wyznawczyni_wielkiego_czerwia
19.10.13, 13:52
Na bratową.
Bardzo często zajmuję się bratankiem. Fajny 4letni dzieciak, uwielbiam go.
Ale dzisiaj wieczorem nie mogę- mam plany, których nie zamierzam zmieniać. I nastąpiła wielka obraza majestatu. Pomijam fakt, że dowiedziałam się dzisiaj o planach bratowej- podobno informowała moją matkę, ale tak naprawdę, co mnie to obchodzi? W czasach komórek tak trudno zadzwonić czy smsa wysłać z zapytaniem?
Moja dawno, dawno niewidziana dobra koleżanka (mieszka na innym kontynencie) wróciła do Polski na dwa tygodnie i zamierzamy dzisiaj się świetnie bawić ze znajomymi.
No i tu dowiedziałam się, że jestem nieempatyczną egoistką, bo z koleżanką możemy równie dobrze jutro pobalować, zresztą bez przerwy gdzieś wychodzę (taa), a oni jeden jedyny raz chcą wyjść w sobotę (to akurat prawda) i od razu rzucam im kłody pod nogi.
Generalnie nikt inny nie może zostać z małym (w rodzinie szwagierki ważna impreza rodzinna, moi rodzice wczoraj wyjechali do cioci na kilka dni).
Przed chwilą zadzwoniła do mnie moja osobista matka z pretensjami: "Zobaczysz, kiedy sama będziesz miała dzieci" i dalej w ten deseń.
Czy tylko ja dostrzegam absurd tej sytuacji? Ugięłybyście się?