mindtriper
24.10.13, 21:39
Czytałam dziś artykuł o facecie ważącym prawie 450 kg.
Że nie wstawał z łóżka od kilku lat i właściwie był kompletnie niedołężny.
I wtedy mnie olśniło.
Skoro nie był w stanie się ruszać - to kto dostarczał mu te tony jedzenia, kto robił mu jajecznicę z 24 jaj?
Pielęgniarki?
To oczywiste, że otyłość jest chorobą wielowymiarową, ale żeby dalej chorować ci ludzie potrzebują innych ludzi - pewnie najbliższych.
Czy tym najbliższym naprawdę nie przychodzi do głowy, że zabijają swoje dziecko/męża/żonę? Że głodny i krzyczy, ale może nie umrze.
Na bank - współuzależnienie, jak to kiedy żona kupuje mężowi wódkę, żeby nie przepił wypłaty w barze. Albo kiedy rodzic wzbrania się przed oddaniem dzieciaka na odwyk, bu mu tam krzywdę zrobią.