silny i drogi zomik, ale to
wszystko rujnuje jej żołądek.I tak od kilku lat.Próbowała chyba wszystkiego,
była w Łodzi i w klinice w Krojantach i na akupunkturze itd itp i nic.Jest na
skraju wyczerpania i załamania psychicznego bo ile bólu można znieść, nie
mówiąc ,że ona nie może normalnie funkcjonować, pracować ,żyć.Proszę Was
bardzo może ktoś jeszcze zna jakąś metodę, jakiś pomysł, cokolwiek- będę
wdzięczna.Ewa
    • jagienkaa Re: Migrena nie daje żyć-pomocy 06.08.04, 10:49
      wspolczuje - ja sama mam uporczywe, choc nie tak silne, migreny. Mieszkam w
      Anglii i tutaj maja kilka metod na migreny, m.inn. leki prewencyjne.
      Jest specjalne forum migrena, sa tam fajne babki co sie na tym znaja:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12154
      • galia29 Re: Migrena nie daje żyć-pomocy 06.08.04, 11:20
        Jagienko,dzięki bardzo? A mogłabyś dodać coś o tych lekach, mam tam rodzinkę
        może udałoby mi się je sprowadzić?Ewa
        • sabe Re: Migrena nie daje żyć-pomocy 06.08.04, 12:01
          ja też jestem migreniczką i wiem, co to cierpienia nie dające żyć - wymioty,
          omdlenia, chwilowe zaniki wzroku, słuchu, węchu... mnie zadne leki, nawet
          prewencyjne, o których pisze kol. z Anglii nie pomagały - tzn. przechodizło i
          na 24 godfizny było dobrze, a potem megatak, którego już nic nie było w stanie
          powstryzmać. Kilka razy skończyło sie to w szpitalu, bo po omdleniach na ulicy
          miałam np. urazy głowy itp, itd...
          ale czas jakiś temu - 2,5-3 lata - zaczęłąm szukać przyczyn i udało się je
          znaleźć i wyeliminować. Bóle są, ale słabsze, mogę normalnie pracować, juz nie
          jestem notorycznie wyłącozna na kilkadizesiąt godizn w tygodniu z życia. Zwykły
          panadol pomaga mi przetrwać, nie muszę się nawet zwalniać z pracy. Tego nie da
          isę porównać z wcześniejszymi atakami.
          Sekretem okazała sie dieta i tryb życia. Mnie na głowę wpływało białko
          zwierzęce. Od kiedy nie jem mięsa ani ryb, oraz żółtego i topionego sera jest
          całkie ok. Głowa mnie pobolewa, ale wystarczy byle panadol i ma spokój. Leków
          innych nie biorę, bo po wcześniejszych nabawiłam sie małopłytkowości i obawiam
          sie, ze Twoja koleżanka moze już cierpieć na to samo, szczególnie jeśli łyka
          tyle aspiryny!!!
          Moja dieta to warzywa, zboża, kasze, owoce oraz: kefir, ser mozarella i feta,
          czasem zwykły bialy ser.
          Pewnie nie każdy jest w stanie tak radykalnie zmienić przyzwyczajenia, ale to
          skutkujesmile
          • ewacia2 Re: Migrena nie daje żyć-pomocy 06.08.04, 12:56
            reklamuja ostatnio w tv aspiryna migrena.
          • ma.pi Re: Migrena nie daje żyć-pomocy 06.08.04, 14:21
            sabe napisała:

            > ja też jestem migreniczką i wiem, co to cierpienia nie dające żyć - wymioty,
            > omdlenia, chwilowe zaniki wzroku, słuchu, węchu... mnie zadne leki, nawet
            > prewencyjne, o których pisze kol. z Anglii nie pomagały - tzn. przechodizło i
            > na 24 godfizny było dobrze, a potem megatak, którego już nic nie było w
            stanie
            > powstryzmać. Kilka razy skończyło sie to w szpitalu, bo po omdleniach na
            ulicy
            > miałam np. urazy głowy itp, itd...
            > ale czas jakiś temu - 2,5-3 lata - zaczęłąm szukać przyczyn i udało się je
            > znaleźć i wyeliminować. Bóle są, ale słabsze, mogę normalnie pracować, juz
            nie
            > jestem notorycznie wyłącozna na kilkadizesiąt godizn w tygodniu z życia.
            Zwykły
            >
            > panadol pomaga mi przetrwać, nie muszę się nawet zwalniać z pracy. Tego nie
            da
            > isę porównać z wcześniejszymi atakami.
            > Sekretem okazała sie dieta i tryb życia. Mnie na głowę wpływało białko
            > zwierzęce. Od kiedy nie jem mięsa ani ryb, oraz żółtego i topionego sera jest
            > całkie ok. Głowa mnie pobolewa, ale wystarczy byle panadol i ma spokój. Leków
            > innych nie biorę, bo po wcześniejszych nabawiłam sie małopłytkowości i
            obawiam
            > sie, ze Twoja koleżanka moze już cierpieć na to samo, szczególnie jeśli łyka
            > tyle aspiryny!!!
            > Moja dieta to warzywa, zboża, kasze, owoce oraz: kefir, ser mozarella i feta,
            > czasem zwykły bialy ser.
            > Pewnie nie każdy jest w stanie tak radykalnie zmienić przyzwyczajenia, ale to
            > skutkujesmile


            Popieram Sabe, nich kolezanka bardzo dokladnie przyjzy sie swojej diecie.
            Najlepiej przez jakis czas dokladnie zapisywac co sie zjadlo i moze uda sie
            wylapac pewna prawidlowosc. A czynnikow "jedzeniowych" ktore wywoluja migrene
            moze byc bardzo duzo i na kazdego moze dzialac cos innego. U jednego to beda
            pomidory a u innego sok pomaranczowy. Jest pewna grupa jedzenia ktora sprzyja
            migrenie, ale u pewnych osob migrene moga wywolywac produkty z poza tej grupy.
            U mojego syna dieta bardzo pomogla. Czasami mial nawet i 2 ataki w tygodniu.
            Teraz mu sie tez czasem zdaza jak sobie pofolguje z jedzeniem.

            Pozdr.
    • ethomas Re: Migrena nie daje żyć-pomocy 06.08.04, 12:45
      w przypadku migren mojego męża... tylko Seractil 400... po 5 minutach jak ręką
      odjął. Wypróbuj... na niego też nic nie działało.
    • kingaolsz Re: Migrena nie daje żyć-pomocy 06.08.04, 14:57
      Tez polecam forum MIGRENA.
      Sama jestem migrenikiem, ktoremu nic nie pomaga. W szpitalu swego czasu
      ladowalam raz w tygodniu bez przytomnosci i dopiero duza dawka sterydow
      pomagala dozylnio. Teraz ataki mam do 5 razy w tygodniu, biore Maxalt albo
      Almotriptan i pomaga ( choc nie zawsze, wtedy 3 dni umieram, a nie mam dostepu
      do sterydow w Anglii, z reszta one szkodzily mi na inne rzeczy). Wiem, ze leki
      sa drogie i trudno dostepne w Polsce, tutaj ( tj. Anglia) sa w rozsadnej cenie
      na szczescie.

      To co Jagienka napisala o lekach prewencyjnych to chodzi o leki, ktore bierze
      sie codziennie i one maja za zadanie zmniejszyc czestotliwosc lub nasilenie
      ataku. Takimi lekami sa : propranolol, Pizotifen, Amitriptyline, Sodium
      Valproate i Divascan ( na mnie nie dzialal w ogole). Aczkolwiek trzeba
      sprawdzic najpierw czy beda pasowac, bo maja rozne skotki uboczne, po jednych
      sie tyje, po innych sie spi wiecej.

      Z dieta to owszem niektore przypadki migreny mozna tak opanowac, ale niestety
      nie wszystkie. U mnie jedzenie nie ma kompletnie wplywu na to.

      Galia29 moze Twoja kolezanka powinna znalezc jakiegos neurologa,
      specjalizujacego sie w migrenach, zeby jej przypadek porzadnie sprawdzil ?
      Czeasem warto poszukac, zwlaszcza w takich przypadkach.

      Pozdrawiam
      Kinga
Pełna wersja