Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie

06.12.13, 10:49
Muszę temat poruszyć, bo mnie czyści, jak to czytam. Naprawdę myślicie co poniektóre, że wystarczy "o siebie dbać" i być zawsze tip-top, żeby małżonek nie chadzał na boki? O święta naiwności! Mam za sobą kilka grzechów w postaci romansów z żonatymi i każda, każdziuteńka żona była obiektywnie atrakcyjniejsza ode mnie smile Wszystkie ładne, zadbane laski. Jedna to nawet była lokalną miss. Wyglądałam przy niej jak uboga krewna. Zejdźcie na ziemię.
    • guderianka Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 10:50
      pewnie, że nie
      dobry lodzik czyni cudawink
      • mx3_sp Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 10:52
        i gościnność w kroku.
      • morgen_stern Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 10:52
        Nie tyle lodzik, co "inność", nowość, smutna prawda.
        • pearlinee Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 10:58
          morgen_stern napisała:

          > Nie tyle lodzik, co "inność", nowość, smutna prawda.
          >


          ale żona może też zapewnić tą inność, myjąc np włosy i obcinajac paznokcie. A poplamiony dres zamieniając na czystą koszulkę
          • morgen_stern Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:01
            Śnij dalej.
            Nie twierdze, że nie należy o siebie dbać, bo to i tak nic nie daje, ale bajdurzenie o tym, jak to trzeba się picować, żeby chłop przestał latać za babami jest śmieszne.
            • guderianka Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:04
              chłopak w którym się kiedyś kochałam napisał mi

              Piękna kobieto-Ty siebie nie dręcz obawą dziecinną
              Rywalka nie jest od Ciebie piękniejszą-jest tylko inną
              • morgen_stern Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:09
                Otóż to.
                • aneta-skarpeta Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:15
                  mój wujek- facet ok.50tki zartowal sobie czasem z żony ( bardzo zadbanej, szczupłej, choć wiekowej)- Oj Zosia, żebyś ty jeszcze obca była

                  mawiał tak jak sie odstawiła wyjątkowo

                  ps. to oczywiście był żart wujka, ale obrazuje temat
                  • gazeta_mi_placi Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 14:25
                    Wiekowa? Ma 80 lat a wujek 50?
                  • guderianka Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 15:08
                    mój Tata też tak mawiał- my z Mężem też tak do siebie żartujemy -wzdychając do poligamii wink
              • nowel1 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 17:06
                guderianka napisała:

                > chłopak w którym się kiedyś kochałam napisał mi
                >
                > Piękna kobieto-Ty siebie nie dręcz obawą dziecinną
                > Rywalka nie jest od Ciebie piękniejszą-jest tylko inną


                No, Sztaudynger to napisał przed nim smile
                • memphis90 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 17:20
                  Może to on był tym chłopakiem... Trochę wiekowy, ale za to jakie nazwisko!
                • guderianka Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 07.12.13, 08:20
                  to nie jest ważne w tym momencie- bo ja się w panu Sztaudyngerze nie kochałam wink
            • pearlinee Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:12
              wiesz co ty czytasz to co chesz przeczytać. Bo ja nigdzie nie piszę o picowaniu się każdego dnia dla męża. Tylko o staraniu się. Dla siebie też. Bo jak ten niewdzięczny mąż pójdzie w pizdu mać, to ja nie zostanę sama w domu z nadwagą, brudną bluzką i pretensjami do całego swiata.
              • rosapulchra-0 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:16
                To są działania pozorowane. Jak chłop będzie chciał zdradzić, to zdradzi nim ci powika drgnie podczas tuszowania rzęs. Jak będzie chciał odejść - zrobi to szybciej niż powiesz mu 'żegnaj'. Tyle historii, ile ludzi. Dziewczyny wiedzą, co mówią.
                • morgen_stern Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:20
                  Nie poznaję cię, rosa smile
                  • rosapulchra-0 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:57
                    Sama się nie poznaję od jakiegoś czasu.
                    Inaczej - pewne rzeczy po prostu do mnie dotarły z mocą młota pneumatycznego, no i w końcu nie jestem krową, która tylko trawę żre, a poglądów nie zmienia.
              • bri Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:39
                Dbać o siebie trzeba przede wszystkim w kontekście umysłowo-emocjonalnym - trzeba mieć swoje życie, zajęcia, przyjaciół, dbać o swoje dobre samopoczucie, dobry nastrój itd. Z takimi ludźmi po prostu lepiej się żyje, nie ma pokusy, żeby z domu uciekać.
                • asia_i_p Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 14:22
                  Ja bym raczej powiedziała - taka osoba ma odskocznię, jak związek nawali. Bo gwarancji, że nie nawali, nie ma.
                  Co nie znaczy, że ja swojemu mężowi nie ufam - ufam mu do granic absurdu, on mnie też, ale ja się nie łudzę, że mam jakiś wielki wpływ na to, że jest jaki jest. Miałam szczęście. A ludzie się zmieniają, więc też nie muszę tego szczęścia mieć na zawsze, jakkolwiek jest to teraz dla mnie niewyobrażalne.
                  • aneta-skarpeta Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 14:34
                    powiem tak- mogę zrozumiec, że w domu zona udreczona niemowleciem, a w pracy miła kolezanka, buduje sie jakaś relacja- cos tam zaczyna łączyc

                    okropne to, ale jakoś to tak mi logicznie sie zazębia- niewazne jaka żona

                    jest w tym jakaś myśl logiczna, która kieruje sercem faceta

                    ale jak czytam, ze w domu zona z dzieckiem, a mąż robi podchody do ekspedientki od bułek, bo się do niego uśmiechnęła to mnie uj strzela, gdy zaczyna sie tu wywlekac - a to powinnas pojsc do fryzjera etc

                    przeciez widac, że chłop "udreczony" sytuacją rodzinną szuka na siłę okazji

                    a jest mnóstwo mężczyzn- jak juz o nich mowa- którzy tak to srutut tutu, a jak przychodzą prawdziwe obowiązki, sprzatanie, dzieci, cos się od pana oczekuje poza pracą, to nagle mu nie pasuje i pani w sklepie go rozumie, a zona zła i zaniedbana, bo koleżanki w pracy to w szpilkach chodzą, a ty w adidasach ( z wózkiem do piaskownicy)

                    przecież to klasyk, zeby sobie pouzywać w cudzym łózku
            • to_ja_tola Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:42
              Widocznie dobrze dajesz, lodziki widac to dla ciebie pikus...no nie każda musi byc tak rozjechana.Wow...
              • ichi51e Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:05
                Z calym szacunkiem ale nie zazdroszcze wam zycia erotycznego skoro seks oralny to dla was pokaz goscinnosci i wspiecie sie na wyzyny big_grin
                • memphis90 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 17:26
                  No, w buzię to jednak większa gościnność, niż "mam cię w d..pie", a też to większa egzotyka, niż klasyka big_grin big_grin
        • przeciwcialo Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:25
          Czasami własnie pewna "nieperfekcyjnosc" jest atutem.
      • bei Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 10:55
        To raczej zapuszczenie męża przez żonę jest filarem jego skoku w bok.
        • chipsi Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 10:56
          Jakbym musiała pilnować by się mi maż nie zapuścił to sama bym go puściła, po schodach.
      • grave_digger Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 10:56
        Też czasem o tym myślę, gdy widzę, jak faceci na potęgę zdradzają te piękne, zrobione na tip-top panny.
        Nie szata zdobi człowieka.
        I też mam historię z żonatym, przy którego żonie byłam gorzej niż uboga krewna wink a on na dodatek proponował mi jeszcze dłuższą znajomość.
        Bo jak to mówią, trzeba być do tańca i do różańca. Nie wystarczy być.
        • mx3_sp Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 10:58
          a jednak to ta zadbana rozdaje karty. Ona decyduje o dalszym ciągu. Swoją drogą babki wiedzą o puszczaniu się męża i widocznie pozwalają.
          • blond_suflerka Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:15
            Dlaczego ta zadbana rozdaje kart? W jakim sensie?
            • morgen_stern Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:20
              Ona sama nie wie tongue_out
      • heca7 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 10:57
        Zaraz, zaraz... był chyba taki film...Sekretarki? Babka pyta kolegę z pracy co powinna kupić mężowi na urodziny?
        -zrób mu loda...
        -a nie lepsze byłoby DVD?
        - zapewniam cię, że nie suspicious
        • sundry Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:02
          Nie mogę wyjść ze zdziwienia, że pomysł na prezent dla męża w postaci loda jest tak niezwykle popularny smile
          • morgen_stern Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:09
            Tak, ja też. Oznacza to chyba, że lodzik pojawia się niezmiernie rzadko lub wcale smile wtedy rzeczywiście święto lasu.
            • ichi51e Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:06
              Wiele lasek sie brzydzi big_grin
            • aneta-skarpeta Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:21
              loda- wypasiona wędkę-loda-wypasioną wędkę

              mój jednak wolałby wędkę- za rzadko dostaje

              • morgen_stern Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:26
                Lubię cię czytać, aneta smile
            • memphis90 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 17:29
              Eeee, ja bym mogła z klęczek nie wstawać, a każda kolejna propozycja byłaby witana z niegasnącym entuzjazmem big_grin
    • magiczna_miotla Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 10:53
      żona żoną ale jak się napatoczy taka jak ty co nogi rozkłada to czemu by nie skorzystać? gdybym była facetem i miała super zadbaną żonę też bym zdradziła z taką łatwą, zawsze to jakies urozmaicenie nawet jeśli wyglądowo mniej atrakcyjna od małżonki. Widac brzydsza byłaś, ale lata puszczania się czegoś Cię nauczyły smile może o umiejętności im chodziło?
      • mx3_sp Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 10:56
        zadbana kobieta więcej skupia się na sobie, nie myśli o chuci pana. Najpewniej wymaga też i dla siebie przyjemności, nie jęczy z byle skurczu. A to może pana zniechęcić.
        • pearlinee Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 10:59
          mx3_sp napisała:

          > zadbana kobieta więcej skupia się na sobie, nie myśli o chuci pana. Najpewniej
          > wymaga też i dla siebie przyjemności, nie jęczy z byle skurczu. A to może pana
          > zniechęcić.


          BRAWO
        • triismegistos Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:21
          Nie wiem jak te zadbane, bo ja raczej abnegatką jestem, ale w "łóżku" jestem bardzo wymagająca. Nie wiem, czy większosć facetów to lubi, bo nielubiących bez żalu spuszczałam zawsze po brzytwie, ale tych lubiących jest całkiem sporo.
        • nanuk24 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 15:15
          Zadbana zona przy zalotach swojego meza odpowiada: 'oj, zostaw mnie, bo mnie potargasz"
      • morgen_stern Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 10:57
        Możesz sobie pluć ile chcesz, mnie to nie rusza smile spodziewałam się ataku przerażonych i wściekłych żonek w tym wątku. Dbaj o męża, to nie pójdzie z inną "chętną" wink
        • magiczna_miotla Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 10:59
          e tam od razu plucie, nie pluje tylko piszę jak jest.
          męża nie mam, za brzydka jestem widać tongue_out
          nie od dziś wiadomo, że facet włozy interes we wszystko co mu nogi rozłoży, jakie ma znaczenie jak wygląda jego żona?
          jeżeli facet ma nie zdradzić to nie przez to jak żona wygląda ale przez to jakie relacje mają, jak ich życie wygląda. facet który z radością do domu wraca bo ma do kogo nie będzie tracił czasu na inne
          • pearlinee Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:10
            ano właśnie. Wcale nie chodzi o bycie tip top, tylko o jakąś pracę wkładaną w związek. Moim zdaniem sam fakt urodzenia mężowi dzieci nie czyni kobiety zwolnioną z wszelkiej aktywności w związku. Założycielka wątku bardzo spłyca sprawę, bo wcale nie chodzi o to, że trzeba koniecznie mieć fryzurę prosto z salonu i czekać na pana w koronkowej bieliźnie. Chodzi właśnie o to, żeby ludziom chciało się wracać do domu. Bo żona na dzień dobry każdego dnia nie wyskakuje z litanią cierpień jakich to danego dnia doznała, pretensji i żalów.
            • aneta-skarpeta Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:23
              przepraszam bardzo, a pan to powinien coś wlożyc w zwiazek z kobietą po porodzie czy już ma tylko oczekiwać, że będzie dopieszczony?
              może facet nie dba nalezycie o kobiete, to ta nie ma ochoty na seks z nim?
            • sanciasancia Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 07.12.13, 01:00
              Zawsze mnie to mityczne dbanie o męża fascynuje. A mąż ma powinien dbać o żonę, czy po prostu portki w domu święte som?
        • mx3_sp Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:00
          jak zechce to niech idzie.
      • chipsi Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 10:58
        Czyżbyś właśnie była tą piękną żoną, która poza fajną d.pą niema nic do zaoferowania i stąd te złośliwości w kierunku tych, co mają?
      • pszczolaasia Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:11
        > żona żoną ale jak się napatoczy taka jak ty co nogi rozkłada to czemu by nie sk
        > orzystać? gdybym była facetem i miała super zadbaną żonę też bym zdradziła z ta
        > ką łatwą, zawsze to jakies urozmaicenie nawet jeśli wyglądowo mniej atrakcyjna
        > od małżonki

        tak tak. a biedny misiu co to tylko kutasem mysli jak zobaczy taka to od razu nastepuje odplyw krwi z mozgu i koniec mamy bezmozga co to nie mysli ino rżnie...
        biedny biedny misiu wyjscia nie ma.
        wmawiajcie tak dalej facetom i bedziecie mialy jak chcecie. nie odbierajmy facetom kuzwa mozgu i myslenia. jak pojdzie za kims to dlatego ze tak ON SAM chce a nie dlatego ze ktos kuzwa rozklada nogi.
        • pearlinee Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:24
          pszczolaasia napisała:

          > > żona żoną ale jak się napatoczy taka jak ty co nogi rozkłada to czemu by
          > nie sk
          > > orzystać? gdybym była facetem i miała super zadbaną żonę też bym zdradził
          > a z ta
          > > ką łatwą, zawsze to jakies urozmaicenie nawet jeśli wyglądowo mniej atrak
          > cyjna
          > > od małżonki
          >
          > tak tak. a biedny misiu co to tylko kutasem mysli jak zobaczy taka to od razu n
          > astepuje odplyw krwi z mozgu i koniec mamy bezmozga co to nie mysli ino rżnie..
          > .
          > biedny biedny misiu wyjscia nie ma.
          > wmawiajcie tak dalej facetom i bedziecie mialy jak chcecie. nie odbierajmy face
          > tom kuzwa mozgu i myslenia. jak pojdzie za kims to dlatego ze tak ON SAM chce a
          > nie dlatego ze ktos kuzwa rozklada nogi.


          święte słowa! jak ja czytam wypowiedzi niektórych forumek to nie wiem czy współczuć im mężów czy ich mężom takich żon
          • ichi51e Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:09
            Przypomina mi sie taka piekna historia ktora tu gdzies kiedys ktos opisywal - maz byl rak nawalony ze nie mial sily sie bronic przed pania wiec w akcie desperacji jeknal ze bedzie rzygal i pani uciekla. Chciec to moc i faceci to naprawde nie sa zwierzeta.
    • sumire Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 10:54
      zasadniczo wystarczy nadarzająca się okazja. stara, smutna prawda.
    • ioanna80 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 10:57
      Morgen, dlaczego sie ładujesz w romanse z żonatymi? To takie nie siostrzane jest...
      • morgen_stern Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:00
        Tak myślałam, że zamiast na temacie skupi się na mnie wink stek wyzwisk już się zaczął. Taktak, wszystkie święte, tylko co jakiś czas pojawia się "nowy nick" z historią o "motylach w brzuszkach" do kolegi z pracy, ogarnijcie się, jesteśmy tylko ludźmi.
        • ioanna80 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:04
          Ale ja absolutnie nie wyzywam. Wyzywają Cię wyżej w watku wink tak tylko spytalam...
          • morgen_stern Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:07
            No to ci odpowiedziałam. Nie robię z siebie świętojeb... jak niektóre. Człowiek jest istotą grzeszną, omylną i czasem błądzi smile ktoś, kto twierdzi, że jest bez skazy jest absolutnie niewiarygodny. Albo nie miał dobrej okazji wink
            • ioanna80 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:16
              Heh, nie w temacie, ale nt bycia bez skazy- w dyskusji mailowej o nadużywaniu alko kolega napisal cos w stylu "uwierz mi ze są ludzie tacy jak ja, którzy w życiu nie wypili nawet piwa", a inny mu odpowiedzial "ty sie chwalisz, czy skarżysz?" smile
              eot smile
            • anorektycznazdzira Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 31.08.16, 06:55
              ciekawi mnie bardzo, ciekawością socjologa:
              " Człowiek jest istotą grzeszną, omylną i czasem błądzi"
              jak to, nie jest człowiek zadowolony, że skorzystał???
              Niech mi się jakaś korzystająca jasno określi poproszę, bo większość pisze, jak w jakiejś schizofrenii: "och, wyrywam różnych bo lubię" a potem "człowiek czasem błądzi"
              Co jest?
        • grave_digger Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:08
          Nie, ematki to roboty, nie wiedziałaś? tongue_out
    • pearlinee Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 10:57
      nie chodzi o bycie tip top, ale o staranie się o siebie wzajemnie. A nie życie tylko dla dzieci i klepanie schabowych
      • kropkacom Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:00
        Może pan tez się nie stara. Czasami prościej i bardziej interesująco jest zdradzić.
      • morgen_stern Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:02
        Owszem, o staranie się wzajemne, dokładnie. A nie o staranie się tylko o siebie.
        • pearlinee Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:05
          ale litości, tamten wątek założyła pani a nie pani z mężem. Jak wątek założy jej mąż, to jemu też doradzę co on ma zrobić. Co ja mam jej pisać, żeby mąż o nią zadbał? Zresztą kobieta niejako w wątku wzięła winę na siebie pisząc, że jedyne co ma do zaoferowania to awantury. No nie brzmi to jak staranie się o siebie. Poza tym że moim zdaniem wątek został wymyślony, o czym swiadczy właśnie ta składana samokrytyka pani i ochocze zapewnienie ze jak tylko o siebie zadba to i ona sobie poromansuje smile
          • morgen_stern Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:11
            Nie wczytywałam się w tamten wątek tak dokładnie, odniosłam się tylko i wyłącznie do rady "jak zadbasz o siebie, to przestanie się oglądać za innymi", dokładnie taka tam padła. Otóż bardzo dobrze jest o siebie dbać, ale wierności męża nam to niestety nie zapewni.
            • pearlinee Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:22
              morgen_stern napisała:

              > Nie wczytywałam się w tamten wątek tak dokładnie, odniosłam się tylko i wyłączn
              > ie do rady "jak zadbasz o siebie, to przestanie się oglądać za innymi", dokładn
              > ie taka tam padła. Otóż bardzo dobrze jest o siebie dbać, ale wierności męża na
              > m to niestety nie zapewni.
              >


              nie dogadamy się, ponieważ albo nie czytasz ze zrozumieniem, albo masz zaplanowaną teorię i będziesz jej bronić jak niepodległości. Jedyne co tu zauważyłam, kobiety są na tym forum łatwo rozgrzeszane ze zdrad, faceci nigdy. I dla mnei rada z cyklu wywal dziada z domu jest żadna. Bo łatwo to napisać, ale potem taka kobieta zostaje sama z tymi dzieciorami, z marnymi alimentami a dzieci mają rozwaloną rodzinę. Moim zdaniem warto się postarać i to z dwóch stron, żeby do tej ostateczności nie dopuścić. W tamtym wątku napisałam kobiecie co może zrobić, zeby poprawić jakość swojego związku, bo kobieta ewidentnie przyznała że z jej strony doszło do zaniedbań. Nie oznacza to, że ma mężowi z marszu wybaczyć zapomnieć i zaufać. Ale przyznaj, skoro laska pisze ze się totalnie zaniedbała, to należy jej napisać: tak trzymaj siostro! masz prawo! siedź i tyj dalej! Ale jak tu jakaś laska napisze, że spotkała dawna miłość i wogóle stado szerszeni jej się zalęgło w brzuchu i czy wogóle ona się ma umówić bo śni o nim, a jej osobisty mąż - do niedawna król porno jej wioski, właśnie chrapie na tapczanie, z nosa powiewa mu włos a jedyną formą zadbania o siebie jest zrobienie przez niego pediciuru nad gazetą wyborczą, no to wtedy jest panna rozgzreszona z miejsca i są rady z cyklu: pewnie, należy ci się, młoda jesteś itp.
              • kropkacom Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:38
                Ona nie napisała, że jest totalnie zaniedbana, a pan to cud, miód i orzeszki.
              • claudel6 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 22:45
                a jej osobisty mąż - do niedawna król porno jej wioski, właśnie chrapie na tapczanie, z nos
                > a powiewa mu włos a jedyną formą zadbania o siebie jest zrobienie przez niego p
                > ediciuru nad gazetą wyborczą,

                big_grin
      • nikki30 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 08.08.16, 10:39
        Przeprowadziłam w swoim życiu kilkaset spraw rozwodowych i wydaje mi się że nie chodzi tylko o wzajemne staranie się co o chęć przebywania ze sobą i tolerowanie własnej odrębności. Małżonkowie muszą lubić przebywać ze sobą. Pary, które rozwodziłam zwyczajnie przestały chcieć przebywać ze sobą i nie udawało się to pomimo różnych akcji "naprawczych" w postaci terapii małżeńskich, dawania sobie kolejnej szansy, starania się, pracy nad związkiem. Najlepiej radzą sobie małżeństwa, w których oboje małżonkowie mają podobne poczucie humoru, zainteresowania i dystans do świata.
        Poza tym spora grupa zdradzających ( zarówno mężczyzn i kobiet) "pozwolenie" na zdradę wynosi z domu. Bardzo rzadko zdradza się nam prawnikom rozwodzić ludzi, których rodzice żyją w małżeństwie zgodnie przez długie, długie lata i ich małżeństwo jest przy tym bardzo udane. Zwykle z tak dobrymi wzorcami kolejnemu pokoleniu udaje się budować trwałe związki. Choć oczywiście zdarzają się wyjątki.
        I obalę jeszcze jeden mit. To kobiety zdradzają częściej. Wcale nie są to mężczyźni.
        • lady-z-gaga Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 08.08.16, 10:42
          >I obalę jeszcze jeden mit. To kobiety zdradzają częściej. Wcale nie są to mężczyźni.

          to jest wniosek z przeprowadzonych przez Ciebie spraw rozwodowych? bo na moj gust to jedynie wskazowka, że kobiety rzadziej się rozwodzą z powodu niewierności mężow smile
          • nikki30 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 08.08.16, 11:11
            >to jest wniosek z przeprowadzonych przez Ciebie spraw rozwodowych?
            Nie. Masz w tym temacie przeprowadzonych sporo badań. Jedno tutaj:

            www.wprost.pl/170667/Kobiety-zdradzaja-czesciej-niz-mezczyzni
            Najwięcej zdrad, rozstań jest na tzw. "kierowniczych stanowiskach", bo kolejne badania pokazują że poczucie władzy, które zwiększa pewność siebie jest najczęstszą przyczyną zdrady. I to może być prawda bo jednak najwięcej rozwodów, które przeprowadzałam to były tzw. romanse biurowe lub wyjazdowo - integracyjnesmile
            >kobiety rzadziej się rozwodzą z powodu niewierności mężow
            Mało jest już takich kobiet. Nie rozwodzą się tylko takie kobiety, które mają dużo do stracenia ale wtedy one same zwykle zdradzająsmile
        • riki_i Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 08.08.16, 15:22
          No, takie wypowiedzi lubie czytac na forum. Głos kogoś kto zna się na rzeczy.
        • anorektycznazdzira Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 31.08.16, 06:58
          Wreszcie coś mądrego ktoś powiedział!
    • blond_suflerka Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:01
      Oczywiście, że nie wystarczy dbać tylko o wygląd. Nalęzy dbać o siebie tak w ogóle. Wtedy znacznie mniejsze szanse na zdradę a nawet jeśli, to znacznie mniejsze szansę na przeoczenie i udawanie, że zdrady nie ma.
      • 3-mamuska Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:14
        Ja uważam ze to mit z ta zaniedbana żona , sa po prostu faceci którzy zdradza bo tacy sa, i nie ważne w tym wszystkim jest co zrobi i jak wyglada żona.

        Natomiast uważam ze gdyby kobiety bardziej sie szanowany i nie dawały doopy żonatym facetom to zdrad byłoby mniej. Kobiety sa mało lojalne wobec drugich kobiet.

        O wiele szybciej przyjaciółka prześpi sie z mężem koleżanki niż facet wezmę sie za żonę kolegi.
        O ile sex nie jest jeszcze dużym problemem dla małżeństwa, to romans i zdrada emocjonalna juz tak bo po niej nie ma co zbierać.
    • iglo_na_sloncu O święta naiwności! 06.12.13, 11:01
      morgen_stern napisała:

      > Muszę temat poruszyć, bo mnie czyści, jak to czytam. Naprawdę myślicie co ponie
      > które, że wystarczy "o siebie dbać" i być zawsze tip-top, żeby małżonek nie cha
      > dzał na boki? O święta naiwności! Mam za sobą kilka grzechów w postaci romansów
      > z żonatymi i każda, każdziuteńka żona była obiektywnie atrakcyjniejsza ode mni
      > e smile Wszystkie ładne, zadbane laski. Jedna to nawet była lokalną miss. Wyglądał
      > am przy niej jak uboga krewna. Zejdźcie na ziemię.
      >

      Koleżanko o szwabsko brzmiącym nicku, wygrałaś piątkową nagrodę dla orędowniczki życiowej prawdy! AMEN.

      To znaczy święta prawda.
      • chipsi Re: O święta naiwności! 06.12.13, 11:04
        > Koleżanko o szwabsko brzmiącym nicku,

        Bo Morgen jest z ukrytej opcji niemieckiej, czy jakoś tak wink
      • claudel6 Re: O święta naiwności! 06.12.13, 22:46
        ale Cię rozpracowala morgen! big_grin
    • chipsi Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:03
      Jak ktoś sobie dobiera partnera bo ładny i zgrabny, to nie dziwota. Ile można patrzeć na jeden i ten sam obraz, chociażby nie wiem jak piękny był? Jeśli partnerów łączy coś więcej niż fizyczny pociąg, to tak szybko do innej nie ucieknie. A tu się niektórym wydaje że jak oko i cycek zrobią to chłop się na inna nie spojrzy. Też mnie to bawi.
    • helufpi Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:04
      Jasne, ta zapuszczona lady D. i świeża jak kwiat rumianku Camillasmile
      Oczywiście, że nie wystarczy dbać o SIEBIE. Przede wszystkim należy dbać o partnera i swój związek z nim - niewygodna prawda.
    • pepitka_cb Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:05
      Ależ oczywiście, wystarczy przypomnieć sobie historie niektórych związków celebryckich. Taka Doda i Majdan na przykład. Doda super hiper laska, kobieta z charakterem, temperamentem i w ogóle, a i tak Radzio po dość krótkim czasie znalazł sobie jakąś laskę na boku. Takie przykłady można mnożyć.
      Ciekawe, że najczęściej za zdradę ze strony męża wini się kobietę, a przecież nie zawsze jest tak, że ten biedny misio jest tak nieszczęśliwy, niekochany i w ogóle. Czasem po prostu lubi sobie pobzykać różne kobiety i tyle.
      • mx3_sp Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:14
        tam akurat chodziło o założenie rodziny, Doda coś kiedyś wspominała. Ona nie chce, on chciał.
        • pepitka_cb Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:14
          Tak czy siak Radzio "puścił się" jeszcze w trakcie trwania związku z Dodą. Jeśli nie chciał zakładać rodziny, mogli się po prostu rozstać i tyle.
          • lelija05 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:18
            Ciekawe, że jeszcze do tej pory tej rodziny nie założył skoro tak bardzo chciał.
    • lelija05 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:06
      Może tak to jest, że te atrakcyjne tak się skupiły na byciu atrakcyjną, że na więcej już nie ma miejsca.
      No to poszukali gdzie indziej, gdzie to miejsce było?
      Swoją drogą fajnie by było, gdyby to wizyta u fryzjera i kosmetyczki gwarantowała stałość pożycia, ot np 200 zł wyłożone i mamy wiernego męża.
    • dragica Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:11
      morgen_stern napisała:

      > Muszę temat poruszyć, bo mnie czyści, jak to czytam. Naprawdę myślicie co ponie
      > które, że wystarczy "o siebie dbać" i być zawsze tip-top, żeby małżonek nie cha
      > dzał na boki? O święta naiwności! Mam za sobą kilka grzechów w postaci romansów
      > z żonatymi i każda, każdziuteńka żona była obiektywnie atrakcyjniejsza ode mni
      > e smile Wszystkie ładne, zadbane laski. Jedna to nawet była lokalną miss. Wyglądał
      > am przy niej jak uboga krewna. Zejdźcie na ziemię.
      >

      Bzdura-moj mnie zdradzal z kobieta mniej atrakcyjna (ale bardzo ulegla, a ja taka nie jestem).
      • kietka Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:13
        nadskakiwanie facetowi pod jakimkolwiek wzgledem, tylko dlatego, zeby nie chodził na boki to takich, zapewniajacych odskocznie jest dla mie ponizajace.
        • aneta-skarpeta Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:31
          dokładnie
          trzeba o siebie dbac, dla siebie z prawem do czasowej niedyspozycji

          mój ex też najchetniej by jadał czesto poza domem

          po latach wiem, ze jemu zostało, a ja nie byłam temu winna i widzę, że tak naprawdę to najwięcej w tej kwestii zalezy od charakteru faceta

          i czym starsza jestem tym widzę, że jest sporo facetów, który nie widzą wszystkiego przez pryzmat dupy
      • morgen_stern Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:13
        No ale własnie potwierdziłaś moją teorię big_grin
      • rosapulchra-0 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:27
        dragica, chyba nie przeczytałaś posta morgen big_grinbig_grinbig_grin
        • dragica Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:34
          Do tego sie odnioslam:
          Naprawdę myślicie co poniektóre, że wystarczy "o siebie dbać" i być zawsze tip-top, żeby małżonek nie chadzał na boki?
          Umiem czytac ze zrozumieniemsmile
          • rosapulchra-0 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 14:44
            Wypowiedź Morgan: Naprawdę myślicie co poniektóre, że wystarczy "o siebie dbać" i być zawsze tip-top, żeby małżonek nie chadzał na boki?
            Twoja odpowiedź: Bzdura-moj mnie zdradzal z kobieta mniej atrakcyjna (ale bardzo ulegla, a ja taka nie jestem).

            Domyślam się, co chciałaś napisać, ale to co napisałaś, wyszło zupełnie sprzecznie z twoim zamierzeniem smile
    • neffi79 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:13
      eee tam schebiasz sobiesmile chcesz powiedzieć, że wizualnie jesteś średnia ale masz bogate wnętrze? I że na to poszli?suspicious
      Facetów kręcą nowości, co z tego, że w domu ma piekną i zadbaną żonę
      ją zna na wylot, szara mycha będzie zawsze nowa choć szara
      • morgen_stern Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:14
        Nigdzie nie pisałam nic o wnętrzu, z byka spadłaś? Właśnie o nowości wspomniałam. Chcesz mi dogryźć - spróbuj jeszcze raz.
        • neffi79 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:18
          nie chcę, nie unoś się
          tez piszę o nowości. Przecież to oczywiste. A masz inne pomysły? jesli wygląd - niekoniecznie, charakter (w tym wnętrze) - nie to CO?
          • neffi79 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:19
            w tym przypadku nowośś = nowy seks, wiadomo
            • morgen_stern Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:22
              No własnie nowość, ktoś inny, inaczej wyglądający, inaczej pachnący, inny w łóżku, tak uważnie słuchający tongue_out można rozłożyć ogon przed nową samicą i trochę posamczyć, tyle.
              Ludzie nie są z natury monogamiczni, przykro mi.
              • neffi79 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:32
                no właśnie, dodatkowo prawie zawsze taki romans konczy sie powrotem do domciu, gdyby chodziło coś wiecej niż seks, w gre wchodziłby rozwód etc.
                nie są monogamiczni, zawsze to mówie
              • aneta-skarpeta Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:37
                ja tez ósmym cudem swiata nie jestem, a nigdy nie miałam problemów z zahaczeniem faceta- i nie były to odpady atomowe;P

                natomiast pewnie to jest mieszanka swobody, "fajnego charakteru" i w sumie trzeba byc jednak ciut ładniejszym od diabławink
          • morgen_stern Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:23
            No to nie pisz, że bzdurzyłam coś o bogatym wnętrzu, nie mam przecież 20 lat.
            • neffi79 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:27
              bogate wnętrze to metaforatongue_out
              • ma_dre Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 11.12.13, 00:21
                moze chodzilo o bogata flore bakteryjna tu i owdzie big_grin
    • tosterowa Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:13
      Być może jest i odwrotnie, tj. te wylaszczone są częściej zdradzane, bo panie takie przyciągają do siebie panów, dla których bardzo istotny, jeśli nie najważniejszy, jest wygląd partnerki. I później taki pustak lata od jednej ładnej do następnej, gdyż powstrzymać się nie może, bo tyyyyle pięknych kobiet na świecie. W sumie przewidywalne;P
      • mx3_sp a nie chodzi tu o zaradność? 06.12.13, 11:18
        jeśli kobieta nie prosi pana o naprawienie pralki (sama robi lub woła mechanika), wie kiedy mija okres ubezpieczenia samochodu, do tego lata po wywiadówkach, kosmetyczkach i galeriach. Nie pozostawia miejsca by pan się wykazał? Kobieta zorganizowana, bystra, energiczna i zaradna. Po co taka skoro czasami wystarczy innej dziuni pomóc wlać benzynę i już jest jego.
      • tezee Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:56
        Juz nie pitolcie że nic tu nie zalezy od kobiety bo tak nie jest bo jak nie chce to nie przyjmie czyjegos męza miedzy nogi, nawet nie pozwoli mu sie zbliżyc. Ja np podobam sie fizycznie ale jestem w stosunku do obcych chłopów tak niedostepna że sie mnie zwyczajnie omija, mozna mi powiedziec komplement to sie zdarza ale nikt sie nie odwazy na flirty a tym bardziej ciagniecie mnie do lozka bo poprostu wysyłam sygnały i komunikaty spadaj, nie potrzebuje dowartosciowywac sie w ten sposob i to naprwde da sie wyczuć. Natomiast prawda jest taka że wiekszosc bab sie srednio akceptuje i najgorsze są wlasnie te wszystkie szare myszy, nieatrakcyjne, toczone przez kompleksy one swiecą wrecz na zielono mozna taką miec bez wiekszego wysiłku, one potrzebuja sie dowartosciowac flirtem/wyrem z czyims mezem, taka prawda.
        • mx3_sp Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:12
          dokładnie, a do tego może być jeszcze zazdrosna o żonę samca.
        • ma_dre Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 11.12.13, 00:28
          Dokladnie. Mam tak samo jak ty. Nie biore ukladow z innymi panami niz moj maz pod uwage i mam to wypisane na czole. Od czasu do czasu pojawi sie jakis desperat co mniej lub bardziej otwarcie "da do zrozumienia" ale spotyka sie z mojej strony z taka obojetnoscia a nawet "slepota" na jego wysilki, ze szybko spada szukac szczescia z bardziej chetnymi.
          Nie dowartosciowuje sie taka postawa w zaden sposob, po prostu mam bardzo silnie wpojone pewne zasady moralne, ktorych sie trzymam.
    • wuika Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:19
      Też znam takie przypadki. Nawet większość ich jest.
      Wspominałam zresztą o specyficznym kombo: grubsza / starsza / brzydsza. I co? I g... Panu nie pomogło to utrzymać interesu w spodniach.
      • tezee Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:05
        tym bardziej bedzie zdradzal z malo atrakcyjną poniewaz taką mozna mieć bez wysiłku, zdobycie piękności bardzo atrakcyjnej kobiety nie jest juz takie prostewink
        • aneta-skarpeta Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 14:02
          ale to nie ważne czy z wysiłkiem czy bez- ważne, że zamoczył poza domem

          inna kwestia- znowu zrzucamy winę na kobietę- bo jakby dbała to by sie wyzej ceniła i zonaty nie miał tak prosto

          bes sęsu
    • araceli Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:22
      Zadbanie może nie jest gwarantem wierności ale zrobienie z siebie paszczura i wystawienie pana z łóżka to raczej prosta ścieżka do zdrady.
      • araceli Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:24
        Z resztą - jest na gazecie forum 'Brak seksu a małżeństwie' gdzie co rusz panowie skarżą się, że po dziecku żona straciła ochotę na seks. Jedni już zdradzili inni dopiero planują ale przyczyna zwykle ta sama.
        • wuika Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:27
          I najczęściej nazywa się "brak zrozumienia". Jak spada libido (norma po porodzie), wzrasta ilość zajęć i obciążenie, nie tylko psychicznie, ale też i fizyczne, a z drugiej strony jest "o co jej chodzi, przecież tylko siedzi w domu, a ja taki dobry miś, raz na tydzień wezmę dziecko na godzinny spacer", to trudno się dziwić, że pani nie tryska energią seksualną 3 razy w tygodniu, jak przed ciążą suspicious
          • araceli Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:32
            Od zrozumienia facet nie zawiąże penisa na kokardkę.

            Jakby facetowi libido spadło i stracił zainteresowanie panią to żadna ematka by go nie broniła a tak...
            • rosapulchra-0 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:59
              araceli napisała:

              > Od zrozumienia facet nie zawiąże penisa na kokardkę.
              Facet ma mózg od tego, aby penisa zawiązać na kokardkę, pod warunkiem, że szacunek i miłość do żony jest dla niego ważniejsza niż chuć.
              >
              > Jakby facetowi libido spadło i stracił zainteresowanie panią to żadna ematka by
              > go nie broniła a tak...
              Ematka zapewne w braku chęci baraszkowania u faceta doszukiwałaby się drugiej baby.
              >
              • araceli Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:07
                Tobie jakoś mózg chuci nie wyłączył big_grin
                • rosapulchra-0 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:27
                  A rozmawiamy o mojej chuci teraz? shock
                  • araceli Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:28
                    rosapulchra-0 napisała:
                    > A rozmawiamy o mojej chuci teraz? shock

                    Belka i drzazga Roso. Twoja krytyka innych za to, co sama robisz jest po prostu żenująca...
                    • rosapulchra-0 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:39
                      Ty naprawdę masz coś z głową.
                      • vilez Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 14:15
                        Ma. Niestety, ma. Odpieprzyło jej.
            • wuika Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:11
              Ale od "mam ochotę, ale chwilowo nie mam jej jak spełnić" do "mam ochotę, idę i bzyknę panią ze sklepu" też jest długa droga. I zrozumienie wybitnie pomoże w jej nie przechodzeniu.
              Jakby pan wylądował ze złamaną nogą na pół roku w szpitalu - to jest usprawiedliwienie zdrady żony? Bo sobie nie zacementuje zrozumieniem trudnej sytuacji pana męża?
              • araceli Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:15
                wuika napisała:
                > Ale od "mam ochotę, ale chwilowo nie mam jej jak spełnić" do "mam ochotę, idę i
                > bzyknę panią ze sklepu" też jest długa droga. I zrozumienie wybitnie pomoże w
                > jej nie przechodzeniu.

                A chwila trwaaaaa i trwaaaaa i trwaaaaa... Naprawdę polecam lekturę tamtego forum - optyka Ci się nieco skalibruje.
                • aneta-skarpeta Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 14:09
                  ok- ale spokojnie

                  urodziło sie dziecko- 5 miesiecy, kobieta sie nie moze ogarnąc sama z sobą, ale może właśnie te kłotnie, te dzieci na głowie itd powodują, że trudno byc dmeonem seksu i wygladu- bo całe dnie tylko zupa i kupa, a w nocy pospać nie można

                  kobieta to nie maszyna do ru..ania

                  może jest jakis powód, dla którego tej ochoty nie ma? skoro wcześniej miała?

                  • black_halo Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 07.12.13, 11:10
                    Wcale nie trzeba miec dzieci zeby na krotsza lub dluzsza chwile stracic ochote na seks. Ale wiadomo, ze po porodzie jest trudniej, czlowiek nie zawsze wyglada tak jakby chcial, dziecko wyje nocami i jak juz sie trafi do lozka to czlowiek lapie te pare godzin snu bo niewiadomo kiedy wyjec sie wlaczy. A czasem po prostu praca czlowieka wykancza, przychodzi do domu i ma ochote zalegnac na kanapie z kieliszkiem likieru i zadne lozkowe igraszki mu nie w glowie.
          • pearlinee Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:33
            wuika napisała:

            > I najczęściej nazywa się "brak zrozumienia". Jak spada libido (norma po porodzi
            > e), wzrasta ilość zajęć i obciążenie, nie tylko psychicznie, ale też i fizyczne
            > , a z drugiej strony jest "o co jej chodzi, przecież tylko siedzi w domu, a ja
            > taki dobry miś, raz na tydzień wezmę dziecko na godzinny spacer", to trudno się
            > dziwić, że pani nie tryska energią seksualną 3 razy w tygodniu, jak przed ciąż
            > ą suspicious


            zresztą widać jaka ty zarobiona jesteś, w poprzednim wątku pisałaś że masz bliźniaki i nie masz czasu zjeść do 16, a na forum już zgodzine siedzisz wink ale sory, wolno ci bo URODZIŁAŚ smile
            • rosapulchra-0 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:01
              Zapewniam cię, że wuika jest rzadkim gościem na forum. A takie wyrzygiwanie jej czasu spędzonego na forum jest po prostu chamskie.
              • pearlinee Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:07
                rosapulchra-0 napisała:

                > Zapewniam cię, że wuika jest rzadkim gościem na forum. A takie wyrzygiwanie jej
                > czasu spędzonego na forum jest po prostu chamskie.


                równie chamskie jak nietóre jej posty. A od paru dni jednak widuję ją często smile
                • wuika Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:09
                  Mam dużo przerw w robocie tongue_out
                • rosapulchra-0 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:29
                  Widocznie ma wolne od pracy albo jest w pracy i odpoczywa od obowiązków domowych. Jakiż to problem? W końcu i ja i ty i wiele innych przesiadujemy na forum, jakby policzyć te nasze godziny przy kompach i przeliczyć na konkretną kasę, to niejeden pracodawca chciałby taką efektywną ekipę D
            • wuika Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:07
              Naucz się czytać. Pisałam o czasie "kilka miesięcy po porodzie", nie ponad dwa lata.
              Teraz to ja mam przerwę w robocie, dzieci odstawione do żłoba i nawet mam świeżą farbę na łbie tongue_out
            • ichi51e Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:16
              Dzieci spia czasem. I czasem tez sie bawia. Zycie pelne niespodzianek...
      • wuika Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:25
        A zapuszczenie się w przypadku, kiedy pan pracuje, a pani zwyczajnie nie ma czasu kilka miesięcy po porodzie to już otwarte wrota do zdrady? O to chodziło w poprzednim wątku: jesteś 5 miesięcy po porodzie, co prawda nie masz czasu na nic, ale nie dziw się, że pan posuwa panią od bułek, skoro do fryzjera nie chodzisz i makijażu nie masz.
        • araceli Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:31
          Cóż - life is brutal.
          • rosapulchra-0 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:02
            araceli napisała:

            > Cóż - life is brutal.
            >

            Araceli, opowiedz nam, jak to było z twoim chlopem?
            • araceli Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:13
              rosapulchra-0 napisała:
              > araceli napisała:
              > > Cóż - life is brutal.
              > Araceli, opowiedz nam, jak to było z twoim chlopem?

              A jak miało być? Seks jest dla mnie ważny więc chłopina narzekać nie ma na co big_grin
              • rosapulchra-0 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:31
                Chłopina powiadasz? AŻ tak nisko go cenisz, że tak kiepsko się o nim wypowiadasz? Chłopina? Sierota życiowa? z mini czy mikro?
                I nie o tego chłopa pytałam wink
              • rosapulchra-0 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:32
                Aaa..! To ty jesteś ta araceli, co mi tak w wątku o chrzcie ubliżała! A ja, biedna, zachodziłam w głowę, skąd znam tego nicka. Już sobie przypomniałam big_grin Pozdrawiam ciepło suspicious
              • aneta-skarpeta Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 14:12
                to ja ci powiem araceli od drugiej strony, dla mnie seks jest wazniejszy w ogólnym rozrachunku niz dla mojego męża, na którego stres, zapracowanie etc działa antyseksulanie

                i jakoś nie uciekam od mojego chłopa- choc bywa, że mi ciężej z tym tematem, ale bardzo go kocham i staram sie zrozumieć

                • claudel6 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 23:46
                  u mnie tak samo. mam niskolibidowca. nigdy mnie nie zdradzi z zaniedbania seksualnego. ale moze zdradzic z zaniedbania emocjonalnego. więc dbam o kontakt dużo bardziej niz o seks. taki mi się trafił egzemplarz.
        • pearlinee Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:32
          sory ale 5 miesięcy po porodzie, mając drugie odchowane dziecko, to jest czas na podstawowe sprawy pielęgnacyjne. A tam nie chodziło o fryzjera (sama to podkreśliłam, wystarczy umyć włosy i uczesać je inaczej niż w kitke), tylko o jakieś minimum. Sama urodziłam dziecko, wychowywałam je totalnie bez pomocy babć, dziadków niań, mąż pracował i studiował dziennie, mała miała mega kolki, a jednak jakieś podstawy zachowałam bo mi się chciało i kochałam i kocham swojego męża.I zwyczajnie lepiej się czułam sama ze sobą, a co za tym szłam nie funkcjonowałam na 24 godzinnym fochu. Podobnie jak mąż nie położy się ze mną do łóżka bez prysznica, choćby nie wiem jak zmęczony był, używa mojej ulubionej wody toaletowej, nie puszcza przy mnie bąków i nie beka. Tak z szacunku dla mnie i z chęci bycia dla mnie atrakcyjnym. I ja staram się robić podobnie.
          • aneta-skarpeta Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 14:15
            a może tamta kobietę prztłaczaja nieprzespane noce, kiepskie relacje z mezem, który generalnie to najchetniej to by po bułki wyskakiwał, a nie pomagał przy dzieciach, a woli chodzić w kitce, niz miec wszedzie wlosy?

            poza tym dziewczyna chyba tam nie wspominała o tym, że chodzi brudna?

      • rosapulchra-0 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:58
        araceli napisała:

        > Zadbanie może nie jest gwarantem wierności ale zrobienie z siebie paszczura i w
        > ystawienie pana z łóżka to raczej prosta ścieżka do zdrady.
        >

        Jak zwykle.. nie ma nic pomiędzy, prawda?
      • tezee Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:03
        Zdziwiłabyś się ponieważ okazuje sie ze te siedzące w domach z dziecmi baby z nadwagą tez mogą byc obiektem zainteresowania jesli tylko swieca na zielono,a zazwyczaj swieca bo potrzebują sie dowartosciowac a facet to wyczuwa nawet taki fliziarz czy kafelkarz haha i wie ze nie trzeba wkladac zadnego wysiłku w podryw by sobie powkladac, znam takie przypadkibig_grin nie w tym jest rzecz, nie w wyglądziewink
    • iglo_na_sloncu A CO JEŚLI? 06.12.13, 11:23
      morgen_stern napisała:

      > Muszę temat poruszyć, bo mnie czyści, jak to czytam. Naprawdę myślicie co ponie
      > które, że wystarczy "o siebie dbać" i być zawsze tip-top, żeby małżonek nie cha
      > dzał na boki? O święta naiwności!

      A co jeśli tu nie chodzi o bzykanie (w treści sms'a nie było napisane "da mi klapsa" tylko użyto słowo "kochać")? Gorsza od bzyknięcia jest zdrada psychiczna. Co w sytuacji, gdy okaże się, że ta ekspedientka to niespełniona miłość z czasów szkoły? Wtedy makijaż i postawa modelki na niewiele pomogą.
      • mx3_sp Re: A CO JEŚLI? 06.12.13, 11:25
        niektórzy faceci tylko w swoim gronie używają słowa sex
        • chipsi Re: A CO JEŚLI? 06.12.13, 11:28
          Co masz na myśli? Że jak mówi "kocham" to nie kryje się pod tym nigdy uczucie, zawsze tylko "ruchnołbym"?
          • aneta-skarpeta Re: A CO JEŚLI? 06.12.13, 14:17
            ale ze co? że kocha panią od bułek bo sie do niego usmiechnęła? bez przesady

            kocha to on- przynajmniej powinien- zonę co 5 miesiecy temu dziecko urodziła
            • chipsi Re: A CO JEŚLI? 09.12.13, 10:44
              Jakos nie wierzę że ktoś kto się raz uśmiechnął do kogoś nagle zaczyna wypisywać smsy o tresci "kocham" i "kotku". I nie wierzę że ktoś kogoś kocha tylko dlatego ze się z nim rozmnożył. Podziwiam za optymizm...
    • martishia7 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:27
      Po kilkunastu latach małżonek patrząc na żonę:
      - Tyłeczek masz nadal zgrabny, cycusie też niezłe... Ech, żebyś ty
      chociaż trochę obca była...
    • demonii.larua Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:29
      >Naprawdę myślicie co ponie
      > które, że wystarczy "o siebie dbać" i być zawsze tip-top, żeby małżonek nie cha
      > dzał na boki?
      Nie, to nie tak działa smile
    • bri Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:32
      Nie, ja wcale tak nie myślę. Myślę, że najczęstsze przyczyny zdrady to:
      - brak więzi emocjonalnej między małżonkami,
      - nuda,
      - poczucie, że się jest niepotrzebnym i że współmałżonek nas nie szanuje,
      - kompleksy i niskie poczucie wartości
      - specyficzna hierarchia wartości zgodnie z którą zdrada po prostu jest dopuszczalna
      - uzależnienie od seksu.
    • to_ja_tola Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:37
      Musisz byc niezłą sucz bzykając sie z mężami innych.
      Współczuję.
    • to_ja_tola Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:40
      Co oznacza" co poniektóre"???
    • attiya Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:40
      na coś trzeba zrzucać winę
      a jak kobieta jest zadbana, to pewnie jest zołzą
      jak jest zgodna, to jest nudna w łóżku
      jak jest super boginią seksu, to jest gruba
      jak jest dowcipna, to jest za chuda
      jak jest inteligentna to jest za mało zadbana

      i zawsze jakiś powód się znajdzie aby na boku udowodnić swą "męskość"
      • pearlinee Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:52
        attiya napisała:

        > na coś trzeba zrzucać winę
        > a jak kobieta jest zadbana, to pewnie jest zołzą
        > jak jest zgodna, to jest nudna w łóżku
        > jak jest super boginią seksu, to jest gruba
        > jak jest dowcipna, to jest za chuda
        > jak jest inteligentna to jest za mało zadbana
        >
        > i zawsze jakiś powód się znajdzie aby na boku udowodnić swą "męskość"


        ja wam serio współczuję waszych mężów. Albo mężom żon z takim mniemaniem o facetach.
        • kropkacom Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:55
          Mnie mój mąż nie zdradził. Nie musisz współczuć.
        • blond_suflerka Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:03
          Ale w jakim sensie współczujesz? Osobiste doświadczenia to jedno a fakty to drugie. Zdrad jest dużo i problem jest złożony. Na pewno nie u wszystkich zdradzających ma to związek z udowadnieniem sobie swojej męskości ale na pewno ten problem dotyczy części mężczyzn.
    • sonniva Ogarnijcie się dziewczyny 06.12.13, 11:58
      Ja nie rozumiem ciągle tych problemów zdradził, nie zdradził, zapuściła się, nie zapuściła, a gdyby to, gdyby tamto.
      W życiu należy być egoistą i patrzeć tylko na siebie, a facet ? Jak mu nie pasuje to niech spada.
      Szanujcie się dziewczyny, co Wy tak na tych facetach wisicie, nie macie nic innego do roboty? Facet rzecz nabyta.
      • blond_suflerka Re: Ogarnijcie się dziewczyny 06.12.13, 12:04
        Ani zbytnia zależność do faceta ani patrzenie tylko na siebie nie są zdrowymi postawami. Jak ktoś patrzy tylko na siebie to nie powinien być w związku.
        • sonniva Re: Ogarnijcie się dziewczyny 06.12.13, 12:06
          "Jak ktoś patrzy tylko na siebie to nie powinien być w związku."
          Bzdura, powielasz stereotypy i frazesy.
          • blond_suflerka Re: Ogarnijcie się dziewczyny 06.12.13, 12:12
            A dlaczego to według Ciebie bzdura?
            Związek to pewna wspolnota. Oczywiście dbanie o siebie musi być na pierwszym miejscu bo to dbanie o siebie(chodzi tu o całokształt) jest też ważne dla dobrej jakości relacji z innymi ludźmi. Ale nie ma takiej możliwości, żeby mieć dobry związek i dbać TYLKO o siebie. Związek zakłada pewną wspólną przestrzeń i w niej zawarte jest wspólne decydowanie i troszczenie się o siebie nawzajem.
            • sonniva Re: Ogarnijcie się dziewczyny 06.12.13, 12:24
              > A dlaczego to według Ciebie bzdura?
              > Związek to pewna wspolnota. Oczywiście dbanie o siebie musi być na pierwszym mi
              > ejscu bo to dbanie o siebie(chodzi tu o całokształt) jest też ważne dla dobrej
              > jakości relacji z innymi ludźmi. Ale nie ma takiej możliwości, żeby mieć dobry
              > związek i dbać TYLKO o siebie. Związek zakłada pewną wspólną przestrzeń i w nie
              > j zawarte jest wspólne decydowanie i troszczenie się o siebie nawzajem.

              To jest Twoje zdanie, moje jest po prostu inne.
              • blond_suflerka Re: Ogarnijcie się dziewczyny 06.12.13, 12:27
                No tak ale ja pytałam o Twoje argumenty. Na tym chyba polega dyskusjawink
                Ciekawe jakie jest rozwinięcie Twojego zdania.
                • sonniva Re: Ogarnijcie się dziewczyny 06.12.13, 12:35
                  Ja już swoją opinię zamieściłam powyżej, nie mam nic więcej do dodania.
                  Przetestowałam na sobie.
                  A dyskusja? Dyskutować to ja mogę w gronie swoich przyjaciół. (bez obrazy wink). Na forum wyrażam tylko swoją opinię.
                  Możesz się z nią zgadać lub nie.
                  • blond_suflerka Re: Ogarnijcie się dziewczyny 06.12.13, 12:38
                    Uhm.
      • mx3_sp Re: 06.12.13, 12:04
        " nie macie nic innego do roboty?" święta za pasem, do garów !!!!
Pełna wersja