łot de fak - 6latki w szkole

    • olena.s Re: łot de fak - 6latki w szkole 28.09.13, 11:07
      I jeszcze wkleję tutaj tabelę zawierająca spis krajów z wiekiem rozpoczęcia edukacji szkolnej.
    • memphis90 Re: łot de fak - 6latki w szkole 28.09.13, 12:13
      Generalnie zapytaj mnie za dwa czy trzy lata, będę mieć porównanie smile U nas najprawdopodobniej córa pójdzie jako siedmiolatka, syn- jako pięciolatek do szkolnej zerówki, a potem do pierwszej klasy. Przyczyna jest jedna- moja osobista wygoda. Wolę mieć dwoje dzieci w jednej placówce, niż cudować w nieskończoność z odwożeniem, odbieraniem itd. Czas żłobka przypadł u nas akurat w czasie 3-letniego już remontu centrum miasta, w czasie masakrycznych korków. Zdarzyło się, że zimą wracałam do domu ponad 3 h (teraz, kiedy mam dzieci w jednym przedszkolu- 30 minut)! Nigdy więcej!
      Co do samej idei, ja jestem raczej przeciwko- w przedszkolu mam więcej udogodnień dla dzieci (posiłki, dostosowane sale, toalety) - w szkołach jest naprawdę bardzo różnie, a wizja świetlicy,w której można wyłącznie siedzieć przy stoliczku i robić coś po cichu jest przerażająca (to akurat świetlica w najbliższej mi podstawówce - 30 lat i nic się nie zmieniło...:/).

      Nie widzę powodu w wypuszczaniu dzieci wcześniej na rynek pracy, jaki w tym ich zysk? Żaden. Rok dłużej będą pracować, bo w gap year i podróżowanie po Europie jakoś nie wierzę. Co do argumentu o wcześniejszych 18-latkach tłumaczących się w szkole z nieobecności- dla mnie to żaden argument bo 1. na studiach czy w pracy dorośli ludzie również muszą się z nieobecności tłumaczyć, a konsekwencje są nawet poważniejsze. Po drugie- urodzeni pod koniec roku zostaną studentami nie mając jeszcze 18 lat i zdolności prawnej. W przypadku studiów płatnych kto będzie podpisywał umowę z uczelnią- mamusia studenta?
      Argument o tym, że rok młodsze absolwentki będą mogły robić doktoraty zamiast czuć presję na wychodzenie za mąż- totalnie kuriozumuncertain
      Wyrównywanie szans? Sorry, przedszkola właśnie straciły wszystkie zajęcia dodatkowe w imię "równania szans" bogatych i ubogich, więc ja bardzo proszę, żeby państwo już więcej nie zabierało się za wyrównywanie jakichkolwiek różnic dla "mojego dobra". Dla wyrównywania szans wystarczyło zostawić obowiązkową zerówkę - do decyzji rodzica był wybór : szkolna czy przedszkolna. Naprawdę nikt mnie nie przekona, że za ostatnimi reformami stało, choćby na ostatnim miejscu, dobro dzieci...

      A tak w ogóle to w moim przedszkolu jest zupełny sajgon, bo pięciolatki zaczynają przerabiać program zerówkowy, na co burzą się rodzice 4 latków, stanowiących (jak się nagle okazało) połowę grupy uncertain Skąd pół grupy 4-latków w roczniku 2008 to ja nie mam pojęcia, skład grupy się w zasadzie nie zmienił...
      • zofijkamyjka Re: łot de fak - 6latki w szkole 28.09.13, 13:52
        memphis90 napisała:

        > w szkołach jest naprawdę b
        > ardzo różnie, a wizja świetlicy,w której można wyłącznie siedzieć przy stolicz
        > ku i robić coś po cichu jest przerażająca

        Jesteś pewna że nic sie nie zmieniło? bo ja byłam pozytywnie zaskoczona, szkoła rejonówka bez jakiś specjalnych udogodnień ale organizacyjnie bardzo pozytywna, świetlice dla najmłodszych oddzielnie, częste wyjscia na boisko i plac zabaw, sporo zajęc dodatkowych w ramach świetlicy, doskonała opieka podczas obiadów i dbałośc o bezpieczeństwo najmłodszych w ogóle. A był to pierwszy rok reformy, teraz jest jeszcze lepiej. Namówiłam sąsiadkę, żeby wysłała swoją sześciolatkę /była oczywiscie przerażona/ a teraz jest bardzo zadowolona. Mam też znajomą, która jesczze niedawno była zagorzałą przeciwniczką sześciolatków w szkole a teraz wysłała swoją sześciolatke do I klasy i całkowicie zmieniła zdanie smile
        • memphis90 Re: łot de fak - 6latki w szkole 28.09.13, 18:01
          Zmieniło się niewiele. Zostało wybudowane nowe pomieszczenie, zastawione stolikami i tyle. Wiosną dzieci wychodziły na boisko i snuły się po betonie, bo grać w piłkę nie wolno, na wrotkach nie wolno (zakładając, że któreś posiadałoby wrotki), żadnej gumy czy skakanki świetlica nie oferowała. Co maluchy robią tam zimą- nie mam pojęcia. Jest plac zabaw, ale za rogiem szkoły, niewidoczny ze świetlicy i zamknięty od 16, więc korzystają z niego dzieci młodszych klas w czasie przerw. Wiem, bo mieszkam naprzeciwko i wiosną/latem chodziłam tam z moimi dzieciakami na rower (zakazany, ale ignorowałm regulamin boiska wink). W każdym razie moje dzieciaki i tak do tej konkretnej szkoły nie pójdą, ale jako przykładowa podstawówka nie spisuje się najlepiej sad
          • zofijkamyjka Re: łot de fak - 6latki w szkole 28.09.13, 18:35
            memphis90 napisała:

            >Jest plac zabaw, ale za rogiem szkoły, niewidoczny ze świe
            > tlicy i zamknięty od 16, więc korzystają z niego dzieci młodszych klas w czasie
            > przerw.
            Ale przeciez mówimy własnie o dzieciach z klas młodszych, które chyba od 8 do 16 nie maja lekcji...a w przedszkolach to co takiego te dzieci na placach zabaw robią? jeżdżą na rowerach i rolkach? smile
      • papalaya Re: łot de fak - 6latki w szkole 28.09.13, 23:26
        tragedia, kwoka w panice, bo na świetlicy nie przewidziano zajęć z poezji staronordyckiej i garncarstwa polinezyjskiego big_grin
    • esr-esr Re: łot de fak - 6latki w szkole 28.09.13, 13:45
      ja poszłam do szkoły w wieku lat 6,5 26 lat temu, nie przysypiałam, nie miałam problemów z nauką, nie mam złych wspomnień. czy dzisiejsze 6-latki są inne niż 25 lat temu?
      • zofijkamyjka Re: łot de fak - 6latki w szkole 28.09.13, 13:59
        esr-esr napisała:

        > ja poszłam do szkoły w wieku lat 6,5 26 lat temu, nie przysypiałam, nie miałam
        > problemów z nauką, nie mam złych wspomnień. czy dzisiejsze 6-latki są inne niż
        > 25 lat temu?

        A ja poszłam ze swoim rocznikiem ale jestem z końca grudnia, wiec w zasadzie byłam 6 latkiem. też mam miłe wspomnienia ze szkoły.
      • lafiorka2 Re: łot de fak - 6latki w szkole 28.09.13, 20:55
        no ja własnie z ematki naczytałam się jak to szkoły sa nie przygotowane do przyjęcia 5 i 6latków i takie tam....
        A tu sie okazuje,że szkoła,do której poszło moje dziecko(bie jakaś najnowsza i zwykła państwowa) ma same plusy.
        Owszem...dyrektor obiecał nowy, świetny plac zabaw,którego do dzisiaj nie ma,ale i ten stary nie jest najgorszy...
        Świetlica podzielona dla klas 0 i 1,szatnie oczywiście też,toalety przygotowane dla najmłodszych,klasy podobnie.
        Same plusy.


        A tyle zlego sie naczytałam o polskich szkołach.
        I cieszę się,że posłałam moje dziecko do szkoły w tym wieku.
Pełna wersja