Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie

    • jagienka75 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 11:59
      Mam za sobą kilka grzechów w postaci romansów
      > z żonatymi i każda, każdziuteńka żona była obiektywnie atrakcyjniejsza ode mni
      > e smile


      naprawdę aż taka zdesperowana byłaś?big_grin
      • mx3_sp Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:07
        toż wolny facet nie będzie bzykał średnio wyglądającej chętnej pani.
        • chipsi Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:13
          Wiadomo, kobiety dzielą się na piękne, średnie i (w większości) pasztety. A każdy facet to adonis i tylko te najpiękniejsze mogą marzyć o samcu. Jak się trafi taki mniej atrakcyjnej to pewnie mocno felerny albo z odrzutu.
          Weźźźź....
          • mx3_sp Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:14
            wolny, adonis i menago w korpo - uściślam. Reszta nie dziwi.
            • chipsi Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:21
              Jak taki zabrany i wolny to tez jakiś felerny tongue_out
              • mx3_sp Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:26
                zwyczajny singiel.
                • morgen_stern Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:59
                  Buhahaha "zwykły singiel", nie pamiętam ile to już razy czytałam tu na forum o felernych kawalerach po 30.
        • aneta-skarpeta Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 14:21
          mx3 w jakim Ty towarzystwie sie obracasz? bo opinię o facetach masz wg mnie katastrofalną

          jakby mysleli tylko fiutem

          widziałam zdjecie morgen i to po prostu normalna babka- moze się facetom podobać, choć to typ "dziewczyny z sąsiedztwa", a nie laski wystrzelonej

          ale wielu facetów lubi takie kobiety- normalne, nieidealne, naturalne

          tak jak kobiety, nie każda kocha jeden typ
      • morgen_stern Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:11
        Kolejne mity. Zapewniam, że wolnych panów również mi nie brakowało. Ale rozumiem też, że niektórym najwygodniej myśleć, że tylko zdesperowane, niewyżyte, zakompleksione szare myszy rzucają się na ich biednych misiów, jak pisałam wyżej - śnijcie dalej, najwyraźniej tak wam w życiu wygodniej i świat od razu jest prostszy.
        • mx3_sp Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:13
          Ja nie śnię, wiem, że bywa różnie. Brzydzę się zwyczajnie kochankami i zdradzającymi, nie ważne kobieta czy mężczyzna.
        • to_ja_tola Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:17
          Tak, tak...a ty to ta wybawczyni co dogodzi tym biednym miśkom, którym to te okrutne i złe żonki nir dająbig_grin
          • mx3_sp Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:20
            o przepraszam, nie dogadzam w liczbie mnogiej.
            • to_ja_tola Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:00
              Nie do ciebie pisałam wink do autorki wątku.
          • morgen_stern Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:33
            Nigdzie tak nie napisałam i nigdy tak nie twierdziłam, to już twoja szalona wyobraźnia.
            • aneta-skarpeta Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 14:24
              nastepna kwestia, która mnie po prostu wkur.wia

              Tak, tak...a ty to ta wybawczyni co dogodzi tym biednym miśkom, którym to te okrutne i złe żonki nir dają

              jakby @#$% kobieta nie mogła iść do łózka dla własnej przyjemnosci, tylko po to aby facetowi dobrze było


              masakra- niektórzy to mają wypaczony obraz seksu

              • morgen_stern Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 14:32
                No dokładnie, chciałam jeszcze do tego wrócić. Otóż, kiedy kobieta idzie do łóżka to zawsze po coś - z miłości, bo ma kompleksy i "chce się dowartościować", bo się poświęca, bo chce zrobić komuś na złość, bo chce zaciążyć (i oczywiście "wrobić" faceta w dziecko) etc. Jeśli już jakimś cudem przyjdzie komuś do głowy zwyczajny seks, to natychmiast pojawia się "niewyżyta suka" i puszczalska, która się bzyka na lewo i prawo z każdym. Kobieta nie ma prawa przecież mieć zdrowej, naturalnej ochoty na seks smile
                • aneta-skarpeta Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 14:37
                  eśli już jakimś cudem przyjdzie komuś do głowy
                  > zwyczajny seks, to natychmiast pojawia się "niewyżyta suka" i puszczalska, któr
                  > a się bzyka na lewo i prawo z każdym. Kobieta nie ma prawa przecież mieć zdrowe
                  > j, naturalnej ochoty na seks smile

                  nie spodziewalam się, ale wiele kobiet tego nie kuma

                  facet moze miec ochotę przeleciec koleznake z pracy dla samego przelecenia, kobieta nie

                  kobieta ma się "szanować" i kobieta nie powinna "dawać każdemu"

                  standard
                  smile
                  • elle_hivernale1 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 07.12.13, 12:11
                    Polecam artykuł pod przepięknym tytułem "The Evolution of Bitchiness".
                    Ciężko walczyć z tym, że antropologicznie jesteśmy zaprogramowane na podstawianie sobie nogi wink
        • ma_dre Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 11.12.13, 00:39
          Szare nie szare, nie o to chodzi, na misiow wolnych i zniewolonych rzucaja sie "chetne" i czasem jest to ich jedyna zaleta. Jak opowiadal mi przy kawie jeden pan kafelkarz wyzej wspomninay przez tezee, wszystko da sie przeleciec, nawet zwirek i muchomorek, byle tylko dal i piwa bylo pod dostatkiem. A zwlaszacza takie brzydule sa chetne, wiadomo niektore kobity nie zajarzyly, ze to nie faceci maja zwyczaj i "obowiazek" sie opierac od zarania dziejow big_grin.
    • obrus_w_paski Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:11
      ee tam, zdrada nie jest jakas wielka tragedia, i fakt ze z brzydsza nie ma znaczenia.

      moze te piekne zony im nie dawaly, moze pies sie na nich patrzyl jak to robili, moze, moze..czy to wazne? byleby sie nie zakochal, chyba ze chcemy sie go pozbyc.
      a na wszelki wypadek warto jednak czasem wizualnie sie ogarnac i jak maz prosi "ee, moze wyrzucimy tn twoj stary dres?", to posluchacwink juz in case.
      • pearlinee Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:13
        obrus_w_paski napisał(a):

        > ee tam, zdrada nie jest jakas wielka tragedia, i fakt ze z brzydsza nie ma znac
        > zenia.
        >
        > moze te piekne zony im nie dawaly, moze pies sie na nich patrzyl jak to robili,
        > moze, moze..czy to wazne? byleby sie nie zakochal, chyba ze chcemy sie go pozb
        > yc.
        > a na wszelki wypadek warto jednak czasem wizualnie sie ogarnac i jak maz prosi
        > "ee, moze wyrzucimy tn twoj stary dres?", to posluchacwink juz in case.
    • lampka_witoszowska Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:23
      nie rozumiem i pewnei nei zrozumiem, dlaczego inne kobiety tak bardzo się wczuwają w role kochanek, byłych kochanek, żon, narzeczonych, konkubin itd - i z tej pozycji ślepo usiłują oceniać rzeczywistośc, każdą sytuację wrzucając do jednego worka smile
      już morgen tak się rozpędziła, że niemal stanęła na rzęsach, żeby udowodnić, że żaden mąż nie zdradził przez zaniedbanie. Przy okazji chwaląc się swoim szalenie barwnym zyciem i niezwykłą, porywającą wręcz otwartością. a może rozlicza przesżłośc, mniejsza z tym.

      po pierwsze primo, choć nei liczę na zrozumienie zagadnienia - kobieta to kobieta, z racji posiadania umysłu jest w stanie ogarnąć świat spojrzeniem człowieka, a nie tylko żony czy byłej kochanki. To dość zabawnie odbiera realizm spojrzeniu i wszelkiej maści ocenom, ale w sumie jest żałosne dość

      po drugie primo - kobieta i mężczyzna czasem są razem, czasem nie. Rozstają się - albo nie. Mają świetny seks - albo nie. Albo im mija, z różnych powodów, ważnych albo nieważnych.

      Fajnie, jak spędzą razem całe życie - ale jest dziwnym wydrapywanie sobie nawzajem oczu, byle swojego ogiera/misia/ciaptaka przy sobie zatrzymac na wieki wieków amen. To się albo dzieje, albo nie. A skoro jestesmy ludźmi wolnymi, to kazdy decyduje sam o tym, czego chce. Romansu, rozstania, żony ględy, męża w bamboszach umysłowych czy cudzego męża w nowych gatkach na okoliczność seksu na boku. I czym tu się podniecać? smile

      Pytanie retoryczne - kiedy baba przestanie być babą, a zacznie czuć się człowiekiem?
      no, jak dzieci. Jak dzieci smile
      • morgen_stern Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:35
        Cytat> już morgen tak się rozpędziła, że niemal stanęła na rzęsach, żeby udowodnić, że
        > żaden mąż nie zdradził przez zaniedbanie.


        Bredzisz i uogólniasz. NIGDZIE tak nie napisałam, podkreśliłam tylko, że samo rzucenie się do fryzjera i sklepu po nowe ciuchy nie sprawi, że facet nie będzie biegał na boki. Czy wy dziewczyny umiecie czytać?
        • lampka_witoszowska Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:37
          sama bredzisz

          czy wy dziewczyny umiecie czytać przynajmniej swoje własne wpisy ze zrozumieniem?
          masakra
          • morgen_stern Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:38
            Wskaż mi zatem miejsce, w którym piszę, że żaden facet nie zdradził przez zaniedbanie. Cytat poproszę.
            • morgen_stern Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:54
              Tak myślałam wink
              • lampka_witoszowska Re: podsumowując 06.12.13, 13:50
                zażyczyłaś sobie, żebym ciebie cytowała - bo nie masz chęci sama przejrzeć swoich własnych wpisów - i dałas mi na to okreslony czas, który sadziłas, że poświęcę tobie i tylko tobie?

                morgen... powaliłaś mnie na łopatki big_grin
                znaczy - czterema słowami rzecz ujmując - peron ci odjechał równo big_grin

                weź, dziewczę słodkie, poklikaj we wpisy z wytłuszczonym "morgen_stern", poczytaj i - co może być trudne - pomyśl, co pisałaś. Skonkretyzuj, skoro od pierwszego kopa konkrety ci nie wyszły. Ale proszę smile mnie nei kokietuj smile
                • morgen_stern Re: podsumowując 06.12.13, 13:57
                  Posłuchaj mnie, bredząca lampo - jeśli z kimś dyskutujesz i coś mu imputujesz wypadałoby rzucić stosownym cytatem z jego wypowiedzi. Jeśli twierdzisz, że coś napisałam, a ja twierdzę, że nie, to kto i co ma udowadniać? No chyba nie ja. Próba wybrnięcia nieudana, możesz spłodzić teraz kolejny długawy i nic nie wnoszący post i tak wszyscy czytający widzą, że cytatu nie masz wink zatem odpłyń, czy zgaśnij, czy co tam robisz.
                  • lampka_witoszowska Re: podsumowując 06.12.13, 14:06
                    bardzo, ale to bardzo przejmuję się twoją opinią na mój temat, wyrażoną w imieniu wszystkich, naprawdę dokuczyłaaaaaś mi, że hej ho big_grin

                    jeśli coś ci zarzucam, to nie usiłuję cię do tego przekonywac, skoro widzę, że nie jesteś w stanie przyjąc słowa pisanego

                    rozumiem, taka postawa jest ci obca. No i co? wink
                    pozostaję przy swojej opinii na twój temat i mało mnie obchodzi, czy skorzystasz

                    ale cytowac to ja cię, słoneczko, nie zamierzam smile
                    • morgen_stern Re: podsumowując 06.12.13, 14:11
                      Więc nie twierdź, że coś napisałam. Jeśli twierdzisz - zacytuj. Proste i uczciwe, więc już nie wymyślaj.
                      Mała podpowiedź, bo mi ciebie żal - protekcjonalne "dziewczę słodkie" czy "słoneczko" wypróbuj na młodszych, mniej doświadczonych dyskutantach, na mnie to nie działa i jasno pokazuje, kto tu ma bardziej podrażnione nerwy. Nie jesteś przez to ani kulturalniejsza, ani dumnie wyniosła, ani mądrzejsza. papa tongue_out
                      • vilez Re: podsumowując 06.12.13, 14:19
                        Zostaw ją, Morgen, szkoda czasu i atłasu, ona jest sfaulowana mózgowo, i nie zapowiada się, by coś z tym zrobił. Znowu będzie nam tu bredzić pół roku...
                        • morgen_stern Re: podsumowując 06.12.13, 14:24
                          Masz rację, niech lepiej nie zaczyna, bo potem muszę pół wątku scrollować tongue_out
                          • lampka_witoszowska Re: podsumowując 06.12.13, 21:28
                            sorry, przywykłam robić, co ja chcę.
                            Wiem, to nie do pojęcia smile

                            może stąd wasza nieprzemyślana niechęć?
                            big_grin
                      • aneta-skarpeta Re: podsumowując 06.12.13, 14:29
                        przepraszam, ale czy to ta lampka z kims jeszcze zrobiła najazd na ematke swojego czasu ( z rozwodów) i nabijała sie przednie z tego jakie my tu głupie dyskusje prowadzimy?

                        bo jakos tak częstym gosciem zaczeła byćsuspicious

                        już kilka takich było, co to najpierw psy wieszały, a potemmm- ematka je wessała
                        • morgen_stern Re: podsumowując 06.12.13, 14:33
                          Tak, to ta sama smile ale jak i inne twierdzi, że tylko nas podczytuje "dla zabawy", żeby się z nas pośmiać, taki freak show, rozumiesz.
                          • lampka_witoszowska Re: podsumowując 06.12.13, 21:14
                            co prawda nigdy nie twierdziłam, że podczytuję, ale że czasem dla zabawy moge wam nieco czasu poświęcić - to i poświęcam smile
                            widzę, że z tym też masz, słonko, problem big_grin

                            głęboko oddychaj smile
                            razem z koleżankami, oczywiście, wszystkie trzy smile
                        • vilez Re: podsumowując 06.12.13, 15:09
                          Tak, ta sama. Niestey suspicious Będzie świrować znowu pół roku, obrażając wszystkich wokół.
                          • lampka_witoszowska Re: podsumowując 06.12.13, 21:18
                            tak, tak smile wszystkich szalenie obrażam, w przeciwieństwie do ciebie, gołąbku pokoju - czasokres też ci się popierniczył, ale może aż tak odcierpiałaś moja kilkudniową obecność tutaj big_grin

                            czy wy naprawdę aż tak musicie się rozbierać publicznie i wystawiać swoje emocje i wrażenia na wierzch?
                            trochę klasy smile przynajmniej poćwicz, vilusia smile
                            dobrej nocy smile
                        • claudel6 Re: podsumowując 06.12.13, 23:57
                          ach, to nasz stary gośc nas odwiedził! specjalistka od nawalonych związków damsko-męskich wink
                          • triss_merigold6 Re: podsumowując 07.12.13, 00:01
                            Od nieudanych powrotów do misia po rozwodzie.
                            Teraz afirmuje samotność, co skądinąd w pełni zrozumiałe.
                            • lampka_witoszowska Re: podsumowując 07.12.13, 10:33
                              nie muszę niczego afirmować, ja po prostu żyję - do tego swoim życiem, o zgrozo smile
                              a za misia nigdy nei wyszłam, coś ci się popergoliło, triss smile nie ten sort, co twój, że tak powiem

                              zdecydowanie waszą specjalistką od związków nawalonych - cokolwiek to słowo nie znaczy - jest triss smile i to jak pasikonik: na dwa fora, a możliwe, że zahacza o jakieś kolejne związkowe big_grin
      • lilly_about Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:44
        Wyjątkowo mądrze napisane.
        • lampka_witoszowska Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 07.12.13, 11:14
          dziękuję smile
    • brak.polskich.liter Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:31
      Bo to taki swoisty mechanizm obronny.
      Ludzie en masse lubia poczucie kontroli i sprawczosci, malo kto czuje sie komfortowo z pelna swiadomoscia, ze moze przytrafic im sie cos niemilego (dostanie w rogi, na przyklad) z przyczyn, na ktore nie ma wiekszego wplywu.

      Stad popularnosc zaklinania rzeczywistosci i toku rozumowania typu "jak bede zawsze zadbana, zrobiona i skupiona na potrzebach misia, to misio nie pojdzie w dluga, bo i po co mialby chodzic". A przekonanie, ze wystarczy estetycznie wygladac/nosci koronowe gacie/uzywac czerwonej szminki/inne chgw zeby uniknac rogow bywa rownie zludne, jak przekonanie, ze wystarczy nie nosic krotkich spodniczek, zeby uniknac zgwalcenia.
      • morgen_stern Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:37
        Jest dokładnie, jak piszesz. Ludzie bardzo źle znoszą to, że jakieś nieszczęście czy choroba się może przydarzyć bez szczególnej przyczyny i wiele rzeczy jest dziełem przypadku. Tak, nawet zdrada, bo brak takowej jest w wielu przypadkach efektem braku dobrej okazji.
        Stąd zabobony, teorie spiskowe i różne dziwne teorie, czyli próby zaklinania groźnej i nieprzewidywalnej rzeczywistości.
    • riki_i Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:38
      morgen_stern napisała:

      > Mam za sobą kilka grzechów w postaci romansów z żonatymi i każda, każdziuteńka żona
      > była obiektywnie atrakcyjniejsza ode mnie smile Wszystkie ładne, zadbane laski. Jedna to
      > nawet była lokalną miss. Wyglądałam przy niej jak uboga krewna.

      Jak suka da, to pies zawsze weźmie. Może być i mniej atrakcyjna własnej suki, posiadanej na stałe w domu, ważne że jest cudza i prężąc się wypina chętny tyłek. Tak to działa od zawsze.
      • morgen_stern Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:42
        I tym sposobem dzięki temu obrzydliwemu powiedzeniu pieseczek zawsze niewinny, on tylko za naturą podąża, bo przecież to zła suka nadstawia smile
        Oczywiście w druga stronę działa to podobnie, żona się "puszcza", a z kim, to kto by wnikał.
        • riki_i Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:47
          U ludzi to pieseczek zwykle inicjuje, a nie suka - z tym się zgodzę. Ale suka wysyła sygnały i jak "nie mówi nie" , to działa wspólnie i w porozumieniu.
          • morgen_stern Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:56
            Wcale nie twierdzę, że kobieta uczestnicząca w zdradzie to chodząca niewinność. Nigdzie tak nie napisałam. Jednakowoż dziwnie to głównie na niej skupia się cała agresja, i to obu płci. Mężczyźnie się więcej wybacza i go usprawiedliwia, nie jesteś przecież głupkiem i chyba widzisz, że tak się dzieje.
            • riki_i Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:59
              Taka kultura. Nic na to nie poradzę. Zresztą, ta agresja jest wielokrotnie większa u kobiet - wystarczy poczytać typowe forumowe starcia na linii "żony kontra kochanki". Nie ma gorszej nienawiści.
              • morgen_stern Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:02
                Śmiem wątpić. Akurat jestem na czasie, kobieta z rodziny mojego obecnego partnera zostawiła męża dla kochanka. Zapewniam cię, że i on, i jeszcze jeden męski członek rodziny nie zostawili na niej suchej nitki i to w niewybrednych słowach. Zapytałam, czy w taki sam sposób ocenialiby faceta i zapadła cisza smile
                • riki_i Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:05
                  Musiałbym przez pół roku siedzieć ukryty w szafie u tej kobiety i jej męża, aby móc tę sytuację obiektywnie ocenić.
            • pearlinee Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:00
              morgen_stern napisała:

              > Wcale nie twierdzę, że kobieta uczestnicząca w zdradzie to chodząca niewinność.
              > Nigdzie tak nie napisałam. Jednakowoż dziwnie to głównie na niej skupia się ca
              > ła agresja, i to obu płci. Mężczyźnie się więcej wybacza i go usprawiedliwia, n
              > ie jesteś przecież głupkiem i chyba widzisz, że tak się dzieje.
              >


              zgadzam się, facetowi się więcej wybacza, sprowadzając go do pozycji tłuka którym powodują tylko instynkty. A Kobieta jest tą myślącą, rozsądną itp.
          • k1k2 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 07.12.13, 03:31
            Taaaa wiadomo. Już wredna suka Ewa skusila biednego samca. Bo mężczyzna to nie potrafi nie wziąć jak kobieta daje smile
      • rosapulchra-0 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:43
        A jak pies się pręży i wypina, i lata za suką z wywalonym ozorem gotowym do chlapania pierożka, to kto jak to się ma do twojej teorii? Pan, jak zwykle, niewinny, on się tylko potknął i wpadł niechcący na panią od tyłu i tak kilkadziesiąt razy? suspicious
        • riki_i Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:49
          Wielokrotne nagabywanie ma być okolicznością łagodzącą? Tak mnie prosił, że już mu w końcu musiałam dać Jak kobieta nie chce, to żadne podchody nic nie dadzą. I nieważne czy oblech, czy adonis.
          • rosapulchra-0 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:58
            Ale to działa w obie strony. Facet, nawet nie wiem jak kuszony, gdy nie chce - nie wieźmie.
            • riki_i Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:03
              No na trzeźwo, to może i nie. Ale po alko i w okolicznościach sprzyjających to raczej tak, zwłaszcza jak obiekt go naprawdę kręci. Kluczem do rozwoju sytuacji jest częste przestawanie ze sobą - jeżeli jest wymuszone okolicznościami np. jedno miejsce pracy i ten sam pokój, to imho gdy ludzie obustronnie mają się ku sobie zdrada jest tylko kwestią czasu.
              • rosapulchra-0 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:19
                I jak zwykle, okoliczności są winne, nie ludzie..
                • triss_merigold6 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:24
                  Byt określa świadomość, Rosa.
                  W zwykłych, codziennych okolicznościach kupisz chleb staruszce żebrzącej pod sklepem. W niezwykłych (głód, wojna, Armaggedon, Hołodomor) wyrwiesz jej ten chleb, żeby dać własnym dzieciom.
                  • rosapulchra-0 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:37
                    No tak - zabiłem sukę, bo mnie prowokowała do tego.
      • blond_suflerka Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:44
        Tak to działa u prostych chłopaków dla których kobieta to suka a bliskość fizyczna to wypinanie tyłka.
    • tanebo Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:49
      Jest takie cuś jak kobieta kastrująca. Mężczyzna widzi swoją pozycję w oczach społeczeństwa. Jeśli jest bogaty to pozycja jest wyższa. Jeśli jest przystojny a laski sikają na jego widok - także. Zawsze jednak pozostaje kwestia z kim się porównuje. Jeśli obok jest kobieta to także z nią. I tu rodzi się problem - a co jeśli żona to miss busineswomen a ja to przeciętniak?
      • riki_i Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:51
        Bizneswomen zwykle bierze samca alfa na równym bądź wyższym poziomie. Czasem (rzadko), owszem wybiera kapciowego do własnej obsługi. Jak jesteś takim kapciowym, to się ciesz, że w ogóle możesz z nią obcować i pławić się w forsie, której nie zarobiłeś.
        • tanebo Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:56
          Czasami zdarza się tak że kobieta staje się samicą alfa po ślubie. Małżeństwa zwykle trwają dłużej.
          • riki_i Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:10
            Okazuje się dopiero po ślubie? Śmiem wątpić. Denis Thatcher gdy brał Margaret za żonę , doskonale wiedział, czego może się po niej spodziewać. Żenisz się z charakterem, więc powinieneś antycypować, co z niego wyniknie w przyszłości. Chyba, że jesteś głupkiem , lanserem bądź leniem, któremu nie chce się zajmować rozkminianiem duszy kandydatki na żonę. Jak np. Pan Tomasz Lis, który wziął sobie Kinię Rusin za żonę, a potem był sfrustrowany, że ta niechętnie pełni rolę kury domowej.
            • triss_merigold6 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:13
              Ale potem związał się chyba szczęśliwie ze Smoktunowicz, o której wiedział na 100% jakie ma ambicje. big_grin Zero konsekwencji, zero.
              • riki_i Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:23
                Hmmm, w wywiadach twierdzi, że rzekomo Hania dała mu domowe ciepło i miłość. tongue_out Jak patrzę na tę wyrachowaną buźkę córki komunistycznych aparatczyków, dwukrotną łowczynię tłustych portfeli (Smoktunowicz, Koziński), to oczywiście nie wierzę, ale święte prawo Lisa się łudzić (względnie - z wyrachowania własnego wciskać publice głodne kocopały).
                • triss_merigold6 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:27
                  Jak na nich patrzę, to mam wrażenie, że znakomicie do siebie pasują i nawzajem trzymają się mocno za jaja. Wydaje mi się, że Kinia była hm...zbyt głupia, żeby tworzyć iluzję, a Smoktunowicz potrafi, nawet jeśli to tylko iluzja, to utrzymuje faceta w miłym przeświadczeniu.
                  • riki_i Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:37
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Jak na nich patrzę, to mam wrażenie, że znakomicie do siebie pasują i nawzajem
                    > trzymają się mocno za jaja.

                    Zapewne tak jest.

                    > Wydaje mi się, że Kinia była hm...zbyt głupia, żeby tworzyć iluzję, a Smoktunowicz
                    > potrafi, nawet jeśli to tylko iluzja, to utrzymuje faceta w miłym przeświadczeniu.

                    Jak dla mnie, to on nawet nie zasłużył na iluzję. Buc nadęty, pyszałek, karierowicz i facet o podwójnej moralności. Poznałem go kiedyś na korytarzach TVP jak jeszcze był Liskiem, a nie Lisem.

                    A jeśli chodzi o wrodzone ciepło Hani Smoktunowicz , to ma go w sobie dokładnie tyle, co prostytutka Lidia Dorecka grana przez Szapołowską w kultowym odcinku serialu 07 zgłoś się pt. Hieny (chodzi o ten odcinek z Fronczewskim jako ajentem ośrodka kempingowego na Mazurach).

                    EOT bo ide do roboty
                  • shor-tie Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:50
                    Też uważam,że idealnie do siebie pasują, zarówno mentalnie jak i fizycznie, jednak wątpię aby dla Hani ten związek był tak korzystny jak dla Lisa.W ocenie społecznej Hania funkcjonuje jako "złodziejka mężów" i jest mało popularna,delikatnie mówiąc...Ale ona w sumie nigdy nie była też specjalnie lubiana. Związek z Lisem to na pewno ciężki orzech do zgryzienia, bo widać,słychać i czuć,że jest bubkiem i despotą. Jednak dla niego samego widzę głównie korzyści - związał się z kobietą b.atrakcyjną, inteligentną i obyta,która reprezentuje idealną partnerkę dla tego typu faceta. Dodać do tego wrodzony snobizm oraz "nieprzystępność" obojga i mamy parkę idealną wink Sądzę,że Hania znakomicie stymuluje Lisa intelektualnie,czego nie można było powiedzieć o wiecznie roześmianej Kini. Sądzę, że tą drugą wybrał sobie na zonę właśnie z typowego "męskiego" lenistwa...Na Kinię miło popatrzeć,dużo trudniej jej słuchać smile Oczekiwań zbyt wielkich też nie miała...
                    • mozambique Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.08.16, 09:51
                      Kinia tez z rodziny wysoko ustsunkowanej - kuzynka Kraśki - o tyym juz nie wiecie?

                      a przy okazji głupiątko straszne
        • morgen_stern Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 12:58
          Kolejny mit to taki, że businessman to zawsze samiec alfa. Czasem w takim związku wydawałoby się samicy i samca alfa to kobieta dyryguje w związku, a pan traci w domku całą parę.
          • tanebo Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:02
            Jest takie powiedzenie: dziwkę trzeba traktować jak damę a damę jak dziwkę. Ale problem leży gdzieś indziej - w umyśle mężczyzny.
            • triss_merigold6 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:06
              Tia... spróbuj, życzę powodzenia.
              Mądrości ludowe (?) niekoniecznie mają jakiekolwiek uzasadnienie.
            • riki_i Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:12
              Hahaha! Dziwkę jak damę, to ja mogę traktować na pół godziny przed stosunkiem, żeby się podgrzać i nakręcić.
              • morgen_stern Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:15
                Yyyyy a nie damę jak dziwkę? tongue_out
                • riki_i Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:18
                  To też, ale to standard. Szkoda klawiatury, bo to oczywistość.

                  Natomiast w odwrotnej konfiguracji, traktowanie przed samym rżnięciem taniej dziwki jak wielkiej damy ma taki swój podkręcający klimacik. Ćwiczyłem tongue_out
                  • tanebo Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:31
                    Jednak jesteś głupszy niż ustawa przewiduje. Nie pisałem dosłownie o dziwce i damie. Pisałem w przenośni. Czyli że kobietę należy traktować przeciwnie niż do tej pory była traktowana. Jeśli była adorowana przez tabuny macho to należy ją ignorować. Jeśli nikt jej nie adorował... pomyśl sam.
                    • triss_merigold6 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:35
                      Tia... i to z doświadczenia, powiadasz...
                      Byłam adorowana swego czasu przez wielu panów, tych którzy nie wykazywali zainteresowania po prostu nie dostrzegałam. Niewidzialni.
                      • bri Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 14:36
                        Dokładnie. Chyba się chłopaki za dużo komedii romantycznych naoglądali.
                  • k1k2 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 07.12.13, 03:41
                    Tylko na tanie cię stać? No cóż, rozumiem że nie dla psa kiełbasa, ale te tanie to przerabiają taką ilość klientów że lepiej się przetestuj.
                    • riki_i Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 07.12.13, 10:18
                      Pomiędzy chateaubriand a homarem w sosie beszamelowym lubię także czasem skosztować surowego mięcha prosto z podłogi.
                      • morgen_stern Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 07.12.13, 10:23
                        Och, jesteś taki męski! Zadrżały mi kolana.
                      • elle_hivernale1 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 07.12.13, 12:22
                        riki_i napisał:

                        > Pomiędzy chateaubriand a homarem w sosie beszamelowym lubię także czasem skoszt
                        > ować surowego mięcha prosto z podłogi.

                        O bogowie, jaka żenada. Rutkowski normalnie.
                        • riki_i Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 09.12.13, 11:03
                          Jakoś wciąż są amatorki na Rutkowskiego. Młode i w miarę urodziwe.
                          • elle_hivernale1 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 09.12.13, 11:11
                            A, no to spoko, to warto być żenującym.
              • gazeta_mi_placi Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 14:29
                A co z kucharką?
    • goodnightmoon Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:00
      A czy kiedykolwiek ktokolwiek na serio powiedzial, ze facet zdradza, bo zona sie zapuscila??? Ha ha ha
      • triss_merigold6 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:05
        W zasadzie to pierwsza rada jaką czyta/słyszy kobieta, która zauważa, że mąż zaczyna patrzeć na cudzy ogródek.
        • lelija05 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:10
          Tylko, że ta rada jest ze strony kobiet, faceci raczej takiej nie udzielają.
          • triss_merigold6 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:11
            Bo faceci zwykle nie udzielają rad kobietom w sprawach męsko-damskich?
            • lelija05 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:21
              Nie? No patrz.
            • chipsi Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:24
              Musze moim męskim przyjaciołom powiedzieć ze tak naprawdę są kobietami tongue_out
              • triss_merigold6 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:28
                Qrde, na forach typu ematka rzadko faceci udzielają rad kobietom w sprawie zdrady małżonka.
      • blond_suflerka Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 14:21
        goodnightmoon napisała:

        > A czy kiedykolwiek ktokolwiek na serio powiedzial, ze facet zdradza, bo zona si
        > e zapuscila??? Ha ha ha

        Ale to może byc jeden z elementów. Jest jakieś zaniedbanie relacji przy jednoczesnym zaniedbaniu wyglądu co skutkuje mniejszą ochotą na seks i większym głodem seksualnym. I jeśli taka osba spotka kogoś atrakcyjnego(fizycznie ale nie tylko) to trochę łatwiej o zdradę wtedy.
        Oczywiście nie może tu chodzić o sam wygląd bo chyba nigdy nie ma tak, żeby związek był super tylko ktoś się zaniedbywał wizualnie. To zawsze jest konsekwencja powazniejszych rzeczy.
      • anorektycznazdzira Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 19:32
        > A czy kiedykolwiek ktokolwiek na serio powiedzial, ze facet zdradza, bo zona si
        > e zapuscila??? Ha ha ha

        Obawiam się, że to częsty argument ze strony... samych facetów. Słyszałam osobiście jak panowie argumentowali w ten sposób "wymianę na inny model", słyszałam też relację żony, która to własnie usłyszała od męża, kiedy pytała dlaczego.
        Nie biorę może do końca serio tego argumentu, bo mi się to wydaje złośliwym dowalaniem drugiej stronie i szukaniem wszystkiego, co pokaże, że ona była zła. No ale to pada w dyskusjach nad konkretnymi przypadkami. Następnie zaś jest powtarzane w "poradach" dla kobiet mających problem z mężami.
    • laquinta Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:10
      morgen_stern napisała:

      > Muszę temat poruszyć, bo mnie czyści, jak to czytam. Naprawdę myślicie co ponie
      > które, że wystarczy "o siebie dbać" i być zawsze tip-top, żeby małżonek nie cha
      > dzał na boki? O święta naiwności!

      Zgadzam sie. Nic nie pomoze kobiecie, ktorej facet ma parcie na przygody pozamalzenskie - ani zadbanie, ani staranie, ani nawet dzieci.
      Wierze, ze zdrady malzenskie sa wypadkowa znuzenia seksualnego, szukanie nowych bodzcow, instynktowna chec rozplodu z innymi osobnikami, niestalosc uczuc, brak dojrzalosci i odpowiedzialnosci.
      Jest tez cos takiego jak nagle objawienie, ze ta nowa osoba jest ta wlasciwa, ze malzenstwo jest pomylka. To objawienie zazwyczaj mija, ale czasami sie sprawdza. Tylko wtedy nie powinno sie zdradzac, lecz po ludzku rozstac. Zdrada jest dla mnie glupota i tchorzostwem.
      • riki_i Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:15
        laquinta napisał(a):

        > Wierze, ze zdrady malzenskie sa wypadkowa znuzenia seksualnego, szukanie nowych
        > bodzcow, instynktowna chec rozplodu z innymi osobnikami, niestalosc uczuc, bra
        > k dojrzalosci i odpowiedzialnosci.

        Przepraszam, ale jak młoda chętna dupa chce się rżnąć, to i święty Augustyn nie dawał rady.
        • laquinta Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:27
          riki_i napisał:

          > Przepraszam, ale jak młoda chętna dupa chce się rżnąć, to i święty Augustyn nie
          > dawał rady.

          No przeciez wiadomo, ze sw. Augystyn zanim sie nawrocil, byl bandziorem i dziwkarzem.
        • rosapulchra-0 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:36
          Bzdura.
          Jednak rozumiem, że zawsze łatwiej jest się wytłumaczyć ze swojej "słabości".. uncertain
        • vilez Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 14:22
          Kompletna bzdura.
    • laquinta Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:15
      morgen_stern napisała:

      > Muszę temat poruszyć, bo mnie czyści, jak to czytam. Naprawdę myślicie co ponie
      > które, że wystarczy "o siebie dbać" i być zawsze tip-top, żeby małżonek nie cha
      > dzał na boki? O święta naiwności!Zgadzam sie.

      Zgadzam sie. Nic nie pomoze zdradzanej osobie - ani wyglad, ani starania - jesli partner zapragnie przygod.
      • laquinta Przepraszam, myslalam, ze sie nie wyslalo n/t 06.12.13, 13:21
    • przeciwcialo Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:21
      Znak kilka zdradzonych kobiet, wszystkie eleganckie, zadbane.
      Jak facet chce to zdradzi a wyglad zony/partnerki ma sie do tego nijak.
    • ladnyusmiech Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 13:39
      Kiedyś oglądałam film dokumentalny (tak! dokumentalny) o prostytutkach. Panie tam słusznie zauważyły, że nie ma żadnego znaczenia jak wygląda żona. Nieraz jest niesamowitą, zadbaną pięknością, a szanowny małżonek z uwielbieniem chodzi na dziwk*. Bo lubi przelecieć materiał, którego jeszcze nie przelatywał - tyle. Żadnych głębokich uczuć, powodów czy fetyszów. I nie musi być ładniejsza - ma być inna, nowa.
    • vilez Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 14:08
      Oczywiście, że nie. Podstawową przyczyną zdrad jest jakość związku. Niewystarczająca lub nieodpowiadająca którejś ze stron.
      Powody tej niewystarczalności mogą być oczywiście różne. Także (nie- tylko, co podkreślam), także ta, że ktoś o sobie nie dba. Zapewne nie dba o siebie też o określonych powodów.
    • asia_i_p Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 14:19
      Ale to by znaczyło, że nie można nic zrobić, żeby być pewną. To by było straszne.

      Już lepiej żyć złudzeniami.
      • vilez Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 14:24
        Bo życie to proces i dynamika. Nie ma gwarancji na cokolwiek. Sama dla siebie nie jesteś gwarancją, to cóż dopiero ktoś miałby Tobie coś gwarantować. Związki są dynamiczne w czasie, ot i cała prawda.
      • morgen_stern Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 14:25
        Można coś zrobić. Zaufać smile
        • asia_i_p Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 16:19
          Pewnie, że można.
          Ja ufam w zasadzie bezgranicznie. Ale z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że ufam, że mój mąż to porządny człowiek, który mnie bardzo kocha, a nie w to, że ja jestem aż tak dobrą żoną, że nikomu nie chciałoby się ode mnie odejść.
          • vilez Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 17:43
            I to jest super smile
      • rosapulchra-0 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 14:55
        Tylko jedna rzecz w życiu jest pewna - śmierć.
    • gazeta_mi_placi [...] 06.12.13, 14:28
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • rosapulchra-0 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 14:49
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Ścierką byłaś, ścierką jesteś i w ścierkę się obrócisz.

        Przymajmniej pożyła sobie zdrowo. A ty co? Siedzisz przed kompem całe dnie, czasem na własną rękę załatwisz sobie dobrze, a potem znowu wracasz do forumowego onanizmu. I tyle z tego życia masz, co ci srak naptakał, gdy chyłkiem szedłeś po kolejne wino marki wino do pobliskiej żabki. Taki już smutny twój los gazeciarzu (pomijam twoje rzewne historie na temat tego, jak to każdy żonaty leciał z tobą do łóżka.. uncertain).. sad
        • gazeta_mi_placi Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 14:50
          Dzięki Rosa piwo
      • rezonans11 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 15:01
        Nie mam siły i czasu przebrnąć przez cały wątek więc może się powtarzam ale wydaje mi się, że jak faktycznie na seksie i na wyglądzie ktoś opiera trwałość związku to może z tym być różnie. Seks jest fajny ale bywa z tym różnie niezależnie od starań. Tak samo z wyglądem. A powodzenie związku moim zdaniem opiera się na relacjach (przyjaźń, miłość - ktoś jeszcze o tym pamięta?). U mnie akurat tak się poukładało, że bywały bardzo długie okresy praktycznie bez seksu. Mąż jest poważnie chory, ja też miałam swego czasu różne problemy zdrowotne (jak walczysz z rakiem, to niekoniecznie myślisz o seksie czy o tym aby być atrakcyjną). No ale w tym wszystkim jesteśmy dla siebie atrakcyjni intelektualnie, emocjonalnie i po prostu dobrze nam ze sobą. Także w łóżku. Najciekawsze jest to, że dużo małżeństw które znam funkcjonuje na tej zasadzie: jesteśmy dobrymi przyjaciółmi, lubimy spędzać ze sobą czas. I choć niektóre z kobiet są bardzo atrakcyjne i zadbane, a niektóre są co najwyżej schludne, to tworzą fajne, zgrane pary. W moim otoczeniu znam jeden przypadek zdrady. Nie wiem, chyba z jakiejś innej planety jestem smile
        • iuscogens Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 15:22
          Też tak myślę. Niezbyt do mnie trafia dbanie o związek pod kątem nerwowego przezywania paru kilogramów w ta czy w tamtą czy układania włosów na wałki.
          Ja najbardziej w moim małżeństwie cenię to, że mogę być przy mężu w 100% sobą, mam taki luz, nie muszę się spinać, mamy wobec siebie dużą tolerancję na niedoskonałości. Tak jak mówił Pan Darcy: I like you just as you are.
          Strasznie miłe uczucie.
    • ida771 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 16:58
      Zgadzam się z autorką że atrakcyjnośc niczego nie gwarantuje.
      Długie związki są nudne, nienaturalne. Przysięganie w kościele że ten tego do grobowej deski to działanie wbrew naturze niestety. Wiem wiem majatki, dzieci... no ale taka jest prawda.
    • memphis90 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 17:23
      Myślę, że gdyby mój mąż miał mnie zdradzić, to dlatego, że jestem jędzą (a nie dlatego, że codziennie nie depiluję krocza czy nóg). A ta druga patrzyłaby z taaaakim podziweeeem i uwielbieniem, którego mi już brakuje. Mogę najwyżej lodami nadrabiać moje braki w łagodnej naturze smile
    • iwonabw Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 17:33
      Nie musisz być ładna. Wystarczy jak brzydka kochanka wychwala pod niebiosa czyjegoś misia, od razu poleci. W domu ładna żona, ale zrzędliwa. Kochanka nie dość, że zawsze gotowa na seks, to jeszcze pogładzi misia i powie, jaki to biedny jest w domu.
      • agaja5b Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 19:35
        iwonabw napisała:

        > Nie musisz być ładna. Wystarczy jak brzydka kochanka wychwala pod niebiosa czyj
        > egoś misia, od razu poleci. W domu ładna żona, ale zrzędliwa. Kochanka nie dość
        > , że zawsze gotowa na seks, to jeszcze pogładzi misia i powie, jaki to biedny j
        > est w domu.
        Niezrzędliwe też bywają zdradzane.Mnie się nasuwa jeden wniosek: za zdradę żony zawsze odpowiada facet i zawsze jest to jego wina, niezależnie od cech, które aktualnie prezentuje małżonka i tu nie ma co rozkminiac czy na codzień chodziła rozmemłana i zrzędliwa czy łagodna jak anioł miss universe. Tak jak różne są motywy związania się z konkretną osobą, tak różne motywy do zdrady.
    • poecia1 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 17:45
      Z moich osobistych obserwacji wynika, że w przypadku zdrady dużo większy wpływ ma "stopień wyszumienia" pana przed ślubem niż atrakcyjność pani.
      Zwłaszcza w momencie, gdy niewyszumiany osobnik wchodzi w wiek "głowa wisieje, d ... szaleje" wtedy to już tylko czekać aż wejdzie w szkodę.
    • kawka74 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 18:02
      Ze zdradą jest tak, jak z każdym innym mniej lub bardziej nieprzyjemnym zdarzeniem - człowiek stara się zabezpieczyć najlepiej, jak potrafi, i święcie w te zabezpieczenia wierzy. Wierzy, że jeśli spełni określone warunki, jeśli doda to do tego i odejmie to, wynik będzie przewidywalny. Robię to i to, nie robię tego i tego, to zdrada mi się nie przytrafi, to nie będzie tego czy tamtego.
      A 'dbanie o siebie' ma wpływ na ewentualne chęci małżonka jak księżyc na baranie jaja.
    • anorektycznazdzira Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 19:25
      Pewnie tak.
      Moje doświadczenie mówi, że zdradzani są:
      - ci bez zainteresowań i własnego życia
      - nudni i przewidywalni
      - ulegli i z tendencją do niskich wymagań w stosunku do partnera
      - skupieni na prozie życia (cokolwiek to jest, czasem kasa, czasem froterka, czasem obiady z teściami)

      Wyłączyłam z tego oczywiście motywacje krążące wokół zemsty za coś, bo to wtedy może być wiele różnych rzeczy. Wyłączam też "wypadki przy pracy", czyli zagrała biologia/chemia, co tam chcecie i hormony dały ludziom takiego kopa, że poszli na całość tongue_out


      -
      • drinkit Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 07.12.13, 01:03
        > Moje doświadczenie mówi, że zdradzani są:
        > - ci bez zainteresowań i własnego życia
        > - nudni i przewidywalni
        > - ulegli i z tendencją do niskich wymagań w stosunku do partnera
        > - skupieni na prozie życia (cokolwiek to jest, czasem kasa, czasem froterka, cz
        > asem obiady z teściami)

        coś słabe masz chyba to doświadczenie. moje mówi że nie ma reguły. Wystrzałowym, nienudnym, towarzysko popularnym i nieskupionym na prozie życia też zdarzają się rogi.
    • totorotot Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 19:32
      po tym jak do mnie startował ostatnio maz laski-ideału, gały mi wyszły na wierzch. Nie dawał sie spławic
    • inguszetia_2006 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 06.12.13, 21:23
      morgen_stern napisała:
      Wyglądałam przy niej jak uboga krewna. Zejdźcie na ziemię.
      Witam,
      Jestem na ziemi. Ale nie zwracałaś uwagi panom, że im okruchy spadają z talerza na podłogę? Prawda?;-P I to wystarczy;-D
      Pzdr.
      Ing
    • black_halo Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 07.12.13, 10:52
      Zadna to tajemnica ale czasem latwiej sobie wmawiac takie bajeczki. W poprzedniej robocie naprawde niezwykle powodzenie miala w sumie dosc brzydka dziewczyna z dzialu finansow. Ale dekolty, falbanki, slodki usmieszek i polowa facetow w biurze tracila dla niej glowe a przeciez 90% byla zonata albo mieli stale partnerki. Ciagle biegala to na kawe, to do kina, to kolega jej windowsa instalowal, inny zawieszal lampy w sypialni.

      Coby o facetach nie mowic to sa w tych sprawach czesto zwyczajnie glupi. Im sie wydaje, ze kolezanka z pracy jest taka swietna bo za wkrecenie zarowki postawila piwo na stole i nie zrzedzila przy tym ani troche. I wydaje sie im, ze tak bedzie zawsze. A w domu zona czesto musi sie o ta zarowke napraszac miesiacami. I czasem zdarzy sie, ze do zony tez przyjdzie kolega z pracy i wkreci zarowke bo maz nie chcial, dostanie piwo i tez romans gotowy.

      Romansy nie biora sie wcale z tego, ze zona utyla 20kg albo nie chodzi do fryzjera. Biora sie z tego, ze zarowno maz i zona przestaja sie o siebie troszczyc. Nic nie stoi na przeszkodzie, zeby kupic od czasu do czasu kwiatki zonie, zrobic dobry obiad mezowi, poprzytulas sie na kanapie zamiast warczec na siebie miedzy kuchnia a lazienka.
      • ledzeppelin3 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 07.12.13, 11:08
        faceci zdradzają, jak im się seks sypie w domu.
        • black_halo Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 07.12.13, 11:18
          To troche tez ale nie zapominajmy, ze z wiekiem faceci maja coraz mniejsze potrzeby.

          Ale mniej seksu tez wynika z nietroszczenia sie o druga osobe. Jak maz warknie na zone to wiadomo, ze seksu nie bedzie ani dzisiaj ani jutro. Jak zona przychodzi po pracy do domu, w domu syf, maz na kanapie z piwem i gazeta, dzieci nieogarniete, stos prasowania, pelen zlew naczyn to raczej nie bedzie ciagela meza do sypialni na szybki numerek.
    • nangaparbat3 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 07.12.13, 15:32
      morgen_stern napisała:

      > Muszę temat poruszyć, bo mnie czyści, jak to czytam. Naprawdę myślicie co ponie
      > które, że wystarczy "o siebie dbać" i być zawsze tip-top, żeby małżonek nie cha
      > dzał na boki? O święta naiwności!
      >

      Święte slowa, czasem w głowie się nie mieści, jakie piekne, inteligentne, urocze kobiety są juz nawet nie zdradzane, ale porzucane dla zdecydowanie mniej atrakcyjnych pod kazdym wzgledem. A zaklinanie dbaniem o siebie jest naprawde zabawne.
      Jednocześnie sprobowalam sobie wyobrazić symetryczny wątek na ten temat (żona zdradza z mniej atrakcyjnym mezczyzną) wyprodukowany przez panow - absurd; w tym kontekscie Lampka ma duzo racji, poziom emocji i zaangażowania tutaj jest z lekka zatrważajacy.
    • mamusia1999 Re: Mit o zapuszczonej, zdradzanej żonie 05.08.16, 19:05
      najwieksze wzruszenie wywolala u mnie daleka znajoma krytykujac moja naturalnie piekna i nietuzinkowa przyjaciolke ("zrobiona" tylko mnimalnie, na szczescie). ze wysoko gra, zeby cos ze soba zrobila (!) bo ja maz kantem pusci.
      sama zupelnie przecietna za to wystylizowana do bolu. mysle ze bardzo chciala, zeby to byla jakas gwarancja, bo jej wlasny partner nigdy na zadne dlugofalowe deklaracje sie nie godzil.
Pełna wersja