Dodaj do ulubionych

I trafiło dobre relacje...

01.11.13, 12:57
Moje kontakty z rodzicielką były od dawna bardzo dobre i wiem że to dlatego że dobrze ułożyłam z nią relacje. Jesli spotykałysmy sie to na w miare neutralnym gruncie,nigdy u nas nie pomieszkiwała,nie miała okazji życ moim życiem, zaglądac mi do lodówki, oceniać więc gdy sie spotykalysmy mogłyśmy skupić sie w w 100% na sobie,poprostu cieszyłysmy sie swoim towarzystwem, rozmowa to było najwazniejsze. I cóż było tak fajnie do momentu kiedy ktoregos dnia w zwiazku z sytuacja zyciowa wzielam mame na kilka tygodni do siebie, żyla ze mna 24 na dobe no i jak sie domyslacie skonczyło sie poniewaz nagle nasz kontakt przestal byc istotny a istotne stalo sie zawieszanie na głupotach jak prowadze dom, a czego nie sprzatam a jaką mam posciel a zasłony a ile reczników, a jak mozna zamowic pizze na obiad i tak w kółko, dobre relacje szlag trafił. Czemu tak jest prawie zawsze? Czemu ludzie ( matki tesciowe)nie potrafią zwyczajnie byc i cieszyc sie soba gdy ze soba zyją tylko tylko przystepuja z marszu do oceny?
Obserwuj wątek
    • zuzi.1 Re: I trafiło dobre relacje... 01.11.13, 19:13
      Tobie się tylko wydawało, że masz dobre relecje z mamą. A naprawdę, działałaś w kontaktach z nią jak saper, tj. robiłaś wszystko, aby minę odkryc wcześniej i w nią nie wdepnąc. Po prostu wypierasz to, jaką masz rodzicielkę, a po zaproszeniu jej do domu, nie możesz już wyprzec tego jak się mama zachowuje, bo czarno na białym zobaczyłaś, że kobieta nie daje Ci nawet pół metra na życie wedle Twoich własnych zasad i stąd to jej czepianie się o bzdury. Twoja matka nie uporała się z tym, iż jestes dorosla i masz własne życie, wydaje jej się, że dalej jestes jej małą córeczką i ma prawo Cię strofowac i podważac Twoje dorosłe wybory. Proponuję Ci lekturę forum życie rodzinne, tam co drugi wątek jest na ten właśnie temat.
    • aleksandra1357 Re: I trafiło dobre relacje... 01.11.13, 19:17
      Ta krytyka matek wobec córek bierze się z niedowartościowania. Chcą być uznane za najlepsze matki ever i dlatego, jak widzą jakieś niedociągnięcia w domu córki, to idealizują siebie - ja tam byłam lepszą matką, gospodynią itd. To jest walka o to, kto jest lepszy. Mamusia niedowartościowana musi się karmić dołowaniem córki.
    • mimka23 Re: I trafiło dobre relacje... 01.11.13, 19:21
      Bo właśnie w takich sytuacjach często wychodzi, że relacje jednak nie do końca są takie, jakie się do tej pory wydawały. U nas w domu ok. 3 tygodnie temu pojawił się pies - ot zwykły szczeniak, kundel, o którym od dawna marzył syn. Moja mama, mimo, że z nami nie mieszka, poczuła się urażona że nikt jej o zdanie nie spytał, powiedziała że "pies jest ważniejszy od rodzica" i nie odzywa się do nas od 3 tygodni.
        • mimka23 Re: I trafiło dobre relacje... 01.11.13, 19:38
          Ta cała historia ma tzw. drugie dno. Jako dziecko też marzyłam o psie i udało się przywieźć fajną suczkę ze wsi od rodziny, ale po miesiącu mojej mamie się znudziło i zaczęła mi wmawiać, ze nie umiem się psem zająć i że nie nadaję się na właściciela. Ja uważam że zajmowałam się najlepiej jak mogłam, wszystko robiłam sama (mieałam 11 lat). W końcu mama pewnego dnia powiedziała że jedziemy w odwiedziny na wieś i że zabieramy pieska ze sobą. Gdy już byliśmy na miejscu oświadczyła, że zostawiamy psa, bo ona nie wyobraża sobie go w naszym małym mieszkaniu. Pies został a mi serce pękało z żalu.
          Ten pies teraz jest chyba nie tylko marzeniem syna ale też moim. Choćby nie wiem co, nie pozbędziemy się go, choć ona by chciała, bo ogólnie psów nie lubi. Ale żeby tak się obrazić? Bardzo straciła w oczach dziecka jako babcia.
          • blond_suflerka Re: I trafiło dobre relacje... 01.11.13, 19:48
            Bardzo przykra historia. Mam nadzieję, że Cię jakoś nie urażę(bo ludzie często mają taki naturalny sprzeciw jak ktoś coś mówi na ich rodziców) ale nie lubię takich dorosłych. Takich, którzy kompletnie nie liczą się z uczuciami własnych dzieci. Im się wydaje, że to wszystko jedno, psa można wywieźć, dziecko zapomni, bla bla.
            Faktycznie, ta historia ma jakby ciąg dalszy. A Twoja mama w ogóle nie lubi zwierząt? Takie jej zachowanie jest związane tylko z tą sytuacją czy też z innymi? Jakiś uraz ma do psów czy tu chodzi po prostu o to, żeby rządzić?
            No i fajnie, że wreszcie masz psasmile Spełnienie marzenia z dzieciństwa.
            • mimka23 Re: I trafiło dobre relacje... 01.11.13, 19:59
              Nie lubi zwierząt, ogólnie. Wychowywała się na wsi i ma podejście typu: jak pies to przy budzie do pilnowania. Taki typ człowieka. Szkoda tylko że nigdy nie potrafiła zrozumieć że ja mam nieco inne podejście. U nas w domu jest kilka zwierząt mniejszych już od jakiegoś czasu (świnki morskie, chomik) - ledwo tolerowała sytuację ale jakoś dawała radę gdy nas odwiedzała. Psa odebrała chyba jako jakąś złośliwość z naszej strony. Akurat parę dni po tej sytuacji syn miał pasowanie w szkole i nie przyszła, mimo że wiedziała kiedy i o której godzinie. Jak już wspomniałam wcześniej, straciła swym zachowaniem w oczach dziecka, bardzo. Nawet nie chcę przytaczać słów jakie syn powiedziadział na temat babci bo aż mi się głupio zrobiło.
              • blond_suflerka Re: I trafiło dobre relacje... 01.11.13, 20:14
                No tak, dziecko dojrzalsze od dorosłej osoby.
                Najlepsza jest ta zawziętość. Ukarać wnuczka za to, że ma marzenia a jego rodzice są na tyle fajni, że je spełniają. Więc za karę babcia nie będzie świętować z wnukiem.
                A nasmutniejsze jest to, że tacy ludzie kompletnie nie rozumieją jakie szczęście mają, że mają dzieci, wnuki i ile radości mogliby z tego mieć gdyby tylko zechcieli emocjonalnie dojrzeć.
                • zuzi.1 Re: I trafiło dobre relacje... 01.11.13, 20:18
                  Tacy ludzie chyba nie są w stanie emocjonalnie dojrzec nigdy, skoro mając 50 - 80 lat+ jeszcze im się dojrzec nie udało.... I często jest tak, że tacy ludzie nie odczuwają żadnej przyjemnosci z kontaktów z wnukami a traktują ten czas jedynie jako ciężki obowiązek. I to nie lubienie zwierząt też jest znamienne, zwierzęta traktuja jedynie przedmiotowo, mają wyłącznie służyc a poza tym brudzą, śmierdzą itp. toksyczni ludzie IMO po prostu nie posiadają uczuc wyższych
                  • blond_suflerka Re: I trafiło dobre relacje... 01.11.13, 20:32
                    Ja bym jednak obstawiała tę interpretację, że są na swoje uczucia i tym samym na uczucia innych zablokowani. Dlatego, że jako dzieci też nie mieli zgody na swoje własne uczucia. To jest problem wielu matek z tego pokolenia powojennego, tak mi się wydaje.
                    Zresztą, w ogóle-zobaczcie, że to dopiero od kilku czy kilkunastu lat mówi się, że trzeba uczyć dzieci obchodzenia z własnymi emocjami i w ogóle dawać im na te emocje zgode. Jeśli tego nie ma, to dziecko wypiera, zamraża i potem jest takim zablokowanym dorosłym.
                    I to co piszesz-o tym braku przyjemności, masz racje. W ogóle chyba tacy ludzie to mają mało przyjemności ze wszystkiego. Oni myślą trochę innymi kategoriami, konwenanse, władza, roszczeniowość, zranione ego, itd. Mało chyba mają takich chwil, że po prostu się cieszą chwilą i tym co mają.
                    Przykre i niezwykle trudne dla otoczenia. Jest taka automatyczna miłość do rodzica a z drugiej strony-niecheć jako efekt działań tego rodzica. Trudno to ogarnąćuncertain
                    • zuzi.1 Re: I trafiło dobre relacje... 01.11.13, 20:37
                      A ja myślę, że tacy ludzie na swoje uczucia są bardzo wyczuleni, wręcz przewrażliwieni, wszystko ich może dotknąc i czesto przez to czują się nie szanowani..., tak jak w przypadku tej babci, dla której kupno psa dla wnuczka jest nie szanowaniem jej osoby. A na uczucia innych są rzeczywiscie zablokowani.
    • blond_suflerka Re: I trafiło dobre relacje... 01.11.13, 19:34
      Ciekawe co dokładnie znaczy to pierwsze zdanie z Twojej opowieści. Ty ułożyłaś relacje z mamą, żeby było dobre? Czyli dziewczyny mogą mieć racje-relacja była dobra bo odpowiednio ją ułożyłaś i być może było w nie głównie omijanie niewygodnych kwestii i była to taka relacją z daleka. A jak już doszło do konfrotacji to okazało się, że wcale nie jest tak świetnie.

      No chyba, że wchodzi jeszcze w grę druga możliwość. Był tutaj watek o tym na ile dni ematki są gotowe przyjąć przyjaciół w swoim domu. Większość odpowiedzi była taka, ze w ogóle albo na krotko. Być może obie macie dużą potrzebę jakiejś swojej przestrzeni i ta bliskość jest dla Was po prostu nie do przyjęcia. I to czepianie się jest efektem tego wytworzonego napięcia i niezadowolenia ze zmiany, którą była koniecznością.
    • heca7 Re: I trafiło dobre relacje... 01.11.13, 20:12
      Przypomniało mi się, że kilka lat temu czytałam w jakiejś gazecie wspomnienia córek o matkach. I jedna z nich wspominała, że jej matka do wszystkich córek w odwiedziny przychodziła w białych rękawiczkach. I jechała nimi po drzwiach, szafkach itd. To dopiero hardcore uncertain
    • fomica Re: I trafiło dobre relacje... 01.11.13, 20:26
      Czemu tak jest prawi
      > e zawsze? Czemu ludzie ( matki tesciowe)nie potrafią zwyczajnie byc i cieszyc s
      > ie soba gdy ze soba zyją tylko tylko przystepuja z marszu do oceny?
      1. W przypadku mamy - bo twoje "prowadzenie się" jest niejako oceną wystawiona jej jako matce, być może ona wychodzi z założenia, że powinna była cię nauczyć o ręcznikach i zasłonach, zaszczepić zamiłowanie do sprzątania, i teraz widząc że tego nie robisz odbiera to jako swoja porażke wychowawczą (ale liczy na to że jeszcze będą z ciebie ludzie, skoro nadal próbuje)
      2. bo nie zauważyła że jesteś dorosła kobietą, która może życ po swojemu, wielu rodziców ma z tym problem i traktują dorosłe dzieci jak podopiecznych których zawsze mnożna złajać, zagonić do sprzątania, wychowywać
      3. bo ludzie mają różne hierarchie wartości - jeśli dla twojej mamy zawsze punktem honoru była perfekcyjne prowadzenie domu to nie może ścierpieć widząc jakąś niedoskonałość, bo to ją razi boleśniej niż ciebie. Zapewne widzi to tez w innych domach, np. u koleżanek, dalszej rodziny, ale tylko wobec ciebie ma śmiałość otwarcie krytykować (patrz p. 2)
      4. bo nie postrzega tego w kategoriach krytyki, tylko "dobrych rad doświadczonej gospodyni". Może wcale nie jest świadoma twoich żalów, a za to przekonana, że ci pomaga, bo sama nie wiesz, nie radzisz sobie, a z jej podpowiedzią podciągniesz się.
    • net79 Re: I trafiło dobre relacje... 01.11.13, 21:06
      Jest takie powiedzenie: " Chcesz zrobić sobie z przyjaciela wroga - zamieszkaj z nim"... i w sumie się z nim zgadzam... najbardziej imprezowa i wyluzowana kumpela mnie wku...ała z wzajemnością, szwagierka, a bardziej ja ją, współpracownica i przyjaciółka z lat dziecinnychwink Z jedną z nich straciłam kontakt ( bardziej przez rozjazdy), z jedną mam stosunki poprawne, a z pozostałą dwójka nadal się lubimy i spotykamy, ale wiemy , że mieszkać razem byśmy nie mogli... i mimo zbliżonego wieku czasem trudno było się ugryźć w język,a co dopiero w relacji matka córkawink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka