Dodaj do ulubionych

Nie cieszą mnie święta...

11.12.13, 17:14
Pierwszy raz w życiu. Jest połowa grudnia i zawsze zastanawiałam się już jakie kupię prezenty, co dobrego upiekę itd. Święta spędzamy z mężem u rodziców, w rodzinnym domu zawsze były i są święta "na bogato", choć w małym gronie. Jednak z powodu różnych problemów nigdy nie było do końca świątecznej atmosfery, najpierw jako dziecko nie do końca zdawałam sobie sprawę co się dzieje i spędzałam święta miło, potem próbowałam "naprawić" atmosferę jednak bez większych rezultatów, następnie wyjechałam na studia i odżyłam a poza tym miałam już "własne" pieniądze więc w małym stopniu mogłam robić po swojemu, szukać i kupować własne prezenty, wymyślać jakieś małe ozdoby do mieszkania itd.

W tym roku jednak jest u mnie ciężko z kasą, nie mogłam nic zaoszczędzić a w dodatku jeszcze przed końcem roku zostałam zwolniona. Na co dzień nasz standard życia jest ok, jak to małżeństwa na dorobku bez szaleństw ale też bez większych problemów, niestety nie jestem w stanie sprostać komercyjnej stronie świąt(którą lubię i przyjmuje z całym dobrodziejstwem inwentarza), no a ponieważ strona duchowa w domu rodzinnym zbytnio nie występuje to święta w tym roku są bardziej obowiązkiem niż przyjemnością.

Nie wiem do końca co zrobić, niestety wiem, że obdarowani się z "małych prezentów" nie ucieszą a ja bardzo nie lubię dawać nietrafionych prezentów. Wiem, że powinnam się tym nie przejmować i spróbować cieszyć się świętami bo inni mają dużo większe problemy ale nie potrafię.
Opcja świąt we dwoje również odpada.

Co robić drogie emamy?
Obserwuj wątek
    • cherry.coke Re: Nie cieszą mnie święta... 11.12.13, 17:21
      Ja to bym cisnela na swieta we dwoje... a do rodziny na wizyte w kolejny dzien swiat w dobrym humorze i z drobiazgami.
      Co to za rodzina, co nie potrafi uszanowac czyjejs zmiany okolicznosci? Serio beda liczyc na drogie prezenty wiedzac, ze stracilas prace?
    • marzeka1 Re: Nie cieszą mnie święta... 11.12.13, 17:22
      ", niestety nie jestem w stanie sprostać komercyjnej stronie świąt(którą lubię i przyjmuje z całym dobrodziejstwem inwentarza), no a ponieważ strona duchowa w domu rodzinnym zbytnio nie występuje to święta w tym roku są bardziej obowiązkiem niż przyjemnością."

      - widzisz, nie rozumiem takiego podejścia- czyli co? Musi być full wypas, na bogato, gdy nie stać, bo inaczej będzie źle? Nie wiem, zawsze możesz wziąć kredyt, by sprostać czyimś chorym oczekiwaniom- mnie akurat komercha świąteczna odpycha.
      Naprawdę nie mozesz powiedzieć rodzicom wprost, ze Ciebie zwyczajnie nie stać na wypasione prezenty i będą skromne?
      • aneta-skarpeta Re: Nie cieszą mnie święta... 11.12.13, 17:25
        nie masz kasy i masz 2 opcje
        -albo skromne prezenty, albo we dwoje

        i nie ma co dumać, ze chciałabys na bogato- trzeba podejsc do tego na zimno i nie roztkliwiac sie, nie roztrząsać

        jak chcesz całą rodziną to kupujesz miłe drobiazgi neutralne i mówisz wszystkim, ze wtym roku skromnie, ale z serca np możesz dac każdemu po pudełku własnoręcznie robionych ciasteczek swiatecznych

        a jak nie docenią...ich problem
    • asia_i_p Re: Nie cieszą mnie święta... 11.12.13, 18:27
      Przez kilka minut, do godziny, pozwól się sobie tym martwić ze wszystkich sił. A potem powiedz szlus, koniec, kropka, już się nie martwię. Lepiej to, niż dawkować sobie po kilka minut zmartwienia codziennie.

      Upieczcie sobie coś pysznego - może jedno, ale naprawdę pyszne; ze starych dekoracji skombinuj coś nowego, poczytaj opowiadania Dickensa czy posłuchaj kolęd, czy co tam wprawia cię w świąteczny nastrój. Może zróbcie z mężem przed wyjazdem małe święta u siebie - żeby pośpiewać sobie kolędy, po swojemu spędzić ten czas. U was może być to, czego nie miałaś w rodzinnym domu.

      A prezentami dla rodziny się nie przejmuj. Zdecyduj czy łatwiej będzie ci dać drobiazgi czy nie dać nic, ale jak już wymyślisz coś, to się nie przejmuj, że za mało. W końcu, przepraszam za brutalność, oni też najwyraźniej nie stawali na rzęsach, żeby ci zapewnić świąteczną atmosferę w dzieciństwie.
      --
      Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

      Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
    • ireth87 Re: Nie cieszą mnie święta... 11.12.13, 21:31
      To nie do końca tak. Oczywiście nikt nie wystawia listy wymagań i nie pokażę wprost, że prezent jest nie udany, ale to widać po prostu.

      Ciężko mi jest wytłumaczyć tę sytuację. Zawsze byliśmy rodziną "aspirującą" i przekładało się to na wszystkie dziedziny życia, niestety pomimo wielkiego mniemania o sobie nie do końca wszystko wychodziło tak jak powinno.
      I tak samo jest ze świętami, jakby to były rzeczywiście snobistyczne, wygładzone święta to byłoby ok. Taka sytuacja choć nie do końca oddawała by jakiś kontekst na którym można by się opierać. Ciepła i czułości by nie było ale człowiek by przynajmniej zjadł coś świetnego, nacieszył oczy estetycznymi dekoracjami i wymienił się designerskimi upominkami.
      Natomiast kiedy jest się tzw. klasą średnią a wymagania ma się z wysokiej no to już jest problem. Bo teraz to ani atmosfery duchowej, ani "otoczki komercyjnej", a wymagania jak u Carringtonów.

      Ja nawet czasem podejrzewam, że rodzice nie zdają sobie sami sprawy z ich własnych wymagań i aspiracji i może nawet by tacy nie chcieli być ale my to wyczuwamy.

      Wigilią we dwoje ukaralibyśmy siebie również, bo czas świąteczny to dla nas też spotkania z przyjaciółmi i znajomymi.
      • verdana Re: Nie cieszą mnie święta... 11.12.13, 21:39
        Ale Ty jesteś DOROSŁA. Co oznacza, ze nie musisz ani słuchać rodziców, ani dostosowywać sie do ich sposobu spędzania świąt, ani cierpieć w milczeniu. Możesz na przykład nie iść do rodziców na Wigilię. Albo otwartym tekstem powiedzieć, że nie kupisz prezentów, bo nie masz na to pieniędzy. I nie czuć sie gorsza dlatego, że nie spełniasz chorych standardów "aspirującej" do szpanowania kasą rodziny.
        --
        • to_ja_tola Re: Nie cieszą mnie święta... 11.12.13, 21:48
          Dlatego tez ja np nie ide do tescia na wigilie bo tam jest sams komercja.Moze nawet nie komercja ale BRAK! Jakiejkolwiek duchowosci.Tam sie je, otwiera prezenty i...zaleha na wyrze przed tv.To mnie nie bawi zupełnie.
          A Ty prezentami sie nie przejmuj.Mozna naprawde kupic tanie a fajne wink
          --
          "Optymista myśli,że świat stoi dla niego otworem,
          pesymista wie co to za otwór..."
          • ireth87 Re: Nie cieszą mnie święta... 11.12.13, 21:54
            No właśnie u mnie bardzo podobnie to wygląda, tylko jeszcze do tego mama najpierw biega, robi, gotuje, ale oczywiście nikomu innemu do kuchni wejść nie pozwala, wprowadza nerwową atmosferę, potem wszyscy tylko są umęczeni i zestresowani itd.
            Ja wiem, że jestem dorosła i właśnie dlatego, że jestem dorosła są wobec mnie stawiane(być może podświadomie) takie a nie inne wymagania.
            Ja oczywiście mogę to wszystko olać ale wtedy to już w ogóle będzie katorga, bo magii świątecznej nie będę miała w ogóle, a tak to chociaż na tych zakupach ją czułam i przy pakowaniu prezentów.
            • cherry.coke Re: Nie cieszą mnie święta... 11.12.13, 21:59
              ireth87 napisała:

              > Ja oczywiście mogę to wszystko olać ale wtedy to już w ogóle będzie katorga, bo
              > magii świątecznej nie będę miała w ogóle, a tak to chociaż na tych zakupach ją
              > czułam i przy pakowaniu prezentów.

              No co ty. To bardzo smutne co piszesz, aspirujaca rodzina wyprala ci chyba mozg.
              Wez meza i dziecko/dzieci, idzcie na spacer ladna trasa z jakimis dekoracjami, potarzajcie sie w sniegu, ugotujcie razem cos swiatecznego, co lubicie - nie wielka wieczerze, tylko normalny obiad. Malutkie prezenciki, za to staranie pomyslane i wybrane. Wspolna muzyka czy film na koniec.

              To jest magia swiat, a nie sklepy...
            • pade Re: Nie cieszą mnie święta... 11.12.13, 22:03
              Nie rozumiem. Kto osobie doroslej może stawiać wymagania?
              Wymaga się płacenia podatków i przestrzegania prawa.
              Jesteś dorosła, więc to TY decydujesz z czym Ci jest dobrze, a co Ci nie pasuje.
              Boisz się sprzeciwić? Boisz się konsekwencji wyrażenia własnego zdania?
              --
              „Tak długo, jak będziesz się martwił tym, co inni o tobie myślą, tak długo będziesz od nich zależny”.
            • to_ja_tola Re: Nie cieszą mnie święta... 11.12.13, 22:35
              Ooo, o tesciowej zapomniałam.Tak samo ...lata, narzeka że musi sama, ale jedyną pomoc jaką można jej dac to zmywanie garów i co roku śpiewka, że juz dawno powinna miec zmywarke.Nie wiem w czym problem bo jak juz jest w domu na swieta znaczy ma wolne od pracy zarobkowej swojej, więc ma czas na wszystko.A 12 potraw nie robi.A narzekania na wszystko jak by ja biczami zmuszali.
              --
              "Optymista myśli,że świat stoi dla niego otworem,
              pesymista wie co to za otwór..."
    • lauren6 Re: Nie cieszą mnie święta... 11.12.13, 22:14
      Problemem nie sa prezenty, ale to, ze w swoich oczach jako bezrobotna nie mozesz sprostac ambitnym oczekiwaniom aspirujacych rodzicow. Wiesz, ze rodzina da Ci odczuc, ze zawiodlas ich oczekiwania i nie chcesz sie w swieta czuc jak ostatni przegrany. Juz utrata pracy wlanela Cie po psychice - kazdego wali. Teraz dobijesz sie swietami z rodzina.
      Daruj sobie ta Wigilie i spedz ja tylko z mezem lub zyczliwymi Ci ludzmi.
      • przystanek_tramwajowy Re: Nie cieszą mnie święta... 11.12.13, 22:27
        Myślę, że autorka jak najbardziej akceptuje sposób spędzania świąt przez swoją rodzinę. Nie ma nic przeciwko aspirowaniu i snobowaniu się. A problemem jest tylko brak pieniędzy. Na to jednak na tym forum rady nie znajdzie. Można się zapożyczyć w Providencie i poaspirować. Niektórzy tak robią.

        ---
        Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
        • ireth87 Re: Nie cieszą mnie święta... 11.12.13, 22:48
          Zupełnie nie o to chodzi. Bardzo chętnie spędziłabym normalną Wigilie, niestety taka będzie mi dopiero dana tak jak mówiłam w momencie kiedy będziemy mieć własne mieszkanie(proponowałam rodzicom żeby przyjechali do nas na święta, ale przecież w wynajętym mieszkaniu nie można świąt robić) i dzieci.
          Chodzi o to, że skoro nie mogę nic zadecydować przy świętach to chociaż zawsze te prezenty były takim tylko moim świątecznym wkładem. Zawsze lubiłam, myśleć, kombinować, wybierać, chodzić po zatłoczonych galeriach z piosenkami świątecznymi w tle, patrzeć na choinki, roześmiane dzieciaki itd. Ale ponieważ zawsze bardzo mi zależy żeby prezent był udany(niezależnie od okazji) to mam problem ze świątecznymi tegorocznymi prezentami, bo niestety moich domowników nie cieszą drobne prezenty i tyle.
          • montechristo4 Re: Nie cieszą mnie święta... 11.12.13, 22:59
            nie rozumiem, dlaczego nie możesz zostać z mężem w domu i spędzić Wigilii tak jak Ty chcesz.
            A jeżeli już musisz jechać do rodziców - nie możesz zapowiedzieć, że w tym roku bez prezentów, bo nie masz pracy?
            Chyba czas przeciąć pępowinę.....
            --
            "z nastolatkiem w tym wieku to jak w ruletką, nie wiadomo, jak zakręcisz i co wypadnie: jednego dnia fajny człowiek, drugiego- alien" by marzeka
            • littleblue Re: Nie cieszą mnie święta... 11.12.13, 23:30
              Powiem tak, moja rodzina również była ( jest) " aspirująca" jak to określiłaś. Święta jak u Carringtonów, lampeczki, reniferki, kosmicznie drogie prezenty dla całej rodziny. I po 15 latach okazało się to wydmuszka, że zostały tylko ogromne długi, które spłacone mogły być tylko przez sprzedaż carringtonowskiego domu. Kiedyś pewnie też nie potrafiłam inaczej, ale już od kilku lat mam w sobie ogromy sprzeciw wobec czegoś takiego. W tym roku u nas też nie będzie prezentów - tylko dla dzieci, resztę rodziny planuję obdarować domkami z piernika i mam w nosie, co sobie o tym pomyślą.
          • cherry.coke Re: Nie cieszą mnie święta... 11.12.13, 23:22
            No to zostan z mezem i zrobcie sobie wigilie we dwojke, w czym problem? Chyba uzaleznilas sie od "rekwizytow" - wlasne mieszkanie, dzieci... A sama juz cieszyc sie nie potrafisz?
            --
            Kapitalizm to zwykly wyzysk czlowieka przez czlowieka. A socjalizm - wrecz przeciwnie.
          • aandzia43 Re: Nie cieszą mnie święta... 11.12.13, 23:47
            Chyba trolujesz. Mie możliwe, żeby dorosła, zamężna kobieta mie mogła spędzić świąt sama z mężem w domu i po swojemu. Mo chyba, że tak naprawdę mie ma żadnej "swojej" koncepcji?

            --
            "Spodnie u kobiet są gorsze niż spódnice mini, powiedział biskup de Castro Mayer, ponieważ podczas gdy spódnice mini atakują zmysły, kobiece spodnie atakują najwyższą ludzką władzę, umysł. Dogłębnie, kardynał Siri wyjaśnia dlaczego"
          • menodo Re: Nie cieszą mnie święta... 12.12.13, 00:32
            Ale ponieważ zawsze bar
            > dzo mi zależy żeby prezent był udany(niezależnie od okazji) to mam problem ze ś
            > wiątecznymi tegorocznymi prezentami, bo niestety moich domowników nie cieszą dr
            > obne prezenty i tyle. "

            Jesteś pewna, że Twoi rodzice oczekują od Ciebie drogich prezentów w sytuacji, kiedy straciłaś pracę?
            Może to raczej w Tobie tkwi problem - że trudno Ci się rozstać z własnym wizerunkiem osoby obdarowującej innych dizajnerskimi gadżetami?
            • eo_n Re: Nie cieszą mnie święta... 12.12.13, 01:02
              Autorka chyba w kilku miejscach napisała, że chce iść do rodziców smile A że nie wszystko jej w ich podejściu odpowiada, to inna sprawa.

              Jesteś pewna, że oni oczekują tych prezentów? Też bym to poddała w wątpliwość, jak niektóre poprzedniczki.
              Może czas na szczerą rozmowę z rodzicami? Nie zdziwiłabym się, gdyby byli zaskoczeni, że Ty uważasz, że oni uważają, że masz im kupować drogie rzeczy pod choinkę wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka