Era smutnych dzieci-zalamalam sie:(((

08.08.04, 21:28
Witam!Nie wiem czy czytalyscie dzisiejszy artykul w onecie''era smutnych
dzieci'' zwiazany z nastrojem matki w czasie ciazy i skutkami ubocznymi na
dzidziusia.Jestem obecnie w 36 tygodniu ciazy,a niestety od polowy ciazy ze
wzgledu na rozne nieprzyjemne okolicznosci rodzinne (maz) placze srednio co
drugi dzien,jestem na przemian nerwowa i jest mi strasznie smutno.Napiszcie
sie czy atmosfera w domu i nastroj mamy ma az tak duzy wplyw na dzidziusia....
    • josik11 Re: Era smutnych dzieci-zalamalam sie:((( 08.08.04, 21:40
      podobny watek jest ponizej halamy go napisala
      • josik11 Re: Era smutnych dzieci-zalamalam sie:((( 08.08.04, 21:41
        josik11 napisała:

        > podobny watek jest ponizej halamy go napisala

        ale gafa to nie halamy hihihi sorki
        • marzenalach Re: Era smutnych dzieci-zalamalam sie:((( 08.08.04, 21:47
          Chyba dużo w tym prawdy.
          Ja jak byłam w ciaży z pierwszym dzieckiem to byłam okropna, chumory, płacze z
          byle powodu, nerwy...Synek ma podobne nastroje jak Ja będac z Nim w ciąży.
          Drugą ciążę znosiłam lepiej i córeczka jest pogodniejszasmile
    • magda1711 Re: Era smutnych dzieci-zalamalam sie:((( 08.08.04, 21:51
      Wiesz , ja myśle że jednak ma wpływ.
      Starałam się aby w ciąży zbyt dużo się nie denerwować, itp.Dużo się śmiałam i w
      ogóle tak jakoś na luzie podchodziłam do wszystkiego(no prawiesmile a teraz
      Kacper jest bardzo spokojnym i wesołym dzieckiem.I wydaję mi się że
      samopoczucie matki ma wpływ na to jakie będzie dziecko.
    • aha44 Re: Era smutnych dzieci-zalamalam sie:((( 08.08.04, 23:06
      pola81 napisała:

      > Witam!Nie wiem czy czytalyscie dzisiejszy artykul w onecie''era smutnych
      > dzieci'' zwiazany z nastrojem matki w czasie ciazy i skutkami ubocznymi na
      > dzidziusia.Jestem obecnie w 36 tygodniu ciazy,a niestety od polowy ciazy ze
      > wzgledu na rozne nieprzyjemne okolicznosci rodzinne (maz) placze srednio co
      > drugi dzien,jestem na przemian nerwowa i jest mi strasznie smutno.Napiszcie
      > sie czy atmosfera w domu i nastroj mamy ma az tak duzy wplyw na dzidziusia....
      Czytałam to w onecie i jak na moje to jakas sensacyjna bzdura , przede
      wszystkim nieścisła . Po prostu depresja u dzieci ,super i koniec.
      Wg mnie to jest oczywiste ,że Twój nastrój wpływa na dziecko i teraz i jak się
      urodzi i jeszcze długo potem.Ogólnie życie ma wpływ na Twoje dziecko,a w życiu
      jest róznie. Mój syn ma 15 m-cy i jest szcześliwy kiedy ja jestem szczęśliwa i
      odwrotnie.Nie ma takiej mozliwości ,że to co nie jest dobre dla Ciebie jest
      dobre dla Twojego dziecka.Ale jeśli masz problem to musisz go przeżyć , nie
      zaciśniesz zębów i nie będziesz udawać przed swoim własnym dzieckiem , ponieważ
      najzwyczajniej w świecie to Ci się nie uda , ponieważ jesteście jak naczynia
      połączone.Dlatego życzę Ci rozwiązania trudnej dla Ciebie sytuacji.Na osobowość
      Twojego dziecka będzie miało wpływ to jaka ogólnie jesteś , jaki jest Twój
      stosunek do siebie i świata ,a w małym stopniu pojedyncze zdarzenia.
    • ala_mcota Re: Era smutnych dzieci-zalamalam sie:((( 08.08.04, 23:24
      Atmosfera w domu moze nie , ale nastroj mamusi pewnie tak. Wystarczy odrobina
      wiedzy z zakresu fizjologii czlowieka ( gruczoly dokrewne) i fizjologii plodu,
      aby miec pewne pojecie na ten temat.
    • agacz2905 Re: Era smutnych dzieci-zalamalam sie:((( 09.08.04, 07:58
      A ja po przeczytaniu tego artykułu trochę odetchnęłam, a nie się załamałam.
      Wiem już (tj. mam pewnosć), dlaczego moje starsze dziecko jest tak "trudne" i
      zmienne. W I ciązy przyjmowałam dużo leków przeciwlękowych i było to naprawdę
      mniejsze zło. U mnie depresja jest chorobą dziedziczoną, bo jak to inaczej
      nazwać? Ja sama mam stwierdzoną "tylko" dystymię, ale już wiem, dlaczego mój
      syn jest do mnie tak podobny z usposobieniasmile. W końcu jestem jego mamą.
      A.
    • ja_goda Re: Era smutnych dzieci-zalamalam sie:((( 09.08.04, 09:52
      A wiecie, ze u mnie sie nie sprawdzilo. Pierwsza ciaze mialam naprawde
      komfortowa, bez placzu, stresow i depresji. Bylam szczesliwa i czekalam
      niecierpliwie na dzidziusia, a syn jest dzieckiem nadpobudliwym i zawsze byl
      niespokojny (4,5l.). Druga ciaza to byl prawdziwy koszmar, ciagle stresy,
      klotnie, moje nerwy i placz. Teraz sie uspokoilo, a coreczka jest taka, ze
      prawie nie wiem, ze mam male dziecko (4m.). Mysle, ze wiekszy wplyw ma
      zachowanie matki juz po urodzeniu, przede wszystkim spokojne podejscie do
      dziecka, bez paniki czestej przy pierwszym dziecku.
      • allga Re: Era smutnych dzieci-zalamalam sie:((( 09.08.04, 10:13
        W "Polityce" był też artykuł na ten temat. O hormonach stresu, którymi mama
        bombarduje dzidziusia, kiedy się denerwuje. Ja miałam baaardzo trudną
        emocjonalnie ciążę a jedna z taktownych położnych powiedziała, że mi
        współczuje, bo dzidziuś jak się urodzi, to mi dopiero da popalić. I że nie
        wolno i jak ja mogę i tak dalej... Bardzo krzepiące...

        Urodziłam dziewczynkę, która od początku (16 m-cy temu smile)) przespała
        wszystkie (!) noce, jest pogodnym, otwartym na nowości dzieckiem, z którym
        mozna iść do knajpy, podróżować i które nie robi afery o byle co.

        Wierzę w naukowe twierdzenia o wpływie nastroju matki w ciaży na tworzenie się
        pewnego kodu emocjonalnego jej dziecka. Ale moje doświadczenie wskazuje, że
        chyba większy wpływ na dziecko ma komunikat emocjonalny, który otrzymuje ono od
        pierwszych dni już poza organizmem mamy. I cały klimat, który mu towarzyszy.

        I nie zapominajmy o genach...

        Pozdrawiam Cię baaardzo cieplutko, uszy do góry! Jak widzisz, póki co nie ma
        reguły. Trzymam kciuki za lekki poród!
        • allga Re: Era smutnych dzieci-zalamalam sie:((( 09.08.04, 10:23
          Aaaa i jeszcze jedno: uwieeeeelbiam ten typ ludzi, którzy straszą biedne
          ciężarne i karmiące przez wpływem stresu na dziecko. Teksty typu: "nie denerwuj
          się, bo dziecko nie ma ochoty pić stesu z twojej piersi" powalają mnie
          całkowicie!!!! Już wolę rady typu "strzel se kobitko kielonek czerwonego wina".
          Ciąża i początek macieżyństwa to bardzo trudny czas, dla niektórych kobiet
          wręcz dramatyczny. Rozumieć i wspierać a nie pouczać i opieprzać, że nie jest
          się wystarczająco dobrą Matką Polką!!!!! Nie przejmuj się i tyle!
        • tolka3 Re: Era smutnych dzieci-zalamalam sie:((( 09.08.04, 10:28
          U mnie też się nie sprawdziło. Wprawdzie nie cała moja ciążą, ale jej znaczna
          część, przypadła na różne przykre wydarzenia w mojej rodzinie. Smutek, łzy,
          stres - to mi towarzyszyło w ciąży. A mojej córeczce (6 m-cy) uśmiech z buźki
          właściwie nie schodzi. Jest pogodna, bardzo mało płacze, pięknie śpi. Jest
          niesamowicie radosnym dzieckiem.

          Pozdrawiam!
    • szpiczak Re: Era smutnych dzieci-zalamalam sie:((( 09.08.04, 12:55
      moj nastroj chyba odbil sie na Maciusiu. cala ciaza to wieczna laba duzo
      spania,jedzenia i radosci. meza trafilam naprawde fajnego zero klotni i jedynym
      stresem moim bylo czy przyniesie mi z pracy cos slodkiego. a Macius jest
      usmiechnietym bobaskiem skonczyl pol roku,placze bardzo rzadko ze 3 razy w
      miesiacu. mysle ze moja ciaza miala na to duzy wplyw. moze sprobuj pogadac z
      mezem zeby przynajmniej w czasie ciazy bylo wszystko ok?
      trzymaj sie cieplutko
      mama maciusia
    • pola81 Re: Era smutnych dzieci-zalamalam sie:((( 09.08.04, 13:34
      Dziekuje wszytkim Wam za slowa otuchy.Postaram sie uodpornic na stres i zaczac
      ignorowac wszytko do okola co negatywnie wplywa na dzidziusia-on jest
      najwazniejszy.
      Pozdrawiam Serdecznie
      P.S-sorki,nie zauwazylam juz istniejacego watku o podobnym temacie
    • mama_agaty Re: Era smutnych dzieci-zalamalam sie:((( 09.08.04, 13:57
      U mnie też się na szczęście nie sprawdziło. Poł ciąży przepłakałam, a jak
      przestałam płakać, to sie stresowałam, bo jakiś mądry lekarz oznajmił mi, że
      urodzę dziecko upośledzone umysłowo, bo zaszłam w ciążę na samym początku
      leczenia poważnej niedoczynności tarczycy. Mimo zmiany lekarza i zapewnień dwóch
      innych, że wszystko będzie w porządku, jakiś cień wątpliości pozostał. A jeśli
      dodać do tego stres jaki szefostwo zafundowało mi w pracy, to Agata powinna być
      najbardziej nerwowym dzieckiem na świecie. A nie jest: jest zdrowa, pogodna,
      śmieje się cały czas, płacze rzadko - po prostu zaprzeczenie naukowej teorii.
      • allga Re: Era smutnych dzieci-zalamalam sie:((( 09.08.04, 14:12
        Pola, nie wiem, czy uda Ci się "z poniedziałku na wtorek" uodpornić na stres
        (czego oczywiście Tobie i wszystkim nam życzę). Życie jest stresujące i już.
        Pewnie, że lepiej nie robić z igły wideł, ale stres jest immanentną częścią
        życia. W ciąży trzeba się oszczędzać, ale też nie da się wypreparować z emocji.
        Wręcz przeciwnie - wtedy własnie emocje często jeżdżą na ekstremalne wycieczki,
        choć my się tak oszczędzamy wink

        Wierzę w efekty naukowych badań, ale też jesteśmy ludźmi, których nie da się
        zaprogramować jak roboty.

        Jednym słowem: matka (w ciąży czy karmiąca) też człowiek.

        Życzę duuuuużo radochy, jak już Maleństwo będzie "na zewnątrz"!
    • polibius Re: Era smutnych dzieci-zalamalam sie:((( 09.08.04, 14:31
      Witajcie!! Dziewczyny, przeczytałam ten artykuł i uważam, ze to jakieś wierutne
      brednie, w jaki sposób sprawdzono tę zależność. A może ktoś przyszedłby do mnie
      i odpowiedział na pytanie, dlaczego tak pogodnej, zakochanej, wysypiającej się(
      itp, itd..) ciężarnej urodziło się takie wściekłe dziecko?? Co prawda do 3
      miesiąca miałam spokój, ale od tego czasu do dnia dzisiejszego , Niunia kończy
      5 miesięcy, nie wiem co się dzieje... W ciągu dnia daje tak popalić, ze czasem
      wychodzę z siebie.. Zresztą, lektura naszych postówdowodzi zupełnie co innego.
      A mianowicie,t o , że nie ma żadnej zależnosci.
      Chociaż może i ja przesadzam, może NIunieczce, te "płaczki" w końcu przejdą...
      • allija Re: Era smutnych dzieci-zalamalam sie:((( 11.08.04, 11:04
        Mam już trochę starsze dzieci niż naście miesięcy i zdecydowanie uważam, że
        nastrój matki ma wpływ na usposobienie dziecka w przyszłości. Tylko że to
        wychodzi trochę później. Pierwsza moja ciąża była komfortowa, cała rodzina
        czekała na dziecko, pierwszy wnuk w rodzinie, wszyscy dbali o mnie. I syn jest
        pogodny, wesoły, komunikatywny, odporny na stresy, wie czym warto się
        przejmować a czym nie.
        W czasie drugiej ciąży mieszkaliśmy już sami, z dala od rodziny, nikt mi nie
        pomagał. A ja w ciąży i z malutkim dzieckiem, nie wyrabiałam się ze wszystkim.
        Stresowałam się, że nie nadążam z obowiązkami. Że obiad nie na czas, że
        bałagan, że to czy tamto a tu z dzieckiem trzeba jeszcze na spacer itd.
        Często w czasie tej gonitwy łapały mnie skurcze jakby dzidziuś mówił " matka
        wyhamuj, mam dosyć ".
        Mój młodszy syn też jest fajny, wesoły ale jest już zupełnie inny. Ma
        zdecydowanie inną strukturę psychiczną, taką delikatną. Łatwo go urazić, jest
        mało odporny na stres, bywa, że zacina się w sobie i nie można się z nim w
        ogóle dogadać, ma zmienne nastroje.
        Moi chłopcy są dokładnie tacy jaka ja byłam w czasie ciąży z każdym z nich.
        Żałuję, że nie zdawałam sobie wcześniej sprawy z tego jak jest to ważne.
        Twoja Niunia płacze tak bo pewnie zaczęła ząbkować i bardzo ją boli, z moim
        synkiem było tak samo.
        • polibius Re: Era smutnych dzieci-zalamalam sie:((( 12.08.04, 22:06
          Dziękuję. Wiesz takie słowa daja mi ogromne wsparcie. Co prawda od 2 dni mam
          spokój. POwiem więcej łzy mi teraz do oczu płyną, kiedy myślę o tym, ze za
          miesiąc wracam do pracy.
          Serdecznie pozdrawiam
Pełna wersja