wielodzietność a odpowiedzialność

15.10.13, 13:17
ostatnio prowadzimy z mężem burzliwe dyskusje na temat trzeciego dziecka.

i wśród argumentów za padają takie bzdety jak potrzeba dawania życia, pragnienie dzielenia się miłością, umacnianie związku, umacnianie więzi rodzinnych itp.

argumenty przeciw:
1. brak miejsca w aucie - dwójka na stanie i spory kombiak, ale trzy foteliki wejdą na moooocny ścisk, jeśli w ogóle wejdą i to tylko w konfiguracji mały fotelik dla niemowlaka i przesiadka starszaka na poddupnik,
2. brak miejsca w mieszkaniu - któreś z dzieciaków byłoby skazane, zależnie od płci trzeciego potomka na współlokatorawink ewentualnie my musielibyśmy zalec na sofie w salonie. a i tak niedługo zrezygnowac będziemy musieli z jadalni kosztem drugiej sypialni dla nas - w naszej sypialni zamieszka któreś z obecnych dzieci. na razie dzielą pokój i łóżko piętrowe.
3 i teraz koronny argument - teoretycznie stać nas. w tej chwili. rzecz jasna oznacza to zapewne ograniczenie rozpasanegowink żartuję konsumpcjonizmu i pewnie rzadsze zaspokajanie "potrzeb" dzieci w stylu "och jak ja bardzo chcę mamuśku to kolejne lego friends", albo "mamuśku, wiesz... ta barbie jest piękna".
głodem przymierać nie będziemy.

ale.... nie wiemy, co będzie za trzy cztery lata. żyjemy w czasach paskudnych. mąż prowadzi działalność gospodarczą i ogólnie, to że dzisiaj jest pięknie, nie znaczy, że za kilka lat będzie tak samo fajnie. ja kariery nie przewiduję, zwłaszcza zachodząc w trzecią ciążę wink, do tego emerytura - nie spodziewamy się jej kompletnie, to znaczy nie liczymy na nią.

czy w takiej sytuacji decyzja o trzecim dziecku powinna być podejmowana na zasadzie czysto racjonalnych obliczeń, które w zasadzie jak pokazuje historia analityków finansowych, którzy tak pięknie nie przewidzieli wzrostu kursu franka szwajcarskiego chociażby tongue_out, można o kant pupy rozbić, czy też powinna być podejmowana żywiołowo, na zasadzie "kochamy się, zróbmy sobie trzecie dziecko, a potem kolejne i kolejne".

4. właścicielka pensjonatu, w którym spędzaliśmy wakacje przyłapała nas na spacerze, kiedy przechodziliśmy trzymając się za ręce pod bocianim gniazdem. z bocianem w środku.
powiedziała jakiś wierszyk i powiedziała, że za rok będziemy u niej z trzecim dzieckiem i ona może się o to założyć i dostaniemy wtedy zniżkęwink
    • shellerka Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 13:18
      a co do tematu postu - odpowiedzialność, czy żywioł ? smile
      • gryzelda71 Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 13:22
        Po dwójce odpowiedzialność,żywioł to przy pierwszym, a i to konrtolowana. Takie czasy.
        • zuzanna56 Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 13:27
          Miałam takie przemyślenia w wieku trzydziestu paru lat. Stać nas było teoretycznie a w praktyce wiadomo, nie chcieliśmy żyć gorzej finansowo. Może szkoda, może nie. Nadal uważam że fajnie miec 3 dzieci smile
        • nihiru Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 13:28
          a kiedy były inne?
    • lady-z-gaga Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 13:29
      kolejność wg mnie powinna być następująca (chociaz ja jednodzietna jestem)
      najpierw - zastanawianie się, czy pragniemy trzeciego dziecka ( a nie na zasadzie '"przydałoby się" albo "nie zaszkodziłoby" smile )
      potem - ocena możliwości
      A u Was (a przynajmniej w Twoim opisie ) jakoś się to wszystko rozmydla
    • riki_i Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 13:32
      Ale jakie są argumenty "za" ? Bo podałaś tylko te, która sama określiłaś jako "bzdety"
      • helufpi Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 13:46
        Rysiu, Rysiu, to była ironia łamana przez sarkazm. Dzięki tym bzdetom świat się kręci.
        • riki_i Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 13:51
          To ja wiem, ale "potrzeba dawania życia, pragnienie dzielenia się miłością, umacnianie związku, umacnianie więzi rodzinnych" zostało chyba doskonale zrealizowane przy pierwszej dwójce. Czy czegoś jednak nie rozumiem?
    • merit_p Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 13:32
      A jak mnie stać na dziesiątkę finansowo i lokalowo to powinnam tyle mieć? wink
      Chcecie albo nie. Ja mam żelazną zasadę - decyduję i nie rozważam co by było gdyby...
      • shellerka Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 13:34
        o.k. ale u nas problem polega na tym, że jedno chce, a drugie nie bardzo smile i szukam racjonalnych argumentów za albo przeciw, tak żeby jedna strona mogła wykorzystać je względem drugiej tongue_out
        • merit_p Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 13:36
          Czekaj, czekaj, kto chce, kto nie?
          • shellerka Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 13:38
            nie nie..... smile specjalnie nie ujawnię kto jest za jaką opcją, żeby nie spowodować "mało obiektywnych" wypowiedzi.
            • riki_i Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 13:39
              Co Ty niby masz ujawniać, jak z pierwszego postu jasno wynika, że mąż chce, a Ty nie bardzo?
              • net79 Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 13:59
                lub zasada odwrócenia ról, na dwoje babka wróżyła;P ja na obecnym etapie uważam, że dwójka to w sam raz, ale z trzecim też mi dobrze, czego w sumie się nie spodziewałamsmile iii o dziwo o wiele łatwiej było mi z trzecim niemowlem w domu niż z drugim logistyczniesmile pomijam całą otoczkę latania z nia po lekarzach, mówię o prostym rozkładzie dnia i czynnościach okołorodzinnychsmile
            • merit_p Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 14:03
              A to jest istotne w procesie decyzyjnym.
      • joxanna Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 13:39
        Ale nigdy nie będziesz w stanie przewidzieć swojej przyszłości. dziś Cię stać na czwórkę, a jutro nawet z jednym może być kłopot. I na odwót. Dziś może stać cię na jedno, a potem w wieku 40 lat płacz, że się człowiek nie zdecydował, bo nie wiedział, ze się jednak ułoży dobrze.
        • riki_i Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 13:44
          joxanna napisała:

          > Ale nigdy nie będziesz w stanie przewidzieć swojej przyszłości. dziś Cię stać n
          > a czwórkę, a jutro nawet z jednym może być kłopot. I na odwrót.

          No, akurat jedno można przewidzieć - atrakcyjność na rynku matrymonialnym kobiety z trójką dzieci i więcej, spada do równego zera (pomijam wyjątki typu wdowa po Ciechowskim z tantiemami po zmarłym mężu)
        • crises Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 14:25
          W razie problemów łatwiej poradzić sobie:

          - z piątką czy czwórką?
          - z czwórką czy trójką?
          - z trójką czy dwójką?
          • dniuy Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 14:27
            ... z dwojką czy z jednym?
            ...z jednym czy bez żadnego?
            ...z sobą czy beze mnie- wszak gdy mnie nie będzie to nie będę miała żadnych problemów?
            • merit_p Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 15:22
              A może bez całej reszty populacji - ile zostanie dla mnie wszelkiego dobra?
            • crises Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 15:45
              No widzisz - czaisz o co biega.

              A prawdopodobieństwo jakichś problemów w życiu dąży do jedności - ambicje rozmnożeniowe należy realizować najmniejszą liczbą dzieci, jaka nas zadowala.
          • merit_p Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 15:19
            Samemu big_grin
    • guderianka Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 13:43
      złoty środek- z jednej strony racjonalizm, z drugiej strony emocje
      auto można kupić nowe większe, dzieciom nic się nie stanie jak będą miały współlokatora, mając tyle dzieci i głowę na karku rozsądny człowiek nie dopuści do zapaści finansowej
      biologicznie Twój czas jest ograniczony-na pracę zawodową macie jeszcze kilkadziesiąt lat, odchowanie dziecka do czasu aż wspomogą instytucje to max 3 lata-a zmusi ono i do organizacji życia w nowy sposób, i racjonalizacji wydatków.
      powodzenia i trzymam kciuki! wink
    • helufpi Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 13:44
      Do zwykłego samochodu wchodzą spokojnie trzy foteliki i 2 szczupłe osoby. Żaden poddupnik i żadna foteliko-gondolka dla niemowlaka. Porządne foteliki z zagłówkami. Więc zacznij już teraz odchudzać męża, bo jakby co zostaniesz stałą lokatorką najmniej wygodnego miejsca w auciewink
      • riki_i Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 13:46
        helufpi napisał(a):

        > Do zwykłego samochodu wchodzą spokojnie trzy foteliki i 2 szczupłe osoby.

        A jak jedno wyrośnie z fotelika? To co, ma na dachu podróżować?
        • helufpi Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 13:51
          Jeśli AŻ TAK wyrośnie z fotelika to koniecznie przesiadka z samochodu na rower.
          Fotelik ma - nomen omen - więcej niż cztery litery.
          • guderianka Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 14:09
            nam ta sztuka nie wyszła a szczupli jesteśmy-i to z dwoma fotelikami i jedną osobą szczupłą z tyłu
            poza tym-pamiętaj jeszcze o bagażach-o wózku dla malucha/starszaka, o ewentualnych wyjazdach
      • shellerka Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 13:48
        tia.... chyba albo nie miałaś "zwykłego samochodu", albo trzech fotelików smile mam spore kombi i zapewniam cię, że trzech NORMALNYCH fotelików tam nie wsadzę.
        a waga męża nie ma raczej nic do rzeczy w tej kwestii, bo jeśli będziemy jechać razem, to on będzie kierowcą.

        bosz... frustracja ludziom na tym forum ostatnimi czasy uszami wychodzi.
        • shellerka Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 13:51
          czekaj czekaj.... chociaż nie.... wsadzę trzeci fotelik z przodu, a pasażer bezfotelikowy między dwoma fotelikami z tyłu smile

          acha!
          • helufpi Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 13:55
            Ech, no a o czym ja mówię.
            Myśl teraz strategicznie i nie daj się wrobić na stałe w siedzenie z tyłu między fotelikamismile
          • net79 Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 14:03
            ile ma najstarsze dziecko? My tak jeździliśmy...dwa dobre foteliki, pomiędzy nimi wpierwej najstarszy potomek na poddupniku, potem bez, jak przysnął opierał się na zagłówkach sióstrsmile
      • princy-mincy Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 13:50
        Wejść wejdą (w konfiguracji jedno dziecko z przodu, dorosły z swoją z tylu) tyle, ze co to za komfort jazdy?
        Dla mnie żaden a jestem szczupła.
        Trzy foteliki do mojego auta sie nie mieszczą na tylne siedzenie a auto większe niz kompakt.
      • joanna_poz Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 13:51
        > Do zwykłego samochodu wchodzą spokojnie trzy foteliki i 2 szczupłe osoby.

        tak, najczęsciej w opcji - dwa foteliki z tyłu, matka po srodku, trzeci fotelik z przodu.

        przynajmniej tak trojkę dzieci pakował moj kolega, zabierając 2 swoich i mojego, tudziez moja siostra, a nie jeżdzą małymi samochodami.
      • wuika Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 14:36
        No way. Forum fotelikowe zapytane o to odpowiada zgodnym głosem: VANy i / lub 7-osobowe auta. Nie takie normalne, gdzie przy dwóch fotelikach do środku wchodzi jedna szczupła osoba, ale o wygodnej podróży może zapomnieć.
        • 18lipcowa3 Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 21:38
          Nie takie normalne, gdzie przy dwóch fotelikach do środku wchodz
          > i jedna szczupła osoba, ale o wygodnej podróży może zapomnieć.


          jesteś cudowna, tak czasem jeżdzę jak mamy extra pasażera wink
    • dniuy w d... się wam poprzewracało! 15.10.13, 13:44
      ..że się tak słynnym cytatem posłużę tongue_out

      Całe dzieciństwo dzieliłam z siostrą...nie nie, nie, pokój, ale łóżko. Swój pokój-jedynie dla mnie- to miałam po studiach, jak sobie go wynajęłam i sama opłaciłam tongue_out
      Nie przeszkodziło mi to mieć sukcesów naukowych i zawodowych.
      Więc raczej to o wygodnictwo chodzi was samych, by się z kolejnym bachorkiem nie użerać, bo to wysiłek zwyczajny i trochę mniej kasy na waciki, a nie o to, że biedne dzieci by miały traumę nie mając w wieku 5 lat własnego pokoju, och ach bhosze!

      • riki_i Re: w d... się wam poprzewracało! 15.10.13, 13:48
        dniuy, a podobno niektóre chińczyki to miskę ryżu pracują... Świat się zmienia, a fundowanie progeniturze obozu przetrwania rodem z realiów sprzed 30 lat uważam za mega słabe.
        • dniuy Re: w d... się wam poprzewracało! 15.10.13, 13:50
          no doprawdy nie rozśmieszaj mnie. wielka trauma dla dzieci że dzielic muszą jeden pokój na dwie osoby. to na pewno dlatego te dzieci teraz samobójstwa tak często popełniają, ze z bratem/siostrą mieszkać muszą.
          • joanna_poz Re: w d... się wam poprzewracało! 15.10.13, 13:54
            powiem szczerze, nie mam traumy po dzieleniu z siostrą pokoju, natomiast, tak, zdecydowanie, marzyłam o własnym pokoju i o odrobinie prywatnosci.
            i nie chciałabym tego dla swojego dziecka (na szczescie mam jedynakasmile)
            • dniuy Re: w d... się wam poprzewracało! 15.10.13, 14:05
              a myśmy jako dzieci się świetnie bawili właśnie m.inn. dlatego, że była wspólna sypialnia i po zgaszeniu światła rozwiązywaliśmy różne zagadki, ćwiczyliśmy wyobraźnią, "21 pytań" "co na mysli" , opowiadaliśmy sobie przeczytane bajki, itd itp, to był fajny czas i świetny rozwój. może ciasnota blokowa inaczej jest odbierana niż dom z ogrodem.


              • donkaczka Re: w d... się wam poprzewracało! 15.10.13, 14:40
                dniuy, ja sie zgadzam, my mamy dom, a i tak trojka dzieci w jednym pokoju i o zgrozo dwoch lozkach, a najchetniej by chcialy jedno lozko i razem spac.. codziennie licytacja kto z kim spi i gdzie
                powoli dorastaja do wieku,kiedy ich pewnie rozdzielimy, ale to jeszcze minimum ze 3 lata (najstarsza ma wtej chwili 7)
                • luska1973 Re: w d... się wam poprzewracało! 15.10.13, 16:01
                  Ja mam 2 różnej płci. Mają największy pokój w domu na spółę. Jak się kłócą - chcą osobnych pokoi. Wieczorem - zasypiają obok siebie (bo tak fajnie jest się do kogo przytulić) smile
                  Znajomi ( w tym siostra męża) cały czas pytają kiedy ich rozdzielmy (no bo nie może siostra z bratem w jednym pokoju!!!!). Zawsze odpowiadam: ... wy jakoś do dorosłości byliście w jednym pokoju i żadnej patologii nie widzę (w sensie mąż i jego siostra).
                  • donkaczka Re: w d... się wam poprzewracało! 15.10.13, 19:51
                    ja mam dwie corki i syna, kapia sie razem, spia razem, w zasadzie rozdzielanie planuje, bo przychodzi taki moment, ze sie czlowiek lubi sam w pokoju zamknac wink dzieci poki co nie sygnalizuja potrzeby
                    nie wiem skad bierze sie ten przedziwny ped do pakowania dzieci po sztuce do pokoju najlepiej zaraz od urodzenia, takprzynajmniej jeden bajzel do sprzatania jest wink
          • jamesonwhiskey Re: w d... się wam poprzewracało! 15.10.13, 13:58
            > no doprawdy nie rozśmieszaj mnie. wielka trauma dla dzieci że dzielic muszą je
            > den pokój na dwie osoby. to na p

            no w sumie
            a nie lepiej zrobic jeden wieli barlog w kawalerce 30m2 zeby juz tak bardziej rodzinnie bylo
            • dniuy Re: w d... się wam poprzewracało! 15.10.13, 14:06
              w niektórych przypadkach na pewno lepiej.
              znajomi super sytuowani zapewniający córkom osobne pokoje, najnowsze gadżety i ful wypas - może uniklnęli by ich prób samobójczych gdyby je zostawili w jednym pokoju a nie każdą w swoim przed kompem.
    • princy-mincy Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 13:52
      Chciałabym miec takie dylematy.
      Niestety mój małżonek postawił zdecydowane veto na trzecie dziecko i po ptokach.
      • riki_i Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 13:56
        princy-mincy napisała:

        > Chciałabym miec takie dylematy.
        > Niestety mój małżonek postawił zdecydowane veto na trzecie dziecko i po ptokach

        "Zdecydowane veto" mojego kumpla przybrało postać tekstu, cytuję jeszcze jedno, a będę topił jak kocięta. Poskutkowało, ale ich relacje nie należą do najlepszych big_grin
        • princy-mincy Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 14:42
          Hehe, nic dziwnego.
          Nie znam państwa, ale pani chyba musiała byc dość namolna skoro pan aż do takiego argumentu sie posunął wink
    • dniuy zły tytuł wątku 15.10.13, 13:54
      powinno być "wygoda czy jeszcze jedno dziecko".
      mieszanie w to wielkich słow jak "odpowiedzialność" jest nie bardzo na miejscu.
      ludzie sa odpowiedzialni albo nie są. ilośc dzieci tego nie zmieni.

      jesli komuś wygodniej z dwójka dzieci i nie ma ochoty na kolejne, to niech się nie wstydzi swoich potrzeb i odczuć tylko to powie wprost a nie macha chorągwiami "odpowiedzialnosci".
      • riki_i Re: zły tytuł wątku 15.10.13, 13:57
        dniuy napisała:

        > powinno być "wygoda czy jeszcze jedno dziecko".

        Eee tam, najwygodniej jest w ogóle bez dzieci
      • bi_scotti Re: zły tytuł wątku 15.10.13, 14:09
        Ja sie odniose do tego "i wśród argumentów za padają takie bzdety jak potrzeba dawania życia, pragnienie dzielenia się miłością, umacnianie związku, umacnianie więzi rodzinnych itp." tyle, ze z mojej, kompletnie odwrotnej perspektywy - jest nas za duzo na swiecie, powinnismy wszyscy blogoslawic dyktatora Mao, ze ograniczyl przyrost Chinczykow chocby i tak strasznymi/niehumanitarnymi metodami, wsciek mnie bierze jak czytam o Indiach, w ktorych kontroli nie ma i zapewne nie bedzie a na dodatek zachwiali juz proporcje female vs. male, co sie zemsci na pewno, bo Matka Natura nie odpusci. I to nie jest tak, ze jak nas (Western civilization) stac, to powinnismy sie mnozyc, bo naszym dzieciom nie zabraknie. Najprawdopodobniej wlasnie naszym, jak nie dzieciom, to na pewno wnukom moze zabraknac wiec nie, nie nalezy dawac kolejnego zycia. Nalezy zachowac zdrowy rozsadek, wyksztalcic dwojke, ktora sie ma - skupic sie na tym zeby ta dwojka dostala jak najlepsze przygotowanie do zycia w zmieniajacym sie swiecie i przestac myslec romantycznie, ze samochod sie kupi wiekszy. To nie chodzi o wiekszy samochod, to chodzi o dostep do edukacji, do sluzby zdrowia, do pozniejszej pracy etc. etc. I nie mozna patrzec wylacznie z perspektywy wlasnego adresu - najprawdopodobniej Wasze dzieci beda musialy szukac pracy i wygodnego/satysfakcjonujacego zycia gdzies poza Waszym regionem, a im wiecej dzieci (jakichkolwiek), tym o prace i wygodne zycie nastepnym pokoleniom bedzie trudniej. I wiem, wiem, to sa wszystko bardzo ideologiczne argumenty "z wysokiego konia" ale moim zdaniem, they match w 100% argument o "dawaniu zycia" wink
        • riki_i Re: zły tytuł wątku 15.10.13, 14:12
          bi_scotti masz rację, ale tymi argumentami nie trafisz do kogoś, kto ma właśnie przysłowiowy wściek macicy
        • dniuy Re: zły tytuł wątku 15.10.13, 14:22
          No i wyszło, że nie jesteś patriotką. tongue_out "Nas" jest za mało, to Chińczyków itp jest za duzo, jesli "my" się przestaniemy rozmnażać to Europę zaleją Azjaci, którzy jako rasa/kultura sa "obcy". tongue_out
          • dniuy Re: zły tytuł wątku 15.10.13, 14:25
            Zresztą za jakis czas na pewno się jakaś wojna wyklaruje i zrobi się trochę więcej miejsca na ziemi, pytanie tylko czyje geny przetrwają tongue_out
          • crises Re: zły tytuł wątku 15.10.13, 14:29
            To nie ma znaczenia przy obecnej mobilności i ruchach ludności.
        • eilian Re: zły tytuł wątku 15.10.13, 14:29
          bi_scotti, a ile Ty masz dzieci? Czy aby nie trójkę właśnie...?
          • bi_scotti Re: zły tytuł wątku 15.10.13, 15:07
            eilian napisała:

            > bi_scotti, a ile Ty masz dzieci? Czy aby nie trójkę właśnie...?

            Exactly. I jak pisze w innym watku (chyba o jedynakach), dzis uwazam, ze powinnismy byli poprzestac na Najstarszej ale tego sie juz nie da odwrocic wiec dziele sie swoim bledem/doswiadczeniem blednych decyzji zeby inni mogli podobnych uniknac. Jak inaczej?
            • dniuy Re: zły tytuł wątku 15.10.13, 15:10
              Że co przepraszam? To, że wam się dzieci nie udały i żalujecie że je macie to nie znaczy, że inni tak samo będa żałować. Inni moga żałowac że mają za malo dzieci bo dla nich "błędną decyzją" będzie np posiadanie jedynaka.
            • franczii Re: zły tytuł wątku 15.10.13, 15:18
              I ty myslisz, ze jak ta garstka (w porownaniu z Chinczykami i Hindusami) Europejczykow zrezygnuje z trzeciego czy drugioego dziecka to to naprawde wplynie na poprawe sytuacji demograficznej swiata?
              Wlasnie to my sie powinnismy rozmnazac bo jeszcze mamy zdrowe podejscie do tego.
              • bi_scotti Re: zły tytuł wątku 15.10.13, 15:36
                franczii napisała:

                > I ty myslisz, ze jak ta garstka (w porownaniu z Chinczykami i Hindusami) Europe
                > jczykow zrezygnuje z trzeciego czy drugioego dziecka to to naprawde wplynie na
                > poprawe sytuacji demograficznej swiata?

                Tak wlasnie mysle. Zreszta nie ja jedna ale, jak wspomnialam wyzej, tak naprawde ilosc dzieci produkowanych przez obecne pokolenie rodzicow to bedzie problem dla tych dzieci i ich dzieci, nas to juz wlasciwie nie dotyczy - my juz zachowalismy sie wedlug schematu "hulaj dusza, piekla nie ma!", konsekwencje poniosa nastepni. Life.
                I jeszcze a propos "nieudanych dzieci", moje dzieci sa jak najbardziej "udane", wszyscy troje, co nie zmienia faktu, ze ja (ja: Bi_scotti) uwazam, ze posiadanie trojga bylo bledem i swoja opinia sie tu dziele. Co kto zrobi z moja opinia to jego/jej sprawa, wymieniamy tu poglady, nothing more, nothing less, eh wink
                • franczii Re: zły tytuł wątku 15.10.13, 15:47
                  Jezeli nasze dzieci i wnuki maja miec problem to i tak beda go mialy niezaleznie czy my wyprodukowalismy 1 czy 2 czy 3. Trzeba by sie calkowicie powstrzymac od rozmnazania, zeby problemu nie mialy.
                  • gazeta_mi_placi Re: zły tytuł wątku 15.10.13, 15:55
                    Akurat demografia ma tu całkiem dużo do rzeczy Kochana.
            • eilian Re: zły tytuł wątku 15.10.13, 16:26
              No nieźle, najpierw trzasnąć sobie trójkę dzieciaków a potem nawoływać, aby inni się nie rozmnażali... To może swoje dzieci nakłoń do wysterylizowania się a potem pouczaj innych o problemach demograficznych świata.
              A problemy świata nie są spowodowane tym, że my mamy więcej niż 2 dzieci, tylko, że trzeci świat się mnoży bez opamiętania, pogłębiając tym swoją nędzę, ciemnotę itd.
        • syswia Re: zły tytuł wątku 15.10.13, 16:04
          w Indiach to juz sie msci
          jak myslisz, skad tam na porzadku dziennym groping i inne przestepstwa seksualne, wliczajac te najbardziej brutalne gwalty?
          swoja droga to jest paradoks, bo w tej kwestii nie dzialaja tam proste prawa podazy i popytu... skoro kobiet malo, to powinny byc cenione, a niestety bardzo czesto traktowane sa jak smieci...
        • vilez Re: zły tytuł wątku 15.10.13, 16:05
          Podpisuję się pod BS smile
    • swiecaca Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 13:56
      ja miałam podobne dylematy i argumenty i nie zdecydowaliśmy się. koronnym argumentem był jednak brak czasu. ale myślę że jakbyśmy naprawdę bardzo chcieli to by się dało.
    • shellerka jakie przewidywalne to forum... 15.10.13, 14:03
      to ja chcę trzeciego dziecka. mąż nie. twierdzi, że jak wygra w totka, to pełen luz, ale na chwilę obecną NIE NIE NIE.
      • net79 Re: jakie przewidywalne to forum... 15.10.13, 14:07
        oni zazwyczaj nie chcą, co zrobisz...mój z każdym dzieckiem stawał się lepszym mężczyzną, ale przed każdym miał mocne opory;P
        • shellerka Re: jakie przewidywalne to forum... 15.10.13, 14:11
          mój niestety był ideałem jeszcze przed pierwszym dzieckiem wink ale fakt, że kiedy obserwuję go jako ojca, rozpiera mnie duma, że mam takiego partnera.
          rozumiem jego racjonalizm.

          a może z innej beczki - czy rodzina z trójką dzieci ma jakieś benefity od państwa? słyszałam coś o tańszych obiadach w szkole, o zniżkach o możliwości jazdy buspasem smile))
          • net79 Re: jakie przewidywalne to forum... 15.10.13, 14:24
            ma, ale niewielkie. Obiady w szkole...Szkoła może wciągnąć na listę obiadową 5% dzieciaków, które mają z jakiś względów trudną sytuację materialną/rodzinną bez wyciągania ich dochodów, są jakieś zwroty za książki, reszta uzależniona od dochodów.
          • agni71 Re: jakie przewidywalne to forum... 15.10.13, 16:00
            > a może z innej beczki - czy rodzina z trójką dzieci ma jakieś benefity od państ
            > wa? słyszałam coś o tańszych obiadach w szkole, o zniżkach o możliwości jazdy b
            > uspasem smile))

            a to akurat zależy od gminy/miasta. U nas w zeszłym roku dopiero wprowadzono karte duzych rodzin. daje ona znizki (50%) na zajęcia w lokalnym centrum kultury i jakąs znizke w przedszkolu (to mnie juz nie interesuje, bo mam dzieci szkolne). Dofinansowanie obiadów nawet nie wiem, czy u nas jest, jesli tak, to wg kryterium dochodowego. A, mam zniżkę na ubezpieczenie w szkole, przy wpłacie ubezpieczenia za dwójke dzieci, trzecie (i pewnie powyżej) jest gratis wink O tym ubezpieczeniu w tym roku zapomniałam i z rozpędu zapłaciłam za wszystkie 3.

            a z tym buspasem to chyba żartujesz, tak?
        • guderianka Re: jakie przewidywalne to forum... 15.10.13, 14:11
          wink
          kropla drąży skałę wink
          ja z "absolutnie nie" na czwarte i kolejne doszła do " chyba że wygramy w totka" wink-zawsze jakiś postęp-a czas mam, bo realizując nasz plan (dzieci co 6 lat) -czas na kolejne zaciążenie przyjdzie gdy będę miała 39 lat a Najstarsza 18 wink
      • merit_p Re: jakie przewidywalne to forum... 15.10.13, 14:07
        Wydaje mi się, ze totek to pretekst. Po prostu nie chce wracać do etapu małego dziecka. Rozumiem go doskonale.
        • joanna_poz Re: jakie przewidywalne to forum... 15.10.13, 14:15
          > Wydaje mi się, ze totek to pretekst. Po prostu nie chce wracać do etapu małego
          > dziecka. Rozumiem go doskonale.

          poza tym, jeśli to na nim spoczywa glówny cięzar utrzymania rodziny (i to z wlasnej firmy) to tym bardziej się nie dziwię, że jest na nie.
          • merit_p Re: jakie przewidywalne to forum... 15.10.13, 14:20
            Po urodzeniu się trzeciego będzie spoczywał jeszcze bardziej i na wieki wieków amen wink.
            • shellerka Re: jakie przewidywalne to forum... 15.10.13, 14:35
              tak... oczywiście, bo urodzenie trzeciego dziecka jest równoznaczne z odejściem z pracy BEZ ODWROTU smile
              wiesz... miałam koleżankę, która każde kolejne dziecko traktowała jako wymówkę do NIEPRACOWANIA. jest już moją była koleżanka. znieść jej lenistwa nie mogłam.
              • merit_p Re: jakie przewidywalne to forum... 15.10.13, 14:49
                Też miałam takie znajome i coś takiego wywnioskowałam czytając Twoje poprzednie wpisy w tym wątku. Już wiem, że jest inaczej smile.
              • gazeta_mi_placi Re: jakie przewidywalne to forum... 15.10.13, 15:17
                Jakby była leniwa naprawdę to by skończyła na jedynaku.
          • zuzanna56 Re: jakie przewidywalne to forum... 15.10.13, 14:23
            Ja bym sie nie zdecydowała nie pracowac i życ z jednej pensji z 3 dzieci, róznie to bywa, a jak to działalnośc to tym bardziej. A pracować intensywnie przy 3 byłoby cięzko. No i nie mamy tego dziecka bo tak źle i tak niedobrze wink
        • guderianka Re: jakie przewidywalne to forum... 15.10.13, 14:38
          Nie znasz go, wiec co możesz powiedzieć ?
          Poza tym-cały czas jest na etapie małego dziecka wink
          • merit_p Re: jakie przewidywalne to forum... 15.10.13, 14:51
            Pewnie nie jest i nie chce mu się do tego wracać. Nie znam go oczywiście - takie tam przypuszczenie.
            • guderianka Re: jakie przewidywalne to forum... 15.10.13, 14:59
              Ale nie ma do czego wracać bo mamy na stanie 15 miesięczniaka wink
              Mylisz się, nie jesteśmy ludźmi którzy myślą jedno a mówią drugie-kolejne dzieci to u nas kwestia pieniędzy.
              • merit_p Re: jakie przewidywalne to forum... 15.10.13, 15:03
                Ale ja pisałam o mężu autorki - może się źle mój wpis podpiął i wzięłaś go do siebie.
                • guderianka Re: jakie przewidywalne to forum... 15.10.13, 15:14
                  ale ona chyba nie pisała nic o totku a Ty tak suspicious
                  • merit_p Re: jakie przewidywalne to forum... 15.10.13, 15:16
                    Wydawało mi się, że na dole to ona pisała, że mąż się zgodzi jak wygra w totka tongue_out. Nie chce mi sie czesać tasiemca.
        • vilez Re: jakie przewidywalne to forum... 15.10.13, 16:07
          > Wydaje mi się, ze totek to pretekst. Po prostu nie chce wracać do etapu małego
          > dziecka. Rozumiem go doskonale.

          Ja też smile
      • zuzanna56 Re: jakie przewidywalne to forum... 15.10.13, 14:10
        Shellerka, a może daj sobie rok czy dwa?

        Może mąż stresuje sie tym, że sam będzie odpowiedzialny za finanse. Nie wiem.
      • riki_i Re: jakie przewidywalne to forum... 15.10.13, 14:10
        To może najpierw złociutka idź do psychuszki i niech zdiagnozują, dlaczego dopominasz się tego trzeciego dziecka. Skoro rzucasz mężowi argumenty, które sama określasz jako bzdety, to co jest tym prawdziwym powodem? Chęć całkowitego spętania męża , aby nie odpłynął do innej baby? Brak celu i sensu we własnym życiu kompensowany niańczeniem kolejnych dzieci? Niechęć do pracy zawodowej i szukanie argumentu-podpórki dla siedzenia w domu? ....

        Ja nie żartuję, zastanów się najpierw o co ci kaman, bo to ważne. Widziałem już Panie klajstrujące własne fiksum dyrdum w głowie radosnym rozmnażaniem się i nic dobrego z tego nie wynikło. Zwłaszcza po latach, jak te dzieci zaczynały odpływać.
        • merit_p Re: jakie przewidywalne to forum... 15.10.13, 14:11
          Mnie uderzyło zdanie o nieplanowaniu kariery zawodowej zwłaszcza w charakterze matki trzeciego dziecka. Może chodzi o uzasadnienie obecnej pozycji w rodzinie?
          • shellerka Re: jakie przewidywalne to forum... 15.10.13, 14:30
            pod wyrażeniem "kariera zawodowa" mam na myśli spektakularny sukces, zarobki przynajmniej w wysokości trzykrotnej średniej krajowej itp.

            lubię swoją pracę, pewnie za jakiś czas zmienię stanowisko, ale nie przewiduję nagłego zwrotu w moim c.v. i nie czuję potrzeby spektakularnego sukcesu.

            mam świadomość, że to co robię jest komuś potrzebne, choć przez wielu niedoceniane. nie czuję potrzeby udowadniania innym, na co mnie stać. to chore. nie chcę się z nikim ścigać i równie dobrze mogłabym być urzędniczką i nie miałabym z tym problemu, jeśli pracowałabym w dobrej atmosferze. może świadomość, że nie muszę się napinać, żeby utrzymać rodzinę sprawia, że się zwyczajnie nie napinam, choć wiem że niektórzy traktują to jako brak ambicji. ale do diaska, czy jeśli ktoś uważa, że stac mnie na więcej, to mam się starać bardziej, żeby pokazać, ze faktycznie tak jest? to jakiś nonsens.

            mój mąż nie kochał mnie bardziej wtedy, kiedy rozliczałam dotacje na kilka milionów złotych, ani nie traktował gorzej wtedy kiedy przez trzy lata byłam na "jego utrzymaniu".

            nie cierpię też na jak to ktoś tu nazwał "wściekliznę macicy". zdaję sobie sprawę z tego, że trzecie dziecko uziemiłoby nas znowu na jakiś czas. natomiast większość znajomych dopiero teraz zaczyna się rozmnażać, w związku z czym przepaść "luzu życiowego" nie byłaby wcale taka duża smile

            nasze rozważania są czysto teoretycznie. mam spiralę i nie wyjmę jej bez wyraźnego "zróbmy to" ze strony męża, a to raczej nie nastąpi.
            • zoria_polunocznaja Re: jakie przewidywalne to forum... 15.10.13, 20:01
              pewnie nie pomogę, ale - mam bardzo podobnie, z tym, że ja raczej pożegnałam już myśl o 3. - u nas finansowo nie da rady, choć lokalowo byłoby ok.

              Sądzę, że jeśli mąż jest na NIE bo nie chce, a nie dlatego, że obawia się, że to byłoby "przeciągnięcie struny" i wszystko mogłoby się posypać (finansowo, zdrowotnie etc) - to trudno, trzeba odpuścić. Ale jeśli chodzi tylko o obawy takie racjonalne, to jak już któraś wspomniała - większość da się pokonać, jeśli się chce.

              Kupić większe auto.
              Podzielić pokoje tak, by było funkcjonalnie, aby każdy miał swoją strefę intymną.
              Zabezpieczyć się finansowo=ubezpieczenia.
              Etc etc.

              Jeśli chodzi o Twoje odczucia...nie wiem, czy dobrze je identyfikuję. Ja mam tak: chciałabym, ba, marzę o trzecim, jednocześnie wiedząc dobrze jak wyglądają pierwsze "cudowne" wink chwile. Wiem, że to wszystko do przejścia i nic nie trwa wiecznie. Chciałabym mieć to dziecko, bo widzę, jak fajne są moje dwie dziewczyny...i chcę jeszcze! Wiem, że mogę skupić się na nich i wszystkie uczucia, czas, podzielić na dwa. Tak pewnie będzie. Jednocześnie mam świadomość, że posiadam zapas na kolejne, i to ogromny.

              Leczenie "fiksum dyrdum" rodzeniem kolejnych dzieci, no nie wiem, ja się w miarę ogarniam, ale to i tak ogromna odpowiedzialność (jak za każde dziecko zresztą, ale tu już mała kumulacja następuje...), więc specjalnie mężowi dziury w brzuchu nie wiercę.

              Trochę czasu jakby co jeszcze mam smile
        • net79 Re: jakie przewidywalne to forum... 15.10.13, 14:12
          matko toć ona tak specjalnie zmanipulowala post, żeby z góry nie krakać, że to ona męża na dziecko naciąga, coby móc obiektywnych opinii i racjonalnych argumentów wysłuchać, a nie nagonki, że nawiedzona i na luz niech se da;P
        • shellerka Re: jakie przewidywalne to forum... 15.10.13, 14:14
          skarbie mój, miałam cię za w miarę ogarniętego faceta (choć co to za ogarnięty facet, który sam z siebie pisuje na ematce...).
          celowo użyłam tego słowa, żeby wprowadzić w błąd mocno stronnicze forumki. zależało mi na OBIEKTYWNYCH opiniach.

          dziękuję.
          • riki_i Re: jakie przewidywalne to forum... 15.10.13, 14:16
            Nie rozumiem tej dialektyki i w takim się wyłączam z dalszej dyskusji. Jak widać, jest nie na moją głowę.
            • matyldamoja Re: jakie przewidywalne to forum... 15.10.13, 14:36
              ja nie wiem ale ja tak nie kalkulowałam smile chciałam trzecie i już, co do samochodu nie ma opcji trzy porządne fotele wcisnąć z tyłu , masakra. Ale wiesz nie myślałam o tym w ogóle wcześniej, pragnęłam dziecka i tyle, sytuacja materialna nie jest zła a nigdy nie wiadomo jaka będzie za kilka lat, jeśli wewnętrznie czujesz że to czas to decyduj się i tyle.
          • merit_p Re: jakie przewidywalne to forum... 15.10.13, 14:25
            Daruj, ale jak w takiej sprawie możesz oczekiwać obiektywnej opinii? Nie ma tu żadnej miary rozsądku, którą się da do wszystkich przyłożyć. To decyzja Wasza, nikogo innego.

            Chyba, że chcesz nastraszyć małżonka powinnościami wobec państwa, zapaścią demograficzną, zastępowalnością pokoleń, wymieraniem rasy białej itepe itede wink
            • dniuy Re: jakie przewidywalne to forum... 15.10.13, 14:29
              a ród jako taki? jak ktoś ma książęce korzenie to tak łyso jak na nim się rodowe nazwisko zakończy
    • run_away83 Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 14:43
      Rok temu mieliśmy identyczny dylemat. Argumenty za i przeciw były dokładnie jak u ciebie shellerko. Tyle że dochodził dodatkowy argument przeciw - duże ryzyko że ciąża będzie powikłana i urodzę wcześniaka. Stanęło na tym że jednak dwójka wystarczy, za duże ryzyko.

      Ale życie jest przewrotne wink

      Właśnie siedzę w fotelu i karmię małego ssaka, pod koniec miesiąca przeprowadzamy się do domu z ogródkiem i czterema sypialniami i mamy już na oku fajnego suv-a big_grin

      I jesteśmy kosmicznie szczęśliwi , a trzeci potomek jest dla nas małym cudem - baliśmy się z premedytacją sprowadzić go na świat, a on się nie bał, zdecydował za nas i jest big_grin
      • net79 Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 14:45
        On się bał, że się sami nie zdecydujecie, wiec się jakoś wepchał;P gratki i zdrówka dla ssakasmile
        a do autorki wątku poleciał krótki mail na temat jej durnego pomysłuwink
      • merit_p Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 14:57
        no i gratulacje smile
      • feleedia Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 18:35
        no i kiepsko wyszło, historia "sukcesu" nie rzuciła forum na kolana....mały domek, średni samochodzik...jacy ludzie takie aspiracje big_grin

        młodziutka jesteś, musisz poczekać parę lat, do momentu kiedy od mąża dostaniesz lambo na urodziny, a na rocznicę polecicie na Markizy big_grin
    • plater-2 Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 14:54
      Wszystkich tu obecnych zapraszamy na forum "rodziny wielodzietne z wyboru"
      Lektury starczy na kilka dni !!!!!
      • gazeta_mi_placi Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 15:14
        Ja bym chciała nadal się udzielać na tym forum, ale mam bana. Czy można go zdjąć? Obiecuję, że będę grzeczna/y.
    • 18lipcowa3 Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 15:01
      shellerka napisała:

      > ostatnio prowadzimy z mężem burzliwe dyskusje na temat trzeciego dziecka.
      >


      błagam nie powielajcie juz wiecej genów
      • gazeta_mi_placi Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 15:13
        Może za trzecim razem się uda i dziecko odziedziczy urodę po matce i intelekt po ojcu, wtedy może być tak źle.
        Gorzej jak odwrotnie sad
      • a-ronka lipcowa, pięknie:) 15.10.13, 17:51
        wyjęłaś mi to z klawiatury.
      • paul_ina Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 18:13
        Lipcowa - 100 na 100 smile
        • kropkacom Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 18:18
          Mogę napisać, ze Lipiec niech już się też nie rozmnaża. Mogę dać na msze w intencji.
    • gazeta_mi_placi Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 15:12
      Obecne czasy są paskudne? To kiedy były lepsze? W trakcie wojny? Czy za czasów Stalina albo PRL-u?
      • przeciwcialo Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 15:20
        Dokladnie. Poza tym trójka to zadna wielodzietnosc.
    • triss_merigold6 Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 15:18
      A pozbyłaś się już flirtującej koleżanki z liceum?
      • shellerka Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 15:31
        nie, zaprosiłam do trójkąta.
        • gazeta_mi_placi Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 15:33
          Słuchaj, trzecia ciąża moim zdaniem pogoni ścierę skutecznie.
          • shellerka Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 15:39
            nie mów tak, to bardzo fajna dziewczyna.
            • rita75 Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 15:52
              > nie mów tak, to bardzo fajna dziewczyna


              ooo, awansowala na przyjaciółkę domu? No coz, jest sprytniejsza niz myslalam, skoro nabrała taką starą wyżeraczkę jak Ty. wink
            • gazeta_mi_placi Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 16:01
              Oczywiście Kochana, że bardzo fajna dziewczyna, osobiście nie znam żadnej kochanki - paszteta, wszystkie to "fiu fiu" fajne dziewczyny/kobiety.
              Tym bardziej uważaj, wbrew pozorom darzę Cię Shellerko bezinteresowną sympatią i naprawdę życzę Ci dobrze, nie jestem fałszywa więc czasem powiem Ci coś przykrego, ale od tego ma się przyjaciół a nie lukrowane forumowiczki.
              • shellerka Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 16:08
                mogę się przytulić? wzruszyłam się smile
                • gazeta_mi_placi Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 16:16
                  Oczywiście kiss
      • rita75 Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 15:48
        Tez o tym pomyslalam....takie planowanie trzeciego dziecka ze znajomą męża w tle to zdecydowanie niezbyt fortunny pomysl...Kolejny argument przeciw, poniewaz kolejne dziecko to moze byc gwozd do trumny.
        • merit_p Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 15:51
          To jeszcze jest potencjalny romansik w tle? uuuu, w takiej sytuacji na bank nie.
          • rita75 Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 15:55
            znalam taką, co sobie dala czwórkę dzieciakow natrzaskac, by meza utrzymac ....i co? Nic nie pomoglo, pan i tak odszedl w siną dal.
        • gazeta_mi_placi Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 15:53
          Niekoniecznie, łatwiej odejść od kobiety z którą ma się dwójkę dzieci, w miarę odchowanych, niż od matko trojga dzieci, w tym najmłodsze niemowlę.
          Trudniej też odbić ciężarnej żonie lub matce niemowlaka męża, większość Pań kochanek nie chce jednak aby być postrzegane jak ostatnie ściery które odbiły męża ciężarnej.
          I takie ściery lubią rachować, a alimenty na dwójkę dzieci to zawsze mniej niż na trójkę dzieci.
          Plus jeszcze opinia mega ściery (zwykła ściera odbija ojca odchowanym w miarę dzieciom, mega ściera - niemowlakom).
          • rita75 Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 15:57
            , łatwiej odejść od kobiety z którą ma się dwójkę dzieci, w miarę
            > odchowanych, niż od matko trojga dzieci, w tym najmłodsze niemowlę.
            > Trudniej też odbić ciężarnej żonie lub matce niemowlaka męża, większość Pań koc
            > hanek nie chce jednak aby być postrzegane jak ostatnie ściery które odbiły męża
            > ciężarnej.

            o naiwnosci....wink))
            • gazeta_mi_placi Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 16:02
              Nie mówię, że nie ma takiej możliwości, mówię tylko że jest trudniej.
              • rita75 Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 16:04
                > Nie mówię, że nie ma takiej możliwości, mówię tylko że jest trudniej.

                wcale nie jest trudniej. W swoim otoczeniu znam takie trzy przypadki na szesc.
                • crises Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 18:52
                  Jest wręcz łatwiej. Racjonalizacja "biedny miś, żona w ciąży ma humory i mu nie daje" rządzi.
                  • gazeta_mi_placi Re: wielodzietność a odpowiedzialność 16.10.13, 11:10
                    Łatwiej do romansu, ale trudniej do realnego odejścia od żony i dzieci.
            • shellerka Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 16:07
              dokładnie rita. jak facet chce odejść, to odejdzie, jak kobieta chce zdradzić to zdradzi nawet mając szóstkę dzieci.

              zawsze śmieszyły mnie te wszystkie ceregiele z łapaniem facetów na dziecko.

              to ostatni argument, którym kierowałabym się zachodząc w ciążę.
              • gazeta_mi_placi Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 16:15
                Możliwe, ale prawda jest taka, że trudniej jest odejść od kobiety z kilkorgiem dzieci niż z jednym i odchowanym.
                Tak samo kochanki kalkulują, alimenty na jedno dziecko to nie to samo co na kilkoro, a kochanka pewnie też by wolała mieć więcej pieniędzy "misiowych" na potrzeby własne i własnych dzieci.
                To się nazywa antropologia. Od zawsze kobiety wolały bardziej zasobnych mężczyzn niż tych mniej.
        • shellerka Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 15:56
          wy tak na serio? ....

          jaki romans? o czym wy do mnie mówicie? smile to było kilka tygodni temu i to był wątek założony dla żartu. ołemdżi... to forum mnie przerasta.

          chyba ogólnie forumowe życie mnie przerasta.
          • gryzelda71 Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 16:08
            Założyłaś jakiś wątek na poważnie?
            • shellerka Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 16:13
              tak, ten w którym pytałam o badania krwi.

              w większości jednak nie szukam na ematce rady, tylko rozrywki i zapewniam, że gdybym faktycznie miała w domu jakąś dramatyczną sytuację, prędzej zmieniłabym nicka, niż napisałabym o tym pod swoim. a dlaczego? to pokazuje najprościej wątek o badaniach krwi. niestety to forum nie jest mi przyjazne, ani tym bardziej nie cenię dziewczyn piszących tutaj ( z małymi wyjątkami), a większość uwazam za sfrustrowane wredne dziewuszyska szukające w każdym słabych punktów i doznające forumowych orgazmów na samą myśl, że którejś z nas podwija się noga.
              przykre to.

              od zwierzeń mam przyjaciółki w realu. małe grono, ale nie tak rządne sensacji, jak harpie tutaj.

              jeśli któraś z Was traktuje forum śmiertelnie poważnie, to gratuluję... udanego zycia w realu.
              • gryzelda71 Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 16:15
                I dla tej rozrywki regularnie robisz z siebie głupkowate dziewczę?
                O rany,warto?
                • shellerka Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 16:21
                  nie prowadzę rozważań egzystencjonalnych pod kątem wartości czy nie wartości robienia z siebie kogokolwiek na tym forum. lubię żartować i to robię. w realu i na forum. tyle, że na forum łatwiej choćby mimiką dać do zrozumienia rozmówcy, że się żartuje. poziom poczucia humoru (który dla mnei jest jednym z głównych wyznaczników inteligencji) jest żenująco niski.

                  nie moja wina.

                  kto mnie zna w realu, czytając wątki śmieje się, ale nie ze mnie, tylko z komentarzy.

                  kto mnie zna, ale życzy mi źle, będzie doszukiwał się w zwykłym, cześć jak się masz drugiego dna.

                  kto mnie nie zna, coż... zawsze może chciec mnie poznać, albo z góry stwierdzić że jestem kretynką i nei warto. jego strata.

                  pozdrawiam gryzeldo
                  • shellerka Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 16:21
                    rzecz jasna miało być, że w realu łatwiej tą mimiką itd...smile
                  • gryzelda71 Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 16:30
                    Mój nauczyciel w szkole mawiał:
                    Dobry żart, tymfa wart, a zły żart nic nie wart. Zapamiętaj tosmile zanim załozysz kolejny wątek.
                    • shellerka Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 16:31
                      pytanie moja droga, kto ma oceniać, czyje żarty są dobre? bo ty na pewno nie. nie masz o tym zielonego pojęcia. zgorzkniałość bije z ciebie na kilometr.
                    • shellerka Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 16:32
                      i jeszcze jedno. powiedz, który mój wątek był kiepskim żartem? i czy odróżniasz żartobliwą formę wypowiedzi od dowcipu? bo zdaję się, że masz z tym problem.
                      • gryzelda71 Re: wielodzietność a odpowiedzialność 15.10.13, 16:54
                        Dopiero teraz dowiedziałam się że wątki zakładasz dla rozrywki.
                        I jak się przy nich świetnie bawisz robią z siebie głuptaka to spoko.
                        Tak, tak wiem stara zgorzkniała baba ze mnie. I zazdrosna, najbardziej o twoje poczucie humorubig_grin
Pełna wersja