cud_bogini_w_bikini
12.10.13, 12:16
Dziewczyny, właśnie dochodzę do siebie po porodzie (pół roku temu urodziłam). I tak mam teraz szczęście, bo poprzednio dochodziłam 2,5 roku

W związku z tym nasuwa mi się pytanie - czy poród wywoływany, z oksytocyną podłączoną od początku do końca, ze wszystkimi możliwymi powikłaniami to w dalszym ciągu poród siłami natury, a w związku z tym "lepszy" od cc? Za pierwszym razem urodziłam dziecko ponad 4 kg, w ogóle nie miałam żadnej akcji porodowej, wszystko wymęczone i na siłę. Teraz do rodzenia pochodziłam "tylko" 3 razy - nawet oksytocyna nie pomagała. Dopiero za 3 razem się udało. Położna skwitowała, że i tak mam szczęście, bo dziewczynie, która leżała w pokoju obok i też miała podawaną oksy odkleiło się łożysko i ledwo ją odratowali. Kurcze - pytanie konkretne - CZY PORÓD WYMUSZONY oksytocyną, masażami szyjki i zastrzykami (za to bez znieczulenia!) to w dalszym ciągu PORÓD SN ? (oczywiście waszym zdaniem

)