shellerka
15.10.13, 13:17
ostatnio prowadzimy z mężem burzliwe dyskusje na temat trzeciego dziecka.
i wśród argumentów za padają takie bzdety jak potrzeba dawania życia, pragnienie dzielenia się miłością, umacnianie związku, umacnianie więzi rodzinnych itp.
argumenty przeciw:
1. brak miejsca w aucie - dwójka na stanie i spory kombiak, ale trzy foteliki wejdą na moooocny ścisk, jeśli w ogóle wejdą i to tylko w konfiguracji mały fotelik dla niemowlaka i przesiadka starszaka na poddupnik,
2. brak miejsca w mieszkaniu - któreś z dzieciaków byłoby skazane, zależnie od płci trzeciego potomka na współlokatora

ewentualnie my musielibyśmy zalec na sofie w salonie. a i tak niedługo zrezygnowac będziemy musieli z jadalni kosztem drugiej sypialni dla nas - w naszej sypialni zamieszka któreś z obecnych dzieci. na razie dzielą pokój i łóżko piętrowe.
3 i teraz koronny argument - teoretycznie stać nas. w tej chwili. rzecz jasna oznacza to zapewne ograniczenie rozpasanego

żartuję konsumpcjonizmu i pewnie rzadsze zaspokajanie "potrzeb" dzieci w stylu "och jak ja bardzo chcę mamuśku to kolejne lego friends", albo "mamuśku, wiesz... ta barbie jest piękna".
głodem przymierać nie będziemy.
ale.... nie wiemy, co będzie za trzy cztery lata. żyjemy w czasach paskudnych. mąż prowadzi działalność gospodarczą i ogólnie, to że dzisiaj jest pięknie, nie znaczy, że za kilka lat będzie tak samo fajnie. ja kariery nie przewiduję, zwłaszcza zachodząc w trzecią ciążę

, do tego emerytura - nie spodziewamy się jej kompletnie, to znaczy nie liczymy na nią.
czy w takiej sytuacji decyzja o trzecim dziecku powinna być podejmowana na zasadzie czysto racjonalnych obliczeń, które w zasadzie jak pokazuje historia analityków finansowych, którzy tak pięknie nie przewidzieli wzrostu kursu franka szwajcarskiego chociażby

, można o kant pupy rozbić, czy też powinna być podejmowana żywiołowo, na zasadzie "kochamy się, zróbmy sobie trzecie dziecko, a potem kolejne i kolejne".
4. właścicielka pensjonatu, w którym spędzaliśmy wakacje przyłapała nas na spacerze, kiedy przechodziliśmy trzymając się za ręce pod bocianim gniazdem. z bocianem w środku.
powiedziała jakiś wierszyk i powiedziała, że za rok będziemy u niej z trzecim dzieckiem i ona może się o to założyć i dostaniemy wtedy zniżkę