poród siłami natury?

12.10.13, 12:16
Dziewczyny, właśnie dochodzę do siebie po porodzie (pół roku temu urodziłam). I tak mam teraz szczęście, bo poprzednio dochodziłam 2,5 rokusad W związku z tym nasuwa mi się pytanie - czy poród wywoływany, z oksytocyną podłączoną od początku do końca, ze wszystkimi możliwymi powikłaniami to w dalszym ciągu poród siłami natury, a w związku z tym "lepszy" od cc? Za pierwszym razem urodziłam dziecko ponad 4 kg, w ogóle nie miałam żadnej akcji porodowej, wszystko wymęczone i na siłę. Teraz do rodzenia pochodziłam "tylko" 3 razy - nawet oksytocyna nie pomagała. Dopiero za 3 razem się udało. Położna skwitowała, że i tak mam szczęście, bo dziewczynie, która leżała w pokoju obok i też miała podawaną oksy odkleiło się łożysko i ledwo ją odratowali. Kurcze - pytanie konkretne - CZY PORÓD WYMUSZONY oksytocyną, masażami szyjki i zastrzykami (za to bez znieczulenia!) to w dalszym ciągu PORÓD SN ? (oczywiście waszym zdaniemwink)
    • ichi51e Re: poród siłami natury? 12.10.13, 12:21
      Porod z oksy i lekami i interwncjami typu masaz szyjki czy "pecherz sam sie przebil" nie jest porodem naturalnym.
      • ichi51e Re: poród siłami natury? 12.10.13, 12:22
        I w moim przekonaniu jest gorszy niz cc - na cc sie przynjamniej konowaly znaja - a tu wszystko moze pojechac w kosmos.
        • lauren6 Re: poród siłami natury? 12.10.13, 13:22
          Przy cesarskich cięciach w Polsce też niezłe numery odchodzą. Niedawno kuzynka mojej koleżanki była cięta na samym znieczuleniu ZZO - jej ryk bólu było słychać na całym oddziale. Słyszałam też o patałachach, którzy przy dwóch cc zrobili kobiecie 2 blizny na brzuchu, zamiast wyciąć starą bliznę.

          Czasami mam wrażenie, że niektórzy wyładowują frustrację trollując na forum, a inni idą na położnictwo i wyżywają się na rodzących za swoje niepowodzenia życiowe. Poród musi boleć, więc wszyscy przymykają oczy na takie zachowania położnych i lekarzy. Najważniejsze, żeby szybko poszło, bo pani położna spieszy się na kawę, a lekarz na papieroska. To, że matka i dziecko będą dochodzić do siebie miesiącami to nie ich problem.
          • ichi51e Re: poród siłami natury? 12.10.13, 13:25
            Otoz to. Dobrybporod to taki ze matka jak i dziecko przezyli. Punktacja dziecka - to wina matki widac takie slabe dziecko. Dochodzenie do siebie - nie ich sprawa.
    • joana.mz Re: poród siłami natury? 12.10.13, 12:23
      według polskich standardów na porodówkach - owszem
    • goodnightmoon Re: poród siłami natury? 12.10.13, 12:29
      Teoretycznie nadal SN, tylko ze wspomaganiem. Czy lepszy od CC? To chyba dla kazdego indywidualna sprawa.

      Ja mialam taki - oksy + jakis zel (co prawda ze znieczuleniem) i wspominam go jako najwiekszy koszmar swojego zycia.
    • z_lasu Re: poród siłami natury? 12.10.13, 12:29
      Nie, to nie jest poród SN, co najwyżej DN (drogami natury). I podkreślam to w każdym kontakcie z lekarzami, którzy o poród pytają. Niestety lekarze są innego zdania sad

      Bardzo Ci współczuję. Wiem, co przeszłaś. To powinno podpadać pod paragraf, bo podawanie oksytocyny bez znieczulenia to są tortury.
    • helufpi Re: poród siłami natury? 12.10.13, 12:44
      Opisany poród to poród DROGAMI natury, nie siłami. Te mityczne siły natury to wydzielana dokrewnie oksytocyna.
      Nie ma natomiast czegoś takiego, jak poród "lepszy" w każdym przypadku.
      To tak, jak zastanawiać się, czy borowanie zęba jest "lepsze" niż nieborowanie. Oczywiście lepiej mieć zdrowe zęby i w nich nie wiercić, ale nie zawsze tak się udaje. I wtedy borowanie jest "lepsze".
    • vilez Re: poród siłami natury? 12.10.13, 12:49
      W niczym nie jest lepszy. Ani gorszy. Powinien być stosowany z głową.
      Też jestem ofiarą porodów SN (jako matka), ofiarami są też moje dzieci. Te porody nią mi się po dziś, nie zapomnę nigdy, zdrowia też już -ani ja ani dzieci- nie odzyskamy.
      • vilez Re: poród siłami natury? 12.10.13, 12:49
        ..Śnią mi się...
        • cud_bogini_w_bikini Mi też się śni -pierwszy poród:( 12.10.13, 13:01
          Porozrywane wszystko od szyjki macicy po odbyt, rozejście spojenia łonowego a w związku z tym utykanie na lewą nogę przez 2,5 roku. Innych pomniejszych atrakcji nawet nie opisuję. Drugi raz dałam się naciągnąć na rodzenie sn, ponieważ lekarz zapewniał mnie, że jak będzie taka konieczność, to bez dyskusji zrobią mi cesarkę- przez 3 dni podawano mi oksysad I ciągle nie było (wg lekarzy) konieczności. Współczuję skutków Twoim dzieciom. Moje, na szczęście zdrowe, tylko ja ucierpiałam. Pozdrawiam Cię serdecznie.
          Tak a propos DN i SN - wszędzie mam powpisywane SN uncertain przy jednym i drugim porodzie
          • ladnyusmiech Re: Mi też się śni -pierwszy poród:( 12.10.13, 13:11
            Współczuje ogromnie. Ja miałam też, jak to ujęłyście, poród drogami natury. I powiedziałam nigdy więcej! Za drugi płaciłam w klinice, rodziłam przez cc. Też nie było kolorowo, to w końcu poród.
            Ale. Nie żałuje swojej decyzji. Były to najlepiej wydane pieniądze od niepamiętnych czasów. Dziecko się nie męczyło, i nic mu po porodzie nie dolegało - a to najważniejsze. Ja zniosłam przede wszystkim psychicznie drugi poród o niebo lepiej.
            I pierwszy poród za nic nie kojarzy mi się z porodem siłami natury. Miałam wrażenie, że gdyby mogli to skakali by po mnie co by tylko samo wyszło a nie trzeba było kroić uncertain nie będę opisywać szczegółów. dziecko i ja doszliśmy do siebie smile
          • vilez Re: Mi też się śni -pierwszy poród:( 12.10.13, 13:12
            > Porozrywane wszystko od szyjki macicy po odbyt,

            Tak, u mnie szycie trwało ponad godzinę. Wszystko porozwarstwiane, szyjka w strzępach.
            Oxytocyna to gorzej, niż zbrodnia. A rozszerzanie szyjki- wolałabym chyba zdechnąć, to było nieludzkie.
            Współczuję sad Tobie i sobie też.
            • 1mzeta Nie strasz innych 12.10.13, 13:38
              "Oxytocyna to gorzej, niż zbrodnia."

              To nie jest zbrodnia- jeśli już coś to konowałowatość lekarzy,a nie środka.
              Miałam i żyję- dziecko też- mamy się bardzo dobrze.
              To tak jak byś napisała, że to samochody powodują wypadki.....
              • antyideal Re: Nie strasz innych 12.10.13, 13:55
                Zgadzam sie, jak napisalam nizej, nie ma reguly, u mnie porod z oksytocyna
                przebiegl bez komplikacji.
              • vilez Re: Nie strasz innych 12.10.13, 14:00
                Naprawdę uważasz, ze w Polsce występuje nadreprezentacja skomplikowanych porodów, w których trzeba podać oxytocynę? Bo nie wydaje mi się, że występuje. Ciesz się, że nie oszalałaś, bo ja byłam blisko.
                • 1mzeta Re: Nie strasz innych 12.10.13, 22:08
                  Nie wiem jak jest w Pl- stwierdzam tylko fakt- oxytocyna odpowiednio podana potrafi pomóc,a nie zaszkodzić- to zależy kto ją podaje i dlaczego.
                  Dwa porody-jeden "bez" drugi "z"- różnica w bólu prawie, że żadna- czas porodu zupełnie inny-w jednym i drugim przypadku tak- myślałam, że oszaleję ale cc w życiu nie chciałam mieć- chyba, że zaistniałaby taka potrzeba.
                  • ichi51e Re: Nie strasz innych 13.10.13, 13:12
                    Nie chodzi o "odpowiednie podanie" tylko o reakcje danej osoby na oksytocyne. U jednych faktycznie skurcze sie nasilaja - u innych zatrzymuje sie akcja porodowa. I jak sie to juz stanie to trzeba wziac to na klate i robic cc a nie pompowac wiecej i wiecej z nadzieja ze zaskoczy...
                    No i w ogole po co podawac - prosze o inny argument niz dobry porod to szybki porod.
                    Ja rodzilam sn i jedyna interwencja na ktora sie "zgodzilam" to przebicie worka i podanie mi zastrzyku z oksy (ktory wszyscy dostaja po porodzie bo nie chce im sie czekac na normalne zejscie lozyska) i jak dla mnie z perspektywy stwierdzam bylo to absolutnie zbedne - wrecz uwazam ze wlasnie przez to mialam lyzeczkowanie.
    • lauren6 Re: poród siłami natury? 12.10.13, 13:11
      Poród jaki opisałaś to współcześnie wymyślone tortury dla kobiet. Jakby mężczyźni mieli przez coś takiego przechodzić to cesarskie cięcie byłoby prawem, a nie ostatecznością okraszoną określonymi przypadkami medycznymi. W XXI wieku, w czasach bezpiecznych cc, możliwości podania znieczulenia przy porodzie sn, taki wielogodzinny poród wspomagany to czysty sadyzm.
      • matyldamoja Re: poród siłami natury? 12.10.13, 13:15
        czytając wasze wpisy dziękuję Bogu za moje 3 - teraz mogę napisać - cudowne porody, nawet mi przez myśl nie przeszło że tak może to wyglądać jak piszecie, nawet zastanawiałam się jak można do siebie dochodzić 5 miesięcy , teraz rozumiem i współczuję.
        --
        • antyideal Re: poród siłami natury? 12.10.13, 13:48
          Na szczescie nie jest to regula, nawet przy sztucznym wspomaganiu.
          Ja porod z oxy i przebijaniem pecherza wspominam mimo wszystko dobrze,
          glownie dlatego, ze dwie godziny i bylo po krzyku wink
          Bol byl nieziemski, brak znieczulenia, ale zadnych komplikacji.
          • vilez Re: poród siłami natury? 12.10.13, 14:03
            Pardon, ale nie wytrzymam. Niektórym nawet jazda po pijaku uda się (znaczy- nie spowodują wypadku).
            • antyideal Re: poród siłami natury? 12.10.13, 14:10
              A co ma piernik do wiatraka ?
              Przy kazdym porodzie moga wystapic komplikacje i czasem wystepuja,
              przy oksytocynie tez sa albo nie ma i tyle.
              Wspolczuje pecha.
              • antyideal Re: poród siłami natury? 12.10.13, 14:11
                Pecha albo lekarzy...
              • vilez Re: poród siłami natury? 12.10.13, 15:10
                No toż zapytałam o częstotliwość występowania tych komplikacji i podawania Oxy. U nas zadziwiająco często podaje się Oxy i czyni inne zabiegi "przyspieszajace".
    • 1mzeta Re: poród siłami natury? 12.10.13, 13:33
      Z mojego punktu widzenia jest cc, naturalny i siłami natury- cc tłumaczyć nie trzeba, naturalny- jak akcja rozkręca się sama i nie ma żadnych wspomagaczy jak i interwencji od początku do końca- wykluczając nacięcie- jedynie szwy mogą być założone, a siłami natury to taki z interwencją ale rodząca nadal dziecko rodzi sama własnymi siłami-przynajmniej stara się bo mogą zdarzyć się kleszcze lub próżnociąg.

      Jak dla mnie ten co opisałaś owszem był i siłami natury ale naturalny w żadnym wypadku.
      Mój pierwszy naturalny- ponad 32 godziny- dziecko ponad 4 kg, drugi siłami natury ale indukcja- czas 6 godzin. Różnice między nimi takie to- czas trwania niebo, a ziemia choć ból ten sam, przy pierwszym pękłam lekko i maiłam szwy założone- dochodziłam do siebie jakiś tydzień choć nie miałam żadnych problemów oprócz lekkie wrażliwości krocza. znieczulenia nie brałam. Drugi poród jak pisałam 6 godzin, najpierw przebicie pęcherza, a potem kroplówka bo się akcja za wolno rozkręcała, a chcieli dziecko w miarę szybko "wydostać", dziecko lekko ponad 3 kg, nawet obtarcia śluzówki nie zaliczyłam i właściwie nie było czegoś takiego jak "dochodzenie do siebie" z porodówki mogłabym na rowerze wyjechać gdyby była taka możliwość smile Znieczulenie sobie zażyczyłam ale nie zdążyli mi podać.

      Tak to moim zdaniem wygląda.
    • lolinka2 Re: poród siłami natury? 12.10.13, 13:37
      ja w zasadzie innego porodu nie znam smile
      I też uważałam, że to poród naturalny, wybiła mi to z głowy położna za drugim razem, mówiąc "słuchaj, w imię czego się masz męczyć, ideały i tak upadły i natura poszła się paść - skoro skurcze są wspomagane, to i znoszenie bólu należy wspomóc, zwłaszcza że widzę, że do końca nie wytrzymasz w dobrej formie" smile Miała rację. Indukcja z i bez ZZO to różnica OGROMNA. Znieczulenie najlepszym przyjacielem człowieka.
      Natomiast mam też doświadczenie w zakresie operacji brzusznych (ze wskazań ginekologicznych - 2x) i porównanie tej interwencji z porodem wypada zdecydowanie na korzyść porodu (tak, tak - tego indukowanego).
    • majenkir Re: poród siłami natury? 12.10.13, 13:43
      cud_bogini_w_bikini napisał(a):
      > W związku z tym
      > nasuwa mi się pytanie - czy poród wywoływany, z oksytocyną podłączoną od począt
      > ku do końca, ze wszystkimi możliwymi powikłaniami to w dalszym ciągu poród siła
      > mi natury, a w związku z tym "lepszy" od cc? Za pierwszym razem urodziłam dziec
      > ko ponad 4 kg, w ogóle nie miałam żadnej akcji porodowej, wszystko wymęczone i
      > na siłę.


      Oba moje porody byly wywolywane (czyli rodzilam drogami, ale nie silami natury wink) 7 i10 dni po terminie. Nie chcialabym byc krojona tylko dlatego, ze bylam za leniwa big_grin, cesarka to jednak duzo wieksza ingerencja.....
    • klubgogo Re: poród siłami natury? 12.10.13, 13:43
      W twoim przypadku żaden z porodów nie był porodem, tylko torturą, skoro dochodzisz do siebie tak długo. Po cc dochodziłam do siebie parę dni, ale nie pół roku, albo 2,5 roku.
      • olewka100procent Re: poród siłami natury? 12.10.13, 14:07
        koleżanka pierworódka miała niedawno CC , wskazaniem było duże dziecko, a koleżanka drobna i od razu powiedzieli, że na pewno ją porozrywa więc miała cesarkę
    • mayaalex Re: poród siłami natury? 12.10.13, 14:35
      Ja rodzilam (ale od razu sie przyznam ze nie w PL) z oksytocyna - mialam zupelnie niebolesne ale nieregularne skurcze przed jej podaniem, rozszerzanie bylo powolne a dziecko zaczelo miec problemy z tetnem - pecherz tez mialam przebijany i przy parciu musialam lezec na plecach a na koncu zrobilo sie nerwowo i mialam male naciecie. ALE porod byl szybki i dzieki zzo zupelnie bezbolesny. Nie byl to wg mnie porod drogami natury ale tak sie rozwinela sytuacja, ja ufalam calkowicie lekarzowi i poloznej i jestem z niego bardzo zadowolona. Mimo kilku momentow stresu (problemy z tetnem dziecka, oddana smolka) bylo naprawde wspaniale i szybko doszlam do siebie. Kluczowe byly dwie rzeczy - zzo na zyczenie i szacunek dla rodzacej.
      Przy drugim porodzie, jesli wszystko bedzie ok, moze zdecyduje sie zaczac w wannie i bez znieczulenia, wlasnie dzieki swiadomosci, ze w kazdej chwili w ciagu pieciu minut je moge dostac smile
      Rzeznictwo w polskim poloznictwie mnie przeraza. I mozna sobie nawet, czasem kosztem wielu wyrzeczen, wszystko pozalatwiac i oplacic a i tak moze sie okazac ze doooopa blada bo anestezjologa nie ma a nasz pan doktor jest na urlopie. Przykre.
      • vilez Re: poród siłami natury? 12.10.13, 15:13
        Jak są wskazania, to nie sparwy. Rzecz w tym, że w Polsce podaje się Oxy nadto często nad te wskazania. Masuje się szyjkę nadto często nad wskazania. Za to znieczulenie podaje się nadto...rzadko.
        • mayaalex Re: poród siłami natury? 12.10.13, 15:25
          No dokladnie. Wiec ja nie mam zadnych pretensji, trudno, tak musialo byc. Ale tez od razu, kiedy szykowano kroplowke z oksy, polozna zapytala czy chce znieczulenie i kiedy podac.
        • lauren6 Re: poród siłami natury? 12.10.13, 15:36
          Mi machnięto masaż szyjki jako "niespodziankę": ani nikt się mnie nie pytał o zgodę, ani nawet nie powiedziano mi, że coś takiego mi zrobią.
          Szpital prowadzący w rankingach Fundacji Rodzić po Ludzku. Strach pomyśleć co się wyprawia w tych gorszych szpitalach.
          • vilez Re: poród siłami natury? 12.10.13, 16:02
            Mnie też. A gdy protestowałam, bo wiedziałam już, czym to pachnie, to mi powiedziano, że się wtrącam w coś, na czym się nie znam. Sic!Gdy błagałam o znieczulenie, to powiedziano, że to taki oddział, gdzie musi boleć. I nie dano. Bo po co.
          • euphoria77 Re: poród siłami natury? 12.10.13, 19:45
            Pyskowice?
            Ja tam miałam cesarki, ale widziałam, co się wyrabia z dziewczynami rodzącymi niby naturalnie
    • jugutka Re: poród siłami natury? 12.10.13, 15:19
      Każdy poród z oksytocyną, bez znieczulenia to chyba jakaś masakra. Podłączono mi oksytocyne dopiero po podaniu zzo uncertain do tego czasu i tak bolało wystarczająco. Nie wyobrażam sobie bólu jaki przeszłaś.. Czekam na czasy, kiedy będziemy rodzić jak w cywilizowanych czasach wszystkie bez wyjątku!
    • agaja5b Re: poród siłami natury? 12.10.13, 15:41
      Naszym zdaniem nie jest to poród siłami natury, choc w nomenklaturze medycznej jest przyjete że tak Czemu nie rozumiem? Byc może żeby ukryć jakże u nas częste konowalstwo i zaniedbania i naginanie rzeczywistości do widzimisię personelu, zawsze mozna zwalic na nature, wpisać sn i po krzykusad Mimo że mam za sobą dwa porody sn, i na szczęście brak traumy po nich, to wolałabym zapłacic za cc niz taki koszmar jaki opisałaś. Szoksad
    • miacasa Re: poród siłami natury? 12.10.13, 15:43
      Kurcze - pytanie konkretne - CZY PORÓD WYM
      > USZONY oksytocyną, masażami szyjki i zastrzykami (za to bez znieczulenia!) to w
      > dalszym ciągu PORÓD SN ? (oczywiście waszym zdaniemwink)

      Nie to nie jest poród siłami natury, nawet w dokumentacji medycznej używa się określenie: poród drogami natury, indukowany/stymulowany oksytocyną. To, czego doświadczyłaś niczego wspólnego z porodem naturalnym nie ma, no może tylko, że poszło dołem.
    • przeciwcialo Re: poród siłami natury? 12.10.13, 15:57
      ja rodziłam naturalnie bez oksytocyny, bez poganiania. Trwało to 9 godzin ale doszlam do siebie blyskawicznie. Po cesarce zbierałam się ze 3 miesiące.
    • beataj1 Re: poród siłami natury? 12.10.13, 16:01
      Moja sąsiadka. Drobniutka czterdziestolatka rodząca swoje pierwsze dziecko. Po zagrożonej i praktycznie przeleżanej ciązy.
      Wybrała warszawski szpital znany z naturalnego podejścia do porodu.
      Dostała oxy, miała masaż szyjki itd.
      Po 30 godzinie porodu żebrała o znieczulenie. Opowiadała potem z łzami w oczach że błagała lekarzy bo nie dawała rady. Niestety była sama przy porodzie bo mąż nie zdążył wrócić z trasy. Nie miała zatem siły przebicia i została potraktowana jak histeryzująca dziewczynka.
      W końcu po tych kilkudziesięciu godzinach dojechał mąż. Zrobił w szpitalu taką zadymę że dostała nieczulenie. Na koniec dziecko zostało z niej wypchnięte. Lekarz położył jej się na brzuchu i "naturalnie" wsparł poród.

      Ona sama powiedziała że przez ten koszmar miała poważne problemy z nawiązaniem więzi z dzieckiem. Po prostu przypominało jej się cały czas co przeszła. Seksu z mężem unikała przez ponad rok. Nie mogła sie przełamać.

      Po jej porodzie wiedziałam jedno. Nie ważny kolor ścian w szpitalu, wanna, muzyka czy inne wodotryski. To ma być szpital chętnie robiący cesarki. Że jak zacznie się coś dziać nie będą mnie torturować a zrobią CC.
      W końcu urodziłam CC ze wskazań i szczerze mówiąc jestem z tego bardzo zadowolona.
      • vilez Re: poród siłami natury? 12.10.13, 16:04
        Ja byłam z mężem. A co. Tez się dołączył do chóry tych, co to mnie mieli za histeryczkę. Bo tyle kobiet rodzi, to i chyba ja wytrzymam...
        • beataj1 Re: poród siłami natury? 12.10.13, 16:09
          Przypomniała mi się historia (chyba wyczytana gdzieś na forum) o tym jak obecny przy porodzie mąż na prośbę zony o znieczulenie (trzeba było zapłacić) zadzwonił do KOLEGI z pytaniem czy to znieczulenie to jest konieczne bo żona chce a to jednak 600 zł kosztuje. Ż

          Przeczytałam to mojemu facetowi z uwagą że jak mu cos takiego choćby przejdzie przez myśl osobiście przegryzę mu tętnice. Musiałam to podkreślić bo jego mamusia łaziła wokół nas i ciągle powtarzała że znieczulenie do porodu to moja fanaberia i że tyle lat kobiety rodziły i żyją. I że to tyle pieniędzy wyrzucone w błoto itd.
          • agaja5b Re: poród siłami natury? 12.10.13, 16:43
            beataj1 napisała:

            > Przypomniała mi się historia (chyba wyczytana gdzieś na forum) o tym jak obecn
            > y przy porodzie mąż na prośbę zony o znieczulenie (trzeba było zapłacić) zadzwo
            > nił do KOLEGI z pytaniem czy to znieczulenie to jest konieczne bo żona chce a t
            > o jednak 600 zł kosztuje. Ż
            >
            > Przeczytałam to mojemu facetowi z uwagą że jak mu cos takiego choćby przejdzie
            > przez myśl osobiście przegryzę mu tętnice. Musiałam to podkreślić bo jego mamus
            > ia łaziła wokół nas i ciągle powtarzała że znieczulenie do porodu to moja fanab
            > eria i że tyle lat kobiety rodziły i żyją. I że to tyle pieniędzy wyrzucone w
            > błoto itd.
            O, to tak jak moja, kiedy mój mąż tez sie nieopatrznie pochwalił, że 6 stów zapłacił za zzo przy porodzie 2 dziecka. Uznała mnie za skandaliczną wykorzystywaczke biednego synia, bo byłam wtedy dodatkowo na tzw "utrzymaniu męża" a nie chciało mi sie przy porodzie jęczećbig_grin
            • misterni Re: poród siłami natury? 15.10.13, 03:27
              O, nas też 6 stów znieczulenie kosztowało, 10 lat temu.
              I mąż sam mnie prosił, już po pierwszym moim jęku, żebym się zgodziła na podanie big_grin
              Biedaczek nie wytrzymałby mojego bólu wink
      • joxanna Re: poród siłami natury? 15.10.13, 08:56
        > Po jej porodzie wiedziałam jedno. Nie ważny kolor ścian w szpitalu, wanna, muzy
        > ka czy inne wodotryski.

        Tak. Ja akurat miałam wszystkie 3 porody z ZZO, nie pamiętam oksytocyny, pewnie była, ale porody były pięknym przeżyciem (odkąd dostałam ZZO i zaczęłam w ogóle jakoś kontaktowaćsmile).

        Ale środkowy z moich porodów wypadł we Francji. W szpitalu, takim zwykłym. Żadnych poduszek, żadnych kolorowych sal. po prostu czysto, schludnie - ale miałam pewność, że nikt nie odmówi mi ZZO. I to był najbardziej komfortowy poród. W PL, przy 1 i 3 miałam umówioną położną, spotkania itp, ale nigdy nie miałam do końca pewności, czy w imię własnego poczucia naturalności jakiś lekarz postanowi, że akurat mi odmówi ZZO.

        W Paryżu 90% (w całej Francji 75%) porodów odbywa sie z ZZO. Pozostałe 10% to są osoby, które nie chcą. Wygląda na to, że przypadki, gdzie 'lepiej rodzić bez ZZO' to tylko wymysł polski.
    • rosapulchra-0 Re: poród siłami natury? 12.10.13, 16:46
      Dopiero za trzecim razem mogę powiedzieć, że rodziłam naturalnie, bez żadnych wspomagaczy, oksy, masaży szyjki itp. Krótko rodziłam, szczególnie drugie i trzecie dziecko. Pierwszy poród, to rozwarcie na 3 palce, potem oksy i masaż szyjki - po ośmiu godzinach wypchnięta córka. Mnie zaraz potem zabrali na salę operacyjną, bo pęknięta macica, szyjka, razem prawie setka szwów i trzy tygodnie w szpitalu - wyszłam na własne żądanie. Z drugą przyjechałam "po drodze" sprawdzić, czy wszystko OK, no nie OK, bo się rozpoczęła akcja porodowa. Po dwóch i pół godzinie z oksy i k*rewsko silnych bólach urodziłam w położeniu pośladkowym drugą córkę. Asystowało mi ze 20 osób w sali, bo pośladki i słabnące tętno. Urodziła się z wielkim siniakiem na pupie, oba pośladki były czarne od tego siniaka. Dziecko urodziło się przyduszone, zasinione, a mnie założyli tylko 20 szwów - szyta byłam na żywca. Nie polecam tej wyjątkowej przyjemności.
      Z trzecią przyjechałam w nocy do szpitala i mówię, że przyjechałam rodzić. Czy zaczęła się akcja? Jaka akcja? Nic się nie zaczęło, ale ja nie wyjdę stąd, bo dziś w nocy urodzę. Pielęgniarka patrzyła na mnie jak na wariatkę, w końcu się poddała i wezwała lekarza. Podczas badania poleciały mi wody - zostaję. Półtorej godziny później urodziła się trzecia. Nikt nie podał mi oksy, dostałam tylko kroplówkę z glukozą. Nim położna dopiła kawkę, to mój mąż biegł po nią, bo już parłam. Urodziłam w ten najbardziej naturalny sposób, wsłuchując się w swoje ciało i będąc mu posłuszna. Gdy już malucha miałam na brzuchu, to spytałam położną, ile mi szwów założy, a ona, że żadnego. Nie uwierzyłam, usiadłam od razu, żeby sprawdzić, czy sobie nie żartuje ze mnie. Nie żartowała.
      Poród siłami natury, to poród naturalny, tak jak nakazuje organizm ciężarnej. Tylko raz udało mi się urodzić siłami natury.
    • franczii Re: poród siłami natury? 12.10.13, 16:54
      CZY PORÓD WYM
      > USZONY oksytocyną, masażami szyjki i zastrzykami (za to bez znieczulenia!) to w
      > dalszym ciągu PORÓD SN ?

      No nie, jesli jest wywolany lub wspomagany z zewnatrz to juz nie moze byc silami natury. Nawet z nacieciem krocza uwazam, ze to nie jest silami natury.


    • 18lipcowa3 Re: poród siłami natury? 12.10.13, 17:27
      dobry poród to taki po ktorym matka nie ma traumy, niewazne czy sn czy dn czy cc
    • eo_n Re: poród siłami natury? 12.10.13, 17:35
      Zdecydowanie nie.
      • kietka Re: poród siłami natury? 12.10.13, 17:58
        gdyby nie matka natura człowiek by cc nie wymyslił, wiec kazdy porod jest jej siłami smile
    • ginger.ale Re: poród siłami natury? 12.10.13, 21:47
      bardzo współczuję Ci przejśc na porodówce, nawet nie jestem sobie w stanie wyobrazic tego co przeszłaś sad a sama miałam wywoływany poród po terminie (oxy przed 8 rano,masaże szyjki, przebicie pęcherza, w końcu znieczulenie- 1 dawka po godz. 16..a w końcu zanik tętna dziecka i balotująca główka, oczekiwianie ze strachem i już bez znieczulenia na cesarkę)
      męża nie było na miejscu

      mimo to nie wspominam tego jak koszmar, gorzej pierwsze dni po cesarce..
      jednak teraz nie zdecydowałabym się na próbę SN tudzież DN, od razu CC
    • niuniek3 Re: poród siłami natury? 12.10.13, 21:52
      Poród to bardzo ważne wydarzenie w życiu i matki i dziecka. Bardzo intymne. I ja za cholerę nie pojmuje jak można ot tak w ciemno jechać do szpitala i poddawać się zupełnie obcym ludziom. Ja w ciąży nie wybieralam wozeczkow, łóżeczek i spioszkow. Wybieralam położną. Rodziłam z kimś kogo znałam i ufalam. Kto wiedział czego potrzebuję. Poczucie bezpieczeństwa pozwalało mi się otworzyć. I wtedy oxy nie trzeba. Więc najpierw kobieta powinna sama o siebie zadbać.
      Oczywiście nijak to nie usprawiedliwia tortur jakie stosuje często personel szpitalny. To nie jest poród sn. Absolutnie.
      • vilez Re: poród siłami natury? 12.10.13, 22:16
        > I ja za cholerę nie pojmuje jak można ot tak w ciemno jechać do szpitala i podda
        > wać się zupełnie obcym ludziom.

        O, jaka inteligentna wypowiedź. Każda z nas może se kupić lub wybudować prywatny szpital, w którym pracują znajomi jej ludzie. Albo chociaż- wybrać. Bo na każdej ulicy stoją ze dwa lub trzy szpitale- i jest w czym wybierać.
        • niuniek3 Re: poród siłami natury? 13.10.13, 13:04
          vilez napisała:
          >
          > O, jaka inteligentna wypowiedź. Każda z nas może se kupić lub wybudować prywatn
          > y szpital, w którym pracują znajomi jej ludzie. Albo chociaż- wybrać. Bo na każ
          > dej ulicy stoją ze dwa lub trzy szpitale- i jest w czym wybierać.
          Każda napewno nie. Ale wiele z nas. Również tych które po porodzie narzekają. I żeby rodzić ze swoją położną nie trzeba mieć ani ciotki położnej ani własnego szpitala. I nie trzeba być super inteligentem żeby to wiedzieć. Wystarczy wiedzieć co jest ważne.
          • araceli Re: poród siłami natury? 13.10.13, 13:19
            niuniek3 napisała:
            > I żeby rodzić ze swoją położną nie trzeba mieć ani ciotki położnej ani
            > własnego szpitala. I nie trzeba być super inteligentem żeby to wiedzieć.
            > Wystarczy wiedzieć co jest ważne.

            A to od 'wiedzenia co jest ważne' kaska spada z nieba?
            • niuniek3 Re: poród siłami natury? 13.10.13, 20:02
              Nie kaska nie spada. I wiem że nie każdego stać. Ale w swoim otoczeniu znam same takie które mają wypasiony wózek, matki edukacyjne , leżaczki laktatory wyparzacze i inne bajery. I piersią nie karmią bo je stać na mleko. A na radę by miec swoją położną -' no weź nie będę płacić 500/800/1000 za jej obowiązki które mam w ubezpieczeniu. To kupa kasy. Nie stać mnie'.
              Ale jeczą potem jak je potraktowano. Jęczą słusznie. Bo jak słyszę opowieści z porodowki to nóż się w kieszeni otwiera. I ja bym szła do sądu. I wszystkim które przeszły tortury przy porodzie to radzę. Bo nic się nie zmieni.
              Ale mogły się lepiej przygotować. Nie chciały. Naprawdę na 9 miesięcy ciąży te kilkaset pln można odłożyć. Zresztą to jest pikuś w porównaniu do tego ile dziecko kosztuje potem.
    • kerri31 Re: poród siłami natury? 12.10.13, 21:58
      tak
Pełna wersja