kiedy dzieci siedzą cicho...

    • franczii Re: kiedy dzieci siedzą cicho... 22.11.13, 18:53
      U babci raz omal kanapy syn nie podpalil bo sie bawil lampa, ktora sciagnal z polki. kanapa sie zaczela dymic i dopiero smrodek poczulysmy. Wiecej nic nie zrobily, nie mialy szans na kreatywnosc bo ja autentycznie pilnowalam, mam tez psa w domu i dlatego tak pilnowalam.
    • sonia-3 Re: kiedy dzieci siedzą cicho... 22.11.13, 18:54
      Moja ,często brała z szafy pędzel, czysty, nowy i udawała, że maluje ścianę. Kiedyś siedziałam przy kompie, a ona bawiła sie w swoim pokoju. Przyszła do mnie i mówi, że pomalowała ścianę. Zajęta, na odczepne pochwaliłam, że super i niech maluje dalej. Nie spodziewałam się zupełnie, że to nie był pędzel, tylko kredki, które dostała w nagrodę u lekarza... A kiedyś wpakowała całą paczke gum orbitek do buzi. A jak już je troche pożuła, to leżąc na podłodze, miętosiła tą gumę w ręku i wlepiła sobie ją we włosy, przy samej skórze z przodu nad czołem...
    • heca7 Re: kiedy dzieci siedzą cicho... 22.11.13, 19:03
      W czasach PRL-u kiedy to trudno było o różne towary. Moja matka przywiozła sobie z zagranicznej wycieczki szminkę. I w czasie kiedy jej i moi rodzice siedzieli w pokoju myśmy się podzieliły tą szminką, tzn przełamałam ją na pół i oczywiście umalowałyśmy się w stylu clownasmile
      Innym razem też z tą koleżanką zamknęłyśmy się za zasuwkę w łazience i postanowiłyśmy wykąpać. Mokrymi rękami nie mogłyśmy potem tej zasuwki otworzyć i w rezultacie mój starszy brat musiał wchodzić do nas przez okienko w kuchni ( łazienka jest ślepa z małym oknem pod sufitem).
      Jak moja mama była mała miała bardzo długie warkocze. Babcia robiła jej dwa. I kiedyś mama się budzi a jeden warkocz obcięty przy samej szyi leży obok. To jej bracia się rano podkradli i ciachnęli. Płacz był straszny bo trzeba było obciąć krótko i drugi.
      • heca7 Re: kiedy dzieci siedzą cicho... 22.11.13, 19:04
        Miało być- że z koleżanką się podzieliłyśmy szminką smile
    • twoj_aniol_stroz Re: kiedy dzieci siedzą cicho... 22.11.13, 19:19
      Moja bratanica lat 3 w skupieniu wyłuskała całą klawiaturę laptopa. Brat jak wszedł do pokoju to dziecię siedziało nad cała kupką klawiszy z klawiatury.
      Moje dzieci w wieku 4,5 lat i 2 lata wykazały się pracą zespołową i udało im się wyciągnąć zatyczkę w kontakcie po czym w ów kontakt wetknęły nożyczki. Szczęśliwie mąż ma świra na punkcie izolowanych narzędzi, więc absolutnie wszystkie narzędzia mamy z rączkami izolowanymi i nożyczki też takie były smile
      Ja da odmiany postanowiłam zrobić sobie makijaż z brokatem, ale miałam do dyspozycji wyłacznie brokatowy lakier do paznokci, więc nim pomalowałam sobie twarz smile
      Mój syn postanowił wyciąć sobie nożyczkami duże dziury w skarpetkach na podeszwach. Zapytany po jakie licho to zrobił stwierdził, że było mu za ciepło w stopy big_grin
    • kawka74 Re: kiedy dzieci siedzą cicho... 22.11.13, 19:31
      Moje dziecko bawi się w '1001 sposobów na skręcenie karku'. Zdarzyło mi się parę razy nakryć ją na ćwiczeniu przewrotów na brzegu łóżka, mostka, zakładaniu nogi na szyję, robieniu szpagatu - jedna noga na kanapie, druga na wózku dla lalek na przykład. Jeśli jest cicho, mam niemal stuprocentową gwarancję, że córuchna drapie się stopą po karku siedząc na skraju krzesła na przykład.
      Ja tylko spaliłam lalczyną kołderkę - przykryłam nią lampkę nocną i zajęłam się czymś innym.
      Próbowałam też upiec pierniczki, wysypałam mąkę, wylałam miód (był jakiś superwyjątkowy, drogi i w ogóle cudem zdobyty) i tu mi zabrakło pary na ciąg dalszy. Miałam dobrą matkę, nie zabiła mnie, tylko dokończyła dzieła wink
    • asia_i_p Re: kiedy dzieci siedzą cicho... 22.11.13, 20:24
      Moja córeczka obcięła sobie grzywkę.
      Najpierw mnie spytała, czy może obciąć chomiczkom Zou Zou, powiedziałam, że jej chomiczki i jej sprawa, więc potem obcięła także sobie. Tak ze cztery lata miała, trochę ponad, bo chomiczki chyba były prezentem na czwarte urodziny.
      Jak już obcięła, to się przestraszyła i przyszła z czołem przysłoniętym rękoma, patrząc, czy się wkurzę, czy nie. Oczywiście się nie wkurzyłam i gdybym mogła liczyć, że fryzurę będę potrafiła odtworzyć, to chyba bym ją namawiała, żeby się znowu dała tak obciąć, bo wyglądało to świetnie. Za to trochę się przestraszyłam, bo dziecko sobie w końcu manewrowało nożyczkami dosyć blisko oczu.
      • mamamilochy Re: kiedy dzieci siedzą cicho... 22.11.13, 20:34
        mój brak wlazł do kibelka, tam usiadł i co jakiś czas spuszczał wodę bo się kąpał, a mama w tym czasie spała
        • asia_i_p Re: kiedy dzieci siedzą cicho... 22.11.13, 20:40
          To chyba twój brat jest zwycięzcą w tej konkurencji. wink
    • oqoq74 Re: kiedy dzieci siedzą cicho... 22.11.13, 20:38
      Przypomniało mi się jak wiele lat temu, w czasach komuny, przed świętami Bożego Narodzenia Mama przyniosła do domu karpie. Żywe wpuszczono do wanny, bo do świąt było kilka dni.
      Razem z bratem stwierdziliśmy, że te rybki są brudne i wsypaliśmy do wanny całą paczkę proszki ixi smile
    • asia_i_p Re: kiedy dzieci siedzą cicho... 22.11.13, 20:40
      Moja siostra była lepsza w te klocki, bo na koncie ma wysmarowanie całej kuchni masłem oraz rozpalenie ogniska. Wsadziła kredkę w wiatraczek farelka, a to był ten stary typ, który przegrzany się nie wyłączał. Kiedy mama ją znalazła, farelek palił się żywym ogniem, a siostrzyczka stała i dorzucała po jednej kredeczce.
    • kj-78 Re: kiedy dzieci siedzą cicho... 22.11.13, 20:41
      Moja mama zostala z wnukami. Wola z kuchni: co robicie? Wnuczka lat 4: maluje, babciu! Babcia po chwili wystawila glowe z kuchni i widzi, ze dziecko maluje nasze nowe czarne pianino...kamieniem z ogrodka! Cala jedna strona jest rowno porysowana...

      Za to ja pamietam zabawe, jak z kolezanka z balkonu z 3.pietra polewalysmy przechodniow woda (balkon nad ruchliwa ulica). Zrobila sie na chodniku wielka kaluza, wiec kazdy kto sie zbizal zadzieral glowe do gory, a wtedy my - chlup! Po pewnym czasie ktos zaczal inensywnie pukac do drzwi. Zamknelysmy sie w lazience i dluugo nie wychodzilysmy. A ze bylysmy wtedy same w domu kilka godzin, to pewnie mialysmy juz po 10 lat, jak nie wiecej...
      • rene1311 Re: kiedy dzieci siedzą cicho... 22.11.13, 21:13
        no to moje córki siedziały dzisiaj cicho ..w łazience, ja zajęta czymś dopiero po dłuższej chwili wołam- co tam robicie??...nic mamusiu, wszystko ok....za następnych parę minut nie wytrzymałam i weszłam....okazało się że jedna usiadła na otwartych drzwiczkach od pralki i się urwały, a potem obie strasznie próbowały je przymocowaćsad masakra jakaś, zostałam bez pralkisadsadsad
      • witch08 Re: kiedy dzieci siedzą cicho... 22.11.13, 21:32
        U nas bardzo lajtowo. Pomalowane kredkami ściany, dorwanie się do mojej kosmetyczki i raz wysmarował się całą zawartością słoika z nutellą.
        Natomiast ja będąc dzieckiem dałam rodzicom popalić. A jak brat podrósł, to broiliśmy razem.
        Na tydzień przed jego komunią przejechałam mu maszynką przez środek głowy. Oczywiście za jego pozwoleniem big_grin Dodam tylko, że miał boskie, lekko kręcone włosy, zapuszczone właśnie na tę okazję big_grin
        W dzień Wigilii rano ubieraliśmy choinkę. 2 zestawy lampek nie działały. Jedne przeglądał tata, a drugie ja zabrałam do pokoju. Po fachowym przeglądzie, okazało się, że to "tylko" zerwany kabelek. Ciach, ciach i skręcone. Dumna biegnę pokazać swoje dzieło, wkładam do kontaktu i buuum. Nie ma prądu, poszedł główny bezpiecznik, który dodatkowo był na klatce schodowej, zamknięty na kłódkę, do której nikt nie miał klucza.
        Innym razem eksperymentowałam z lokówką mamy i spaliłam sobie grzywkę.
        Obcięłam sobie też rzęsy z jednego oka tongue_out
        Generalnie z bratem rozkręcaliśmy wszystkie zabawki i sprzęty. Walkmany, radia, magnetowidy. Na nowym telewizorze przyłapał nas tata. Dostaliśmy lanie życia tongue_out
        Mój mąż natomiast z siostrą rozpalił ognisko na środku pokoju.
        Dobrze, że nasze dziecko nie wdało się w rodziców tongue_out

        • twoj_aniol_stroz Re: kiedy dzieci siedzą cicho... 22.11.13, 21:42
          A to przypomniałaś mi wyczyny mojego męża. Jako dziecko wpadł na pomysł, że skoro mała żaróweczka dość mocno świeci po podłączeniu do baterii to znacznie lepszy efekt będzie jak się ją podłączy do gniazdka. W efekcie pół bloku prądu nie miało big_grin
          A drugi wyczyn to był balon na gorące powietrze. Tylko, że balon był niewielki i z papieru z racji małej ilości dostępnych materiałów budowlanych big_grin a dodatkowo okazało się, że papier można zapalić nie dotykając do ognia smile W efekcie mężowi udało się rozpalić całkiem solidne ognisko w przedpokoju big_grin
          • witch08 Re: kiedy dzieci siedzą cicho... 22.11.13, 21:56
            Pomysłowość dzieci jest niesamowita big_grin
            Z drugiej strony, współczuję tych palpitacji serca rodzicom tongue_out

            Mi niestety ciekawość nie minęła i skutki czasem są opłakane. Zawsze sobie obiecuję, że to już ostatni raz tongue_out
            W każdym razie w zeszłym roku zachciało mi się grzebać przy komputerze, routerze i kablach. Coś poszło nie tak i zrobiłam awarię na pół dzielnicy. Oczywiście poszłam się poskarżyć do biura obsługi klienta, że za co ja płacę i gdzie ten internet. Przyszedł pan monter i za głowę się złapał, jak zobaczył moje kablowe dzieło i wydało się kto jest sprawcą całego zamieszania. Pan był tak miły, że oblepił mi wszystkie kable, żeby było jasne co z czym, gdyby znowu do głowy przyszedł mi pomysł z grzebaniem w kablach. No i musiałam zapłacić małą karę tongue_out
            Przez pół roku mama chodziła za mnie płacić internet, bo mi było wstyd tongue_out
            • twoj_aniol_stroz Re: kiedy dzieci siedzą cicho... 22.11.13, 22:05
              Cudne smile
              U nas wszelkie pająki z kabli obsługuje mąż, bo w końcu to on jest informatyk a nie ja big_grin Ale przypuszczam, że mnie też by się udało wysadzić w niebyt internet w połowie miasta big_grin
    • ga-ti Re: kiedy dzieci siedzą cicho... 22.11.13, 22:11
      Wspaniałe! Uśmiałam się po pachy!
      Moje dzieci to anioły smile
      Zabawy w ziemi z donicy, smarowanie kremem, malowanie po ścianach, buszowanie w mojej biżuterii, mikstury z 'płynów' w łazience, mieszanki z produktów sypkich w kuchni, wyciąganie wszystkich chusteczek higienicznych z pudełka albo nawilżanych z paczuszki, klatka schodowa usmarowana czarną pastą do butów, wydłubana dziura w drewnianej podłodze w celu poszukiwania korników, wyrzucanie spinaczy do prania z balkonu, wymalowany monitor komputera flamastrami... Tyle pamiętam.
    • nitka111 Re: kiedy dzieci siedzą cicho... 22.11.13, 22:19
      Cudne big_grin

      jakoś wyczynów moich dzieci nie mogę sobie przypomnieć, ale mój mąż jak był mały wraz z rodzeństwem rozpalili sobie ognisko przed domem paląc wszystkie zdjęcia jakie były w domu ( teściowa w domu robiła obiad), w związku z tym zdjęcia posiada od czasów szkoły średniej i nic wcześniej big_grin

      ja namówiłam młodszego kolegę do zrobienia wyjścia z jego pokoju ( nie chcieli nas puścić na pole) - mieszkali na parterze, chcieliśmy sobie wychodzić bez pytania , sąsiad nie był zachwycony gipsując to potem
      często u tego kolegi bywałam, bo jego mama nie pracowała i czasem się mną opiekowała, a kolego był młodszy i miał ze mną przechlapane ( pomysłowa byłam tongue_out ), postanowiłam kiedyś poprawić jego mamie humor ( lubiłam ją). bo narzekała że przydałyby się jej "różowe okulary" jak w piosence, okularów nie miałam, ale z pełnym poświęceniem wymalowaliśmy jej całą szybę w pokoju mokrą różową bibułą.
    • goodnightmoon Re: kiedy dzieci siedzą cicho... 22.11.13, 22:29
      tabakierka2 napisała:

      > córka mojej szefowej natomiast wydrapała w ścianie konstelację gwiezdną - cyrklem smile

      Wiesz co, to może nawet ładnie wyglądać smile

      U nas spektakularnych zabaw, typu pomalowanego sprzętu TV, na razie nie było. Ale kiedyś odwróciłam się na kilka sekund i dziecko (wówczas 8-miesięczne) najadło się ziemi z doniczki.
      • rhaenyra Re: kiedy dzieci siedzą cicho... 23.11.13, 20:24
        bo grunt to zdrowie big_grin
    • wielkafuria Re: kiedy dzieci siedzą cicho... 22.11.13, 22:59
      - jak byłam mała to jedna z barbi została robin hoodem i ja odcinalam z lodowki surowe mieso i udawalam ze ona to upolowala dla swojej druzyny i chowalam do drewnianego pudełka. po jakims czasie smrod nieziemski

      - podpalilam wate w lazience bo chciclam zobaczyc czy sie pali

      - pomalowalam sciany do tej wysokosci do kt moglam dosiegnac

      - wspinalam sie po gablotach z porcelana i jedna z szyb wypadła i robila mi sie na głowie

      - stalam kiedys na parapecia - lat 6 jak mama spała i mylam sciereczka do naczyn okno zeby zrobic mamusi przyjemnosc (zasnełysmy razem, ale ja sie obudzilam i mi sie nudziło)

      - zrobilam mieszkanke wszystkich kasz, ryzu i maki na srodku kuchni

      - zlutowalam kable w telewizorze i podlaczylam do pradu - było niebiesko w pokoju (dawniej - sto lat temu wink jak pan przychodzil naprawiac telewizory to zdejmowa tylna klape i cos tam sobie lutował, takie plamki i ja chcialam zrobic to samo...)

      - skakalam z szafy na lózko

      - bawilam sie porcelanowymi zestawami do kawy bo mama mowila, zeby czasem tego nie dotykała

      - w przedszkolu wysmarowalam sie kupa...
    • morekac Re: kiedy dzieci siedzą cicho... 23.11.13, 10:14
      Najlepsze zabawy to wymyśla moja siostrzenica. W czasie wakacji byli z moim psem pod opieką dziadka i dziecko malowało w altanie. Tylko że malowało psa, czarną plakatówką.
      Pies na swoje szczęście w końcu się znudził i wylazł stamtąd - ujawniając niecny proceder. Chyba tylko dlatego nie był pomalowany cały...
    • run_away83 Re: kiedy dzieci siedzą cicho... 23.11.13, 11:21
      Pierworodny:

      Miał rok z hakiem - lato i upał, latał po domu w samej pieluszce, w chwili mojej nieuwagi sciągnął pieluchę a zawartość wywalił na dywan; przyłapałam na gorącym uczynku,dziecię umyłam, zapieluchowałam i przystąpiłam do ratowania dywanu, w tym czasie dziecię ściągnęło kolejną pieluchę i poszło nasikać na kanapę. Myślałam że gada uduszę.

      Kiedy miał jakieś półtora roku - poszłam do łazienki, zostawiłam dziecię bawiące się na dywanie klockami,po powrocie zastałam je siedzące w kucki na półtorametrowym regale i szykujące się do skoku.

      Cztery lata z hakiem - wykonał relief wypukły z plasteliny o wymiarach 1x2metry na ścianie swojego pokoju. Relief nawet ładny, a że było jeszcze przed remontem, to nawet go zostawiliśmy big_grin

      Sześćć lat z hakiem - w trakcie kąpieli wylał wszystkie kosmetyki jakie udało mu się otworzyć - szampony, odżywki do włosów, żele pod prysznic i płyny do kąpieli, gdyż ponieważ "chciał mieć tyle piany co w myjni samochodowej". Po oszacowaniu strat okazało się, że spuścił do kanalizacji kosmetyki warte ponad stówę, głównie moje i męża (dziecięcy szampon oszczędził, cwaniak jeden). W charakterze zaliczki skonfiskowałam zawartość skarbonki, a resztę musiał odpracować wyręczając mnie i męża w lżejszych obowiązkach domowych (swoje obowiązki wykonuje oczywiscie za free) - np. wyciągając pranie z pralki do wiaderka, rozpakowując zakupy i układając w lodówce wg moich instrukcji. Konsekwencje tamtego wybryku skutecznie go oduczyły ruszania cudzych rzeczy bez pytania.

      Średniak:

      W wieku chyba półtora roku - wlazł na parapet i otworzył okno (klamki z zabezpieczeniem na przycisk, trzeba umieć toto obsłużyć i użyć sporej siły), niemal dostałam zawału (trzecie piętro, w dole kostka brukowa), młodego zaczęłam zabierać ze sobą do nawet do kibla.

      Jak miał jakieś dwa lata, rozbroił laptopa wydłubując wszystkie klawisze z klawiatury. Zajęło mu to jakieś dwie minuty, mąż składał klawiaturę do kupy prawie dwie godziny.

      Niedawno, w nowym domu, tuż po przeprowadzce - był ze mną w kuchni i jadł śniadanie, w chwili gdy byłam odwrócona do niego plecami, wyparował. Szukałam gada chyba ze czterdzieści minut, latając po całym domu i nawołując. Siedział zamknięty w szafie z drzwiami przesuwnymi i świecił sobie latarką smile

      Czasami mam ochotę ich związać wink A jak pomyślę, że trzeci niedługo zacznie raczkować i odstawiać podobne numery, to włos mi się jeży na głowie wink
      • morekac Re: kiedy dzieci siedzą cicho... 23.11.13, 11:49
        Jak miał jakieś dwa lata, rozbroił laptopa wydłubując wszystkie klawisze z klawiatury. Zajęło mu to jakieś dwie minuty, mąż składał klawiaturę do kupy prawie dwie godziny.

        Hehe. w 5 minut to kot zrobił... wink
    • eliszka25 Re: kiedy dzieci siedzą cicho... 23.11.13, 19:10
      starszy jest bardziej "plodny", jesli chodzi o tego typu pomysly. kiedy mial niecale 2 lata dobral sie do kredek i z wielkim rozmachem pokolorowal na granatowo biala sciane w pokoju, dokad siegnal. tez mniej wiecej w wieku ok. 2 lat podlal babci kwiatki w mieszkaniu. tyle tylko, ze kwiatki byly wzorem na dywanie tongue_out

      aaaa, zanim jeszcze nauczyl sie chodzic o malo co nie poscil mieszkania z dymem. w czasie, kiedy siedzialam na kibelku poustawial na kuchence wszelkie plastikowe miski, kubki, pojemniki z szafki obok i poodkrecal wszystkie kurki. na szczescie zdazylam wyjsc z ubikacji i zgarnac reka, zanim kuchenka sie nagrzala.

      w przedszkolu w pewnym momencie zafascynowala go umiejetnosc pisania. jego ulubiona literka stala sie literka "X" i pewnego dnia napisal x na wszystkim, co mu sie w przedszkolu pod rece nawinelo: na stolikach, szafkach, kanapie, obrusie itd.

      w ubieglym roku o tej porze tuz przed przyjsciem zaproszonego mikolaja stworzyli z mlodszym bratem "dzielo" na 3 sciany salonu kredkami swiecowymi. kiedy na nich nakrzyczalam, starszy stwierdzil, ze to mlodszy. zdradzilo go jednak jego imie wypisane polmetrowymi bukwami na srodku sciany big_grin. mlodszy mial 3 lata i pisac jeszcze nie umial tongue_out.
      • eliszka25 Re: kiedy dzieci siedzą cicho... 23.11.13, 19:37
        a jeszcze mi sie przypomnialo! starszy w wieku cos ok. 4 lat zrobil kupe w majtki. pieluchy juz dawno nie nosil i najwyrazniej uznal, ze nie jest to cos, z czego mama sie ucieszy i schowal sie w szafie w naszej sypialni. szukalam go chyba z pol godziny, a on siedzial sobie cichutko na stosiku swiezo wyprasowanych koszul taty. kiedy go znalazlam, koszule nadawaly sie juz tylko do ponownego prania
    • rhodesian_ridgeback Re: kiedy dzieci siedzą cicho... 23.11.13, 19:45
      Moi bracia, kiedy mama z babcią sobie kawkowały, pocięli w swoim pokoju poduszki. Puchowe. I bawili się w zimę.
      Matka jeszcze po dwóch latach znajdowała pióra.
    • rhaenyra Re: kiedy dzieci siedzą cicho... 23.11.13, 20:06
      ja bylam grzecznym dzieckiem suspicious
      razem z siostra grzecznie wyplewilysmy cioci wszystkie kwiatki na balkonie tongue_out
      a kolea mojego faceta jak byl maly to sikal za szafe bo nie chcial sobie przerywac ogladania wieczorynki tongue_out
    • 3fanta Re: kiedy dzieci siedzą cicho... 23.11.13, 20:41
      Moja ciotka mieszkała w mieszkaniu nad moją babcią.Miałyśmy wtedy ja 6 lat a ona 7.Często rodzice aby mieć spokój wysyłali nas do mieszkania ciotki na gorę abyśmy grzecznie się bawiły.Niedawno babcia była chora i dostawała zastrzyki.Kuzynka zwędziła ze smietnika zużyte strzykawki i igły do zabawy w lekarza.Miała tez buteleczkę z zastrzyku taką z gumowym korkiem.Bawiłyśmy się w przychodnię i robiłyśmy lalkom i miskom zastrzyki.miśki i lale potem okrutnie śmierdziały bo zgniły w środku.Wszystko było ok dopóki kuzynka nie wpadla na szatański pomysł,że zrobi zastrzyk mniesmile.Zastrzyk mial być zrobiony w tyłek i była to woda pomieszana z niebieską farbą.Ja się panicznie bałam zastrzyków i zaczęłam uciekać w panice gdzie się da.Wspięłam się na regał z książkami,który zwalił się na ziemię.Ja wylądowałam pięknym łukiem na małżeńskim łożu ciotki a kuzynka ledwie zdążyła uskoczyć w bok.Róg regału jednak walnął ją w twarz i wybił dwa zęby.Na szczęście jeszcze mleczne.huk okropny.rodzice przylecieli zaraz dołu i pieknie za wszystko oberwałyśmy obydwie
      • tabakierka2 Re: kiedy dzieci siedzą cicho... 29.11.13, 08:22
        3fanta napisała:

        >.Róg regału jednak walnął ją w twarz i wybił dwa zęby.Na szcz
        > ęście jeszcze mleczne.huk okropny.rodzice przylecieli zaraz dołu i pieknie za w
        > szystko oberwałyśmy obydwie

        o matkosad
        a mogło się skończyć tragedią.
Pełna wersja