Współuzależnienie w otyłości

24.10.13, 21:39
Czytałam dziś artykuł o facecie ważącym prawie 450 kg.
Że nie wstawał z łóżka od kilku lat i właściwie był kompletnie niedołężny.
I wtedy mnie olśniło.
Skoro nie był w stanie się ruszać - to kto dostarczał mu te tony jedzenia, kto robił mu jajecznicę z 24 jaj?
Pielęgniarki?
To oczywiste, że otyłość jest chorobą wielowymiarową, ale żeby dalej chorować ci ludzie potrzebują innych ludzi - pewnie najbliższych.
Czy tym najbliższym naprawdę nie przychodzi do głowy, że zabijają swoje dziecko/męża/żonę? Że głodny i krzyczy, ale może nie umrze.
Na bank - współuzależnienie, jak to kiedy żona kupuje mężowi wódkę, żeby nie przepił wypłaty w barze. Albo kiedy rodzic wzbrania się przed oddaniem dzieciaka na odwyk, bu mu tam krzywdę zrobią.
    • ichi51e Re: Współuzależnienie w otyłości 24.10.13, 21:59
      Dokladnie. Czytalam ksiazke babki ktora prowadzila terapie osob monstrualnie otylych. Bagno.
      I to bagno z ktorego ci ludzie ze strachu nie chca wyjsc. Ludzie ktorzy odmawiaja sobie prawa do czucia czegokolwiek bo wszystkie uczucia tak ich przerazaja ze wola zajesc.
      Oczywiscie ze rodzina dostarczajaca jedzenie jest wspoluzalezniona.
      Najsmutniejsze bylo to ze w ponad 80% przypadkow jak juz wydawalo sie ze sa na prostej ludzie sami sie sabotowali. I umierali.
    • yeerba Re: Współuzależnienie w otyłości 24.10.13, 22:04
      a ja widziałam cały dokument dokładnie o tym, o czym piszesz (USA).
      Żona z 'miłości' do pana i w imię źle pojętej troski go dokarmiała tym co lubił (przy czym jak go poznała to już ważył ze 200 kg, więc te złe nawyki wyniósł z domu).

      Najgorsze było to, że facet napisał do jakiejś babki, która wyszła z otyłości prośbę o pomoc. Babka podjęła się, przyjechała, sprowadzała mu lekarzy, załatwiła pomoc i nadzór opieki społecznej i ściągnęła nawet specjalistów z Australii, którzy zmniejszają żołądki w takich bardzo ciężkich przypadkach.
      Teraz czytaj uważnie:

      K A Ż D Y mówił, że może podjąć się działania jak facet schudnie 70 kg (nie pamiętam dokładnie czy 70, ale na pewno nie 40 tylko więcej). Wszyscy mu tłumaczyli, tłumaczyli żonie, prosili, błagali ale NIKT nie tknął palcem w jego sprawie. Argument, że jest zbyt otyły i że pomoc może nadejść dopiero jak trochę schudnie, chociaż zacznie wstawać i zrobi kilka kroków.

      Na początku dokumentu pokazywano żonę, jak go myje (znaczy wyciera), jak go kocha, głaszcze i całym sercem jest z nim.

      Stado specjalistów zgodnie przyznało, że żona jest współodpowiedzialna, obciążyli ją winą i już pod koniec dokumentu - żona nie wytrzymała psychicznie i od męża odeszła.
      Ponieważ więcej chętnych nie było, żeby tak pielęgnować pana (siostra z rzadka zaglądała), pan był zmarł z przedawkowania leków.

      Ani jedna z tych osób nie zadała sobie minimum trudu, aby pokazać pani co i jak należy ugotować, jakie produkty kupować, nikt nie rozpisał jej jadłospisu na tydzień czy dwa. Może należało chwilę z nimi pomieszkać. Ta babka, która podjęła wyzwanie raz poszła na targ z żoną i skrytykowała tamtejsze frykasy (wskazała co jest przyczyną problemu). I tyle. Nic więcej.

      Byłam wstrząśnięta.
    • dziennik-niecodziennik Re: Współuzależnienie w otyłości 24.10.13, 22:06
      a to ja tez tak kiedys o tym myslalam, pod wplywem czegos w TV.
      synek otyły monstrualnie, leżący. mama placze ze synek taki ma ciężki los. a jednoczesnie ta sama mama dostrcza synkowi 10 zestawów z McD na kolację. bo jak nie to on sie awanturuje, rzuca w nią przedmiotami, probuje bic itd.
      no ja przepraszam. awantury - trudno, potencjalne pociski usunąć z zasięgu, a nie uwierzę ze przed proba ciosu osoby w jego stanie mama (niestara i dosc sprawna na oko) nie zdąży uciec...
      • gazeta_mi_placi Re: Współuzależnienie w otyłości 25.10.13, 14:57
        Straszne.
        W dodatku tym ludziom rzadko kto współczuje bo na ogół nie są już dziećmi a ze względu na otyłość są szpetni, a szpetni mało kogo obchodzą.
    • imogen0 Re: Współuzależnienie w otyłości 24.10.13, 22:15
      To straszne uzależnienie,jeszcze gorsze od alkoholu czy narkotyków,bo te w trakcie leczenia się odstawia a jeść trzeba
      Najgorsze,że rodzice nie zwracają uwagi,że dziecko jest większe od rówieśników,nie zauwazają 5,10,nawet 15 kg nadwagi,dopiero gdy jest chorobliwa otyłość i przykucie do łóżka,choroby pojawia się prośba o pomoc...
    • peggy_su Re: Współuzależnienie w otyłości 24.10.13, 22:26
      No tak niestety jest, wszelkie zaburzenia odżywiania i uzależnienie od jedzenia działa na podobnej zasadzie jak uzależnienie od alkoholu. Więc i najbliżsi są tak samo współuzależnieni.
      • gazeta_mi_placi Re: Współuzależnienie w otyłości 25.10.13, 14:59
        A Tobie jak idzie odchudzanie? Ile już schudłaś? Czemu skasowałaś poprzedni blog? Był fajny.
        • peggy_su Re: Współuzależnienie w otyłości 25.10.13, 16:16
          A Ty gazecia sie wspoluzalezniasz ode mnie tongue_out
          • gazeta_mi_placi Re: Współuzależnienie w otyłości 25.10.13, 18:02
            Dawaj bloga, pomogę Ci schudnąć komentarzami.
    • lefante Re: Współuzależnienie w otyłości 24.10.13, 23:29
      No więc powiem jak to jest z punktu widzenia takiej żony.
      Mój mąż nie jest leżący, chodzi i nieźle sobie prosperuje, ale podejrzewam, że w jego wypadku nie ma mowy o nadwadze a o otyłości. Że tak powiem - zastałam go w tym stanie, choć w ciągu ostatnich dziesięciu lat ze mną utył jeszcze o jakieś 20 kg. Na oko, bo na wagę nie wejdzie a jeśli wejdzie to nie powie.

      Rodzice męża są, jak na osoby w podeszłym wieku i związanymi z nim dolegliwościami, szczupłe. Dbają o siebie, doskonale znają zasady zdrowego żywienia - teściowa jest na wiecznej diecie więc niedzielny obiad u niej dla mnie to miodzio - wszystko chude, dużo warzyw, ziemniaki gotuje tylko ze względu na mojego męża i nasze dziecko. A jednak - potrafią mu marudzić - gruby jesteś, weź coś w tym zrób a po pięciu minutach, bez żadnej refleksji - nałóż sobie synu jeszcze trochę ziemniaków, sosu i mięsa. Jakby jedno z drugim nijak związku nie miało.

      Bratanica męża - 10- latka, kłopoty z tarczycą niby opanowane tabletkami - ale dziecko i tak ciągle tyje. Żal patrzeć, to taka śliczna dziewczynka, którą na moich oczach (znam ją od urodzenia) zalewa tłuszcz. No ale co - dziecko ma wielki apetyt, jak to dzieciak - na gofry, frytki, ciastka itp. Jej matka nie jest głupia, to rozsądna i silna kobieta ale i tak nie daje rady. Byłam świadkiem ich rozmowy, kiedy mała cicho na ucho prosiła o jakieś frytki a matka jej umęczonym głosem powiedziała "Skarbie, gdybym Cie kochała to bym ci tych frytek właśnie nie kupiła". I nie zgadniecie co dziecko zjadło chwilę potem.

      Tyle o przyczynach tycia dzieci mimo najlepszych intencji rodziców.

      Co do mnie - a przypominam, że spory już mąż zastany utył w trakcie mojej kadencji. Że tak powiem.

      Jeśli nie chcesz się odchudzić [rzucić alkoholu, heroiny, cokolwiek co bierzesz na poprawę humoru] nie ma bata. Musisz sam chcieć. Jeśli nie chcesz, z różnych przyczyn nie chcesz - naleganie, perswazja, lobbowanie otoczenia powoduje wyłącznie agresję.

      Ja gotuję zdrowo. Sama jedząc węglowodany tyję, uważam też na dziecko, które może mieć genetycznie uwarunkowaną otyłość. Póki co, nie widać tego.

      Mąż, owszem, miewa zrywy na "dieta dukana" albo "kupujemy orbitreka". Wszystko pięknie, ale na krótko. Dieta jakoś niezauważalnie przechodzi w miseczkę orzeszków wieczorem a na orbitreku popylam ja sama, żeby się nie marnował.

      Nie mogę i w sumie nie mam ochoty, kontrolować dorosłego mężczyzny. Ma swój rozum, zna konsekwencje. W domu ma wsparcie, piersi kurczaka z grilla i brokuła. A że decyduje się w czasie pracy jeść fast foody a wieczorem czipsy - nie wyrwę mu z rąk, nie mam ochoty wiecznie awanturować się o to samo. Jego decyzja.

      Nie czuję się współuzależniona w każdym razie. Ale mamusią też nie jestem.



      • bi_scotti Re: Współuzależnienie w otyłości 25.10.13, 03:53
        Przy okazji tegorocznego TIFF obejrzalam urocza slodko-kwasna komedie meksykanska "Paradise" tiff.net/filmsandschedules/festival/2013/paradise
        Jesli kiedys sie pojawi w Waszej okolicy, polecam - wlasnie na temat kochajacych sie grubasow, ktorzy probuja sie razem odchudzac ale to nie jest latwa sprawa, oj nie smile To wspoluzaleznienie ...
    • jola-kotka Re: Współuzależnienie w otyłości 25.10.13, 07:19
      O otyłości nie powiem ale mogę napisać o problemie w drugą strone. Tak naprawdę nie istotne jest jaki problem,uzależnienie dotyka np. Naszą żonę,męża,zawsze jest to wciągnięta druga strona.Moj mąż bardzo się stara karmi,prosi,błaga,w ciągu dnia a jest zajętym człowiekiem przyjeżdza do domu pilnuje tego jedzenia itd.a efekty marne,bo uzależniony,chory człowiek potrafi tak zrobić,żeby zawsze osiągnąć swój cel i pisze to jako osoba,która sama ma tysiące sposobów na tą troskę. Zgadzam się,że wywołuje ona agresję u mnie taką odczuwalną dla mnie samej bo mężowi jej nie okazuje.Nie jest to tak,że ten chory,uzależniony nie wie,że ci wokół niego chcą dobrze i to oni mają rację,ale to co siedzi w nich jest silniejsze od rozsądku nawet od wielkiego uczucia do tej osoby obok.Dobre chęci rodziny,męża itd.na nic jeśli sam zainteresowany nie jest w stanie przełamać się i poddać leczeniu,które trwa i trwa,a nawet jeśli to zrobi nie zawsze ono przynosi rezultaty.Więc nie wińmy otoczenia tych ludzi bo oni mogą chieć dużo,działać a to wszystko jest nie realne do wykonania.Jest to też obciążenie psychiczne i nie każdy sobie z nim radzi. Na szczęście ja mam przy sobie młodego odpowiedzialnego człowieka,o którym wiedziałam,że jest super od zawsze,ale nie sądziłam,że potrafi tak poważnie podejść do problemu,tak walczyć.Jak mowi mój psyhiatra-bo on cię kocha-ok ale nie zawsze ta miłość wystarcza,dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.
      Na serio nie mówmy o tych ludziach,że nic nie zrobili,zrobili ile mogli niestety nie udało się i tyle nie ich wina.
    • premeda Re: Współuzależnienie w otyłości 25.10.13, 10:39
      Bo to nie jest łatwe, osoby które nie dostają swojej porcji jedzenia są na wiecznym w...wie, a to nie jest łatwe dla kogoś obok. Mój chłop musiał przetrwać tylko 1 dzień, gdy na Dukanie zaliczyłam gwałtowny spadek cukru, i pamięta go do dzisiaj. W tej chwili raczej poszedłby po czekoladę niż użerał się ze mną w takim stanie. I na następny dzień wszystko było ok, bo i nadwaga wielka nie była. Ale jak sobie pomyślę co musi się dziać przy takich 200kg nadwagi, do tego wyrzuty sumienia, że ktoś bliski się męczy. Ehh
      "Śmierć jest przejawem skrajnego niedoboru zdrowia" Beleth
      • dziennik-niecodziennik Re: Współuzależnienie w otyłości 25.10.13, 10:45
        no dobra, ale chyba mozna wytrwać nawet i wielkie fochy i płacze jesli ta nadwaga zagraża życiu, a to od nas zależy co ten otyły dostanie na kolację?
        jakby moje dziecko było w takim stanie to płakałabym razem z nim a na kolacje dostałoby fasolkę szparagową a nie kilka zestawów z McD...
        • jola-kotka Re: Współuzależnienie w otyłości 25.10.13, 10:57
          Wyobraź sobie,że masz w domu męża który nie chodzi jego waga to 300kg masz na głowie cały dom i on robi draki wyje całe noce z głodu,co robisz dajesz mu co chce czy słuchasz tego razem z dziećmi a rano wszyscy musicie normalnie funkcjonować.Niestety musiałabyś poświęcić się tylko jemu a często tak się nie da.
          • dziennik-niecodziennik Re: Współuzależnienie w otyłości 25.10.13, 11:03
            ja?
            słucham. rycze w poduszkę, w ciągu dnia padam na ryj, znosze awantury, robię awantury wzajemne, ale kuźwa NIE, NIE PRZYNIOSE mu kolejnego kilograma frytek, bo nie chce przyczyniać sie do jego śmierci. nie i już. malo tego, nie wpuszczam do domu nikogo kto mógłby go nakarmic, a jesli juz wpuszczam to siedze i patrze im na ręce.
            moze jestem wredną żoną...
            • bri Re: Współuzależnienie w otyłości 25.10.13, 11:29
              Dzięki Twoim wysiłkom mąż chudnie, wraca do normalnego życia, zaczyna wychodzić z domu, pracować, ma własne pieniądze, a potem... zaczyna tyć, bo może sobie kupić i zjeść na mieście, na co ma ochotę. Powtórz to sobie parę razy i zastanów się na ile powtórek wystarczy Ci sił. Żyjący z osobami uzależnionymi, które postanawiają zamiast samych uzależnionych walczyć z ich nałogiem zwykle zaliczają kilka takich nawrotów.
              • dziennik-niecodziennik Re: Współuzależnienie w otyłości 25.10.13, 11:44
                a, nie, bez przesady. całe życie go odchudzac i pilnowac nie bede. oczywistym dla mnei jest ze w trakcie odchudzania organizuję jakies wsparcie psychologa, moze operację zmniejszenia żołądka, jakies wsparcie trenerskie, no i ogolnie zmianę stylu i trybu zycia. psychologa na pewno, bo bez tego to sie raczej nie obejdzie, zmiane stylu życia też, reszta - no to juz kwestia kosztów niestety.

                z tym że my tumówimy o troszke innej sytuacji chyba. przynajmniej ja mowilam o innej. w sensie - jak sie chce sam zajeść na śmierć to trudno, ale ja do tego ręki przykładać nie bede.
    • helufpi Re: Współuzależnienie w otyłości 25.10.13, 11:03
      W Polsce - z moich obserwacji - częściej jest jednak w drugą stronę. To osoba otyła wciąga drugiego człowieka, że się posłużę tym użytecznym zwrotem. I dokarmiając otoczenie doprowadza do nadwagi innych.
    • black_halo Re: Współuzależnienie w otyłości 25.10.13, 11:20
      Czytalam kiedys ksiazke "Nadwaga jest sprawa rodziny". Na pewno nie dostanie sie jej w ksiegarniach ale mozna sciagniac z roznych miejsc w necie.

      Ogolnie ksiazka jest o tym, ze jesli jedna osoba w rodzinie jest np. monsntrualnie otyla (albo jest alkoholikiem, uzaleznionym od internetu, narkomanem ...) to najczesciej jest to temat zastepczy dla prawdziwych problemow tej rodziny. I tak np. czasem matki chodza z dziecmi po lekarzach i szukaja niewiadomo czego tak naprawde a problem lezy w tym, ze matka chce sie czuc potrzebna i niezbedna a do tego musi miec powod - tym powodem jest jakas tam wymyslona kandydoza czy inna dziwna choroba. I podobnie donosi jajecznice z 40 jajek facetowi co wazy 450 kg bo kiedy on by jednak schudl to nagle trzeba by bylo sie zajac swoim zyciem a nie donoszeniem jajecznicy i myciem jego odparzonych fald tluszczu. Takze czesto te problemy biora sie nie z samej osoby a z jej bliskich, ktorzy potrzebuja tematu zastepczego.

      W ksiazce byla np. historia kobiety, ktora cale zycie miala trudne relacje z matka ale tez prawie codziennie przyjezdzala do niej z dziecmi, matka w tym czasie zapelniala kuchnie chipsami, ciastkami, zarciem w ogole. W pewnym momencie corka postanowila zmienic swoje zycie, schudnac bo wazyla ponad 150 kg i powiedziala matce, ze nie chce juz tyle jesc u niej i ze prawdopodobnie beda musialy ograniczyc kontakty.

      Duzo osob otylych mowi, ze kiedy postanawiaja schudnac to otoczenie zaczyna sabotowac ich wysilki "no chodz z nami na impreze, przeciez niz sie nie stanie jesli opuscisz silownie jeden raz" albo "no zjedz ten kawalek ciasta, przeciez nie utyjesz", "zrobiles sie wredny odkad jestes na diecie". A tymczasem np. osoby otyle sluza innym do polepszania sobie samopoczucia "jeszcze nie ze mna tak zle" a kiedy postanawiaja schudnac to innym zapala sie w glowie czerwona lampka "co bedzie jesli on naprawde schudnie, wszyscy beda mu gratulowac, nie bedzie mozna nim tak bezkarnie pomiatac, zrobi sie pewny siebie".

      Na koniec - podobno mezowie kobiet z nadwaga najczesciej sabotuja wysilki wlasnych zon bo jesli zona schudnie to moze nabrac pewnosci siebie, dowiedziec sie, ze jest atracyjna dla innych mezczyzn i po prostu odejsc bo stwierdzi, ze nie ma ochoty na zlosliwe docinki meza.
      • 3-mamuska Re: Współuzależnienie w otyłości 25.10.13, 15:19
        Ameryki nie odkrylas, to przecie wiadomo.


        Ogolnie ksiazka jest o tym, ze jesli jedna osoba w rodzinie jest np. monsntrualnie otyla (albo jest alkoholikiem, uzaleznionym od internetu, narkomanem ...) to najczesciej jest to temat zastepczy dla prawdziwych problemow tej rodziny. I tak np. czasem matki chodza z dziecmi po lekarzach i szukaja niewiadomo czego tak naprawde a problem lezy w tym, ze matka chce sie czuc potrzebna i niezbedna a do tego musi miec powod - tym powodem jest jakas tam wymyslona kandydoza czy inna dziwna choroba. I podobnie donosi jajecznice z 40 jajek facetowi co wazy 450 kg bo kiedy on by jednak schudl to nagle trzeba by bylo sie zajac swoim zyciem a nie donoszeniem jajecznicy i myciem jego odparzonych fald tluszczu. Takze czesto te problemy biora sie nie z samej osoby a z jej bliskich, ktorzy potrzebuja tematu zastepczego.

        To jest wlasnie 100% tego dlaczego osoby opiekującej sie otyłymi dają im jeść.

        Do tego nasza pierwsza potrzeba jest oddychanie, druga jedzenie i picie, to naturalne w organizmach.
        Ja urodziłam sie z waga 1.7 kg, całe dzieciństwo latami ze mna z łyżeczka były las 80, wszystkiego brakowało w sklepach. Martwili sie ze za mała jestem.
        I co do dzis mi zostało, za duzo ważysz mowi matka do mnie, a za chwile zjedz to czy to bo sie zmarnuje do za duzo ugotowałam.
        Kiedyś nie wytrzymałam i mowie ze ja nie jestem śmietnik , to sie poplakala.
    • mvszka Re: Współuzależnienie w otyłości 25.10.13, 15:10
      to kto dostarczał mu te tony jedzenia, kto
      > robił mu jajecznicę z 24 jaj?
      > Pielęgniarki?
      > To oczywiste, że otyłość jest chorobą wielowymiarową, ale żeby dalej chorować c
      > i ludzie potrzebują innych ludzi - pewnie najbliższych.
      > Czy tym najbliższy
      m naprawdę nie przychodzi do głowy, że zabijają swoje dziecko
      > /męża/żonę? Że głodny i krzyczy, ale może nie umrze.

      strasznie to uprościłaś, najpierw sam się zajada a jak już nie chodzi to rolę dopychacza przejmuje rodzina niby?
      rodzina nie wpycha mu nic na siłę tylko daje to o co prosi chory
      a raczej czego "potrzebuje" jego nałóg, a spróbuj nie dać nałogowcowi tego czego nie ma w kuchni ( obojętne czy to wódka czy paczka chipsów) a zrobi ci piekło w domu, spytasz: niby co mi zrobi niechodzący grubas? a przykład podam z obejrzanego dokumentu o matce, która podjęła walkę z kilogramami ( będąc oczywiście uziemionym grubasem , któremu jedzenie donosiły córki) tyle tylko że w chwili kryzysu na słodkie i odmowie podania tego przez dziecko zawiadomiła policję i powiedziała, żeby zabrali córki bo one ją dręczą, a jak nie chcieli bo nie widzieli podstaw to powiedziała, żeby wyrzucili je z domu.. super, takie to proste właśnie jest
    • aneta-skarpeta Re: Współuzależnienie w otyłości 25.10.13, 15:28
      tacy ludzie to DOKARMIACZE

      często długo pracują nad żon/mężem aby Ci zaczeli duzo jesc

      zaczyna się niewinnie- kochanie, nie odmawiaj sobie 2 eklerki, jesli masz na nią ochotę, kochanie okrągłe kształty są piękne, masz ochotę na kotleta, kolejnego? raz się zyje, pięknie wygladasz itd

      i taka ofiara ( musi miec oczywiscie predyspozycje) niewiadomokiedy jest uzalezniona od żarcia i dokarmiacza, ktory tak strasznie ją kocha, tak strasznie się nią opiekuje

      aha dokarmiaczy czesto strasznie rajcuje widok jedzącej kobiety- takiego tuczenia

      straszna relacja

      slim-dream.blog.pl/2013/05/16/feeders-chorobliwi-dokarmiacze/
      • heca7 Re: Współuzależnienie w otyłości 25.10.13, 15:35
        Zgadza się.
        Tu inny link: seks.wieszjak.pl/dewiacje-seksualne/302019,Feeders-chorobliwa-fascynacja-otyloscia.html
      • gazeta_mi_placi Re: Współuzależnienie w otyłości 25.10.13, 18:02
        Znam taką dziewczynę, cholernie otyła. I też miała takiego amatora, ale spotykali się wyłącznie u niej bo jej się wstydził, smutne.
        To jest jakieś cholerne zboczenie, ta samo szkodliwe jak pedofilia.
Pełna wersja