moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej

04.12.13, 12:01
Cześć dziewczyny. Muszę się wyżalić bo już mam dosyć. Teściowa temat rzeka, ale u mnie to własna matka jest jak najgorsza teściowa.

Na wstępie zaznaczę, że była okropną matką. Biła mnie do wieku nastoletniego, dopóki nie zaczęłam się bronić (słowami, że jak mnie uderzy to pójdę do pedagoga szkolnego). Nie były to klapsy czy lanie zasłużone, tylko bicie po twarzy otwartą dłonią. Pamiętam że raz dostałam ścierką po twarzy za to że nie domyłam okna, a nie mogłam dosięgnąć, miałam za krótkie ręce a przy oknie była szafka - szpara na kilka cm dosłownie. Do tego nigdy mi nie wierzyła. Wystarczyło że jakiś dzieciak nakłamał że coś zrobiłam to od razu dostawałam, nie miałam prawa głosu. Bałam się jej, ale wiadomo jak to dziecko kochałam ją. Na dzień matki jak miałam 6-7 lat chciałam dać jej róże, wyczekiwałam odpowiedniego momentu z godzinę, bo nie chciałam jej przeszkodzić, zdenerwować. W końcu odważyłam się, mama była zadowolona. Po chwili dostałam ochrzan za to że przeze mnie nie obejrzała końcówki serialu... Do tej pory pamiętam to był serial który leciał na rtl 7 South beach czy coś takiego.

Jako nastolatka zaczęłam się buntować przed poniżaniem mnie przed biciem. Wpadłam w kiepskie towarzystwo, zaczęłam pić, palić. Chciałam uciekać z domu. Szybko minął mi ten okres. Nigdy mi na nic nie pozwalała, nie mogłam nic pożyczać np. zabawek, bluzek między koleżankami, później żadnych chłopaków, nie kupowała mi nic co mi się podobało.. Pierwsze dżinsy kupiłam sobie w wieku 15 lat, a wcześniej musiałam chodzić w sztruksowych okropnych...

Nasze stosunki poprawiły się gdy się wyprowadziłam na studia. Zaczęła mi pomagać finansowo, abym mogła się utrzymać, znalazłam prace i jakoś szło wszystko w dobrym kierunku przez kilka lat. Teraz mam męża i odkąd urodziłam znowu jest źle. W pierwszym miesiącu rodzice dzwonili do mnie po kilka razy dziennie, a gdy nie odbierałam to zaraz awantura. Wymyślała choroby, że mała na pewno ma refluks bo ulewa, że na pewno się nie najada bo mam nie wartościowy pokarm. Że powinnam ją karmić co 3 godziny, dawać jej wodę z cukrem i po co kupować fotelik samochodowy jak można przewieźć na kolanach... A jak mówiłam że teraz jest inaczej, że się dużo zmieniło to machnęła ręka i mówiła ciągle że ona mi kiedyś powie "a nie mówiłam". Gdy nawet próbowałam jej podsuwać książkę to powiedziała że ona jest za stara na czytanie i zresztą do niej nie przemawiają te "amerykańskie" metody. Kilka razy rzucałam słuchawką gdy mówiła, że jestem złą matką, że źle się swoim dzieckiem zajmuję.

Gdy córka w 7 miesiącu miała katar to moja matka stwierdziła że o nią nie dbam, bo nie chodzę z nią do lekarza. Tłumaczyłam jej że do lekarza chodzi się na kontrole w dniu szczepienia i tak co 6 tygodni. To wmawia mi, że oprócz szczepień chodzi się do lekarza na kontrolę co miesiąc i że ominęłam bilans półroczniaka! Mówię jej że nie ma czegoś takiego jak bilans półroczniaka to mi dalej wmawia że jest bilans półroczniaka i roczniaka, no i oczywiście że ja z dzieckiem do lekarza nie chodzę.

Ostatnio zwróciłam jej uwagę, żeby nie trzymała córki za ręce tylko pod pachami, bo może jej niechcący zrobić krzywdę.
Matko ile się nasłuchałam, że jak my śmiemy zwracać jej uwagę, ona trójkę dzieci wychowała i to ona nas może pouczać a nie my ją. I zaczeła monolog że nie słucham jej rad, że "jak można własnej matce nie ufać", że od zawsze wiedzę przekazywały babki matkom, a ja nic się nie słucham, że wszystkie rozumy pozjadałam, że uważam się za wszystkowiedzącą. I ciągle tylko gadanie, że ona trójkę wychowała. A ja już mam serdecznie dosyć. Nie chcę wyciągać brodów przeszłości i jej ranić, bo nie widzę powodu, ale w takich sytuacjach mam ochotę jej powiedzieć, że zawiodła jako matka, w ogóle nie zgadzam się z jej metodami wychowawczymi, i że sama jest sobie winna że jej nie ufam. Pamiętam kiedyś jako 15-sto latka powiedziałam jej że nigdy nie będę miała dzieci, bo nie chcę być taką matką jak ona.. A ona odkąd się córkę urodziłam już kilka razy powiedziała mi że jestem złą matką, że złe decyzje wybieram i w ogóle wszystko jest źle. A źle jest dlatego że inaczej niż ona robiła, czy inaczej niż jej koleżanek córki ze swoimi dziećmi robią. Nie wiem już jak mam do niej dotrzeć.. Niby wykształcona kobieta kurde nie tak stara bo 55 lat, a czasami jakbym słuchała 80-cio latki uncertain

Czasami naprawdę mam ochotę się odciąć od niej.. I tak panicznie boję się że będę powielać jej zachowania i błędy. Już nie raz złapałam się na tym że zachowałam się identycznie jak moja matka i wtedy mam ochotę siedzieć i ryczeć tylko.
    • agata_abbott Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 12:08
      Jejku, to okropne co piszeszsad Czemu nie ograniczysz stosunków? I co na to Twój mąż - nie próbuje Cię jakoś bronić? Bo wydaje mi się, że Ty jesteś jednak w jakiś sposób przez matkę sterroryzowana, ale on powinien mieć dystans...
    • helufpi Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 12:10
      > Czasami naprawdę mam ochotę się odciąć od niej..
      To właśnie powinnaś zrobić.
      • zuzi.1 Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 12:12
        forum.gazeta.pl/forum/w,898,145208679,145208679,Toksyczni_rodzice_watek_zbiorczy.html
    • pearlinee Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 12:17
      to tak jakbym czytała o mojej mamie....
      u mnie było to samo, matka znęcała się nade mną psychicznie odkad siegam pamięcią. Jak urodziłam dziecko były te same teksty co u ciebie, że xle sie dzieckiem zajmuję, źle noszę, źle karmię. Fotelik to po co, trzeba tylko na kolanach dobrze trzymać, do tego jeszcze doszło wykorzystywanie mnie finansowe itp. Ja od urodzenia córki leczyłam się na depresję, jak brałam leki było względnie ok. Mama oczywiscie uważała że moja depresja to jeden wielki foch i w dupie mi się poprzerwacało. Ciągle musiałam do niej dzwonić, bo jak tego nie zrobiłam, to ona się gniewała, wymyślała sobie choroby, żeby wpędzić mnie w poczucie winy. Do tego ciągle opowiadała o mnie straszne historie w moim rodzinnym mieście, odwrócili się ode mnie znajmoi i dalsza rodzina.... W końcu trafiłam do dobrego psychologa. Pani poradziła mi, żebym pojechała do matki i jej w twarz powiedziała co złego mi w życiu zrobiła i że nie mam zamiaru się z nią już więcej liczyć. Tak zrobiłam, była wielka awantura, połączona z groźbami samobójstwa. Matka wsiadła w samochód ze słowami że już jej wiecej nei zobaczymy itp. Oczywiście wróciła zaraz jak ja wycjechała i obdzwoniła całą rodzinę i znajomych z wyzwiskami pod moim adresem. Od tamtej pory nie mam z nią kontaktu i jestem najszcześliwszą osobą na świecie. Wreszcie czuję ze żyję!!! Robię co cchce, jadę gdzie chce i kiedy chcę ( wcześniej były awantury jak jechaliśmy na wakacje, bo przecież kasę na wyjazd trzeba było dać jej a urlop spędzić u niej pomagając jej w ogrodzie itp) Wreszcie pokochałam święta, bo wcześniej zawsze w swięta były awantury, jej uciekania z domu, straszenie że się powiesi itp. Serio, odcięcie się i wygarnięcie uprzednie pomaga. Inaczej sama będziesz toksyczną matką i nieszczęśliwą żoną. Ja widzę że jak teraz zmuszona jestem z nią się skontaktować (ostatnio pogrzeb babci, musiałam pojechać i z mamą rozmawiać) to miałam serio gorsze samopoczucie, od razu musiałam brać leki itp. Więc niestety, ale czasem żeby ratować siebie, trzeba odciąć się od matki.
    • daszutka Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 12:17
      Pognaj babsko hen daleko, zanim zacznie twoje dziecko lać po twarzy tak jak Ciebie lała.

      Nie rozumiem zupełnie oporów przed zerwaniem kontaktów. Jak matka to nie wypada? Z patologia nie ma sie co zadwac bez względu na więzy rodzinne.
      • milanak Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 12:29
        Oprócz matki jest jeszcze tata... Schorowany, nie może się denerwować i chyba ze względu na niego.. Bardzo kocha moją córkę. I jeszcze mama kupuje jej mnóstwo rzeczy, oczywiście ja jej do niczego nie zmuszam. Jak tylko w ciążę zaszłam to mówiła że ona wózek sfinansuję i inne rzeczy. Boję się że zaraz będę ta niewdzięczna. Eh.. Tak jak czytam co piszę to coraz więcej zdaję sobie sprawę że się jej jeszcze boje. Sama nie rozumiem dlaczego nie powiem jej wprost wszystkiego, w ostatniej klotni już chcialam mówić jaką była okropną matką ale się powstrzymałam...
        • pearlinee Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 12:37
          u mnie też kwestią powstrzymującą mnie, był mój tato. Obłędnie zakochany w swojej wnuczce. Ja miałam z tatą w miarę ok kontakt, przynajmniej tak mi się wyadwało. A to do czasu aż uświadomiłam sobie, że przecież ten tato który tak mnie kocha i zawsze był dla mnie najlpeszy, pozwalał żeby matka mnie traktowała w taki sposób. Przebyłam z tatą kilka mało fajnych rozmów, on zazwyczaj starał się nie słuchać, wychodził a to do toalety, a to na papierosa. W końcu poprostu powiedziałam że ma nie stosować wykrętów i mnie posłuchać. Poszedł nawet ze mną do psychologa, gdzi eusłyszał że matka się znęcała nade mną. On się jej tak samo bał jak ja. Bo ja się jej bałam. Jak dzwoniłam do niej, to ze strachem wyczekwiałam z jakim tonem mnie powita, analizowałam każde jej słowo, czy czymś jej nie uraziłam itp. Zamiast zajmować się córką i mężem, zajmowałam się samopoczuciem mamy i myśleniem jak ją zadowolić. A jak ona mnie raniła to znowu ryczałam w poduszkę i tak wkółko. Teraz mam kontak z tatą, tata odwiedza moje dziecko systematycznie, zrozumiał po wielu wielu rozmowach że miałam piekło na ziemi. Z matką się nie kontaktuję praktycznie wcale. Ostatnio dzwoniłam do niej po pogrzebie babci z pytaniem czy czegoś jej nie trzeba i żeby nei było jakiejś niezręcznej ciszy, zaczęłam opowiadać jej o córce, jak sobie radzi w szkole itp. NA to matka mi przerwała i zaczęła mówić że potrzeba jej kasy a ze tata wypłaty eszcze nie dostał itp. I stwierdziłam że nic jej już nie zmieni. Jak się córka urodziła kupiła dla niej wyprawkę ubrankową - do dziś mi ją wypomina.
          • zuzi.1 Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 12:52
            pearlinee napisała:"u mnie też kwestią powstrzymującą mnie, był mój tato. Obłędnie zakochany w swojej wnuczce. Ja miałam z tatą w miarę ok kontakt, przynajmniej tak mi się wyadwało. A to do czasu aż uświadomiłam sobie, że przecież ten tato który tak mnie kocha i zawsze był dla mnie najlpeszy, pozwalał żeby matka mnie traktowała w taki sposób. Przebyłam z tatą kilka mało fajnych rozmów, on zazwyczaj starał się nie słuchać, wychodził a to do toalety, a to na papierosa. W końcu poprostu powiedziałam że ma nie stosować wykrętów i mnie posłuchać. Poszedł nawet ze mną do psychologa, gdzi eusłyszał że matka się znęcała nade mną. On się jej tak samo bał jak ja. Bo ja się jej bałam. Jak dzwoniłam do niej, to ze strachem wyczekwiałam z jakim tonem mnie powita, analizowałam każde jej słowo, czy czymś jej nie uraziłam itp. Zamiast zajmować się córką i mężem, zajmowałam się samopoczuciem mamy i myśleniem jak ją zadowolić. A jak ona mnie raniła to znowu ryczałam w poduszkę i tak wkółko. Teraz mam kontak z tatą, tata odwiedza moje dziecko systematycznie, zrozumiał po wielu wielu rozmowach że miałam piekło na ziemi.'

            Dokładnie, bo to często tak wygląda, takie matki mogą sie wlasnie w taki sposób zachowywac wobec dzieci, z uwagi na takich spolegliwych i czesto nieobecnych fiz. lub emocj. ojców. Gdyby takie panie miały za męża faceta z przysłowiowymi "jajami" bałyby się tak zachowywac w stosunku do dzieci, a tak nieobecny lub dupowaty facet, pozwala poprzez swoje zaniechania lub strachliwosc na takie zachowania, czasem też udaje, że nic nie widzi, bo zwyczajnie moi się toksycznej terrorystki, czyli szanownej zaburzonej małżonki. Nalezy przerwac ten schemat, jako dorosla osoba i nie pozwalac sobie na chore jazdy chorej, zaburzonej kobiety. Postrasz matke, że za chwilę zamówisz jej przymusową wizytę u psychiatry, jak się nie uspokoi z zachowaniami.
            • pearlinee Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 13:01
              mojego ojca nie było, w domu był na weekendy. Ale nie wierzę, że nic nie widział. Baaa wiem na 100% że widział. Bo pamiętam akcje np w swięta, gdy szłam do mamy podzielić się opłatkiem a ta się odwracała ode mnie z tekstem że mam spierd..... albo jak miałam z 10 lat, jedliśmy obiad a ta do mnie że mam jeść szybciej bo jak na mnie patrzy to jej się wymiotować chce. I wiele wiele innych. ALe wtedy zamiast pierd....lnąć ręką w stół, on się starał jej poprawić humr a do mnie tylko żebym nie denerwowała mamy. Bo chciał mieć spokój i już. Ja poszłam na terapię dla mojej córki i męża. Bo męża mam fantastycznego, ale przyznam, że już sytuacja tak się zapętliła, że i mój mąż stał się ofiarą terroryzmu mojej matki. Serio, trzeba się przemóc i pogonic babę w cholere, nie patrzeć na ojca, bo jak widać jemu w pewnym momencie też bardziej zależało na własnym spokoju bardziej niż na Twojej normalnej psychice. Powodzenia!!! I dowagi. Wiem że etraz wydaje ci się niemożliwe przerwanie więxi z matką, jak mi to I raz powiedziała psycholgo, to wogóle powiedziałam że nigdy w życiu. Ale teraz wiem że to najlepsza decyzja mojego życia. Moja matka rozwaliła mi moje pierwsze małżeńswto. Bo facet nie zniósł tego, że ja się bardziej przejmuję jej humorami niż nim. Drugiego już jej nie dam skopać.
              • zuzi.1 Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 13:05
                I jeszcze te książki powinnas przeczytac:

                1. "Koniec współuzależnienia" Beattie Melody;

                recenzja:"Koniec współuzależnienia" Melody Beattie to książka, która zmienia wyobrażenia o osobie współuzależnionej. Wielu ludzi myśli, że współuzależnieni to ci, którzy żyją u boku alkoholika a tym czasem można być uwikłanym w uzależnienie od ludzi, zachowań bądź rzeczy w każdym środowisku. Autorka do głębi wyjaśnia czym jest zjawisko współuzależnienia, jak funkcjonują takie osoby i co należy zrobić, aby przestać kontrolować życie innych i zacząć troszczyć się o siebie. Współuzależnienie ma swoje początki w rodzinie dysfunkcyjnej i jest przekazywane z pokolenia na pokolenie. Zjawisko to zatacza coraz to szersze kręgi. Dziś wiadomo, że można być alkoholikiem i współuzależnionym jednocześnie. Wielu z nas nie rozumie co takiego jest w naszych zachowaniach, że nie przynoszą one oczekiwanych efektów. Jesteśmy tak zaabsorbowani problemami innych, że nie zostaje już czasu na zadbanie o swoje własne problemy a co dopiero na ich rozwiązanie Destrukcyjne zachowania mogą nas wyni[...] od środka , psuć nasze związki z innymi ludźmi, sprawiać nam ból i cierpienie. Melody Beattie pisze, że rozwiązanie tego problemu zależy od nas samych. Ukazuje nam ,że aby wyjść ze współuzależnienia należy zaakceptować sposoby oddziaływania na nas zachowań innych osób i sposoby jakimi my próbujemy na nie oddziaływać. Następnym krokiem jest nauczenie się życia własnym życiem, troszczenia się o siebie, wyjście z roli ofiary, przeżywania własnych emocji i wiele, wiele innych. Z całą pewnością książka „Koniec współuzależnienia” jest drogowskazem dla ludzi uwikłanych w losy innych. Jeżeli dotknął cię ten problem, znajdziesz w tej książce wiele cennych porad jak uzdrowić swoje życie, aby stało się ono pełniejsze i szczęśliwsze.

                2."Miłosc to wybór" o terapii współuzaleznień Robert Hemfelt

                recenzja:"Być może nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak zranienia i niespełnione potrzeby emocjonalne z dzieciństwa wpływają na Twoje obecne relacje z ludźmi. Czy zastanawiałeś się, jak często Twoje relacje mają więcej wspólnego ze wzajemnym uzależnieniem niż z prawdziwą wolnością i miłością... Być może czujesz, że w Twoim życiu często obecna jest bolesna zadra, powodująca niewypowiedziane cierpienie i nieszczęście. Nieustannie starasz się wypełnić tę wielką, emocjonalną pustkę wewnątrz siebie. Próbując to zrobić, łatwo możesz wpaść w pułapkę uzależnienia od innych ludzi, alkoholu, narkotyków, pieniędzy, seksu, pracy.

                Ten stan to współuzależnienie. Szacuje się, że z powodu problemów współuzależnienia cierpi nawet jedna trzecia ludzkości.

                Czy współuzależnienie jest korzeniem Twojego nieszczęścia? Jeśli tak, to czy możesz w jakiś sposób się go pozbyć, aby ulżyć cierpieniu?

                Autorzy tej książki, doświadczeni psychoterapeuci, opracowali dziesięciostopniowy program terapii uzależnień i współuzależnień. Pomógł on już tysiącom ludzi w Stanach Zjednoczonych. Teraz może pomóc również Tobie i Twoim bliskim.

                Czytając tę książkę, masz szansę przełamać krąg współuzależnienia w Twoim otoczeniu i we własnych relacjach. Dzięki lekturze tej książki zobaczysz siebie w nowym świetle i nauczysz się budować odpowiedzialne, głębokie i pełne wolności związki z ludźmi. Sięgnij po nią już teraz i wyzwól się od współuzależnienia!

                Robert Hemfelt - psycholog, oraz Frank Minirth i Paul Meier - psychiatrzy i absolwenci teologii, pracują w jednej z największych klinik psychiatrycznych na świecie - Minirth-Meier w Dallas (Teksas). Stworzyli autorski, dziesięciostopniowy program terapii uzależnień i współuzależnień. Opublikowali wiele książek na temat współuzależnienia."

                3. "Współuzależnienie. Przewodnik dla nowego pokolenia" Beattie Melody

                recenzja:"Dla kogo została napisana ta książka? Dla tych wszystkich, którzy w pierwszej książce Melody Beattie, Koniec współuzależnienia, odnaleźli własne problemy i wskazówki, jak je rozwiązać. Teraz, po latach, mogą się przekonać, w jakim miejscu się znajdują i czy współuzależnienie nadal jest ich zmorą. Przede wszystkim jednak jest to książka "dla nowego pokolenia" - tych, którzy w momencie publikacji Końca współuzależnienia byli jeszcze dziećmi (wyd. oryg. 1986, wyd. pol. 1994), teraz zaś cierpią z powodu uzależnienia bliskich osób w swoim otoczeniu. Dużo uwagi poświęca też autorka podwójnie uzależnionym, a więc tym, którzy są uzależnieni i współuzależnieni jednocześnie. Takich osób, jak twierdzi Melody Beattie, jest bardzo dużo, gdyż wielu uzależnionych od substancji psychoaktywnych pochodzi z rodzin, w których się tych substancji nadużywa. Książka daje nadzieję lepszego, szczęśliwszego i spełnionego życia. Kiedy zaczynamy troszczyć się o siebie, braki z przeszłości stają się naszymi mocnymi stronami. Wielu współuzależnionych cechują lojalność i oddanie. Wypełniają swoje obowiązki. Popadają w obsesję, ale są przy tym wytrwali. Chcą nieść pomoc i gdy nauczą się, jak pomóc sobie, potrafią to robić. Wielu z nich zostaje liderami, ludźmi, którzy potrafią zmienić świat."
              • anka_na_sankach Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 13:18
                > Bo pamiętam akcje np w swięta, gdy szłam do ma
                > my podzielić się opłatkiem a ta się odwracała ode mnie z tekstem że mam spierd.
                > ....

                To jest straszne, gorsze niż jakiś koszmar...
        • panirogalik Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 12:45
          no to niech się tatuś nie denerwuje. Jak reagował na to, gdy twoja mama cię lała? Nie wtrącał się? To teraz też się nie powinien wtrącać.
          • daszutka Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 12:52
            Popieram w 100%. Ty jako dziecko nie miałaś się jak bronić. Powienien był Cię bronić ojciec. Bezczynne przyglądanie się jak ktoś krzywdzi dziecko czyni niestety wspówinym.
            • milanak Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 13:01
              Ojciec wiekszosc czasu spędził za granica... Później i teraz tylko sprzątanie mu w głowie, ma być czysto i koniec. Pedant straszny. W liceum po powrocie ze szkoły musialam najpierw sprzątać cale mieszkanie... Czasami jak bylam zmeczona i nie sprzątnęłam to awanturę robil ze sprzątanie jest najważniejsze. Słyszałam tylko że jak będę u sobie to będę sobie mogła nie sprzątać. A jak przyjeżdżają to pucuje wszystko żeby się nie czepiali...
              • zuzi.1 Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 13:06
                i jeszcze ostatnia WAZNA książka:

                "Powrót do swego wewn. domu" John Bradshaw
              • daszutka Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 13:07
                Czyli tatuś też ma nie do końca po kolei w główce?
                • zuzi.1 Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 13:10
                  tatus jak to czesto bywa też może byc przemocowy, takie osoby ciągną do siebie, bo ich deficyty się ze sobą sprzągają, pasują do siebie idealnie, czyli dwa potworki w jednej rodzinie, jeden często to właśnie facet, powtorek b. zakamuflowany, niby dobry ojciec, ale....a matka to często potworek w pełni, jawny
    • male_a_cieszy Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 12:20
      Skoro daje Ci rady to pewnie uważa, że była wspaniała matką.
      Ty wiesz, że matką była okropną.
      Skoro ona twierdzi, że ty jesteś zła matką bo postępujesz z córką inaczej niż ona to znaczy, że jesteś dobrą matką big_grin To taka trochę pokrętna logika :A a tak na poważnie to ograniczyłabym kontakty.
      • milanak Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 12:33
        Ona uważa że była idealną matką. Moja babcia ją chwali ciągle jak to dobrze nas wychowała a ja słuchać tego nie mogę. Kontakty i tak są ograniczone bo mieszkamy 130 km od siebie. Przyjeżdżają co 2 tygodnie... I dzwoni codziennie
        • zuzi.1 Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 12:40
          Najpierw przeczytaj książkę "Toksyczni rodzice" Susan Forward, a potem ogranicz te jej telefony, tj. nie odbieraj, gdy Ci się wyświetli, że to ona dzwoni. Ona to robi z potrzeby kontroli nad Tobą i Twoim życiem, niech się kobieta sama kontroluje i swojego męża, a Tobie i Twojej rodzinie niech da spokój. Twoja matka jest b. toksyczną osobą, a takie osoby mogą byc osobami z zaburzeniami osobowosci i stąd stosowanie przemocy psych i inne fatalne zachowania. Kontakt z nią powinien byc. baaaardzo mocno ograniczony a najlpeiej czasowo zawieszony, stawiane ostre granice i wymaganie szacunku i własciwych zachowan w stosunku do Ciebie i Twojej rodziny. Gdy nie posłucha i nie będzie się stosowac do Twoich prósb, wówczas nalezy zerwac kontakt, a kontaktowac sie jedynie z ojcem. Takie osoby to specjalisci od manipulacji i przemocy psych. Pogoń babsztyla i się nawet nie zastanawiaj !
          • pearlinee Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 12:44

            zgadzam się w 100%, telefony mają na celu tylko kontrolę. Założę się że jak robisz coś nie wg jej pomysłu to jest afera albo się gniewa. U mnie to nawet się gniewała jak ubrałam córkę nie w te rajstopy co ona zaproponowała. I też widywałam się z nią sporadycznie, bo mieszkam od niej 160 km. Ale te telefony wystarczyły żeby mi zatruć życie. Ona zwyczajnie nie pozwoli ci się usamodzielnić i być szczęśliwą. Twoje szczęście oznacza jej nieszczęście niestety.
            • zuzi.1 Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 12:46
              no, typowy wampir energetyczny
        • pearlinee Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 12:41
          milanak napisał(a):

          > Ona uważa że była idealną matką. Moja babcia ją chwali ciągle jak to dobrze nas
          > wychowała a ja słuchać tego nie mogę. Kontakty i tak są ograniczone bo mieszka
          > my 130 km od siebie. Przyjeżdżają co 2 tygodnie... I dzwoni codziennie


          no u mnie identycznie. Jak w końcu pojechałam do niej na rozmowę i powiedziałam co mi leży na sercu, to ona w szoku była. Niby. Bo jednak w głębi duszy zdawała sobie sprawę co wyczyniała. Jak się dowiedziała ze tato idzie ze mną do pcyhologa, to mało jajka nie zniosła. Wiedziała ze wizyta skonczy się o 17 to 17.03 już dzwoniła do niego z pytaniem i jak tam, no powiedz co tam było. A jak tata powiedział ze to rozmowa nie na telefon, to ona już serio straciła nerwy i zaczęła krzyczeć: powiedz mi bo zwariuję!!! Bo wiedziała co tata tam usłyszy, dowie się co ona ze mną wyczyniała ( tato prawie całe moje życie pracował w delegacji). Więc Twoja mama też wie w 100% że cię krzywdziła i krzywdzi, ale w życiu się nie przyzna.
        • agata0 Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 16:06
          > I dzwoni codziennie

          Chyba bym się pochlastała, jakby mi mama wydzwaniała codziennie. A kocham ją bardzo.
    • vilez Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 12:40
      Posłuchaj mnie uważnie: wszystko wygląda na to, że powtórzysz ze swoimi dziećmi w sporej mierze ten sam scenariusz, co ona z Tobą. A wiesz, dlaczego? Bo w nim tkwisz. Jako ofiara. Masz skrypt ofiary. I go przeniesiesz na swoje dzieci. A Ty odtworzysz względem nich rolę kata, niestety. Jeśli się za to nie weźmiesz i nie przepracujesz tego skryptu.
      Ja Ciebie nie krytykuję. Pokazuję Ci, jak to działa.
      • zuzi.1 Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 12:45
        dobrze pisze vilez, ten wkodowany skrypt, który odtworzysz nieswiadomie, śwaidomie nie chcąc go odtworzyc, pomorze Ci odkręcic psychoterapeuta, ale taki specjalizujący się w takich sprawach jak toksyczni rodzice
        • zuzi.1 Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 12:54
          oczywiscie pomoże wink
      • milanak Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 12:55
        Co mam zrobić? Iść na terapię? Gdzie znaleźć takiego psychoterapeutę... Czy to na nfz jest? Przeraża mnie to ale czasami widzę w niektórych swoich zachowaniach podobieństwo do matki, względem męża głównie.
        • zuzi.1 Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 12:58
          na forum życie rodzinne jest pani psycholog, napisz nowy wątek i popros o poradę do kogo warto się udac
        • vilez Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 13:00
          Tak, jest na NZF. Czeka się ok. miesiąca. Napisz też na forum Życie Rodzinne- tam jest ekspert.
    • beliska Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 12:44
      Nie miałam toksycznych, raniących rodziców, ale ktoś bliski ma, więc trochę wiem, jak to jest.
      Nie ma innego wyjścia, trzeba się uwolnić od demona. Szkoda zycia, czasu-odcięłabym się najszybciej, jak by to było mozliwe. Czlowiek nie musi cierpieć tylko dlatego, że los dał mu takiego rodzica. Trzymaj się.
    • milanak Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 12:53
      Boże dziewczyny ale żeście mnie teraz przeraziły... Ja nawet dzieci przez nią mieć nie chciałam bo bałam się że będę taka jak ona.
      Ona swoje zachowania ma od ojca. Z kilku jej wspominek wiem że też tak wychowywał jak ona mnie, tylko że ona chyba uważa to za prawidłowe wychowanie. Wiele razy mówiła że jak ona zrobiła coś takiego jak ja to ojciec jej wpier** spuszczał, etc.
      • zuzi.1 Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 12:55
        no to jestes dzieckiem przemocowych rodziców i masz baaaardzo wiele sama do przepracowania, aby Twoje dzieci miały normalne dzieciństwo
        • zuzi.1 Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 12:56
          wejdz na forum zycie rodzinne i poszukaj wątków o przemocy i toksycznych rodzicach i postudiuj je trochę, wówczas wiele się dowiesz, zwróc szczególna uwagę na posty osoby:sorvina
          • milanak Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 13:04
            Dzięki zaraz zabiorę się za czytanie wątków i ksiazki i szukaniu psychoterapii bo ostatnią rzecza jaką chce zrobic to skrzywdzić moją córkę
      • vilez Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 13:05
        Nie bój się. Najważniejsze to uznać swoje położenie. Jesteś z takiego a nie innego domu ito nie Twoja wina To miało na Ciebie określony wpływ. I to też nie jest Twoja wina. Ale z tych wpływów można się wydostać. Jak się wydostaniesz, to matka nie będzie miała na Ciebie takiego wpływu, jak ma teraz, a i TY będziesz miała lepszy wpływ na swoje dzieci.
        Warto! Trzymam kciuki.
        • zuzi.1 Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 13:08
          Dokładnie tak, 10/10.
        • czar_bajry Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 13:09
          urzekła mnie Twoja historia...
          • zuzi.1 Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 13:11
            tak czar bajry, pewnie to troll wink niestety to SAMO ŻYCIE...
            • milanak Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 13:17
              To nie troll dokładnie samo życie... Pewnie w wielu domach dzieję się podobnie i kazdy uznaję to za normę.
              • czar_bajry Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 13:20
                pierwszy post i od razu z grubej rury....?
                obstawiam trolla.
                • pearlinee Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 13:32
                  z grubej rury? chyba śnisz. Takie rzeczy niestety to bardzo częsta historia. A laska może założyła sobie konto nowe, bo jednak o takich sprawach wstyd mówić. Ja się długo wstydziłam powiedzieć, że matka mnie nie kochała i opowiadać o tym jak mnie traktowała. Ale w końcu dorosłam do tego że to ona powinna się wstydzić.
                  Ja mogę podać namiar na psychologa ale w Warszawie i niestety odpłatnie. Ale babeczka postawiła mnie do pionu po jakiś 4 wizytach, teraz chodzę raz na jakiś czas.
                  Najgorsze jest to, że w naszym pokoleniu pokutowało przeświadczenie, że jak rodzice nei piją, nie są menelami, nie głodzą, to są ok. Coś takiego jak znęcanie psychiczne wogóle nie istniało. Dla mojej babci, ciotek, moja matka zawsze była moze "zbyt nerwowa", ale poza tym taka dzielna, bo ojcec w delegacji, ona sama mnie tak "wspaniale" wychowała. Głodna nie chodziłam, goła też nie. I ja teraz taka niewdzięczna.
                • milanak Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 13:38
                  Nie jest to pierwszy mój post. Zarejestrowałam się niedawno, ale zdążyłam już wypowiedzieć się w kilku topicach. Ale szczerze mówiąc chciałam założyć nowe konto, aby to opisać.
                  Po Twoim wpisie weszłam w swój profil i aktywowałam konto - wcześniej nie wiedziałam, że trzeba. Teraz możesz przejrzeć moje wpisy i dopiero stwierdzić czy jestem trollem.

                  PS. Nie każdy na tym świecie żyje tym aby strollować ludzi w internecie, serio.
                  • konwalka Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 13:42
                    wiesz, jest duze prawdopodobienstwo, ze zaczniesz powtarzac zachowania matki
                    i ze dzieciom zafundujesz taki sam koszmar

                    nie mozesz do tego dopuscic
                    nigdy
                    dlatego zacznij dzialac
                    niestety, cholernie dobrze cie rozumiemsad
    • tanebo Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 13:41
      Witaj w klubie. Najgorsze jest to że trudno posądzać je o złe intencje.
    • glupia.suka to o czym piszecie, to nie jest matka 04.12.13, 13:56
      Czytam te historie i myślałam, że takie rzeczy zdarzają się tylko w ciężkich opowiadaniach czy książkowych dramatach. Nie znam nawet wśród swoich znajomych, takich teściowych jakie wy matki opisujecie.

      Nie trzeba psychologa, psychiatry czy terapeuty, żeby stwierdzić, że człowiek który znęca się psychicznie nad dzieckiem nie zasługuje na szacunek, co więcej zasługuje na karę. Znęcanie psychiczne zostawia ślad na długo, czasem na zawsze.

      Dzieci nie proszą się na ten świat, a bezbronne nie potrafią przeciwstawić się osobie, którą mają za cały świat - matce.

      Nikt nie zasługuje na szacunek za to jaką metryczkę posiada - czy to matka czy ksiądz. Ludzi powinno się szanować za to jacy są a nie kim są. Niestety w naszym przesiąkniętym stereotypami społeczeństwie, matka to świętość.

      Albo szczęśliwa będzie ona albo wy. Tylko, że jej szczęście jest oparte na chorym zachowaniu i psuciu waszego życia. Ja bym wybrała swoje szczęście. Zawsze wybierałam. I jestem szczęśliwa.
      • tanebo Re: to o czym piszecie, to nie jest matka 04.12.13, 14:01
        To tylko teoria. Praktyka jest taka że największy psychol może mieć dziecko. I trudno tu nawet obwiniać rodzica - babcie też były niezgorsze.
      • pearlinee Re: to o czym piszecie, to nie jest matka 04.12.13, 14:01
        glupia.suka napisała:

        > Czytam te historie i myślałam, że takie rzeczy zdarzają się tylko w ciężkich op
        > owiadaniach czy książkowych dramatach. Nie znam nawet wśród swoich znajomych, t
        > akich teściowych jakie wy matki opisujecie.
        >
        > Nie trzeba psychologa, psychiatry czy terapeuty, żeby stwierdzić, że człowiek k
        > tóry znęca się psychicznie nad dzieckiem nie zasługuje na szacunek, co więcej z
        > asługuje na karę. Znęcanie psychiczne zostawia ślad na długo, czasem na zawsze.
        >
        > Dzieci nie proszą się na ten świat, a bezbronne nie potrafią przeciwstawić się
        > osobie, którą mają za cały świat - matce.
        >
        > Nikt nie zasługuje na szacunek za to jaką metryczkę posiada - czy to matka czy
        > ksiądz. Ludzi powinno się szanować za to jacy są a nie kim są. Niestety w naszy
        > m przesiąkniętym stereotypami społeczeństwie, matka to świętość.
        właśnie o te stereotypy chodzi. Że jak matka to już najważniejsza. Moja mi non stop wpajała, że ma być najważniejsza dla mnie, bo mężów mogę mieć kilku a ją tylko jedną. Niby tak, ale po co taka matka? Ja byłam dzieckiem wystaranym, mama nie mogła długo zajść w ciążę, leczyła się. Oczywiście moje dzieciństwo przesiąknięte było opowieściami o leżeniu na patologii ciąży, jak to leżała z dupą do góry na cegłach i wogóle jakie niedogodności cierpiała żeby mnie urodzić a ja mam jej być wdzięczna jak nie wiem co. Ja też miałam trudną ciążę, ale moje dziecko wogóle ani razu nie słyszało jak to mama w szpitalu leżała, bo i po co?
        Ale np moja teściowa nie może zrozumieć że ja nie chcę mieć kontaktów z matką i wiecznie robi mi wymówki, ze jak to tak?? że powinnam itp.
        • milanak Re: to o czym piszecie, to nie jest matka 04.12.13, 14:06
          faktycznie nasze matki są podobne. Moja ciągle opowiada jak to z moim bratem leżała całą ciążę w szpitalu.
          Napisałam Ci wiadomość z prośbą o kontakt do psychologa zajrzyj jak możesz smile
          • konwalka Re: to o czym piszecie, to nie jest matka 04.12.13, 14:09
            milanak, jak chcialabys pogadac o tych paskudnych, nie wiedziec czemu powodujacych nasze zawstydzenie sprawach, to jestem do dyspozycji
          • gazdzinazdaleka Re: to o czym piszecie, to nie jest matka 04.12.13, 14:31
            No bo nie wiesz, że za to, że urodziła, wychowała, zapewniła michę i dach nad głową, należy jej się szacunek? (to cytat z matki mojego męża) Ale faktem jest, że ona podobne rzeczy słyszała od swojej matki. I też przestała się z nią kontaktować. Jak widzisz, te schematy przechodzą z pokolenia na pokolenie, o ile się tego świadomie nie przerwie. My przerwaliśmy, nie chcemy żeby i nasze dziecko zaraziło się nienawiścią. To straszna choroba.
            • glupia.suka Re: to o czym piszecie, to nie jest matka 04.12.13, 15:47
              gazdzinazdaleka napisała:

              > No bo nie wiesz, że za to, że urodziła, wychowała, zapewniła michę i dach nad g
              > łową, należy jej się szacunek? (to cytat z matki mojego męża) Ale faktem jest,
              > że ona podobne rzeczy słyszała od swojej matki. I też przestała się z nią konta
              > ktować. Jak widzisz, te schematy przechodzą z pokolenia na pokolenie, o ile się
              > tego świadomie nie przerwie. My przerwaliśmy, nie chcemy żeby i nasze dziecko
              > zaraziło się nienawiścią. To straszna choroba.

              Każdy na prawo być szczęśliwy, tak mi powiedziała moja mama. I każdy myślący człowiek odsunie się od matki, która poza przyniesieniem na świat i spełnianiem obowiązków okazała się być utrapieniem. I każdy myślący człowiek odsunie się od stereotypów. Od śmierdzącego katolickiego stereotypu, który nam wpaja (mi na szczęście nie) regułkę "czcij ojca swego i matkę swoją" bez względu na cokolwiek? A gdzie rozum?
        • glupia.suka Re: to o czym piszecie, to nie jest matka 04.12.13, 14:11
          > właśnie o te stereotypy chodzi. Że jak matka to już najważniejsza. Moja mi non
          > stop wpajała, że ma być najważniejsza dla mnie, bo mężów mogę mieć kilku a ją t
          > ylko jedną. Niby tak, ale po co taka matka? Ja byłam dzieckiem wystaranym, mama
          > nie mogła długo zajść w ciążę, leczyła się. Oczywiście moje dzieciństwo przesi
          > ąknięte było opowieściami o leżeniu na patologii ciąży, jak to leżała z dupą do
          > góry na cegłach i wogóle jakie niedogodności cierpiała żeby mnie urodzić a ja
          > mam jej być wdzięczna jak nie wiem co. Ja też miałam trudną ciążę, ale moje dz
          > iecko wogóle ani razu nie słyszało jak to mama w szpitalu leżała, bo i po co?
          > Ale np moja teściowa nie może zrozumieć że ja nie chcę mieć kontaktów z matką i
          > wiecznie robi mi wymówki, ze jak to tak?? że powinnam itp.

          Matka chciała cię urodzić, wzięła na siebie trudy ciąży, więc po co to wypominanie? Tzn nie wypominanie tylko znęcanie się psychiczne. Jak można dziecku takie rzeczy mówić. To jest/była patologia. I to bardzo mocna. Odetnij się. I uśmiechnij się.

          A z teściową bym pojechała krótko. Albo puszczała drugim uchem.
        • gazdzinazdaleka Re: to o czym piszecie, to nie jest matka 04.12.13, 14:24
          Mój mąż na kolejne hasło swojej matki, że żon to może mieć kilka, a matkę ma się tylko jedną, odparował, że właśnie żonę sobie wybrał taką, jaką chciał mieć, a jeśli chodzi o matkę, to niestety, nie miał żadnego wyboru. A szkoda. I zamurowało ją, pierwszy bodaj raz w życiu, ale nie ostatni.
          Teraz już nam łatwiej, bo ograniczyliśmy z nią kontakty (siostra męża zupełnie zerwała kontakt z matką, czemu się wcale nie dziwię), ale swoje przeszliśmy, a zwłaszcza on i jego siostra. I co z tego, że nigdy ich nie uderzyła, za to tak straszliwie się nad nimi znęcała psychicznie, że aż strach to pamiętać.
          Moja mama też, niestety, ma takie zapędy, ale po wielu latach nauczyłam się ignorować jej "złe humorki" (delikatnie mówiąc), ucinać głupie dyskusje i realizować swoje cele w życiu. Przyzwyczaiłam się, że nigdy nie będę w jej oczach dość dobra. Ignoruje sukcesy, porażki za to urastają do rzędu katastrof. To boli, ale można nauczyć się z tym żyć. Jeśli ktoś nie akceptuje twoich wyborów i nie szanuje twojego zdania, to nie jest ci z nim po drodze. Choćby i była to własna matka, niestety.
    • totorotot Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 15:31
      -terapia u psychologa na nfz
      -zerwanie kontaktu z matka żeby Ci rura nie zmiękła na święta
    • totorotot Re: moja matka ucieleśnienie okropnej teściowej 04.12.13, 15:34
      -terapia u psychologa na nfz
      -zerwanie kontaktu z matka i żeby Ci rura nie zmiękła na święta
    • glupia.suka tak, to straszna choroba 04.12.13, 15:50
      gazdzinazdaleka napisała:

      > No bo nie wiesz, że za to, że urodziła, wychowała, zapewniła michę i dach nad g
      > łową, należy jej się szacunek? (to cytat z matki mojego męża) Ale faktem jest,
      > że ona podobne rzeczy słyszała od swojej matki. I też przestała się z nią konta
      > ktować. Jak widzisz, te schematy przechodzą z pokolenia na pokolenie, o ile się
      > tego świadomie nie przerwie. My przerwaliśmy, nie chcemy żeby i nasze dziecko
      > zaraziło się nienawiścią. To straszna choroba.

      Każdy na prawo być szczęśliwy, tak mi powiedziała moja mama. I każdy myślący człowiek odsunie się od matki, która poza przyniesieniem na świat i spełnianiem obowiązków okazała się być utrapieniem. I każdy myślący człowiek odsunie się od stereotypów. Od śmierdzącego katolickiego stereotypu, który nam wpaja (mi na szczęście nie) regułkę "czcij ojca swego i matkę swoją" bez względu na cokolwiek? A gdzie rozum?
Pełna wersja